Dodaj do ulubionych

Współczesna szkoła

05.09.17, 21:35
Tak czytam ten wątek o siodmoklasiscie i słabo mi. Historia, biologia geografia, religia. Mydło i powidło. Każdego przedmiotu po dwie godziny tygodniowo co najmniej. W szkole spędza się te 5-6 godzin dziennie, w klasie pełnej uczniów, rozgadanych, często z ADHD. Jak nauczyciele potrafią w tych warunkach prowadzić lekcje to ja nie wiem. Taka atmosfera bynajmniej nie sprzyja skupieniu.
Czy ten system zdaje egzamin? Czy uczniowie są w stanie się czegoś nauczyć w takim chaosie i takim natłoku wiedzy z tylu różnych dziedzin?
A jeszcze większość osób ma jakieś treningi albo szkole muzyczna 5 razy w tygodniu plus zajęcia dodatkowe. Ja nie ogarniam jak oni to ogarniają .
Czy uważacie ze należałoby przedefiniować role szkoły we współczesnym świecie?
Obserwuj wątek
    • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:37
      A jeszcze większość osób ma jakieś treningi albo szkole muzyczna 5 razy w tygodniu plus zajęcia dodatkowe

      Sugerujesz, że jeśli ktoś chodzi do szkoły muzycznej, to ogólnokształcąca powinna zmienić dla niego system nauczania?
    • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:38
      Rolę czy organizację?
      • 21mada Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:44
        Jedno i drugie. Kiedyś czego się Jaś nie nauczył tego Jan nie umiał. Dziś każdy ma powszechny dostęp do wiedzy i czego się Jaś nie nauczył tego Jan w każdej chwili może się nauczyć. Poza tym nikt już nie pracuje w jednym zawodzie od matury do emerytury, a raczej ludzie uczą się nowych rzeczy przez całe życie. Jaki jest wiec sens w uczeniu się wszystkiego w szkole? Zwłaszcza ze w praktyce jest to nauka po łebkach. Nie wierze ze ktoś opanował w stu procentach wszystkie 15 przedmiotów.
        • triss_merigold6 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:47
          Po to, żeby wiedzieć czego się nie umie.
        • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:49
          21mada napisał(a):

          > Jedno i drugie. Kiedyś czego się Jaś nie nauczył tego Jan nie umiał. Dziś każdy
          > ma powszechny dostęp do wiedzy i czego się Jaś nie nauczył tego Jan w każdej c
          > hwili może się nauczyć.

          Idąc tym tropem należałoby ograniczyć szkołę do likwidacji analfabetyzmu, po czym po powiedzmy dwóch latach wypuszczać Jasiów i Jasie, skoro wszystkiego mogą się nauczyć same.

          Teoretycznie przydałaby się jeszcze ekonomia (kredyty i oszczędności), no ale skoro wszystkiego mogą się nauczyć same...

          Rozumiem, że w takim razie zostawiamy państwowe egzaminy, żeby Jaś - jeśli chce być księgowym - przynajmniej mógł dowieść faktu, że sam się księgowości nauczył.

          Wyższe studia też na własną rękę? A nauka zawodu?

          • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:49
            Chociaż właściwie to jak się Jaś uprze, to czytania i pisania też nauczy się sam.
            • leyre1 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 08:41
              Guzik sie nauczy. Wlasnie w tym problem, ze tak jak kiedys tak i teraz Jan umial nie bedzie. Mozna sobie wszystko wygooglac jednak jeszcze trzeba umiec oddzielic informacje prawdziwe, wartosciowe, oparte na faktach od bzdur a to nie jest latwe dla wielu, trzeba tez jeszcze umiec te infornacje przyswoic, rozumiec i wiedziec jak wykorzystac a tego samemu sie nie nauczy.
              Szkola obecnie uczy inaczej, inne umiejetnosci sie wynosi.
              Jesli ktos pisze o geografii itp jako mydlo i powidlo to wlasnie taki jak ktory kiedys byl jasiem.
              • makurokurosek Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 09:47
                "Jesli ktos pisze o geografii itp jako mydlo i powidlo to wlasnie taki jak ktory kiedys byl jasiem."

                W 100 % popieram.
    • triss_merigold6 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:42
      Mnie wpieniają tylko 4 wf-y i 2 religie w środku dnia.
      • anika772 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 14:17
        Jak to w środku, uczniowie nie mogą mieć okienek, chyba?
    • nickbezznaczenia Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:46
      21mada: "Czy uczniowie są w stanie się czegoś nauczyć w takim chaosie i takim natłoku wiedzy z tylu różnych dziedzin?"

      Nie. Nie są i wobec powyższego porzućmy wszelką nadzieję. tongue_out Czy już ci lepiej?
      • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:51
        nickbezznaczenia napisał(a):

        > 21mada: "Czy uczniowie są w stanie się czegoś nauczyć w takim chaosie i takim n
        > atłoku wiedzy z tylu różnych dziedzin?"
        >
        > Nie. Nie są

        Wobec tego likwidujemy szkoły czy każemy dzieciom decydować w siódmym roku życia, kim chcą zostać, i uczyć je tylko przyszłego zawodu?
        • nickbezznaczenia Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:52
          Ciebie nie podejrzewałam o niezrozumienie ironii.
          • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:57
            nickbezznaczenia napisał(a):

            > Ciebie nie podejrzewałam o niezrozumienie ironii.

            Uznam to za komplement, ale ja zrozumiałam ironię i po prostu kontynuowałam moje rozumowanie "Co zrobić, jeżeli Jaś się może sam wszystkiego nauczyć".
            • nickbezznaczenia Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:00
              Jaś pojawił się później. wink
    • maniaczytania Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:50
      Uczyłaś się w innym systemie?
      Jeśli nie, to znasz odpowiedź na pytanie, czy się da czegoś nauczyć.
    • lauren6 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:54
      Tak na marginesie to czego uczą przez te 8 lat 2x w tygodniu na religii? Nauka modlitw, przygotowanie do pierwszej komunii, bierzmowania, historia chrześcijaństwa to jest raczej materiał na rok nauki. Co z pozostałymi latami? Uczą się żywotów świętych na pamięć?

      Pytam ze zwykłej ciekawości.
      • triss_merigold6 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 21:57
        Nie mam qrde pojęcia i nawet nie wnikam. A nie, zaraz. Zapytam dziecka bo dziś się przesiedział przymusowo, bo nie dałam kartki, że absolutnie zabraniam chodzić na katechezę, zebranie w szkole w przyszłym tygodniu więc wtedy się określę.
        • lauren6 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:18
          U nas też religia wypada we wtorek, więc zapobiegawczo wypełniłam świstek w czasie rozpoczęcia roku szkolnego i wychodzac wręczyłam wychowawczyni.
          • triss_merigold6 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:27
            Hm... nie byłam na rozpoczęciu roku u 7-klasisty.
      • zlababa35 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:10
        A nie jest tak, że te 2 religie są tylko w roku przygotowania do I komunii?
        • nickbezznaczenia Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:11
          Nie big_grin
        • feliz_madre Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:27
          zlababa35 napisała:
          > A nie jest tak, że te 2 religie są tylko w roku przygotowania do I komunii?

          Hłe, hłe - niestety. 2 godziny tygodniowo przez cały okres nauki - podstawówka, gimanzjum, liceum, czyli przez 12 lat. Wyjdzie pewnie blisko z tysiąc godzin!
          • zlababa35 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:45
            No to informacja dla Was - w szkole katolickiej, owszem, te 2 religie cały czas, co zrozumiałe.
            W innej szkole niepublicznej, gdzie chodzi znajome dziecko - już od klasy IV tylko 1 religia.
            Jaki z tego wniosek? Szkoły same zwiększają wymiar godzin religii, czy jak?
            • iwoniaw Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 11:16
              isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19920360155
              par. 8: 1. Nauka religii we wszystkich typach szkół odbywa się w wymiarze dwu godzin lekcyjnych tygodniowo. Z względu na brak dostatecznej liczby kadry nauczającej, w poszczególnych przypadkach tygodniowy wymiar lekcji religii może być zmniejszony; wyrażenie zgody na jedną godzinę tygodniowo należy odpowiednio do biskupa diecezjalnego Kościoła Katolickiego albo do władz zwierzchnich Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego lub innych kościołów i związków wyznaniowych.
              2. Tygodniowy wymiar godzin etyki ustala dyrektor szkoły.


