Dodaj do ulubionych

Długość trwania reprymendy

30.10.17, 21:58
Byłam oststnio świadiem pewnej sceny.
Otóż, chłopiec (na oko w okolicach 6 lat) coś tam nawywijał. Nic dużego, ot zrobił scenę o osobny talerzyk przy okazji zamawiania frytek.
Następnie rodzice przysiedli się nieopodal mnie i byłam świadkiem udzielanej chłopczykowi reprymendy.
Tata mówił chłopczykowi że niepotrzebnie zrobił scenę, że popsuł humor sobie i mamie, że nieładne zachowanie itd. Wszystko spokojnym tonem - do samej reprymendy nie mam uwag.
Chłopaczek się w pewnym momencie popłakał i przeprosił. A ojciez wciąż o tym gadał, i wciąż, i pouczał.
Niby spokojnym tonem, niby nienapastliwie, ale tak długo że dziecko wyglądało na udręczone. Mnie, słuchanie tego pouczania zestresowało i było mi w pewnym momencie strasznie żal tego chłopca. Tego że ojciec nie odpuszcza tematu, mimo że dzieciak już naprawdę był skruszony.
Te pouczania trwały chyba z 5 minut ciągłego gadania ojca. Mi się ten czas potwornie dłużył - wyobrażam sobie jak się czuł ten chłopczyk.

Jak szybko odpuszczacie pouczenia? Bo ja szybko, staram się nie mielić w kółko tematu. Sama nie lubię jak ktoś tak długo krąży wokół jednego tematu i unikam tego jak mogę.
A może wolicie powtórzyć po wielokroć by mieć pewność że dotarło i zostało zapamiętane.
Obserwuj wątek
    • bi_scotti Re: Długość trwania reprymendy 30.10.17, 22:31
      Jako typical "temperamentna baba" darlam sie na moje dzieci krotko, glosno & to the point. Akcje najczesciej nie trwaly nawet minuty. Po wydarciu sie i wydobyciu z siebie odpowiedniej wysokosci decybeli opada(l) mnie zawsze taki blogostan, ze bylam/jestem do rany przyloz tongue_out Dzieci szybko sie zorientowaly, ze nalezy przeczekac a za chwile bedzie Pokoj Na Ziemi big_grin Moj maz bardziej z tych, co to "trzeba z dzieckiem porozmawiac" ale raz uslyszal pytanie od Najstarszej gdy miala jakies 4-5 lat, czy ona moze poprosic o to zeby zamiast sluchac tatusia, mama na nia nakrzyczala big_grin Przyjal lekcje z pokora i nauczyl sie streszczac w reprymendach. Opisana sytuacja to jakies pieklo na ziemi - nic gorszego niz rodzic passive aggressive suspicious Zal chlopaczka ... Cheers.
      • jola-kotka Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 00:11
        Krzyk to przemoc smile w swietle prawa lepsze jak andaba pisze "trucie" smile
        • zuleyka.z.talgaru Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 09:00
          Lepiej krzyknac niz truc godzinami.
        • ichi51e Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 09:11
          Trucie to tez przemoc zapewniam cie. A najgorsza to jest cisza i foch
      • martishia7 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 14:34
        > raz uslyszal pytanie od Najstarszej gdy miala jakies 4-5 lat, czy ona moze poprosic o to zeby zamiast sluchac tatusia, mama na nia nakrzyczala

        Wspaniałe big_grin

        Przypomina mi się stary dowcip o Jasiu - jak wychodzi ze szkoły w dzień zakonczenia roku szkolnego, uśmiecha się i pod nosem mówi: "No, to jeszcze wp...ol od ojca - i wakacje!"
    • andaba Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 00:01
      Tego typu reprymendy nazywam truciem. Moja mama w tym przoduje. W związku z czym moje dzieci są niezbyt dobrze wychowane, bo nienawidzę trucia. Mówię raz, skutkuje albo nie. Jak nie, to nie. Oczywiście jak chodzi o pierdoły. Moja mama tego nie pojmuje "Ale dlaczego im nie powiesz???!!!" "Przecież mówiłam". "Ale widać za mało". "Trudno, to niech tak zostanie". "Ale przecież im powiedz, bo do czego to podobne???!!!" (żeby ogryzek na biurku leżał - na przykład). A ja chrzanię, szkoda nerwów, albo wyniosą, albo się rozłoży.
      Dodam, że wyniesienie hipotetycznego ogryzka nawet za pierwszym upomnieniem nie załatwi sprawy, będzie to wypominane przez kilka dziesięcioleci "No bo jak można ogryzek na biurku położyć, ja tego nie rozumiem!!!!".
      • c2h6 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 09:21
        andaba napisała:

        > Tego typu reprymendy nazywam truciem. Moja mama w tym przoduje. W związku z czy
        > m moje dzieci są niezbyt dobrze wychowane, bo nienawidzę trucia. Mówię raz, sku
        > tkuje albo nie. Jak nie, to nie. Oczywiście jak chodzi o pierdoły. Moja mama te
        > go nie pojmuje "Ale dlaczego im nie powiesz???!!!" "Przecież mówiłam". "
        > Ale widać za mało". "Trudno, to niech tak zostanie". "Ale przecież im [b
        > ]powiedz[/b], bo do czego to podobne???!!!" (żeby ogryzek na biurku leżał - na
        > przykład). A ja chrzanię, szkoda nerwów, albo wyniosą, albo się rozłoży.

        To nie jest żadne trucie, nie masz sobie co tak tego wyluzowano-postępowo tłumaczyć. To jest zwykłe rozpiździajstwo i brak konsekwencji. Twoja matka ma w przykładowym przypadku tego ogryzka całkowitą rację.

        • leyre1 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 11:20
          Tez tak uwazam. Strach, nieumiejetnosc albo wdoopiemanie skutecznego wychowania dzieci.
          • c2h6 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 12:03
            leyre1 napisał(a):

            > Tez tak uwazam. Strach, nieumiejetnosc albo wdoopiemanie skutecznego wychowania
            > dzieci.

            Zaznaczę, że mi nie chodzi o sam ogryzek, bo jak ktoś lubi, to niech sobie fermentuje ogryzki na biurku. To jest problem innego rodzaju. Ale jak już mówić, żeby dziecko sprzątnęło z biurka zgniliznę, to kurde po to, żeby sprzątnęło, a nie po to, żeby gadać.
      • miss_fahrenheit Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 11:36
        andaba napisała:

        > W związku z czym moje dzieci są niezbyt dobrze wychowane

        Przynajmniej masz tego świadomość.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 11:51
          Moim zdaniem ogryzek na biurku to jest pikuś np. przy tym, że dziecko może być niepełnosprawne. I toczenie bojów o takie pie...ty przestało się mieścić w moim życiu.
          • miss_fahrenheit Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 12:00
            Ale Andaba nie ma niepełnosprawnego dziecka. To raczej oczywiste, że jeśli walczy się np. każdy krok dziecka, to zostawiony ogryzek przestaje mieć większe znaczenie. Z drugiej strony - nie trzeba toczyć bojów, tu chodzi o zwykłe wyjaśnianie/tłumaczenie/wychowywanie.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 12:04
              No więc ja postuluję, żeby ten ogryzek nie miał w ogóle znaczenia większego w życiu ludzi. Serio.
              • miss_fahrenheit Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 12:14
                A ja bym mimo wszystko nie wysunęła takiego postulatu, bo, owszem, są ważniejsze rzeczy w życiu, ale to nie znaczy, że trzeba sobie odpuszczać w kwestiach drobniejszych.
              • c2h6 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 12:31
                zuleyka.z.talgaru napisała:

                > No więc ja postuluję, żeby ten ogryzek nie miał w ogóle znaczenia większego w ż
                > yciu ludzi. Serio.

                Nie. Cywilizacja polega na tym, że się między innymi utrzymuje porządek wokół siebie, dba o posiadane przedmioty, żeby się nie niszczyły bez potrzeby, że się ogólnie przeciwstawia chaosowi. Zostawianie ogryzka na biurku "bo są ważniejsze sprawy" to życie w chlewie.
                • andaba Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 14:01
                  No cóż, mimo wszystko jeszcze nie zgniliśmy wśród ogryzków, więc nie jest tak źle.

