niezbyt jestem wprawna w makijazu, a wiem, ze wiele z Was ma dowiadczenie i talent do tego ... za mlodu lubilam malowac oczy, probowalam roznych rzeczy - chetnie bym do tego wrocila, ale nie do konca pamietam, w czym mi dobrze, a eksperymentow sie boje, bo czesto sama nie moge zdecydowac, czy mi w czyms dobrze, czy nie ...
mam rude wlosy i zielono-szaro-zlotawe oczy, blada cere. zawsze zdawalo mi sie, ze zielony tusz do rzes pasuje, a kuzynka mi poradzila fioletowy - jako kontrast - i podoba mi sie. nosze na zmiane fioletowy i brazowy (czarnego nie lubie, mam wrazenie przytloczenia). mam dobre oczy do malowania - wszyscy od lat mi to powtarzaja - powieki "wyrazne", nic ich nie zaslania, sporo miejsca na cienie. i teraz jaki kolor na powieki? klasycznie - zielony? szary? myslalam o miedzianym moze? czy bardziej na zasadzie kontrastow? lubie kilka kolorow/odcieniow, ktore przechodza w siebie. w kaciku oka jasniej, bo mam oczy blisko siebie osadzone ... moze jakies szalone smokey-eye (nie do roboty ...) - ale w jakich kolorach, zeby nie bylo za duzo dla takiego bledziucha, jak ja ...
... pogadajcie ze mna, a ja poeksperymentuje na wiosne z tania kolorowka, a jak znajde kolory dla siebie, to wroce do Waszych watkow o fajnych paletkach - przeczytalam, ale tyle bylo roznych kolorow i mozliwosci, ze mi sie w glowie zakrecilo ... ale i zachcialo odnalezc wlasne kolory i wspomnienia z mlodosci ...
tu jest moj koloryt, jesli komus to pomoze.