wiosennaburza1
13.07.17, 21:02
Dziś kupowałyśmy prezent dla męża. córka ( kilkuletnia, mówiąca bardzo wyraźnie, bardziej szkoła niż przedszkole) wymyśliła wodę toaletową. pierwszy z kolei Yves Rocher. wchodzimy, w sklepie pusto, pani ekspedietka stoi za ladą. podchodzimy, dziecko mówi " dzień dobry, czy są tu perfumy dla panów?" Pani udaje że nie słyszy. totalny ignor. dziecko jeszcze raz mówi głośniej " dzień dobry" i tu już pani patrzy na mnie i pyta " słucham?" udając że dziecka nie widzi.
oczywiście, dziecko środków płatniczych własnych nie posiada ( miała w torebce kasę którą jej dałam na prezent dla taty) . Pani była mocno obrażona , wydęła usteczka gdy wychodziłyśmy ze sklepu. Pani miała rację lekceważąc małoletnią?
dziecię tuż po wyjściu zapytało, czy pani ma chore uszka i jej nie słyszała.
wiem , żaden problem ale właśnie uczymy młodą samodzielnych zakupów, tzn. wchodzi do sklepu osiedlowego sama a ja czekam na zewnątrz np. właśnie miała lekcję, że ... trzeba łokciem?