Dodaj do ulubionych

Stomatologiczna trauma...

30.05.17, 05:52

Nabawiłam się w szkolnym wieku, na pewno to była podstawówka. Rodzice gdzieś wyjechali w interesach i po szkole poszłam do przychodni do dentystki, bo strasznie bolał mnie ząb. Ta orzekła, że do rwania, a mnie było wszystko jedno, bo ból niesamowity. Dała znieczulenie, ale pomimo wszystko bolało i skończyło się na tym, że mnie wywaliła z gabinetu bo niby histeryzuję...
Wieczorem rodzice wrócili, ja zaryczana i obolała, jeszcze od ojca opierdziel dostałam, że nie dałam sobie wyrwać zęba. Następnego dnia chirurgia szczękowa i okazało się, że znieczulenie nie mogło zadziałać, bo stan zapalny to uniemożliwiał. Najpierw antybiotyk.
Leczyłam potem zęby, tego też w efekcie się pozbyłam, ale były to zabiegi w narkozie. Ze mną inaczej się nie dało. Omdlenia, wymioty i generalnie zachowanie nie do ogarnięcia. Nie mam na to wpływu. Zęby mam na szczęście przyzwoite, ale zawsze coś tam może wyskoczyć, no i ... boli mnie ząb.
Jak nad tym zapanować... ? Nad strachem i zachowaniami temu towarzyszącymi ? Na narkozę już się nie zdecyduję ze względów zdrowotbych, ale w stresie ciśnienie tak mi skacze, że ostatnio udało mi się przerazić parę osób.
Niby tylko wizyta u dentysty, a kawał zdrowia mi odbiera...
Jakieś rady ?
Obserwuj wątek
    • nanuk24 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 06:20
      Też miałam traumę, ale mi przeszło po pierwszej wizycie, którą musiałam odbyć i to w czasie ciąży. Miałam leczony kanałowy, z rozcinaniem dziąsła, później zakładaniem szwów. I powiem Ci, że nie bolało, nic nie czułam. Teraz są inne czasy, inne sprzęty bardzo ciche i delikatne, zastrzyki znieczulające, po których nawet wkłucia nie czujesz i nie ma już tego specyficznego zapachu, który pamiętam z dzieciństwa.
      Teraz miałam trzy ósemki usuwane z szywaniem dziąseł. Przeżyłam, traumy nie mam, a wizyty u dentysty śmiało mogę określić jako przyjemne. Idź, nie taki diabeł straszny.
      • laruara Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 06:25
        Dzięki za dobre słowa smile
      • lidek0 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 06:41
        Nic dodać nic ująć, czasy , sprzęt i podejście do pacjenta bardzo się zmieniły.
        • bominka Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 07:28
          Ja też mam traumę z dzieciństwa. Rodzinę najbliższą umawiam ,śmiało wysyłam. Ja mam opory ale chodzę regularnie. Nie doprowadzam do bólu. Najczęściej kończą się wizyty zabiegami czyszczenia ,fluoryzacji. I zawsze ale to zawsze wychodzę miłe zaskoczona. Zrób wywiad wśród swoich znajomych i idź do "najlepszego" dentysty. Powiedz o swoich bolaczkach. Jak usuniesz aktualny ból to namawiam na regularnie wizyty w ramach profilaktyki. Dasz radę!
    • cauliflowerpl Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 07:23
      Przełamać się pierwszy raz i przekonać, ze znieczulenie działa i naprawdę NIC się nie czuje.
      Miałam w znieczuleniu miejscowym odbudowywaną kość (sinus lift), wkręcane w kości śruby, wyrywane zęby. NIC. Nuda tylko, bo czasem godzinę to trwało a tu ani książki poczytać, ani TV pooglądać.
      Ostatnio stwierdziłam, że bardziej się stresuję jak muszę do banku iść, niż do dentysty, bo w banku całe lata nie byłam a u dentysty ostatnio co chwilę.

      Serio, idź! Zobaczysz, że jest czysto, miło i bezboleśnie.
      • default Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 12:55
        Czysto i miło to owszem, ale żeby tak zawsze i całkiem bezboleśnie to nie powiedziałabym. Mnie nieraz zabolało jak cholera przy kanałowym leczeniu, mimo solidnego znieczulenia. Z lewej, z prawej - "jeszcze boli? to dołożymy z góry i z dołu, teraz to już na pewno nie zaboli" - guzik, zabolało.
        Ale da się to przeżyć, to w sumie kwestia oswojenia tego strachu, przywyknięcia. Niemniej nigdy nie nazwę wizyt u dentysty miłymi. "Strach jest" - jak mawiał węglarz Stanisław Paluch smile
      • anagat1 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 20:52
        Mialam leczony kanalowo jeden zab w zyciu. Pol roku temu. Pomimo znieczulenia calej polowy twarzy na ok 5 godzin, bolalo jak cholera. Czulam wszystko. Nigdy traumy dentystycznej nie mialam, a po tym mam.
      • kaka-llina Re: Stomatologiczna trauma... 31.05.17, 16:39
        Mój dentysta ma tv na suficie..wink
        • cauliflowerpl Re: Stomatologiczna trauma... 31.05.17, 16:40
          Geniusz!
    • afro.ninja Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 07:28
      Leczenie z gazem rozwesalajacym? Znam przypadek, że pomoglo, ale tu bylo całkowite unikanie dentysty. Za kazdym razem, wszystko na sedacji, podobno jest taki odlot, lekki zjazd.
    • b-b1 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 07:31
      Dasz radę -szukaj dentysty z dobrym podejściem do dzieci big_grin Czyli baardzo cierpliwego.
      Miałam podobnie-traumę przeżyłam w wieku nastu lat-u mnie borowanie na żywca w stalowym uścisku pomocy dentystycznej wywołało taki stan. Też byłam sama u dentysty i potem dłuuuuuugo długo żadnego nie odwiedzałam. Po urodzeniu dzieci zniszczone zęby(dobrze że tylko dwa, zęby po mamie-ma prawie 80 lat-wszystkie swoje) wyrwałam gdzieś u kogoś w narkozie.... Taki stan umysłu zwie się dentofobią-przynajmniej tak twierdzi dentysta moich dzieci, który widząc co się ze mną dzieje i jak reaguje będąc osobą towarzyszącą (dzieci) postanowił mi pomóc. A z dziećmi byłam dzielna-naprawdę -siadałam tak, aby mnie nie widziały, blada jak ściana, dygotałam cała. I jestem już 12 rok jego pacjentką. Zaczynaliśmy od "nie ma mowy o narkozie-nie będzie bolało-proszę mi zaufać-gdyby coś-natychmiast przerywamy" i znieczulał mi wszystko wraz z zębem do leczenie- również zęby obok(zastrzyków się nie boję żadnych) .
      Przy pierwszym czyszczeniu jak pamiętam też cała szczeka w znieczuleniu . I powoli uspokoił mnie psychicznie. Początki były na raty , bo mimo braku bólu strach dalej mnie paraliżował, ale powolutku było coraz lepiej. Wizyt kilkadziesiąt -czasami codziennie, ale nie musiałam już jeździć taksówką, mogłam swoim samochodem, bo nie wpadałam w panikę. Do implantów zaprosił odpowiedniego lekarza do siebie do gabinetu, bo nie ma mowy, abym gdzieś "u obcego" wink . Dobrze że dentysta młodszy ode mnie-mam nadzieję, że da radę do mojej śmierci być "moim" . Na dzień dzisiejszy chodzę zupełnie bezstresowo z młodzieżą- ich teksty "bądź dzielna" potrafią mnie już rozbawić -oczywiście mam być dzielna, kiedy one siedzą na fotelu big_grin
      I nie mam już żadnych strachowych objawów. Znieczulam się do każdego najmniejszego zabiegu i jest ok.
      • black_magic_women Re: Stomatologiczna trauma... 31.05.17, 16:32
        b-b1 napisała:

        > Dasz radę -szukaj dentysty z dobrym podejściem do dzieci big_grin Czyli baardzo cierp
        > liwego.
        A jakie miasto, jeśli można spytać?
    • konwalka Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 07:42
      od lat powtarzam, ze za stan uzebienia P0lakow w 80 procentach wine ponosza szkolni dentysci. Oraz przychodniani. Wiem, o czym mowie. U mnie tio w ogole nikt sie nie chrzanil z zadnym znieczyleniem, a zab musial byc wyrwany. "Bez korzeni" - takie oto debilizmy hulaly jako urban legend
      • b-b1 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 07:49
        konwalka napisała:

        > od lat powtarzam, ze za stan uzebienia P0lakow w 80 procentach wine ponosza szk
        > olni dentysci. Oraz przychodniani. Wiem, o czym mowie. U mnie tio w ogole nikt
        > sie nie chrzanil z zadnym znieczyleniem, a zab musial byc wyrwany. "Bez korzeni
        > " - takie oto debilizmy hulaly jako urban legend
        >

        Całkowita racja. Gdyby nie genetycznie dobre zęby od lat miałabym już protezę.
        ...ale część rodziców też się do tego przyczyniła-moi na pewno. "Zimny wychów" wink
      • lauren6 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 07:49
        Poszłam kiedyś na dyżur do państwowej placówki, bo dziecko rozbolał ząb, a prywatne gabinety w niedzielę byly pozamykane. Przywitał nas stomatolog w zakrwawionym fartuchu... Założył dziecku opatrunek (ja i pielęgniarka musialyśmy przytrzymać dziecko, taki pan doktor byl delikatny) i już później kontynuowaliśmy leczenie za pieniądze prywatnie. Dziecko traumy nie ma, na szczęście dentysta dziś kojarzy jej się z komputerowym znieczuleniem i bajkami puszczanymi w trakcie wizyty.

        Co jesli kogoś nie stać na prywatne leczenie? Musi leczyć dziecko na nfz, w warunkach urągających człowieczeństwu.
        • b-b1 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 10:37
          lauren6 napisała:


          >
          > Co jesli kogoś nie stać na prywatne leczenie? Musi leczyć dziecko na nfz, w war
          > unkach urągających człowieczeństwu.

          Dlatego powtarzam mojej młodzieży która uważa, że mam obsesję na punkcie zębów(ich), że dopóki mnie stać będzie kontrola co pół roku i leczenie na bieżąco(aparaty też były-już zdjęte), bo nigdy nie wiadomo, co będzie za kilka/kilkanaście lat czy będą mogły pozwolić sobie na prywatną opiekę dentystyczną. Mnie jak nie będzie stać to chyba(a raczej na pewno)przestanę leczyć zęby.
      • mgla_jedwabna Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 08:31
        Ja miałam zęby leczone w latach 80-tych jako dziecko w prywatnej przychodni. Taka sama trauma. "Nie histeryzuj" zamiast znieczulenia. Do dziś zdarza mi się zemdleć z nerwów w gabinecie, choć wiem, że nie będzie bolało.

        U mnie sprawdziło się uprzedzanie dentysty o mojej nerwicy. Dawali radę smile
    • beata985 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 07:48
      Oj.....ja też strasznie się boję....do zwykłego leczenia proszę dentystke o znieczulenie znieczulenia... czyli przed zastrzyki smaruje mnie żelem dla dzieci wink wiem że wiercenie nic nie boli A mimo to całą wizyta wdech wydech...
      Ale teraz czeka mnie rwanie i nie wiem co robić.. ..sad chętnie pocczytam rady...
    • owczarkini Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 07:51
      A może gaz ? Są gabinety, które oferują nie tylko znieczulenie, ale też gaz pomyślany jako dobre rozwiązanie dla dzieci bo odpręża.
      Miałam kiedyś złe doświadczenia z babą z przychodni, która leczyła mi bolący ząb nie racząc wspomnieć, że mogę sobie dokupić znieczulenie sama. Trauma mniejsza niż Twoja, ale jednak.
      Jakiś czas po urodzeniu dziecka trafiłam do innej dentystki i teraz potrafię niemal zasnąć na fotelu. Stan odprężenia jak u długo głaskanego kota big_grin Fakt, że to była jedyna chwila kiedy nie musiałam ganiać za ruchliwym i absorbującym dziecięciem, ale tak mi już zostało.
      • alkaadam Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 08:06
        A może ktoś ma jakiś sposób na odruch wymiotny u dentysty? To dla mnie trauma największa, nie boję się bólu tylko właśnie paraliżuje mnie strach przed tym. Może jakieś rady ktoś ma?
        • karme-lowa Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 08:37
          alkaadam napisała:

          > A może ktoś ma jakiś sposób na odruch wymiotny u dentysty? To dla mnie trauma n
          > ajwiększa, nie boję się bólu tylko właśnie paraliżuje mnie strach przed tym. Mo
          > że jakieś rady ktoś ma?
          Ja miałam taki problem. Generalnie lubię chodzić do dentysty (bardziej nie lubię ginekologawink), ale też mnie stresował odruch wymiotny. Pogadałam szczerze z dentystką, ona powiedziała, że to częsty problem. Robiła częste przerwy, żebym mogła zamknąć buzię, przełknąć ślinę i wziąć oddech.
          Pogadaj ze swoim dentystą.
    • bella_roza Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 08:30
      może jakieś uspokajacze na receptę przed wizytą, np. hydroksyzyna. tylko ktoś musi Cię zawieźć.
      ja miałam podobne doświadczenia, na szczęście w dorosłym wieku już przezwyciężyłam traumę, od drzwi wołam o znieczulenie. urodziłam dwójkę dzieci bez znieczulenia, ale zęba nie dam tknąć wiertłem na żywca. i tak wychodzę spocona ale daję radę.
      • bella_roza Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 08:32
        co ciekawe, moje dzieci wolą borowanie od zastrzyku znieczulającego. a ja za każdym razem prawie mdleję towarzysząc im sad
        • karme-lowa Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 08:38
          bella_roza napisał:

          > co ciekawe, moje dzieci wolą borowanie od zastrzyku znieczulającego. a ja za ka
          > żdym razem prawie mdleję towarzysząc im sad
          >
          Ja też rzadko biorę znieczuleniesmile
        • turzyca Re: Stomatologiczna trauma... 01.06.17, 00:15
          Z mojego punktu widzenia i tak najgorszy u dentysty jest dzwiek i wibracje, potem zdretwiale pol twarzy, a dopiero potem gdzies pojawia sie bol. Poniewaz na dzwiek (ktory sie niesie po kosciach, cholera jedna) i wibracje nie da sie nic poradzic, to po co mam sobie jeszcze dowalac nieprzyjemnosci znieczuleniem?
          Co mnie zreszta strasznie irytuje u niemieckich dentystow, bo na kazde pisniecie jest jedna reakcja "to moze znieczulenie pani podac?"
    • konwalka Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 09:26
      a ja czesto wracam myslami, bezwiednie i bez checi zupelnie, do wydarzenia sprzed lat. Czekalam na wejscie do laboratorium w przychodni, kolejka niemozebna. Na tym samym korytarzu byly gabinetu stomatologiczne rowniez. I jak moj czas oczekiwania dlugi i szeroki, a trwalo ono ok pol godziny, z gabinetu chirurgii stomatologicznej dochodzil przerazajacy, histeryczny, nieslabnacy krzyk dziecka. Pol godziny. Ani na chwile nie oslabl. Przetykany byl tylko basowym nawolywaniem faceta i altem matki. Koszmar. Nie wiem, co oni robili temu dziecku, ale w gabinecie chirurgicznym w latach 80 to raczej nic fajnego. Do dzis sie tak pocieszam, ze moze nic nie robili, bo dzieciak nie dal sie tknac znieczuleniowo i stad ten dziki ryk. Ale obawiam sie, ze jednak to nie to. dziecko z tamtego gabinetu to byc moze jedna z forumek z fobia?
      • b-b1 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 10:41
        konwalka napisała:

        > a ja czesto wracam myslami, bezwiednie i bez checi zupelnie, do wydarzenia sprz
        > ed lat. Czekalam na wejscie do laboratorium w przychodni, kolejka niemozebna. N
        > a tym samym korytarzu byly gabinetu stomatologiczne rowniez. I jak moj czas ocz
        > ekiwania dlugi i szeroki, a trwalo ono ok pol godziny, z gabinetu chirurgii sto
        > matologicznej dochodzil przerazajacy, histeryczny, nieslabnacy krzyk dziecka. P
        > ol godziny. Ani na chwile nie oslabl. Przetykany byl tylko basowym nawolywaniem
        > faceta i altem matki. Koszmar. Nie wiem, co oni robili temu dziecku, ale w gab
        > inecie chirurgicznym w latach 80 to raczej nic fajnego. Do dzis sie tak pociesz
        > am, ze moze nic nie robili, bo dzieciak nie dal sie tknac znieczuleniowo i stad
        > ten dziki ryk. Ale obawiam sie, ze jednak to nie to. dziecko z tamtego gabinet
        > u to byc moze jedna z forumek z fobia?
        >

        Z matką było-więc mam nadzieję, że nie pozwoliła krzywdy ogromnej wyrządzić.
        Też mam podobne wspomnienia-gabinet dentystyczny był u nas naprzeciwko gabinetu ogólnego lekarza i czekając do lekarza trudno nie było słyszeć krzyków...
        • konwalka Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 11:00
          Z matką było-więc mam nadzieję, że nie pozwoliła krzywdy ogromnej wyrządzić.

          naprawde tak uwazasz?
          bo ja nie
          • b-b1 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 11:05
            konwalka napisała:

            > Z matką było-więc mam nadzieję, że nie pozwoliła krzywdy ogromnej wyrządzić.
            >
            > naprawde tak uwazasz?
            > bo ja nie
            >

            Pocieszam się, że inni mieli lepiej-bo moja jeszcze z liścia by mi zasadziła, żebym była cicho wink
            • pade Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 14:46
              Mnie dentysta szkolny borował potwornie bolącego zęba na żywca, a potem włożył truciznę, na którą byłam uczulona. Byłam w 4 klasie sp. Bardzo starałam się nie płakać (jestem dość odporna na ból), ale łzy mi leciały jak grochy, a on na mnie wrzeszczał. "Czego ryczysz durna histeryczko". Przez trzy dni chodziłam nieprzytomna z bólu, rodzice mi ... współczuli.
              Potem krojono mi zęba (ze stanem zapalnym) na cztery części w klinice, w której uczyli się studenci. Nie dało rady inaczej usunąć (potem się okazało, że nie trzeba było). Tym razem zemdlałam.
              Aaa i jeszcze wyrywano mi zęba, też gdzie w 4-5 klasie, dostałam tak silnego krwotoku, że skończyło się na zastrzyku z wit. K, którym wszczepiono mi żółtaczkę.
              Generalnie mam taki uraz, że owszem leczę zęby, ale kilka dni nastawiam się psychicznie, a podczas wizyty ciało mi dygocze i jest mi potwornie zimno. Koszmar jakiś.
              Szukam czegoś, co mogłabym brać przed. Bo leczyć muszę, a po każdej wizycie jestem tak wypompowana, że muszę się przespać.
              • b-b1 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 17:12
                pade napisała:

                > Szukam czegoś, co mogłabym brać przed. Bo leczyć muszę, a po każdej wizycie jes
                > tem tak wypompowana, że muszę się przespać.
                >

                Próbowałaś czegokolwiek?
                2 xanaksy 0,5 -(możesz zacząć od 1 tabletki)i wyciszasz się zupełnie, lęk się spłaszcza, ale po wizycie też jesteś śpiąca-tylko inaczej-nie czujesz się jakby Cię czołg przejechał. Ale musisz być dowieziona i odwieziona.
                • pade Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 21:18
                  To coś podobnego do relanium?
                  • b-b1 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 21:44
                    pade napisała:

                    > To coś podobnego do relanium?
                    >
                    >
                    Działa inaczej-silniej przeciwlękowo.
            • konwalka Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 15:00
              Pocieszam się, że inni mieli lepiej-bo moja jeszcze z liścia by mi zasadziła, żebym była cicho

              sad(((
              to niestety nie byla rzadkosc
              ksiunc,dochtor, profesur- trzy swietosci
              • nanuk24 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 19:41
                Masz rację. Obawiam się jednak, że do dzisiaj pozostali oni świętościami.
    • blue_meerkat Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 11:25
      Ja mam fobie zastrzyk/krew/rana i odruch wasowagalny przy okazji zastrzykow (nagly skok cisnienia i natychmiast po nim nagly spadek co powoduje zaslabniecia/omdlenia), da sie opanowac ale, przynajmniej u mnie, nie 'wyleczyc'. Pomaga informowanie dentysty, zel znieczulajacy przed zastrzykiem, cos do jedzenia przed zabiegiem batonik/sok etc, napinanie miesni (kiljanascie sekund- nogi, uda, ramiona, rozluznic, powtorzyc- pomaga zapanowac nad spadkiem napiecia) plus cwiczenia oddechowe, relaksacyjne, trening jacobsona etc wykonywane regularnie i przy okazji kazdej wizyty.
      • blue_meerkat Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 11:26
        Spadkiem cisnienia nie napiecia
        • laruara Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 12:00
          Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia. U mnie problemem jest również odruch wymiotny co dodatkowo utrudnia sprawę. Już w poczekalni jest mi niedobrze. Jestem panikarą i mam świadomość że sama niepotrzebnie się nakręcam.
          • blue_meerkat Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 12:39
            Mozesz sprobowac psychologa, w podejsciu poznawczo-behawioralnym. Odruch wymiotny to najprawdopodobniej czesc reakcji lekowej, techniki relaksacyjne pluz ekspozycja na bodziec (np. czytanie/mowienie o dentyscie, siedzwnie w poczekalni, siedzenie na fotelu w gabinecie) powinna troche pomoc.
    • hermenegilda_zenia Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 13:01
      Ja akurat miałam całe życie problemy z zębami, spowodowane antybiotykami i dodatkowo wątpliwa przyjemność kontaktów z dentystami szkolnymi, dopóki rodzice nie napisali w podstawówce pisma z prośba o nieleczenie mnie w szkole. Strach wyeliminowałem, bo jeżeli mam coś do roboty to tylko w znieczuleniu, ale zasadniczo chodzę karnie co pół roku na kontrole, zeby w ogóle nie dopuścić do sytuacji, ze boli mnie ząb czy rozwija sie jakiś stan zapalny.
    • viridiana73 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 14:34
      Wcale się nie dziwię, że ludzie w moim wieku boją się dentysty, co zresztą widać. Też się bałam i przez całe lata unikałam, jak się dało. Te rwania i borowania bez znieczulenia 30 lat temu... najodważniejszy by się zniechęcił, a co dopiero taki histeryk, jak ja!
      I tak sobie radośnie nie chodziłam, albo chodziłam jak już nie było innego wyjścia, co znów skutkowało niemiłymi doświadczeniami. Na szczęście mam "dobre" zęby i tylko dzięki temu nie mam jeszcze sztucznych szczęk. Ale pewnego dnia...
      ...pewnego dnia z przerażeniem zauważyłam, że psuje mi się górna jedynka. A jedynka, to wiecie... bez siódemki, ba! nawet bez piątki da się żyć, ale bez jedynki? To już kanał i patologia. Nie chciałam wyglądać jak menelica, a tak by się to pewnie skończyło. I to była ta przełomowa chwila. Takie postanowienie noworoczne w listopadzie. Stanęłam przed lustrem, popatrzyłam sobie w oczy i powiedziałam: "Nikt nie będzie nazywał Marty'ego McFly tchórzem!".
      I poszłam do pewnej miłej pani dentystki, a ona z uśmiechem powiedziała: "Niech się pani nie denerwuje, oczywiście że damy znieczulenie, nawet do takiej małej dziurki". I umówiłam się na następną wizytę i na następną, i znów, i tak chodzę do tej przychodni już n-ty rok, co pół roku robię przegląd i może nie biegnę tam w podskokach, ale na pewno idę bez tego panicznego lęku, który towarzyszył mi przez tyle latsmile
      • solejrolia Re: Stomatologiczna trauma... 31.05.17, 22:58
        viridiana73 napisał(a):

        > Wcale się nie dziwię, że ludzie w moim wieku boją się dentysty, co zresztą wida
        > ć. Też się bałam i przez całe lata unikałam, jak się dało. Te rwania i borowani
        > a bez znieczulenia 30 lat temu... najodważniejszy by się zniechęcił...

        Tak dokładnie tak!
        Nie było znieczuleń, wszystko na żywca, nie było ssaków, tylko wtykano ligninę,
        nie było wielu różnych rzeczy, dzięki którym poprawiono i jakośc leczenia i same zabiegi są bardziej znośne.
        (dziś podczas leczenia kanałowego leżałam pod mikroskopem, niesamowite uczucie, i zdjęcie zęba również na leżąco, SZOK, jak bardzo technika i umiejętności poszły do przodu, przy czym dentystka to pewnie z dekadę ode mnie młodsza, no młodziutka zupełnie, a bardzo fachowo się mną zajęła. Super.)
        • viridiana73 Re: Stomatologiczna trauma... 01.06.17, 08:13
          Ligninę!
          Przypomniałaś mi taką sytuację: gabinet dentystyczny w szkole, siedzę w fotelu, kłębki ligniny powtykane do buzi; dentystka zaczyna he wymieniać i nagle odzywa się do asystentki tonem najwyższego obrzydzenia: "Ależ oni się ślinią, fuj!"
          No... miło się wtedy poczułam, nie ma co!
    • memphis90 Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 15:29
      Szukaj gabinetu, który leczy z gazem rozweselającym.
    • lot.ti Re: Stomatologiczna trauma... 30.05.17, 17:15
      idź do psychiatry, przepisze ci doraźnie Xsanax, albo jakieś inny dobry uspokajacz - bierzesz doraźnie kilka tabletek i jest cool. leczenie of kors ze znieczuleniem.
    • marcelina4 Re: Stomatologiczna trauma... 31.05.17, 20:33
      na leczeniu zębów zjadłam własne zęby... smile mam słabe szkliwo, do tego końskie dawki żelaza, które przez lata przyjmowała zrobiły swoje ( przebarwienia zębów, osłabienie szkliwa ), trafiałam na różnych dentystów, czasy szkolne wspominam jako koszmar niewyobrażalny, każda wizyta u dentysty to był stres powodujący bóle brzucha, zawroty głowy, stan permanentnego lęku
      do tego dochodziło takie zwykłe skrępowanie tym, że dwie osoby ( dodatkowo asystentka dentysty ) gapią mi się w gębę, do czasu az trafiłam na przemiłego pana doktora, młody facet, bardzo empatyczny, asystuje mu również bardzo miły i cichy pan asystent, wizyty są wręcz przyjemne, zawsze pogadamy najpierw na luzie o pierdołach, pooglądamy zdjęcia mojej córki, ich dzieciaków, nie ma presji czasu, bo następny pacjent czeka, potem siadam na fotel, znieczulenie i jedziemy z leczeniem
      doktor wie, że bardzo się boję, że mam niemiłe wspomnienia, dlatego dla mnie zawsze rezerwuje wizytę na tzw. podwójny czas, wszystko tłumaczy, wyjaśnia, w czasie roboty gada jakieś śmieszne rzeczy, odwraca moją uwagę
      temu dentyście ufam i go lubię, do tego odpowiedni standard leczenia, sprzęt w gabinecie i wizyta traumą już nie jest
      bardzo ważne to trafić na dobrego lekarza, empatycznego, cierpliwego
      autorko, zrób wywiad wśród znajomych, poczytaj opinie w necie i szukaj takiego lekarza, jeżeli nadal będziesz bardzo się bała możesz poprosić o tzw. gaz rozweselający, to wycisza, uspokaja i pomaga przeżyć wizytę i uwierz, że dzisiaj stomatolog ma możliwości całkowitego wyeliminowania bólu u pacjenta, czasy i rzeczywistość bardzo się zmieniły od naszych lat szkolnych
    • black.sally Re: Stomatologiczna trauma... 31.05.17, 22:42
      ooo tez miałam traumę. Na szczęście te moje zęby sie jakoś trzymają smile 3 lata podchodziłam do dentysty, az mąż powiedział że na kolejną wizyte pójdzie ze mną, żebym nie uciekła. A strach był taki,że ja mdlałam od samego zapachu smile

      Umówilam sie wreszcie, nadzedł ten dzień, a mąż mi dzwoni,że musi pilnie wyjechać big_grin
      zawzięłam się i poszłam.
      Jakoś przeżyłam.
      Ale do wszystkiego biorę znieczulenie,żeby znowu sie nie zrazić. smile
      U mnie odwaga przychodzi z wiekiem smile

      Najważniejsze pójśc ten pierwszy raz do naprawdę sprawdzonego stomatologa.
    • solejrolia Re: Stomatologiczna trauma... 31.05.17, 22:50
      Współczuję, rad nie mam.
      Dziś na fotelu chyba...przysnęłam, fakt zabieg trwał 1,5godziny
      ale mimo to to niesamowite,że jednak potrafiłam się zrelaksować na tyle, że chyba przysnęłam.
      Aczkolwiek wspomnienia z podstawówki też mam nieciekawe (usunięto mi 3 zęby trzonowe, teraz bym nie pozwoliła, ratować bym kazała).
    • ida_listopadowa Re: Stomatologiczna trauma... 01.06.17, 01:55
      Tez mam podobne wsppmnienia z dziecinstwa, zwykly przeglad w piekielnym gabinecie szkolnym to byla trauma. Po latach udalo mi sie znalezc dentystow, gdzie mnie powoli oswajano. Zaczeli od pokazywania mi obrazkow i tłumaczenia ABSOLUTNIE wszystkiego. U mnie wiedza opanowuje panikesmile tak
      mam i oni to zaakceptowali.
      Zasypianie na fotelu nie jest wg nich objawem spokoju, tylko wrecz przeciwnie. To zejscie adrenaliny powoduje taki zjazd.
    • znowu.to.samo Re: Stomatologiczna trauma... 01.06.17, 10:01
      Ja ostatnio byłam z córką 7 lat na zakładaniu plomby i byłam w szoku jakie cichutkie wiertła teraz są. Zupełnie co innego niż kiedyś, że pół okolicy słyszało charakterystyczny dźwięk borowania. Teraz słychać jedynie cichy delikatny szum jak z wentylatora.
      Ja też kiedyś strasznie bałam sie dentysty, bo w dzieciństwie gdy byłam w sanatorium, miałam 7lat i bez mamy i taty, dentystka wyrywała mi mleczny ząb. Ja wpadłam w straszną histerię, trzymali mnie tam siłą na tym fotelu a ja sie darłam wniebogłosy. Traz chodzę bez większego stresu. Jest dużo gabinetów i duża konkurencja, dentyści prześcigają sie w tworzeniu komfortowych warunków dla pacjenta, zwłaszcza tych ze "strachem" 😁😁😁

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka