Dodaj do ulubionych

A Wasze dziwactwa...

29.01.18, 21:24
Ew Waszych najbliższych jakie są?
Pochwalicie sięwink
Obserwuj wątek
    • adriana.la.cerva Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 21:38
      Nie toleruje pewnych odglosow - kaszlu, przelykania, zucia i siorbania. Automatycznie wychodze z pomieszczenia bo nie recze za siebie.
      • em_em71 Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 21:55
        W kraju, gdzie panuje kult pierogow, najlepiej zrobionych przez kogos, ale "domowych", ja nie dotkne, obrzydzaja mnie, mam ciary na sam widok i odruch na mysl o jedzeniu. Nie znam nikogo, kto by podzielal moje odczucia.
        • gladys_g Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:47
          em_em71 napisała:

          > W kraju, gdzie panuje kult pierogow, najlepiej zrobionych przez kogos, ale "dom
          > owych", ja nie dotkne, obrzydzaja mnie, mam ciary na sam widok i odruch na mysl
          > o jedzeniu. Nie znam nikogo, kto by podzielal moje odczucia.

          O, zatem mój syn nie jest jedynym takim odmieńcem smile
          • konwalka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 13:54
            Ani mój smile
      • morgen_stern Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 08:51
        Nazywa się to fachowo mizofonia. Nic fajnego.
      • ortolann Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 08:58
        adriana.la.cerva napisał(a):

        > Nie toleruje pewnych odglosow - kaszlu, przelykania, zucia i siorbania. Automat
        > ycznie wychodze z pomieszczenia bo nie recze za siebie.

        Siostro.
        • e-ness Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:16
          No właśnie zastanawiałam się czy to jest jakaś jednostka chorobowa, bo tez mam problem z dźwiękami wydawanymi przez najbliższych , od razi staje się nerwowa, nabuzowana i mam ochotę gryźć 😕
      • astramastra Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:29
        mam to samo, to mizofonia. Pewne dźwięki doprowadzają mnie do szału, właśnie żucie, siorbanie ,mlaskanie, ale też techno, czy podobny rodzaj muzyki, szeleszczenie, szuranie, świst... Strasznie to uciążliwe w życiu codziennym.
        Poza tym nie znoszę otwartych szaf , szafek i szuflad, nie zasnę jak jest odsłonięta firanka.
        • barefoot_duck Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 15:03
          Siostro! 100% zgodność. Pewne dźwięki mnie rozsierdzają, a otwarta szafa, wysunięta szuflada, odsłonięta szuflada czy niesymetrycznie opuszczona roleta nie pozwolą mi zasnąć.
          • astramastra Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 20:38
            No wypisz wymaluj bliźniak
        • asia-loi Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 19:42
          astramastra napisał(a):
          ... Pewne dźwięki doprowadzają mnie do szału, właśnie żucie, siorbanie ,mlaskanie, ale też techno, czy podobny rodzaj muzyki, szeleszczenie, szuranie, świst...


          No to widzę, że jest nas więcej, a już myślałam, że ze mną jest coś nie tak. A najbardziej nie znoszę jak ludzie pociągają nosem (katar, lub różnica temperatur zimą), mam ochotę za to pociąganie nosem przywalić w łeb, a przecież wystarczy użyć chustki do nosa. .
          • astramastra Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 20:41
            Tez myślałam,ze coś nie tak ze mną a okazuje się,ze to chyba powszechne.Tyle ,ze ja naprawdę w srodku szalu dostaje przy róznych dźwiękach.
      • schnupfchen Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:52
        Mam to samo z zuciem, jak maz je surowke, mam ochote go uderzyc, chociaz nie jego wina wink I gwizdanie, starsi faceci w sklepach lubia gwizdac, brrrrr
        • lena.113 Re: A Wasze dziwactwa... 31.01.18, 22:22
          He he mój mąż to ma jak chce bo zdenerwował zabieram do łóżka jabłko lub chrupkie marchewkę nie zaśnie jak pies się lize i drapie
      • thank_you Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:25
        O matko, myślałam, że tylko ja tak mam. Niektórzy ludzie wydają takie specyficzne dźwięki w trakcie żucie - automatycznie mnie podbija.
        • karme-lowa Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:31
          Mnie też. A gwizdanie doprowadza mnie do szału!
    • aj.riszka Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 21:59
      Mysle, mysle ...i chyba brak. Ale moge byc nieobiektywna.
    • xantostrephomonas Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 22:15
      Czuję skrajne obrzydzenie zimą, gdy zbliża się do mnie obłoczek pary z cudzych ust. Bleeee na samą myśl mi niedobrze. Wyjątkiem są moje dzieci mogą na mnie ziać do woli.
    • vi_san Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 22:23
      Nie wiem czy to dziwactwa.
      1. Mojej zastawy do napojów nikt z domowników nie tyka. Kawę piję tylko i wyłącznie z jednej, konkretnej porcelanowej filiżanki. Nie ma opcji kubka czy choćby innej filiżanki! Tylko ta jedna. Jest jeden konkretny kubek do mleka. Tylko ten i żaden inny. Jest jedna, konkretna filiżanka do herbaty. Tylko ta jedna. Jest jedna, konkretna szklanka do coli, inna [ale też konkretna] do soków. Fioł? Ale poza domem piję w czym mi podadzą, to nie wiem czy się liczy?
      2. Nie lubię jak mnie ktoś dotyka. Poza moim mężczyzną, oczywiście. Jakkolwiek. Nie znoszę zwyczajowego "obcałowywania" rodzinnego czy koleżeńskiego, przytulenie czy inne gesty, ogólnie biorąc nawet i serdeczne - u mnie sprawiają, że sztywnieję jak skamieniały mamut. Przełamuję się na podanie ręki. Nie dla mnie przyjemność z masażu czy kosmetyczki, wizyta u fryzjerki to jak już koniecznie muszę i absolutnie nie da się uniknąć...
      Więcej nie pamiętam, a powyższe to nie wiem czy się liczą jako dziwactwa?
      • 7katipo Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:09
        To ja odwrotnie. Jestem dotykaczem, takim bezwiednym, mimochodem.
    • bywalec.hoteli Czytam emamę :) 29.01.18, 22:29
      Czytam emamę smile choć jestem facetem i mam rodzinę i nie jestem jakiś nie teges wink
      Poza tym przesadzam w częstości mycia rąk i z oglądaniem samochodu po wysiadce (czy wszystko zamknięte, czy dobrze zaparkowane, czy ręczny zaciągnięty itp.).
      • jdylag75 Re: Czytam emamę :) 30.01.18, 09:22
        Ja mam obsesję dobrego zaparkowania, kiedys spieszyłam się do biura i zaparkowałam byle jak i po 3 h leciałam w deszczu wyprostować auto, no nie mogłam tego przeżyć, cały czas miałąm zajęty procesor myśleniem jak powinnam zorobć zeby było dobrze.
      • gryfna-frelka Re: Czytam emamę :) 30.01.18, 10:23
        Bywalcu Hoteli, mam dokladnie tak samo i z myciem rak i z ogladaniem pozycji samochodu, upewnianiem sie ze wszystko zamkniete, pogaszone, reczny zaciagniety...
        • bywalec.hoteli Re: Czytam emamę :) 30.01.18, 10:52
          gryfna-frelka napisała:
          > Bywalcu Hoteli, mam dokladnie tak samo i z myciem rak i z ogladaniem pozycji sa
          > mochodu, upewnianiem sie ze wszystko zamkniete, pogaszone, reczny zaciagniety..
          Gryfna Frelko - byśmy się dogadali smile
          • mallard Re: Czytam emamę :) 30.01.18, 13:11
            bywalec.hoteli napisał:

            > Gryfna Frelko - byśmy się dogadali smile

            Kurde mistrzu, - wyżej pisałeś, że masz rodzinę! wink
            • bywalec.hoteli Re: Czytam emamę :) 30.01.18, 16:46
              Ja mówię o gadaniu a nie o rodzinie smile
              • gryfna-frelka Re: Czytam emamę :) 30.01.18, 16:59
                I tak tez to odebralam - piateczka Bywalcu!! big_grin
                • bywalec.hoteli Re: Czytam emamę :) 30.01.18, 23:23
                  Piąteczka, Frelko! big_grin
        • karme-lowa Re: Czytam emamę :) 30.01.18, 12:34
          Też mam tak z autem. Wszystko sprawdzam po 3 razy. Z gazem i wodą mam tak samo. Muszę kilka razy sprawdzić czy gaz wyłączony i woda zakręcona.
      • eliszka25 Re: Czytam emamę :) 30.01.18, 13:05
        ooo, z tym samochodem tez tak mam smile. zdarza mi sie nawet w naszym garazu wsiasc drugi raz do zaparkowanego juz przed chwila samochodu i podjechac 10 cm do przodu, zeby stal idealnie na swoim miejscu big_grin.
    • 89mumin Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 22:38
      Ja jestem normalna, codziennie rano poświęcam około 5 minut na ustalenie która skarpetka jest lewa, a która prawa, a potem to już jak u ludzi. Kiedyś tak się skupiłam na ustalaniu lewa - prawa, że założyłam piętą do góry.
      Ps. żeby było zabawniej, w innych sytuacjach życiowych nie odróżniam lewej od prawej wink
      • zona_glusia Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:06
        Aby odróżnić lewą stronę od prawej muszę się chwilę zastanowić.
        Piszę prawą ręką, ale do obsługi myszki komputerowej używam lewej.
        • 89mumin Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 20:26
          Ja idę krok dalej - dla mnie prawa i lewa strona to pojęcia względne. Jak ktoś stojąc naprzeciwko mnie użyje tych pojęć w jednym zdaniu (np. skręcasz w prawo, potem idziesz prosto aż do skrzyżowania i za skrzyżowaniem w lewo), to mój mózg wariuje i przestaje przyswajać jakiekolwiek bodźce z otoczenia, bo zawiesza się na prawo-lewo. Po 5 minutach wypluwam z siebie error.
          • milka_milka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 21:32
            To tak jak ja!
    • mamma_2012 Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 22:50
      Praktycznie całą zimę chodzę w wiosennych butach bez skarpetek, do zimowych butów też nie używam, bo mi za ciepło, zakładam tylko na dłuższe spacery, często wysiadam zimą z samochodu bez kurtki, w koszulkach z krótkim rękawem, bardzo rzadko zapinam kurtkę, lubię wybiegać zimą po coś do samochodu czy garażu w koszuli czy piżamie. Przy tym wszystkim nie znoszę spacerów zimowych i marznięciawink
      • rosapulchra-0 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 06:28
        Praktycznie całą zimę chodzę z gołymi stopami i w balerinkach i bardzo rzadko zakładam kurtkę zimową.
      • konsta-is-me Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 06:37
        Tez nie nosze skarpetek, chyba ze to niezbedne.
        I zawsze mi cieplo w stopy, za to wrecz odmarzaja mi uda i... podbrodek.
        • hosta_73 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 20:45
          No to ja zupełnie odwrotnie, obrzydza mnie wnętrze buta 😊 muszę mieć skarpetki, choćby cieniutkie antygwałty
    • redheadfreaq Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 22:51
      Nienawidzę odgłosów kaszlu tak bardzo, że aż mnie trzęsie. Przeziębiony mąż = stan wojenny.
      Mam umiarkowanie nasiloną emetofobię.
      Szlag mnie trafia, kiedy ktoś pije z mojego kubeczka.
      Ach, i doskonale wiem, że nie dopiłam porannej kawy. Mam takie dręczące poczucie "niedokończenia".
      Muszę zjeść przynajmniej jeden ciepły posiłek w ciągu dnia, w przeciwnym razie czuję się chora. Kiedy mąż je w ramach obiadu kanapki, to mam wrażenie, że robi mi na złość, że to taka pasywna agresja big_grin
      Nie lubię chodzić do kina, czuję się przytłoczona, napięta i choćby film był całkiem rozrywkowy, to długo po seansie nie mogę się rozluźnić.
      Nawet w lecie śpię pod kołdrą. W upały cierpię, bo pod pościelą gorąco, a bez pościeli - fatalnie. Poszewka nie załatwia sprawy, zwykle kończy się tym, że śpię pod poszewką i na to kocem.
      • ga-ti Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 23:10
        "Nawet w lecie śpię pod kołdrą. W upały cierpię, bo pod pościelą gorąco, a bez pościeli - fatalnie. Poszewka nie załatwia sprawy, zwykle kończy się tym, że śpię pod poszewką i na to kocem."

        Znam to, oj znam, i ramiona nie mogą być odkryte, choć w lecie gorąco jak diabli, ja mokra, spać nie mogę, ale jak się odkryję to mi zimno i spać nadal nie mogę. I podwinięta kołderka musi być, by mi bokami nie wiało wink
        • mallard Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 00:13
          ga-ti napisała:


          > Znam to, oj znam, i ramiona nie mogą być odkryte, choć w lecie gorąco jak diabli, ja mokra, > spać nie mogę, ale jak się odkryję to mi zimno i spać nadal nie mogę. I podwinięta kołderka > musi być, by mi bokami nie wiało wink

          Przez chwile zastanawiałem się, czy to ja sam nie napisałem. wink
          • banieczka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 00:30
            Dołączam do klubu! Też muszę mieć przykryte ramiona, choćby było +40 stopni. Ale za to nienawidzę, kiedy jest mi ciepło w stopy i wystawiam je na zewnątrz, choćby było tak zimno, że para bucha z ust. Musi to być widok dość zabawny, bo na górze jestem zakutana jak naleśnik, a dołem - gołe stopy wystają.
            • konsta-is-me Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 05:24
              Mam identycznie-nawet w trzaskajace mrozy, goraco mi w stopy.
              • cauliflowerpl Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 07:33
                Ja przeciwnie, zimne stopy często nie dają mi zasnąć. Muszę spać w skarpetkach.
                • stephanie.plum Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 10:55
                  a ja w skarpetkach, ale z wystawionymi stopami spod kołdry...
            • mozambique Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 10:40
              akurat przykryte ramiona/plecy kołdrą to nie samo dziwactwo ale czysty, prawidłowy atawizm - w nocy chronimy plecy na wszelki przypadek , homo sapiens jest ukierunkowany " na wprost" - wzrok, słuch ustawiowny na sygnały z przodu, węch bardzo marny , ciało nagie czyli b. wrażliwe , mocny kilkugodzinny sen , więc "tyły" musimy miec zabepieczone
              • moadek Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:51
                muszę być przykryta w nocy od stóp po ramiona, nawet w upały, (wtedy śpię pod sama poszewką), bo wydaje mi się że jak wystawię nogę czy rękę to mnie zaraz co złapie za tę kończynę smile
    • gulcia77 Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 22:57
      Rano wstaję przynajmniej godzinę przed wyjściem, bo się "zawieszam" i jestem w stanie 15 minut siedzieć tępo ze skarpetką wciągniętą do połowy stopy, albo z kubkiem kawy przy ustach. Nie umiem spać odkryta. Więcej grzechów nie pamiętam.
      • 89mumin Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 23:07
        gulcia77 napisała:

        > Rano wstaję przynajmniej godzinę przed wyjściem, bo się "zawieszam" i jestem w
        > stanie 15 minut siedzieć tępo ze skarpetką wciągniętą do połowy stopy, albo z k
        > ubkiem kawy przy ustach.

        No w tym, to już na pewno nie ma nic dziwnego! Może poza tym, że wystarcza Ci tylko godzina wink
        • chocolate-cakes Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:50
          Właśnie. Nie jestem w stanie zebrać się w godzinę. Kiedyś było 1,5. Teraz staram się zebrać w godzinę i 20 minut smile
          • 89mumin Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 20:27
            Mam podobne wyniki smile
    • la_mujer75 Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 22:57
      Im jestem starsza, tym więcej potrzebuję ciszy i samotności. Kiedyś rzeczywiście - świetnie się czułam w otoczeniu wielu osób, teraz mnie to męczy. A znajomi - na odwrót- ciągle nowe wyzwania, nowe wydarzenia, gdzieś pójśc, koniecznie coś zrobić, bo jak nie, to znaczy, że marnują swoje życie. U mnie dokładnie odwrotne potrzeby się pojawiły.
      Mam tyle rzeczy do ogarnięcia, że rozkoszuję się wolnym czasem i jak ktoś mi go usiłuje zakłócić jestem niemiła.
      Dodatkowo - jestem bardzo zorganizowana i każdy wyłom w moim planie dnia, wywołuje mój niepokój. A agresją wręcz reaguję na "spontaniczne" wizyty, a nie mieszkam tak, że przez przypadek ktoś może do mnie wpaść. Nauczyłam już swoich znajomych, że spotkanie to po wcześniejszym umówieniu się . Nie musi być z tygodniowym wyprzedzeniemwink Bardzo, ale to bardzo im nie przypadał do gustu zmiana w moim charakterze. "Zdziwaczałam i zdziadziałam" według nich.

      • roks30 Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 23:10
        Od zawsze panicznie boję się ptaków. Organicznie nie znoszę wizyt u mnie w domu
        • malwa51 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 01:14
          Widzialas film "ptaki"? Hitchcocka? Kolezanka z klasy po obejrzeniu zaczela sie ich bac, bala sie jeszcze w liceum. Potem kontaktu z nia juz nie mialam, wiec nie wiem jak jest teraz.
          • mari.sol Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:02
            Boję się ptaków odkąd w dzieciństwie obejrzałam właśnie ten film. Zostało mi tak do dzisiaj. Żaby, pająki i węże to przy ptakach milutkie stworzenia.
            • malwa51 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:42
              A skad przyszlo ci do glowy ogladac cos takiego jesli balas sie ptakow? Wiedzialas o czym to bedzie zaczynajac ogladanie, czy po prostu zaczelas i cie wciagnelo? Obejrzalas do konca? (Pytam z ciekawosci, absolutnie nie zlosliwie)

              ja tez ogladalam. Ale gdybym naprzod wiedziala co tam bedzie, nie zdecydowalabym sie. Nie chodzilo o suspens, bo wiedzialam ze to thriller - tylko o krwawe sceny. Ale bylo to w czasach kiedy nie bylo imdb i nie mozna bylo sprawdzic poziomu brutalnosci zanim wlaczylo sie tivi wink
              A teraz clou; przysnelam pod koniec (jak siedzieli sterroryzowani w tym domu) i obudzilam sie na napisach koncowych. Bylam wsciekla, bo wiedzialam ze drugi raz na pewno sie nie pokusze o obejrzenie, a umknela mi puenta filmu. big_grin
          • roks30 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:44
            Widziałam, ale już wtedy się ich bałam więc to nie to. I to nie jest zwykły strach tylko fobia, od której włosy dęba stają, serce szybciej bije i oblewam się zimnym potem. Nie leczę się, bo leczenie polega na konfrontacji, a tego nie jestem w stanie zrobić 😀.
            • malwa51 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:56
              Polecilabym w ramach terapii domowej, o ile zdzierzysz widok pierzastych przyjaciol tongue_out na ekranie, filmy przyrodnicze bbc. Naprawde fajnie zrobione i ciekawe, nie zawsze o ptakach sensu stricte. W niedziele chyba leca na TVP1 lub TVP2. Plus kojacy glos Czubownej smile
              P.S ja sama nie znosze niektorych, np mew. Dra mordy, na wiosne juz od 3 rano, lataja nisko nad glowami i sraja gdzie popadnie, ze szczegolnym upodobaniem aut tongue_out do paru innych tez mam awersje, w tym latajacych szczurow.
    • tt-tka Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 23:10
      Czasem dluzej lezac w wannie mam wrazenie, ze obrastam luska
      Sa chwile, gdy nie tylko nie chce mi sie gadac, ale i wrecz nie znosze, zeby sie do mnie odzywac
      Pije kawe i herbate tylko z kubka - dla mnie norma, ale w innym watku zaliczono to do dziwactw smile
    • heca7 Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 23:34
      Uwielbiam żaby smile Ponieważ co roku składają mi skrzek w oczku- najpierw żaby, potem ropuchy (skrzek jest inny) a mam ryby, które lubią go zjadać ja ten skrzek własnoręcznie wyjmuję do dużych wiader i odchowuję. W rezultacie mamy w ogrodzie mnóstwo żab, późną wiosną chodzą już koło 21.00 po trawniku i drą dzioby. Jak tylko ktoś z domowników natknie się na płaza w miejscu, w którym przeszkadza albo jest zagrożony to woła mnie i słyszę- leć po mamę i powiedz, że tu siedzi jej ropucha big_grin Biorę w rękę i przenoszę w bezpieczne miejsce czule do niej przemawiając.
      • redheadfreaq Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 01:14
        Już Cię lubię smile Mam ogromną słabość do płazów.
      • pruszynkaaa Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 03:14
        Opowiedziałaś własnie horror... żaby i węże - dostaje prawdziwego ataku paniki. Na żaby zaczynam wrzeszczeć i płakać wielkimi łzami, skakać w miejscu jak opętana a na węże znowu mnie mrozi - dosłownie mrozi - drętwieją mi usta i połowa twarzy, zastygam w miejscu i oblewa mnie zimny pot. Ponoć mam wtedy papierowo bladą twarz. dla mnie koszmar masz w ogródku, jak z naczarniejszego snu.
        • mozambique Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 10:43
          naturalne, calkowicie zrozzumiale zachowanie ssaka
          niemal wszystkie kregowce panicznie boją sie węzy
          • owmordke Re: A Wasze dziwactwa... 31.01.18, 00:06
            Jedno z moich dziwactw jest takie ze sie nie boje/nie brzydze plazow, gadow, myszy, szczurow, pajakow, robakow, slimakow czy czego tam jeszcze. Wiem ze zadna moja zasluga. I wiem ze taki lek ma ewolucyjne uzasadnie. U mnie ten mechanizm nie dziala.
      • 7katipo Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 10:05
        OMG surprised Horror jak żywy.
        Kiedyś wracałam późno do domu, na środku chodniczka od furtki do drzwi siedziała sobie, wielka, jak stodoła wink
        Stanęłam przy furtce i wrzeszczałam TATO! TATO!!!! Ojciec zapalił światło przed domem, to zwiała, dopiero wtedy weszłam do domu big_grin
        A z kolei moja Brataniczka przynosiła do domu takie przejechane przez samochody, płaskie i wyschnięte, i mówiła: Dziadku, żabka się zepsuła, musisz ją naprawić! big_grin
        • heca7 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 14:40
          W zeszłym roku mi ktoś rozjechał ropuchę zaraz przed bramą. A taka duża i tłusta była.
      • hosta_73 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 21:07
        Świetne! Dogadałabyś sie z ta forumka, która ratuje przygięte gałązki w lesie i pomaga konwaliom.
      • schnupfchen Re: A Wasze dziwactwa... 31.01.18, 09:39
        Super, tez kocham zaby, jak tylko jest sezon na kochanie sie wiosna, ide nad jezioro, siadam, obserwuje i fotografuje. Jak siedze bez ruchu, zaby podchodza z cikawosci. Kocham to!
        • heca7 Re: A Wasze dziwactwa... 31.01.18, 15:55
          One są cudowne . W okresie godowym siedzą wieczorem na brzegu oczka i kumkają. Jak inna podpływa do tego miejsca to ją spychają do wody wink
      • claudel6 Re: A Wasze dziwactwa... 31.01.18, 22:40
        ale fioł smile
    • aaa-aaa-pl Re: A Wasze dziwactwa... 29.01.18, 23:42
      Czy to norma czy dziwactwo : po przyjściu do domu zdejmuję wszystko ( łacznie z bielizną) i zakładam stroj domowy.Męczyłabym się w ubraniach " wyjsciowych" w domu - mimo, że nie są to garsonki i inne eleganckie rzeczy ( raczej takie zwykłe).
      • mallard Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 00:01
        aaa-aaa-pl napisał:

        > Czy to norma czy dziwactwo

        Ja też tak robię, a więc to norma. wink
      • la_mujer75 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 00:08
        Majtek może nie zmieniam po powrocie do domu, ale zawsze zmywam makijaż, jeżeli takowy posiadam. Dopiero po nałożeniu kremu , czuję, że jestem w domu.
    • mallard Inko po czterdziestce 30.01.18, 00:00
      Jeśli ktoś wyskakuje z takim tematem, to w dobrym tonie jest zacząć od siebie, - prawda?

      Jeśli chodzi natomiast o mnie, to nie lubię określenia "na blasze" - fuj! wink
      • inka40plus Re: Inko po czterdziestce 30.01.18, 07:01
        Prawda.
        Obiecuję napisać.
        Tylko nie z telefonu bo tu trudno o dłuższą sensowną wypowiedź.

        Tak czytając Wasze zastanawiam się nad definicją
        Czy to coś niepowtarzalnego czy rzadko spotykanego
        Uciążliwego czy krytykowanego przez innych ?

    • malwa51 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 01:08
      Ja: nie zjem zupy, barszczu, no czegokolwiek co jest daniem obiadowym w postaci plynnej, z kubka. Nie dla mnie "gorace kubki".
      Nie cierpie pic z czarnych czy w ogole ciemnych (chodzi o "wnetrze") filizanek czy kubkow. Musze moc widziec i ocenic napar.
      Odsniezam mezowi samochod oraz podjazd do drogi, jesli sie wydarzy zima. Bo to lubie. Nie ze on mnie o to prosi czy osobiscie mam z tego jakas korzysc, bo jezdzic autem nie znosze, wiec i tak jezdzic bym nie mogla. Odsniezam po prostu dla funu i malo tego, wkladam w to cale serce tongue_out
      Lubie wycie wiatru i takie lekkie trzeszczenie drzew przy tym. (to chyba dziwactwo, bo wiekszosc ludzi mi znanych tego nie lubi).
      Nie lubie spogladac na ciemna sciane lasu wieczorem czy noca. Co jest troche trudne, jesli sie kolo niego mieszka. Ale co ciekawe, nie boje sie byc noca w lesie. Wyjasni mi to ktos?
      jak juz ogladam jakis film (i przy tym nie zasne, co ma miejsce w 99% przypadkow), to musze najpierw sprawdzic w necie kto jest dobry, kto zly, kto kogo zabije i jak sie skonczy....

      A najblizszych. Moj maz nie pojedzie sam do Lidla (jednego, konkretnego, do innych nie jezdzi w ogole). Tylko ze mna.
      Nie jada wlasciwie owocow i warzyw. Tylko jeden rodzaj miesa, kartofle i biale pieczywo. Nienawidzi tez owocow morza i nie tknie niczego z talerza, na ktorym leza np. krewetki, nawet jesli te niczego innego nie dotykaja . To ostatnie jest chyba dla niego dosc upierdliwe, bo jego krajanie lubuja sie w serwowaniu na spotkaniach pracowych torcikow kanapkowych tudziez lososi, ktorych tez nie jada i do ktorych podejscie ma takie samo jak do owocow morza.

      Ale nie wiem czy preferencje kulinarne to jakies straszne dziwactwo. Chyba kazdy je ma.

      Moj syn: zawsze ustawia smoka - takiego plastikowego, o dosc wrednym wyrazie pyska - na swojej skarbonce, zanim pojdzie spac czy wyjdzie z domu. Bo ktos tego kieszonkowego musi pilnowac, nieprawdaz. wink
    • majenkir Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 02:51
      Prasuje skarpetki big_grin
      • jola-kotka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 13:02
        Moja Halina majtki i nie da jej sie tego wybic z glowy smile ona twierdzi ze prasowanie dezynfekuje a to taka czesc garderoby ktora powinna byc bardzo czysta .
        • majenkir Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 16:25
          jola-kotka napisała:
          > Moja Halina majtki i nie da jej sie tego wybic z glowy smile ona twierdzi ze praso
          > wanie dezynfekuje a to taka czesc garderoby ktora powinna byc bardzo czysta .


          Moze dla noworodkow ma to znaczenie, ale mysle, ze dorosla baba moze zalozyc nieprasowane majty bez obaw tongue_out. A ja jestem freak, ktory lubi prasowac, a co gorsze mieszkam wsrod ludzi, ktorzy najczesciej nawet nie maja zelazka big_grin.
    • jola-kotka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 05:13
      Chodze wszpilkach caly dzien w domu tez kiedys dziwactwo pewnie ,dzisiaj koniecznosc. Nie wykompie sie pod prysznicem musze miec wanne jak np. W hotelu nie maja wanny to taki odpada czuje sie w kabinie strasznie, dusze sie a co ciekawe w windzie juz tego nie odczuwam i jeszcze pare innych by sie znalazlo ale za intymne.
      • milka_milka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 05:24
        Przykurcze stóp? Za paręnaście lat w ogóle nie będziesz mogła chodzić wcale. Kręgosłup, biodra i kolana teź w końcu siądą.
        • jola-kotka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:49
          Sciegna Achillesa
      • aaa-aaa-pl Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 07:14
        Chodzisz w domu w szpilkach???
        • 7katipo Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 10:08
          To z czego masz podłogi, z betonu??? wink
          • karme-lowa Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:36
            Ja współczuję sąsiadom😒
            • jola-kotka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:44
              Nie mam sasiadow takich ktorym moze to przeszkadzac. Mieszkam w domu wiec nikomu nie przeszkadzam.
          • jola-kotka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:54
            Kamien naturalny, parkiet . Podlogi to akurat sa dla mnie nie ja dla podlog . I maja taka cudowna zalete ze mozna je wymienic na nowe
        • jola-kotka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:50
          A nie napisalam juz tego?
      • aj.riszka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:42
        Pewnie przykurcze, powstale w wyniku ciaglego chodzenia na wysokim obcasie, juz nie pozwalaja Tobie na zmiane obuwia, nawet we wlasnym domu. Chodzenie po plaskim staje sie niemozliwe.
        • mozambique Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:07
          to nie jedyne uszkodzenie jolki
    • butch_cassidy Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 05:40
      No to z tego wątku dowiedziałam się, że moim dziwactwem jest m.in. przykrywanie kołdrą do spania (tak, cały rok), to że lubię być odludkiem, żaby (ropuchy też, jestem zachwycona, jak jakąś uda mi się wypatrzeć), a nie lubię niezapowiedzianych gości (z tym, że od zawsze umawianie się uważałam za normę i inni też).

      Poza tym śpię w skarpetkach i pod poduszką, lubię domowe ubrania przypominające przebrania-zwierzątka (kapcie-kotki, bluzy-renifery, itp), nie znoszę przemocy w filmach, a 99% filmów sensacyjnych mnie śmiertelnie nudzi, lubię napisy (na koszulkach, dekoracjach, itp), charmsy do bransoletek (w ilości przesadnej). W sumie to nie wiem, ile z tego to prawdziwe dziwactwa, ale chyba trochę tak.
      • butch_cassidy Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 05:44
        I chyba siedzenie o 5 rano na ematce też można uznać za dziwactwo.
        Ale katar mi nie dal pospać sad
    • rosapulchra-0 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 06:18
      Nie znoszę górnego światła. W domu mam wszędzie lampki i wszędzie gaszę górne światło. Nie znoszę również otwartych drzwi na oścież, zaraz je zamykam.
      • grey_delphinum Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 06:34
        Nie słucham muzyki (w ogóle) - raz na ruski rok puszczam sobie Gunsow na cały regulator i mam dosc na kilka miesiecy. Wsiadam do auta i wyłączam mężowi radio. Unikam sklepow ze wzgledu na napierdzielajacą z glosnikow muzykę. Jedynie w czasie Długiej jazdy na wakacje mąż ma dyspensę, ale wtedy też tylko wybraną muza, bo inaczej mam wrażenie, ze łeb mi eksploduje. Za to uwielbiam audiobooki i całe dnie spędzam że słuchawkami na uszach.
      • malwa51 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:11
        Moze nie ze dostaje bialej goraczki, ale ja tez nie lubie gornego swiatla i w ogole rozproszonego. Wole punktowe, miekkie. Nie lubie tez (ale to raczej upodobanie, nie dziwactwo.... chyba?) sterylnych domow, laboratoryjnej bieli, mocnych kontrastow, jakie sa teraz w wiekszosci katalogow (a na zywo, u szwagierki w salonie wink)
        • claudel6 Re: A Wasze dziwactwa... 31.01.18, 22:47
          też nie lubię górnego światła. w ogółe lubię w domu ciepłe światło z boków i półmrok. a juz do szału mnie doprowadza zapalanie górnego światła, jak jest za oknem dzień. w pracy mi tak robią niestety.
      • jola-kotka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:39
        U mojej bylej tesciowej byl taki zwyczaj ze wiecznie drzwi frontowe mieli otwarte w lato od rana do nocy,zima jak cos gotowala nawet -20 . Nie wioska jakas a Warszawa jak tam jezdzilam zamykalam im te drzw ku rozpaczy tesciowej . Dla mnie to tragedia taki dom bez drzwi haha
    • milka_milka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 07:10
      Zaparzam pół kubka herbaty i dolewam zimną wodę mineralną. A jeśli zaparzę cały, to muszę przelać do innego, bo mam wrażenie, że tan mi usta poparzy.
      • shumari Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:25
        Nie zjem i nie wypije niczego w domu, w którym mieszkają koty. To jedne z nielicznych zwierząt, które strasznie mnie obrzydzają.
        W domu temperatura musi być zawsze taka, żeby można było chodzić w krótkim rekawie. Nienawidzę nosić “betów” w mieszkaniu.
        Warzywa w zupie musza być starte na tarce. Nie zjem tez niczego jeśli mam podejrzenie ze mięso nie było myte przed obróbka.
        Nienawidzę tłumów- W metrze, na ulicy. Budzi się we mnie niepochamowana agresja, z która ciężko mi walczyć.
        Nienawidzę dotykać ludzi. Bardzo współczuje właśnie fryzjerom, kosmetyczkom czy lekarzom, ze ich praca polega tylko i wyłącznie na fizycznym kontakcie z klientem/ pacjentem, chociaż wiem ze to dla nich żaden problem.
        Pisku dzieci ale takiego ez powodu. Pisk jako cześć zabawy doprowadza mnie do szewskiej pasji.
        Nie jestem w stanie zjeść płatków śniadaniowych. Ma wrażenie ze przeżuwam rozmoczony papier toaletowy.mam ciarki na plecach kiedy widzę jak ktoś to je
        • e-ness Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 11:23
          E tam z tymi tłumami to nie dziwactwo, to zaburzenie ja tez tak mam 😉
          W kolejce zawsze stoję obok bo osoba za mną mogła by po buzi dostać jakby mnie dotknęła , sam fakt ze ktoś za mną stoi już jest wystarczająco denerwujący, na poczcie biorę numerek i wychodzę na zewnątrz, a zakupy w markecie robie późnym iwczorem i wybieram te miejsca które są mniej popularne
          Jak jesteśmy w trasie i musimy coś zjeść w mc( mam dziecię dlatego pada na niego) a widzę dzikie tłumy to często jemy w samochodzie na parkingu , w mnie wybieram skrajne miejsca a do metra wsiadam jak już muszę, wole 1 godz autobusem niż 20 min metrem
          I nie wiąże się to z obsesja zarazków tylko skalada się na to wrażliwością na dźwięk dotyku nadmiar bodźców, takie si😄
          Moj mąż ma trudno ze mną bo moje poddenerwowanie czasami przeradza się w mega wku..ie a stad już blisko do awanturki 😕
          • shumari Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 11:49
            Matko jak siostry. Wyobraź sobie ze mieszkam w Chinach i dzikie tłumy są dosłownie wszędzie. Miliony w autobusie , na przejściach dla pieszych metrze nie wspominając. I idę tam świadoma swego w.urwa wiedząca ze będę rzucać mięsem Jak znów będę musiała się wypychać z metra prowadząc wózek przed sobą. Świadomie wybrałam jedno z najbardziej zaludnionych miejsc na świecie. Masochistka ?🤪
            • e-ness Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:31
              😄 piąsteczka😄 choc po prawdzie to nie ma się z czego cieszyć 😉
      • katriel Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 10:45
        > Zaparzam pół kubka herbaty i dolewam zimną wodę mineralną.

        Mój syn robi tak samo, ale on ma 9 lat. Mówisz, że z tego się nie wyrasta?
        • milka_milka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:20
          Niestety nie... wink
      • jola-kotka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:41
        Moj maz tak robi z kawa pol filizanki kawy pol mleka zimnego. Nie nie zrobi bialej z expressu tylko czarna i dolewa to mleko bo dla niego inaczej za gorace smile
        • milka_milka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:51
          Tak samo robię z kawą, jak Twój mąż. smile
          A, moja uwaga o stopach nie miała być złośliwa. Tylko pomyślałam, że na dłuższą metę robisz sobie krzywdę.
          • jola-kotka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:58
            Po tylu latach na forum wiem czyje uwagi sa z gory zlosliwe, twoich nigdy tak nie odbieram. Krzywde to juz sobie dawno zrobilam i zdaje sobie z tego sprawe. Na dzien dzisiejszy jak but ma obcas mniej niz 5 cm nie moge w nim chodzic . Czlowiek madry po szkodzie.
            • karme-lowa Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 13:04
              Ale co? Bolą Cię stopy jak nie masz obcasów? Nie da się tego jakoś rehabilitować?
            • milka_milka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 13:06
              Ale Jola, dobra rehabilitacja może Ci pomóc! Pomyśl, ile jeszcze lat chodzenia przed Tobą! Szkoda kręgosłupa, kolan i bioder!
    • cauliflowerpl Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 07:37
      Nie znoszę jak się do mnie rano mówi. Najgorszy budzik, jaki ludzkość wymyśliła to budzik z radiem. Nie wolno rano włączać ani radia ani TV, odzywać się też trzeba mało i cicho.
      Pierwsze odgłosy, jakich mogę słuchać to muzyka w samochodzie w drodze do pracy.
      • e-ness Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 08:48
        O bosze jak ja cierpię o poranku z tego powodu, jak szszyscy gadają , chcą czegoś, kłócą się a ja tylko odliczam chwile do ich wyjścia . Nauczyłam sie „ wyłączać” choc nie zawsze działa
    • szara_w Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 08:39
      Po zjedzeniu obiadu, jak cos zostanie na talerzu i mam po jakimś czasie zmyć, to nie dotknę ręką.. Sama zrobiłam, jadłam smakowało mi, ze zimnej resztki z talerza nie zdejmę, nie dotkne, muszę zsunać widelcem..
      Jak kupuję chleb, to nie pozwalam go pokroić w pierkarni, mam wrazenie potem, że smak z niego uciekł. Wobec pakowanych krojonych nie mam takich wątpliwości. Liczę różne rzeczy i jak jest ich 6 - to się cieszę tongue_out. Nie jestem w satanie czytać książki, bez mojej starej ufajdanej zakładki, którą mam od 8 klasy... więc... dłuuuuugo wink
    • viridiana73 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:00
      Mój mąż, kiedy ma zjeść jogurt, to odrywa wieczko, oblizuje to co na nim jest pod spodem i pracowicie składa je na pół, i na pół, i jeszcze raz na pół... aż powstanie maleńki trójkącik. Zawsze rovi to powoli i z namaszczeniem, nawet jak mamy 10 min. na zjedzenie śniadania.
      Bardzo mnie to denerwuje.
      • aqua48 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:14
        Prasuję ręczniki, mam swój kubek do picia porannej kawy z mlekiem, choć zawsze uważałam to za normalne. Nie zasnę kiedy prześcieradło jest za krótkie i nie zwisa porządnie z materaca. Podobnie gdy podwinie się w nocy - budzę się i muszę je poprawić i naciągnąć. Nie zasnę również w całkiem ciemnej sypialni. Muszę mieć "dziurkę" w lekko uniesionej rolecie przez którą wpada światło. Nie wykąpię się w cudzej wannie, hotelowej też nie, mogę tylko wziąć prysznic. Garnki i rondle w szafce mam poukładane wg własnego systemu i nie lubię gdy ktoś go burzy i przestawia byle jak. Mam lęk wysokości inie wychodzę na wysunięte balkony. Loggia może być. Jak zostaję dłużej sama w domu to zawsze zaczynam sprzątać, nie odpocznę w nieposprzątanym porządnie mieszkaniu.
        • e-ness Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:22
          Szmergiel mojego kota

          Kot z tych raczej mało miziastych, znaczy się zaatakowany nie nucieks od pieszczot, ale o wzięciu na kolana mowy nie ma, ucieka i już ale sytuacja zmienia się gdybide do klocka na dłużej, kot jest tak namolny aby go miziac, drapać głaskać ze mi wręcz przeszkadza, nachalnie pcha się na kolana i trudno go z nich zwalić 😄 No jak nic wydzielam kocie feromony 😜
      • 7katipo Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 10:11
        Też tak mam surprised jednak jestem dziwna
    • domowapani Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 09:20
      Nie wypije wody z kubka. Musi być w szklance.
      Woda z kubka wydaje mi się obrzydliwa, jak ze studni.
      Nie usiądę z mężem przed tv wieczorem, dopóki nie jest posprzątać kuchnia i jadalnia i pozbierane zabawki w salonie.
      I nie lubię niespodzianek. Zawsze, nawet przy najfajniejszej, mam poczucie, że sama wybralabym lepiej.
      Poza tym niespodzianki mnie stresują.
      • malwa51 Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 12:25
        >>I nie lubię niespodzianek. Zawsze, nawet przy najfajniejszej, mam poczucie, że sama wybralabym lepiej.
        >>Poza tym niespodzianki mnie stresują.mam to samo z niespodziankami.

        Nie wiedzialam ze to dziwactwo wink i jeszcze nie lubie prezentow-niespodzianek za kase - tzn jesli takowy dostane od razu nasuwa sie "po co mi to, szkoda kasy, kupilabym cos tanszego co mi bardziej potrzebne itp. W wiekszosci te czarne mysli nachodza mnie przy pudelkach pralin i prezentach-niespodziankach wielkoformatowych.
        Natomiast z wlasnorecznymi wyrobami nie mam problemu. Przyjmuje z otwartymi ramionami wyklejanki z minionami, ozobne koperty z brokatem, wypleciona bransoletke, myszke z koralikow i takie tam.
      • jak_matrioszka Re: A Wasze dziwactwa... 30.01.18, 13:03
        Zgadzamy sie w kwestii, ze z kubka jak ze studni. Tylko preferencje mamy odmienne, mi ze szklanki nie smakuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka