Dodaj do ulubionych

Ruch to zdrowie :)

11.08.17, 09:12
Drogie bravo, piszę do ciebie, bo nie wiem jak zacząć. Się ruszać znaczy.
Sporty, które sprawiają mi przyjemność są drogie i raczej sezonowe. Co więcej, najlepiej jak ktoś to zorganizuje (maruda!), bo talentu organizacyjnego nie mam. Z drugiej strony trudno się spodziewać, żeby dorosłemu ktoś organizował. Jazda konna, narty, windsurfing - najlepsze, ale z wiekiem i "atrakcjami" zdrowotnymi coraz rzadsze.
Pytanie do leniwych zasiedziałych i już nie dwudziestolatek, jak się zmusiłyście do ruchu? Powinien chyba pomóc instynkt samozachowawczy, ale nie pomaga. Ogródka brak, pięknej okolicy na rower również.
Co robicie, żeby się ruszać?
Obserwuj wątek
    • szeptucha.z.malucha Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 09:34
      Ja zaczęłam od spacerów z M, bo musiał się rozruszać po poważnych problemach ze zdrowiem. Potem przeszliśmy na nordyckie kijki. I prawie codziennie udaje się nam przemaszerować 8-10 km. W zimie w pobliskim lesie biegówki. Jak jest chwila to z dzieciakami tenis, basen. Niby niewiele ale rozruszałem się.
      • szeptucha.z.malucha Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 09:35
        Rozruszałamwink Telefon ma inne zdanie na temat mojej płcitongue_out
      • mamablue Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 09:45
        A z tymi kijkami nie czujesz się jak emerytka? Ile czasu zajmuje taka wycieczka? Do lasu mam bardzo daleko...
        • jusytka Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 09:53
          To podjedź do parku lasu lub za miasto ! Kije też są dobre nie tylko dla emerytów Jak idziesz w dobrym tempie to też potrafią dać w kość Ja rzadko chodzę bo musialabym stracić zbyt duzo czasu by się zmęczyć na swoim poziomie wytrenowania Na początek mogą być takim preludium do biegania
        • black.sally Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 09:58
          jak emerytka??? pełno młodych dziewczyn chodzi z kijkami. Zanim dojrzałam do biegania, przez dwa lata (systematycznie przez 2 lata, mniej systematycznie od ok5/6lat) wychodziłam z kijkami.I widzialam efekty.
          • mamablue Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 10:33
            No jakoś kije kojarzą mi się z emerytami spacerującymi wzdłuż Bałtyku wink Nie sądziłam, że to może być wyczerpujące. Koniecznie muszę spróbować.
            • manon.lescaut4 Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 12:12
              Podepnę się z pytaniem o kijki: o co w ogóle w tym chodzi?wink Tzn po co te kijki? Czy ciało nie czuje się, jakby chodziło o kulach? Czy może się zdarzyć tak, ze po wielu wielu sesjach z kijkami może nam się ciężko chodzić bez podpórki?
              Pytam, bo myśle o tym, ale mam obawy.
              • anika772 Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 13:11
                Dzięki kijkom możesz się "wybić" i dzięki temu mieć bardziej sprężysty, dłuższy krok. Idziesz szybko i energicznie. Co ważniejsze, oszczędzasz stawy kolanowe i odciążasz plecy (mój lędźwiowy kocha kijki!) Oraz, jeśli działasz prawidłowo, uruchamiasz górną część ciała, pięknie pracujesz tricepsami i bokami tułowia.
            • anika772 Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 12:54
              Kochana, bo jest różnica między "wyprowadzeniem kijków na spacer" a "uprawianiem Nordic Walking" wink
              Doradzam wzięcie dwóch lekcji z instruktorem i będziesz śmigać tak jak trzeba.
              • manon.lescaut4 Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 13:08
                Ok dzięki! Trzeba będzie spróbowaćsmile
              • daszutka Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 13:18
                anika772 ma rację, koniecznie weź lekcje
                Na osoby powłóczące na spacerze kijkami mówię czule "patyczaki"
        • anika772 Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 12:51
          Eh te stereotypysmile Jesteś leniwa i zasiedziała ale już wiesz że kijki to dla emerytek. Prawidłowo uprawiane Nordic Walking (z naciskiem na "prawidłowo") potrafi dać w kość i jest świetnym treningiem cardio.
          Zmuszać się nie mam potrzeby, całe życie się ruszam i nie przestanę.
          Polecam Ci książkę "Bądź młodsza za rok". jak to Cię nie zmotywuje, to już nie wiem co.
          • mamablue Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 19:50
            anika772 napisała:
            > Polecam Ci książkę "Bądź młodsza za rok". jak to Cię nie zmotywuje, to już nie
            > wiem co.
            A co to za książka? Naprawdę warta czytania, czy kolejny poradnik z cyklu "jak być pięknym, młodym i bogatym w weekend"? wink
            • zona_glusia Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 22:41
              Przejrzałam ją tylko i zamierzam przeczytać dokładnie.
              Na pierwszy rzut oka: ruch to życie. Nie ruszając się starzejesz się błyskawicznie. Im jesteś starsza, tym ruch jest ważniejszy
            • anika772 Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 23:33
              A nie, nie w weekend. Przesłanie książki jest jasne- ruch codziennie, do końca swoich dni.
        • daszutka Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 13:16
          Jak zasuwasz 7km/h to nie czujesz sie ani troszkę jak emerytka zapewniam
          • jusytka Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 13:26
            Tak! Są osoby które na kijach chodzą szybciej niż przeciętny biegacz Widziałam takie przypadki ostatnio na Parkrunie. Kije to nie to samo co zwykły spacer
          • mamablue Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 19:37
            Ok,wierzęsmile jesteście przekonujące
        • szeptucha.z.malucha Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 13:31
          Na początku trochę było mi dziwnie. Tłumaczyłam sobie, że jestem tylko damą do towarzystwatongue_out ale potem spotykałam rówieśników (tj. m. 40 a 50) a w górach i w puszczy młodzież, więc mi przeszło. Dołączyły do nas dzieci - nastolatki i średnia wieku nam spadła. Małż przytargał książki o nordiku i on chce jeszcze biegać a ja biegania nie znoszę, więc na chodzeniu poprzestanę.
          • szeptucha.z.malucha Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 13:33
            W górach mieliśmy trekkingowe.
    • jusytka Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 09:44
      Przede wszystkim chcialam sie ruszać Najtrudniej wykonać pierwszy krok a pptem już sama radość i same korzysci dla zdrowia i urody Pomyśl o towarzystwie Ja mam grupy rowerowe biegowe rolkowe Wakacje też spedzam aktywnie z przyjaciółmi Motywujecie się wtedy nawzajem
    • black.sally Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 09:56
      po prostu wyszłam i zaczelam biegać. Polubiłam to, nie powiem. I najważniejsze. Wychodziłam nawet jak mi sie nie chciało, dlatego pokonałam lenia u siebie. Teraz (odpukać) systematycznie biegam, do tego rower i basen. Po prostu nie zastanawiam sie czy mi sie chce czy nie.Idę.
    • fil.lo Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 10:00
      Nie jeżdżę samochodem, spaceruję z dzieckiem.
    • turzyca Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 10:10
      Rowerem nie po pieknej okolicy tylko po prostu do pracy. Czasem kombinowany ze zbiorkomem. Dojechac i tak musze, rowerem zajmuje mi to tylko nieco dluzej. Za pol godziny zainwestowanego w dluzszy dojazd czasu mam blisko dwie godziny ruchu. Czysty zysk.
      I jeszcze jakos tak w glowie sie lepiej uklada, jak jezdze rowerem, to latwiej mi sie odciac od pracowych stresow. Jakby mojemu cialu sie wydawalo, ze wlasnie skorzystalo z opcji "uciekaj" i juz nie musi produkowac kortyzolu.
      • raczek47 Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 10:21
        Mam blisko stadion i to mnie zmotywowało do biegania.Przy okazji słucham audiobooków,więc przyjemne z pożytecznym.
        A dodatkowo w domu-hula-hoop (ten duży i ciężki)-jak już kręcę to równo godzinę i strechning.
        A co mnie zmotywowało? Jak zaczęłam zarastać tłuszczem i przestałam się mieścić w ulubione ciuchy stwierdziłam,że pas-co będzie jak dopadnie mnie klimakterium albo tarczyca skoro teraz już ważę dużo za dużo.
        I polubiłam ten codzienny ruch.5 kilo do zrzucenia mi brakuje do powrotu do wagi z czasów liceum.Jak biegam to też zrzucam z siebie stres .
        • daszutka Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 14:07
          Podobno do wagi z czasów matury należy dodać 5 kg za każde urodzone dziecko wink
          • turzyca Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 17:40
            Tyle dzieci nie da się urodzić! 😄

            A serio to mnie matura i egzaminy tak dały w kość, że miałam ciężką niedowagę. Nie brałabym tego jako punktu wyjścia.
          • mamablue Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 19:38
            To u mnie się zgadza big_grin
    • quesuerte Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 10:18
      Ciagle brakowalo mi czasu na sport i stwierdzilam, ze bede jezdzic do pracy rowerem. Jak mocno pada, odpuszczam. Zaleta jest fakt, ze mam po calej trasie sciezke rowerowa i przynajmniej polowe pokonuje parkami. Wada (a moze tez zaleta?) to 10 km do i 10 z pracy wink Mam zamiar jezdzic caly rok, w odpowiednim momencie nabede odpowiednie ubranie.
      Ta sama trasa, podroz pokonywana metrem trwa ok. 10 min krocej, ale to dlatego ze nie jezdze jakos super szybko.
      Polecam!
      Sa tu emamy, ktore roweruja do pracy?
      • tinatin Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 10:25
        smile
        Ja mam 12 km. Zbiorkomem czas podobny, samochodem w godzinach szczytu - dłużej. Jeżdżę cały rok. W drodze czasem słucham audiobooków. Mam ścieżkę rowerową praca-dom, ale tak się uzależniłam, że w ogóle nie korzystam z innych opcji transportu, również w weekendy, i przestałam bać się jeździć jezdnią tam gdzie brakuje ddr.
      • mamablue Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 10:35
        Rowerem do pracy próbowałam, mam b.daleko i w niezbyt miłej okolicy. Raczej tego nie powtórzę.
      • black.sally Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 10:36
        quesuerte napisała:

        > Sa tu emamy, ktore roweruja do pracy?


        no ba.
        Codziennie 12/15km rowerem.Od 6lat non stop. Śnieg, słońce czy deszcz.... Staram sie nie wkurzac, jak wstaję i widzę deszcz, tylko zakładam kurtkę i jadę smile
      • mamablue Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 10:36
        A jak rozwiązujecie sprawę ... zapachową, cyklistki? Człowiek na rowerze się poci, nie każdy ma w pracy prysznic.
        • tinatin Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 10:56
          Jeżdżę powoli smile
          Mam w pracy prysznic. Jak mi się nie chce iść do tej łazienki, w której jest prysznic, to dwa małe wilgotne ręczniki (jeden z odrobiną żelu pod prysznic) załatwiają sprawę.
        • huexido Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 12:03
          Ja jeżdżę, 8 km w jedną stronę czyli codziennie min 16. W pracy biorę prysznic.
          Niestety u mnie sam rower nie wystarczy, więc dodatkowo ketluję i chodzę lub biegam, chociaż zdarzają mi się okresy lenistwa. Teraz na wakacjach mam intensywne treningi ketlowe i już po półtorej tygodnia widzę szybkie efekty. Mam nadzieję, że utrzymam ten trend po powrocie do pracy. Ale ja jestem ten typ, który mobilizuje się do ćwiczenia samodzielnie, co najwyżej odpali YouTube jak mi się nie chce liczyć co i ile mam powtórzyć.
        • black.sally Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 12:56
          jak sie chce spocić idę na rower MTB po pracy.
          I ja sie nie pocę wink jadę na luzaku do pracy.
    • maggi9 Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 10:41
      JA polubiłam rower. Najpierw jak bywałam u rodziny to pożyczałam czyjś a potem tak mi się spodobało, że kupiłam sobie swój.
      Jest to jakaś forma ruchu, nie jest to zbyt męczące (no trasa 70km może trochę zmęczyć ale na ogół robię około 30km), można stosować zamiennie z samochodem na krótszych dystansach, np. podjechać na nieduże zakupy, coś załatwić.
      W weekendy robimy sobie z mężem wycieczki np. na starówkę albo na bulwary.
      Innej formy ruchu nie lubię, ćwiczenie w domu przy tv odpada, siłownia też "tak se" bo nie przepadam za formą ruchu wewnątrz.

      Nie wiem jak brzydką ta okolicę masz ale imho okolica na rower wcale nie musi być piękna. Choć to oczywiście plus. Poza tym do tej pięknej okolicy przeciez można dojechać.
    • edor67 Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 11:56
      Szef mnie zmusił. Albo lekarz. Miałam do wyboru: znaleźć sobie hobby albo psychotropy. To znalazłam bieganie 🙂
    • nenia1 Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 12:06
      mamablue napisała:

      > Pytanie do leniwych zasiedziałych i już nie dwudziestolatek, jak się zmusiłyści
      > e do ruchu?

      Zmusić się można tylko w jeden sposób - trzeba wstać i zacząć coś robić: spacer, biegi, rower, basen itd.
      Nie ma magicznego sposoby, że nagle ci się zachce i będzie cudownie.
      Trzeba się przemóc, a stopniowo, powoli, zaczyna na ogół być z górki.
    • kretkowlosa Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 12:11
      Bardzo długo się nie ruszałam. Twierdziłam, że mój ulubiony sport to czytanie książek. Aż któregoś dnia spojrzałam na siebie - taką zasiedziałą, taką jakąś znużoną, której się nie chce wyjść na spacer nawet (a pracuję w domu, więc naprawdę mało się ruszałam), i powiedziałam dość. Niedługo nie będę umiała wejść po schodach, a co zrobię w wakacje, kiedy trzeba będzie pochodzić po górach, pograć z dziećmi w badmintona, siatę?
      No i poszłam pobiegać, namówiłam męża. Nie umiałam przebiec nawet 1 minuty!
      Myślałam, że wyzionę ducha.
      Teraz jestem na etapie biegania ciągłego przez 1 godzinę. Sama w to nie mogę uwierzyć, ale sprawia mi to frajdę, odstresowuje, schudłam, poprawiła mi się cera - w sensie jest bardziej promienna i mam autentycznie mniej zmarszczek, lepiej śpię, za tym poszło też zdrowe odżywianie.
      I naprawdę nawet największemu leniowi i kanapowcowi to może sprawiać przyjemność, a dodatkowo uzależniać... Jeszcze się ambicja włącza, chce się więcej, chce się szybciej, dłużej, a może jakieś zawody, a może półmaraton...
    • szarsz Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 13:11
      > Pytanie do leniwych zasiedziałych i już nie dwudziestolatek, jak się zmusiłyście do ruchu?

      Mam spory biust i biodra. I od zawsze ładne wcięcie w talii, nawet po dwóch cesarkach. I jak mi ta talia zaczęła zarastać, to się przeraziłam. Jakoś ta ładna, esowata, linia ciała w lustrze jest dla mnie ważna.

      Teraz biegam, dzięki takiej jednej fajnej dziewczynie z forum (DZIĘKUJĘ!!!), która swoim przykładem pokazała mi, że nawet kompletny antytalent w tej dziedzinie może nauczyć się tej arcytrudnej sztuki. Kompletny antytalent, bo ja nawet w szkole nie umiałam przebiec 400 metrów. Ściągnęłam plan, podcasty, kupiłam pas na ramię na telefon i poszłam biegać. Zmotywowały mnie szybkie sukcesy. W trzecim tygodniu po raz pierwszy w życiu zrobiłam 3 minuty ciągłego biegu. Po nieco ponad miesiącu kanapowiec potrafi przebiec ciągle - 20 minut. Szok. I to bardzo motywuje, bo potem - żal przerwać treningu, żeby TAKIE osiągnięcie poszło na marne smile


      Ja w każdym razie polecam 'couch to 5 km', w google znany w skróconej wersji c25k, podcasty najlepsze są na stronie brytyjskiego nhs.
      • kswortso Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 13:24
        Ja jezdze do oracy na rowerze. W zaleznosci od tego, gdzie pracuje mam od 5 do 25 km w jedna strone.
        Na dalekich trasach (gdy musze leciec do pracy), mam w bagazu rolki. W miescie miejsce zawsze sie znajdzie.
        Plywam, gdy tylko moge,.
        Tylko biegac nie lubie. Jak juz nie mam innej opcji (jestem daleko od domu), za zimno na rolki to biegam. Ale max 15 km. Nawet z audiobookiem koszmarnie mnie to nudzi.
    • crea.tura Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 20:31
      Mnie do ćwiczeń zmobilizowały dwie rzeczy:
      - ból kręgosłupa. a ja bardzo nie lubię jak mnie coś boli, o jeśli ćwiczenia mi na ten ból pomagają, a pomagają, to ja po prostu ćwiczę.
      - brak czasu na słuchanie muzyki. a uwielbiam muzyki słuchać. i tak na przykład, nie wyobrażam sobie wykrojenia godzinki czasu na przesłuchanie nowej płyty Taco Hemingwaya (nie podobała mi się btw.) a tak jak pójdę na rolki to przesłucham. Bo zawsze uprawiam sport z muzyką.
      - dodatkowy bonus: jak sobie pomyślę, że w wieku 40 lat miałabym mieć problem z zawiązaniem sobie sznurowadła na pełnym wyproście nóg to przechodzą mnie ciarki.

      to akurat mój przepis na sukces smile polecam, ćwiczę przynajmniej 3 razy w tygodniu po godzinie, czasem półtorej (joga, rolki, rower).
    • eliksir_czarodziejski Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 21:14
      No mnie pomogło osiągnięcie wyżyn wagowych oraz zdanie sobie sprawy, że za miesiąc lub dwa przy braku zwracania uwagi na dietę i braku ruchu będzie kolejne 10 kg na plusie. A za kolejny miesiąc kolejne 10 kg. Zaczęłam tyć szybko i straszliwie. Dzisiaj odebrałam wyniki badań krwi - anty tpo przekroczone ponad siedmiokrotnie...

      W każdym razie moment ocknięcia się naszedł mnie jakoś w marcu i zapisałam się na siłownię. No i oszalałam smile Zabawne jest to, że zajęcia na które najbardziej byłam nastawiona np zumba rozczarowały mnie a inne, których nawet nie rozważałabym, okazały się mega fajne. Tylko że akurat u mnie siłownia podziałała mi bardzo dobrze na psyche, a tego też bardzo potrzebowałam... Także gorąco polecam.
    • aj.riszka Re: Ruch to zdrowie :) 11.08.17, 22:50
      mamablue napisała:

      > (...) jak się zmusiłyście do ruchu ?

      No cóż.. ma być szczerze..?
      A więc, kiedy już... 'straciłam z oczu'... - nie ważne! wink
      Zaczęłam od szybkich spacerów, trwających godzinę. Potem, do spacerów dodałam truchtanie, i dalej pół na pól : marsze i truchtanie.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka