Dodaj do ulubionych

guilty pleasures

31.12.17, 00:12
Rzeczy, które sprawiają wam ogromną przyjemność, ale ich robienie wiąże się z pewnym poczuciem winy. Albo nawet jak u was nie wiąże, to ich robienie utrudnia wam życie lub jest np. nie do końca zdrowe. Najlepiej podam przyklady. Nie chodzi o wasze hobby. Nie piszcie mi: uwielbiam podróże, uwielbiam snowboard. Chodzi raczej o: uwielbiam jeść czekoladę (choć powinnam ograniczać cukier). Uwielbiam oglądać ciurkiem sezon serialu, choć wiem, że nie powinnam siedzieć przed ekranem non stop 6-8 godzin. No takie tam.

Ja zacznę, skoro założyłam wątek.
1. uwielbiam spać. ale rano. znaczy uwielbiam spać do południa. i dalej. teraz mama kilka dni urlopu i wstaję o 13-14 popołudniu. z trudem. najchętniej bym spała dłużej, ale i tak tracę pół dnia. więc źle mi z utratą tej połowy dnia, ale nie potrafię zrezygnować z tego spania.

2. z tym wiąże się kolejna - uwielbiam siedzieć po nocach. jestem patologiczną sową. gdy mam wolne, z trudem mobilizuję się, by pójść o 3 spać, a mogłabym bez problemu siedzieć do 4-5. mam normalną pracę 9-17, więc by do niej rano wstać, muszę brać na sen melatoninę. nie zawsze, ale czasem. generalnie wystarczy, że jest weekend lub jakies święto i wpadam natychmiast w koleiny sowy. siedzenie po nocach to jest moje guilty pleasure. wiem, że to mi rozwala dzień, ale nie potrafię z tego zrezygnować, gdy tylko nie muszę rano wstać.

3. kolejna wiąże się z numerem dwa - uwielbiam wtedy czytać i pić czerwone wino. często czytam ematkę, ale nie zawsze. czasem oglądam jakiś film/serial. na wakacjach czytam książki.
Obserwuj wątek
    • bialeem Re: guilty pleasures 31.12.17, 00:20
      Właśnie piję czerwone wino i czytam ematkę. Nie czuję się z tego powodu winna.
      Powrót do domu i siad do ulubionej gry zamiast do czegokolwiek jest moim odcięciem od świata i tu już jest wina, bo powinnam zrobić x, y i z. Z żarcia jest to makaron sojowy z sosem słodkokwaśnym albo sushi. Turlam się póżniej z przejedzenia i i tak powtarzam relację z ryżem i makaronem
    • dziennik-niecodziennik Re: guilty pleasures 31.12.17, 00:31
      Podzielam z Toba nr 1 i 2. Uwielbiam siedziec w nocy.
      Numer trzy to jedzenie. Powinnam wielu rzeczy nie jesc, ale...
      • dziennik-niecodziennik Re: guilty pleasures 31.12.17, 01:30
        Jeszcze siedze. Dziecko spi, maz spi, kot spi, a ja ogladam serial wink
    • beataj1 Re: guilty pleasures 31.12.17, 00:37
      Kocham jak chłop jedzie z córką na ferie. A ja zostaje w domu. Ten czas tylko dla mnie, w zimie gdy szybko robi się ciemno. Snucie się po domu i robienie tego na co mam ochotę bez martwienia się o dziecko.
      Już niedługo znowu jadą a już odliczam czas w podekscytowaniu.
    • bergamotka77 Re: guilty pleasures 31.12.17, 00:45
      claudel6 napisała:

      > Rzeczy, które sprawiają wam ogromną przyjemność, ale ich robienie wiąże się z p
      > ewnym poczuciem winy. Albo nawet jak u was nie wiąże, to ich robienie utrudnia
      > wam życie lub jest np. nie do końca zdrowe. Najlepiej podam przyklady. Nie chod
      > zi o wasze hobby. Nie piszcie mi: uwielbiam podróże, uwielbiam snowboard. Chodz
      > i raczej o: uwielbiam jeść czekoladę (choć powinnam ograniczać cukier). Uwielbi
      > am oglądać ciurkiem sezon serialu, choć wiem, że nie powinnam siedzieć przed ek
      > ranem non stop 6-8 godzin. No takie tam.
      >
      > Ja zacznę, skoro założyłam wątek.
      > 1. uwielbiam spać. ale rano. znaczy uwielbiam spać do południa. i dalej. teraz
      > mama kilka dni urlopu i wstaję o 13-14 popołudniu. z trudem. najchętniej bym sp
      > ała dłużej, ale i tak tracę pół dnia. więc źle mi z utratą tej połowy dnia, ale
      > nie potrafię zrezygnować z tego spania.
      >
      > 2. z tym wiąże się kolejna - uwielbiam siedzieć po nocach. jestem patologiczną
      > sową. gdy mam wolne, z trudem mobilizuję się, by pójść o 3 spać, a mogłabym bez
      > problemu siedzieć do 4-5. mam normalną pracę 9-17, więc by do niej rano wstać,
      > muszę brać na sen melatoninę. nie zawsze, ale czasem. generalnie wystarczy, że
      > jest weekend lub jakies święto i wpadam natychmiast w koleiny sowy. siedzenie
      > po nocach to jest moje guilty pleasure. wiem, że to mi rozwala dzień, ale nie p
      > otrafię z tego zrezygnować, gdy tylko nie muszę rano wstać.
      >
      > 3. kolejna wiąże się z numerem dwa - uwielbiam wtedy czytać i pić czerwone wino
      > . często czytam ematkę, ale nie zawsze. czasem oglądam jakiś film/serial. na wa
      > kacjach czytam książki.

      Mogłabym się pod tym podpisać tylko nie biorę melatoniny i wolę białe wino big_grin Moja guilty pleasure to tez akupy ciuchów i frappuccino karmelowe w Starbucksie. Wiem, że tuczące, kaloryczne i ta bita śmietana, ale uwielbiam smile
    • capa_negra Re: guilty pleasures 31.12.17, 00:51
      Systematycznie praktykuje 1,2 i 3. W czwartek zrobiłam sobie dodatkowo dzień dziecka: wstałam o 13, zeszłam na dół, wypiłam kawe, zjadłam co było wink i zostałam w piżamie do wieczora z Nesbo i kocykiem
    • wipsania Re: guilty pleasures 31.12.17, 01:24
      Również 1, 2 i 3. I pewnie więcej by się znalazło.
      Próbowałam z melatoniną, ale po niej nie mogłam się dobudzić do 15 i chodziłam jak błędna. Mnie w zaśnięciu pomaga 25 mg pramolanu.
      Pracuję z domu, raczej później niż wcześniej, ale zdarza się, że klient zadzwoni o 9 rano, czy nawet ok 8 - masakra.
      Psę mam kochaną - kiedyś wychodziła wtedy, kiedy komuś się zechciało z nią wyjść - teraz na starość musi wcześniej. Najczęściej mąż się poświęca, ale czasami odmawia, zwłaszcza naprawdę wcześnie czyli ok 7 - wtedy wkładam cokolwiek na siebie i wychodzę nieprzytomna, po powrocie padam do łóżka. Ale jest światełko w tunelu - właśnie chyba ktoś wreszcie ją dobrze zdiagnozował i jest podejrzenie, że miała dokuczliwe bóle reumatyczne i dlatego dużo piła (ona wodę). Dostaje lek przeciwbólowy i przeciwzapalny i zdarza się, że sygnalizuje dopiero o 9:30 - 10.
      Aha - sen od 5 do nawet 12 mi nie wystarcza i robię sobie drzemkę godzinną (no może półtorej godz) wczesnym wieczorem, a potem zasiadam do pracy.
      I ematki
    • claudel6 Re: guilty pleasures 31.12.17, 02:30
      właśnie powinnam sie położyć juz spać, ale tak mi się nie chceee.
      • nolus Re: guilty pleasures 31.12.17, 03:51
        Hahah, no to ja jestem kolejną, która się podpiszę - co za wysyp "nocnych marków".

        Właściwie od zawsze, no dobra - od okresu dojrzewania - jestem patologiczną sową. Ostatni moment,kiedy lubiłam wczesne wstawanie i potrafiłam wstać o tej 5 rano, żeby jeszcze poczytać notatki z historii, to była chyba 6 klasa podstawówki. Od czasów licealnych mam problemy z wczesnym wstawaniem i niestety chyba już się to nie zmieni. Jestem wręcz patologicznym typem, bo nie umiem się dostosować do zwyczajowego trybu funkcjonowania większości normalnych ludzi. Już w liceum miałam tak, że w ciągu tygodnia przynajmniej jeden raz opuszczałam pierwszą lekcję i specjalnie wybrałam sobie taką szkołę, gdzie będą na to przymykać oko, bo czasem zdarzało się i tak, że na porannych lekcjach bylam nieobecna więcej niż ten raz w tygodniu tongue_out Zaliczyłam też jedną pracę typu 8-16 i to samo - w pewnym momencie stało się jasne, że zawsze ten raz albo kilka razy w tyg. będę się spóźniać.Tę pracę tak w ogóle wspominam jako największą życiową katorgę i te typowe godziny pracy były jednym (ale nie jedynym) z czynników, który wpływał na jej beznadziejną ocenę.Potem już nauczyłam się, że robota dla mnie musi się zaczynać najwcześniej o 9, a najlepiej to o 10 rano. Konieczność budzenia się do pracy o 6-7 rano to dla mnie barbarzyństwo wręcz - no bo jak można budzić człowieka jeszcze w nocy?! I to nie jest u mnie kwestia tego późnego siedzenia czy niewyspania - ja nawet idąc do łóżka lulu o 21 (tak,próbowałam), miałam kolejnego dnia problem z pobudką o 7. Mój organizm po prostu tego NIE PRZYSWAJA.Na szczęście w dorosłym życiu można sobie znależć robotę, która tego nie wymaga. Najgorsza jest jak zawsze szkoła tongue_out

        A wracając do meritum wątku, to dlaczego bycie nocnym markiem jest takim"guilty pleasure"? Wielka tajemnica tkwi oczywiście w tym, że są to TE chwile, kiedy mogę być sama za sobą i nic nie wytrąca mnie z równowagi. Tak, mogę być sama także o godz. 17 w ciągu dnia,ale co z tego? Ktoś wróci wcześniej do domu, zadzwoni telefon i już jest po sprawie. Nie ma takiej opcji żeby mogła się wtedy maxymalnie wyciszyć, bo wszędzie toczy się jeszcze normalne życie, więc tylko ta pora przynajmniej od 22 daje tę okazję. I nieważne czy jest to zima, lato czy jesień - noc jest zawsze taka sama i te godziny od 22 do 1 w nocy są najlepsze. Ale lubię też świt i nawet ta 7 czy 9 rano potrafią być przyjemne,kiedy wiem, że inni są już "w biegu", a ja mogę sobie błogo spać i zacząć pracę dopiero 3 godziny później.

        "Guilty pleasure"są więc na pewno te nocne godziny bez snu oraz...spanie - samo w sobie jako wyjątkowo przyjemna czynność (BEZczynność?) życiowa.

        Potem może być odpowiednio długa kąpiel,ale jest to...praktycznie zawsze prysznic. Czasem dopada mnie trochę wyrzutów sumienia, że marnuję wodę, ale nigdy się tego nie wyrzeknę,bo własnie jest to jedna z moich przyjemności.

        No i ostatnie - im jestem starsza, tym bardziej nie lubię i staram się unikać słodyczy i mało tego, większość wydaje mi się tak przesłodzona, że po prostu niezjadliwa.Ale nie mogę sobie odmówić zmysłowej dla mnie przyjemności jedzenia lodów waniliowych z dodatkiem karmelu albo picia kawy z dużą ilością mleka, karmelu i bitej śmietany.Zazwyczaj mam wyrzuty sumienia...Przez tę bitą śmietanę albo przez ten karmel. No a najbardziej to przez ten karmel...Ale nie zrezygnuję z tego,bo to taaaakie przyjemne i uwielbiam celebrować ten moment konsumpcji - najlepiej w wannie pełnej piany suspicious
    • kosmos_pierzasty Re: guilty pleasures 31.12.17, 10:17
      Kupuję książki i ozdoby do domu, choć mam dość - ograniczam, ale zrezygnować do zera nie potrafię.

      Czekoladę jadam, ale nie mam wyrzutów sumienia, bo zastąpiła piwo, przy którym miewałam. Więc tu jestem w sumie z siebie zadowolona.
      • pelissa81 Re: guilty pleasures 31.12.17, 19:02
        kupowanie książek to bardzo modne i dobrze widziane tutaj hobby, czemu ma być guilty?
    • iziula1 Re: guilty pleasures 31.12.17, 10:50
      Jesteś mną?
      Punkty 1 i 2 mam identycznie.
      W punkcie 3 nie piję przy czytaniu. Jeśli już to wino czerwone wytrawne do kolacji lub późno w nocy gdy dzieci śpią.
      • iziula1 Re: guilty pleasures 31.12.17, 15:38
        Z przyjemności której nigdy nie porzucenie to kawa. Kocham. Nie ilości której nie wypije. Nigdy nie odmawiam filiżanki expresso,cappuccino,latte,cortado... Podróż do Włoch i ich kawa to był raj na ziemi smile
        I choć ilość powyżej 3 filiżanek dziennie powoduje że szybciej się męczę i spada mi wytrzymałość na zmęczenie nie jestem w stanie zrezygnować z kawy.
        Artykuły o szkodliwości kawy omijam. Temat nie istnieje. Kawę kocham smile
    • wiedzma.zla.nr1 Re: guilty pleasures 31.12.17, 11:20
      Ja mam żenujące guilty pleasures...Az się wstydzę.. Lubię oglądać programy typy Warsaw Shore, Eks na plaży czy Królowe życia... "Fascynuje" mnie popędowość tych ludzi... Tak po prostu realizują swoje -id-, bez poczucia wstydu, obciachu, poczuć winy...
      • pelissa81 Re: guilty pleasures 31.12.17, 18:38
        Ja czytam wykop i zdarza sie ogladac jakies zdjecia ze skoków, wypadkow, wrr....Tak samo jak wojenne. Nie chce, ale nie moge nie podglądać. Nie mam pojecia czemu. Takie memento mori.
    • pelissa81 Re: guilty pleasures 31.12.17, 13:10
      jestem w szoku, że zwykle leniuchowanie i odpoczywanie jest wstydliwe uncertain
      Człowiek nie jest maszyną do popierd...po domu i jak rekin, jak stanie to umrze. Sorki, ale jestem sybarytą, siędzę wieczorem, piję drinki, oglądam netflixa i to uwielbiam. Czemu mialabym się tego wstydzić? Ale dużo kosztuje odcięcie się od klasycznego wychowania, kto rano wstaje, ten lepszy i etosu kto dużo robi, ten pracowita mróweczka a reszta leniwe buły.
      • ira_08 Re: guilty pleasures 31.12.17, 18:29
        O to to. Jak cos jest przyjemne, to nie budzi we mnie wyrzutow sumienia. Lubie filmy i seriale, lubie piwo i burgery. Nie zawsze trzeba pracowac, uczyc sie, rozwijac i jesc jarmuz.
    • fomica Re: guilty pleasures 31.12.17, 13:14
      Śliwki w czekoladzie. Nie ma górnej granicy ile jestem w stanie zjeść...
      Niby nic strasznego, ale mam na stanie 3,5-latka, któremu nieustannie tłumacze że słodycze są szkodliwe i trzeba je ograniczać, więc jestem rozdarta wewnętrznie.
    • aguar Re: guilty pleasures 31.12.17, 18:19
      Dla mnie guilty pleasure jest pisanie na emamie i innych forach. Moja choroba stawów obejmuje też stawy palców i nadgarstki, jak dużo piszę to mnie bolą. A moja praca też jest związana z używaniem klawiatury. Powinnam oszczędzać ręce na pracę. Czasem zdarza mi się pofolgować sobie na forum, a potem płaczę do męża, żeby mi pomógł w pracy. Nie jest to fair. No dobra, ale to, że sobie nie mogę popisać też nie jest fair, zwłaszcza, że brakuje mi na co dzień kontaktów z ludźmisad
      • pelissa81 Re: guilty pleasures 31.12.17, 18:26
        dla mnie czytanie pudelka big_grin i innych wstydliwych portali
        • sandrasj Re: guilty pleasures 31.12.17, 20:54
          Oglądanie klanu i chorobliwe siedzenie w internetowych sklepach zoologicznych i z ubraniami dla dzieci.
    • 18lipcowa3 Re: guilty pleasures 31.12.17, 18:49
      Lubię oddawać dzieci na weekend do babci. Albo na wakacje np 2 tyg....
    • undoo Re: guilty pleasures 31.12.17, 20:24
      Dlugie samotne spacery.
      Siedzenie do pozna z ksiazka i kieliszkiem wina.
      Zakupy ksiazkowe - przeciez sa biblioteki.
      Seriale.

      I nie jest mi wcale zle z tymi przypadlosciami, bo daja mi szczescie.
      • pelissa81 Re: guilty pleasures 31.12.17, 22:09
        Trochę jak większość znanych mi osób smile bunt się tego nie wstydzj
    • chatgris01 Re: guilty pleasures 31.12.17, 22:52
      Jestem leniwa sybarytka, ale wyrzutow sumienia z tego powodu nie miewam smile
      Podpisano: Corka perfekcjonistki tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka