Moja młoda nie cierpi w-fu szkolnego. Miałam to sama a za moich czasów były to 2 godz. w tygodniu, teraz są 4

Córka nie spędza czasu przed komputerem/telefonem bo tak juz u nas w domu jest

Dziecko jest szczupłe i aktywne fizycznie (łyżwy, narty, rolki, rower, pływanie) ale jakieś odbicia, rzuty i gry zespołowe to jej zmora. Córka ma koleżanki w edukacji domowej (nauczane przez mamę, zdają raz w roku egzaminy w szkole) i one w-fu nie zaliczają. Chodzą na basen raz w tygodniu i to wystarcza . Dlaczego, ktoś kto planuje wymiar przedmiotów ma wiedzieć lepiej co dla mojego dziecka dobre? Szkolny w-f to niepotrzebna męka dla mojego dziecka i dla mnie bo wysłuchuję wiecznego marudzenia o ten nieszczęsny w-f. Rozważam kombinowanie zwolnienia na nowy rok szkolny.
Któraś zwalniała z w-fu? Przejdzie zwolnienie od psychologa z uwagi na wuefowstręt ;P