Dodaj do ulubionych

Koniec życia

23.07.17, 14:12
Mam wrażenie, że skończyło się dla mnie życie. Jestem po rozstaniu, zostałam sama z dwójką malutkich dzieci i chyba nic mnie już nie czeka... Mam dla kogo żyć, wiadomo, ale nie chce się też uczepić własnych dzieci i ich ograniczać, tylko dlatego, że mamusia czuje się samotna. Nie oszukuje się również, że czeka mnie kolejna miłość - zresztą nie szukam.
Jestem nieśmiała, nieprzebojowa, niewyróżniająca się czy to charakterem czy urodą, taka szara mysz w dodatku nadwrażliwa. Nie mam zbyt wielu znajomych i nie łatwo mi o nowe kontakty. Zżera mnie stres, nadmiar obowiązków, strach o przyszłość. Nie wiem, czy potrafię się jeszcze uśmiechnąć. Zaczynam czuć zazdrość o udane życie innych - nie uświadamiajcie, że sama sobie spieprzyłam swoje, bo wiem to.
Tak se dokopałam, żeby dzień był jeszcze weselszy.
Obserwuj wątek
    • laruara Re: Koniec życia 23.07.17, 14:13
      Ile masz lat ?
      • aka-tka Re: Koniec życia 23.07.17, 14:41
        Mam 32 lata. Wiem, jeszcze dużo czasu, ale mentalnie jestem już stracona
        • laruara Re: Koniec życia 23.07.17, 14:50
          Gó... prawda.
          Daj namiary na siebie,telefon, poczta , pogadamy.
          Larurar@gazeta.pl
        • minor.revisions Re: Koniec życia 23.07.17, 23:26
          To wyobraź sobie że masz 52 lata i się czujesz tak jak teraz i co mogłaś zrobić przez te ostatnie 20 lat. A potem to zrób smile
    • koralik37 Re: Koniec życia 23.07.17, 14:15
      Nic nie spieprzylas. Taki zakręt. Jak się nie zabetonujesz to życie prędzej czy później coś nowego przyniesie . Głowa do góry.
    • maadzik3 Re: Koniec życia 23.07.17, 14:18
      Przykro mi bardzo. Przytulam cię! wiesz, mało osób nie czuło w którymś momencie życia że coś poszło mocno, mocno nie tak. Albo że potężnie same zawaliły. Praktycznie na własne życzenie. Albo że ułożyło się tak że bez własnej winy zostały w czarnej doopie. Nie wiem co gorsze. Wściek na strasznego pecha i innych czy na siebie (dla mnie chyba to drugie a w dwóch wypadkach w życiu co najmniej dałam strasznie ciała jak to widzę retrospektywnie). Daj sobie czas. To brzmi banalnie i kłamliwie (dla mnie wtedy też tak brzmiało) ale on pomaga. Nie leczy ran, nie sprawia że jest cudnie, ale zdejmuje z szyi duszącą obręcz. Czasem trzeba tego czasu dużo, ale w końcu tak się dzieje. Nie zastanawiaj się co będzie za 10-20 lat. Plany na najbliższy miesiąc, pół roku wystarczą, czasem na dzień (chyba że musisz na dłużej w danej jakiejś sprawie). I trzymaj się!
      • azja001 Re: Koniec życia 23.07.17, 14:32
        To co wydarzyło się w twoim życiu jest po to, żebyś mogła lepiej poznać samą siebie i w przyszłości podejmować lepsze, bardziej świadome i dojrzałe decyzje. Twoje życie się nie kończy ale po prostu zmienia, nie zamykaj się na te zmiany ale potraktuj jak możliwość doświadczenia własnej siły. A kobiety potrafią być naprawdę silne, szczególnie gdy motywacją są dzieci. A to że jesteś teraz nieśmiała i niepewna to nie znaczy że zawsze taka będziesz, wiem to z własnego doświadczenia 🙂
    • only_amor Re: Koniec życia 23.07.17, 14:20
      Trudny czas przed Toba. Wspolczuje bardzo. Dzieci sa bardzo motywujace i to dla nich warto zyc i walczyc o siebie!!! Bez ciebie nie bylo by ich to Ty jestes najwazniejsza dla nich pamietaj o tym! A zycie ulozy sie samo moze za jakis czas poznasz kogos milego...
    • leyre1 Re: Koniec życia 23.07.17, 14:22
      aka-tka napisała:

      Zaczynam czuć zazdrość o udane życie innych

      Hehehe, naprawde myslisz ze inni maja takie udane zycie? Nie sadz po pozorach, kazdy ma problemy, wiele par sie rozstaje, a wiele meczy ze soba.
      Oczywiscie, teraz wydaje ci sie ze juz nic nie ma, nie czeka w przyszlosci, ale to nie tak.
      Z facetem czy bez zycie moze byc Ok, problemy beda zawsze wychodzic bo tak to w zyciu jest, ale beda tez fajne okresy kiedy bedziesz czula sie Ok.
      • heca7 Re: Koniec życia 23.07.17, 15:58
        Dokładnie. Prawie każdy ma jakiegoś robaka co go gryzie. Ostatnio spotkałam babkę która powiedziała - co chatka to zagadka. W każdym prawie domu jest coś nie tak. Tylko tego nie widać.
        To nie znaczy oczywiście że ma się nam od tego poprawić że innym jest źle wink tylko czasem nie ma co zazdrościć udanego życia bo ono jest pozorne lub na pokaz.
    • bzdziagwa.a Re: Koniec życia 23.07.17, 14:57
      weź dzieciaki na rowerki i pojedźcie na lody,- słońce, wiatr i roześmiane buźki Twych dzieciaczków humor Ci poprawią na dziś, i takie małe przyjemności rób każdego dnia
      Dzieci zdrowe, tak samo Ty- ciesz się z ich wychowywania kazdego dnia, bo czas szybko mija
      • zlababa35 Re: Koniec życia 23.07.17, 15:41
        Bosz, co za pitolenie wink.
        • beneficia Re: Koniec życia 23.07.17, 21:53
          No łatwo się mów, co nie?
          Mnie kiedyś umęczonej niemowlakiem i w nieleczonej depresji bezdzietna koleżanka powiedziała "Ale z pewnościa usmiech Twojego synka to wszystko Ci wynagradza". Taa, jasne.
          • zlababa35 Re: Koniec życia 23.07.17, 22:15
            Za takie wypowiedzi, jak cytujesz, swego czasu gotowa byłabym ZABIĆ wink.
            • princesswhitewolf Re: Koniec życia 23.07.17, 22:50
              w pierwszej czesci troche odleciala bo wkrotce po rozstaniu czlowiek nie ma ochoty na radosci zycia.... no ale w drugiej czesci wypowiedzi bzdziagwa jak najbardziej ma racje: zdrowie najwazniejsze. No chyba ze uwazacie ze posiadanie faceta jest wazniejsze hmm... no to ja zyje na innej planecie zatem
              • zlababa35 Re: Koniec życia 24.07.17, 08:31
                Nie, nie uważam. Tylko, że świeżą samotną matkę, przytłoczoną nadmiarem obowiązków i będącą jedyną dorosłą osobą we własnym domu (nawet gęby nie ma człowiek do kogo wieczorem otworzyć) takie pleplanie nie pocieszy.
                No i wreszcie - kto nie doświadczył chorób dziecka (poważniejszych), rehabilitacji, jeżdżenia po specjalistach itp., ten nawet nie zdaje sobie przeważnie sprawy, że wygrał los na loterii.
    • asia_i_p Re: Koniec życia 23.07.17, 15:41
      Nie wiesz, co cię jeszcze czeka. Oprócz tego pewnika, że im dzieci starsze, tym ci się będzie lżej żyło. Dwójka malutkich dzieci jest w stanie wykończyć dwójkę dorosłych, a co dopiero jednego.

      Zazdrość jest dobra, nie uciekaj od niej, skup się na niej, a zobaczysz, czego ci brakuje, jaka jest twoja wizja szczęścia. A potem patrz, ile z tego jesteś w stanie osiągnąć.
      • astomi25 Re: Koniec życia 23.07.17, 15:56
        Kochana Twoje zycie sie zaczyna, chociaz pewnie tego jeszcze nie wiesz. Ja tez myslalam ze nic mnie juz nie czeka.
        Zostalam sama z malym dzieckiem i w 4 miesiacu ciazy. Eksowi ze odwidziala rodzina i pognal za 18 letnia smarkula smile. Ja wowczas mialam juz 30 lat.
        Pierwsze dwa lata byly ciezkie zarowno pod wzgledem psychicznym- terror ze strony eksa i jego rodziny, strach o dzieci, o egzystencje ogolnie bo kasy bylo malo, jak i fizycznym- opieka nad dwojka dzieci, nieprzespane noce, choroby i ciagle sama.Potem dziecko zaczelo spac, wrocilam do pracy. Odzylam. Bylo naprawde ok, polubilam swoje zycie tylko z dziecmi,mozliwosc decydowania tylko o nas, wyszlam do ludzi, zapisalam sie nawet na jezyk dunski smile
        No i potem pojawil sie ten ktos, zupelnie przypadkiem. Zostal po dzis dzien bo mimo, iz przysiegalam sobie ze zadnych facetow wiecej wink to okazal sie tak wytrwaly i fajny ze dostal szanse. Dzis jestesmy juz 6 lat po slubie, dorobilismy sie syna i jest super.
        Czego i Tobie zycze.
        Chociaz mysle ze i bez tego bylabym szczesliwa, dobrze sie czulam tylko z dziecmi. Ale zeby tak bylo musi minal troche czasu, musisz sie oswoic i zaakceptowac nowa sytuacje.
    • la_mujer75 Re: Koniec życia 23.07.17, 16:17
      Kochana,
      Tak, jak Dziewczyny, pisały - nie zazdrość innym ich życia, bo być może nie masz po co truć sięwink Nie wszystko złoto, co się świeci! Poza tym - jednego dnia żyje się w raju, a nagle coś się dzieje - choroba, śmierć bliskich, zdrada i ląduje się w piekle. Sama o ty wiesz!
      Po drugie- to banał, ale najprawdziwsza prawda- najważniejsze jest zdrowie. Dopóki jesteś zdrowa Ty i Twoi bliscy (a zwłaszcza dzieci), wszystko inne da się jakoś obejść i załatwić. Tylko, że dopóki nic nas nie boli, to nie doceniamy zdrowia- własnego i bliskich.
      Masz prawo cierpieć, korzystaj z tego, ale nie zatrać się w tym cierpieniu.
      Ja jestem z tych czarnowidzących , zawsze zmartwionych pesymistek, ale już wielokrotnie się przekonałam, że z czasem nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
      Trzymaj się!
    • thea19 Re: Koniec życia 23.07.17, 16:24
      koniec zycia to jest jak Ci kabel z gniazdka wyjma i zaczna spiewac dobry jezu a nasz panie. pokis zdrowa i dzieci tez, to masz pol biedy. ogolnie zycie czesto tak wyglada i tyle.
    • peonka Re: Koniec życia 23.07.17, 17:18
      Dziewczyny prawdę piszą.
      Tak wygląda życie, że raz na wozie, raz pod wozem. I ci, co wyglądają na szczęśliwych, przeważnie też mają jakieś robaki, które ich gryzą.
      Wiesz co jest dobre? Czy tego chcesz, czy nie, życie toczy się dalej. I twoje się potoczy. Nauczysz się wszystkiego od nowa.
      Ale wiadomo, dół każdego łapie czasem wielki. Przytulam i życzę zdrowia!
    • 1234wxyz Re: Koniec życia 23.07.17, 18:04
      Tak się kończy wmawianie kobietom że tylko facet może dać im zadowolenie z życia.
      • zlababa35 Re: Koniec życia 23.07.17, 18:52
        Bo faktycznie pozostanie samej z dwójką małych dzieci i samotne radzenie sobie z codziennością, w tym pewnie także finansowe, to sam cud, miód i malina...
        • 1234wxyz Re: Koniec życia 23.07.17, 19:01
          Żaden cud, ale przeczytaj post startowy. Przecież ona nie pisze o tym że jej ciężko bo ma 2 dzieci i jest sama, tylko o tym, że "nie czeka ją nowa miłość". Tak jakby tylko facet gwarantował zadowolenie z życia. XXI wiek.
          • lauren6 Re: Koniec życia 23.07.17, 19:12
            Nie facet. Miłość. Tak się kończy wmawianie, że miłość może dotyczyć tylko pani i pana.
            • aquella Re: Koniec życia 23.07.17, 19:22
              to co sugerujesz, że jest ukrytą lesbijką i dzieci to wypadek przy pracy?
            • princess_yo_yo Re: Koniec życia 23.07.17, 19:24
              juz bez tych dramatyzmow, jak zwykle na forumie latwo sie zapomina swoje doly i upadki, albo zle ulokowane priorytety. rozstania sa ciezkie i dziewczynie jest ciezko, i jest to tez szansa zeby sie przekonac ze ani mezczyzna ani romantyczna milosc nie jest sensem zycia. bedzie lepiej, mimo ze teraz moze sie wydawac ze nie ma na to szansy.
              • zlababa35 Re: Koniec życia 23.07.17, 21:26
                No, mnie już kilka forumek próbowało udowadniać, że bez chłopa jestem niepełnowartościowa i że nie żyję tak, jak żyć powinnam, bo jestem SAMA. A ile koleżanek wprost wypytywało, dlaczego nikogo nie szukam i jak ja tak zamierzam być ciągle SAMOTNA. A mnie dopiero od jakiegoś czasu pod względem emocjonalnym jest właśnie dobrze i czuję, że mam święty spokój wreszcie (córka coraz większa, a ja coraz bardziej odzyskuję samą siebie dzięki temu) - gdybym ja umiała wypracować sobie taki stan ducha te 10, 11 lat wcześniej... Ech...
                Z doświadczenia powiem, że w byciu samej z małym dzieckiem/dziećmi najgorsze są finanse, logistyka, odpowiedzialność i brak możliwości odpoczynku. Emocjonalnie po pewnym czasie odczuwa się ulgę, ale to dopiero wtedy, kiedy zacznie się wszystko samej bezproblemowo ogarniać.
                • princesswhitewolf Re: Koniec życia 23.07.17, 23:04
                  >No, mnie już kilka forumek próbowało udowadniać, że bez chłopa jestem niepełnowartościowa

                  mam nadzieje ze nie nabralas sie lol...

                  Dodam jeszcze ze rozwod niekoniecznie zaraz oznacza ze ojciec rozwodzi sie z dziecmi. Jesli tak to Kanalia i za klaki do sadu i z ostatniej kropelki zlotowek oskubac skub skub...
                  • zlababa35 Re: Koniec życia 24.07.17, 08:33
                    Zważywszy, że to są dość hm specyficzne osobowości i specyficzne związki, nie nie nabrałam się big_grin.

                    Co do ojca - przypuszczam, że w przypadku autorki wątku, została ze wszystkim pozostawiona sama sobie, co jeszcze bardziej pogłębia rozgoryczenie, kiedy tyrasz, nie śpisz, ogarniasz, a tato ponownie stał się kawalerem bez zobowiązań.
        • princesswhitewolf Re: Koniec życia 23.07.17, 23:00
          > w tym pewnie także finansowe,

          a co, ojciec wyrzekl sie tez dzieci? Oj to faktycznie problem i finansowy a przede wszystkim psychiczny dla dzieci...

          >samotne radzenie sobie z codziennością

          a co wczesniej byl bardzo pomocny czy jak? Jesli tak to faktycznie powazna strata
          • zlababa35 Re: Koniec życia 24.07.17, 08:37
            Princess, jest spora różnica między tym, kiedy dwoje dorosłych razem utrzymuje gospodarstwo domowe i dzieci, a tym, że jedna osoba zostaje z większością wydatków, a na dzieci ma kilkaset zł - co zaspokaja przeważnie ich podstawowe potrzeby. A co z resztą potrzeb?
            Co do tego, czy był pomocny - chyba żartujesz. Przy dwojgu rodziców razem codzienna logistyka wygląda jednak zupełnie inaczej. Choćby możesz scedować na męża wracającego z pracy większe/ciężkie zakupy, żeby nie taszczyć się z maluchami. Nie wszystkie mamy malutkich dzieci mają auto tylko na swój użytek i windę w domu. Mnie wciąganie wózków i zakupów na wysokie 3 piętro zniszczyło kręgosłup sad.
            • aka-tka Re: Koniec życia 24.07.17, 13:20
              Ojciec chce zostać ojcem dla dzieci, płaci 600zl miesięcznie na dwójkę (opiekunka kosztuje mnie więcej) oraz bierze na 4 dni w miesiącu (2 weekendy). Pewnie, lepiej tak niż jakby nie było go wcale.
              Pewnie, że razem jest łatwiej, chociażby jest komu odebrać dzieci z przedszkola i od opiekunki. W obecnej sytuacji muszę i chcę zrezygnować częściowo z pracy, żeby być z dziećmi, żeby zdążyć je odebrać. Tatę to nie interesuje, że cała logistyka jest na mojej głowie, on się teraz będzie spełniał zawodowo i leniuchował w wolnych chwilach. A na utrzymanie dzieci ma zamiar płacić połowę, bo przecież drugą ja powinnam dołożyć... A ja w wolne weekendy będę zasuwać na studia, bo muszę się dokształcić dla pewniejszej przyszłości.
              • thea19 Re: Koniec życia 24.07.17, 13:38
                300zl na sztuke? daj mu dzieci i zaplac te 600zl. ciekawe jak sobie poradzi. w te pedy zlozylabym w sadzie wniosek o podwyzke na min 1tys zl. przeciez nie zajmuje sie dziecmi przez pol mca tylko 4dni. jak to niby ma byc po polowie?
                • aka-tka Re: Koniec życia 24.07.17, 13:46
                  Proponował to, że on się nimi zajmie, że mogę je jemu przekazać. Wstyd mi przed sobą, ale przez chwilę przeszła mi ta myśl przez głowę, dla zasady, żeby sobie uzmysłowił co znaczy ta odpowiedzialność. Ale nie mogłabym zrobić tego dzieciom i chyba on zdaje sobie z tego sprawę, stąd ta śmiała propozycja - teraz może zgrywać dobrego ojca. Ale gdy proponuję aby wziął je może już w piątek, niech z nimi pobędzie, to nie bo nie, bo na piątek ma już plany.
                  • thea19 Re: Koniec życia 24.07.17, 13:50
                    to nie wstyd, to wpojenie kobietom o byciu heroicznymi matkami Polkami. masz sie zarznac ale wszystko ogarnac. a opieka naprzemienna?
                    • aka-tka Re: Koniec życia 24.07.17, 14:09
                      Jestem za naprzemienną, tylko chciałabym aby dzieci jeszcze podrosły, taki 2-latek jeszcze za bardzo mnie potrzebuje. Nie mieszkamy w jednym mieście, więc byłby problem logistyczny
                      • thea19 Re: Koniec życia 24.07.17, 14:15
                        to zostaje podwyzszenie alimentow a za pare lat mozesz przemyslec sprawe. teraz mozesz tatusiowi sprawic wszystkie weekendy i polowe wakacji.
                  • zlababa35 Re: Koniec życia 24.07.17, 14:29
                    Ale to standard - propozycja, że pan tatuś weźmie dzieci, no i pokaże, że może je utrzymać, super rozwijać się zawodowo, życiowo, tylko ty mędzisz wink. U mnie tatuś zażądał wręcz przekazania dziecka, straszył mnie, kiedy wniosłam o alimenty. To ja w te pędy założyłam drugą sprawę o ustalenie miejsca pobytu dziecka i o kontakty z ojcem, byłam bardzo hojna w propozycji tych kontaktów, nie powiem, że nie. Tatuś zbaraniał, jak przyszedł drugi pozew i okazało się, że on tak sobie tylko "żartował" (dowcipniś, nie? smile). Z konkretnego ustalenia kontaktów też się wymigał zresztą (co i mnie pasowało, prawdę mówiąc).
                    Jeśli koszty utrzymania dzieci są wysokie, śmiało wnoś o podwyższenie alimentów, zobaczysz, że w sądzie ani się zająknie nt przejęcia opieki.
      • aka-tka Re: Koniec życia 23.07.17, 22:11
        To nie do końca tak - nie szukam faceta, ale czy nie każdy chciałby móc kochać? Nie chcę potrzebować mężczyzny do szczęścia. Zakończyłam toksyczny związek - pisałam wcześniej tu o nim jako przemocy psychicznej. Jest mi zdecydowanie lżej samej i nie wieczory są najgorsze, a właśnie dni. Kiedy widzę jak mało mam wokół siebie ludzi. Bardzo bym chciała ich pozyskać, ale mi to nie wychodzi. Jak martwię się czy dam radę finansowo, co będzie jak mi się pralka zepsuje, przeraża mnie ta odpowiedzialność. Sama ze sobą chcę być szczęśliwa. Zaczęłam chodzić na terapię, muszę się odbić po przeszłości
        • 1234wxyz Re: Koniec życia 23.07.17, 22:25
          Z doświadczenia powiem tak: finanse rzecz nabyta, jak masz na rachunki i jedzenie to dasz radę. Pralka? No to się zepsuje, jaki sens zamartwiać się takimi pierdołami? To co piszesz BAAARDZO przypomina mi posty jednej z forumek, nie pamiętam której. Też zaraz po rozstaniu, z dziećmi, i też z pytaniami w stylu: "czyż nie każdy chce kochać". Niewiele myśląc wpierdzieliła się w kolejny związek, równie paskudny jak poprzedni. Może i każdy chce kochać, chociaż wydaje mi się to naciąganą teorią, ale teraz jest czas kiedy powinnaś zadbać o SIEBIE i o swoje dzieci, zamiast martwić się na zapas rzeczami, które obiektywnie rzecz biorąc nie są żadnymi problemami.
        • princesswhitewolf Re: Koniec życia 23.07.17, 23:02
          >a właśnie dni.


          dlaczego dni? moze czegos nie doczytalam ale do pracy nie chodzisz?

          >co będzie jak mi się pralka zepsuje, przeraża mnie ta odpowiedzialność

          to samo co by twoj maz zrobil i miliony ludzi: wykonac telefon do mechanika.
          Boziu co to za problem??
          • zlababa35 Re: Koniec życia 24.07.17, 08:38
            Bo ma zapewne o wiele mniej pieniędzy do dyspozycji, niż kiedy razem prowadzili gospodarstwo domowe. I czasem nawet na tę naprawę pralki nie ma się wtedy kasy.
            • princesswhitewolf Re: Koniec życia 24.07.17, 09:01
              w Polsce uslugi reperacji nie sa takie kosztowne co innego. Uzywana pralke tez mozna kupic. Poza tym facet powinien placic na dzieci a jak nie to za klaki i do sadu aby placic
              Pralki nie sa najdrozszym wydatkiem. Duzo wiecej kosztuja reperacje samochodu albo wymiana lodowki.
              • thea19 Re: Koniec życia 24.07.17, 13:40
                teraz naprawa to najczesciej ponad polowa wartosci nowego sprzetu. pralki i lodowki maja podobne ceny zakupu.
                • zlababa35 Re: Koniec życia 24.07.17, 14:23
                  Dokładnie, najczęściej nie opłaca się naprawiać. A średniej klasy czy nawet tania lodówka i pralka to koszt podobny.
          • minor.revisions Re: Koniec życia 24.07.17, 16:54
            W tej chwili sprzęty są robione rąk żeby się nie opłacało naprawiać, gdzie ty żyjesz? Najlepszy deal jaki można zrobić przy ograniczonych funduszach to poczekać na jakieś wyprzedaże sezonowe (zdaje się że czarny piątek już się w Polsce pojawił, nie?) i wtedy trzymać oko na tych, którzy mają sprawne sprzęty ale wymieniają je na nowe po okazyjnych cenach. Wtedy jest dużo sprawnych używanych za grosze na rynku bo ludzie chcą se zrobić miejsce na nowe.
            • ola_dom Re: Koniec życia 24.07.17, 17:05
              minor.revisions napisała:

              > Najlepszy deal jaki można zrobić przy ograniczonych funduszach to poczekać na jakieś
              > wyprzedaże sezonowe (zdaje się że czarny piątek już się w Polsce pojawił, nie?)

              Gorzej, jak się lodówka zepsuje, a one się psują latem.
              No i jak masz ograniczone fundusze, to jednak rzadziej wymieniasz wciąż-jeszcze-działający sprzęt na nowszy, no niestety tak to jest w życiu.
              Co nie znaczy, że do zepsutego sprzętu niezbędny jest chłop i to koniecznie własny, do tego akurat nie jest konieczny - choć trudno się oszukiwać, że nie ułatwia zadania.
    • mayaalex Re: Koniec życia 23.07.17, 18:09
      O tym, ze innym nie ma czego zazdroscic juz dziewczyny napisaly... A ja dopisze, ze rozwod/rozstanie z partnerem jest klasyfikowany jako najbardziej stresogenne wydarzenie w zyciu czlowieka (bardziej niz pobyt w wiezieniu albo smierc wspolmalzonka) - wiec oczywiste jest, ze nie bedzie od razu latwo. I jak kazdy musisz przejsc przez ten trudny czas, nie ma drogi na skroty sad Ale krok po kroku, dzien po dniu, jakos sobie wszystko poukladacie. Widze wokol siebie sporo kobiet po rozwodzie, ktore po pierwszym szoku odzywaja i radza sobie bardzo dobrze. Male dzieci potrafia dac w kosc i wykonczyc fizycznie ale sama widze po moich ze z czasem robi sie duuuuzo lepiej - wiec tu tez powinno byc lepiej i lepiej. Dbaj o siebie, zrob czasem cos fajnego tylko dla siebie - i daj sobie czas. Zobaczysz, cale zycie przed Toba, to wcale nie koniec tylko poczatek smile
      • 1234wxyz Re: Koniec życia 23.07.17, 22:29
        Według jakiej niby klasyfikacji rozwód jest bardziej stresogenny niż śmierć współmałżonka?
        • princesswhitewolf Re: Koniec życia 23.07.17, 22:46
          tez sie zastanawiam. Sa znacznie trudniejsze sytuacje zyciowe
          • princess_yo_yo Re: Koniec życia 24.07.17, 14:22
            nie koniecznie, smierc przynosi natychmiastowe closure w sensie bycia definitywnym koncem, okres zaloby i przepracowywania oczywiscie trwa ale bez ewentualnego poczucia odrzucenia, porazki, przyczynienia sie do rozpadu zwiazku etc. stressogenne jest to jak wydarzenie sie samemu czesto postrzega plus jak dlugo to trwa. w przypadku smierci wspolmalzonka jest to cos poza nasza kontrola wiec poczucie winy inne, plus nie ma odwrotu, psychologicznie jest latwiej sobie z tym poradzic niz z mniej czarno bialym stresem ktory sie czesto ciagnie latami.
      • owmordke Re: Koniec życia 24.07.17, 10:25
        Smierc malzonka jest najbardziej stresujaca. Rozstanie jest na drugim miejscu.
        www.dartmouth.edu/~eap/library/lifechangestresstest.pdf
    • chocolatemonster Re: Koniec życia 23.07.17, 19:20
      Zakręt na drodze, gorszy czas. Musisz być wśród ludzi, mówić o tym, wyrzucać z siebie leki i niepokoje. Masz kogoś , kto cię wysłucha?
    • aquella Re: Koniec życia 23.07.17, 19:28
      dołujesz się sama myślami co cię nie czeka - trudno mi się osobiście nad taką postawą użalać, a już mając dwoje małych zdrowych dzieci twierdzę, że masz wszystko ponieważ pracuję z dziećmi chorymi i mam naoczne porównanie ciężaru trosk ich rodziców
      • jola-kotka Re: Koniec życia 23.07.17, 22:09
        A w afryce dzieci umieraja z glodu ,ale jakie to ma dla niej znaczenie?
        • 1234wxyz Re: Koniec życia 23.07.17, 22:29
          Żadne, a może powinno.
          • princesswhitewolf Re: Koniec życia 23.07.17, 22:36
            a skad... najwiekszy dramat to brak portek w domu.
      • princess_yo_yo Re: Koniec życia 24.07.17, 14:54
        porownywanie ciezaru trosk jest kompletnie nie na miejscu I nikomu nie pomaga. jak najbardziej pielegnowanie umiejetnosci znajdowania w zyciu czegos za co jest sie wdziecznym - czy to dzieci, czy piekny zachod slonca to jest udowodniona I dobrze dzialajaca metoda. twoje stwierdzenie jest wybitnie nie na miejscu I zastanawia mnie jak ktos tego typu nie wyrzadza szkod pracujac wlasnie z rodzicami chorych dzieci.
    • princesswhitewolf Re: Koniec życia 23.07.17, 22:35
      >Mam wrażenie, że skończyło się dla mnie życie

      taaa zycie bez portek to koniec zycia niewatpliwie 🤣 Co tam rak czy paraliz...Nic to w porownaniu z brakiem portek w domu

      >ale nie chce się też uczepić własnych dzieci i ich ograniczać, tylko dlatego, że mamusia czuje się samotna.

      a musisz sie pod kogos podczepiac? Nie mozesz sama stac na nogach i znalezc partnera a nie "zywiciela" energertycznego do symbiozy?

      >Zaczynam czuć zazdrość o udane życie innych

      udane zycie= partner


      Oj boziu... Myslenie pewnej grupy polskich kobiet mnie naprawde przeraza

      • princesswhitewolf Re: Koniec życia 23.07.17, 22:58
        no dobra, nie bede taka. Wspolczuje<uscisk> Na pewno boli. Bedzie jakis czas bolec. Ale postaraj sie spojrzec na to ze ludzie zyja bez zwiazkow i ...jest ok. Naprawde da sie. Moze niebiosa wyzej chca bys byla niezalezna.

        Poza tym dziada to mozna spotkac i w domu starcow w wieku 76 lat , ze nie wspomne o mlodszym wieku. Nie wiedzialas ze sanatoria to miejsce podrywu? Domy starcow tez
        • black_halo Re: Koniec życia 24.07.17, 14:47
          Pricess, jak Cie normalnie lubie to tak teraz mam ochote przelozyc Cie przez kolano i wlepic pare porzadnych klapsow za ten tekst. Kazda z nas, KAZDA, przezyla kiedys jakis dramat zyciowy. Chocby tylko smierc chomika. Wiec nie ma co porownywac do raka, paralizu czy chocby zwyklego zawodu milosnego. To nie jest typowo polskie, to jest raczej typowo ludzkie. Faceci tez przezywaja zlamane serce, czasem tak, ze boli od samego patrzenia na takiego delikwenta.

          Autorka miala zapewne poukladane zycie, dzieci, maz, dom, praca i teraz te zycie sie diametralnie zmienilo a do tego jest mniej pieniedzy, wiecej obowiazkow, wydatkow i zmartwien. Chocby takich, ze jak miala meza to wiedziala, ze nie jest sama w razie ciezych zdarzen losowych. A teraz wszystko jest na jej glowie. Ot i tyle.
          • ola_dom Re: Koniec życia 24.07.17, 14:52
            black_halo napisała:

            > Pricess, jak Cie normalnie lubie to tak teraz mam ochote przelozyc Cie przez kolano
            > i wlepic pare porzadnych klapsow za ten tekst. Kazda z nas, KAZDA, przezyla kiedys jakis dramat zyciowy.

            Bo princess ma chyba jakiś włącznik, który się jej uruchamia na temat rozstanie.z.facetem, aka brak.portek.
            Nawet jak coś tylko leciutko podchodzi pod temat - włącznik działa.
            • zlababa35 Re: Koniec życia 24.07.17, 14:55
              Mam taką samą obserwację wink. Aż mam ochotę właśnie zapytać - princess, czy Twoje dobre rady są udzielane z doświadczenia? Tzn. przeszłaś rozwód, pozostanie samej z maleńkimi dziećmi i nadal wszystko super grało w Twoim życiu, także finansowo i logistycznie? Czy po prostu tak sobie teoretyzujesz? wink.
              • black_halo Re: Koniec życia 24.07.17, 15:26
                zlababa35 napisała:

                > Mam taką samą obserwację wink. Aż mam ochotę właśnie zapytać - princess, czy Twoj
                > e dobre rady są udzielane z doświadczenia? Tzn. przeszłaś rozwód, pozostanie sa
                > mej z maleńkimi dziećmi i nadal wszystko super grało w Twoim życiu, także finan
                > sowo i logistycznie? Czy po prostu tak sobie teoretyzujesz? wink.

                Princess nie teoretyzujesz, Princess jest zaprawiona w zyciowych bojach co tu nieraz opisywala. Znam ja tez prywatnie i wlasnie dlatego tak mnie to wkurza, bo ze wszystkich ludzi to wlasnie ona powinna miec troche wiecej empatii dla ludzkich nieszczesc.

                Ludziom roznie sie w zyciu uklada. Jak mialam 18 lat i mnie zostawil chlopak to dla mnie to byl dramat bo zadnych innych w zyciu nie przezylam. Ot co.
                • zlababa35 Re: Koniec życia 24.07.17, 15:28
                  No właśnie nie pamiętam życiowych historii princess, ale to, co pisze, brzmi raczej obcesowo i chyba nie pomaga.
    • aka-tka Re: Koniec życia 23.07.17, 23:19
      Kobietki, znów sprostuję, chociaż może i taki obraz siebie dałam, mi na prawdę nie tak bardzo tu chodzi o faceta. Wyżej padło pytanie, czy pracuję. Tak zasuwałam po 60h/tydz żeby się w końcowej fazie uniezależnić finansowo, bo najgorzej bać się odejść, bo sobie nie damy rady. Teraz odpoczywam na urlopie. Gdzieś w środku jestem dumna z siebie, że miałam dość odwagi, aby przerwać ten stan. Myślę, że podniesie to również wymagania do mężczyzn a nie odwrotnie.
      Muszę przeboleć, nauczyć się inaczej żyć. Tak, mam cudowne dzieciaki, super się dogadujemy, są zdrowe i mądre i tego będę się trzymać.
      • princesswhitewolf Re: Koniec życia 23.07.17, 23:31
        aaa to dobrze. znaczy ze masz zdrowe podejscie.
        Jest to bolesne przezycie ale naprawde dasz rade. Mam znajoma ktora tez bala sie rozwiesc z mezem z powodow typu zepsuta pralka a teraz po latach pokazala mi jak ladnie sobie polozyla kafelki w lazience (sama)... Nie ze masz stac sie kafelkarzem he he ale naprawde niezaleznosc daje duzo satysfakcji w zyciu i daje wrota do prawdziwego partnerstwa
      • mum2004 Re: Koniec życia 23.07.17, 23:37
        No kobieto, to zmieniaj tytuł wątku smile Jaki koniec życia? Raczej nowy początek... Skup sie na sobie, dzieciach. A reszta się ułoży.
      • black_halo Re: Koniec życia 24.07.17, 15:43
        Polece Ci przeczytac autobiografie Chmielewskiej, pierwsze trzy tomy. Zdaje sie, ze w trzecim wlasnie opisuje rozwod z mezem. Za maz wyszla bardzo mlodo, po 11 latach maz oswiadczyl, ze zakochal sie w innej. Zostala sama z dwojka dosc malych dzieci i rozwazala nawet samobojstwo.

        Bardzo lubie te ksiazki, bardziej niz kryminaly bo jednak kobeta z duzym humorem opisala dosc dramatyczne wydarzenia.
    • ichi51e Re: Koniec życia 24.07.17, 09:05
      Wiesz to tylko od ciebie zalezy. Inny etap zycia nie ma co porownywac.
    • jatojagodnik Re: Koniec życia 24.07.17, 14:32
      Mnie małżonek zostawił gdy miałam ponad 40 lat. Dla dziewczyny o 17 lat młodszej. Zostałam z dwójka dzieci, kredytem na duzy dom, długami firmy. Nie uznawał za stosowne płacic alimentów, ani w żaden inny sposób uczestniczyć w finansowaniu dzieci. Dopiero rozwód i komornik nauczyły go regularności w płaceniu alimentów. Orzekanie o winie przehandlowałam na rozwodzie za wysokie alimenty. Pół roku po orzeczeniu wysokości Pan Tata juz był w sądzie z pozwem o obniżenie, bo nowa partnerka była w ciąży - sąd utrzymał ich wysokość! Przez trzy lata od odejścia męża byłam sama - delektowałam się niezależnością, nawiązywałam przyjaźnie, zajmowałam się dziećmi. Po trzech latach poczułam, że już dojrzałam do nowego związku - i w kilka tygodni poznałam super faceta. Od trzech i pół roku jesteśmy razem - jestem kochana, rozpieszczana, ktoś dba o moje zachcianki i o moja wygodę (co w małżeństwie było nieprawdopodobne). Facet dogaduje się z moimi dziećmi, rozpieszcza moje psy, wkręcił mnie w intensywne uprawianie sportu. Jak sobie przypomnę sobie siebie z ostatnich miesięcy małżeństwa, to widzę nieszczęśliwą, zgorzkniałą kobietę. Teraz mam prawie 50 lat i czuję, że żyję! Pomimo, że były małżonek zamiast zająć się swoją nową rodziną, to wciąż ciąga mnie po sądach smile
    • hrabina_niczyja Re: Koniec życia 24.07.17, 14:37
      O jakież wszystkie mądre! Ja rozumiem, nie o ważność portek tu chodzi, a o odpowiedzialność, którą zwyczajowo ludzie dzielą na dwa, ona nie ma z kim jej podzielić. O troski i radości też. Nic złego w tym, że młoda kobieta tęskni za mężczyzną w swoim życiu, o przepraszam, za portkami. Po czasie takie portki też były moim marzeniem. Kiedy nie masz do kogo gęby otworzyć, kiedy telefon milczy i kiedy nikogo nie interesujesz ty jako ty. Kiedy wszystkie święta, wakacje, weekendy spędzasz sama. Kiedy... itd. Ja wiem, że wszystkiego można się nauczyć i sobie poradzić, poradziłam sobie i ja. Jednak nie ma co się dziwić, że kobieta nie chce jak żelazna dama zawsze i wszędzie. A do autorki, trzymaj się kochana. Dziś może i tak Ci się wydawać, że to koniec świata, ale pamiętaj tak jak życie zawaliło ci się w jednej chwili tak i w jednej chwili może się odbudować. Mnie sie udało, wielu się udało, tobie też się uda smile A na razie ciesz się tym co masz i odnajduj w tej codzienności małe radości smile
      • ola_dom Re: Koniec życia 24.07.17, 14:48
        hrabina_niczyja napisała:

        > O jakież wszystkie mądre! Ja rozumiem, nie o ważność portek tu chodzi, a o
        > odpowiedzialność, którą zwyczajowo ludzie dzielą na dwa, ona nie ma z kim jej
        > podzielić. O troski i radości też. Nic złego w tym, że młoda kobieta tęskni za
        > mężczyzną w swoim życiu, o przepraszam, za portkami. Po czasie takie portki też były
        > moim marzeniem.

        Prawda?
        Ciekawe jest dla mnie też, jak gwałtownie i kategorycznie zawsze na ten temat jest ten sam komentarz. Nawet jak wypowiedź jedynie zahacza o owe portki, to robi się z nich kluczową kwestię i nieważne, ile się biedna wątkodajka potem nawyjaśnia, o czym pisała - zawsze będzie, że "bez portek nie umi".
        • hrabina_niczyja Re: Koniec życia 24.07.17, 15:06
          A ja tam uważam, że może i nie umić. Nic złego i tragicznego w tym nie ma. Problem to byłby jak by ona w wieku 32 lat za tymi portkami nie tęskniła. Ale to wtedy pewnie sama sobie winna, zimna i niekobieca i niech zbada tarczycę 😃

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka