Dodaj do ulubionych

sasiedzi..

08.03.17, 00:24
Jakich macie? Zyczliwych. Wrednych czy jakich??? Ja dzisiaj mialam sympatyczne doswiadczenie smile wpadlam do domu glodna jak wilk odsmazylam cos na patelni i poszlam jesc. Zapomnialam wylaczyc palnika pod patelnią a mieszkanie i klatke ogarnal wielki "smok" .Zapukal sasiad i zapytal czy zyjemy smile Glupio mi bylo jak diabli ale i sympatycznie ze sie zainteresowal ze u mnie cos sie pali :smile
Obserwuj wątek
    • capa_negra Re: sasiedzi.. 08.03.17, 00:28
      Normalnych, nieingerujących, nienachalnych, ale jak trzeba to zwartych.
      Jeden sąsiad tylko mnie wku...a,a raczej jego zamiłowanie do wypalania igliwia w niedzielę.
      A może to nie on tylko wiatr, który zawsze wieje w nasza stronę - od wody do lasu
      • anetka110 Re: sasiedzi.. 08.03.17, 00:29
        ::smile))))
    • aurinko Re: sasiedzi.. 08.03.17, 00:40
      Sąsiadka obok - nie mieszka, dała mi klucze i opiekuję się jej mieszkaniem. Sąsiedzi piętro niżej - jedni fajni, pomocni, sympatyczni; drudzy dwa razy zaproszyli ogień w mieszkaniu i trochę nerwów przez nich mieliśmy. Na parterze - studenci, zawsze można do nich zapukac po pomoc, wyniosą meble, wniosa pralkę, mili i uczynni. Drugie mieszkanie na parterze - ematka powiedzialaby ze patologia. Oboje chleja, w nocy awantury, bieganie z nożem. Ale tez oboje pracują od lat w tych samych firmach, dbają o dom (remonty, meble, często zmieniają samochód ) troje doroslych dzieci, najmłodsza córka urodziła w wieku 16 lat, mieszka z rodzicami i dzieckiem, ojciec dziecka u swoich rodziców. Dziecko wychowują "z doskoku".
      Dobrze mi się mieszka. Moje dzieci mogą halasowac, możemy robić głośne imprezy, obcy się nie kręcą po klatce schodowej, zawsze kogoś się znajdzie do pomocy.
      • capa_negra Re: sasiedzi.. 08.03.17, 00:43
        like
      • iwoniaw Re: sasiedzi.. 08.03.17, 08:37
        Drugie mieszkanie na parterze - ematka powiedzialaby ze patologia. O
        > boje chleja, w nocy awantury, bieganie z nożem.


        A ktoś inny niż "ematka" co by powiedział? O_O
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: sasiedzi.. 08.03.17, 09:01
          Normalka...? big_grin
        • aurinko Re: sasiedzi.. 15.03.17, 19:26
          Nie wiem, nie rmowilam tego do "innych", napisałam to na ematce i na podstawie tego co tu czytam od kilkunastu lat stwierdziłam fakt :p
    • magic.marker Re: sasiedzi.. 08.03.17, 00:51
      Różnych. Ale uciążliwi nie są. Czasem ktoś zrobi imprezę taką, że cała wieś słyszy. Albo niesie się charakterystyczny zapach naturalnych ziółek po okolicy. Poza tym pełna kulturka. Wzajemne podlewanie ogródków, "mienie" oka na mienie podczas urlopu, pożyczanie róznych rzeczy, karmienie zwierząt, przechowanie dzieci.
      Nie mogę narzekać.
    • mikams75 Re: sasiedzi.. 08.03.17, 00:52
      mam fajnych sasiadow, mamy nawet ustalone, ze jakby cos sie dzialo, to mozemy walic do siebie w nocy o polnocy, szczegolnie, ze niektore z nas zostaja same z dziecmi i w razi W nie ma rodziny w poblizu.
    • redheadfreaq Re: sasiedzi.. 08.03.17, 01:10
      Niżej - starsi państwo z baaaardzo przyjaznym labradorem. Nad nami - małżeństwo z dwójką dzieci. Kompletnie nie kojarzę z widzenia, natomiast głównie ich słyszę, niestety. Potwornie tupią, a "głowa rodziny" już kilkakrotnie próbowała w weekendy odzyskać "panowanie" - głównie wrzaskiem na innych domowników. Trzymamy z mężem rękę na pulsie, bo już kilkakrotnie brzmiało to źle. Za ścianą mamy miłą panią w średnim wieku, za drugą - kolejną parę z dwójką maluchów. Co ciekawe, od czasu, gdy urodziło się młodsze, starszego właściwie nie słychać (wcześniej potrafił nieźle dać czadu). Ale generalnie - mimo, że teoretycznie dzielnica "taka sobie", to jest spokój, czysto, bezpiecznie. Z sąsiadami mówimy sobie "dzień dobry" i właściwie na tym interakcje się kończą. Podejrzewam, że kiedy urodzi się córka, niektórych poznam bliżej.
    • suchawloszkana3 Re: sasiedzi.. 08.03.17, 09:18
      Kazdemu bym takich zyczyla. Czasem czuje sie jak na Wisteria Lane wink
    • okruszek_h Re: sasiedzi.. 15.03.17, 20:38
      Obok mieszka starsze małżeństwo tak 70+, bardzo mili i pomocni ludzie. Na przeciwko za sąsiadkę mam panią około 50tki, sympatyczna, ciut zdystansowana, taka pańcia trochę.
      Piętro wyżej mieszka samotna matka z synem około 18 lat, mało kiedy ich widzę. Czasami zastanawiam się czy jeszcze mieszkają, bo żadne odgłosy mnie z ich mieszkania nie dochodzą. Pode mną mieszka starsza pani z synem tak koło 50tki. Czasem syna słyszę, chyba jak sobie golnie o jeden za dużo.
      Ogólnie jakoś tak się poskładało, że choć mieszkam w nowym bloku to zdecydowana większość z naszej klatki to ludzie starsi. Na trzecim pietrze mieszka małżeństwo z córką 5letnią gdzieś tak w naszym wieku tylko.
    • issa-a Re: sasiedzi.. 15.03.17, 20:55
      Ludzie, no! cala jestem rozdygotana. Mowiac wprost, szlag mnie trafia!
      Do obecnego mieszkania wprowadzilam sie od nowości całego budynku. Wszystko było ok. Sąsiedzi mili, było "dzień dobry" i pogaduszki na klatce schodowej.
      Po kilku-kilkunastu latach sąsiedzi zaczęli wyprowadzać się. A to jednemu rodzina się powiększyła, drugiemu zmniejszyla.
      I tak, kilka lat temu, najblizsza sąsiadka (piętro wyżej) wyprowadzila bo dzieci jej dorosły, poszły "na swoje" więc mieszkanie stało się za duże (za drogie).
      Wprowadzili sie nowi sasiedzi.
      Nosz..., q...a, takiego bydła dawno nie widzialam. Nawet na warszawskim Bródnie, gdzie mieszkałam kilkanascie lat (dzielnica przeważnie robotnicza+wysiedleni, pod budowę osiedla, rolnicy) nie było takiego bydła, przeciwnie.
      Rodzina "wprowadzona" to 2+3, 3 to wczesne nastolatki. I teraz tak, dzieciaki idą do szkoły = ja wstaje o 7.00 bo zaczyna się walenie drzwiami, tupot nog po podlodze itd.
      No ok, zakupiłam wtyczki do uszu, przesypiam do "swojej" godziny.
      Ale, q...a, gry na pianinie, no, nie wytrzymuje.
      Przez rok słuchałam "do Elizy". Chyba się udało bo teraz słucham innych, rożnych. W porach także rożnych.
      Dzis juz prawdziwy szlag mnie trafil i (znowu) poszłam do sąsiada, z karczemną awanturą.
      Facio, z piwnym brzuchem, powiedział, że między 22-6.00 to moge się bujać.
      Nosz, q..a, od kilku lat, dzień w dzień, słucham wparawek ich bachorów.
      Dodam tylko, ze nowi sasiedzi to słoiki (q...a), i jak tu ich polubic? kiedy mieszkali warszawiacy to wszystko było ok.
      Cały wieczór mam przez te słoje do tyłu...
      Naprawdę nie ma na to sposobu?
      • wielki_uscisk [...] 16.03.17, 00:11
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mikams75 Re: sasiedzi.. 16.03.17, 08:38
        to w moim bloku oszalalabys - tu niemal kazdy gra na jakims instrumencie - skrzypce, wiolonczela, flet, pianina z tego co wiem i slysze to sa dwa, klarnet. Czesc z tych instrumentow to u mnie big_grin Nikt nie gra poznym wieczorem ani od switu, ale nikt sie nikogo nie czepia za cwiczenia na instrumencie! No bez przesady! Jejku, jakie to szczescie, ze mam umuzykalnionych sasiadow!
        • rb_111222333 Re: sasiedzi.. 16.03.17, 09:24
          Mój koszmar. Ja też lubię ciszę i tacy ćwiczący grajkowie byłoby problematyczni. W bloku naprzeciwko mieszka dziewczynka ćwicząca na skrzypcach i w wakacje, przy otwartych oknach słychać jej próby. Mam ten komfort, że mogę się od tego odciąć zamykając okno. Moim zdaniem kilkugodzinne, codzienne granie nie jest w porządku w stosunku do innych mieszkańców, którzy może chcą się w tym czasie uczyć, uśpić niemowlę, czy po prostu nie słuchać fałszowania czy w kółko jednego utworu. Rozumiem potrzebę rozwijania swojej pasji, ale - moim zdaniem- powinno się wtedy wyciszyć pokój
          • mikams75 Re: sasiedzi.. 16.03.17, 10:42
            nie znam ani jednego dziecka uskuteczniajacego kilkugodzinne cwiczenia na instrumencie a wokol mnie sa to w wiekszosc dzieci; tylko jedna dorosla osoba faktycznie grajaca dluzej ale i tak wieksza czesc dnia poswieca na prace a nie na hobby.
            A w usypianiu niemowlaka duzo bardziej przeszkadzaja kosiarki w ogrodkach, plugi do odsniezania itp. niz muzyka od sasiadow.
      • agata_abbott Re: sasiedzi.. 16.03.17, 09:10
        W zasadzie większość mojego bloku to słoiki. I to jeszcze rodziny z małymi dziećmi. Nigdy nie miałam problemów...
      • odnawialna Re: sasiedzi.. 16.03.17, 09:32
        No tak, słoikowe bydło kształci dzieci w szkole muzycznej, a warszawska pani z klasą pisze o tym kulturalne posty na forum.
        • wielki_uscisk Re: sasiedzi.. 16.03.17, 21:41
          odnawialna napisała:

          > No tak, słoikowe bydło kształci dzieci w szkole muzycznej, a warszawska pani
          > z klasą pisze o tym kulturalne posty na forum.

          big_grin

          youtu.be/h7CI5LM0y5Y?t=1m40s
      • wielki_uscisk Re: sasiedzi.. 16.03.17, 22:12
        issa-a napisała:

        Pozwolę sobie jeszcze raz spróbować odpowiedzieć - wyedytowałem przekleństwa, więc myślę, że jest obyczajnie - i 'z pewną taką nieśmiałością...' chcę dorzucić swoje do dyskusji smile

        > Ludzie, no! cala jestem rozdygotana. Mowiac wprost, szlag mnie trafia! (...)
        > Dzis juz prawdziwy szlag mnie trafil i (znowu) poszłam do sąsiada, z karczemną
        > awanturą.

        Ale tak logicznie - jeśli jesteś w domu cały dzień (z treści tak wynika) - to co mają zrobić? W porach Twoich spacerów/zakupów ćwiczyć?
        Od takiego rzemyczka + 'tylko moje się liczy' zaczyna się eskalacja problemów z sąsiadami.

        > Facio, z piwnym brzuchem, powiedział, że między 22-6.00 to moge się bujać.
        > Dodam tylko, ze nowi sasiedzi to słoiki (q...a), i jak tu ich polubic?

        No rzeczywiście - z piwnym brzuchem i słoików to nie da rady... choćbyś aniołem, kurKa, była!

        > kiedy mieszkali warszawiacy to wszystko było ok.

        RozpierTala mnie ta warsiawska 'rejonizacja'. To jest naprawdę typowe tylko dla Warszawy smile
        Nigdzie indziej się nie spotkałem z poczuciem 'miastowej' wyższości na podstawie tego, kto ma prawo tu/tam (w mieście) żyć - a mieszkałem też np. w Londynie smile
        Taką 'wielką drakę w (małej) chińskiej dzielnicy' robicie z tego suspicious

        "Yepana turystka" - tak to było (historyczny wątek na ematce), tak?
        Pewnie też warszawiak to powiedział. Czy myślisz, że słoik? smile

        Przypomnij, jak to było? Rodowici warszawiacy tłumaczą, że: jeśli nie odwiedzasz grobów dziadków w Warszawie, to jesteś przyjezdny?
        Taki 'frak leży dobrze w trzecim pokoleniu' sobie lokalny ukuliście smile
        Dobre: klasyfikowanie na Warszawę i wieś smile

        > Cały wieczór mam przez te słoje do tyłu...
        > Naprawdę nie ma na to sposobu?

        Jest - żyć i pozwolić żyć innym.
        Ew. mieć pretensje do dewelopera, że akustycznie zbudował.

        Ja słucham czasem karaoke 68-letniego sąsiada puszczane przez wzmacniacz (jak sobie chlapnie), wącham spaliny z jego naprawianych kosiarek (wpada do szopki jak mi się kiełbaski podsmażą smile jakoś pogodę po sąsiadach grillujących obczaja smile).
        Po drugiej stronie przeżywam corocznie urodziny do rana z klubowymi deckami, markizami i 4 kolumnami JBL rozstawionymi w ogrodzie - ale sam jeszcze obu stronom doniosę polskiej Żubrówki albo bimbru z życzeniami ... i jest OK!
        Może nie jest super, ale przeżywamy bez szwanku, i ludzie nas lubią (i my lubimy ludzi!)
        Jak walnąłem 2-3 miesięczny remont w ogrodzie, to nikt mi też nie stwarzał - tylko chwalili jak ładnie wyszło (śmialiśmy się, że pewnie to z ulgą zauważali!) smile
        Jak sąsiadka wywiesiła pranie podczas mojego docinania kostki, to (gdy to zauważyłem) skończyłem pracę - no i mi nie ubyło (było po 14:00 w sobotę, ona chciała skorzystać z pogody no więc... jej prawo).
        Nie mogę przez 2-3 miesiące zmuszać ją przecież do chodzenia w brudnych rzeczach smile

        Jak wyjeżdżamy na dłużej to ze swojego podjazdu pozwalamy również skorzystać, bo przecież zysk obopólny smile

        Smutne Twe życie - ale obawiam się, że nie przez sąsiadów.
        • zielonagreen3 Re: sasiedzi.. 16.03.17, 22:34
          wielki_uscisk napisał:
          ...

          Przy odrobinie dobrej woli da sie wypracowac poprawne 'uklady sasiedzkie'.
          ( p.s. uparty jestes ^_^ )
          • wielki_uscisk Re: sasiedzi.. 17.03.17, 20:44
            zielonagreen3 napisał(a):

            > Przy odrobinie dobrej woli da sie wypracowac poprawne 'uklady sasiedzkie'.

            Dokładnie o to chodzi.
            Oglądaliśmy dość regularnie tutaj 'Sąsiedzi z piekła rodem' - taki brytyjski programik z autentycznymi sprawami ciągnącymi się przez lata.
            I zawsze to było albo
            (1) byliśmy przyjaciółmi i później coś walnęło, albo
            (2) nie odpuściłem/am [w drobnostce], bo przecież on(a) nie ma prawa - i się zaczyna eskalacja (bo trafił swój na swego)!

            Dlatego Żonie mówię: (Ad 1) przyjaciół to nie szukać w sąsiadach - zaprosisz dwa razy, to za trzecim będzie oczekiwał jak zobaczy nas w ogródku (a zobaczy zawsze przecież smile), (Ad 2) mierzi nas coś - zmilczeć, ew. później na spokojnie/pogodnie zapytać, co się stało (że niby zmartwiona/y jesteś):
            np. pies sąsiadom w ogrodzie ujadał do 1:00 w nocy, aż nas trafiało.
            Dzień później spotkałem sąsiadkę - zagadaliśmy, pogawędziliśmy no to zapytałem, czy jeden pies im choruje (mają dwa). Na jej zdziwienie powiedziałem, że wczoraj do późna płakał pod ich drzwiami do ogrodu - więc myśmy myśleli, że może lekarstwo na jakieś odrobaczanie albo coś na pchły dostał - i nie mógł być z tym w domu...
            Ale przepraszała smile "Oj, to mąż wyjechał na nockę i zamknął jednego przypadkiem na zewnątrz w ogrodzie - a ja późno wróciłam i dopiero się doliczyłam tylko jednego" wink no ale przekaz został wyrażony: sąsiedzi zauważyli smile

            > ( p.s. uparty jestes ^_^ )

            Non stop mnie wcina coś, MOTYLA NOGA! smile - więc już nic nie piszę.
            Nie, nie jestem - ja? smile
    • issa-a Re: sasiedzi.. 16.03.17, 01:29
      >Dobranoc.

      właściwie to chciałam napisać ; ściskam. Wielce.
      • wielki_uscisk Re: sasiedzi.. 17.03.17, 00:24
        issa-a napisała:

        > >Dobranoc.
        > właściwie to chciałam napisać ; ściskam. Wielce.

        Ja też Cię kocham, Issa-a - i szanuję za wspólny front w wątku o kobietach... ale odpuść z tym szufladkowaniem i punktowaniem sąsiadów, bo mama by się ze wstydu pod ziemię zapadła, że tak zapodajesz z wyższością, ej no! wink
    • paniusia.aniusia Re: sasiedzi.. 16.03.17, 06:27
      Akurat wnioskowanie o pochodzeniu na podstawie rejestracji auta jest słabe choćby ze względu na istnienie aut służbowych. Ja długo miałam auto z rejestracją WPR choć wcale na Pradze nie mieszkam a teść to już w ogóle - poznańską rejestrację ma w służbowych autach od 20 lat.
      • paniusia.aniusia Re: sasiedzi.. 16.03.17, 06:30
        WF a nie WPR. Ale w sumie na jedno wychodzi.



        paniusia.aniusia napisała:

        > Akurat wnioskowanie o pochodzeniu na podstawie rejestracji auta jest słabe choć
        > by ze względu na istnienie aut służbowych. Ja długo miałam auto z rejestracją W
        > PR choć wcale na Pradze nie mieszkam a teść to już w ogóle - poznańską rejestra
        > cję ma w służbowych autach od 20 lat.
        >
    • aggappant Re: sasiedzi.. 16.03.17, 07:22
      Niestety, nie mam dobrych sąsiadów. Starałam się, żeby nasze kontakty były miłe, serdeczne, w końcu będziemy tu mieszkać przez całe życie. Z sąsiadką spotykałam się na kawie jak nasze dzieci były małe, chodziłyśmy razem na spacery, pomagałam w opiece nad jej córeczką, często ze mną zostawała. Niestety, sąsiedzi bardzo szybko zaczęli nadużywać mojej uprzejmości, bywało, że mała była ze mną i moim synem przez cały dzień. Bez wcześniejszego uprzedzenia, po prostu sąsiadka wychodziła z założenia, że skoro dzieci tak ładnie się bawią, to ona może w tym czasie zająć się swoimi sprawami. Ja o opiekę nad moim synem nie poprosiłam nigdy. Wyszło też na jaw, że sąsiadka obrabia mi tyłek. Zmuszona byłam uciąć kontakty, owszem, są poprawne, rozmawiamy ze sobą, ale tylko przez płot i rzadko, sąsiadka jest złośliwa, nie powstrzyma się od wsadzenia szpili za każdym razem, więc po co z nią gadać. Zawistna i wścibska do bólu. Szkoda tylko, że dzieci już się ze sobą nie bawią...
    • bei Re: sasiedzi.. 16.03.17, 08:09
      Mamy swietnych sasiadow- sympatycznych i pomocnych, jednych neutralnych, ale to tez dobrzy ludzie, w biedzie na pewno pospieszyliby z pomoca.
      Moj starszy brat ma CUDOWNYCH sasiadowsmile!
      Gdy wznowa zalala jego cialo niemoca i wyladowal w szpitalu na kilka tygodni- w domu zostala chora bratowa i stan domu wolajacy o remont.
      Sasiedzi z jego uroczej wioseczki w lesie ( nad kanalem) stawili sie prawie wszyscy u bratowej w domu.
      Kazdy przyniosl co tylko mial w domu a nadawalo sie do uzycia w remoncie. Pol wiadra farby, napoczety worek gladzi, jakies szpachle, walki, pedzle itp
      Wyremontowali dom , a na powrot brata ze szpitala zamowili tort z najlepszej cukierni w pobliskim miescie.

      Innym razem pomogli zrealizowac marzenia bratowej i wg jej zamyslu przeplantowali teren na posesji, powstalo wowczas urocze miejsce pod "pawilon"
      Gdy tylko pogoda pozwala przychodza sasiedzi wieczorami , plonie ognisko, smiech niesie smile
      Brat jest wedkarzem- niedawno obchodzil urodziny- wieczorem wpadli sasiedzi z tortem wienczonym slodkim wydrukiem szczupakasmile. Dostal tez wyremońtowana przez sasiadow lodke , by mogl wedkowac na wodzie a nie tylko przy brzegu.
      Wczesniej on byl baaardzo zaangazowany w pomoc, teraz , gdy chory dobro sasiedzkie do niego wraca.
      • fifiriffi Re: sasiedzi.. 16.03.17, 08:25
        brat mieszka w Pl? bo wyremontowanie łódki to spory koszt.
    • fifiriffi Re: sasiedzi.. 16.03.17, 08:24
      jednych z boku mam fajnych-w wieku moich rodziców, mają na imię tak samo jak ja i brat i nazwisko jak jeden z moich synów imię smile
      Obok mam młodych, wynajmują mieszkanie, czasem jak włączą muzykę, to słychać 5 pięter niżej.Dalej fajni młodzi, wprowadzili sie później niż my,Dalej mieszkanie wynajmowane, na szczęście już nie przez studentów potem małżeństwo, babka wszystko wie, wszystkie pierdoły wink z bloku i na końcu babka w moim wieku, z takimi zainteresowaniami jak ja, czyli bieganie, rower itp, ale jakas taka nieprzystępna- bez kija nie podchodź.
      Ogólnie z bloku ućiązliwy stary facet, który jara fajki że aż siwo na dole, nie pomaga zwracanie uwagi, że nie wspomnę o właścicielach psów, którzy wymagają,żeby w windzie nie patrzeć na ich milusinskich, bo to ich denerwuje , jedna sąsiadka nawiedzona, bo jej odmarznieta woda z mojego balkonu pokapała na jej, a ona ma pomyte okna suspicious
      Na szczescie moje pietro jest ok
    • lilly_about Re: sasiedzi.. 16.03.17, 09:27
      Nasi sąsiedzi pod każdym względem to zupełnie inna bajka niż my, ale do popilnowania chałupy i karmienia psa są jak najbardziej ok. Drobne przysługi sąsiedzkie są na porządku dziennym z obu stron.
    • zielonagreen3 Re: sasiedzi.. 16.03.17, 16:25
      Odpowiedz w_u nie byla w zaden sposob obrazliwa. A jesli chodzi o ta rejonizacje to (nie wiem jak obecnie ) ale to niestety prawda ('za mlodu' mieszkalam w W-wie 4 latka).
      • wielki_uscisk Re: sasiedzi.. 16.03.17, 19:08
        zielonagreen3 napisał(a):

        > Odpowiedz w_u nie byla w zaden sposob obrazliwa. A jesli chodzi o ta rejoniz
        > acje to (nie wiem jak obecnie ) ale to niestety prawda ('za mlodu' mieszkalam
        > w W-wie 4 latka).

        No właśnie się zdziwiłem...
        Ciekawe o co poszło konkretnie - może moderator wyjaśniłby? smile
    • zla.m Re: sasiedzi.. 16.03.17, 17:35
      Twoje posty należy zarchiwizować i używać ich zawsze jako odpowiedź na pytanie: "Dlaczego zła reszta Polski tak nie lubi nas, przemiłych Warszawiaków".

      A swoją drogą, ciekawe od którego pokolenia jesteś z Warszawy...
    • ichi51e Re: sasiedzi.. 16.03.17, 17:44
      ja mam nowych! wreszcie remont sie skonczyl big_grin maja (tak ze sluchu) co najmniej dwojke uroczych dzieci.
      • dabea Re: sasiedzi.. 16.03.17, 21:51
        Mam jednego odjechanego -psa mi polewał wodą dla zabawy, pnącza na murze obcinał, gdy przeszły na jego stronę woląc mur z pustaków, za płotem robił ognisko wiosną z uzbieranych zimą butelek, tuje dzielące ogrody(przycinane na mur) podlewał trucizną. Drugi sąsiad - od niego uczę się pracowitości, kultury, humoru - choć niby to już mam.On i jego rodzina - wspaniali ludzie.
        Czyli średnia polska.
    • 1papryczka.chili Re: sasiedzi.. 17.03.17, 12:56
      u mnie w sąsiedztwie cisza i spokój. ale też blok dość niewielki, w sumie 40 mieszkań. Nad nami samotna dyrektor przedszkola. Jedynie rano ją slyszę przed siodmą jak chodzi w szpilkach po domu zanim wyjdzie do pracy. Pod nami malżeństwo z synem w wieku mojego syna. Nigdy ich nie słyszę. Obok starsze malżeństwo i też ich nie slyszę. I drugie obok dwie panie koło 40 nieobecne po calych dniach a czasem i tygodniach ponieważ czesto wyjeżdżają do Stanów. Jak są to slyszę czasem ok 23ciej jak jedna lub druga leje wodę do wanny. Wiekszość sasiadow fajnych. Z niektórymi jestem na Ty. Fajnie się tu mieszka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka