Dodaj do ulubionych

Dzieci Tomasza Mackiewicza

29.01.18, 20:41
Być może ten temat pojawił się w którymś wątku lub gdzieś w dyskusjach internetowych, ale nie mam siły przekopywać wszystkiego.
Tak się zastanawiam - Mackiewicz miał czworo dzieci, po dwoje z dwiema partnerkami / żonami. Obecna żona prosi o zbiórkę pieniędzy m.in. po to, aby pomóc "trojgu dzieciom Tomasza". Jak rozumiem, dwojgu swoich i jednemu z poprzednią partnerką. A co z czwartym dzieckiem? Gdzieś na zdjęciach mignęła mi cała czwórka (jeśli to wszystkie były jego) - dwóch chłopców i dwie dziewczynki. Najstarszy chłopiec nie był dużo starszy od pozostałych, więc zakładam, że nie chodzi o to, że jest już dorosły i samodzielny.
Wiecie może, o co chodzi?
Nie rozważam zasadności zbiórki pieniędzy na pomoc tym dzieciom - kto chce, to wpłaci. Ale dlaczego tylko troje?

Jeśli taki wątek już był, to proszę o info i dołączenie do poprzedniego.
Obserwuj wątek
    • antyideal Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 20:51
      Mackiewicz miał z poprzedniego małżeństwa dwójkę dzieci, a z obecnego jedno. Oprócz tego wychowywał z obecną żoną jej syna z poprzedniego związku czy małżeństwa, tego najstarszego ze wszystkich dzieci. Swoich własnych ma więc trójkę.,
      • banieczka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 20:56
        Dziękuję, teraz jest to dla mnie jaśniejsze.
    • tmk123 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 20:56
      Może i nie rozważasz zasadnoscizbiórki, ale dajmy tym dzieciakom spokój. Własnie tragicznie zginął im ojciec, też często hejtowany, niech więc zachowają swoja prywatność.
    • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:10

      Coś się Wam z głową porobiło? Kolo se na wycieczkę w góry poszedł, a wy już fefnasty wątek na ten sam temat w ciągu kilku dni! Może już starczy?

      Dzisiaj w Polsce zginęło z 10-15 rodziców wywracając lub idących do pracy. I? Zbieracie jakąś kasę dla dzieci?

      Xsioonc
      • lady-z-gaga Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:16
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22958580,chcial-zrobic-zdjecie-na-tle-wodospadu-w-szklarskiej-porebie.html#Z_BoxNewsImg&a=66&c=96

        ciekawe, że nie ma wątku o tym gościu i jego biednych dzieciach
        • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:22
          lady-z-gaga napisała:

          > ciekawe, że nie ma wątku o tym gościu i jego biednych dzieciach

          może dzieci nie miał, więc na ma na kogo alimentów płacić i na kogo zbiórki robić!

          Xsioonc
          • edelstein Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:49
            Nie,po prostu zlosliwie umarl zanim ktos zdazyl przeprowadzic akcje ratownicza.Swoja droga niebywaly pech,cos jak ceglowka w drewnianym kosciele.
        • tt-tka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:22
          Bo to za malo efektowne. Gdyby to byla Niagara albo choc Wodogrzmoty Mickiewicza...
        • asia06 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:24
          Ale tu sytuacja jest inna. Potencjalne prawdopodobieństo takiej śmioerci jest wielokrotnie mniejsze niż prawdopodobieństwo śmierci w góra. Chodzi o warunki wyjściowe i o postawę człowieka - męża i ojca.
          • lady-z-gaga Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:52
            Badałas to prawdopodobienstwo? tak konkretnie: ile procent wspinaczy ginie podczas wypraw? ile procent ludzi wspinających się na sliskie głazy przy wodospadzie (bez umiejętności i doświadczenia) wychodzi z tego cało?
            • princesswhitewolf Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 22:41
              > ile procent wspinaczy ginie podczas wypraw?

              wszystko jest w wujku googlu

              przy wspinaczce 1:1750. To bardzo wysokie prawodopodobienstwo. Ale to sa wszystkie gory razem wziete lacznie z Tatrami. W Himalajach zwieksza sie to prawdopodobienstwo do 10-12 osob na 100. czyli 10-12 procent. To wiecej niz co piaty.... Idziesz tam praktycznie na wys prawdopodobienstwo smierci

              zrodlo

              www.besthealthdegrees.com/health-risks/
              • bi_scotti Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 23:13
                Bardzo ciekawy reasearch, w temacie watku szczegolnie od strony #23: www.himalayandatabase.com/downloads/hbnsampl.pdf
                • princesswhitewolf Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 23:25
                  ta lektura jest zalamujaca
              • f.lamer Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 08:28
                > W Himalajach zwieksza sie to prawdopodobienstwo do 10-12 osób na 100. czyli 10-12 procent. To więcej niż co piaty...

                jup, matematyka to naprawdę niełatwa rzecz sad
              • zla.m Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 08:40
                12% to nie jest więcej niż co piąty. Co piąty to 20%.

                (Abstrahując całkiem od tego, że prawdopodobieństwo śmierci i tak jest wysokie)
        • bi_scotti Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 23:17
          O co chodzi z tymi zdjeciami na skalach? Pamietacie: portugalresident.com/cliff-horror-children-watch-parents-fall-to-their-deaths-at-cabo-da-roca ?
          Jakis magnet ciagnie tych polskich tourists czy co? Horror!
          • claudel6 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 21:21
            może chcą popchnąć ludzkość do przodu? wink
      • madi138 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 01:24
        Ale on nie mieli PASJI. Byli nudni i mieli ograniczone horyzonty, wiec nie ma co zalowac ich marnej egzystencji (to byl sarkazm wink )
        • lauren6 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 08:48
          Nie ma pasji to jemateczki nie będą przeżywać co pan musiał czuć w momencie śmierci, czy był smutny, samotny, czy w euforii po osiągnięciu celu. Nie ma po co rozkminiać nudnej śmierci zwykłego zjadacza chleba.
          • sumire Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 10:08
            Na razie jemateczki jak stado sępów przekrzykują się w zgorszeniu na pokaz.
        • taki-sobie-nick Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 22:27
          madi138 napisała:

          > Ale on nie mieli PASJI.

          Rozumiem, że osoby, które zginęły w innych warunkach, np. w wypadku drogowym?
      • ortolann Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 08:57
        Ale musiałeś się w tym wątku udzielić, nie?
    • barbibarbi Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:26
      Skończcie w końcu o tym pisać. Co was obchodzi co zrobił, ile miał dzieci, czy powinien się wspinać czy nie, kim jest i jaką ma rodzinę. To są prywatne sprawy człowieka, jego rodziny, nikt na pewno nie będzie szczęśliwy z kłapania ozorami nad ledwo zmarłym człowiekiem. Własnych spraw nie macie? Ilu ludzi ginie codziennie, umiera po walce z rakiem i na 100 innych sposobów, czemu akurat nad tymi biedakami taki szum, chciał pójść i poszedł, jego sprawa i basta.
      • tt-tka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:36
        barbibarbi napisała:

        > Skończcie w końcu o tym pisać. Co was obchodzi co zrobił, ile miał dzieci, czy
        > powinien się wspinać czy nie, kim jest i jaką ma rodzinę. To są prywatne sprawy
        > człowieka, jego rodziny,

        Czy nie do nas zaapelowano o zbiorke na jego dzieci ?

        >Własnych spraw nie macie?

        Mamy.

        czemu akurat nad tym
        > i biedakami taki szum, chciał pójść i poszedł, jego sprawa i basta.

        Bo wiesz, ci inni umieraja zwykle cicho, a co najmniej bez naglosnienia, i nieefektownie. A akcja ratownicza to juz nie tylko jego sprawa.
      • mamma_2012 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:40
        To jest broń obosieczna. Dzięki temu, że sprawa jest medialna i nakręca dyskusje rodzina zebrała już kilkaset tysięcy złotych na zabezpieczenie dzieci. Dziś w sieci pojawiły się wrzucone przez nią zdjęcia rodzinne. Ci, którzy giną czy umierają w mniej widowiskowych okolicznościach z problemami zostają sami. W takich czasach żyjemyuncertain
        • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 03:38
          10/10
          • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 03:43
            Chyba zle sie podpielam 10/10 bylo dla barrbi.
            Nikt pistoletu do lba nie przystawia nie chce nie wplacam , chce wplacam proste.
            I jednak taka wspinaczka to cos bez porownania z utonieciem w jeziorku . Jest to wydarzenie ilu polakow tam weszlo? Dziwne by bylo nie naglosnienie tego w mediach.
            • makinetka82 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 01.02.18, 15:52
              jola-kotka napisała:

              > Chyba zle sie podpielam 10/10 bylo dla barrbi.
              > Nikt pistoletu do lba nie przystawia nie chce nie wplacam , chce wplacam proste
              > .
              > I jednak taka wspinaczka to cos bez porownania z utonieciem w jeziorku . Jest t
              > o wydarzenie ilu polakow tam weszlo? Dziwne by bylo nie naglosnienie tego w med
              > iach.
              Tak, śmierć w Himalajach to jest dopiero coś. Utonięcie w jeziorku jest takie banalne, takie plebejskie...
      • hopsi-daisy Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 07:06
        Obchodzi bo to osoba publiczna - wywiady, artykulu, pewien lans.
        Tak samo jak obchodzi i sa dyskutowane dzieci Zbigniewa i Aleksandy z macocha Monika w tle. Ta sama liga celebrytów - tu medialnych, tam sportowych.
        Temat jak temat.
    • 3-mamuska Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:38
      „Tonia, córka, obraziła się na moją siostrę. Zapytała: to co, nie będziemy jeździć już na wakacje do taty? Maksio płakał. Już wcześniej miał złe przeczucie, bardzo prosił tatę, by nie jechał. One już widzą, że tata został na górze. Że nie wróci”, zwierzyła się Małgorzata Sulikowska, szwagierka Tomasza Mackiewicza, w rozmowie ze Sportowymi Faktami WP.
      • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 03:45
        A cel tego tutaj jaki jest , dowod na co? Bo ze dzieci placza po smierci ojca to chyba normalne
        • owmordke Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 12:51
          Dziecko prosilo zeby ojciec nie szedl w gory.
          • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 13:07
            Mysle ze sa takie dzieci co nie chca zeby tatus szedl do pracy tylko zostal w domu i bawil sie z nim tez ma nie isc?
            • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 13:25
              "Mysle ze sa takie dzieci co nie chca zeby tatus szedl do pracy"

              Może nie rozumiesz różnicy pomiędzy pójściem do pracy, by zarobić na utrzymanie dziecka a wyjazdem by "się realizować".
              Może nie rozumiesz, bo nie jesteś odpowiedzialna za nikogo, nawet za siebie?
              • mozambique Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 13:30
                jolke najzwyzej sie popłacze a mąż ja weźmie na kolanka
                • alpepe Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 14:54
                  10/10
              • tt-tka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 13:55
                miniulowa napisała:

                > "Mysle ze sa takie dzieci co nie chca zeby tatus szedl do pracy"
                >
                > Może nie rozumiesz różnicy pomiędzy pójściem do pracy, by zarobić na utrzymanie
                > dziecka a wyjazdem by "się realizować".

                Moze jeszcze i ten czynnik dochodzi, ze praca policjanta, strazaka, gornika (i inne zawody wysokiego ryzyka) jest potrzebna spoleczenstwu. Nie tylko tej pracujacej osobie i jej rodzinie.
                • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 14:31
                  "Moze jeszcze i ten czynnik dochodzi, ze praca policjanta, strazaka, gornika (i inne zawody wysokiego ryzyka) jest potrzebna spoleczenstwu"

                  Dokładnie.
                  • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 22:28
                    Jak dokladnie ojciec dzieciom ma byc odpowiedzialny nie powinien byc policjantem , strazakiem, wojskowym, GOPR powinni zlikwidowac albo zatrudniac kawalerow lub zonatych bezdzietnych itd.
                    • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 22:47
                      Jolu, ja rozumiem, naprawdę, że dla Ciebie praca zawodowa jest abstrakcją, praca w charakterze służby typu policja czy wojsko zwłaszcza.
                      Ale wyobraź sobie, że nadal jest różnica między wykonywaniem PRACY, nawet niebezpiecznej, która dostarcza środków na utrzymanie rodziny (wiesz, pieniążki na koncie nie biorą się z powietrza 😉 ani nawet z drugiego konta, czasem trzeba je z a r o b i ć, spytaj męża, wytłumaczy Ci), a na przykład udaniem się np. w rejs dookoła świata w kanonu.
                      • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 02:59
                        Sama na siebie zarabiam pomimo meza itd. Wiec daruj sobie . A ty zrozum ze nie kazdy w zyciu potrzebuje tylko domu dzieci zony obiadu i pracy
                        • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 09:38
                          "Sama na siebie zarabiam pomimo meza itd. Wiec daruj sobie ."

                          Tylko że bez męża nie jesteś w stanie funkcjonować...


                          "A ty zrozum ze nie kazdy w zyciu potrzebuje tylko domu dzieci zony obiadu i pracy"

                          Jolu, co jest trudnego w zrozumieniu, że dzieci są, poza tym, że radością, także odpowiedzialnością i że jeśli człowiek nie ma ochoty brać na siebie odpowiedzialności, to sobie ich nie powinien fundować?
                          Pomyśl, to naprawdę nie takie skomplikowane, wyobraź sobie, że Twój mąż mimo wszystko wyjeżdża sobie na to szkolenie, olewając Twoje uczucia, potrzeby, problemy. Co więcej, regularnie zostawia Cię samą na święta, urodziny, wakacje. Bo potrzebuje się realizować. Ty go prosisz żeby został, a on mówi "sorry, baby, potrzebuję czegoś więcej niż żony, pracy i obiadu, radź sobie".
                          Już widzę jak robisz z niego w takiej sytuacji romantycznego bohatera 😉
                          • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 11:33
                            Teraz jestem w stanie bez niego funkcjonowac po terapiach juz tak tylko on nadal nie chce tego przyjac do wiadomosci . Ja akurat jestem taka osoba co by zrobila z takiego meza bohatera nawet jesli w jakis sposob bym czula sie olewana bo rozumiem potrzebe samorealizacji. Co do reszty sie zgadzam aczkolwiek wiem ze czlowiek ktory musi miec adrenaline przeszedl uzaleznienie od dragow inaczej nie mogl zyc. Bo by go zzarlo od srodka. Ktos z nim te dzieci mial z wlasnej woli wiedziala ze to byly narkoman itd. Wiec tu chyba nie ma co tylko jego obarczac wina za los tych dzieci.
                            • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 01.02.18, 19:02
                              "Teraz jestem w stanie bez niego funkcjonowac po terapiach juz tak tylko on nadal nie chce tego przyjac do wiadomosci . "

                              No, wiesz, facet ma schizę, chyba mu się nie dziwisz?

                              " Co do reszty sie zgadzam aczkolwiek wiem ze czlowiek ktory musi miec adrenaline przeszedl uzaleznienie od dragow inaczej nie mogl zyc."

                              Wiesz, jako dziecko rodzica z nałogiem jestem mało wyrozumiała dla takich osób, niestety.
                              Może inaczej - uważam, że mają pełne prawo robić co chcą, pod warunkiem, że nie mają rodziny.

                              "Ktos z nim te dzieci mial z wlasnej woli wiedziala ze to byly narkoman itd. Wiec tu chyba nie ma co tylko jego obarczac wina za los tych dzieci. "

                              A tu pełna zgoda. To się nazywa współodpowiedzialność, niestety. Ale wiesz, kobiety mają kretyńską zupełnie tendencję do idealizowania misiów i "ratowania" nierokujących wink
                          • rosapulchra-0 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 01.02.18, 18:05
                            Miniulowa, po co te personalne wycieczki? Ubogacają dyskusję czy ke?
                            • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 01.02.18, 18:57
                              "Miniulowa, po co te personalne wycieczki? Ubogacają dyskusję czy ke?"

                              A Ty co się czepiasz, właśnie doszłyśmy z Jolą do porozumienia tongue_out
                • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 05:54
                  Dla dziecka to bez różnicy. Dziecko małe nie kuma, że ojciec poświęca się dla społeczeństwa.
                  • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 11:34
                    Tutaj sie nie zgodze chyba ze mowimy o dziecku co ma 2 lata dzieci wiedza i kumaja bardzo duzo.
            • hopsi-daisy Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 15:18
              jola-kotka napisała:

              > Mysle ze sa takie dzieci co nie chca zeby tatus szedl do pracy tylko zostal w d
              > omu i bawil sie z nim tez ma nie isc?

              Odróżniasz wyjście do pracy a wyjscie ma kolejną impreze, rejs, wspinaczkę?
              • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 22:31
                Nie wyjscie to wyjscie kazde jest ryzykiem. A czlowiek ma prawo isc na impreze wspinaczke czy gdzie tam chce bo jest wolny dokonuje swiadomych wyborow. Ci co poszli ich ratowac tez sa nieodpowiedzialni?
    • mapt Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 29.01.18, 21:41
      Jesteście stadem obrzydliwych sępów.
    • pelissa81 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 08:14
      wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,17482195,Nowy_Polak_Denis_Urubko__Dlaczego_nie_zostalem_Wlochem_.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza
      Masz żonę, dzieci. Ekstremalny himalaizm jest fair w stosunku do nich?

      - Moja recepta na życie jest taka, żeby je przeżyć nie dla dzieci, dla żony, ale dla siebie. Nie poświęcić mojego życia im. Moim prawem jest założyć rodzinę, kochać ją i jej pomagać, ale też jeździć w góry. A jeżdżę tam nie po to, żeby się zabić, ale żeby być szczęśliwym. I kiedy wracam, to jestem w stanie to szczęście im przekazać.

      Żonie obiecałeś, że nie kupisz nigdy motoru ani nie pojedziesz na K2. Tej zimy prawie pojechałeś.

      - Miałem dobre intencje, gdy jej to obiecałem. Ale z życiem tak jest: gdy mówisz, że będziecie żyli długo i szczęśliwie, wierzysz i chcesz, żeby tak było. Życie to nie matematyka. Człowiek się rozwija, poznaje ciągle siebie. Jedno wydarzenie potrafi przewrócić wszystko do góry nogami. Obiecałem, oczywiście, wtedy byłem tego pewny i wierzyłem w to.
      • mozambique Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 10:03
        Moja recepta na życie jest taka, żeby je przeżyć nie dla dzieci, dla żony, ale dla siebie"

        no i wszystko jasne
        no ale dla niektórych to bohater
        • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 22:33
          Ale ze tylko dla zony i dzieci adla siebie nie ?
          • tt-tka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 22:48
            ...wypowiedziala sie jola, ktorej maz nawet na rozwijajace zamiejscowe szkolenie nie moze wyjechac w strachu, ze zona znow cos nawywija albo sie w cos wrabie.
            • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 03:00
              Ale nadal to jest wybor meza prawda? On taka decyzje podjal. Rozumiesz?
              • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 07:54
                "On taka decyzje podjal"

                Jasne,my rozumiemy, że Twój mąż jest ochotnikiem w związku z nieodpowiedzialną, infantylną, egocentryczną i problematyczną kobietą, która ogranicza jego rozwój. Rozumiemy, że widocznie tak mu pasuje.
                Pytanie czy Ty rozumiesz, że dzieci nieodpowiedzialnych, infantylnych i egocentrycznych rodziców nie mają żadnego wyboru. Te dzieci nie wybierają sobie rodziców i nie mają wpływu na swoje życie dopóki nie dorosną. A dorastają często w niedostatku (wyjaśnię - to oznacza brak pieniędzy na ważne sprawy, ciut ważniejsze niż kolejna kiecka czy torebka), bo rodzic- bohater potrzebuje pieniążków na "się realizowanie" i/lub dorastają jako półsieroty, bo rodzic poświęcił życie pasji.
                To są urodziny, święta, wakacje, weekendy bez rodzica. To są wywiadówki, na które rodzic nie chodzi. To są lekcje, których rodzic nie pomaga odrabiać. To są rozmowy, których się z rodzicem nie odbyło. To są miliardy chwil, które dziecku należą się od rodzica, a których nie dostanie, bo dla rodzica ważniejsza jest pasją.
                • mozambique [...] 31.01.18, 10:43
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 11:22
                    Nie wiem czy umoczony hehe ale ja go do kaloryfera nie przywiazuje i na sile tu nie trzymam bylam chora juz jak sie ze mna zenil wiec to byl jego wybor podkreslam jego .
                    • tt-tka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 16:28
                      jola-kotka napisała:

                      > Nie wiem czy umoczony hehe ale ja go do kaloryfera nie przywiazuje i na sile tu
                      > nie trzymam bylam chora juz jak sie ze mna zenil wiec to byl jego wybor podkre
                      > slam jego .

                      No wlasnie, jego. Tak wybral i jest konsekwentny - zeniac sie z kobieta, ktorej nie mozna zostawic samej nie zostawia jej samej. Bez wzgledu na swoje pasje. Jest odpowiedzialny za swoje wybory.
                      Ciebie ten passus dotyczyl o tyle, ze nie jestes odpowiedzialna za nic. Chociaz ? Sama pisalas, ze nie mozesz wyjechac, bo psy... No wiec jednak, trzeba z czegos zrezygnowac, tak ?

                      Decydujac sie na dzieci z automatu godzimy sie z tym, ze pewne rzeczy stana sie dla nas , okresowo przynajmniej, nieosiagalne. Na przyklad nie bedziemy sie wysypiac, przy pechu nawet kilka lat. Zmieni sie struktura wydatkow, bo sama moge wydac na hobby i do nastepnej wyplaty jesc makaron z keczupem, ale dziecka tak karmic nie bede.
                      No i wlasnie o tym mowa - masz stworzenie wymagajace opieki, zone, dziecko czy psa, to pasje ograniczasz albo czasowo zawieszasz. A juz na pewno nie pchasz sie w gorszych warunkach tam, gdzie w lepszych kilkakrotnie nie dalo sie rady.
                • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 11:27
                  Ale ogarnij sie facet ktory sie wspina zdobywa szczyty nie robi tego okragly rok wiec moze nie przesadzaj. Uwazam ze majac dzieci nie trzeba rezygnowac z pasji czlowiek co sie poswieca nie z wlasnej woli nie jest szczesliwy. Nieszczesliwy nie jest dobrym ojcem i kolko sie zamyka. Przy nieszczesliwym ojcu nie sa szczesliwe dzieci. Takze ja sadze ze idealnego wyjscia nie ma z takiej sytuacji.
                  • mamma_2012 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 12:31
                    Chyba nie wiesz o czym piszesz. Taki wyjazd nie trwa tydzień czy dwa. Facet sam w wywiadzie przyznał, że od kilku lat w górach spędza BN i Sylwestra, sama aklimatyzacja zajmuje wiele tygodni. Wyprawa na k2, kiedy wyruszyła, a nie wrócą przynajmniej do marca. A co z czasem poświęconym na zbieranie pieniędzy, treningi, wyjazdami w mniejsze góry? Dziś w radio ponowiono prośby o wpłaty, bo zginął... jedyny żywiciel rodziny (albo i dwóch).
                    Jeśli komuś szczęście przynosi niebezpieczna pasja to powinien wstrzymać się z zakładaniem rodziny aż się zrealizuje lub poddać się leczeniu, jeśli jest potrzeba (tak są takie zaburzenia, kiedy dopiero przy bardzo wysokim poziomie adrenaliny człowiek czuje to co inni jadąc kolejka na Kasprowy). To jest idealne wyjście.
                  • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 16:12
                    "Uwazam ze majac dzieci nie trzeba rezygnowac z pasji czlowiek co sie poswieca nie z wlasnej woli nie jest szczesliwy"

                    Jolu, uparcie podchodzisz do tematu od dudy strony.
                    Jeśli komuś nie daje szczęścia przebywanie z rodziną, opieka nad dziećmi, to niech nie zakłada rodziny i nie sprowadza na świat dzieci. No proste.
                    Człowiek spełnia się w różnych rolach. Jeden będzie świetnym ojcem, inny opłynie świat w kajaku.
                    Pasja jest fajną sprawą. Ale mając rodzinę należy pamiętać o tym, że przestaje się żyć dla siebie, a żyje się też dla innych. Jeśli ktoś nie jest gotowy zrezygnować z niebezpiecznych pasji, to nie jest gotowy na rodzinę. Jak człowieka pasją jest granie w brydża albo Black Jacka na pieniądze, też powiesz, że spoko luz i ma prawo realizować swoje pasje kosztem rodziny?
                    • nathasha Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 01.02.18, 15:58
                      Dokladnie. I uwazam tak mimo ze nie mam dzieci.
                • rosapulchra-0 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 01.02.18, 18:43
                  Mów za siebie, miniulowa.
      • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 12:45
        Mam alergię na ludzi, którzy "mają prawo" .
        Zazwyczaj tacy ludzie zapominają, że mają też obowiązek.
      • mozambique Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 13:28
        złowiek się rozwija, poznaje ciągle siebie. Jedno wydarzenie potrafi przewrócić wszystko do góry nogami. Obiecałem, oczywiście, wtedy byłem tego pewny i wierzyłem w to."

        niewiele to sie rózni od tlumaczen rozowdowych - "na slubie obiecałem i wierzylem w to.Ale roziwjam sie , ciagle poznaje siebie. Nie wiedzialem ze nagle zakocham sie w 20-letniej dupencji "

        sliski typ, brrrr....
        • pelissa81 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 20:29
          hehe, dokładnie to samo mogłoby dotyczyć zdrady big_grin
          "- Miałem dobre intencje, gdy jej to obiecałem. Ale z życiem tak jest: gdy mówisz, że będziecie żyli długo i szczęśliwie, wierzysz i chcesz, żeby tak było. Życie to nie matematyka. Człowiek się rozwija, poznaje ciągle siebie. Jedno wydarzenie potrafi przewrócić wszystko do góry nogami. Obiecałem, oczywiście, wtedy byłem tego pewny i wierzyłem w to.
          "
      • memphis90 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 19:00
        Fuj fuj, fuj, pan "ma prawo" założyć rodzinę i ma prawo "przeżyć życie dla siebie", ale nie ma żadnego poczucia obowiązku względem tej rodziny uncertain Ohydny przykład narcyzmu i egoizmu.
        • araceli Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 20:41
          memphis90 napisała:
          > Fuj fuj, fuj, pan "ma prawo" założyć rodzinę i ma prawo "przeżyć życie dla sieb
          > ie", ale nie ma żadnego poczucia obowiązku względem tej rodziny uncertain Ohydny przyk
          > ład narcyzmu i egoizmu.

          We wszystkich dyskusjach na ten temat mam wrażenie, że dyskutanci dzielą się na 2 frakcje:
          1. Ci, którzy uważają, że najpierw masz obowiązki a potem prawo
          2. Ci, którzy uważają, że masz prawo, i nic nikomu do tego - obowiązki niech przejmuje ktoś inny.
          • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 20:53
            "We wszystkich dyskusjach na ten temat mam wrażenie, że dyskutanci dzielą się na 2 frakcje:"

            Nie wiem z której jestem frakcji, ale zakładanie rodziny, w tym płodzenie dzieci, nie jest obowiązkowe. To akt woli. Tylko że dzieci są bezbronne, całkowicie zależne od rodziców przez pierwszych kilkanaście lat. Dzieci to wspaniała sprawa, ale też wielka odpowiedzialność. Jeśli ktoś nie jest gotowy na podjęcie tej odpowiedzialności, chce być wolny i "się realizować" w czymś, co potencjalnym dzieciom zabierze rodzica, powinien przed rozmnożeniem się przemyśleć sprawę kilka razy. Nie mówiąc już o tym, że kasa przeznaczana na kosztowne hobby rodzica jest kasą, której nie dostaną dzieci. Innymi słowy, człowiek, który spędza święta, urodziny, urlopy, itp. na hobby zamiast z rodziną raczej niekoniecznie powinien tę rodzinę mieć, bo co to za rodzina? I owszem, zakochana kobieta będzie bronić jak niepodległości wizji romantycznej swojego misia.
            Takiego go wybrała. Ale dla dzieci raczej fajniejsze są święta z tatą niż oglądanie zdjęć taty z drugiego końca świata.
    • mama.nygusa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 30.01.18, 22:05
      ja to tylko tu zostawie, wpis na fb, na grupie bydgfoszczanie.Nie wiem czy to co pisze autor jest prawdziwe...A moze by tak z innej strony?
      Zbiórka zbiórką, Kasa kasą – ch... mi do tego kto, ile i na co daje. Napiszę z innej perspektywy. Jestem synem człowieka, który na niejeden ośmiotysięcznik wchodził – na jeden wszedł i zginął. Chodziłem wtedy do podstawówki. I nie będę pisał o żadnym bohaterstwie mojego ojca. Wystarczająco nasłuchałem się tych wszystkich bredni na ulicy, w szkole, od urzędników, którzy widzieli moje nazwisko i z odmętów pamięci przypomnieli sobie o moim ojcu – chcąc mi sypnąć komplementem – słyszałem tysiące razy jakim to był wielkim bohaterem i jaką potężną miał odwagę. Ch...a miał – nie odwagę. Ch...em był a nie bohaterem. BOHATEREM była moja matka! Dopóki nas nie było na świecie razem wspinali się tu tu to tam. Obietnica była jedna – przychodzi dziecko na świat – odstępujemy od tego sportu w wymiarze ekstremalnym. I przychodzę na świat. Jest siermiężny PRL. Po co bawić się w kartki i kolejki, po co użerać się z bachorami, na ch... z tym wszystkim. I spie...ł. Mój ojciec był tchórzem ponad tchórze. Zostawił nas z tym wszystkim. Zostawił nas z traumą o której nawet głośno nie można powiedzieć – bo przecież był bohaterem! W imię czego bohaterem? W imię własnych ambicji które były ważniejsze niż dzieci? Na co szedł hajs? Na książki, zeszyty, ubrania, jedzenie? Zwykle pie...nie – chodziłem w szmatach do szkoły, żarłem mortadele na która matka ledwo zarobiła biegając od jednej roboty do drugiej, z drugiej o trzeciej (i byłem szczęśliwy dzięki miłości matki). A on kartki sprzedawał by mieć na sprzęt. W dupie miał wszystko. Po co to piszę? Mackiewicz zostawił dzieci. Będą żyły z tym samym piętnem z którym ja i moje rodzeństwo borykaliśmy się tyle lat. I niech to będzie komentarz do jego bohaterstwa. Kocham góry ponad wszystko – ale kocham je mądrze i ta miłość to miłość przekazana dzięki matce. Wspinam się, ale nigdy nie narażę swojego życia w imię czczego bohaterstwa, w zapomnieniu dla rodziny i wartości, które powinny być nadrzędne dla każdego rozsądnego człowieka. Wychować dziecko – to jest bohaterstwo, odpowiedzialność to jest bohaterstwo – a nie wpie...nie się na 7 tysięcy bez tlenu. Samobójstwo w imię dwóch zdań na wikipedii i jakiejś płaskorzeźby w bliżej nieokreślonej lokalizacji, w imię szyby wkutej w bloku mieszkalnym, w imię nazwy szkoły, której młodzież ma w dupie kim był patron, w imię jakiejś nazwy ulicy i bestialsko pojebanej gloryfikacji. I teraz walka z mitem – po co wchodzą na ośmiotysięczniki? Po co akurat tam? Dla pokonania własnych słabości, walki z ograniczeniami? Ściema ku.... Ja Wam powiem po co mój ojciec to robił. By zaistnieć, by zapisać się na „kartach historii”, z nonszalancji, ch...owo rozumianego splendoru, bo zwyczajnie w innych dziedzinach był zerem. Palił, pił – sportowiec. Przecież można wchodzić na o wiele mniejsze góry – nadal niebezpieczne – ale? No własnie nikt się takim wejściem nie interesuje. Na Mont Blanc wchodzą tabuny Januszów jak po browara w Biedronce. I tam „chwały” nie będzie. No chyba ze wszedłby boso. Mocarz bez tlenu wchodzi na Nanga Parbat i zostawia dzieci – i ja a takie bohaterstwo podziękuję."
      • mildred.pierce Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 02:20
        Ten sam tekst widziałam w komentarzach pod tekstem na stronie radekteklak, coś takiego. To pełen bluzgów wywód o całej tej sprawie i tam był komentarz o dokładnie takiej treści.
      • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 03:04
        Nadal o niczym to nie swiadczy . Gdybysmy mieli taka opinie o rodzicu ktory sie wspinal na gory i zginal dwudziestu takich synow to wtedy moglibysmy wyciagnac wniosek czy maja z tego powodu traume czy nie. Jedna to za malo.
      • pelissa81 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 07:18
        teklak.pl to stąd
      • mamma_2012 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 08:49
        Nie wiem czy historia jest prawdziwa, ale sugeruję uczciwe zmierzenie się z tym jakie myśli pojawiłyby się w Waszych głowach, gdyby mąż zostawił Was z dziećmi w trudnym momencie życia (upadająca firma) zorganizował sobie zbiórkę na motor i postanowił zostać człowiekiem, który jako pierwszy obejdzie świat w x dni, a po drodze zahaczy o Syrię i Afganistan, bo to zawsze było jego marzeniem.
        • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 09:30
          "jakie myśli pojawiłyby się w Waszych głowach, gdyby mąż zostawił Was z dziećmi w trudnym momencie życia"
          No więc właśnie. Dla mnie ten mąż nie byłby żadnym bohaterem tylko tchórzem uciekającym od problemów, Piotrusiem Panem i zerowym wzorem dla dzieci.
          Gdyby mój mąż wywinął taki numer, po powrocie czekałyby go spakowane walizki i pozew rozwodowy z orzeczeniem o jego wyłącznej winie wraz z wnioskiem o ograniczenie władzy rodzicielskiej do prawa do otrzymywania informacji na temat dzieci plus solidne alimenty (skoro pana stać na kosztowną samorealizację... ).
          • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 11:20
            Ciekawe ktory sad by ci to uznal.
            • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 16:14
              "Ciekawe ktory sad by ci to uznal."

              W Polsce? Moja droga, praktycznie każdy 😁
              • jola-kotka Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 17:14
                Watpie
                • miniulowa Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 01.02.18, 16:20
                  A wątpisz na podstawie własnego doświadczenia?
      • fadilla Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 09:09
        Ech himalaiści w PRL-u to historia na osobny wątek. Pieszczoszki systemu, korzystający ze zgody na zagraniczne wyjazdy, choć potem wielu z nich zostało działaczami solidarności. Uciekali do wolności, w bazach pod górami potrafili przesiadywać po kilka miesięcy, bo do czego miało im się spieszyć, do kraju z reżimem? Przemycali za granicę wszystko co się dało sprzedać, handlowali własnym sprzętem, z takim trudem zdobytym w Polsce. Sami zaopatrzeni w batoniki i czekoladki, a ich dzieci w Polsce tego nie miały, bo czekolada była na kartki. Przelicznik dolara do złotówki działał na ich korzyść, byli urządzeni. No i jeszcze zdobywali szczyt, wracali w chwale, bohaterzy narodowi.
      • himilke Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 31.01.18, 18:44
        Pisałam już to kiedyś, mój ojciec zginął w Himalajach w jednej z tych wypraw w latach 80. Gdy byłam mała czekałam, że może wróci, często miałam taki sen, że dzwoni dzwonek, i on tam stoi z czerwonym plecakiem i wszystkie kłopoty się kończą. Ale nie wrócił. Zostawił nas w strasznych kłopotach finansowych i logistycznych, szkoda gadać nawet. Czy naprawdę było warto dla tej glupiej góry zostawić nas, co po tym zostało, zaledwie wzmianka w wikipedii i klocek na tym pomniku, ktory ostatnio postawili...szkoda, szkoda, całe życie czuję taką gorycz , teraz moje dzieci nie maja dziadka ja nigdy nie miałam taty. Dawniej jakoś to tłumaczyłam sobie wielką pasja itd, odkąd mam dzieci, to wiem,że żadna pasja nie jest usprawiedliwieniem, żadna.
        • pelissa81 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 01.02.18, 19:09
          Strasznie mi przykro, tak samo dzieci Kukuczki - nie znaly ojca

          wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,17142582,Wojciech_Kukuczka__Nie_jestem_synem_ojca.html

          A tu jego zona
          www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,162269,16845027,Nie_martw_sie__wroce___rozmowa_z_Cecylia_Kukuczka_.html


          Syn:
          Nie chciałem być himalaistą, kosmonautą, strażakiem ani policjantem. Moje życie poszło w innym kierunku. Z Wojciechem Kukuczką, synem himalaisty Jerzego Kukuczki, rozmawia Dominik Szczepański
          Czytasz ten artykuł, bo jesteś prenumeratorem Wyborczej. Dziękujemy!
          Nie lubi pan rozmawiać o ojcu?

          - Rozmawiam czasem, bo mnie ktoś namówi. Ale szczególnie tego nie lubię.

          Dlaczego?

          - Dziennikarze często próbują rozmawiać bardziej o mnie niż o nim. Chętnie opowiadam o jego osiągnięciach, ale gdy ktoś, jak pan teraz, próbuje skierować rozmowę na mnie, na moje sprawy osobiste, to niezbyt dobrze się z tym czuję.

          Do kin wszedł film "Jurek" o pana ojcu. To prawdziwy film?

          - Żaden film nie jest prawdziwy. "Jurek" to najlepiej zrealizowany dokument, jaki powstał o moim ojcu. Sensownie poukładany, dobór wątków jest ciekawy. Wydaje mi się, że film jest dobry.

          Mnie się podobał, bo nie pokazuje pana ojca jako herosa bez skazy. Ale czy to wystarcza, by podobał się on również panu? Wzbudził w panu jakieś emocje?

          - Opowiada o osobie mi bliskiej, ale też takiej, z którą nie byłem mocno związany emocjonalnie. Gdy odpadł od południowej ściany Lhotse, miałem pięć lat. Słabo go pamiętam, zostały tylko mgliste wspomnienia. Film nie wzbudza więc we mnie nostalgii, romantycznych wrażeń, bo ojca ledwo pamiętam.

          Skoro nie jest pan związany z nim emocjonalne, to dlaczego zakłada pan Wirtualne Muzeum Jerzego Kukuczki?

          - Emocje nie muszą być jedynym bodźcem prowadzącym do takiego działania. Dokonania ojca szalenie mnie interesują, polubiłem grzebanie w archiwach, filmach i fotografiach. Mam do nich bezpośredni dostęp, więc zacząłem powoli to układać. Okazało się, że da się to profesjonalnie zarchiwizować, więc czemu tego nie zrobić? To może się przydać wielu osobom, mieć duży oddźwięk publiczny. Chcę pokazać to ludziom, bo mam poczucie, że są to rzeczy szalenie wartościowe, które powinny zostać opracowane i udostępnione.

          Dla kogo jest to muzeum?

          - Dla ludzi, których interesuje himalaizm i mój ojciec, chcą pisać o nim prace i robić filmy. Albo tylko wejść na stronę i sobie poczytać. Postawiliśmy na precyzyjne informacje. Chcemy także, by było to miejsce, gdzie ludzie będą mogli uzupełniać opisy, wrzucać zdjęcia, rozwijać to archiwum. Adres: www.jerzykukuczka.pl

          Nie brzmi pan, jakby chciał budować pomnik dla ojca.

          - Nie czuję się zobowiązany, by go budować. Tutaj chodzi o coś innego. O wartość, którą przedstawiają te materiały.

          Jurek - zwiastun



          Miał pan kiedyś żal do ojca?

          - Nigdy nic takiego nawet nie wpadło mi do głowy, bo niby z jakiego powodu? Realizował swoją pasję, był w tym dobry, miał ogromne osiągnięcia i dobrze się czuł z tym, co robi. Podziwiam go i szanuję za to, czego dokonał w górach.

          A można kochać kogoś, kto zostawia bliskich dla gór i naraża ich na ciągły lęk?

          - Nie użyłbym tak kategorycznych słów. Człowiek realizuje się na wielu płaszczyznach. To, że istniejemy tylko po to, by spędzać czas z rodziną, jest pewną koncepcją, z którą nie każdy musi się zgodzić. Wydaje mi się, że życie nie składa się tylko z przyjemności w gronie własnej rodziny. To nie jest największa wartość. Wręcz przeciwnie. Szukanie własnej ścieżki, własnych rozwiązań, tworzenie nowych rzeczy, pójście pod prąd przeciętnym konwencjom - to są wszystko rzeczy wartościowe.

          Czuje się pan synem Jerzego Kukuczki czy Wojciechem Kukuczką? Da się to rozdzielić?

          - Nie powiedziałbym o sobie, że jestem synem własnego ojca. Wręcz przeciwnie. Nie podzieliłem jego drogi życiowej. Mam świadomość, że był postacią znaną i cenioną, jego wątek pojawia się wokół mnie, bo jest osobą publiczną. Zawsze jestem o niego pytany i jest to dla mnie oczywiste. Ale nie czuję piętna i ciężaru ani chęci ucieczki od tej sytuacji.

          Skoro nie ciężar, to może czuje pan dar?

          - Też nie. Byliśmy osobnymi ludźmi, nie mieliśmy nawet okazji porządnie się poznać. Łączy nas pokrewieństwo, ale to spojrzenie bardzo proste. Gdy głębiej się nad tym zastanowić, to nasze więzi rodzinne nie miały szansy zaistnieć. Dlatego zawsze mnie dziwi szukanie tego typu zależności.

          Ojciec zabrał pana pierwszy raz w góry?

          - Jeśli nawet, to nie byłem tego świadomy. Byłem wtedy małym dzieciakiem, a ojciec w ostatnich latach życia koncentrował się głównie na swoich celach himalajskich. Rzadko bywał w domu.

          Góry są dobrym miejscem, żeby pojechać i odpocząć. Trochę się wspinam, ale to tylko rekreacja. Nie jest to ani droga, ani cel mojego życia.

          Nigdy nie chciał pan zostać himalaistą?

          - Nie chciałem być himalaistą, kosmonautą, strażakiem ani policjantem. Moje życie poszło w innym kierunku.

          To po co pojechał pan na Mount Everest?

          - Bo miałem taką sposobność. Podkreślam - to nie była decyzja, która miała mnie poprowadzić w stronę gór na stałe. Była to wyprawa bez żadnych aspiracji himalajskich, bo nie trzeba ich mieć, żeby pojechać na Everest. Ja po prostu chciałem zobaczyć, jak wygląda świat, o którym tyle słyszałem i czytałem.

          I jak wygląda?

          - Cieszę się, że tam byłem. To była przygoda, która poszerzyła moje rozumienie świata. Nie żałuję. Oderwałem się od życia, które mam na co dzień. Wkroczyłem w inną rzeczywistość.

          A czy jest to świat lepszy? Często o himalaistach mówi się, że uciekają do bardziej beztroskiego świata.

          - To nie na tym polega. Dobre i przyjemne w tym wszystkim jest to, że człowiek może wrócić potem do normalnego życia. Proszę uwierzyć - nie ma przyjemności w siedzeniu w górach na dużej wysokości, gdzie każda czynność sprawia ogromny problem. Dla mnie był to post dla umysłu i ciała, który procentuje tym, że zwykłe rzeczy nabierają większego znaczenia. Można je docenić, nabrać nowych przekonań.

          Gdy zginął ojciec, to matka zabroniła wam jeździć w góry?

          - Nigdy nic takiego nie powiedziała. Zawsze, gdy szedłem się wspinać, to się martwiła. Gdy jechałem na Everest, była temu przeciwna, ale nigdy nie przybrało to rozmiarów ostrego zakazu. Raczej namawiała, żebyśmy inaczej spędzali wolny czas.

          Rozmowa z Cecylią Kukuczką: Nie martw się, wrócę


          Jakim chce pan być ojcem? Nie boi się pan, że pana syn będzie chciał pójść śladami dziadka?

          - Nigdy o tym nie myślałem. Ale jeśliby się tak zdarzyło, wzbudziłoby to moje obawy, jednak bym tego nie blokował. Każdy człowiek musi sam ustalać swoją ścieżkę.

          Akceptuje pan to, co robił pana ojciec?

          - Tak. To było bardzo wartościowe.

          Alpinizm to coś pożytecznego?

          - Nie wiąże się z bezpośrednimi korzyściami dla świata, ale świat jest tak stworzony, że ważne są te rzeczy, które pomagają nam się rozwijać jako cywilizacji. Himalaiści nie pracują w szpitalu, nie pomagają ludziom bezpośrednio, ale czy np. piłka nożna jest pożyteczna? Wielu ludzi inspirowało się moim ojcem w poszukiwaniu własnej drogi. Wielu mu kibicowało, bo reprezentował cały naród, który chciał poczuć, że jest w czymś najlepszy. I w latach, w których Jerzy się wspinał, tak było. Więc tak - myślę, że alpinizm może być pożyteczny.

          A obserwuje pan kierunek, w który zmierza alpinizm?

          - Nie interesuję się tym tak bardzo. Docierają do mnie informacje o wyprawach, ale wiem zbyt mało, by kategorycznie je oceniać. Na pewno dziś himalaizm nie jest nakierowany na takie sukcesy jak w latach 80. Nie da się też ukryć, że nie odnosimy już takich sukcesów jak w złotej dekadzie. Alpinizm stał się bardziej komercyjny, ale też bezpieczny. Dąży do rekreacji. Ciężko ocenić, czy to dobrze, czy źle.

          Pana ojciec odnalazłby się dziś w tym wszystkim?

          -
        • pelissa81 Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 01.02.18, 21:02
          Himilke, masz na myśli ten chorten?
          www.fundacjakukuczki.pl/pages/posts/chorten-upamietniajacy-polskich-himalaistow-ktorzy-zgineli-na-pd.-scianie-lhotse-zostal-odsloniety-92.php?p=40
          • himilke Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 01.02.18, 21:51
            nie, jest pomnik himalaistow w Katowicach
      • mrs_jedi Re: Dzieci Tomasza Mackiewicza 02.02.18, 03:48
        Nie wiem, czy to autentyczny wpis, ale argumenty przedstawione przez dziecko alpinisty do mnie przemawiają.
        Dlatego cenię wybór Wandy Rutkiewicz, która odpowiedzialnie nie obciążyła swoją pasją dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka