kalinan
09.07.17, 15:55
Dlaczego są ludzie którzy nie rozumieją że są też tacy którzy nie robia tego co oni, spacerować bez celu? Rozumiem gdzies ze ludzie maja przekonanie że to dobre dla zdrowia ale tez istotne jest kto gdzie mieszka, jaki tryb zycia prowadzi oraz indywidualne upodobania. Mam rodzinę która pochodzi z pewnego regionu polski, zauwazylam ze wiekszosc ludzi zyjących tam ma jakies wewnętrzy przymus ciaglej aktywnosci, tzn bardzo dobrze widziane jest miec motorek w tyłku, inna sprawa ze jest to głownie praca bo trzeba ciągle cos robic chocby uprawiac krzątactwo po kuchni ale ci ludzie nie potrafia siedzieć i uwazają ze inni tez nie powinni, mieszkają w masteczku gdzie jest las i biedronka dlatego uskuteczniają spacery bez celu a pewnie tez to lubią, tak żyja. Ja natomiast mieszkam w jednym z najwiekszych polskich miast, po pierwsze spacerowania bez celu nie lubię, jesli wychodze z domu to zawsze w jakmś celu, jesli celu nie mam nie wychodzę, inna sprawa ze akurat spacery w miejscu gdzie zyje ani zdrowe nie są patrzac na jakosc powietrza ani mi potrzebne, nie posiadam zwierząt ani niemowląt. Skąd to sie bierze?