Całkowicie poległam na tym polu, nasz posiłki to w 80% gotowce lub wyjścia do restauracji. Nie mam pomysłów, chęci i zapału do gotowania. Zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo jest to niezdrowe. Ja jestem praktycznie wszystkożerna, natomiast mąż i syn już gorzej.
Młody na śniadanie jada hotdogi, płatki z mlekiem, gofry lub naleśniki z czekolada (naleśniki chociaż robię z mąki pełnoziarnistej), lubi tez truskawki i świeże ananasy oraz jabłka.
Na obiad zje spagetti bolognese, pizzę peperoni, kurczaka panierowanego, puree ziemniaczane, biała kiełbasę pieczona, rosół i to chyba już wszystko... z surowych warzyw tylko ogórka, gotowane brokuły, kalafior, marchewka i zielona fasolka.
Nie mam pomysłów jak urozmaicić to menu, nie mam czasu na gotowanie ale wiem, ze muszę coś z tym zrobić.
Jakieś rady?

Z góry dziękuje.