laruara
30.05.17, 05:52
Nabawiłam się w szkolnym wieku, na pewno to była podstawówka. Rodzice gdzieś wyjechali w interesach i po szkole poszłam do przychodni do dentystki, bo strasznie bolał mnie ząb. Ta orzekła, że do rwania, a mnie było wszystko jedno, bo ból niesamowity. Dała znieczulenie, ale pomimo wszystko bolało i skończyło się na tym, że mnie wywaliła z gabinetu bo niby histeryzuję...
Wieczorem rodzice wrócili, ja zaryczana i obolała, jeszcze od ojca opierdziel dostałam, że nie dałam sobie wyrwać zęba. Następnego dnia chirurgia szczękowa i okazało się, że znieczulenie nie mogło zadziałać, bo stan zapalny to uniemożliwiał. Najpierw antybiotyk.
Leczyłam potem zęby, tego też w efekcie się pozbyłam, ale były to zabiegi w narkozie. Ze mną inaczej się nie dało. Omdlenia, wymioty i generalnie zachowanie nie do ogarnięcia. Nie mam na to wpływu. Zęby mam na szczęście przyzwoite, ale zawsze coś tam może wyskoczyć, no i ... boli mnie ząb.
Jak nad tym zapanować... ? Nad strachem i zachowaniami temu towarzyszącymi ? Na narkozę już się nie zdecyduję ze względów zdrowotbych, ale w stresie ciśnienie tak mi skacze, że ostatnio udało mi się przerazić parę osób.
Niby tylko wizyta u dentysty, a kawał zdrowia mi odbiera...
Jakieś rady ?