Dodaj do ulubionych

problem szkolny

24.10.17, 18:22
nick jednorazowy, wybaczcie.
zerówka,nauczycielka mocno kontrowersyjna. od początku roku już kilkoro rodziców było z awanturą u nauczycielki. zarzuty: jest niesprawiedliwa, krzyczy na dzieci, faworyzuje, dzieci się boją chodzić do szkoły.
nastraszyła dziecko, że będzie karnie zostawało na świetlicy, bo nie wypełniło na czas ćwiczeń.
inne boi się chodzić to toalety, pani nie pozwala chodzić dwójkami a dzieci boją się chodzić same
z kolei inne ciągle słyszy że wszystko robi źle, wolno, nijak.
Pani głośno mówi, że tej klasy nie polubi bo rodzice ciągle mają jakieś pretensje. a ona ma trzydziestoletni staż i wie, co robi.
ostatnio znów jakaś mama była z awanturą . słuszną. Pani przy matce wzięła dziecko na kolana, przytuliła itp.
i teraz: po wyjściu matki nauczycielka wygłosiła do dzieci mowę. jeśli wierzyć dzieciom ( a dlaczego nie wierzyć) pani z ogromną złością powiedziała coś takiego:
" to tacy jesteście??? skarżycie na mnie??? że ja taka niedobra??? ciągle któreś do mamusi skarży??? dobrze! ja też będę na was skarżyć!!! wszystko powiem pani dyrektor, a ona tu rządzi! niech wie, jacy jesteście! zrobi porządek~!?
tego dnia cała grupa cały czas siedziała przy stolikach. zero zabawy, cały dzień ćwiczeń. za karę. nie mogli wstać od stolików.
nauczycielka już wcześniej głosiła, że to najgorsza klasa , jaką miała. bo głośni. ta pani ma bardzo złą opinię wśród rodziców starszych dzieci. rodzice z opisanej klasy zaczynają bać się odzywać, bo potem ich dzieci są... no właśnie.
co sądzą ematki?
Obserwuj wątek
    • bergamotka77 Re: problem szkolny 24.10.17, 18:26
      Nie rozumiem dlaczego do tak błahej sprawy zmieniłaś nick. Straszne zakłamanie na ematce.
      • nangaparbat3 Re: problem szkolny 24.10.17, 19:23
        Na tym forum zmieniłabym nick przy okazji każdego osobistego realnego problemu.
        • bergamotka77 Re: problem szkolny 24.10.17, 19:34
          To nie osobisty tylko zwykly szkolno-dziecięcy.
        • zlababa35 Re: problem szkolny 24.10.17, 19:54
          Dobrze gadasz big_grin.
        • rosapulchra-0 Re: problem szkolny 24.10.17, 21:02
          Racja. Na tym forum nie można być szczerym.
    • matkastroskana Re: problem szkolny 24.10.17, 18:26
      jeszcze: sporo dzieci z tej grupy to wcześniejsi przedszkolacy, bez żadnych problemów w przedszkolu.
      teraz te bezproblemowe przedszkolaki boją się chodzić do szkoły, zgłaszają ból brzuszków, mają biegunki , płaczą stojąc na korytarzu przed zajęciami. Nauczycielka najpierw mówi że dzieci można odbierać od godziny x, po czym za tydzień op...rza rodziców, że za wcześnie przychodzą po dzieci . takich kwiatków jest bardzo dużo
    • jola-kotka Re: problem szkolny 24.10.17, 18:27
      Ale w czym problem jesli chodzi o to przytulenie?
      • matkastroskana Re: problem szkolny 24.10.17, 18:39
        w niczym. problem jest w tym, że nauczycielka przy rodzicu dziecka - dziecko przytuliła , natomiast jak tylko za rodzicem zamknęły się drzwi - postraszyła całą klasę. mówimy o dzieciach pięcio i sześcioletnich które dostały jasny komunkat: nie wolno skarżyć (!!) rodzicom, bo potem w szkole będzie kara. problem w tym, że bezproblemowe dzieci dostają rozstroju nerwowego przed wyjściem do szkoły. już dwoje rodziców zabrało dzieci z tej klasy - z powodu nauczycielki
        • ichi51e Re: problem szkolny 24.10.17, 18:46
          Kto w dobie reformy posyla do zerowki 5latka...
          • bergamotka77 Re: problem szkolny 24.10.17, 18:50
            Zerowka to pikus. Moj chodził i wspomina super. Teraz w 2 klasie jest gorzej gdy dochodzą głupie lektury, dyktanda, sprawdziany.
        • jola-kotka Re: problem szkolny 24.10.17, 18:51
          Nauczycielka rodem z prlu bo kto z nas nie pamieta takich ze szkol naszych czasow. Co ciekawe to one potrafily najwiecej nauczyc i to o takich dzisiaj pamietamy,ale bez szans jest w dobie dzisiejszych rodzicow smile. Czy to dobrze czy zle nie wiem. Co zrobic isc wyzej z problemem,ale te nauczycielki sie nie zmieniaja,podejscia nie zmieni zebym nie wiem co.
          • konsta-is-me Re: problem szkolny 24.10.17, 19:51
            Z PRL-u swoja droga, ale w ogole co to za pomysl, zeby dziecko przytulac i brac na kolana??
            Pierwsze slysze, teraz tak sie robi w szkolach??
            Naprawde nauczycielki maja tulic dzieci?
            • jola-kotka Re: problem szkolny 24.10.17, 20:05
              Tego to ja nie wiem,ale dzieci mojej kolezanki opowiadaly ze teraz pani w 1 klasie to ciocia itd. To moze i przytulanie jest ok smile
              • barefoot_duck Re: problem szkolny 25.10.17, 06:42
                Dziewczyny, ale to zerówka - dzieci często niespełna sześcioletnie, naprawdę emocjonalnie to często przedszkolaczki. To przytulania to norma jest lub być powinna, kiedy jest taka potrzeba. Inną sprawa, że w tej sytuacji, to lepiej, żeby na kolana nie brała, tylko po to żeby szpilę wbić.
    • ichi51e Re: problem szkolny 24.10.17, 18:45
      Ale co mamy myslec? Do dyrektorki zadac wyjasnien nie od nas. Albo i od razu do kuratorium pisac skarge. Albo isc i porozmawiac jak czlowiek z czlowiekiem...
    • lianis Re: problem szkolny 24.10.17, 18:45
      Zebrac rodzicow, wytypowac takich ktorzy sie nie boja i wyslac delegacje z konkretnymi zarzutami do dyrekcji
    • berdebul Re: problem szkolny 24.10.17, 18:49
      I rodzice tych dzieci nie mogą nic zrobic? Dyrekcja, kuratorium, dyktafon w plecaku. Też macie 5 lat i boicie się „pani”?
    • jagienka75 Re: problem szkolny 24.10.17, 18:50
      pogadac z reszta rodzicow i isc cala grupka do dyrektora szkoly.
      nauczycielka jak widac, niereformowalna. lazenie i awanturujacy sie rodzice, tylko ja nakrecaja.
      to dla niej woda na mlyn.
    • magata.d Re: problem szkolny 24.10.17, 18:50
      Trzeba interweniować u dyrekcji i jak trzeba w kuratorium. Jaki w tym problem?
    • black.sally Re: problem szkolny 24.10.17, 18:52
      a dlaczego nie poruszycie tematu z dyrektorem?
    • szmytka1 Re: problem szkolny 24.10.17, 19:02
      A to jestem właśnie po rozmowie z kuzynką. Mamy dzieci w równoległych klasach, nauczanie początkowe. Pani u nich była coś w ten deseń jak opisana. Rodzice poszli an skargę do dyrekcji, ta niewiele chciała zrobic, więc rodzice zaczeli przenosić swoje dzieci. Finalnie z ponad 20 osob zostało w klasie 12. Dyrekcja się wystraszyła, bo to oznacza likwidację jednej z 5 klas rownoległych. Kłopotliwa Pani w trybie pilnym wysłana na urlop, dzieci dostały inna panią. rodzice zadowoleni, dzieci podobno też.
      • magata.d Re: problem szkolny 24.10.17, 19:20
        Ale skoro dyrekcja nic nie zrobiła, dlaczego nie zglosili sprawy do kuratorium?
        • issa-a Re: problem szkolny 24.10.17, 19:34
          >Ale skoro dyrekcja nic nie zrobiła, dlaczego nie zglosili sprawy do kuratorium?

          moze dlatego, że dzieci nie mogą czekać, aż kuratorium, dyrekacja, czy kto tam, ogarna się.
          Dzieci potrzebują uzdrowienia sytuacji natychmiast.
          Dlatego rodzice dzieci przenosza, w trybie pilnym, zamiast użerać sie z kuratorium czy dyrekcją.
    • issa-a Re: problem szkolny 24.10.17, 19:27
      matki przenosza dziecko, najszybciej jak to mozliwe, do innej klasy/szkoły.
      Sama mialam (znaczy, moje dziecko) taką wydrę. Młoda była, myslałam, ze bezdzietna, niedoświadczona. Nie wierzyłam, że ma dzieci, męza, a jednak...Suka jak mało która.
      Moje dziecko (syn) byl tak zestresowany, ze naprawde bardzo sie martwilismy. Dzieci sikały na lakcjach pod siebie, ze stresu a ta suka kazała im jeszcze to sprzątać (chociaż woźna była przecież)!
      Na szczęście to była tylko "0", potem na rzęsach stawalismy zeby dziecku zapewnic "normalna" nauczycielkę w klasie I-III. Udalo się i dzieki temu syn był normalnym dzieckiem, z duzymi osiagnieciami a dzis to juz dorosły człowiek, zdolny, z duzymi osiągnięciami i majacy doskonała pracę.
      Ale taka suka mogła z niego zrobić niedoczonego półgłówka, szczególnie, ze usiłowała wmówic nam, że "syn nie nadaje się do dalszej edukacji". Głupiej babie przez mysl nie przeszło, że to dzieki niej dzieci sa zestresowane.
      Syn całą podstawówke i gimnazjum skonczył z czerwonym paskiem, potem prestiżowe LO Batorego i w koncu studia informatyczne na PW. A ta głupia baba chciała z niego zrobic dziecko niedorozwiniete!
      Edukacja w najmlodszych klasach jest niezmiernie ważna i należy zrobic wszystko, WSZYSTKO, zeby zapewnic dziecku odpowiednie warunki.
      Nawet gimnazjum i liceum nie sa tak ważne, jak podstawówka. W gim. i LO dziecko jest juz uodpornione, mniej lub bardziej, w podstawówce/ zerówce jest bezbronne.
    • nangaparbat3 Re: problem szkolny 24.10.17, 19:30
      Moja nauczycielka od 1 do 4 zmartwychwstala? Ale to była gleboko komuna, za Gomułki. I ta moja nalezała do wyjątków, przynajmniej w naszej szkole, od piatej klasy odżyliśmy.
      Ja bym zabrala dziecko - to wersja egoistyczna.
      Wersja altruistyczna to nie zabierać swojego dziecka, tylko wojować o zmianę nauczyciela u dyrektora, w kuratorium, prosić o pomoc PPP.
    • pani07 Re: problem szkolny 24.10.17, 20:13
      Zabrałabym to dziecko z tamtej szkoły.
      Tu masz pierwszy powód: "Pani głośno mówi, że tej klasy nie polubi bo rodzice ciągle mają jakieś pretensje. a ona ma trzydziestoletni staż i wie, co robi.".

      Po drugie: z perspektywy moich dorosłych dzieci i ich b.dobrego wykształcenia, uważam, ze klasy 1-3 to podstawa i dobra nauczycielka tego etapu- jest bardzo ważna.

    • taki-sobie-nick Re: problem szkolny 24.10.17, 20:17
      Sprawa jest dość oczywista, dziwi mnie tylko, że dzieci boją się chodzić same do toalety.
      • konsta-is-me Re: problem szkolny 24.10.17, 20:50
        Mnie tez.
        Pytanie czy sie boja, czy po prostu lubia.
        Chodzenie w parach do toalety, to byla jedna z ulubionych szkolnych rozrywek, choc jak pamietam, bylysmy starsze wtedy.
    • matkastroskana Re: problem szkolny 24.10.17, 20:44
      Dziękuję za wsparcie.
      potrzebowałam ( o dziwo) potwierdzenia, że da się i trzeba coś zrobić.
      odpowiem zbiorczo
      możemy interweniować u dyrekcji czy w kuratorium. poprzednie roczniki też interweniowały - pani jest nie do ruszenia.
      dzieci boją się same chodzić do toalety, bo zdarzało się że jakiegoś malucha w toalecie zaskoczyła przerwa. dziki tłum starszych dzieci biegających i krzyczących ( jak to dzieci) - zerówkowicze jeszcze nie wsiąkli w atmosferę szkoły/boją się że się zgubią. sama byłam świadkiem we wrześniu, jak jedno z dzieci wyszło z toalety, zostało potrącone przez biegnących starszych, upadło pod ścianą i płakało. to sześciolatki, mają prawo się bać.
      nie jestem matką walczącą, nie mam odpowiedniego charkteru. rozważam zabranie dziecka ze szkoły
      • pade Re: problem szkolny 24.10.17, 20:54
        Zabieraj dziecko ze szkoły i nawet się nie zastanawiaj.
        I stań się tą matką walczącą, jest ktoś ważniejszy niż Twoje dziecko? Ono jest całkowicie bezbronne wobec dorosłych, liczy na Ciebie, tylko Ty (i ojciec) możecie je obronić przed takimi sadystami jak ta nauczycielka.
        • anka_z_lasu Re: problem szkolny 24.10.17, 21:24
          "I stań się tą matką walczącą, jest ktoś ważniejszy niż Twoje dziecko?"

          Zgadzam się w zupełności.

          Nie musisz eksperymentować na dziecku i kopać się z dyrekcją, jeśli możesz je po prostu zabrać. Tak czy inaczej to dla dziecka komunikat, że nie pozwalasz na jego złe traktowanie.

          Baba wyżywa się na dzieciakach a Ty się zastanawiasz, czy to jest OK? Weź nie żartuj.
          "Pani głośno mówi, że tej klasy nie polubi bo rodzice ciągle mają jakieś pretensje". Nie no spoko, i to jest świetny powód, żeby odgrywać się na dzieciach, tak mówi pedagog z jakimkolwiek stażem?! I rodzice to słyszą i zastanawiają się czy jest normalne?!
      • nangaparbat3 Re: problem szkolny 24.10.17, 20:56
        To zabierając dziecko, jasno powiedz dyrektorowi dlaczego to robisz.
      • pani07 Re: problem szkolny 24.10.17, 21:00
        Zabierz dziecko, ale nie ukrywaj w dyrekcji, dlaczego to robisz. To powinien być czytelny komunikat. Warto, by tak małe dziecko szkołę lubiło. U młodszego szczególnie lubiłam tę fazę, że "pani wie lepiej" i jak radośnie maszerowało do szkoły.
      • zlababa35 Re: problem szkolny 24.10.17, 21:04
        To radzę rozważać szybciej tongue_out.
        To, co opisujesz, w głowie się nie mieści. Miałam miernych i nieprzyjemnych nauczycieli w SP za komuny (w większości), ale nie było w całej szkole nauczycielki drącej japę do najmłodszych dzieci i zastraszającej je.
      • leni6 Re: problem szkolny 25.10.17, 07:46
        Zabralabym dziecko, ale z tą toaleta to akurat pani ma rację, dzieci powinny chodzić pojedynczo i nie sądzę by w innej szkole było inaczej.
        • aamarzena Re: problem szkolny 25.10.17, 15:28
          W zerowce szkolnej mojej córki dzieci chodzą do toalety z panią, wlasnie m.in. dlatego, że łazienka i korytarz przez który muszą przejść są dostępne dla innych uczniów. Pewnie różnie bywa w różnych szkołach, w zależności od warunków lokalowych i chęci personelu.
    • bluea.nne Re: problem szkolny 24.10.17, 21:22
      W sumie to dzieci do toalety powinny chodzić podczas przerwy. Bo gdyby coś się wydarzyło, gdy nauczycielka wypuściła dziecko...😏
      Natomiast co do zarzutów odnośnie tej pani- może być też tak, że dzieci są faktycznie głośne, nie potrafią się zachować, pani zgłasza to rodzicom a ci w to nie wierzą...I jest konflikt...ciężko jest się jednoznacznie wypowiedzieć...za dużo widziałam...
      • matkastroskana Re: problem szkolny 24.10.17, 21:31
        oczywiście, że dzieci są głośne. nie bardziej i nie mniej niż inna grupa w tym wieku. skąd to wiem? Pani nauczycielka nagrała dzieci telefonem i potem pokazywała wszystkim rodzicom. abyśmy wiedzieli, jakie okropne mamy dzieci i abyśmy "coś z nimi zrobili". Pani nagrała dzieci i groziła im, że pokaże te nagrania i wtedy zobaczą. świetna metoda wychowawcza, prawda?
        • bergamotka77 Re: problem szkolny 24.10.17, 22:59
          Nic nie mów. Teraz dzieci sa koszmarnie rozwydrzone - byłam ostatnio na basenie i na wycieczce z klasą młodego i naprawdę to był koszmar jak te dzieci (głównie chłopcy ) nie słuchają nauczycieli, są nadpobudliwi, mają głupie pomysły pokazuja sobie siusiaki obnazając się i wiele innych pomysłów. Rozerwalabym na strzępy gdybym musiala z nimi pracować zwłaszcza takie przemadrzale banonowe dzieciory, które waliły głową w siedzenie przed sobą w autokarze i obślinialo oparcie a na zwrócona uwagę, że tam są bakterie bo oparcia są brudne odrzekl "super uwielbiam bakterie" i wrócił do zajęcia. I nie są to dzieci upośledzone.
    • stara-a-naiwna Re: problem szkolny 24.10.17, 21:29
      zaczęła bym od dania dziecku dyktafonu i odsłuchaniu (zostawieniu go niepostrzeżenie an szafie czy gdziekolwiek)
      żeby wiedzieć obiektywnie jak zachowuje się nauczyciel w jakiej sytuacji

      wiem, ze to nie uczciwe wobec nauczyciela ale dobro dziecka było by dla mnie nadrzędne. Z drugiej strony słysząc opowieści mojej córki jak to pająk ja ugryzł w oko, wiem, ze należy to co sie słyszy podzielić przez 2 albo przez 3 i chciała bym rozmawiać o konkretach a nie bazowac na wrażeniach dziecka które może twierdzić rózne rzeczy.
      TYm bartdziej, ze to nie sa sytuacje jednorazowe tylko od początku roku miały (podobnoż jak piszesz) ileś tam razy miejsce.
    • emka_uk Re: problem szkolny 24.10.17, 23:14
      Serio nie wiesz co robić ? Pierwszy kontakt to dyrekcja, potem kuratorium. Psychologa szkolnego tez można w to wciągnąć. I skrzykujecie się jako rodzice- najlepiej. A jak dalej sikacie ze strachu przed panią w majtki to przepisujesz dziecko do innej szkoły bo ta już na starcie dobrze nie rokuje na dalsze podejście dziecka do edukacji.
      • fogito Re: problem szkolny 25.10.17, 00:27
        Abstrahujac od nauczycieli dzieci teraz w szkołach zachowuja sie zagrwazajaco. I to wszystko wyniesione z domu.
        • ortolann Re: problem szkolny 25.10.17, 08:48
          Jakie są te zagrwożenia, wg. Ciebie? Że są głośniejsze, bardziej otwarte i łatwiej wyrażają swoje stany emocjonalne?
          Na faktycznie, zgroza.
          Nauczyciel jest od tego w szkole, żeby ogarniać dzieci, a nie je terroryzować. I jeśli nagrywa dzieci telefonem, żeby rodzicom pokazać jak bardzo sa niegrzeczne, to zapytałabym panią jakie ona ma metody wychowawcze. Realnie. Niech opowie sytuację i zrelacjonuje co należałoby zrobić, co ona zrobiła.
          • fogito Re: problem szkolny 25.10.17, 09:14
            Dzieci juz nawet te najmłodsze sa po prostu niewychowane przez rodzicow. Każde przychodzi z bagażem z domu, którego szkoła nie zdejmie. Sa niestety chamskie, wulgarne - uszy więdną jak taki przedszkolak walnie tekstem jak z zylety. Nieustannie sie popychają, biją, przezywają, wyśmiewają wzajemnie. Starsze dzieci sie otwarcie w klasach hejtuja. Oszukują, kłamią, nie słuchają poleceń, bo nie umieją sie skupić nawet kilka minut, nieustannie sie wiercą.
            Nie mam nic przeciwko otwartym, inteligentnym i szanującym innych dzieciom. Ale takich to jest zwykle jedynie kilkoro na klasę. A rodzice maja pretensje do nauczycieli jedynie.... Powodzenia życzę wobec tego.
            Wszystkie zachowania wynosi sie z domu. Szkoła je tylko eskaluje w dobra lub w zła stronę.
            • ortolann Re: problem szkolny 25.10.17, 11:18
              fogito napisała:

              nie słuchają poleceń, bo nie u
              > mieją sie skupić nawet kilka minut, nieustannie sie wiercą.

              Czy Ty jesteś nauczycielką??? Mam szczerą nadzieję, że nie. Dzieci w tym wieku mają zdolność skupiania uwagi na czymś na ok. 10-15 minut. Te bardzo, bardzo spokojne na 30 minut. A potem się nudzą. To jest wiedza z psychologii rozwojowej. Jeśli nauczyciel tego nie wie, to znaczy, że jest bardzo kiepskim fachowcem.
              A reszta zarzutów: podaj jakieś dane: ile jest takich dzieci: oszustów, kłamców, naciągaczy ido tego jeszcze wulgarnych. I kto to ocenia?
              Generalizacja i tyle - krzywdząca, jak każda generalizacja.
              • fogito Re: problem szkolny 25.10.17, 20:56
                Tak. Jestem nauczycielka. I mam syna, który umiał sie skupić na godzinę w wieku 3 lat. Z roku na rok obniżamy standardy oczekiwań wobec dzieci. Za chwile sie okaże, ze one nic nie umieją i na niczym sie nie mogą skupić. Otóż, niektóre mogą i sie skupiają na 45 minut. Chamskie agresywne zachowania wyniesione sa z domu. Intymne w temacie. Niech kazdy zrobi rachunek sumienia.
                • fogito Re: problem szkolny 25.10.17, 20:57
                  I tyle... Miało byc.
                • bergamotka77 Re: problem szkolny 25.10.17, 21:20
                  Święte słowa fogito. Zgadzam się.
                  • fogito Re: problem szkolny 25.10.17, 21:36
                    Uff przynajmniej ktos.
    • asia_i_p Re: problem szkolny 25.10.17, 08:03
      Jeżeli przypadek jest skrajny - a jest - dać szkole jedną szansę w postaci rozmowy z dyrekcją/ pedagogiem. Potem anonimowo zawiadomić lokalną prasę. Oni to kochają, a szkoły się z lokalną prasą liczą.
    • ortolann Re: problem szkolny 25.10.17, 08:21
      Jeśli rozmowa nie pomaga, to skarżyć się. Ciągle skarżyć się do dyrektora, niech chodzą rodzice korowodami i skarżą sie do dyrektora. Jeśli nie potrafi czegoś z tym zrobić, to trudno - będzie miał problem. Skarżyć się do kuratorium. I robić to szybko, domagając się szybkich działań, bo czas ucieka. Jeśli do końca listopada nie będzie żadnych zmian albo realnych ich zapowiedzi, żądać przepisania dziecka do innej klasy, albo domagać się zmiany nauczyciela.
      I nagrywać lekcje z ukrycia.
    • tsaria Re: problem szkolny 26.10.17, 10:34
      Miałam taką "panią" w zastępstwie w 2 klasie za naszego najlepszego pana nauczyciela, który poszedł do wojska. Pani koszmarna, darła się na nas strasznie, połowa dzieci z klasy wg jej opinii powinna uczyć się w szkole specjalnej (w większości były to dzieciaki, których rodzice odważyli się mieć swoje zdanie). Pamiętam taką sytuacje, że "pani" postawiła do konta kolegę za to , że nie przyniósł pieniędzy chyba na komitet, ale pewna nie jestem. Chłopak był z rodziny bardzo biednej, takiej patologicznej, kazała mu stać przez 45 min w kącie z rękami do góry. Chłopak przez całą lekcję płakał, cały się zasmarkał, to się z niego wyśmiewała i od brudasów zwyzywała. Część dzieciaków się śmiała z niego, a ja się popłakałam. Przyszłam do domu i wszystko rodzicom opowiedziałam. Mój tata następnego dnia do niej poszedł, a ta sucz wszystkiego wyparła się. Potem na mnie uwzięła się, ale aż tak nie atakowała, bo chyba bała się , że ojciec będzie jej robił awantury. Za to miała używanie na dzieciach za którymi nikt się nie wstawił, bo rodzicom dzieci wisiały. Ciągłe wyśmiewanie, szydzenie, przezywanie, potem te dzieci dalej były szykanowane przez rówieśników.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka