"Jak suka nie da, pies nie wezmie",
"Im wiecej jeden klucz otworzy zamkow, tym lepszy. Zamek, który da sie otworzyc wieloma roznymi kluczami jest do niczego."
Itd.
Nieraz widze wyrazony przez wiele z Was wkurf irytacyjny na to, ze w narracjach, dyskusjach zwlaszcza meskich jak facet ma duzo kobiet- ogier. A jak kobieta facetow - dajka.
O ile daleko mi to wreczania laurek i wsadzania na podium takich panow, czy tez szydzenia z takich pan - o tyle ten drugi cytat, ten z kluczami i zamkami, nie lubiany przez wiele z Was, wydaje mi sie ze jest bardziej trafny w glowach wielu, niz wiele z Was by chcialo.
Mozna walczyc o polityczna poprawnosc, i zeby na glos tak nie mowiono - i tu sa szanse na zwyciestwo - o tyle w swiadomosci wielu taki wlasnie portret sytuacji pozostanie.
czemu? Bo uslilowanie zrownania opinii do seksualnych zachowaniach u mezczyzn i kobiet jest moim zdaniem sztucznie. Z prozaicznego, oczywistego wzgledu: pod wzgledem plci mamy duza nierownosc w praktycznym dostepie do seksu.
Popyt na seks jest duzo wiekszy u facetow.
Prostytucja poza "tradycyjna", tj. meska dla kobiet co prawda istnieje, ale wiadomo jaka od zawsze byla skala jednej i drugiej.
Kobietom o seks jest nieporownywalnie latwiej niz mezczyznom.
Poza malym odsetkiem wyjatkowych Adonisow i co lepszych uwodzicieli, zdecydowania wiekszosc mezczyzn musi sie niemalo napracowac, napocic, zegimnastykowac, aby zdobyc kobiete, nie odwrotnie.
Kobieta przecietna, zwykla, nie mowiac o co atrakcyjniejszej moze miec jakis seks na wyciagniecie... powiedzmy dla przyzwoitosci, ze reki. Z kim, i czy tym kims sa zainteresowane - to insza inszosc.
Uklad jest taki, ze tak naprawde w sprawach lozkowych zwykle to facet jest 'petentem', ze tak niedelikatnie tu ujme, a kobieta odpowiednikiem 'prl'owskiego urzednika; ona rozwaza, decyduje, wybiera, rozdaje karty. Na specjalne wzgledy moga liczyc tylko nieliczni, zdecydowana wiekszosc szarych kowalskich jest zdana na laske-nielaske pani urzedniczki.
Na youtubie kiedys widzialem spoleczne eksperymenty. Sa latwe do znalezienia, jak kogos interesuje. Facet (nienajgorszy) zaczepia losowo 100 zupelneo obcych kobiet i pyta czy poszly by z nim do lozka, tak jak sie spotkali, w danym momencie. Filmik ktory kojarze byl w Las Vegas, ale wiem ze jest takich wieceh.
Filmik gdzie to kobieta (nie jedna na tysiac, ale niezla) zaczepia 100 losowych przypadkowych facetow i pyta o to samo, tez jest.
Na filmiku z Las Vegas facet otrzymuje 94 odmowy na 100.
W podobym filmie, ale nie w Las Vegas, wynik byl 198 na 200, z czego 1 z 2 co sie zgodzily na bara-bara to prostytutka.
Kobieta natomiast otrzymuje 30 natychmiastowych "tak" ze 100 zapytanych panow.
Niesupernaukowe, ale mowia to, czego intuicyjnie spodziewa sie wiekszosc. I te proporcje na pewno nie byly by mocno rozne, gdyby dalo sie taki eksperyment zrobic bardziej naukowo.
Dlatego wydaje mi sie, ze proby przekazania wszystkim ludziom ze maja myslec o "puszczalstwie" pan i panow w identyczny, gender-rownosciowy sposob, najzwyklej w swiecie sie nie udadza.
A teraz mowcie co wy myslicie. Wyprowadzcie mnie z bledu, naprowadzcie na niezasciankowe myslenie itd