Dodaj do ulubionych

samozwańczy parkingowi

26.04.17, 22:58
Usłyszałam w radio, ze Warszawa wypowiada wojnę samozwańczym parkingowym, czyli panom, co to wskazują parkującym wolne miejsce (ktore i tak widac w końcu), oczekując za to bakszyszu.
Uswiadomilam sobie, że Wrocław już sobie z nimi poradzil. Stacjonowali na placu Solnym, machali z daleka, i parę razy autentycznie pomogli mi zaparkować, kiedy było malo miejsca i mialam problemy z wjechaniem. Zawsze mialam pod reką parę groszy (dosłownie - jakieś drobniaki, najdrobniejszy bilon), zawsze dawalam, dziekowalam za pomoc, panowie dziekowali za bakszysz, życzylismy sobie miłego dnia - i tyle.
Nie wiem, co by się stalo, gdybym tych drobniakow nie dala, ale zwsze mi się zdawało, że nic. A czy ktoś ma jakieś niemiłe doswiadczenia? Wlasne, nie że ktos opowiadal.
Obserwuj wątek
    • jaulfa Re: samozwańczy parkingowi 26.04.17, 23:02
      Mi się zdarzało, że nie dawałam drobnych. Mówiłam, że nie potrzebuję pomocy w pilnowaniu samochodu. Panowie przyjmowali to do wiadomości. Nie byli nachalni. Z samochodem też się nic nie stało.
      • nangaparbat3 Re: samozwańczy parkingowi 26.04.17, 23:47
        No popatrz, a od wlasnej siostry slyszałam, że jak nie dasz, to przynajmniej opone przebiją.
        • jaulfa Re: samozwańczy parkingowi 26.04.17, 23:49
          pewnie zależy od miejsca i od człowieka. Może miałam szczęście. Nie ukrywam, że jak wracałam, to samochód oglądałam z każdej strony
        • c2h6 Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 09:26
          nangaparbat3 napisała:

          > No popatrz, a od wlasnej siostry slyszałam, że jak nie dasz, to przynajmniej op
          > one przebiją.

          Ludziska wyobraźnię mają bujną. Tylko jakoś nie widać po miastach tych porysowanych gwoździem samochodów stojących na sflaczałych kołach, a przecież na pewno jest jakiś procent "niepokornych" kierowców. Jedyny znany mi przypadek uszkodzenia auta w takich okolicznościach wydarzył się w latach dziewięćdziesiątych, a to wtedy, kiedy kolega na propozycję "popilnowania" odpowiedział, cytuję, "spie...j".
          Mnie za to kiedyś elegancko przywitano słowami: "wrocławska patologia się kłania, czy możemy liczyć na jakiś datek, nie musi być dużo, sto złotych wystarczy?". Dostali za to całego piątaka.
          • nangaparbat3 Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 22:37
            Ładne smile
    • aurinko Re: samozwańczy parkingowi 26.04.17, 23:56
      W Gdańsku w okolicach Urzędu Miejskiego mieliśmy propozycję popilnowania auta. Mój Nm odpowiedział że dziękuje za propozycję ale nie trzeba. Pan pyta "a nie szkoda auta"? Odp. "Nie, nie szkoda". Obawiałam się, że po powrocie na plac znajdziemy w najlepszym wypadku porysowane auto, ale wszystko było w porządku. W Malborku niedaleko zamku też mieliśmy propozycję, na odp że "dzięki, nie trzeba" usłyszeliśmy "nie ma sprawy". Z autem nic się nie stało.
    • odnawialna Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 00:43
      Mnie się kiedyś zdarzyło spotkać z "oficjalnym" samozwańczym parkingowym, w sensie: kwitki wydawał w postaci żółtych karteczek z zapisaną godz. parkowania i informował, że złotówka za godzinę. Wiedziałam, że placyk jest dziki, za parkowanie płacić nie trzeba i gościa wyśmiałam, ale wracałam z niepokojem. Samochód był cały, ale gdy odjeżdżałam facet bezczelnie dopominał się zapłaty, postraszyłam, że zgłoszę do UM i na drugi dzień już go nie widziałam.
      A bywa, że takim samozwańcom daję parę groszy, gdy są faktycznie pomocni i bardzo, bardzo sympatyczni wink
    • mamma_2012 Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 06:39
      Niestety słyszałam od znajomych o pluciu na samochody, smarowaniu klamki kupą, a nawet rysowaniu lakieruuncertain
      Mnie nie spotkało nic oprócz niemiłych słów "o kierowniczce", daję jeżeli ktoś mi pomógł, nie daję na pustych parkingach.
      • default Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 07:41
        A dlaczego słowa o kierowniczce są niemiłe ? Dla tych panów forma "kierowniczko" to wyraz szacunku. Ja to zawsze tak odbieram, że starają się być mili i "szarmanccy" wink
        • mamma_2012 Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 09:08
          "Miłe" to są jak oferują pomoc. Jak się z niej nie korzysta czasem przestają być miłe. Żeby było jasne, 90% tych panów parkingowych to sympatyczni i nieszkodliwi pijaczkiwie, ale jeżeli często się parkuje w ich ulubionych miejscach to można trafić także na ich gorszy dzień kub zwyczajnie dyżur chamskiego człowieka.
      • nangaparbat3 Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 08:14
        Mammo, ja własnie pytam o doświadczenia, wlasne doświadczenia - co mowią, wiem.
        • mamma_2012 Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 09:00
          Myślałam, że masz na myśli wiarygodne historie. To historie z pierwszej ręki z Warszawy, dotyczące miejsc gdzie często bywam.
      • baltycki Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 10:10
        > Niestety słyszałam od znajomych
        "A czy ktoś ma jakieś niemiłe doswiadczenia? Wlasne, nie że ktos opowiadal."
    • maadzik3 Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 08:08
      Mnie nie przeszkadzają. nie jest to może bardzo miłe, ale czasem bywają pomocni a ponadto nigdy człowiek nie wie na co mu w życiu przyjdzie wink - chcą żyć a czasem nie mają lepszych opcji (dotyczy wszystkich krajów i miast). Staram się nie oceniać, jak mam złotówkę daję (w końcu sporadycznie się zdarza), dopóki ani ja nie czuję się zagrożona, ani aut nie uszkadzają (nie słyszałam) ani nie są wulgarni/ nachalni to naprawdę: żyj i daj żyć
    • heca7 Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 08:21
      Chyba muszę zrobić przerwę od forum - przeczytałam " samogwalt parkingowy ".... 🤔
      • c2h6 Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 09:47
        heca7 napisała:

        > Chyba muszę zrobić przerwę od forum - przeczytałam " samogwalt parkingowy
        > ".... 🤔

        W sumie, jak na przykład mąż czeka na żonę pod sklepem i to trwa...
    • jatojagodnik Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 10:16
      Mo sie nigdy nic nie stało, nawet gdy nie płaciłam. Ale mój były mąż dostawał piany na ich widok, rzucał bluzgami i prawie kopniakami odganiał od swojego samochodu. Z relacji dzieci wynika, że wciąż systamatycznie ma przebijane dętki, urywane lusterka i rysowany lakier. Ale jest niereformowalny - chyba sie nigdy nie nauczy, że sam nakręca ta spiralę nienawiści w swoją stronę...
    • baltycki Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 10:29
      Ma, wlasne.
      Zaparkowalismy 4 samochody przy bazarku, podziekowalismy za ochrone,
      po powrocie z zakupow zastalismy 5 opon przebitych (3x1 +1x2).
      Tak zaczela sie nasza 2 tygodniowa wycieczka.

      Nie wiem, czy sie liczy, bo
      bazarek byl w Wilnie
      i rok byl 1991 wink

      (wulkanizator obejrzal opony, pokiwal glowa i zapytal:
      A gdzie dętki?)
    • agata_abbott Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 15:02
      Nie mam niemiłych doświadczeń. Mam jedno miłe (kopiuję z bloga):

      3 września 2014

      Wczoraj robiliśmy drugie podejście do badania słuchu ABR. Oczywiście, znowu nie wyszło – Gwiazda zamiast zasnąć od razu snem kamiennym, kicała radośnie po całym łóżeczku (tak, tak, zabraliśmy nawet łóżeczko turystyczne wraz z zestawem pościeli – łudziliśmy się, że to coś pomoże) i obserwowała nowe otoczenie. Zaczniemy jej chyba za te badania potrącać z kieszonkowego…smile Reasumując: 3h w plecy, 150 zł w plecy (bo za przygotowanie do badania też sobie liczą), 5 zł za parking w plecy. No ale nic!

      Swoją drogą, historia „5 zł za parking” jest chyba w tym wszystkim najciekawszasmile Badania robiliśmy w Centrum przy Al. Jerozolimskich, więc zaparkować, nawet wieczorem, nie jest tam łatwo. Ale już poprzednim razem wyczailiśmy wjazd od tyłu w taką ślepą uliczkę, w której jest dosyć sporo miejsc. Miejsca są pilnowane przez takich typowych „warszawskich cwaniaków”. Niby opłaty nie pobierają, ale głupio nie dać (miejsce wskażą, pomogą wjechać – no i nigdy nie wiadomo, co stałoby się z autem, gdyby jakoś ich za ich trud nie wynagrodzićsmile). Zajeżdżamy, Pan nas kieruje na miejsce, Dawid wysiada, daje mu 5 zł. Pan dziękuje, a że żaden nowy „klient” się nie pojawia – zaczyna do nas gadać. My jak zawsze małomówni, ale pan wypytuje.

      [Pan] – Co, do Smyka z córką idziecie na zakupy?
      [Dawid] – No nie, nie bardzo.
      [Pan] (Chwila ciszy, myśli. Wreszcie, grobowym głosem) – Do Centrum, z córką na badania?
      [Dawid] – No tak.
      [Pan] – Coś ze słuchem nie tak?
      [Dawid] – Możliwe.
      [Pan] (Milczy, myśli) – To wie pan, ja państwu te 5 zł oddam!

      🙂 Tak nas ujął tym gestem, że tym bardziej nie chcieliśmy tych pieniędzy od niego wziąć. A później jeszcze stanął koło mnie, jak czekałam, aż Dawid wypakuje z bagażnika wszystkie bambetle (nieszczęsne łóżeczko!) i mówi:

      – Wie pani, bo tu różni ludzie przyjeżdżają i parkują… na imprezy… do knajpy… na ru*anie… to od nich biorę kasę, czemu nie… ale chore dziecko to co innego…

      Jest nadzieja w narodzie! 🙂
      • annpierle Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 17:02
        A mnie, poznym wieczorem -ale nie nocą - przy Sw. Annie, ściągnęli panowie kolpaki. I wyglądało, że chcieli mi je odsprzedac bo coś do mnie krzyczeli, ale że mnie nastraszyli, to odjechalam i czarne koła zobaczyłam dopiero nazajutrz. I takie już zostały.
        No ale to było 14 lat temu... może już tak nie robią ?
    • aniani7 Re: samozwańczy parkingowi 27.04.17, 15:59
      Mam do nich dużą słabość (miłe, że chce im się pracować), są bardzo pomocni, przy tym nigdy nie marudzą, że kwota nie taka. Oczywiście nigdy nic złego od nich mnie nie spotkało.
    • 1matka-polka Re: samozwańczy parkingowi 28.04.17, 10:33
      Spotykałam tych "parkingowych" we Wrocławiu wielokrotnie. Zawsze wysyłam na drzewo, nigdy nic nie miałam uszkodzone. Tak sobie myślę, że niejeden kierowca mógł się zaczaić w krzakach i spuścić panom, nie ukrywajmy, słabym i schorowanym, srogi łomot przy ewentualnej próbie uszkadzania samochodu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka