beataj1
30.10.17, 21:58
Byłam oststnio świadiem pewnej sceny.
Otóż, chłopiec (na oko w okolicach 6 lat) coś tam nawywijał. Nic dużego, ot zrobił scenę o osobny talerzyk przy okazji zamawiania frytek.
Następnie rodzice przysiedli się nieopodal mnie i byłam świadkiem udzielanej chłopczykowi reprymendy.
Tata mówił chłopczykowi że niepotrzebnie zrobił scenę, że popsuł humor sobie i mamie, że nieładne zachowanie itd. Wszystko spokojnym tonem - do samej reprymendy nie mam uwag.
Chłopaczek się w pewnym momencie popłakał i przeprosił. A ojciez wciąż o tym gadał, i wciąż, i pouczał.
Niby spokojnym tonem, niby nienapastliwie, ale tak długo że dziecko wyglądało na udręczone. Mnie, słuchanie tego pouczania zestresowało i było mi w pewnym momencie strasznie żal tego chłopca. Tego że ojciec nie odpuszcza tematu, mimo że dzieciak już naprawdę był skruszony.
Te pouczania trwały chyba z 5 minut ciągłego gadania ojca. Mi się ten czas potwornie dłużył - wyobrażam sobie jak się czuł ten chłopczyk.
Jak szybko odpuszczacie pouczenia? Bo ja szybko, staram się nie mielić w kółko tematu. Sama nie lubię jak ktoś tak długo krąży wokół jednego tematu i unikam tego jak mogę.
A może wolicie powtórzyć po wielokroć by mieć pewność że dotarło i zostało zapamiętane.