Łyk propagandy z rana: niemiecka, cudowna szkoła vs polski kanał edukacyjny.
Gazeta zapewne uważa ten tekst jako ważny, skoro linkuje go od rana na stronie głównej:
www.edziecko.pl/starsze_dziecko/7,79317,21921767,lidka-przeniosla-sie-z-rodzina-do-berlina-przestalam-sie-bac.html#MT
Pani opisuje historię swojego syna Igora. Miała wybór czy posłać do pierwszej klasy jako sześciolatka czy nie. Dostała diagnozę z przedszkola, że dziecko do szkoły absolutnie się nie nadaje, panie stwierdziły, że radzi sobie gorzej niż dziecko imigrantów z Wietnamu - co wg autorki nie mogło być prawdą (warto zwrócić uwagę na dziecko imigrantów w polskim przedszkolu - w berlińskiej szkole dzieci imigrantów nie ma

). Następnie pada zdanie:
"Mimo moich obaw, bez większych problemów poradził sobie jako uczeń."
Dalej jednak czytamy, że tak różowo nie było i dziubdziuś był uważany za najgorszego ucznia w klasie, który reszcie zaniża poziom. Autorka wydaje pieniądze na terapię SI, narzeka, że syn odrabia lekcje do nocy (ale nie przychodzi za tym refleksja, że jeżeli dziecko tak długo odrabia lekcje to znaczy, że ma braki i trzeba mu pomóc i ew. zatrudnić korepetytora).
Przenoszą się do niemieckiej szkoły i wszelkie problemy z nauką znikają. Chociaż jej dzieci są jedynymi dziećmi imigrantów w szkole! Co prawda sama przyznaje, że poziom szkoły jest dużo niższy niż polskiej, ale co tam to drobny szczegół

Grunt, że dziubdziuś wreszcie nie siedzi nad książkami do nocy. I ma szanse zostać kasjerem, bo to w DE żadna ujma (nie to co w Polsce). Przypomnę, że mówimy o dziecku które ma swoje deficyty, ale jest dobre z matematyki i informatyki: mama planuje mu już cudowną karierę robotnika na zachodzie
Nie chwalę się, nie żalę, dzielę znaleziskiem. Nie żebym popierała reformę edukacji, ale imo jak gazeta chce poszczuć Polaków na reformę i polski system edukacji to powinna nieco bardziej się postarać i nie przeklejać jakiś popłuczyn przeczytanych na fb.