Dodaj do ulubionych

karmić to kochać

17.07.17, 13:48
na fali wątku o bieganiu za dziećmi z jedzeniem.
Mój ojciec kompulsywnie karmi. Wydawałoby się, że to miłe, że dorosłej kobiecie ktoś wiecznie chce robić jedzenie, ale ten kto nie doświadczył wręcz mobbingowego karmienia nie zrozumie.
Przykład: dzwoni z 3 razy w tygodniu mówiąc "zrobiłem dziś to i to, przyjedziecie?" na moje odmowy (nie, że zawsze, po prostu nie mam czasu jeździć 3 x w tyg do rodziców na obiad) zaczyna jęczeć "ojeeeeej, a ja tyle tego zrobiłeeeem. Kto to teraz zjeeee?"
Przykład dwa: rozmawiamy przez tel.o czymś tam - bieżące sprawy, co tam u dzieci. I nagle on przerywa mi w pół zdania i mówi "a wiesz, zrobiłem taki pyszny rosołek!" i tu zaczyna przez 7 minut wymieniać składniki oraz opisywać proces gotowania
Przykład trzy: jesteśmy całą rodziną u rodziców. Zjedliśmy obiad, mija 20 minut, leci do mojej córki z zapytaniem "zrobić ci coś do jedzenia?" To jest jeszcze znośne, bo ona często odmawia. Ale to samo 20 min po obiedzie leci z butelką (! taką dla niemowląt, ale szklaną, PO MNIE, a moja córka ma 10 lat) pełną kawy zbożowej i bułką obłożoną 0,5 cm wysokości kawałkami masła (no, teraz będzie mniej tego masła skoro tak podrożało wink ).

Żeby nie było, że jestem niewdzięczna - często korzystam z jedzenia, które tata przygotuje, jest smaczne, podane, czasami wręcz dowiezione pod nos. Ale każda, dosłownie każda rozmowa czy wizyta zaczyna się pytaniem czy nie chcę czegoś zjeść i wymienianiem litanii, cóż takiego przygotował.
U jego matki w domu zawsze też mieli jakieś zafiksowanie na jedzeniu, przy czym szczytem lansu był niedzielny schabowy z kościkiem (brr, do tej pory mnie wzdryga) a babka szczyciła się, że jej dzieci nigdy nie chodziły głodne. A mój ojciec chyba nie potrafi inaczej okazywać uczuć.
Jak tam wasi rodzice, też notorycznie chcą was karmić czy wręcz przeciwnie?
Obserwuj wątek
    • skarolina Re: karmić to kochać 17.07.17, 13:55
      Teściowa też nas chce karmić, choć nie tak obsesyjnie, jak Twój tato, to chyba bardziej ma służyć przyciągnięciu nas do niej. Za to mam w pracy koleżankę, naście lat starszą ode mnie, matkę dwóch mocno dorosłych już synów. Od zawsze w jej opowiadaniach o tym, jak wychowywała dzieci, najważniejszym elementem, z którego była ewidentnie bardzo dumna i wg niej definiowało ją to jako znakomitą matkę, było to, że chłopcy mieli codziennie świeży dwudaniowy obiadek. Codziennie gotowany, o odgrzewaniu nie było mowy. A teraz obserwuję z politowaniem niestety, jak na wyjazdach służbowych potrafi zabierać więcej kanapek, bananów i dokarmiać synków (tak, pracujemy wszyscy razem), którzy są po trzydziestce, żonaci i ogólnie raczej nie wyglądają na głodujących. Myślę, że ona też definiuje miłość przez karmienie. Żeby nie było, chłopaki są ewidentnie zażenowani, ale nie bardzo potrafią matkę usadzić.
      • muchy_w_nosie Re: karmić to kochać 17.07.17, 22:38
        No weź, u mnie też był zawsze 2-daniowy obiad a jak jadę gdzieś z mamą to wiem że mogę wyjść z domu głodna bo mama będzie miała wałówkę. Ba jak wpada czasem do mnie do pracy to przynosi mi kawę, ciastka, czasami zupę w słoiku wink - mam 38 lat i swoje dziecko ... Jak miałam jeszcze teściową to też podrzucaa nam jedzenie ... mieliśmy jak pączusie w maśle wink
    • zlababa35 Re: karmić to kochać 17.07.17, 13:58
      Nie, niestety nie chce nikt mnie karmić wink.
      Kiedy byłam dzieckiem, porządny i starannie przygotowany obiad też był dla mojej mamy, ekhm, mało ważny, już pomijając sprawy finansowe. No trudno.
    • ola_dom Re: karmić to kochać 17.07.17, 13:58
      Matka Polka Karmiąca - większość takich spotykam.

      Szczytem dbania przez moją mamę o mojego faceta, co było wielokrotnie podkreślane w kontekście jego "podłości i niewdzięczności", było szykowanie jedzenia specjalnie dla niego - bo nieopatrznie przez grzeczność coś kiedyś pochwalił. A jak za czwartym i piątym razem już nie był tak samo zachwycony - to oczywiście cicha obraza, wypomniana przy okazji po latach (do mnie).
      I generalnie - podkreślanie, jaki on jest zły, a przecież ona taaaaka dobra była, bo przecież tak się dla niego starała = wymyślała, co by mu ugotować i kupić do jedzenia.

      Jedzenie jest nie tylko "dowodem miłości", jest też narzędziem manipulacji, wymuszania poczucia winy, nawet kontroli.
      Porzygać się można uncertain.
      • sanrio Re: karmić to kochać 17.07.17, 14:25
        >, jest też narzędziem manipulacji, wymuszania poczucia winy, nawet kontroli

        dokładnie mam takie samo poczucie
        • regina-phalange Re: karmić to kochać 17.07.17, 16:34
          Polecam do poczytania:
          www.efka.org.pl/index.php?action=p_art&ID=8
          • morgen_stern Re: karmić to kochać 17.07.17, 18:47
            Dobrze napisane.
          • quesuerte Re: karmić to kochać 17.07.17, 22:20
            Sluchaj, Regina, offtop, dzieki Ci za tego linka. Jak ja dawno efki nie czytalam. A kiedys ze Slawka budowalysmy feminizm... ponad 20 lat temu. Jakie stare dzieje, jaki fajny powrot!
          • chocolate-cakes Re: karmić to kochać 18.07.17, 08:23
            Piękne po prostu.
    • rulsanka Re: karmić to kochać 17.07.17, 14:11
      Mój tata miał podobne podejście, jak twój. Lubił gotować, lubił rozdawać swoje posiłki rodzinie, cieszyło go to, że ktoś zjada z apetytem. Póki nie ma wmuszania, to moim zdaniem trzeba to traktować z uśmiechem. Mojego taty nie ma już od 2 lat i teraz mi łezka poleciała na myśl o jego zapale kulinarnym.
      • sanrio Re: karmić to kochać 17.07.17, 14:24
        jest wmuszanie. To się odbywa w jakiejś takiej atmosferze przymusu. Często zdarza się, że zabieram od taty gary jedzenia, które potem wyrzucam uncertain
        • chocolate-cakes Re: karmić to kochać 17.07.17, 14:30
          Wiesz co, moja mama czasem nam coś przywiozła i zostawiła pod domem. Coś, czego absolutnie nie jemu albo mnóstwo warzyw w okresie kiedy nie mam kompletnie czasu gotować. Albo było u niej któreś z dzieci i dała coś czego dzieci nie tkną a my lubimy średnio. Ze dwa razy powiedziałam że nie zjadłam i musiałam wyrzucić albo zepsuło się i mama opuściła. Ale rozumiem cię doskonale i wiem w czym rzecz. Z tym że moja mama niestety gotuje tak że rzadko to komu smakuje. Myślę że obiady twojego taty są lepsze. Może jak daje to czasem zamroź?
          • sanrio Re: karmić to kochać 17.07.17, 14:56
            zamrażam kochana! Ale to są ilości jak dla pułku. I przyznam szczerze, że najczęściej wyrzucam to, czego nie lubimy a biorę bo tatuś się tak napracował dla nas, tak się cieszył...czyli tatuś osiąga swój cel, a ja jestem rasową ofiarą manipulacji.
            • rb_111222333 Re: karmić to kochać 17.07.17, 16:25
              To w takim razie masz trochę problem z sobą. Po prostu nie bierz czegoś, jeśli wiesz, że będziesz to wyrzucać. Moi rodzice też są z gatunku tych, co wiedzą lepiej czego potrzebuję, ale jak kilka razy czegoś odmówiłam, to przyjęli to w końcu do wiadomości. Myślę, że Twój tata nie chciał by, żeby jego praca ladowała w koszu
            • rulsanka Re: karmić to kochać 17.07.17, 16:33
              Może powiedz mu którymś razem, że oddałaś jedzenie sąsiadom, bo nie daliście rady tego zjeść? Na informację o wyrzucaniu może się obrazić, ale jak powiesz, że oddałaś, to się teoretycznie nie zmarnowało, a zarazem co to za przyjemność gotować dla sąsiadów córki.
              • aqua48 Re: karmić to kochać 17.07.17, 21:23
                rulsanka napisała:

                > Może powiedz mu którymś razem, że oddałaś jedzenie sąsiadom, bo nie daliście ra
                > dy tego zjeść? Na informację o wyrzucaniu może się obrazić

                Cóż jak się obrazi to będzie musiał się pogodzić z rzeczywistością. Ja byłam obdarowywana (przynoszono mi) produkty na które jestem uczulona, mówiłam, tłumaczyłam, reakcja była -aaa to najwyżej oddaj komuś. Tłumaczenia że nie mam komu - jak grochem o ścianę. W końcu powiedziałam wprost, że albo darczyńca zabierze swój "dar", albo będę musiała wyrzucić jak poprzednie. Foch był - no bo jak to tak takie dobre rzeczy wyrzucać. Ale bezsensowne obdarowywanie się skończyło.
              • chocolate-cakes Re: karmić to kochać 18.07.17, 08:32
                Moja mama właśnie kiedyś się obraziła i przestała smile
                Z tym że to nie były takie ilości jedzenia, raczej jakiś pasztet raz na miesiąc czy coś w tym stylu. Ale zrozumiała i jest ok.
          • zlababa35 Re: karmić to kochać 17.07.17, 16:15
            Z tym że moja mama niestety gotuje tak że rzadko to komu smakuje.

            No, nie ma nic gorszego chyba wink.
            • chocolate-cakes Re: karmić to kochać 18.07.17, 08:29
              Najważniejsze że tacie smakuje smile
              Moja mama jest cudowna i kochana, dobrze się z nią dogaduję, często rozmawiam przez telefon, ale gotuje naprawdę dziwnie, potrafi do jednej zupy kalafiorowej dać oprócz kalafiora i ziemniaków, także przecier pomidorowy, makaron i mnóstwo pokrojonego drobno selera oraz pietruszki. Taki ma styl.
              • zlababa35 Re: karmić to kochać 18.07.17, 10:58
                Po tym, jak koleżanka ugotowała rosół z ziemniakami (częstowała mnie), to już nic mnie nie zdziwi...
                • chocolate-cakes Re: karmić to kochać 18.07.17, 12:39
                  Znam też takich, co jedzą rosół z ziemniakami smile
        • aqua48 Re: karmić to kochać 17.07.17, 18:42
          sanrio napisała:

          >Często zdarza się, że zabieram od taty gary jedzenia, które potem wyrzucam uncertain
          >
          To po co to robisz? Moja teściowa też co chwilę pyta a nie jesteście głodni, a może wam kanapeczkę zrobić, a może zupy zjecie, mam taką pyszną, a może kotleta odgrzeję (wpadliśmy na kawę). Odpowiadamy za każdym razem, że nie, nie jesteśmy głodni, nie jemy tak dużo i często, obiad mamy w domu, a jemy go nie o 11.30 ani o 12.00 w południe tylko około 15.00.

          • sanrio Re: karmić to kochać 17.07.17, 19:52
            teściowej też bez kłopotu odmawiam wink
            ale to tatuś, tatuś co to się namęczył, nagotował (choć nie prosiliśmy o wałówę) i jeszcze jęczy "kto to teraaaz zjeeeee"
            • aqua48 Re: karmić to kochać 17.07.17, 21:17
              sanrio napisała:

              > ale to tatuś, tatuś co to się namęczył, nagotował (choć nie prosiliśmy o wałówę
              > ) i jeszcze jęczy "kto to teraaaz zjeeeee"

              Ale to jego sprawa. Nie podejmuj się rozwiązywać za niego problemów które stwarza sobie i otoczeniu. To już całkiem dorosły tatuś, nie musisz go niańczyć. Jak nagotował za dużo to niech widzi na własne oczka że nikt tego nie zje i trzeba będzie wyrzucić. Następnym razem ugotuje mniej.
              • sanrio Re: karmić to kochać 18.07.17, 09:32
                moi rodzice wywierają na mnie presję, że muszę ich niańczyć, rozumieć, rozwiązywać ich problemy (te dotyczące ich jako małżeństwa!). Taki to złożony problem z jedzeniem na czubku góry lodowej.
        • bergamotka77 Re: karmić to kochać 17.07.17, 20:06
          Masakra sanrio oddaj lepiej to jedzenie biednym. To straszne, ze narzekasz na takietakie gesty miłości. KIedyś zatesknisz za tymi obiadami ojca.
          • morgen_stern Re: karmić to kochać 18.07.17, 08:13
            Idiotyczne gadanie. To też taki szantaż uczuciowy, czekaj, rodzice umrą, to zatęsknisz, zobaczysz, jak już będą w grobie! (Dźwięk organów, chóry)
            Niektórzy rodzice w ten obrzydliwy sposób wymuszają jakieś działania dzieci, to jest cios poniżej pasa, co właściwie można wtedy odpowiedzieć? Smutne, kiedy młodzi ludzie przejmują te zachowania i powielają dalej, coś jak choroba przechodząca z pokolenia na poolenie.
          • sanrio Re: karmić to kochać 18.07.17, 09:28
            nie rozumiesz, tu nie chodzi o gesty miłości, tylko o pewien rodzaj manipulacji i nie liczenie się z moim zdaniem, moją niezależnością, stawianie mnie w pozycji odpowiedzialnej za przygotowane i NIE ZJEDZONE posiłki, o które nie prosiłam a nawet nie wiedziałam, że będą, o to, że nie rozumie się słowa "nie, dziękuję", ponieważ przez kilka minut muszę potem przekonywać, że nie jestem głodna, dopiero co jadłam, a wreszcie wpędzanie w poczucie winy. Tak jak pisałam - kto nie doświadczył jedzeniowego mobbingu, ten nie zrozumie.
            Ja wiem, że zatęsknię za tym, jak za wszystkim co z tatą związane, ale to nie musi z automatu oznaczać, że mam się godzić na wszelkie niedogodności i zachowania, których nie akceptuję...To jest kolejna forma szantażu emocjonalnego, jedz jedz, bo kiedyś mnie zabraknie i będziesz żałowała. Nie powiedział tak nigdy wprost, ale wiele razy między wierszami daje do zrozumienia, że już długo nie pociągnie (ma 63 lata, nie 93)
            • ola_dom Re: karmić to kochać 18.07.17, 09:33
              sanrio napisała:

              > nie rozumiesz, tu nie chodzi o gesty miłości, tylko o pewien rodzaj manipulacji
              > i nie liczenie się z moim zdaniem, moją niezależnością, stawianie mnie w pozycji
              > odpowiedzialnej za przygotowane i NIE ZJEDZONE posiłki, o które nie prosiłam

              Oczywiście, że nie rozumie - a bo to pierwszy raz?

              > jedz, bo kiedyś mnie zabraknie i będziesz żałowała. Nie powiedział tak nigdy
              > wprost, ale wiele razy między wierszami daje do zrozumienia, że już długo nie
              > pociągnie (ma 63 lata, nie 93)

              No to go bergamotka niezawodnie wyręczyła w szantażyku smile.
              Naprawdę, pisałam tu już kiedyś - mam wrażenie, że bergamotka to młodsza wersja mojej własnej mamy... Skóra mi cierpnie, jak ją czytam.
            • aqua48 Re: karmić to kochać 18.07.17, 13:21
              sanrio napisała:

              > tu nie chodzi o gesty miłości, tylko o pewien rodzaj manipulacji
              > i nie liczenie się z moim zdaniem, moją niezależnością, stawianie mnie w pozyc
              > ji odpowiedzialnej, o to, że nie rozumie się słowa "nie, dziękuję
              > a wreszcie wpędzanie w poczucie winy.

              Ale to WYŁĄCZNIE od Ciebie zależy czy będziesz grać w tę grę dając się w nią wciągać czy nie.



              > Ja wiem, że zatęsknię za tym, jak za wszystkim co z tatą związane, ale to nie m
              > usi z automatu oznaczać, że mam się godzić na wszelkie niedogodności i zachowan
              > ia, których nie akceptuję...To jest kolejna forma szantażu emocjonalnego, jedz
              > jedz, bo kiedyś mnie zabraknie i będziesz żałowała. Nie powiedział tak nigdy wp
              > rost, ale wiele razy między wierszami daje do zrozumienia, że już długo nie poc
              > iągnie (ma 63 lata, nie 93)
              >
    • chocolate-cakes Re: karmić to kochać 17.07.17, 14:21
      Taka była moja babcia, no może nie aż taka, ale jak już ją odwiedzaliśmy raz w tygodniu, było u niej mnóstwo jedzenia i jedzenie było dla niej ważne. Nie zapraszała do siebie na obiad trzy razy w tygodniu, aż tak to nie.
      Moi rodzice od czasu do czasu podrzucą mi, albo ja muszę od nich zabrać, wiejskie jajka czy truskawki z plantacji, ale nie jakoś często, chociaż dla nich to ważne.
    • szara_w Re: karmić to kochać 17.07.17, 14:48
      Mnie sie wydaje, ze to pokoleniem, naszych rodziców, to powijenna trauma jeszcze... Moi sie urodzili w 42 i 44 i szczególnie ojciec przez mgłę pamięta, że jedzenia nie było za wiele... A czego nie pamięta, to zna z bezpośrednich opowiadań swoich rodziców. Czasy powojenne też łatwe nie były.. Stądcchyba "nerwica jedzeniowa" u tego pokolenia... bo kult jedzenia występuje właściwie u wszystkich rodziców moich znajomych w większym, albo mniejszym stopniu. Oni po prostu naprawdę doswiadczyli czasów, kiedy go nie było.
    • alpepe Re: karmić to kochać 17.07.17, 15:47
      Cóż, ja tam w podobnych sytuacjach obdzielam znajomych, nikt nie musi o tym wiedzieć. Z drugiej strony mnie się to rzadko przytrafia, bo rodzice mieszkają 600 km ode mnie i zwykle musi się znaleźć osoba, która to przywiezie.
    • jola-kotka Re: karmić to kochać 17.07.17, 16:14
      To jak pasja u kogos np. Bieganie i gadka o ciuchach,sprzecie do niego to u twojego ojca gotowanie a jak sie hotuje to milo jak ktos to je ja nie widze w tym nic dziwnego,ze zaprasza itd. Co do masla,kanapek hehe troche zabawne ale widocznie dogadzanie kulinarne innym sprawia mu przyjemnosc.
      • sanrio Re: karmić to kochać 17.07.17, 19:55
        tylko w tym przypadku wszystko jest okraszone ideą "jestem taki dobry, gotuję dla was, karmię was", tata jak byłam nastolatką i młodą dorosłą dał mi nieźle popalić, ma też swoje inne oblicze dlatego to wszystko nie jest takie zabawne do końca.
        • aqua48 Re: karmić to kochać 17.07.17, 21:25
          sanrio napisała:

          > tylko w tym przypadku wszystko jest okraszone ideą "jestem taki dobry, gotuję d
          > la was, karmię was", tata jak byłam nastolatką i młodą dorosłą dał mi nieźle po
          > palić

          To tym bardziej postaw temu granice. Dobroć nie polega na tym, że się narzuca swoje zdanie i usługi komuś kto tych usług sobie nie życzy ani ich nie potrzebuje.
    • cosmetic.wipes Re: karmić to kochać 17.07.17, 16:20
      Moja teściowa jest matką karmiącą, ale po 20 latach naszego oporu przed zjadaniem dziesięciu posiłków dziennie, a każdy jak dla drwala, realizuje się w zaopatrywaniu nas we wszelkie możliwe przetwory i dozywianiu wnuka studenta.
    • manala Re: karmić to kochać 17.07.17, 16:23
      Moja mama ZAWSZE przynosiła dzieciom (jej wnukom) słodycze. A widywałyśmy się codziennie, czasem po kilka razy...Prośby pozostawały bez odzewu.
    • vinca Re: karmić to kochać 17.07.17, 19:05
      Jak ja bym chciala by ktos mnie tak karmiłbig_grin Jak sama sobie nie zrobie to pozostaje pizza albo sushi na telefonuncertain Serio zazdroszcze.
    • mamolka1 Re: karmić to kochać 17.07.17, 20:21
      Mój tata też uczucia pokazuje przez jedzenie. Karmi co max dwie godziny. Śniadanko, drugie śniadanko, obiadek , w międzyczasie też człowieku paszczą ruszaj. I to nas - dorosłe dzieci. Wnuki nieruszające paszczą to wnuki niezaopiekowane. Cóż - przywykłam, czasem pozwalam się tak rozpieszczać. Plus taki, że mając rodziców niedaleko jak mi się nie chce gotować dzieci posyłam z wizytą do dziadków 😉. Prawie zawsze wracam z wałówą na zaś - i mam obiadek na kiedyś tam ( mrożę ). Wolę to niż moją mamę która na dzień dobry wywala tekst : jakoś marnie wyglądasz, co cię boli ? Mam takie a takie specyfiki może weźmiesz....😀
    • angeika89 Re: karmić to kochać 17.07.17, 22:00
      Moja mama to zupełne przeciwieństwo.
      "Nie chcesz, to nie".
      Za to męża babcia to...
      Aż słów brakuję. "Jedz, bo babcia się obrazi. Jedz nie GARDŹ. Wiem, że pewnie nie dobre, ale spróbuj chociaż."
      I mistrzostwo: " Jedz, bo Ci sie będą Cygany śniły" big_grin
      Jej argumenty są kosmiczne, a że babcia 85 lat to każdy wybacza...
      • sanrio Re: karmić to kochać 18.07.17, 09:21
        big_grin boże, ja bym powiedziała, że właśnie chciałabym, aby mi się Cygany przyśniły big_grin
    • lot.ti Re: karmić to kochać 18.07.17, 07:49
      nie lubię gastronomicznych klimatów, obrzydza mnie to i krępuje. w mojej rodzinie tego się nie praktykowało i nie praktykuje.
      • sanrio Re: karmić to kochać 18.07.17, 09:20
        tzn nie jadacie? wink
        • zlababa35 Re: karmić to kochać 18.07.17, 11:00
          Żyją powietrzem i wodą źródlaną big_grin.
    • drosetka Re: karmić to kochać 18.07.17, 08:54
      Moi rodzice tak nie mają ,teść trochę ma , ale potrafię to zrozumieć ,wielu ludzi z pokolenia naszych rodziców wychowywało się w biedzie, w czasach powojennych, dla nich czekolada czy mięso na obiad to był super rarytas więc w ten sposób chcą dogodzić swoim wnukom czy dzieciom. Czy to źle ? Kochają nas i w ten sposób okazują miłość nie widzę nic w tym złego o ile mój teść uszanuje moją prośbę żeby nie dawać dzieciom slodyczy.
      • niu13 Re: karmić to kochać 18.07.17, 09:31
        U mnie ten trend występuje w wielkiej skali. Pochodzę z rodziny, w której wszyscy wszystkich futrowali. Przodowały obie moje babcie i dziadek ze strony mamy. A ja mam to samo. Nie ma dnia, żebym nie pytała domowników: zjadłbyś coś? kiedy robić obiad? co byście zjedli itp. Po czym dogadzam i podtykam pod nos. Taka chora forma okazywania miłości i troski
        • sanrio Re: karmić to kochać 18.07.17, 09:39
          serio? To ja mam dokładnie odwrotnie, nie zamęczam mojej rodziny wciskaniem jedzenia, uznaję, że jak ktoś będzie głodny to sobie zrobi, a w przypadku dzieci poprosi.
    • gazdzinazdaleka Re: karmić to kochać 18.07.17, 14:00
      Jakbym czytała o najmłodszej siostrze mojego ojca. Zawsze kupowała mnóstwo jedzenia (a sama wcale za wiele nie jadła) i wciskała wszystkim. I zawsze szantażem, kiedy ktoś odmawiał: "To po co ja tyle kupowałam? Po co tyle gotowałam?". No właśnie, po co? Szybko się uodporniłam, ale mój mąż zaliczył kiedyś poważne problemy zdrowotne, no właśnie, z przejedzenia, bo nie znał takich zwyczajów. Mieszkał u nich przez jakieś 3 tygodnie, jak miał jakieś wyjazdowe wykłady. I mimo że zapowiedział, że będzie "jadł na mieście", bo ma wykłady od rana do wieczora, to wieczorem codziennie czekał na niego wielki obiad z wyrzutami sumienia. I on, biedak, zjadał tę górę jedzenia, bo nie potrafił odmówić. Wrócił naprawdę ciężko chory. Potem był już ostrożny wink
      Zresztą to nieustające dokarmianie i zmuszanie było przyczyną wielkiej awantury między ciocią i jej synową i synem. Stosunki na kilka lat ochłodły. Teraz to juz babcia-ciocia i nie ma już siły tak wszystkich dokarmiać, więc można ją odwiedzać bez narażenia się na ciężką niestrawność smile
    • mackowy2003 Re: karmić to kochać 18.07.17, 14:02
      Dla mojej teściowej jedzenie też jest bardzo ważne; mówi do mojego syna, że 'u niej zawsze jest coś dobrego do zjedzenia'. A co powiecie na to, że za każdym razem kiedy wyjeżdżam w delegację zaprasza mojego męża i syna na obiad? Nie ma mnie dwa-trzy dni, max 5 dni... Dla mnie jest to trudne do zaakceptowania przede wszystkim dlatego, że według mnie wtłacza w głowę mojego syna przekonanie, że mężczyźni bez kobiety w domu muszą głodować i nie mają prawa sobie poradzić sami ... potrzebna jest matka, a jak jej nie ma - zastępuje ją babcia ...
      • lot.ti Re: karmić to kochać 19.07.17, 08:13
        to już jest wina twojego małża, że źle wychowuje syna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka