tsaria
07.04.17, 08:26
Wczoraj mój syn przyszedł ze szkoły z nowiną.
Pani kazała im na karteczkach anonimowo napisać co inne dzieci źle zrobiły, czy i jak były niegrzeczne i inne zastrzeżenia. I dzieci jak to dzieci pisały w stylu "Jaś mi podłożył nogę" nie ważne czy tą nogę podłożył w ostatnim czasie, czy pół roku wcześniej i zastał już za to ukarany, ale nie miał kto wyjaśniać, bo karteczki były anonimowe, więc Jaś nijak nie mógł się bronić. Sytuacji takich kilka mi syn wczoraj opowiadał, a dziś ponoć Pani ma pospisywać z karteczek wszystkie przewinienia i przeczytać na głos.
Powiem szczerze, że taka forma jakby nie było anonimowych donosów promowana przez nauczycielkę mocno mnie razi. Kojarzy mi się to z tym słynnym "Uprzejmie donoszę..." promowanym w poprzednim systemie.
I czego tak naprawdę mają nauczyć dzieci te karteczki, że na kogoś można wylać wiadro pomyj, a on i tak nie ma jak się obronić., pisać o kimś i jednocześnie nie brać odpowiedzialności za to? Idąc dalej można i na Panią napisać niezłego paszkwila nie podpisać się i wysłać do dyrekcji?? i niech się tłumaczy tak jak uczniowie.
Dziś syn ma mi zdać szczegółową relację z tego odczytywania.
U was w szkole były praktykowane takie metody pracy z dziećmi?