Czyj mąż jeszcze ma prawo do:
- zjadania jedzenia z lodówki w swym domu bez pisemnego pozwolenia żony na otwarcie paczki parówek
- podejmowania samodzielnie w kwestii swojego dziecka decyzji tak kluczowych, jak możliwość kupienia mu lodów/założenia konkretnego odzienia
- przechowywania w swoim domu rzeczy, które uważa za fajne/przydatne bez konieczności błagania żony, żeby mu nie wyrzucała dobytku wg swojego klucza?
Normalnie czytam dzisiejsze wątki i nie wierzę, co widzę