Jeden z takich kretyńskich tygodni, że nawet gdyby doba miała 72 h byłoby za mało. I takie refleksje.
Chcesz kupić alkohol o drugiej w nocy? Hulaj, dusza, na każdym rogu w każdym wygwizdowie sklepik z wódą 24 h. Chcesz kupić twaróg o drugiej w nocy a nie masz samochodu? Spacerek do nielicznych sklepów ponad godzinny albo zarzygany autobus nocny
Masz małe (większe niż moje niemowlę ale nadal małe) dziecko a chcesz spędzić dzień w supermarkecie i szmatosieciówkach? Przechowalnia na dzieci w każdym sklepie wita. Aby iść do teatru sprężasz się bez ułatwień.
Jednocześnie narzekanie, że ludzie za dużo chleją, konsumują, nie rozkoszują się kulturą wyższą, cebula i buractwo
Drażni mnie i to, że pewne sposoby spędzania czasu są tak totalnie ułatwione. Drażni mnie, że zarazem oczekuje się od innych, że łatwo im przyjdzie realizować trudniejszy scenariusz.
jestem roszczeniowa, chciałabym przechowalni dla dzieci w teatrze, szczególnie państwowym, najlepiej z jakimiś super warsztatami

I żeby małe dzieci były bardziej akceptowane przestrzeni publicznej niż alkoholicy. I twarogu w nocy