tanebo2.0 18.01.18, 12:32 wyborcza.pl/7,161389,22902871,nie-bij-mnie-zono.html#BoxGWImg no to która się przyzna że leje męża? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
inguszetia_2006 Re: Pani bije męża... 18.01.18, 12:39 Witam Eteryczna blondynka. Błękitnooki brunet. A do tego jajecznica Rozbawiło mnie to połączenie. Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Pani bije męża... 18.01.18, 15:15 inguszetia_2006 napisała: > Eteryczna blondynka. Błękitnooki brunet. A do tego jajecznica Znaczy kopnęła go? Odpowiedz Link Zgłoś
jdylag75 Re: Pani bije męża... 18.01.18, 13:01 Nikt nie ma prawa używania przemocy wzgledem drugiej osoby, pani zasila 1 % osób stosujacych przemoc, reprezentowany przez kobiety, 99% to mężczyźni. Odpowiedz Link Zgłoś
miniulowa Re: Pani bije męża... 18.01.18, 13:36 "Nikt nie ma prawa używania przemocy wzgledem drugiej osoby," Zgadzam się. " pani zasila 1 % osób stosujacych przemoc, reprezentowany przez kobiety, 99% to mężczyźni." Źródło poproszę. Nieco bardziej wiarygodne niż statystyki policyjne. Chyba, że zgodzimy się przy okazji, że te statystyki są wiarygodne w zakresie liczby np. gwałtów małżeńskich. Odpowiedz Link Zgłoś
no_easy_way_out Re: Pani bije męża... 18.01.18, 14:58 >Źródło poproszę. Nieco bardziej wiarygodne niż statystyki policyjne. Chyba, że zgodzimy się przy okazji, że te statystyki są >wiarygodne w zakresie liczby np. gwałtów małżeńskich. Z ust mi to starannie wyjelas. Odpowiedz Link Zgłoś
mebloscianka_dziadka_franka Re: Pani bije męża... 19.01.18, 09:08 Co ty gadasz. 50% ofiar przemocy domowej to mężczyźni. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Pani bije męża... 19.01.18, 09:18 Mysle ze wiecej kobiet „bije” sama znam 2 o ktorych na 100% wiadomo ze szalu dostaja i jest to cos kompletnie niewyobrazalnego bo zamieniaja sie w dzikie wyjace zwierze - jednej wiem ze maz oddaje drugej nie mam pewnosci ale mysle ze owszem rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
semihora Re: Pani bije męża... 18.01.18, 13:01 Idź na forum dla facetów i załóż wątek o tym, który bije żonę. To w ogóle nie jest śmieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
kaka-llina Re: Pani bije męża... 18.01.18, 14:29 Niedawno prenumerata była za 10zł za kwartał.... Ja nigdy nie zapłaciłam więcej niż 29 za kwartał... Nie majątek a to copy paste mnie wkurza.. (nie do ciebie osobiście ale widziałam iles osób co to nigdy w życiu nie wykupią bo to dno i w ogóle, ale potem chcą, żeby im całość wklejać) Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Pani bije męża... 19.01.18, 08:53 Nie bede kupowac prenumeraty zeby przeczytac jeden artykul. Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo2.0 Re: Pani bije męża... 18.01.18, 14:34 Jak zjadłem kromkę, zanim ona zdążyła zrobić jajecznicę, to już słyszałem: nienawidzę cię, nie chcę z tobą być Czytasz ten artykuł, bo jesteś prenumeratorem Wyborczej. Dziękujemy! Reportaż był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 5 stycznia 2011 r. Na ślubie Ilona i Tomek wyglądali jak z żurnala wycięci. Ona: śliczna, eteryczna blondynka, 23 lata. Studentka geodezji. Ojciec - współwłaściciel dużej firmy budowlanej, matka - nauczycielka. Bogaci. Tomek o dwa lata starszy. Błękitnooki brunet. Przystojny, wysportowany, miękki głos, delikatne ruchy. Pochodzi z robotniczej rodziny, od lat pracuje na podrzędnym stanowisku w hurtowni. Nie studiował i nie zamierza. - To Ilona pierwsza do mnie zadzwoniła - wspomina. - Widzieliśmy się parę razy na ulicy, w Pruszczu wszyscy się znają. Byłem zachwycony, gdy przedstawiła się i zaproponowała spotkanie w kawiarni. Po miesiącu byłem zakochany po uszy. Tylko czasami, gdy robiłem coś nie po jej myśli, dąsała się. O byle co - o to, że chciałem oglądać mecz albo że z kimś zacząłem dłużej rozmawiać na spacerze. Skrywała w sobie dwie różne osoby. Jedna - miła, słodka, troszeczkę nieśmiała. Druga już nie taka - zaborcza, gniewna. No, ale piękne chwile wynagradzały awantury. Wydawało mi się to nawet fajne, że moja ukochana jest zazdrosna. Dodawało pieprzu. Na początku te wszystkie spory i awanturki kończyły się fajnym seksem. Byliśmy naelektryzowani jak powietrze po burzy. Ilona jest na trzecim roku studiów licencjackich. Mieszka w akademiku, do Pruszcza wraca co weekend, wtedy się spotykają. Imprezy, kino. - Dużo czasu spędzaliśmy też w jej pokoju, na piętrze domu rodziców - mówi Tomasz. - Zauważyłem, że oni często się kłócą, popychają, obrażają. Ilona też w to wchodziła. Sam widziałem, jak podczas sprzeczki zepchnęła matkę ze schodów. - Pomyślał pan: oto moja ukochana w akcji? - Wydawało mi się, że te zwyczaje znikną, gdy ona się wyprowadzi od starych. Wobec mnie nie była agresywna. Wszystko się zmieniło, gdy zaszła w ciążę. Powiedziała mi na początku lutego. Ucieszyłem się. Będziemy mieli dziecko. Pracowałem, Ilonka kończyła studiować. Super. Byłem pewny, że damy sobie radę. Byliśmy ze sobą już dwa lata. A tu ona wściekła, nie chce dziecka... Chciała się bawić, jeździć w góry. Teraz myślę, że bała się być matką. Wtedy oznajmiła, że to koniec i zrywa ze mną. Tłumaczyłem: - Kochanie, wrócisz na studia, a ja się zajmę wszystkim. Ślub jest w maju. Huczna rodzinna impreza. Dzień po ceremonii Ilona mówi, że chce się rozwieść. Parę dni później wyjeżdża do Poznania, by zdawać egzaminy. Zaczyna się letnia sesja. Kiedy wraca, często płacze, krzyczy, że nie dorosła jeszcze do małżeństwa. Gdy mąż próbuje ją uspokajać, wbija mu paznokcie w skórę. Tomek: - Myślałem, że wypłakuje swój lęk przed nowym życiem, dorosłością. Po takich napadach uspokajała się, była znowu słodką dziewczynką. Po egzaminach Ilona postanawia jechać z przyjaciółmi z akademika w góry. Tomek protestuje. Ciąża jest zagrożona, żona powinna brać tabletki na podtrzymanie i unikać wysiłku. - Nie posłuchała mnie - wspomina. - Poszedłem do jej rodziców, żeby mnie poparli. Chciałem iść z nią do lekarza. Teściowie szydzili: "Co ty możesz wiedzieć o ciąży, jak ty nie wiesz, po której stronie jest serce". Powiedzieli, żebym nie szukał problemów tam, gdzie ich nie ma. Nie lubią go, nie o takim zięciu marzyli. Może i przystojny, ale skończył jakieś dziwne technikum, biedny jak mysz kościelna, ma ojca na rencie i matkę, która nie wie, co to bankomat. Ilona wraca z gór, ciąża trwa. Na USG widać: córka. W lipcu młodzi zamieszkują razem - teściowie kupują im dwupokojowe 50-metrowe mieszkanie w nowym bloku przy ulicy Polnej. W małym pokoju czeka dziecięce łóżeczko, różowy kocyk i biały miś - za trzy miesiące poród. Nienawiść Tomek: - Pierwszy raz na ostro zaatakowała mnie po dwóch tygodniach wspólnego mieszkania. Powodem była jakaś duperela. Podarła na mnie koszulę. Krzyczała: "Nienawidzę cię, wynoś się!". Biła się po brzuchu, krzycząc, że nie urodzi dziecka. Po dziesięciu minutach szał minął, była spokojna, zawstydzona, bardzo miła. Myślałem, że to tylko burza hormonów wywołana ciążą. Albo stres wywołany wizytami teściów. Tomek nie reaguje, nie wypomina. Powoli zaczyna się przyzwyczajać do dziwnych napadów żony. Nie mówi o tym nikomu, zwłaszcza że teściowie obwiniają go o to, że ich córka jest nieszczęśliwa. Zaplanowali jej inną przyszłość. Po licencjacie miała robić kolejne studia, a nie niańczyć dziecko. - Kiedy zaczęła pana bić regularnie? - Trzy miesiące po ślubie wystarczał byle pretekst. Podbiegała i zaczynała mnie okładać pięściami, kopać, drapać. Krzyczeć, że nienawidzi, że jestem do niczego. Po każdej napaści Tomek wychodził z domu, spacerował, by się uspokoić. Martynka urodziła się w październiku. Ilona po miesiącu przestała karmić córeczkę piersią i pojechała na uczelnię zdać ostatnie, zaległe egzaminy. Tomek został na dwa tygodnie z niemowlęciem. - Z każdym dniem między mną a Iloną było coraz gorzej. Gdzieś podskórnie bałem się, że ona odejdzie. Nie sypialiśmy już ze sobą. Ilona zajmowała łóżko, ja dmuchany materac. Kłóciliśmy się już o wszystko, robiliśmy sobie na złość. Jak chciałem spać, to ona oglądała głośno telewizję. Szlag mnie trafiał, wykręcałem korki. Wychodziłem do łazienki - Ilona wyciągała korki z materaca. Wstyd mówić. Łączyło nas już tylko dziecko i nienawiść. Za kromkę chleba Pierwsze święta w trzyosobowej rodzinie. Koleżanka Tomka z pracy przynosi prezent - kolorowe bombki na choinkę. To wystarczy. Po jej wyjściu Ilona napada na męża: uderza go pięścią w twarz, kopie w brzuch i w krocze. On nie może się bronić, bo trzyma córkę na rękach. Ilona krzyczy: "Żebyś nie miał już więcej dzieci!". Rzuca bombkami po pokoju. Tomek: - Tym razem poszedłem do szpitala, żeby zrobili mi obdukcję. Pielęgniarki patrzyły dziwnie, gdy powiedziałem, że żona tak mi przyłożyła. Lekarz mnie uspokajał. Poszedłem od razu do dzielnicowego, mówię mu: - Żona mnie bije, a ja nie wiem, co mam robić. On mi na to: - Jak to kobieta pana bije? Niech pan głupot nie opowiada. CZYTAJ TEŻ: Bici przez partnerki mężczyźni rzadko proszą o pomoc Dzień przed sylwestrem na Polną przyjeżdża ojciec Tomka, żeby pogodzić młodych. Rozmawiają. Ilona przyznaje się, że byle co ją denerwuje, że prowokuje awantury. Coś ich do siebie jednak ciągnie, zaczynają się spotykać, przytulać. Raz w tygodniu, potem dwa, trzy. W czerwcu są znowu razem, mieszkają z rodzicami Tomka, mają parter dużego wiejskiego domu, ogród, cisza i spokój. Znowu jest super. - Zacząłem wierzyć, że się udało. To było najpiękniejsze lato w moim życiu. Ilona poszła do pracy, jesienią wróciła na uczelnię. Postanowiła zaocznie zrobić magisterkę. W październiku awantury wybuchają ze zdwojoną siłą. Tomek: - O wszystko. Jak zjadłem kromkę, zanim ona zdążyła zrobić jajecznicę, to już słyszałem: nienawidzę cię, nie chcę z tobą być. Gdy ciosy są poważne, odwiedza lekarza sądowego. Nikomu o tym nie mówi. Pod koniec października Martynka ma pierwsze urodziny. Tomek: - Przygotowałem imprezę, zaprosiłem wszystkich, ale jej rodzice nie przyjechali. Ilona była niezadowolona, ale ona wtedy była już ciągle skrzywiona. Nazajutrz, w niedzielę, krzątam się po domu, Ilona siedzi na Gadu-Gadu, uwielbiała internet. Poprosiłem ją, żeby dała małej śniadanie, i wyszedłem do ogrodu. Gdy wróciłem, nic się nie zmieniło. Ilona przed monitorem, Martynka głodna i coraz bardziej marudna. Pytam, dlaczego nie dała dziecku śniadania. "Bo nie chciała jeść" - odpowiada. Więc biorę córkę na ręce, mała popłakuje, to chcę ją uśpić. Gdy wynoszę dzieciaka do drugiego pokoju, Ilona podbiega, daje mi dwa razy pięścią w twarz. Zaczyna mnie kopać. Tym razem zadzwoniłem po policję. Po pół godzinie przyjechał radiowóz. Policjant od razu zapytał Ilonę: "Bije panią mąż?". Gdy przyznała, że jest odwrotnie, ten drugi gliniarz mówi: "To powinien pan jej w końcu przyłożyć". Dlaczego biła pani męża Ilona wraca do domu rodziców. Tomek składa pozew rozw Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo2.0 Re: Pani bije męża... 18.01.18, 14:35 Dlaczego biła pani męża? - Czy ja mogłam go bić? Takiego wielkiego mężczyznę? To jakiś absurd. Mam 167 cm wzrostu, a on 180. Jest wysportowany, chodził dwa razy w tygodniu na siłownię. Kłóciliśmy się, owszem, były awantury, zdarzało mi się nie panować nad sobą. - Mąż ma obdukcje. - I co z tego? On na wszystko ma obdukcje. On mnie prześladuje, wypisuje oskarżenia do sądu, że źle opiekuję się dzieckiem. On chce się zemścić. - Pani Ilono... Z tego, co opowiada mąż, wynika, że pani wyszła za niego pod presją ciąży. Chciała pani dalej studiować, a tu pieluchy, obowiązki, tak? Wyładowywała pani na mężu żal? - Możemy skończyć tę rozmowę? Jest sprawa w sądzie, ja nie chcę teraz za dużo wnikać w szczegóły. Odpowiedz Link Zgłoś
same-old_mona Re: Pani bije męża... 18.01.18, 13:18 Znałam taką parkę. Pani co prawda nie eteryczna blondynka, tylko typ królewny śnieżki z anoreksją, Pan kawał chłopa z brzuszkiem. Tłukła go wszystkim co pod rękę wpadło, rzucała kubkami itp. I to jeszcze jak nie była żoną. Pan się z nią jednak ożenił, bo messenger mi proponuje panią do kontaktów i ma dwa nazwiska. Odpowiedz Link Zgłoś
same-old_mona Re: Pani bije męża... 18.01.18, 13:43 Nie wiem, zerwałam kontakty bo dla mnie zbyt toksyczne środowisko to było :p Odpowiedz Link Zgłoś
same-old_mona Re: Pani bije męża... 18.01.18, 15:03 Dodam jeszcze, w ramach ciekawostki, że pan z zawodu jest mechanikiem okrętowym, pływa w rejsy na 2-3 miesiące a pani śnieżka zamiast mu stęskniona kawę do łóżka podać, rzucała w niego kubkiem z kawą którą on jej robił Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: Pani bije męża... 18.01.18, 15:08 Co masz na myśli pisząc, że nie miał wyboru? Odpowiedz Link Zgłoś