Bardzo proszę mnie tu nie zjadać i nie zabijać śmiechem

.
Ale czytam kolejne wątki o strojach i tak sobie myślę, że konkretnego, wyróżniającego mnie stylu to ja nie miałam nigdy. O ile jako osobie młodej i w miarę ładnej to uchodziło, o tyle jako pani 40+ odczuwam już głęboką niechęć do przeciętnych, ostrożnych spodni (przeważnie czarnych lub szarych) i schludnych bluzek, też przeważnie czarnych, szarych, beżowych, czy ewentualnie "biurowych" sukienek.
Coś bym chciała zmienić, żeby było fajnie, żebym patrzyła z zadowoleniem w lustro.
Jestem wysoka, mam ciemne włosy, czarne brwi i oprawę oczu, ciemne oczy, cerę jasną, ale w tonie raczej oliwkowym (no dobra, żółtawym

) niż różowym.
Szczupła już od dawna nie jestem, choć od pewnego czasu też i nie gruba - to znaczy cielsko się ze mnie nie wylewa, jak się odpowiednio ubiorę, to mogę uchodzić za osobę o figurze "normalnej"

.
Jakieś fajne propozycje?
Za suknię łyżwiarki podziękuję jednak

.