                  I uważam, jak napisała wyżej zulejka, że na świecie jest tyle problemów, że na takie drobiazgi po prostu szkoda życia. Ten przykładowy ogryzek kiedyś zniknie - czy to ważne, czy w tej sekundzie, czy za godzinę, czy choćby jutro?
                  Jakie to ma znaczenie dla mnie, dla mojego dziecka, dla świata?
                  • szarsz Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 14:03
                    > czy w tej sekundzie, czy za godzinę, czy choćby jutro?

                    Jutro? To znaczy że masz megaporządne dzieci. I to same z siebie.
                    • 1st.world.problems Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 15:14
                      Z babci.
                  • czarniejszaalineczka Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 14:07
                    a jakbys miała koze to by ogryzki same znikały
                  • miss_fahrenheit Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 14:14
                    Ok, ale tak rozumując dojdziemy w końcu do kolejnych wniosków typu - niepełnosprawność (oprę się na wspomnianym przykładzie) dziecka w pełnej, zamożnej rodzinie to drobiazg, bo w Afryce głodują.
                    Analogicznie można byłoby rozumować, że np. edukacja teatralna nie ma dla dziecka znaczenia, przecież umie liczyć, czytać i pisać.
                    Tak, zgadzam się, że nadmierna drobiazgowość jest przesadą, bo są rzeczy ważniejsze, ale czy to znaczy, że trzeba sobie odpuszczać, bo gdzieś jest gorzej?
                  • c2h6 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 14:25
                    andaba napisała:

                    > No cóż, mimo wszystko jeszcze nie zgniliśmy wśród ogryzków, więc nie jest tak ź
                    > le.

                    Jak się siedzi w jakimś standardzie, to się uważa, że on jest normalny i w porządku. Ale przy zmianie środowiska jednak się zauważa więcej. Ot, chociażby, wystarczy ze Śląska przyjechać do Warszawy i zobaczyć te pokraczne chodniki - klepiska przy ulicach mających po trzy pasy w każdą stronę, te trawniki nie tknięte kosiarką w środku lata, te zapuszczone domy w pozornie dobrych dzielnicach, samochody stojące gdzie popadnie i blokujące skrzyżowania... I to wszystko to są tak samo jak te ogryzki - "drobiazgi, od których są rzeczy ważniejsze".

                    > I uważam, jak napisała wyżej zulejka, że na świecie jest tyle problemów, że na

                    To jest idiotyczne podejście dokładnie tego samego typu co "hurr, durr, kazali mi zapłacić mandat za przekroczenie prędkości, a przecież jeszcze nie wszyscy mordercy są złapani".
                • verdana Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 14:18
                  Podstawą wychowania zrównoważonego i szczęśliwego człowieka jest odpuszczanie w sprawach drobniejszych.
                  • c2h6 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 14:27
                    verdana napisała:

                    > Podstawą wychowania zrównoważonego i szczęśliwego człowieka jest odpuszczanie w
                    > sprawach drobniejszych.

                    Odpuszczanie wszystkich "spraw drobniejszych" to nie jest żadne wychowanie. Chyba że bezstresowe.
                    Trzeba wiedzieć, co i kiedy można odpuścić.
                    • andaba Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 15:11
                      Myślę, że wiem co i kiedy można odpuścić.

                      Gdyby takie namolne wychowywanie dawało rezultaty, to powinnam dostawać palpitacji na widok tego przykładowego ogryzka. A ja jedynie się cieszę z tego, że nie mam do niego żadnego emocjonalnego stosunku. Wstanie, to wyniesie, jak nie córka, to ktoś inny.

    • eliszka25 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 01:25
      jestem choleryczka, wiec w krytycznych momentach wybucham. jest krotko i "tresciwie". suszenie glowy przez wiele minut jest nie na moje nerwy. poza tym uwazam, ze podczas dluzszego medzenia dzieciaki sie zwyczajnie wylaczaja. niby sluchaja, ale po pewnym czasie przestaje do nich docierac cokolwiek, wiec gledzenie rodzicow przez 5 czy 10 minut nie ma najmniejszego sensu.

      ze starszym od czasu do czasu gadam powaznie, ale nie na zasadzie udzielania reprymendy kamiennym glosem, tylko staram sie dotrzec do tej lepetyny i sprowokowac do wyciagniecia jakichkolwiek wnioskow, wiec jest to rozmowa, nie moj monolog. jesli widze, ze mlodzieniec mi sie wylacza i zaczyna odpowiadac automatycznie "acha, tak, nie", daje sobie na luz, bo wiem, ze nic to nie wniesie.
    • kochamruskieileniwe Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 06:21
      taka długa reprymenda - 5 minut! to zwykła przemoc psychiczna. Dzieciak z każdym słowem wbijany jest w ziemie i coraz większe poczucie winy = (popsucie humoru nie tylko sobie, ale i mamie!)

      Ja muszę się niestety pilnować. Bo chociaż nigdy nie stosuje aż tak długich reprymend, mam tendencję, po ochrzanieniu - wyjaśniania co i jak. I w tym jestem stopowana przez męża, który uważa , że za długo i że to forma znęcania. I ma rację - bo syn z tych co się przejmują z każdą chwilą coraz bardziej. Nie umie się wyłączyć... Choć czasami, w zależności od sytuacji - nerwy mi puszczają i trochę głośno reaguję. Krótko. I wcale po tym wszystkim dobrze mi nie jest....
      Kurcze, i tak źle i tak nie dobrze...
      Pracuję nad tym. No nie lubię ochrzaniać. Choć czasem trzeba. Na szczęście nie za często.


      • nisar Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 06:38
        5 minut? Toż to nic w ogóle wink Moja babcia, istota straszliwego charakteru niestety, truła po parę dni. No, nie bez przerwy, przerwy czyniła, dla pokrzepienia sił. Następnie zaczynała od nowa. Nigdy nie wiedziałam, kiedy i do czego jeszcze wróci. Powód generalnie nie był AŻ TAK istotny, istotne było, żeby można było poględzić.
        Majstersztykiem były trzy dni pitolenia nade mną mającą po 40 stopni gorączki, "bo jak wracałaś autobusem z mamą i był upał to stanęłaś w oknie i cię przewiało i teraz masz, lato, gorąco, wakacje a ty leżysz chora". Jak się w końcu pokazała wysypka i lekarz orzekł odrę to się w końcu zamknęła.
        Wspominam ją jako najgorszą osobę, z jaką miałam do czynienia, włączając w to byłego męża.
      • maniaczytania Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 10:11
        kochamruskieileniwe napisała:

        > taka długa reprymenda - 5 minut! to zwykła przemoc psychiczna. Dzieciak z każdym słowem wbijany jest w ziemie i coraz większe poczucie winy = (popsucie humoru nie tylko sobie, ale i mamie!)

        Zgadzam się. I ten spokojny ton, to czasem jeszcze gorszy jest niż krzyk - jak u psychopaty jakiegoś. W opisywanej sytuacji dla mnie w ogóle bez sensu ta reprymenda, bo dziecko miało prawo chcieć osobny talerzyk.
        A matka nie reagowała na tę reprymendę? Tzn. nie próbowała jej skrócić? Jeśli nie, to możliwe, że sama takie dostaje ...
        • beataj1 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 12:06
          Nie, nie nie. To naprawdę był spokojny ton, facet tłumaczył synkowi że źle się zachował. Tam nie było nawet cienia techo chłodnego psychopatycznego tonu (wiecie tej powstrzymywanej złości i niemej obietnicy co sie może zdarzyć).
          Generalnie gdyby to nie trwało tak długo byłaby to zwykła rozmowa korygująca, jakich same pewnie przeprowadzamy setki.
          A chłopiec był pouczany, bo zrobił aferę o jakiś drobiazg a nie z powodu że chciał ten talerzyk. Czyli bardziej o jego sposób przekazania swojej chęci posiadania tego talerzyka.
    • iwles Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 06:40
      Zalezy od sytuacji. W opisanej w ogole nie rozumiem za co.
      Truc to ja potrafie w temacie lenistwa syna. Ale nie jest to spokojne, raczej jak u Bi, podnosi sie skala glosu ☺
    • milva24 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 08:07
      Jak dzieci nue sprzątają to czasem marudzę i cały dzień...tylko moje nie wyglądają na udręczone. W opisanej sytuacji pewnie skończyłabym po przeprosinach.
    • bei Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 09:06
      W truciu streszczam się.
    • ichi51e Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 09:10
      Tyle ile mi zlosc trwa. Czasami dlugo i drecze czasami od razu
    • princy-mincy Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 09:43
      Pomijajac już fakt, ze opisana sytuacja to dla mnie jakis absurd- jak mozna zrobic scene o osobny talerzyk?- to 5 minut reprymendy to dla dziecka wiecznosc i ono po max 30 sekundach juz nie slucha.

      Ja z moimi dziecmi rozmawiam krotko.
    • muchy_w_nosie Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 09:56
      O talerzyk?
      Mówie "masz swoj i się już nie fosz".
      I przechodzę do codzienności.
      Wieczorem przy większych przewinieniach mogę jeszcze przed snem napomknąć w grzeczny sposób, że to bylo nieładne zachowanie i bylo mi przykro i że synuś jest mój jedyny najukochańszy i czy byloby mu milo jakbym to ja go, np ugryzła (mieliśmy taką jednorazową akcje) i że tak ma nie robić.
      • berdebul Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 10:38
        Mogło chodzić o frytki osobno, żeby się nie pobrudziły. Też tak robię. wink
    • mozambique Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 10:01
      je nei cierpie "borowania zęba"
      sama przyjme reprymendę jesli jest sprawiedliwa i krótka, nawet pokornie schylę głowę smile

      tak samo traktuję dziecko - krótko i do rzeczy

      co do chłopów to ...lubię dogryzać i dokręcać. wiem , smuteczek smile
    • dziennik-niecodziennik Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 10:03
      Cos jak moj brat...
    • miss_fahrenheit Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 10:32
      Nie znając rodziców i tego dziecka - nie oceniłabym negatywnie tej sytuacji, zwłaszcza że, jak sama piszesz, nie masz w zasadzie nic do samej reprymendy. Są różne dzieci i różne metody wychowawcze na nie działają. Myślę, że mnie samej bliżej do tego modelu, bardzo rzadko podnoszę głos.
      • maniaczytania Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 10:53
        jest różnica między po prostu tym, że nie podnosi się głosu (ja w zasadzie też nie podnoszę, zdarza mi się bardzo rzadko), a takim jakby metodycznym spokojnym wtłaczaniu komuś poczucia winy. Po co? Dziecko pewnie już zaraz na początku odczuło, że źle zrobiło.
        • miss_fahrenheit Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 11:25
          Ale autorka wątku nie miała uwag do samej reprymendy, więc założyłam, że było to spokojne tłumaczenie, a nie "wtłaczanie poczucia winy".
          • beataj1 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 12:12
            No ale finalnie w sumie tak było. Bo powiedzenie - źle zrobiłeś bo... i to kilka argumentów- jest reprymendą.
            Natomiast - kilkuminutowe tłumaczenie że dziecko zrobiło źle i powtarzanie tych samych argumentów w kółko jest w sumie wbijanie w poczucie winy. Dziecko w końcu zaczęło płakać bo nie wytrzymało napięcia. Mi samej po tych paru minutach się ciężko tego słuchało.
            To tak jakby Ci facet powiedział - powiedzmy że popełniłaś błąd przy wypełnianiu pitu. Ty mu przyznajesz rację i idziecie dalej. Inaczej chyba by było gdyby ten sam facet przez 5-10 minut tłumaczył ci że popełniłaś błąd. I nie kończył tego tematu nawet jak przyznałaś mu rację - tylko z zaangażowaniem dalej tłumaczył że popełniłaś błąd. Nie wkurzyłoby cię to? Mimo że miał rację, był spokojny i w sumie nienapastliwy?
            • miss_fahrenheit Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 12:21
              Rozumiem, że nie powtarzałby dokładnie ciągle jednego zdania "zrobiłeś błąd, ponieważ..../zachowałeś się źle...", tylko dokładnie wyjaśniał i przytaczał kolejne argumenty - nie, nie zdenerwowałoby mnie to, dlaczego miałoby? Przecież miałby rację, a ja chciałabym jak najwięcej wiedzieć o tym, dlaczego to błąd i jak go uniknąć.
              • beataj1 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 12:27
                No ale w takich sytuacjach wystarczy jeden argument - skoro przyznajesz rację to znaczy że rozumiesz i naprawdę nie musisz tego usłyszeć jeszcze kilka razy tylko innymi słowami. Co innego gdybyś (bądź gdybym) nie zrozumiała.
                Jeżeli ktoś przyznaje rację to nie po to by dalej mu coś tłumaczono.
                • miss_fahrenheit Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 12:49
                  beataj1 napisała:

                  > Jeżeli ktoś przyznaje rację to nie po to by dalej mu coś tłumaczono.

                  Niektórzy, a dzieci wręcz często, przyznają rację, nie dlatego, że zrozumiały, tylko dlatego, że (1) czują, że tego się od nich oczekuje (co uważam za rodzaj porażki wychowawczej - gdy dziecko próbuje spełnić oczekiwania), (2) - chcą szybko zakończyć temat, bo są niecierpliwe. Po czym robią to samo wielokrotnie, wiedząc już, że wystarczy przyznać rację i ma się z głowy. Dzieci są różne.
    • anoresk Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 10:47
      Dla mnie w ogóle sytuacja od czapy - starsza córka od małego nie zjada "pobrudzonych " frytek smile , zawsze dostaje czysty talerzyk. Kanapki też nie zje jeśli wcześniej na talerzu leżało coś brudzącego. Uważam , że jeśli mogę coś zrobić dla dziecka , co nie jest akurat w tym czasie bardzo upierdliwe a co spowoduje , że wszyscy będą w lepszym humorze , to to robię po prostu.
      • aqua48 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 10:53
        Ja truję krótko, mój mąż tak lubi robić dziurę w brzuchu na dodatek wracając do spraw dawno zakończonych i zapomnianych przez wszystkich prócz niego i nakręcając się. Tyle że nikt go nie słucha...
    • nangaparbat3 Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 14:06
      Uważam że im krocej, tym lepiej.
      Co innego rozmowa na ten temat - ale wtedy juz poglębiony dialog, a nie reprymenda, zupelnie co innego.
      Raz w zyciu byłam świadkiem takiej niekończącej się reprymendy wyglaszanej spokojnym, dość monotonnym głosem, kulturalnie i bez złosci - w pewnej chwili poczulam, że sie gotuje, i że jeszcze chwila, a mówiacej rzuce się do gardła.
      • verdana Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 14:26
        Prawdę mówiąc uwazam taka formę zwracania uwagi w drobnych sprawach za wyjątkowo paskudny sposób znęcania się nad dzieckiem. Jeśli chcemy powiedzieć dziecku, ze ma robić inaczej - wystarczy jedno zdanie i uzasadnienie. Gdy chcemy powiedzieć, że zrobiło źle - to wygłaszanie zdań typu "zmarnowałeś nam wyjście do restauracji" spokojnym i nie podniesionym głosem jest druzgoczące. Bo co innego, gdy rodzic jest zły - to zrozumiałe, zrobiłem źle, tata sie zdenerwował. Przykro mi, ale mu przejdzie. Co innego, gdy sie nie zdenerwował, a spokojnie tłumaczy mi, jaki jestem niedobry, źle wychowany - to znaczy, ze naprawdę tak myśli, ze nie mówi tego w gniewie, że mu nie przejdzie.
        Jeśli trudno zrozumieć różnicę, wystarczy wyobrazić sobie kłótnię z mężem. Jak w trakcie kłótni maż wrzeszczy "Kurczę, ma już dosyć, ze znowu zapomniałaś/ zrobiłaś/ nie zrobiłaś/ cokolwiek", to wieczorem moze byc po wszystkim i godzicie sie oglądając ulubiony odcinek serialu. Jak mąż usiądzie przy tobie i nie podnosząc głosu, poważnie i z szacunkiem , przez pięć minut będzie mówił, ze ma dosyć i dlaczego, to pora myśleć o rozwodzie.
        • miss_fahrenheit Re: Długość trwania reprymendy 31.10.17, 14:43
          verdana napisała:

          > Gdy chcemy powiedzieć, że zrobiło źle - to wygłaszanie zdań typu "zmarnowałeś nam wyjście do restauracji" spokojnym i nie podniesionym głosem jest druzgoczące.

          W tej formie - faktycznie, to przerażające. Na szczęście można też spokojnie wytłumaczyć coś dziecku bez takich zdań, bez upokarzania, obciążania winą itd. Czasem dziwi mnie, że ludziom spokojny ton i tłumaczenie wydają się (nawet w tym wątku) czymś psychopatycznym, zimnym etc. Teraz powoli rozumiem, dlaczego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka