Jakos dwa tygodnie temu pogowtowie zabrało ja do szpitala. Diagnozowali pod kątem zapalenia płuc, zatrucia, w koncu wyszła sepsa (najlzejsza postac). Po tygodniu antybiotykoterapii (nigdy nie brała, wiec teraz zadziałało jak ta lala) moja babcia wróciła do domu. Dzisiaj juz była na zakupach, na spacerze i ropoczela swoją zwyczajową, codzienną, godzinna gimnastykę.
Ma 89 lat.
I tak sobie mysle- stary, przedwojenny materiał. Jak sie urodziło i przezyło, to nie do zdarcia.
Dzielna babunia