              Proszę bardzo, oto wyjaśnienie. Który to biskup diecezjalny ma takie braki kadrowe, że mu katechetów nie starcza, że z ciekawości zapytam?
        • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:28
          I to chyba jest po 2 godziny przez cały okres nauki ? 12 lat ...
          • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:30
            la_mujer75 napisała:

            > I to chyba jest po 2 godziny przez cały okres nauki ? 12 lat ...

            Ale co wy tak jojczycie? Nieobowiązkowo przecież.
            • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:35
              Było tyle razy. Moje dzieci nie chodzą i mają okienka. Gdy były młodsze, trudno, ale teraz starszy jest w VII klasie - ma ciut więcej zajęć i codziennie ma przynajmniej 7 godzin. Dwa 2 x w tygodniu byłby wcześniej, prawda?

              I jeszcze zauważyłam, im starsze klasy, tym większa pewność, że religia między lekcjami. Bo by pewnie więcej dzieciaków nie chodziło.
              P.S. na etykę nie chodzą, bo jest np. w piątek na 8 i 9 lekcji, gdy dzieci kończą zajęcia o 12.35 (tak mieliśmy 2 lata z rzędu)
            • feliz_madre Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:37
              No nieobowiązkowe, ale jak wsadzą w środek lekcji, to i tak dzieciak musi siedzieć w szkole.

              Oni to chyba wsadzają specjalnie, kiedyś jedna babka mówiła, że w jej szkole jest 300 uczniów. I na religię chodzi 90% - religia jest w środku zajęć. Natomiast etykę wywalili na 8-9 godzinę - dla dzieci, które kończyły po 6h to było czekanie kolejnych dwóch okienek - nie dziwota więc, że rezygnowali. I babka z tej szkoły powiedziała, że u nich nie ma zainteresowania etyką, bo chodzi mniej niż 5 % uczniów. To jest ewidentna manipulacja.
              • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:40
                feliz_madre napisała:

                > No nieobowiązkowe (...)

                No dobra, ale ktoś mógłby rozwinąć główny temat, który, przypominam, brzmi "Co zrobić ze szkołą, jeżeli Jaś się może sam wszystkiego nauczyć".
                • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:47
                  Ale to na tematwink Tym bardziej Jaś nie musi mieć religii w szkole, bo tego nie da się "wyuczyć". Ma od tego rodzinę, chodzi do kk i po co mu w szkole religia ?
              • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:45
                U nas to samo w szkole mówią. Sytuacja z wczoraj - dzwoni do mnie matka jednego z kumpli mojego Starszego, że jej syn nie chce chodzić na religię i ona w szoku, że religia jest pomiędzy zajęciami (!). Efekt- dziś była religia- Starszy wraz z kilkoma osobami (co roku dołączają nowi) poszli do psycholog (biblioteka niedostępna), a ten jego kumpel poszedł na religię, bo jednak i tak by siedział w szkole, a tak to będzie miał 6 , to mu średnią podciągnie... Wolałby chodzić na etykę, ale o której ją znowu wcisną ? Skoro codziennie mają przynajmniej 7 godzin, to nikomu juz się nie chce siedzieć dłużej ( a przecież są jeszcze inne zajęcia pozaszkolne)- tak się tłumaczył Starszemu.
            • lauren6 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:44
              Jojczę, bo to z moich podatków i mają dużo czasu na indoktrynację typu Niemy krzyk.
            • olena.s Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 08:31
              "Nieoowiązkowe", ale niemal obowiązkowo w środku dnia szkolenego, żeby zniechcić do rezygnacji z religii, nie czarujmy się.
          • nota_bene0 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 08:54
            Tak, tak właśnie jest. W jednym z liceów Pan ksiądz pleban nie męczy się prowadząc lekcję, tylko zabiera klasy na halę sportową i na trybunach sobie młodzież siada i "paczy" jak inne klasy grają. Można? Można.
            • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 20:34
              nota_bene0 napisała:

              > Tak, tak właśnie jest. W jednym z liceów Pan ksiądz pleban

              To się nazywa niewykonywanie obowiązków zawodowych.
              • rosapulchra-0 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 23:08
                Może zaczniesz być katechetką? Wspomożesz KK w niesieniu wiary? 😅
      • iwoniaw Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:13
        historia chrześcijań
        > stwa to jest raczej materiał na rok nauki


        No, tuście, towarzysko, przesadzili big_grin Ja rozumiem niechęć do religii w szkole państwowej, ale historię chrześcijaństwa to jednak spokojnie można rozłożyć na wiele lat nauki i jeszcze by czasu brakło na zbyt szczegółowe omawianie big_grin
        • lauren6 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:16
          No chyba nie będą ich uczyć o paleniu czarownic, chrystianizacji ogniem i mieczem pogan, wyrżnięciu katarów czy krucjacie dziecięcej? suspicious
          • iwoniaw Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:20
            W ogóle nie odniosłam się do tego, CZY w programie religii na jakimkolwiek etapie jest historia chrześcijaństwa, tylko do twojego twierdzenia, jakoby tematyka ta wystarczała na max rok nauki w wymiarze 2h, co jest oczywistym nonsensem. To raz. Dwa - serio uważasz, że wymienione przez ciebie kwestie to jakaś tajemnica czy specjalnie omijana kwestia?
            • lauren6 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:42
              Serio się pytam czego uczą przez 12 lat na lekcjach religii w szkole, a nie tego jakie fakty historyczne są tajeminicą big_grin
              • mildred.pierce Re: Współczesna szkoła 08.09.17, 12:56
                Mogę Ci powiedzieć - nie robi się prawie nic.
                W podstawówce 1.i 2.klasa to było u mnie przygotowanie do komunii. Do końca podstawówki to było coś w stylu: bajka o Samsonie i Dalili, film o jakimś świętym, papież Polak, film o Jezusie, papież Polak, tajemnice różańca, papież Polak, co to jest adwent, jakie kolory ornatu kiedy, dlaczego Halloween jest złe. Do tej pory znam datę urodzenia papieża, datę wyboru na papieża, datę i godzinę śmierci, a także życiorys dość dokładnie. To się pojawiało non stop - jaki to był mały Lolek dla swojej mamy itd.Jak była pielgrzymka czy przed, czy po, szczegółowo to omawialiśmy. Gdy został wybrany Benedykt XVI, nie uczyliśmy się o nim wcale. Tylko Papież (w domyśle ,,NASZ papież"). W gimnazjum nie robiliśmy nic. Straszenie horoskopami itd. Przygotowanie do bierzmowania robił nasz katecheta w kościele, co tydzień 2 godziny zegarowe. W liceum rok to była nauka Kościoła o małżeństwie. Przez resztę albo nie było katechez, bo księdzu nie chciało się prowadzić i mieliśmy nie przychodzić, albo robiliśmy jakieś dziwne psychotesty. Nie wyniosłam żadnej wiedzy o historii Kościoła - żadne synody czy sobory, nic o świętych. Biblii nie czytaliśmy i nie omawialiśmy. Dominowało podejście takie, że jak październik, to Papież i różaniec, listopad Wszystkich Świętych i Zaduszki, grudzień to roraty, Boże Narodzenie, styczeń to Trzech Króli, potem Wielki Post i Wielkanoc, coś o Maryi przed wakacjami. Gdy umarł papież, to potem w kwietniu znowu gadaliśmy o papieżu i wyliczaliśmy po raz 50., ile odbył pielgrzymek, ile w Polsce, gdzie wtedy był itd. W międzyczasie wypełniacz w postaci bajek, filmów, gadania o papieżu Polaka i rzeczy w stylu, czemu Owsiak jest zły, Caritas dobry, dziewczynki powinny chodzić w sukienkach. Aha, czasami puszczano nam na lekcji nagrania jakichś pogadanek księdza Pawlukiewicza. W ciągu 12 lat miałam 10 katechetów - i świeckich, i księży, i siostry zakonne. Zdecydowanie młodych, bo 7 z tych 10 było przed 30.
            • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:51
              Większość moich wierzących znajomych (mających matury z religii) musiałam oświecać w wielu kwestiach związanych z historią kk. Czyli może 12 lat nauki to za mało ?
              • iwoniaw Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 09:32
                Jeszcze raz: kto twierdzi, że religia = nauka historii kościoła/chrześcijaństwa?

                To, że religia powinna wrócić do przykościelnych salek, to jedno.
                To, że owszem,przedmiot ten ma podstawę programową i treści w ilości wystarczającej na zapełnienie 2h tygodniowo od zerówki do matury, to drugie.
                • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 22:01
                  Moi znajomi nie znali Biblii, nie znali katechizmu .... nie mówię o historii kk, bo to już inna bajka !
                  • iwoniaw Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 22:03
                    No też miałam takich znajomych (chodzących na religię). Podobnie jak takich nie umiejących liczyć procentów, ani nie wiedzących, o czym są "Dziady", choć mieli i matematykę, i polski wink
                    • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 22:38
                      Ale moi WSZYSCY znajomi wierzący, mający maturę, nie znają podstaw swojej wiary. Czytali tylko we fragmentach Biblię, katechizm. Mnie to zawsze szokowało. I nic z historii KK, tylko oklepane frazesy, wiadomości na poziomie dzieci na wczesnym etapie szkoły podstawowej.
                      P.S. też miałam znajomych kończących L.O. i zastanawiających się o czym jest I cz. Dziadów smile I w szoku byli, że takowej Mickiewicz nie napisał.
                      • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 22:40
                        la_mujer75 napisała:

                        > Ale moi WSZYSCY znajomi wierzący, mający maturę, nie znają podstaw swojej wiary
                        > . Czytali tylko we fragmentach Biblię

                        Nie mów, że przeczytałaś całą Biblię! Katechizm to co innego.
                        • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 22:49
                          czytałam - 3 razy- raz jako wczesna nastolatka, a potem 2 razy pisząc pracę magisterską o wpływie czynnika religijnego na kształtowanie wizerunku kobiecej seksualności. Katechizm też czytałam. Ale tylko raz, a wybrane fragmenty - kilka razy.
                          • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 22:51
                            la_mujer75 napisała:

                            > czytałam - 3 razy- raz jako wczesna nastolatka, a potem 2 razy pisząc pracę ma
                            > gisterską o wpływie czynnika religijnego na kształtowanie wizerunku kobiecej se
                            > ksualności.

                            Na jakim kierunku?
                            • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 22:52
                              socjologia
                          • rosapulchra-0 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 23:11
                            A świstak siedzi i zawija sreberka..
                            • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 23:23
                              dlaczego mi nie wierzysz ? co w tym dziwnego, że czytałam Biblię ? Jest bardzo pikantna wink mówię o Starym Testamencie . Jako wczesna nastolatka czytałam z wypiekami na twarzy - najpierw czytałam "Opowieści biblijne" Kosidowskiego, a potem sięgnęłam po oryginał. A prace magisterską pisałam pod kierunkiem Małgorzaty Fuszary i nie miałam wyboru - wszystko musiało być na tip-top.
                              • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 23:26
                                A poza tym, jako głęboko niewierząca ateistka, wychodzę z założenia, że dobrze jest poznać swego wrogawink
                                P.S. czytałam też pisma Ojców Kościoła - nie w oryginale, bo aż tak łaciną nigdy nie władałam.
      • ichi51e Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:16
        Akurat jest sie czego uczyc - kosciol ma za soba 2000lat mysli filozoficznej
        • lauren6 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:19
          Uczą filozofii religii? Czyli?
          • pole_koniczyny Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:28
            Akurat różne dziedziny wiedzy uważam za zaletę bo to pozwala się dziecku zorientować w tym, co je naprawdę interesuje (i zostawia furtkę jeśli jednak zmieni zdanie). Poza tym wyznaję taką zupełnie już staromodną zasadę, że wykształcony człowiek powinien mieć jaką taką wiedzę ogólną i niestety nie jest prawdą, że w dzisiejszych czasach każdy "doczyta samemu" bo jest internet. Nie widzę po prostu, żeby ludzie wychowani już w pokoleniu powszechnego do informacji mieli większą wiedzę niż ich rodzice.

            Natomiast problemem jest na pewno przeludnienie klas - moim zdaniem realnie da się czegoś nauczyć w grupie 10, maximum 15 osób. Wtedy nauczyciel jest w stanie do każdego podejść indywidualnie. Natomiast realnie nie ma na takie klasy szans w państwowej edukacji. A efekty nauki są średnie - dobrzy uczniowie uczą się sporo samodzielnie, a następnie idą do lepszych szkół średnich, ci których stać i chcą uczą się na zajęciach dodatkowych. I tak to się jakoś kręci.
            • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:32
              Poza tym wyznaję taką zupełnie już staromodną zasadę, że wykształcony c
              > złowiek

              Jesteś antydemokratyczna. Nie ma ludzi wykształconych i niewykształconych, są tylko różnie wykształceni. tongue_out Zaraz ci to forumowiczki uświadomią.
              • olena.s Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 08:49
                No, ale tak właśnie jest.
                Odruchowo uważamy za osobę wykształconą ta, która ma jakąś wiedzę w znanych nam dziedzinach. Ale te dziedziny są pokłosiem XIX wiecznej edukacji.
                Dlaczego uważamy, że wykształcony "powinien" orientować się w, powiedzmy, chemii, ale nie w, powiedzmy, psychologii? Albo czemu oczywistą jest nauka historii ale już nie - ekonomii? Dlaczego geometria tak, ale statystyka - nie? Już nie będę wchodzic głębiej w zakresy przedmiotów, ale przecież to jest dokładnie to samo: ponad poziomem podstawowym autorzy progrmaów szkolnych dokonują autorytarnego wyboru. Na przyklad liczba odnóży kraba - musimy ją znać, żeby być "wykształceni", chociaż jednoczesnie nie jesteśmy uczeni torii Darwina i genetyki?
                Faktycznie wszyscy są dziś ignorantami, bo czasy, kiedy można było miec choćby zgrubną orientację we wszystkim, minęły paręset lat temu.
                Dlatego opowiadam się za zmianą szkoły tak, żeby położyć nacisk na niezbędny budulec podstawowy i naukę krytycznego, naukowego myślenia.
                • szeera Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 17:35
                  olena.s napisała:

                  > Odruchowo uważamy za osobę wykształconą ta, która ma jakąś wiedzę w znanych nam
                  > dziedzinach. Ale te dziedziny są pokłosiem XIX wiecznej edukacji.
                  > Dlaczego uważamy, że wykształcony "powinien" orientować się w, powiedzmy, chemi
                  > i, ale nie w, powiedzmy, psychologii? Albo czemu oczywistą jest nauka historii
                  > ale już nie - ekonomii? Dlaczego geometria tak, ale statystyka - nie? Już nie b
                  > ędę wchodzic głębiej w zakresy przedmiotów, ale przecież to jest dokładnie to s
                  > amo: ponad poziomem podstawowym autorzy progrmaów szkolnych dokonują autorytarn
                  > ego wyboru.

                  Bardzo się z tym zgadzam. To co uczymy w szkole to kwestia konwencji i tradycji, a nie szczególnej wartości tych treści czy przemyślanego wyboru. Jak inaczej wyglądałaby szkoła gdyby zastanowić się, co powinno być przekazywane dzieciom aby lepiej zrozumiały i umiały funkcjonować w otaczającym świecie. Tym bardziej, że obecne przedmioty akademickie w szkole często nie pomagają, czy są mało przydatne nawet osobom studiującym dany przedmiot na uniwersytecie.
                • taki-sobie-nick Poproszę o przedstawienie budulca podstawowego 06.09.17, 20:31
                  i jego zakresu. Czy po wprowadzeniu owego budulca szkoła nadal będzie trwała 12 lat, a jeśli nie, to ile?
                  • olena.s Re: Poproszę o przedstawienie budulca podstawoweg 06.09.17, 21:45
                    Moja droga, czy ty sądzisz, że ja jestem ekspertem MEN, w dodatku od wszystkich przedmiotów na wszystkich szczeblach?
                    • taki-sobie-nick Re: Poproszę o przedstawienie budulca podstawoweg 06.09.17, 21:49
                      olena.s napisała:

                      > Moja droga, czy ty sądzisz, że ja jestem ekspertem MEN, w dodatku od wszystkich
                      > przedmiotów na wszystkich szczeblach?

                      Tam zaraz ekspertem. Popierasz uczenie się o DNA, a nie o krabach plus popierasz nauczycielkę - zwolenniczkę nauki na eksperymentach.

                      Toteż grzecznie pytam, JAK uczyć DNA na eksperymentach. Ja kułam z książek. Z pewnością na eksperymentach zapamiętałabym więcej np. o RNA mitochondrialnym (pojęcia obecnie nie mam, co to takiego), więc zaproponuj.

                      Krabowi można odnóża policzyć. tongue_out Z DNA gorzej.
                      • taki-sobie-nick Re: Poproszę o przedstawienie budulca podstawoweg 06.09.17, 21:49
                        taki-sobie-nick napisała:

                        > olena.s napisała:
                        >
                        > > Moja droga, czy ty sądzisz, że ja jestem ekspertem MEN, w dodatku od wszy
                        > stkich
                        > > przedmiotów na wszystkich szczeblach?
                        Nie wszystkich, tylko biologii, i nie na wszystkich, tylko w liceum. tongue_out
                        • taki-sobie-nick O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpisu 06.09.17, 21:54
                          Poprawiam się. Proszę zatem o zakreślenie granic budulca podstawowego. Z ewentualnymi nowymi przedmiotami (psychologia, ekonomia itp.).
                          • olena.s Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 06.09.17, 22:22
                            No i gucio. Ja NIE twierdzę, że psychologia powinna zastąpić biologię. Ja mówię, że warto postawic sobie pytanie, czy powinniśmy uczyć tego, czego uczymy, i dlaczego.
                            A granice powinny wnikać z badań, pokazujących co najbardziej rzutuje na wyniki. O ile wiem, jest to zasadniczo matematyka oraz umiejętność czytania.
                            I dam ci przykład osobisty pokazujący o co mi chodzi. Jestem wrogiem fizyki, znudziła mnie śmiertenie na pierwszych dwóch lekcjach i dalej tak to trwało. W liceum (jestem jeszcze 8+4) nawet na moment nie wyszłam poza trójkę. Słabą. Aż wzięłam i zachorowałam. Leżałam, nudziłam się, nie było co czytac, sięgnęlam po Hoimara von Dietfurtha. Nie wiem, czy się zetknęłaś, może teraz sa lepsi, w swoim czasie w Polsce wyszły w PIW trzy jego popularyzatorskie książki z zakresu fizyki, biologii etc. Czytało sie to jak kryminał, z fascynacją.
                            Po wyzdrowieniu wróciłam do szkoły i okazało się że właśnie mamy kartkóweczkę z teorii względności. Na lekcji o której to mnie nie było, za to o której czytałam z wypiekami u HvD. Postanowiłam napisać - i była to jedyna moja piątka z fizyki.
                            • taki-sobie-nick Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 06.09.17, 22:31
                              olena.s napisała:

                              > No i gucio. Ja NIE twierdzę, że psychologia powinna zastąpić biologię. Ja mówię
                              > , że warto postawic sobie pytanie, czy powinniśmy uczyć tego, czego uczymy, i d
                              > laczego.
                              > A granice powinny wnikać z badań, pokazujących co najbardziej rzutuje na wyniki

                              Jakie wyniki?

                              > . O ile wiem, jest to zasadniczo matematyka oraz umiejętność czytania.

                              Z tego wynika, że psychologia jest niepotrzebna.
                              • olena.s Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 06.09.17, 22:38
                                Wyniki finalne uczniów. W sensie: jakie umiejętności korelują z sukcesem szkolnym wykraczającym poza dany przedmiot. Z tego powienien być budulec.

                                O jezus. Równie dobrze możesz powiedziec, że niepotrzebna jest fizyka, WF albo francuski.
                                • taki-sobie-nick Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 06.09.17, 22:42
                                  olena.s napisała:

                                  > Wyniki finalne uczniów. W sensie: jakie umiejętności korelują z sukcesem szkoln
                                  > ym wykraczającym poza dany przedmiot. Z tego powienien być budulec.

                                  No to wychodzi, że umiejętność czytania i matematyka. A, i języki obce.
                                  >
                                  > O jezus.

                                  Imię "Jezus" piszemy wielką literą.



                                  Równie dobrze możesz powiedziec, że niepotrzebna jest fizyka, WF albo
                                  > francuski.

                                  Z tego, co piszesz o wynikach finalnych, wynika, że w istocie niepotrzebne są przynajmniej fizyka i francuski.
                                  • taki-sobie-nick Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 06.09.17, 22:48
                                    A jak te wyniki się bada?
                                    • olena.s Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 06.09.17, 23:34
                                      ? ???
                                      W założony sposób. Możesz patrzeć na wyniki egzaminów czy stopnie szkolne, na osiągnięty finalnie poziom edukacji, a jeżeli masz po temu dane (a mogłabyć mieć - w końcu mówimy o teoretycznej zmianie filozofii szkolnej) możesz sprawdzić czy i relacji do czego np. uczeń o IQ = x i kapitale kulturowym o wartości y ALE mający tylko/aż określony poziom umiejętności 'z' osiąga więcej/mniej niż statytycznie powinien. Jak się rozpędzisz to możesz wręcz poprowadzić wieloletnie badnia pokazujące np. które umiejętności wpływają na sukces społeczny uczniów - mierzony w dochodach, rozwodach, skazaniach, przynależności do klasy społecznej...
                            • taki-sobie-nick Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 06.09.17, 22:37
                              olena.s napisała:

                              . Jestem wrogiem fizyki (...)

                              Z tego to wynika, że każdy nauczyciel fizyki powinien być Ditfurthem. Ewentualnie jeszcze kimś innym, bo do innego ucznia co innego przemawia. Też byłam noga z fizyki i nie jestem w stanie jej się nauczyć. I co, po tym Hoimarze już same piątki miałaś?
                              • olena.s Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 06.09.17, 23:05
                                No, byłoby dobrze, gdyby każdy nauczyciel był Ditfurthem Nie. Z tego wynika, że opowieść o fizyce, pozbawiona wzorów i zadań może byc fascynująca i może wykatapultować posiadaczkę trójki na szynach. Bo ja zrozumiałam tę teorię (oczywiście na popularnym poziomie, ale sądzę, że nawet piątkowicze z mojej klasy dużo więcej nie wynieśli). Dotej pory pamiętam eksperymenty dowodzące jej słuszności.
                                Oczywiście nie miałam potem samych piątek, zresztą, o ile pamiętam, teorię EInsteina robiliśmy w ogóle wkrótce przed szczęśliwym dla mnie zakończeniem kursu fizyki.
                                • taki-sobie-nick Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 06.09.17, 23:12
                                  olena.s napisała:

                                  > No, byłoby dobrze, gdyby każdy nauczyciel był Ditfurthem

                                  Ale trudno tego oczekiwać od jakiejkolwiek władzy. Ja rozumiem, że władza jest be i ma zrobić lepiej niż gorzej, ale są granice wymagań. tongue_out

                                  Z tego, co piszesz, wynika, że owszem, czytało ci się ciekawie, ale poza tą teorią względności niewiele się nauczyłaś.
                                  • olena.s Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 06.09.17, 23:52
                                    Nie wiem, czy ty mnie z rozmysłem nie rozumiesz? Moja szkolna fizyka była zwyczajnie nudniejsza niz książka. Bo zakres tematyczny, bo poziom szczegółowości, bo sposób opisu. To nie była kwestia fajerwerków, aparatury, tylko tego, jak o fizyce się opowiada. Więc - nie, nie chodzi to, żeby MEN sklonował i wydelegował do szkoły czołowych popularyzatorów. Chodzi o to, żeby zakres tematyczny i sposób podawania tematów zmaksymalizował prawdopodobieństwo, że uczniowi pozostanie jakiś sposób rozumienia świata, nawet w parę dekad po ostatnim dzwonku. Rozumienia, a nie wyciągniecia z rękawa wzoru na dźwignię prostą czy cokolwiek innego.

                                    Jednoczesnie mój przykład pokazuje, że w zakresie uproszczonej fizyki humu ktoś mający takie (słabe) umiejętności, takie (odległe) upodobania i takie (negatywne) podejście jakie miałam ja, może - o ile materiał zostanie mu podany w odpowiedniej formie - zrozumieć i przyswoić materiał na poziomie o 2 stopnie wyższym niż zapodany w formie szkolnej.
                                    I oczywiście żadną Kurą się w efekcie nie stałam, ale po tej lekturze zrozumiałam z fizyki więcej, niż dała mi szkoła przez ile? 5 lat?
                                    • taki-sobie-nick Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 07.09.17, 00:15
                                      olena.s napisała:

                                      > Nie wiem, czy ty mnie z rozmysłem nie rozumiesz? Moja szkolna fizyka była zwycz
                                      > ajnie nudniejsza niz książka.

                                      No była.

                                      Ale skoro Ditfurth pisał tak interesująco, powinnaś z jego książki zrozumieć całą fizykę i od tej pory mieć same piątki.


                                      • olena.s Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 07.09.17, 06:20
                                        Tak, udajesz, że nie rozumiesz. Ale - co tam, może być jeszcze raz.
                                        1. H vD nie pisał podręczników fizyki zgodnych z ówczesną polską podstawą programową, tylko popularyzatorskie książki związane również z fizyka, ale mówiące najwięcej o kosmosie i planetach, pochodzeniu życia i pochodzeniu człowieka, o czasie i przestrzeni. Co oznacza - uwaga - że liczne obszary temtyczne z zakresu podstawy programowej w ogóle nie występowały w tych książkach. Książki HvD i program to, rozumiesz, dwa zbiory o niewielkiej części wspólnej.
                                        2. W humach - a pewnie nie tylko - teoria względności, której moja anegdotka dotyczy, była bardzo blisko samego końca kursu. Więc nawet gdby oba wyżej wymienione zbiory pokrywały się w całości, i tak nie miałabym okazji zdyskontować w szkole wiedzy zaczerpniętej z literatury.
                                        • taki-sobie-nick Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 07.09.17, 21:26
                                          1. Wcale nie udaję. Wypraszam sobie pomówienia, nie czytałam Ditfurtha i będę tego robić dla twojej przyjemności.

                                          W związku z tym mogłaś mi wytłumaczyć powyższe bez obraźliwych i kłamliwych uwag o udawaniu.

                                          2. Nie wiem, co u ciebie kiedy było, a tak się składa, że nie chodziłam do klasy humanistycznej i nie mam obowiązku znać cudzych programów nauczania.

                                          Ematki cierpią na pewien zbiorowy problem, mianowicie nie potrafią sobie wyobrazić, że jeśli one coś wiedzą, to inni nie muszą.

                                          • nickbezznaczenia Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 07.09.17, 21:36
                                            Nie przejmuj się. Ditfurth był przestarzały w momencie kiedy pisał swoje popularno-'naukowe' książki i nawet nie był fizykiem.
                                            • 1matka-polka Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 08.09.17, 11:01
                                              1. Każda książka popularnonaukowa jest przestarzała w momencie, kiedy wychodzi. 2. Pewne prawa biologii, chemii i fizyki się nie zmieniają. 3. A jeśli nawet częściowo przestarzała, to można ją traktować jako historyczne kompendium różnych teorii naukowych.
                                            • olena.s Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 08.09.17, 12:25
                                              smile nawet prace naukowe bywają przestarzałe w momencie druku, a co dopiero popularnonaukowe. A co dopiero podręczniki szkolne, prawda? smile
                                              • nickbezznaczenia Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 08.09.17, 16:33
                                                A co dopiero książką, która jest przestarzała jeszcze przed wydaniem. tongue_out
                                          • 1matka-polka Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 08.09.17, 11:34
                                            "nie czytałam Ditfurtha "
                                            To przeczytaj, bo to jest dobre i mocne.
                            • 1matka-polka Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 07.09.17, 08:46
                              Uwielbiam Ditfurtha. "Na początku był wodór" to moja Biblia :] Też ubolewam nad tym, że program w szkole jest tak beznadziejnie nudny i nie skłania do żadnej refleksji. Uważam, że powinien istnieć przedmiot pod tytułem "zbierzmy to wszystko do kupy, zacznijmy myśleć i wyciągać wnioski", tjaa.
                              • olena.s Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 07.09.17, 10:00
                                Bo krajowy szkolny program można by w mojej ocenie podzielić na dwa nurty. Pierwszy jest akademicki, czyli grupie reprezentatywnej (a więc zainteresowanej i nie, utalentowanej i nie - ja mówię o 2/3 edukacji szkolnej, licea zostawiam na boku) usiłujemy wpychać do głów wiedzę preuniwersytecką, skłdająca się z małych, niekoniecznie jakkolwiek powiązanych cegiełek, reprezentujących rzekomą całość wiedzy w danym obszarze. To jest biologia, chemia, fizyka, może i matematyka. Drugi nurt jest formacyjny: pańswo sobie roi, że chciałoby miec obywatela o określonych cechach i poglądach. Dlatego układa historie dydaktyczno-mityczną, skierowaną do wewątrz, dlatego tyle jest dydaktyzmu w wybieranej literaturze.
                                No i jaki mamy efekt? część absolwentów jest po tym koglu moglu przygotowana jakoś tam do drogi na politechnikę czy uniwersytet. Ale ani oni, ani ci pozostali (których po deformie bedzie chyba większy odsetek) nie maja wlasnie różnych po co i daczego, nie maja krytycznego myslenia, nie rozumieją procesu naukowego i beda sie przez kolejne dekady dziwić, dlaczego nie znam nikogo, kto by zarabiał średnia krajową, albo nie pojmować, z czego wynika fakt, że przedłużając prace o 2 lata dostaniemy emeryturę sporo wyższą. Dyskusja bedze się dalej zamykac dla jakże wielu na "bua-ha-ha". No i dalej masowo nie będą czytać.
                                • 1matka-polka Re: O, przepraszam, odniosłam się nie do tego wpi 07.09.17, 11:10
                                  "dwa nurty...Pierwszy jest akademicki, czyli ...usiłujemy wpychać do głów wiedzę preuniwersytecką, skłdająca się z małych, niekoniecznie jakkolwiek powiązanych cegiełek, reprezentujących rzekomą całość wiedzy w danym obszarze. To jest biologia, chemia, fizyka, może i matematyka. Drugi nurt jest formacyjny: pańswo sobie roi, że chciałoby miec obywatela o określonych cechach i poglądach. Dlatego układa historie dydaktyczno-mityczną, skierowaną do wewątrz, dlatego tyle jest dydaktyzmu w wybieranej literaturze. "
                                  Zgadzam się z tym. Niestety, o ile w pierwszym nurcie jednak widzę miejsce na krytyczne myślenie, tak w drugim jest ono absolutnie niepożądane. A ponieważ nie zauważyłam, żeby w szkole, komukolwiek zależało na krytycznym myśleniu, wnioskuję, że drugi nurt jest o wiele ważniejszy dla wszystkich, którzy decydują o programie szkolnym oraz że nikomu nie zależy, żeby masy miały jakąkolwiek świadomość :]
                        • olena.s Re: Poproszę o przedstawienie budulca podstawoweg 06.09.17, 22:23
                          A dlaczego w liceum? Ja nie wyszłam w doświadczeniach rodzicielskich poza gimnazjum jeszcze.
                • iwoniaw Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 20:42
                  Na przyklad liczba odnóży kraba - musimy ją znać, żeby być "wykszta
                  > łceni", chociaż jednoczesnie nie jesteśmy uczeni torii Darwina i genetyki?


                  A powyższe to o szkole w jakim kraju i jakich czasach? Bo ja, edukowana w szkołach PRL-u, jak najbardziej byłam nauczana i o Darwinie i o genetyce, a na odnóża kraba jakiegoś specjalnego nacisku nie pamiętam - więc może bez taniej demagogii, bo nie wszyscy tu mają sklerozę i/lub urodzili się wczoraj.
                  • olena.s Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 21:36
                    Powyższe to polska szkoła i efekt mojej rozmowy z biologiczką sprzed parunastu miesięcy. "Ja wiem, że to jest nudne i ich zniechęca, i że w tym wieku powinniśmy wszyscy jechac na eksperymentach, ale niestety te odnóża kraba to jest materiał egzaminacyjny".
                    I doprecyzuję, bo istotnie wyraziłam się nieściśle: oczywście że w szkole sie i o genach, i o Darwinie czegoś człowiek dowie - ale rzecz w proporcjach. Ile w tej biologii będzie DNA, ile krabów i wypławków.
                    • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 21:44
                      a wiem, że to jest nudne i ich zniechęca, i że w tym wieku powinniśmy wszyscy jechac na eksperymentach

                      no to łaps kraba i liczyć mu odnóża tongue_out

                      a co do DNA: uczyłam się o DNA (i RNA) sporo, zdawałam maturę z biologii, a prawie nic nie pamiętam. Poza tym jak sobie wyobrażasz naukę DNA na eksperymentach?

                      A propos: czy nauczycielka użyła sformułowania jechać na eksperymentach?
                  • rorzrzutny Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 22:43
                    iwoniaw napisała:

                    > ... na odnóża kraba jakiegoś specjalnego nacisku nie pamiętam - więc może
                    > bez taniej demaggii, bo nie wszyscy tu mają sklerozę i/lub urodzili się wczoraj.

                    Że niby życie łatwiejsze, jak człowiek nie wie, że skolopendra to nie owad? suspicious tongue_out
                    • iwoniaw Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 22:49
                      A kto twierdzi, że skolopendra to owad?
                      • rorzrzutny Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 23:12
                        No właśnie, kto? klik tongue_out
                        • iwoniaw Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 23:21
                          Ty też jesteś z tych, co składają literki, a z czytaniem nie bardzo?
                          Nie, w linkowanym poście nic takiego nie napisałam. Jak również - skup się - nie jest tam napisane, że skolopendry to surowiec do produkcji sztucznych rzęs. Ogarniasz już?
                • pole_koniczyny Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 21:47
                  >Dlaczego uważamy, że wykształcony "powinien" orientować się w, powiedzmy, chemii, ale nie w, powiedzmy, >psychologii? Albo czemu oczywistą jest nauka historii ale już nie - ekonomii?

                  Ja z pewnością tak nie uważam, a co do ekonomii to stoczyłam niejedną dyskusję na temat potrzeby nauczania jej w szkole w choć podstawowym zakresie. Zawsze słyszałam tylko jeden kontrargument: ekonomia to nie jest nauka, więc nie powinno się jej uczyć.

                  >Na przyklad liczba odnóży kraba - musimy ją znać, żeby być "wykształceni", chociaż jednoczesnie nie jesteśmy uczeni torii Darwina i genetyki?

                  Ja akurat genetyki byłam uczona, ale zgoda co do zasady - istnieje duża arbitralność w doborze tego, co należy wykuć na blachę

                  >Faktycznie wszyscy są dziś ignorantami, bo czasy, kiedy można było miec choćby zgrubną orientację we wszystkim, >minęły paręset lat temu.
                  Z pewnością nie da się orientować we wszystkim, ale dużo osób uważa obecnie, że nie musi wiedzieć niczego, co wykracza poza ich zawodową działkę. Taka postawa jest powszechna i ja ją nie bardzo rozumiem.
                  • taki-sobie-nick Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 21:52

                    >
                    > Ja z pewnością tak nie uważam, a co do ekonomii to stoczyłam niejedną dyskusję
                    > na temat potrzeby nauczania jej w szkole w choć podstawowym zakresie. Zawsze sł
                    > yszałam tylko jeden kontrargument: ekonomia to nie jest nauka, więc nie powinno
                    > się jej uczyć.

                    Nie jest? Pytam serio. Co do psychologii, to ona może jest i nauką, ale psycholodzy zazwyczaj nie spełniają kryteriów naukowców. tongue_out
                    >
                    osób uważa obecnie, że
                    > nie musi wiedzieć niczego, co wykracza poza ich zawodową działkę. Taka postawa
                    > jest powszechna i ja ją nie bardzo rozumiem.

                    To jest założenie "wiedza ma służyć do zarabiania pieniędzy".
          • mildred.pierce Re: Współczesna szkoła 08.09.17, 13:04
            Byli myśliciele chrześcijańscy. Św. Tomasz z Akwinu, Augustyn itd. Ale o nich nie miałam nic na katechezie. Uczyłam się o tym dopiero na studiach, na doktrynach.
        • cosmetic.wipes Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:20
          "Myśli"? Grubo przesadziłaśbig_grin
        • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:26
          Oooooo ta ich filozofia.... bywa nawet zabawna na pewien sposób. Proponuję poczytać pisma Ojców Kościoła. Taki Augustyn, ten to miał przemyślenia.
      • magata.d Re: Współczesna szkoła 05.09.17, 22:32
        Ja ze zwykłej ciekawości przejrzałam dzisiaj książkę do religii do pierwszej klasy. Jakieś kolorowanki (np. pokoloruj liścia, drzewo itp. to co stworzył Bóg), historyjki i zagadki rysunkowe typu: pan i pani na ślubnym kobiercu, potem pani z brzuchem, potem pan, pani i dziecko i nakleic na to serce, albo pokolorować postać chłopca i dziewczynki i powiedzieć czym się różnią. Dla mnie zwykła książka z kolorowankami, rebusami, wklejankami tylko z tematyką religijną. Mało ciekawe.
      • mama.nygusa Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 10:53
        Nie chce mi sie szukac zeszyty z zeszlego roku, ale duzo pamieciowo, ostatni sprawdzian byl z 8 blogoslawienst i jescze trzebabylo wytlumaczenie do nich.A wczesniej byl jeszcze trudniejszy bo trzebya bylo zapamietac trudne nazwiska i w jakich tytlulach(prasie) pisali, ale to nie byli terazniejsi pismacy tylko pare wiekow wcxesniej.
        O a w 4 klasie cora musiala sie nauczyc skrotow wszystkich ksiag np. k.r-ksiega rodzaju-strzelam bo nie wiem jaki ma skrot big_grin, a tego bylo bardzoo duzo.
        • magata.d Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 11:39
          Jestem wierząca, ale religia w szkole to pomyłka. Moje dziecko we wtorki i środy śpi dłużej wink Dodam, że jako jedyne w klasie.
          • mama.nygusa Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 11:59
            Jestem wierzaca i tez uwazam, ze religia w szkole to pomylka, jeszcze 2x w tyg. i jeszcze w takim wydaniu jak u nas, cora na koniec miala z niej 6, ale wypracowana, nie ma za darmo smile
            • mamma_2012 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 12:16
              Jak wytłumaczyć niewierzącej reszcie, zwłaszcza młodszej, że muszą tracić swój czas, bo inne dzieci chcą/są zmuszone przez rodziców do słuchania bajek o aniołkach i diabełkachuncertain
              • iwoniaw Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 12:23
                Tu nie ma czego "tłumaczyć" wierzącym czy niewierzącym - jako rodzic dziecka mającego okienka domagałabym się od dyrekcji ułożenia takiego planu, żeby tych okienek nie było. Są jacyś inni rodzice w tej samej sytuacji? To uderzać razem w tej sprawie. To prawda, że przy układaniu planu lekcji trzeba brać pod uwagę wiele parametrów (z dostępnością sal na czele - np. trudno wf ustawić w pracowni chemicznej), ale akurat brak dziur między zajęciami obowiązkowymi powinien być jednym z parametrów priorytetowych. I warto się tego domagać, od pomstowania pod nosem nic się nie zmieni, bo tym, którzy by ten plan musieli zmienić, wygodnie jest udawać, że nie ma problemu.
                • mamma_2012 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 12:52
                  W podstawówce była fajna katechetka. Chodziły nie tylko dzieci innych (pokrewnych) wyznań, ale też niewierzące. W gimnazjum na początku też była taka osoba, która potrafiła poprowadzić lekcje ciekawe dla wszystkich i przydatne na polskim i historii, ale potem przyszedł katecheta z prawdziwego zdarzenia i się skończyło. W lo jest "kompromis", raz lekcja w środku, raz na końcu. W zeszłym roku chodziła chyba połowa, teraz już podobno większość nie chodzi i w tym czasie jest zbiorowe wyjście na kawę, nauka, flirty i inne atrakcje. Z ok. 35 osób podobno dwie chodzą, bo chcą.
                  W szkołach rejonowych można walczyć, te moje miały chętnych na każde wolne miejsce, więc pole manewru jest ograniczoneuncertain
                  • iwoniaw Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 13:03
                    W szkołach rejonowych można walczyć, te moje miały chętnych na każde wolne miej
                    > sce, więc pole manewru jest ograniczone


                    Skoro cała reszta rekompensuje Wam te okienka, to w ogóle inna sprawa. Ja pisałam oczywiście w kontekście publicznej szkoły rejonowej, która nie robi łaski, że nie rzuca uczniom kłód pod nogi.
                • la_mujer75 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 22:13
                  ja co roku (taka już świecka tradycja się zrobiła) zgłaszam ten problem do dyrekcji i co roku słyszę to samo, nie da się, gdyż za mało rodziców deklaruje, że pośle dzieci na etykę. I oni muszą łączyć wszystkie dzieci chętne z klas np.1-III aby utworzyć zajęcia, a że różne klasy różnie kończą, to stąd powstają te godziny oczekiwania, bo np. klasa IA kończy po 4 lekcji, I b po 5, a I c po 6 lekcji , czyli etykę można zrobić dopiero na 7 lekcji.
                  Gdy proponuję, aby przed wakacjami prosić o takie deklaracje (może się okazać, że 15 dzieci z przyszłej VII a będzie chciało na etykę i 8 z VII b, a reszta z obu klas mogłaby razem chodzić na religię, czyli w planie byłoby etyka/religię dla klasy VIIa i VIIb ), to też słyszę, że się nie da- bo może będą dzieci co chciały i na religię i na etykę i co wtedy ?
                  Nie da się !
    • makurokurosek Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 08:53
      Nie przeginaj poziom wiedzy przekazywany w szkole podstawowej czy gimnazjum jest bardzo niski i zawiera naprawdę minimum podstawy potrzebnej do funkcjonowania w dorosłym życiu.

      "W szkole spędza się te 5-6 godzin dziennie, w klasie pełnej uczniów, rozgadanych, często z ADHD. Jak nauczyciele potrafią w tych warunkach prowadzić lekcje to ja nie wiem. Taka atmosfera bynajmniej nie sprzyja skupieniu. "

      Nie ma co ukrywać, że uczniowie poważnie zaburzeni nie zdolni do funkcjonowania w społeczności szkolnej nie powinni się w szkołach masowych znajdować i mam nadzieję, że to się w końcu zmieni. Co do reszty , to utrzymanie dyscypliny w klasie zawsze zależało od nauczyciela i jedni potrafili wymóc spokój na lekcji, a u innych zawsze panował chaos.
      "A jeszcze większość osób ma jakieś treningi albo szkole muzyczna 5 razy w tygodniu plus zajęcia dodatkowe. Ja nie ogarniam jak oni to ogarniają . "

      Jeżeli ktoś nie ma czasu na dzieci to woli zorganizować im czas po szkolny zajęciami dodatkowymi, jest to lepsze rozwiązanie
      niż puszczenie dzieciaka samopas. Uwzględnij, że dużo ludzi pracuje do 16-17 czyli są w domu między 17-18 ,

      "Czy uważacie ze należałoby przedefiniować role szkoły we współczesnym świecie?"

      Uważam, że należałoby
      - podnieść poziom nauczania,
      -odgórnie ustawić progi dostania się do szkół średnich, to rozwinęło by szkoły zawodowe i jednocześnie zlikwidowałoby szkoły średnie których zaledwie kilka procent uczniów jest w stanie zdać maturę ,
      -nie stosować żadnego obniżania i dostosowania poziomu nauczania do zaburzeń. Jeżeli uczeń ma zaburzenia/dysfunkcje utrudniające mu naukę , to winien dostawać oceny adekwatne do tego co opanował, jeżeli nie jest w stanie opanować podstawy programowej to należy skierować go do szkoły specjalnej, a nie udawać że sobie poradzi jak obniżymy mu wymagania
      • mamma_2012 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 09:02
        Kończąc szkołę większości dzieci daleko do przyzwoitego opanowania tego minimum o czym świadczą wyniki egzaminów po SP i gimnazjalnych.
        • olena.s Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 09:32
          O, ja myślę, że ematce dobrze zrobiłoby proste doświadczenie: niechże weźmie ona jakies pakiety egzaminacyjne na poziomie nierozszerzonym z obcych sobie dziedzin. Z geografii, chemii, biloogii, historii, fizyki. I niech sprawdzi dowodnie, jakie też jest jej własne wykształcenie.
          • mamma_2012 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 09:45
            Przecież tu często są wątki typu "dziecko w III klasie sp dostało takie zadanie... Ratujcie, bo zgłupiałam"
            W sklepie na przecenach sprzedawczynie jeżeli jest 200 zł -30% nie przeliczone na metce, to łapią za kalkulator.
            Myślę, że z testem po 6 klasie wiele osób miałoby problem.
            Ja sama testu z chemii i fizyki na maksa na egzaminie gimnazjalnym bym z pewnoscią nie zaliczyła, nie muszę sięgać po arkusze maturalnewink
            • ewa_mama_jasia Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 10:44
              A propos sprzedawczyń. Niektóre mają problemy z prostym liczeniem. W wakacje byliśmy w cukierni, miejscowość turystyczna, sporo klientów. Rachunek wyniósł 44 zł. Kelnerka (młoda dziewczyna, na oko ok. 20 tki) źle obsłużyła terminal płatniczy, zamiast 44 zł ściągnęła z karty 44 gr (a mąż wpisując pin nie spojrzał dokładnie). Wybiegła za nami i poprosiła o uregulowanie pozostałej kwoty. Mąż dał tę samą kartę. Zbiegły się trzy młode (ale dorosłe) kelnerki, dość długo deliberowały, ile powinny jeszcze ściągnąć z karty, żeby się zgadzało. Te dziewczyny naprawdę miały problem, żeby to wyliczyć.
          • iwoniaw Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 10:24
            Uważam dokładnie tak samo - i o ile sądzę, że tak gdzieś do poziomu podstawowej matury ze wszystkiego nie miałabym większych problemów, o tyle na poziomie rozszerzonym z przedmiotów, które pożegnałam na etapie własnego liceum, mogłabym srodze polec (tak, wiem, że nie da się "oblać rozszerzonej" - chodzi mi o to, że wynik imponujący by raczej nie był). I piszę to na podstawie przeglądania z ciekawości testów w kolejnych latach.

            Z tym, że dla mnie to nie oznacza, że na etapie szkoły dzieci mają się tego wszystkiego nie uczyć - powinno się jednak znać podstawy i mieć przynajmniej z grubsza pojęcie o tym, jak wielu rzeczy się nie wie. A taka świadomość jest dostępna właściwie wyłącznie poprzez zetknięcie się z jakąś dziedziną i powgryzanie się w nią choćby na poziomie licealnym. Przy okazji człowiek orientuje się, co go pociąga, a co wprost przeciwnie i w czym się w związku z tym specjalizować. No i - bądźmy poważni - oczywiście można "wszystkiego się nauczyć, gdy zajdzie potrzeba", tylko "trochę" inaczej to wygląda u kogoś, kto ma dość rozległą wiedzę ogólną i ma pojęcie, w którym punkcie tych rozległych dostępnych mu przestrzeni powinien zacząć drążyć, a inaczej u tego, kto najpierw w ogóle musi się dowiedzieć, że za lasem jest jakiś świat w ogóle.
            • olena.s Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 13:16
              Z tym, że dla mnie to nie oznacza, że na etapie szkoły dzieci mają się tego wsz
              > ystkiego nie uczyć - powinno się jednak znać podstawy i mieć przynajmniej z gru
              > bsza pojęcie o tym, jak wielu rzeczy się nie wie. A taka świadomość jest dostęp
              > na właściwie wyłącznie poprzez zetknięcie się z jakąś dziedziną i powgryzanie s
              > ię w nią choćby na poziomie licealnym.

              No a ja, zwłaszcza po obserwacji innego sytemu szkolnego, nie sądzą, żeby tak było. Zamiast - powiedzmy - wkuwać na pamięć kolejne epoki geologiczne chciałabym, żeby dzieci uczyły się np. jak się ocenia wiek skał, co wynika z tego czy owego, jak można dowieść, że dany ślad pochodzi sprzed 5 milionów, a nie miliona czy trzech milionow lat. Nie potrzebuję żeby każde dziecko ciągnęło do wyższej algebry, ale chciałabym, żeby każde rozumiało istotę procentu składanego i wiedziało jak podejść do jego obliczania (nie musi znać wzoru, niech rozumie sens i wie, że po ten wzór można sięgnąć).
              Zamiast odnóży kraba, niech dzieciaki uczą się podwójnej ślepej próby, żeby rozumieć, jak wyglądają na przykład badania leków, i dlaczego tak bezpodstawna jest wiara, że lek nieprzebadany w ten sposób miałby być skuteczny.
              Chciałabym reż nauki poprzez doświadczenia (na wczesnej fizyce zagramanicą dziecko szalenie się ekscytowało obliczeniami, które miały doprowadzić to tego, że zrzucony balon z wodą trafi w nauczycielkę fizyki). I w ogóle chciałabym, zeby dzieci widziały jakiś sens w wykładanych przedmiotach. Żeby zakres tematyczny był podpięty do sensownego konkretu.
        • makurokurosek Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 09:37
          Dlatego, uważam że dzieci z poważnymi trudnościami w nauce czy w zachowaniu nie powinny chodzić do szkoły masowej, programu i tak nie są w stanie opanować, a udawanie, że dziecko zaburzone nie jest zaburzone jest zwyczajnie chore i szkodliwe dla wszystkich.
          • mildred.pierce Re: Współczesna szkoła 08.09.17, 13:35
            Mam takie samo zdanie. W mojej gigantycznej szkole były klasy integracyjne. Dzieci na wózkach, z padaczką - ok. Ale błagam, nie dzieci z autyzmem, ADHD czy upośledzeniem umysłowym. One nie dają rady normalnie funkcjonować w zwykłej szkole. Dla mnie to był horror. Jeśli ktoś taki mnie uderzył, przewrócił, ukradł coś, nie mogłam nic zrobić, bo przecież on jest chory i nie panuje nad sobą. Mogłam chodzić sobie ze skargą do wychowawczyni i pedagoga, wszyscy mieli mnie w dupie. Pewnego razu oddałam takiemu dzieciakowi, bo znowu mnie uderzył i wreszcie dał mi spokój, choć tylko na pewien czas.
            Jeśli chodzi o te ułatwienia na egzaminach - nie wiem, jak to jest rozdzielane. Na egzaminie gimnazjalnym kolega z klasy dostał dłuższy czas pisania, bo miał orzeczenie o niepełnosprawności z tytułu niesprawnej nogi. Mnie też chciano dać dłuższy czas pisania, nie wiem, z jakiej paki. Jestem przewlekle chora na poważną chorobę, ale ona nie rzutuje w żadnym wypadku na moje zdolności umysłowe. Oczywiście odmówiłam. Uważam, że wszyscy powinni pisać w tych samych warunkach.
    • mamma_2012 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 08:56
      Dzieci w szkole spędzają nie 5-6, a 7-8 godzin.
      Oczywiście, że ten system nie zdaje egzaminu, a teraz po zmianach programów nie będzie zdawał jeszcze bardziej.
      Niepotrzebnie uczymy dat, definicji i rozliczamy z wiedzy encyklopedycznej, bo to wszystko jest teraz łatwo dostępne. Dzieci powinny zamiast znać definicję tkanki potrafić obsłużyć mikroskop, odróżnić jedną tkankę od drugiej i wyszukać w internecie potrzebnych informacji na jej temat.
      Za mało wykorzystujemy multimedia. Ostatnio byłam na 15 minutowym, dobrze przygotowanym pokazie dla dzieci na temat światła. Gwarantuję, że skutecznie zastąpiłby kilka godzin fizyki i jakąś z chemii.
      Oczywiście nie każda szkoła ma na stanie zabawnego nauczyciela i rekwizyty, ale takie "show" można przecież wyświetlić dzieciom na dużym ekranie, a potem wyszukać trochę innych informacji, zaprojektować jakiś eksperyment. Tylko ktoś musiałby wpaść na to, żeby do każdego działu w podręczniku było cos takiego przygotowane, wyposażyć nauczyciela w gotowy zestaw akcesoriów, a ktoś inny sfinansować sprzęt do wyswietlania.
      Technologia, to antidotum na znudzonych nauczycieli, brak pracowni, a współczesne dzieci bardziej niż my potrzebują obrazów i doświadczeń, żeby zapamiętać i zrozumieć.
      • black-cat Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 09:51
        Pozwól, że się podpiszęsmile
      • quesuerte Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 23:49
        Ja zasadniczo tez bym sie pod tym podpisala.

        System jest przestarzaly.. Zrodel wiedzy jest wiele, w szkole powinno sie o tym rozmawiac, praktykowac i snuc refleksje. Swiat teraz i ten niedawno, jakies 20 lat temu, to dwa rozne swiaty. A my przechowujemy dzieci w miejscu, ktore niewiele rozni sie od jego pierwowzoru sprzed 100 lat.
        System edukacyjny jako taki to jedna z wiekszych porazek naszego (w sensie ludzkim oczywiscie, nie narodowym) rozwoju spolecznego.
        Poznalam edukacje w kilku europejskich krajach i wszedzie jest to wciaz "my ci przygotujemy i pogryziemy, a ty tylko polknij".
    • mag1_k Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 11:41
      oj nie przesadzajmy. Dziubdziusie są bardziej wytrzymałe, mają chłonne umysły i pełni energii niż nam się wydaje. Moi też mają po kilka treningów w tygodniu, basen i język obcy, a jakoś nie są wyjątkowo zaganiani. Wole taki układ, kiedy dziecko ma wypełnione popołudnia nauką i zajęciami dodatkowymi, niż ma leżeć na kanapie i grać całe popołudnia. Dlatego też cieszę się, że rozpoczął się rok szkolny, bo od nadmiaru wolnego chłopcy już za bardzo się rozbrykali i spędzali za dużo czasu na grach. W końcu trudno zagospodarować nam więcej niż trochę ponad miesiąc wyjazdów, a wakacje trwały prawie 10 tygodni.
    • rosapulchra-0 Re: Współczesna szkoła 06.09.17, 20:33
      A twoje dziecko/dzieci to do jakiej szkoły chodzą?
    • lodomeria Re: Współczesna szkoła 07.09.17, 00:27
      To wszystko się dzieje, ale nie w państwie rządzonym przez niekompetentych arogantów wyniesionych do władzy przez ludzi zapatrzonych w przeszłość, którzy jednak nie wiedzą, co z tą przeszłością zrobić.

      O Finlandii poczytaj. Albo o tym, jak kolejne wielkie miasta w USA się budzą, że potrzeba darmowych przedszkoli i pracy z dziećmi od około 4 roku życia, żeby wszystkim wyrównywać szanse a przede wszystkim dostatecznie wcześnie wychwycić jednostki, które wymagają szczególnej uwagi i jaki to ma wpływ na spadek kryminalizacji.
    • kretkowlosa Re: Współczesna szkoła 08.09.17, 11:30
      A wiecie co mnie najbardziej przeraża w szkole?
      Wzajemne relacje - miedzy dziećmi, ale także między dziećmi i nauczycielami.
      Jak można uczyć się w takich warunkach? W warunkach braku wzajemnego szacunku, w warunkach sztucznie podkręcanej rywalizacji, w warunkach, w których liczą się punkty, oceny, liczy się to - kto jest głośniejszy, kto kogo przekrzyczy, kto na kim co wymusi, kto jest bardziej ironiczny czy wyszczekany.

      To mnie boli najbardziej. Już pomijam fakt, że większość wiedzy przekazujemy swoim dzieciom w domu, bo z lekcje są prowadzone nieudolnie, bo zamiast lekcji są ciągłe sprawdziany, kartkówki, albo kłótnie i afery. Naprawdę na palcach obu rąk można policzyć lekcje, które zostały przeprowadzone z sercem, z zaangażowaniem.

      Co ma myśleć dziecko, które już pierwszego dnia w szkole po sprzeczce z nadpobudliwym kolegą dostaje karę - 30 zdań do zeszytu? Co ma myśleć dziecko, na którego całą klasę nauczyciel na pierwszej lekcji w roku tak się wydarł, że wszyscy zamarli, a szyby w oknach się zatrzęsły? Jak dzieci mają się odnosić do siebie z szacunkiem, skoro nauczyciel na w-f robi ironiczne przytyki do wyglądu?

      Ten system jest chory, nauczyciele są sfrustrowani, niedofinansowani, zmęczeni. Dzieci nie mają żadnych w nich autorytetów. To jest dla mnie największym problemem. A nie podstawy programowe w szkole podstawowej.

      Problemem jest dla mnie to, że tam się nikomu nic nie chce zmieniać. Ta cała reforma też nic nie zmieni.
      • mildred.pierce Re: Współczesna szkoła 08.09.17, 13:41
        Kiedyś mieliśmy na lekcji robić brzuszki. Pani wuefistka stanęła nade mną, pokazała palcem i powiedziała: Wszyscy chodźcie tutaj. A ty rób dalej, niech każdy popatrzy, jak źle można robić brzuszki.

        Wszyscy stali wokoło mnie i się ze mnie śmiali. Pani wuefistka stała nade mną i rzucała tylko: Jeszcze, jeszcze.
        Sama, choć ubrana w dresik, nigdy nie pokazała żadnego ćwiczenia. Takich nauczycieli powinno się na kopach wywalać z roboty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka