Dodaj do ulubionych

Anonimowość - kwestie dziecka

02.04.18, 18:31
Aż założyłam osobny wątek, bo temat jest moim zdaniem ciekawy i szerszy. Jestem zszokowana, jak wiele z was uważa za całkowicie normalne, że dziecka powinno się móc zrzec anonimowo. Podobnie z dawstwem spermy - anonimowy dawca jest ok.
Co z prawami tego żyjącego dziecka? Czy ktoś jest w stanie sobie wyobrazić koszmar dorastania bez jakiejkolwiek wiedzy o swoich rodzicach? Serio myślicie, że dziecko nigdy nie będzie się chciało dowiedzieć? Nawet jeśli nie nawiąże potem z biologicznymi rodzicami żadnych więzi (tak najczęściej się dzieje) czuje ulgę WIEDZĄC. Dlaczego mamy decydować za nie?

Jeszcze inna kwestia, która mnie szokuje, to anonimowość dawcy spermy. Wydawałoby się, że tu anonimowość jest konieczna, ale okazuje się, że nie. Dzieci szukają swojego przyrodniego rodzeństwa po całym świecie, nadal chcą wiedzieć.
Teraz wyobraźmy sobie gościa, który od lat jest dawcą, i z jego nasienia poczęło się kilkaset dzieci. Sporo z nich pewnie na terenie tego samego kraju. Czyli możesz się związać, nie wiedząc o tym, jeśli jest zapewniona anonimowość, z własnym przyrodnim bratem. Oczywiście zawsze masz takie prawdopodobieństwo, jeśli tatuś hulał na boku wink ale w momencie wielokrotnego dawstwa ta nikła szansa nagle wzrasta.
To wszystko wcale nie jest takie proste.
Obserwuj wątek
    • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 18:39
      Morgen - ale rozgraniczyć trzeba dwie sprawy - znajomość korzeni i prawo do alimentów/majątku. Swego czasu było głośno o wyrokach sądów niemieckich dających prawo do alimentów od dawców.

      I teraz pomyśl - dawstwo było anonimowe, a czasem nawet płacono za spermę. Ktoś był biednym studentem, dorobił się potem majątku, założył rodzinę ma dzieci. I nagle odnajdują się dzieci powstałe dzięki temu, że oddał spermę 15-20 lat. I chcą alimentów, udziału w majątku czy życiu rodziny.

      Jak pogodzić sprzeczne interesy? A co z prawem dzieci, które świadomie powołał do życia? Co z prawem do spokojnego zycia żony/partnerki? Wstecznie takie prawo nie powinno działać.
      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 18:46
        Nic nie pisałam o alimentach, tylko o anonimowości dawcy. Moim zdaniem jedno z drugim nie musi się łączyć.
        • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 18:52
          Ale często się łączy. A i może dawca NIE CHCE znać tego dziecka? Nie po to oddawał kiedyś ANONIMOWO, żeby po X latach usłyszeć "Cześć Tato"
          • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 18:55
            W takim razie dlaczego prawa dawcy są wyżej stawiane od praw dziecka? Na jakiej właściwie podstawie? Przecież dawca miał wybór. Jaki wybór miało dziecko?
            • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 18:57
              No właśnie - dawca nie dałby materiału, gdyby wiedział, że kiedyś dziecko go nawiedzi. Dał bo miał być ANONIMOWY. Jak myślisz, ilu będzie dawców, skoro anonimowości już nie gwarantują? A i kary finansowe w postaci alimentów mogą się pojawić?
              • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:01
                Skąd mam wiedzieć? Kwestia prawodawstwa danego kraju. Poza tym są kraje, gdzie nie ma anonimowego dawstwa i dawcy nadal są.
                Ja wiem, że jesteś mocno zafiksowana na temacie alimentów smile ale sorry - prawa dziecka są tu dla mnie ważniejszą kwestią.
                • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:07
                  Morgen chodzi o zasadę. Jeżeli nie ma anonimowości i ktoś się decyduje - to ok. Ale jak była - i nagle sąd każe ujawnić dane - to już nie jest w porządku.
                  • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:14
                    To jest właśnie problem w krajach, gdzie nagle zmienia się prawodawstwo lub nie jest ta kwestia uregulowana (jak np. w Polsce).
                    • jowita771 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 11:00
                      Ale prawo nie powinno działać wstecz. Jeśli ktoś oddając nasienie, był zapewniany, że jest to anonimowe, to jego prawo do anonimowości jest, według mnie, ważniejsze w tej chwili niż prawo kogokolwiek do wiedzy. Inna sprawa, jak przepisy są takie, że kiedyś dziecko może poznać dane biologicznego ojca. I tu panowie oddający nasienie wiedzą od początku, że mogą się spodziewać i to jest w porządku. Alimenty to inna sprawa - takiej możliwości nie powinno być w ogóle. Również w drugą stronę - tzn. że dawca nasienia mógłby w przyszłości pozwać dorosłe dziecko.
              • kalina_lin Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:05
                Rodziców biologicznych którzy oddają dziecko do adopcji nikt o alimenty nie ściga, choc nie są anonimowi. Analogiczne rozwiązanie powinno obowiązywać w przypadku dawstwa gamet. Brak anonimowości przy równoczesnym braku zobowiązań alimentacyjnych.
                • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:08
                  Zgadzam się - ale też i kontakt z rodzicem TYLKO JAK ON WYRAZI ZGODĘ. A nie, że rodzic otwiera drzwi a tam Kinder Niespodzianka.
                  • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 13:30
                    Popieram, chociaz w obecnej rzeczywistosci warto byloby np. skontaktowac sie z dawcami chocby w kwestii chorob wystepujacych w rodzinie. Taka anonimowa ankieta dla dziecka.
                    Ale zadnego kontaktu jesli dawca nie wyrazi zgody, poniewaz tu w gre wchodzi nie tylko jego spokoj, ale tez jego rodziny, byc moze maloletnich dzieci.
                    Podobnie zreszta powinno byc w "odwrotna" strona, czyli jesli w dawcy obudzilyby sie uczucia ojcowskie, to nie powinien miec praw do kontaktow z dzieckiem, o ile ono sobie tego nie zyczy.

                    Podobnie z matka oddajaca dziecko do adpocji; kontakt WYLACZNIE wtedy gdy pragna tego obie strony. Prawa dziecka nie powinny stac ponad prawami rodzicow
            • przystanek_tramwajowy Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:00
              Wyboru dokonała matka dziecka. Nikt jej do banku spermy wołami nie ciągnął i anonimową spermą inseminować się nie kazał. Mogła dziecku poszukać tatusia z prawdziwego zdarzenia. Niech dziecko ma pretensje do niej.
              • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:03
                Być może ma, ale nie o tym jest teraz ta rozmowa. Nadal dochodzimy do tego, że dziecko wyboru nie miało. Pretensje do matki nic w tym wypadku nie zmienią, an w niczym nie pomogą, choćbyś nie wiem ile razy to napisała.
                • qs.ibidem Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 22:13
                  Dziecko zazwyczaj nie ma wyboru (zeby nie napisac, w ogole go nie ma).
                  Nie slyszalam, zeby kto pytal dziecka, czy chce sie urodzic z takiej a nie innej kombinacji genow, w takim a nie innym miescie /kraju, z takim a nie innym zapleczem intelektualnym /finansowym...
                  Rozwazanie tego na tej plaszczyznie jest podobne. Ktos decyduje sie na dziecko i je robi, tak czy inaczej, co maja do tego prawa dzieci?
                  Dziecko ma prawo do szczesliwego zycia potem, na tym powinni sie skupic rodzice (czy tez sama matka, sam ojciec, dwie matki, dwoch ojcow)
                  • iwoniaw Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:47
                    Nie slyszalam, zeby kto pytal dziecka, czy chce sie urodzic z takiej a nie inne
                    > j kombinacji genow, w takim a nie innym miescie /kraju, z takim a nie innym zap
                    > leczem intelektualnym /finansowym...
                    > Rozwazanie tego na tej plaszczyznie jest podobne. Ktos decyduje sie na dziecko
                    > i je robi, tak czy inaczej, co maja do tego prawa dzieci?


                    Też tak uważam; zresztą w przypadku, gdy np. matka nie chce podać danych ojca biologicznego, dziecko również nie zna swoich bio-korzeni i nie ma opcji, żeby matkę do tego zmusić. Podobnie i inne kwestie: dziecko wcale nie ma "prawa" do tego, by się dowiedzieć, że jest np. z in vitro czy z adopcji - to od rodziców zależy, czy i co dziecku na ten temat powiedzą, żadne prawo ich do tego przecież nie zmusza.

                    Dziecko ma prawo do szczesliwego zycia potem, na tym powinni sie skupic rodzice

                    Ano właśnie. Rodzice powinni dać dziecku przynależność społeczną i normalne życie. Dopuszczanie do identyfikacji anonimowego dawcy skończy się tym, że dawców takich nie będzie/będzie ich mniej; wyobrażacie sobie, że ludzie, którzy przeżyli dzięki transfuzji, szukają dawcy "swojej" krwi, a następnie nachodzą go z intencją "zbratania się"?
            • asia_i_p Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:38
              Bądźmy precyzyjne - prawo dziecka do znajomości korzeni jest oceniane niżej niż prawo dawcy do anonimowości. Nie wszystkie prawa dziecka od wszystkich praw dawcy. Prawdopodobnie dlatego, że konsekwencje złamania tych praw oceniono jako cięższe do zniesienia dla dawcy - można podyskutować, czy słusznie.
              Dawca miał wybór na określonych zasad, zmienianie ich po fakcie jest mocno nie w porządku.
              • baltycki Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 23:54
                asia_i_p napisała:

                > Bądźmy precyzyjne - prawo dziecka do znajomości korzeni jest oceniane niżej niż
                > prawo dawcy do anonimowości.
                Są panstwa, w ktorych prawo dziecka do znajomości korzeni jest oceniane wyżej niż
                prawo dawcy do anonimowości.

        • 3-mamuska Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:34
          morgen_stern napisała:

          > Nic nie pisałam o alimentach, tylko o anonimowości dawcy. Moim zdaniem jedno z
          > drugim nie musi się łączyć.
          >


          A co ty sie tak dziwisz ???
          Kobiety mogą robić ze swoim ciałem co chcą aborcje/rodzic na życzenie z anonimowym dawca kto by sie jakims tam dzieckiem przejmował ...
          Przeciez o to się walczy nie o wolność kobiet to i wolność mężczyzn .
    • bi_scotti Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 18:40
      A propos sperm donors: diblings
      W kwestii anonimowosci gwarantowanej lub nie gdy dziecko oddawane jest to adopcji to rozne jurisdictions maja rozne/lokalne przepisy. Przy czym jesli komus (rodzicom adoptujacym) naprawde zalezy na owej anonimowosci to way out zawsze znajda. Np. w Ontario adoptions sa "open" (www.ontario.ca/page/search-adoption-records) ale nie dotyczy to adopcji zagranicznych, szczegolnie z krajow jak Chiny, Haiti czy chocby Ukraine ...
      Kazda strona zawsze sie bedzie podpierac tym samym argumentem "dobro dziecka" a owo "dobro" zawsze pozostanie ... open for interpretation ... Life.
      • mikk25 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:26
        Cudnie się to czyta.
        • leann32 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 21:14
          To samo mialam pisać.

          Apelowalam wiele razy by pisala albo po angielsku albo po polsku bo takiego bełkotu nie da sie czytac. To jest jakas popisówka? Ze sie zna jezyki. To wtracaj jeszcze jakies zwroty po duńsku i pakistańsku, bedzie sie jeszcze lepiej czytało.
          • katriel Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 21:58
            > Apelowalam wiele razy by pisala albo po angielsku albo po polsku

            A ona wiele razy odpisywała, że nie jest w stanie.
            Weź ją wygaś i przestań marudzić.
            • milka_milka Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:46
              Nie rozumiem hasła „nie jest w stanie”.
              • iwoniaw Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:49
                Oczywiście, że jest w stanie, po prostu lekceważy rozmówców, którzy wiele razy ją prosili, żeby dała sobie spokój z tymi pretensjonalnymi makaronizmami. Dziwię się, że ktoś w ogóle jej odpisuje - no ale różne ludzie mają upodobania wink
            • fuzja-jadrowa Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 14:46
              > A ona wiele razy odpisywała, że nie jest w stanie.

              Ale czego "nie jest w stanie"? Ostatnio nazwy krajów, które mają polskie odpowiedniki, pisała w języku angielskim. Jak się nie pamięta, to po prostu się sprawdza. A jak się nie chce (nie ma czasu), to lepiej w ogóle nie pisać.
          • budyniowatowe Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 14:46
            leann32 napisał(a):

            > To samo mialam pisać.
            >
            > Apelowalam wiele razy by pisala albo po angielsku albo po polsku bo takiego be
            > łkotu nie da sie czytac. To jest jakas popisówka? Ze sie zna jezyki. To wtracaj
            > jeszcze jakies zwroty po duńsku i pakistańsku, bedzie sie jeszcze lepiej czyta
            > ło.

            Alez mozesz wygasic ja i jej posty beda dla Ciebie niewidoczne. Nie musisz tego czytac.
    • przystanek_tramwajowy Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 18:42
      Oczywiście, że dzidzia ma prawo znać tatusia i pozwać go o alimenty oraz odziedziczyć spadek. Panowie więc nie będą oddawać spermy do banku. Mamusia dzidzi będzie musiała więc poradzić sobie inaczej - na przykład poszukać tatusia w dyskotece i namówić na szybki numerek w kiblu. Faktycznie, szanse na znalezienie potem tatusia będą później gigantyczne. A szansa, że tatuś przy okazji sprzeda jakiegoś syfa mamusi i dzidzi bardzo duże. I tak oto pikające serduszka po raz kolejny wylewają dzidzię z kąpielą. wink
      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 18:47
        Jeśli nie umiesz dyskutować jak normalny człowiek, to może sobie daruj.
        • bi_scotti Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 18:56
          Tak jeszcze chcialam dodac z wlasnego doswiadczenia, spotkan z ponad kilkunastoma osobami, ktore wychowaly sie w rodzinach adopcyjnych. Tak mniej-wiecej polowa byla/jest zainteresowana tymi "roots", o ktorych piszesz zaczynajac watek. Wlasciwie wylacznie kobiety/dziewczyny (jeden znajomy facet ale on ma szczegolny powod, bo wie o istnieniu twin sister, ktora zostala adoptowana przez inna rodzine) przejawiaja na tyle silne zainteresowanie, ze inwestuja czas, energie, $$$ w faktyczne poszukiwania. Interesujace moze byc i to, ze odbywa sie to regardless jakie byly/sa uklady w rodzinie adopcyjnej. To nie jest tak, ze gdy mlodzi ludzie sa w konflikcie z rodzicami adopcyjnymi to pierwsze co robia, to szukaja kontatu ze swoimi bio parents. Co czlowiek to historia smile Life.
          • nangaparbat3 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 21:27
            Rodzice mają znajomego, który szukal korzeni juz dobrze po pięćdziesiątce, i było to dla niego bardzo ważne. Może męzczyźni dlużej dojrzewają do takich rzeczy
            • bi_scotti Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 21:58
              Moze. Mamy znajomego, ktory o tym, ze byl adoptowany dowiedzial sie juz po smierci obojga rodzicow adopcyjnych. Pochowawszy swoja ponad 90letrnia matke, ktora do konca zajmowal sie jak aniol, robil porzadek w papierach no i sie dowiedzial. Roots nie szukal. Ale bylo to dla niego totalnym szokiem. Dlugo nie mogl dojsc do siebie choc glownie w temacie "how could I miss it?" a nie jakichs pretensji czy regrets. Jakos mu sie to nie moglo w glowie pomiescic, ze przez ponad 60 lat nie "wyczul" niczego. Zreszta ani on, ani jego zona, ani dzieci ... Life.
              • konsta-is-me Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 22:05
                To chyba dobrze ze nie wyczul?
                To znaczy, chyba, ze czul sie kochany przez rodzicow.
                • bi_scotti Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 22:39
                  Of course smile Mysle, ze nawet bardzo kochany. Z wzajemnoscia. Szczegolnie z matka byl bardzo zwiazany, w doroslym zyciu rowniez zawodowo. Ale wiesz jak jest - in hindsight zawsze 20/20, eh ... Co chce powiedziec to to, ze gdy juz wiedzac o adopcji, zaczal analizowac jakies szczegoly urody, zachowan, rodzinnych niedomowien, dziwactw i innych tam details z tych 60 lat, no to mu wyszlo, ze powinien byl sie byl domyslic ... I jego zonie tez tak wyszlo ... I doroslym dzieciom tez ... A nikt niczego nigdy nie podejrzewal - teraz to oni sami o tym mowia, ze "mama" zawsze byla dowcipna i to byl jaki jej ostatni "surprise joke", ktory im zostawila po sobie smile Milosc tam byla, bez zadnych watpliwosci. Cheers.
                  • aguar Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 08:36
                    Aż się wzruszyłam.
        • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 13:33
          No ladnie tego nie napisala, ale to prawda.
          Dziecko z "toaletowego numerku na dyskotece" tez powinno miec prawo do poznania korzeni. Co z tego skoro mamusia nie zna jego imienia ani nie pamieta wygladu?
    • fornita111 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 18:56
      Pytanie, czy ta anonimowosc nie uratowala zycia wielu dzieciom, ktore zamiast w oknie zycia, moglyby skonczyc np gdzies na smietniku. Jesli tak- to oplaca sie odebrac dziecku prawo do poznania korzeni. Trzeba wybierac mniejsze zlo.
      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 18:59
        Ale z tego, co pamiętam, to okno życia nigdy nie było tak naprawdę anonimowe?
        • fornita111 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:02
          Jak to?? Mozesz mi to wytlumaczyc? Bo bylam przekonana, ze jest anonimowe. Idziesz, wsadzasz dziecko, odchodzisz. Nie tak to dziala???
          • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:06
            No niby tak powinno działać, a potem jest info w tv, że policja szuka matki dziecka: www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/olsztyn-dwoje-dzieci-w-oknie-zycia-matka-odnaleziona-i-przesluchana,782048.html
            • iwoniaw Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:57
              W zamierzeniu pomysłodawców okna miały być anonimowe - oczywiście jak zwykle, gdy za sprawy biorą się laicy, okazuje się, że nie wzięli pod uwagę kwestii kluczowych, w tym przypadku - obowiązującego prawa. Nie można ot tak zostawić dziecka bez procedury zrzeczenia się praw rodzicielskich - "nawet" noworodka w bezpiecznym miejscu, gdzie będzie miał zapewnioną opiekę. Zresztą jest to zasadne, z powodów opisanych już w tym wątku (choćby przypadek, gdy ktoś zabiera dziecko rodzicom i oddaje je wbrew ich woli).
        • bi_scotti Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:05
          Najczesciej po znalezieniu anonimowego noworodka, czy to w oknie zycia, czy na czyichs schodach, czy gdziekolwiek, policja/medical services probuja znalezc matke przede wszystkim z troski o nia. Kobieta po porodzie, nie wiadomo w jakich warunkach, moze po prostu potrzebowac pronto pomocy medycznej. Stad i rozne formy inverstigations/poszukiwan zeby miec pewnosc, ze ta mama np. nie wykrwawia sie gdzies na smierc albo nie goraczkuje w postepujace infekcji. I to juz znow od lokalnych przepisow zalezy na ile anonimowa taka znaleziona matka moze pozostac, jesli sobie tego zyczy. Nalezaloby zapewne postulowac 100% anonimowosci dla niej ale zycie zazwyczaj bywa unpredictable, szczegolnie w mniejszych miejscowosciach, gdzie wszyscy sie znaja etc. etc. etc.
          • nangaparbat3 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 21:29
            Jakoś nie mam pewnosci, ze u nas o to chodzi.Byloby dobrze.
        • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:05
          No właśnie założeniem była anonimowość. Ale to się zmieniło jakiś czas temu, gdy policja zaczęła szukać matek.
          brpd.gov.pl/aktualnosci/okna-zycia-gwarantuja-anonimowosc
        • verdana Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:06
          Jeśli nie można oddać dziecka anonimowo, to dzieci będą porzucane na śmietniku. Dlaczego? To proste. W wielu wypadkach matki zrzekają sie dziecka nie dlatego, że nie mogą go utrzymać, ale dlatego, że nie mogą przyznać sie do ciąży i dziecka. To, ze dziecko moze wrócić po 18 latach (a w tej chwili może, bo w pełnej metryce są rodzice), oznacza, że za te 18 lat w życiu kobiety może zdarzyć sie kataklizm - mąż odejdzie, inne dzieci będą w szoku, rodzice się wyprą. Anonimowość w takim wypadku jest po prostu konieczna, także dla dobra dziecka. Bo inaczej jest one tak wielkim zagrożeniem, że grozi mu coś znacznie gorszego, niż dorastanie "bez korzeni".
          • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:09
            Możesz podać przykład takiego "kataklizmu" po tym, jak dziecko odnalazło swoją matkę? Swego czasu interesowałam się tematem i poza smutnymi historiami spotkania z w sumie obcą kobietą nie znam żadnej takiej historii, gdzie pojawia się dziecko i rozbija rodzinę.
            • verdana Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:20
              Zazwyczaj to kataklizm dla dziecka, bo matka za próg nie wpuszcza. Właśnie po to, by nie wprowadzać do rodziny dziecka, którego nie chciała, nie przedstawiać mężowi i nie pokazywać innym dzieciom, ze nie jest wzorową matką. Oczywiście, że to sie zdarza. Matka spotyka sie z dzieckiem na mieście i mówi, żeby nie ważyło sie przestąpić progu jej domu. Albo mówi, ze to pomyłka. Tak, owszem, słyszałam o kilku takich historiach.
              • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:28
                No ja też, ale dziecko na ogół bierze takie zakończenie pod uwagę. Ale ty pisałaś o jakichś rodzinnych katastrofach typu odszedł mąż, dzieci nie chcą nagle matki znać - po co to dramatyzowanie?
                • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:45
                  Kiedyś czytałam artykuł o dziewczynie szukającej swojej biologicznej matki. Wyobrażała sobie, że matka musiała ją oddać z biedy, albo że rodzice jej kazali itd. W rzeczywistości matka urodziła ją na studiach. Zaszła w ciążę na jakiejś imprezie. W domu czekał narzeczony. Urodziła, oddała i nie chciała o tym dziecku więcej myśleć.
                  Dziewczyna ją odnalazła, a matka zamiast paść dziecku w ramiona - powiedziała, że nie chce jej znać i że ma się nie zbliżać do jej rodziny - bo nikt nie wie o jej istnieniu i tak ma zostać. Dziewczyna bardzo to przeżywała i żałowała, że szukała matki.
                  • szpil1 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:22
                    arwena_11 napisała:

                    > Kiedyś czytałam artykuł o dziewczynie szukającej swojej biologicznej matki.

                    Znam podobną historię tyle, że chłopaka. Odszukał biologiczną matkę i przeżył szok, bo ona zgodziłą się spotkać tylko po to, by go powiadomić, że nie chce mieć z nim nic wspólnego. Zdarzyła jej się wpadka gdy byłą nastolatką, oddała dziecko, potem wyszła za mąż i miała inne dzieci. Oddany do adopcji chłopiec absolutnie się do tej rodziny nie zaliczał. A chłopak na spotkanie jechał z wielkimi nadziejami.
                • verdana Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:58
                  Bo to jest dramatyczne. Matka przez 18 lat wie, ze dziecko, które przyjdzie, moze zburzyć jej rodzinę. I zrobi absolutnie wszystko, aby dziecka nie wpuścić i powiedzieć, ze było niechciane, a teraz jest niechciane jeszcze bardziej, że ma się trzymać z daleka, bo ona go znać nie chce, a w razie czego powie, że jest chore psychiczne i ja nachodzi.
                  Sądzisz,że to jest dobre dla matki, która też tu powinna sie liczyć i dla dziecka?
                  Matka, która oddaje dziecko też powinna mieć prawo oddać je na zawsze, a nie oddać, nie opiekować się, ale pamiętać,z ę przeszłość będzie ją ścigać.
                  • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:00
                    Wystarczy przecież zastrzec, że rodzic może odmówić poznania się i spotkania - czy to nie tak działa?
                    • verdana Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:07
                      Nie.
                    • iwoniaw Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:52
                      Nie, to tak nie działa. Zresztą jak sobie wyobrażasz powstrzymanie kogokolwiek od znalezienia osoby, której dane mu podano na tacy?
                • iwoniaw Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 10:09
                  Morgen, ja bym wcale nie była pewna, że to "dramatyzowanie". Tacy ludzie (tzn. szukający kontaktu z bio-rodzicami) nie robią tego bez powodu/nadziei na "coś" - gdyby tak było, to w ogóle by się tym nie zajmowali. Jak ktoś już napisał - w takich historiach przewijają się wyobrażenia o matce biologicznej, że "nie mogła", "gdyby tylko miała możliwość" i nadzieja, że się, jeśli nie ucieszy, to przynajmniej przyjmie próbę kontaktu neutralnie, pogada kurtuazyjnie "co u ciebie" itd. Tymczasem nie dlatego ludzie oddają dzieci _anonimowo_, żeby im życia swoją osobą nie uprzykrzać, tylko dlatego, że nie chcą z tym dzieckiem mieć NIC wspólnego. To są najczęściej dzieci, które się urodziły, bo na aborcję było za późno/z jakichś powodów nie wchodziła ona w grę, często z ukrywanych przed rodziną/otoczeniem ciąż. I tak, pojawienie się takiego dziecka w życiu matki, dla której ono nie istnieje, jest zrujnowaniem jej życia, zwłaszcza jeśli dziecko nie poprzestanie na wykonaniu zwrotu w tył, gdy usłyszy "nie chcę cię znać, nie jesteś moim dzieckiem", tylko np. postanowi się "ujawnić" rodzeństwu, dziadkom, ojcu/mężowi matki. I wizja taka może skutecznie skłonić wiele kobiet w niechcianej i ukrywanej ciąży do rozwiązań zbrodniczych, zamiast legalnych, nie mam co do tego wątpliwości.
        • hosta_73 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:15
          Wydaje mi się, że było. Przynajmniej na początku takie bylo założenie, ale może się mylę.
      • livia.kalina Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:12
        Przecież taka anonimowość może też oznaczać odebranie dziecka kochającym rodzicom. Skoro nie wiadomo, kto zostawia dziecko to nie wiadomo, czy ma prawo o nim decydować. Np mąż chce się zemścić na żonie albo nie chce płacić alimentów albo po prostu psychicznie chory ( dajmmy na to na Białorusi) to wywozi je do Polski i wrzuca do okna życia. Tutaj nikt nie szuka jego ridziców tylko oddaje je do adopcji.

        Oddanie dziecka, w świetle prawa nie oznacza przecież wypalenia piętna na czole matki. Nikt postronny nie musi o tym wiedzieć.
        • asia_i_p Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:35
          Z pierwszą częścią się zgadzam.
          Co do drugiej, w niektórych środowiskach jest to bardzo trudne, zaryzykowałabym twierdzenie, że niemożliwe.
          • livia.kalina Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 22:40
            >Co do drugiej, w niektórych środowiskach jest to bardzo trudne, zaryzykowałabym twierdzenie, że niemożliwe.
            Rozumiem, że chodzi o sytuacje, kiedy środowisko widzi, że kobieta jest w ciąży. Tylko, że niedopełnienie czynności prawnych, przed ta wiedzą otoczenia nie uchroni. Samo oddawanie dziecka może być przeprowadzone szybko, sprawnie i dyskretnie.
      • turzyca Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 22:08
        Zdecydowanie bardziej niż okna życia wolę porody anonimowe. Kobieta w potrzebie zgłasza się do odpowiedniej instytucji, jej dane zostają zdeponowane, ona wybiera sobie pseudonim, jedzie do innej części kraju, rodzi pod pseudonimem, zrzeka się dziecka, wraca do siebie. Pełnoletnie dziecko może poznać jej dane, ale ew. z informacją, że ona nie życzy sobie kontaktu. Dziecko może zostać za to od razu wyposażone w dane medyczne, typu przebieg ciąży i porodu, informacja o obciążeniach dziedzicznych.
        No i poród jest prowadzony w warunkach bezpiecznych.
        • konsta-is-me Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 22:13
          Tez bardziej mi sie ten sposob podoba.
        • bi_scotti Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 22:43
          No ale do takiego rozwiazania potrzebujesz miec do czynienia z well-organized woman. Taka, ktora sobie wszystko odpowiednio zaplanuje a przede wszystkim bedzie wiedziec, ze taka opcja jest dostepna. Problem w tym, ze znakomita wiekszosc kobiet decydujacych sie na anonimowe zostawienie noworodka gdzies, gdzie moga baby znalezc "dobrzy ludzie" to osoby, ktore niewiele planuja, czesto sa w roznych pokreconych ukladach rodzinno-finansowych, czasem sa nieletnie, czasem to sa addicts, czasem homeless lub na granicy bycia homeless wiec o tym by zaplanowaly anonimowy porod z dala od miejsca zamieszkania wlasciwie nie ma co marzyc. Bez zlosliwosci, to nie sa well-organized ematki, eh ...
          • lolalola48 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 17:07
            Zgadzam się. Gdyby to chodziło o kobiety zdolne do zaplanowania i przeprowadzenia takiej akcji to pewnie nie trzeba by było tych dzieci w ogóle oddawać.
        • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 13:38
          Bardzo dobra opcja
    • frey.a86 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:08
      Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie oddałby nasienia do banku spermy, gdyby te banki nie gwarantowały anonimowości.
      • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:10
        Problem w tym, że jakiś czas temu np sądy niemieckie nakazywały bankom odtajnienie danych dawców. Współczuję tym facetom, bo nie takie miały być zasady.
        • frey.a86 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:12
          Ja też współczuję. Pomijam, że skoro sądy nakazały odtajnienie danych, to kto wie czy następnym krokiem nie będzie nakazanie płacenia alimentów.
          • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:16
            A to też już było.
        • przystanek_tramwajowy Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:18
          I to jest clou problemu. Oni mieli w umowie zagwarantowaną anonimowość. Kobiety korzystające z banku tę anonimowość akceptowały. I teraz bach! Ktoś zmienia zasady. To nie jest w porządku.
        • baltycki Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 00:12
          arwena_11 napisała:

          > Problem w tym, że jakiś czas temu np sądy niemieckie nakazywały bankom odtajnie
          > nie danych dawców. Współczuję tym facetom, bo nie takie miały być zasady.

          I orzeczenia sądow spowodowaly wprowadzenie ustawą prawa korzstnego dla dzieci.

          "W Niemczech wedle nowszego orzecznictwa (2013) instytucja pośrednicząca musi wydać dziecku dane osobowe jego ojca. Uzasadnia się to faktem, że zapewnienie mu w umowie anonimowości stanowiło tzw. umowę na niekorzyść osób trzecich, gdyż odbiera ono dziecku prawo do znajomości własnego pochodzenia, przysługujące mu na mocy konstytucyjnej zasady swobodnego rozwoju osobowości oraz konwencji praw dziecka. Umowy na niekorzyść osób trzecich są natomiast wedle BGB z zasady nieważne."


      • kalina_lin Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:12
        W wielu krajach UE nie ma anonimowości dawcow, kolejne stopniowo ja znoszą.
      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:12
        Oczywiście, że są dawcy, którzy się na to godzą:

        dk-pl.cryosinternational.com/sperma-od-dawcow/dawcy
    • kalina_lin Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:10
      Mnie nurtuje inna kwestia. Idąc tym tokiem myślenia, rodzice którzy skorzystali z dawcy gamet, powinni być prawnie zobligowani do wyjawienia tego faktu dziecku. Inaczej nie pozna ono prawdy o sobie. Tylko jak to zapewnić w praktyce?
      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:13
        A badania DNA?
        • hosta_73 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:18
          Każdy na 18 urodziny dostaje od państwa skierowanie na bezpłatne badanie by sprawdzić czy jest się biologicznym dzieckiem swoich rodziców?
        • kalina_lin Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:19
          Sugerujesz robienie badań DNA wszystkim
          Nowonarodzonym dzieciom?

          Swego czasu podczytywalam forum kobiet przystepujcych do ivf z komórką od dawczyni. Bardzo nieliczne zamierzały w przyszłości wyjawiac ten fakt swoim dzieciom. W ten sposób, nawet przy braku anonimowości dawcow, prawa dziecka do poznania swojej tożsamości idą się gonić.
          • verdana Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:22
            To jest absurd, bo sa kobiety, które naprawdę nie wiedzą, kto jest ojcem dziecka. Albo wiedzą i nie zamierzają powiedzieć. Zawsze były. I co wtedy? To jest taka sama sytuacja, jak dziecko z nasienia dawcy, a nikt nie wymaga od kobiety zeznań, kto ją zapłodnił.
            • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:31
              Nie, to nie jest taka sama sytuacja. Nie porównuj prywatnej sprawy jakiejś kobiety do instytucji świadczącej konkretne usługi.
          • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:30
            Nic takiego nie sugeruję, zwracam tylko uwagę, że dziecko takie badanie może zrobić, jeśli będzie miało ochotę. Więc może "poznać prawdę o sobie", jak wyżej napisałaś.
            • kalina_lin Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:35
              Przyszło Ci kiedykolwiek do głowy robienie badań, aby sprawdzić swoich rodziców? Nie znam nikogo, kto by to zrobił, raczej wszyscy zakładają, że rodzice ich nie oklamali, a z tym naprawdę bywa różnie.
              • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:41
                Zazwyczaj robi się takie badania, kiedy coś ci nie gra i masz podejrzenia.
                • kota_marcowa Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:44
                  Hahaaha, statystycznie co 10 ojciec wychowuje nie swoje dziecko, to by się te dzieci, jak i tatusiowie mogli zdziwić wink
                  • memphis90 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 16:20
                    A te statystyki to z reklamówki firmy oferującej bezprawne usługi testowania ojcostwa...?
    • 89mumin Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:22
      Z perspektywy dziecka z ojcem nn mogę napisać tylko tyle, że dla dziecka to też nie jest temat zero jedynkowy, tzn. muszę znaleźć swoje korzenie i kropka. Ja mam ambiwalentny stosunek do tematu, chociaż mój rodzic anonimowości nie żądał. Z jednej strony fajnie byłoby poznać geny, z drugiej to obcy człowiek i po tylu latach zjawienie się w jego życiu raczej nie byłoby pozytywne - ja mam do stracenia wizję rodzica - pewnie w pewnym stopniu wyidealizowaną - on pewnie dużo więcej i to mnie powstrzymuje przed jakimś uporczywym poszukiwaniem przodka. Jak się kiedyś znajdzie, to ok, jeśli nie to nie. Myślę, że każdy rozsądny dorosły będzie miał podobne podejście do tematu.

      A temat alimentów to dla mnie abstrakcja, wydaje mi się, że do tego niezbędne jest ustalenie ojcostwa, które to znowu bez woli potencjalnego ojca się nie odbędzie.
      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:33
        Zwracam tylko uwagę, bo mam wrażenie, że zaraz zacznie się przekręcanie moich słów. Jestem zwolenniczką PRAWA dziecka do poznania swoich rodziców, jeśli wyrazi taką wolę, nie do podawania mu takiej informacji czy tego chce, czy nie. Do dania mu wyboru.
        • kalina_lin Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:39
          Ale żeby to prawo zrealizować, dziecko musi mieć wiedzę, że ma innych rodziców biologicznych. Jak to zrobić, skoro nawet o adopcji wiele rodzin nie mówi? W tym kontekście kwestia czy dawca jest anonimowy jest drugorzędną, bo większość dzieci w ogóle się nie dowie ze rodzice z dawcy korzystali.
        • 3-mamuska Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:39
          morgen_stern napisała:

          > Zwracam tylko uwagę, bo mam wrażenie, że zaraz zacznie się przekręcanie moich s
          > łów. Jestem zwolenniczką PRAWA dziecka do poznania swoich rodziców, jeśli wyraz
          > i taką wolę, nie do podawania mu takiej informacji czy tego chce, czy nie. Do d
          > ania mu wyboru.
          >


          A co z daniem wyboru matce i ojcu czy to po oddaniu dziecka do adopcji ,czy to po oddaniu jajeczek lub spermy?
          • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:42
            Stawianie na jednej szali dziecka, którego ze swoim poczęciem wyboru nie miało żadnego do dorosłych ludzi, którzy jakiś tam wybór mieli chyba mija się z celem?
            • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:47
              Ale jeśli ten wybór został dokonany - bo miało być ANONIMOWO?
              • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:48
                Ale czego ty ode mnie oczekujesz, mam ci podać rozwiązania prawne i ustawy? Piszę tylko i wyłącznie o tym, że jestem przeciwna anonimowości dawstwa.
                • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:51
                  A ja jestem przeciwna jego ujawnianiu - jeżeli w momencie dawania - była gwarancja anonimowości.
                  • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:54
                    Tu się zgadzam, jest pewien problem.
            • bi_scotti Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:02
              morgen_stern napisała:

              > Stawianie na jednej szali dziecka, którego ze swoim poczęciem wyboru nie miało
              > żadnego do dorosłych ludzi, którzy jakiś tam wybór mieli chyba mija się z celem
              > ?

              Morgen, nikt z nas nie mial wyboru gdy nasi rodzice dokonywali cudu tworzenia czlowieka. Zycie jest darem. I to nie jest wyswiechtany banal! Sa okolicznosci, w ktorych rozwiazaniem pozostaje wylacznie opcja mniejszego zla. I jesli zakladamy, ze po jednej stronie ma czyjegos zycia nie byc (bo brak 100% anonymity albo spowoduje brak samej kreacji, albo dziecko tuz po urodzeniu bedzie usmiercono w jakiejs beczce czy innym dole z wapnem), a po drugiej zycie z brakiem info na temat swoich creators (czy przynajmniej jednego z nich), to IMHO, owym mniejszym zlem pozostaje opcja #2. Albowiem (nawet) nie majac 100% info na temat swoich roots, mozna i najczesciej ma sie amazing life, natomiast opcja #1 nie daje szans na zadne zycie, chocby i najmarniejsze. Dlatego w przypadku ochrony danych bio parents gdy nie chca oni aby ich dane byly znane (z jakichkolwiek powodow) ja osobiscie staje po stronie owych parents. Dziecko zyje, moze ze swoim zyciem zrobic co chce (lacznie zreszta i z opcja zakonczenia go wlasnorecznie) i to jest juz "good thing" - ta szala przewaza ... jak dla mnie. Cheers.
    • aerra Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:35
      A ja tam jestem za pełną anonimowością jeśli biologiczni dawcy gamet tak zdecydują. I to zarówno w przypadku dawcy jedynie "komponentów" jak i w przypadku adopcji. Ok, może być tak, że jakiś rejestr jest, ale dziecko nie powinno mieć prawa do tej informacji WBREW woli dawcy. Tak samo w drugą stronę. Tęskniący "tatuś" czy "mamusia" po latach nie ma prawa szukać dziecka, którego się zrzekli.
      A pytanie, dlaczego mamy decydować za dziecko jest w tym kontekście w ogóle raczej śmieszne. Skoro decydujesz za dziecko, że ma się począć i urodzić, to taki szczególik jak to, kto jest dawcą gamet jest w ogóle drobiazgiem.
      I nie, dla mnie to nie byłby koszmar. Więzi DNA nie czuję, zdecydowanie większe znaczenie ma dla mnie ta społeczna, a nie biologiczna.
      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:45
        aerra napisał(a):

        Skoro decydujesz za dziecko, że ma się począć i urodzić, to taki
        > szczególik jak to, kto jest dawcą gamet jest w ogóle drobiazgiem.
        > I nie, dla mnie to nie byłby koszmar. Więzi DNA nie czuję, zdecydowanie większe
        > znaczenie ma dla mnie ta społeczna, a nie biologiczna.

        No dobrze, to ty i twoje odczucia. Problem polega na tym, że całkiem sporo dzieci ma na ten temat zupełnie inne zdanie.
        Nawet nie wspominam o tym, że piszesz to zapewne z perspektywy dziecka, które wie, że jego rodzice są jego rodzicami, więc deklaracje tego typu niewiele wnoszą. Nigdy nie wiesz, co czułabyś i jakbyś się zachowała, gdybyś była w zupełnie innej sytuacji.
        • iwoniaw Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 13:58
          No ale co to zmienia, że "dziecko chce" znać swoje pochodzenie biologiczne? Serio uważasz, że to jest jakieś prawo przyrodzone? Przecież rodzice nie mają nawet obowiązku mówienia dziecku, że jest adoptowane, a co dopiero, w jaki sposób zostało poczęte.
    • konsta-is-me Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:46
      Byly przypadki zwiazkow z rodzenstwem, nieswiadomych ze oto przyrodni brat/siostra.
      To jest problem.
      • verdana Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:00
        Jeśli dziecko jest pozamałżeńskie, albo ze zdrady i nie wie, kto jest ojcem, to takie wypadki też sie zdarzają.
        • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:02
          No litości, ale jakie jest prawdopodobieństwo spotkania takiego przyrodniego rodzeństwa w liczbie, dajmy na to, dwóch sztuk, a a jakie, kiedy jest tych dzieci kilkaset? Przecież o to tu chodzi, że ta szansa się drastycznie zwiększa.
          • verdana Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:09
            Kilkaset dzieci to jest po prostu nieuczciwość banku spermy. Jest określona liczba kobiet, która moze byc zapłodniona spermą od dawcy. Wcale nie taka wielka.
            I kiedyś jeden jurny pan mógł zapłodnić kilkadziesiąt kobiet bez większych problemów.
        • konsta-is-me Re: Anonimowość - kwestie dziecka 08.04.18, 10:39
          Jesli pozamalzenskie/ze zdrady to jest krag osob ktory wie kto jest ojcem.
          Mniejsza szansa na taki przypadek.
      • jolie Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:05
        Zawsze mnie to zastanawiało - że natura nie załatwiła takich kwestii na wstępie tzn. na poziomie feromonalnym takich ludzi nie odrzuca od siebie, bo mają zbyt podobny genotyp. A jednak nie, nie działa to tak doskonale i rodzeństwo obce sobie staje się dla siebie atrakcyjne seksualnie. Właściwie jakby wbrew naturze.
        • pani-noc Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 21:47
          Natura załatwia to w ten sposób, że nie czujemy pociągu seksualnego do osób, z którymi sie wychowujemy. Odpowiada za to jakiś gen: niektóre osoby są tego genu pozbawione stąd się bierze kazirodztwo. Skoro kazirodztwo jest genetyczne to jest dziedziczne: zostało to dokładnie wyjasnione na blogu "prawie jak mama".

          Inną sprawą jest to, że pociagają nas osoby podobne do nas z wyglądu. W związku z tym jest spore prawdopodobieństwo, że biologiczne rodzeństwo wychowywane osobno w dorosłym wieku będzie czuło do siebie pociąg seksualny. M.in. stąd bierze się zasada, że przy adopcjach nie powinno się rozdzielać rodzeństwa.
        • konsta-is-me Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 21:56
          To nie dziala nawet u zwierząt, a ty spodziewasz sie ze zadziała u ludzi?
          • jolie Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 23:07
            Owszem, bo na biologii uczyli mnie, że dla potomstwa najlepiej, gdy łączą się ze sobą osoby o bardzo różnym genotypie, a nie mające sporą pulę wspólnych genów.
    • zawsze-w-drodze Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:56
      „Wszystkie dzieci Louisa” Kamila Bałuka polecam. Prócz rozważań na temat anonimowości ojcostwa i takich tam - smutne i prawdziwe historie rodzin - które CO DO JEDNEJ sie rozpadły, gdy ze względu na etniczne pochodzenie juz-nie-anonimowego-dawcy wychodzilo na jaw, że ojciec biologicznym ojcem nie jest. CO DO JEDNEJ. WSZYSTKIE. Czy te dzieci byłyby szczęśliwsze w pełnych rodzinach i niewiedzy? Ru akurat niewiedza możliwa nie była - dawca Surinamczyk to wykluczał - ale gdyby był biały?
      • zawsze-w-drodze Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:06
        I jeszcze dopowiem - reakcja tych „wszystkich dzieci louisa” na spotkanie z biologicznym ojcem - SMUTEK. ROZCZAROWANIE I SMUTEK. W najlepszym razie obojętność. Potworne koszty emocjonalne.
        • marusia_ogoniok_102 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 06.04.18, 21:44
          Dzięki tobie kupiłam tę książkę. Po akapicie: "Kiedy nie masz ojca, zdarza się, że jesteś jedynym chłopakiem, który nie wspina się na drzewo, bo nikt ci nie powie, że dasz radę (...) Jasne, mama też może tak powiedzieć. Ale co mamy wiedzą o wspinaniu się na drzewa?" mam ochotę iść i palnąć autora w łeb. No chyba że nie zrozumiałam, i to sparafrazowane słowa którejś, tfu, Połówki.
          Ogólnie - jestem na 75 stronie, żałuję, że kupiłam.
    • lolalola48 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 19:59
      Z tą spermą jest tak że wykorzystują ją tylko kilka razy, żeby właśnie uniknąć przeludnienia rodzeństwem.

      A co do anonimowego oddania to chodzi raczej o to że anonimowość zwiększa szansę na oddanie dziecka w dobre ręce (szpital, okno życia) a nie na śmietnik. W tej sytuacji kwestie prawa dziecka do poznania swoich biologicznych korzeni są drugorzędne, bo w zamian za to prawo dostają po prostu życie. Dużo lepsze, bo po 6 tygodniach idą do adopcji zamiast się tułać po przytułkach z nieuregulowaną sytuacją.
    • woman_in_love a czemu niby ma to nas obchodzić? 02.04.18, 20:31
      Skoro z "badań amerykańskich wynika, że 5 do 10 proc. dzieci to tzw. kukułcze dzieci, czyli te, które mają innego ojca biologicznego niż wynikałoby to ze związku jego rodziców":
      www.fakt.pl/wydarzenia/polska/co-10-polak-wychowuje-nie-swoje-dziecko-mozna-to-sprawdzic-dzieki-badaniom-dna/73w4kqk

      to już mamy MILIONY dzieci (nawet biorąc pod uwagę, że 5% jest przesadzone), które nigdy nie poznają swego ojca i nawet nie dowiedzą się że coś było nie tak: tak samo jak ich "ojcowie".

      Na 100% cała masa tych ludzi potworzyła też już związki "kazirodcze" i jakoś cywilizacja nie upadła od tego. Jak dodamy do tego jeszcze paręset tysięcy nowych anonimowych z banku spermy to też nic się nie stanie.

      "Teraz wyobraźmy sobie gościa, który od lat jest dawcą, i z jego nasienia poczęło się kilkaset dzieci. "
      Do tego nie trzeba być dawcą:
      kobieta.onet.pl/dziecko/listonosz-ktory-ma-co-najmniej-1300-dzieci-to-byly-inne-czasy/jj10lb
      I cywilizacja też od tego nie upadła.
    • kota_marcowa Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 20:49
      W zasadzie wszystko już zostało tu napisane. Jestem za anonimowością.
      • nangaparbat3 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 22:05
        Od lat nie mam złudzeń, że dziecko rodząc się jest wydane na pastwę rodzicom.
        • bi_scotti Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 22:47
          nangaparbat3 napisała:

          > Od lat nie mam złudzeń, że dziecko rodząc się jest wydane na pastwę rodzicom.

          Ktorzy na dodatek, wychowujac je, przeprowadzaja the one-and-only/impossible to repeat eksperyment na zywym organizmie ... i tak to leci od tysiacleci big_grin Cheers.
        • iwoniaw Na pastwę??? 03.04.18, 13:52
          dziecko rodząc się jest wydane na pastwę rodzicom

          Na jaką znów, na Jowisza, pastwę? Zdecydowana większość ludzi wychowuje swoje dzieci (biologiczne lub przysposobione) w sposób, który wydaje im się najlepszym z dostępnych i przekazując im wartości, które uważają za najsłuszniejsze z istniejących. Ty podejmując decyzje w kwestiach wychowawczych się pastwiłaś nad swoją córką, że masz takie refleksje na temat rodzicielstwa?
          • lolalola48 Re: Na pastwę??? 03.04.18, 17:06
            A co z mniejszością? Tą która nie kocha i nie szanuje swoich dzieci? Zajrzyj w gazety, co dzień są doniesienia o krzywdzie dzieci. Życie to loteria, można się urodzić w kochającej rodzinie a można w melinie. Niektóre życia są złamane na samym początku i to czy tak się stanie zależy tylko od rodziców.
            • iwoniaw Re: Na pastwę??? 03.04.18, 19:30
              Patologie zawsze się zdarzają, ale nawet te dzieci nie są wydane na niczyją "pastwę" - przeciwnie, prawo je chroni i wszyscy, którzy wiedzą o jakichś nieprawidłowościach lub tylko je podejrzewają, są zobowiązani do interwencji i powiadomienia odpowiednich służb. Natomiast fakt, że rodzice są pierwszymi i naturalnymi opiekunami i reprezentantami interesów dziecka, to nie jest nic dramatycznego i złego, jak sugeruje nanga, ale wprost przeciwnie - zazwyczaj lepszych to dziecko mieć by nie mogło.
              • lolalola48 Re: Na pastwę??? 03.04.18, 19:52
                A ja mam wrażenie że prawo ich nie chroni, nikt ich nie chroni. Po pierwsze skuteczność jest niska i najczęściej za późno ta pomoc nadchodzi. Właśnie przez to że rodzice są pierwszym i naturalnym opiekunem. W znakomitej większości przypadków to dobrze, bo nikt nie wie lepiej od rodziców czego potrzeba dziecku. Ale nie zawsze tak jest.

                Nawet jeśli to prawo zadziała i ochroni dziecko przed rodzicami to koszty po stronie dziecka są nadal olbrzymie.
    • pani-noc Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 21:37
      Tak, wolę by rodzina anonimowo oddawała noworodka, niż żeby zachować anonimowość zabijali go zaraz po urodzeniu i chowali gdzieś pod płotem lub w gnojówce. Dlatego też jestem zwolenniczką okien życia, choć generalnie mi z kościołem nie po drodze. Jeśli to są rozwiązania, które ratują życie dzieciom to warto je utrzymać. Lepsze jest życie bez korzeni niż śmierć zaraz po urodzeniu.
      • woman_in_love Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 21:45
        Okna życia to niebezpieczne instytucje, gdyż przecież każdy może oddać tam dziecko: niania, konkubent, zła teściowa, czy złośliwy sąsiad. I były już przypadki, że dziecko wywożono z kraju A do kraju B i tam pakowano do okna życia. Przy braku współpracy policyjnej pomiędzy krajami + przy anonimowości, to potem takie dziecko jest nie odnalezienia. I dlatego niektóre kraje się wycofały już z tej patologii okien życia, a w innych i tak szuka rodziców dziecka, więc nici z tej anonimowości i tak.
    • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 21:43
      Prawo powinno ta kwestie regulowac na korzysc dzieci oczywiscie.
    • semihora Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 21:49
      Ja uważam, że ważniejsze jest, żeby dziecko miało szansę na życie niż żeby znało tożsamość rodziców - innymi słowy: lepiej nie skończyć w beczce i nie wiedzieć nic o rodzicach niż skończyć w beczce. Bez tej wiedzy można żyć, przepracować to.
    • plater-2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 23:14
      Dlaczego matka moze oddac dziecko do okna zycia i w konsekwencji do adopcji be zgody ojca dziecka, a ojciec nie moze zrzec sie ?
      • triismegistos Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:36
        Ależ sytuacja jest doskonale symetryczna. Dzieciątka można się zrzec bez żadnych konsekwencji tylko, jeśli OBOJE rodzice nie są zainteresowani. Jeśli matka nie chce dziecka, ale zaopiekuje się nim ojciec będzie musiała płacić alimenty.
        • miniulowa Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 13:14
          "Ależ sytuacja jest doskonale symetryczna. "
          Nie jest. Kobieta ma możliwość urodzenia dziecka bez wiedzy jego ojca, a następnie wpisania w akt urodzenia dowolnego imienia plus swojego nazwiska i oddania dziecka do adopcji. Osobiście znam dwa takie przypadki. W jednym ojciec był za granicą i dowiedział się o sprawie post factum, w drugiej zdążył złożyć wniosek o powierzenie pieczy dosłownie w ostatniej chwili. Dziecko było już u potencjalnych rodziców adopcyjnych, którzy złożyli wniosek o przysposobienie. Tak ojciec biologiczny złożył swój kilka dni wcześniej, więc procedury adopcyjne zostały wstrzymane.
          W drugą stronę raczej nie da się tak zrobić 😉
          • miniulowa Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 13:17
            O przepraszam, trzy przypadki. W jeszcze jednym ojciec szukał syna przez 3 lata. Matka mówiła, że dziecko jest w RZ, ale nie chciała ujawnić żądnych danych. Ponieważ on nie był wpisany w akt urodzenia jako ojciec, formalnie był osobą obcą, więc nie miał prawa do informacji. Po 3 latach kobieta przyznała, że dziecko trafiło do adopcji. Facet wylądował w szpitalu psychiatrycznym.
            • konsta-is-me Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 13:54
              Ta, z tego powodu wylądował w szpitalu...
              • miniulowa Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 17:20
                "Ta, z tego powodu wylądował w szpitalu..."

                Jest to niemożliwe, ponieważ?
                Ponieważ mężczyzna nie może chcieć dziecka?
                Ponieważ nie może odczuwać w ten sposób straty?
                Ponieważ?
                Człowiek przez 3 lata szukał syna, miał cały czas nadzieję, po czym dowiedział się, że w tym czasie dziecko zostało adoptowane i nie ma już żadnych szans, żeby dziecko było z nim
                Wg Ciebie nie miał prawa się załamać psychicznie? Serio? Ty przyjęłabyś to na lajcie? Czy może masz więcej uczuć, bo masz macicę? Bo wiadomo, w macicy, poza umiejętnościami sprzątania, prania, gotowania i opieki nad dziećmi mieszczą się także ośrodki uczuć wyższych.
                Wyjaśnij proszę.
    • volta2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 23:35
      chyba jesteś świeżo po przeczytanieu wszystkich dzieci luisa, że tak cię naszło, co?
      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 08:02
        Ja? Nie, nie czytałam tej książki. Odnoszę się do wątku o porzuconym chłopcu.
        • volta2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 13:20
          to do przeczytania koniecznie, jeśli poruszasz takie kwestie jak tu w wątku to w książce będziesz sporo odpowiedzi miała na tacy. czyta się szybko, temat interesujący.
    • tajemnicza.a.m Re: Anonimowość - kwestie dziecka 02.04.18, 23:39
      No ale zaraz, zaraz teraz to jest dramat? Ja mam trochę inne pojęcie dramatu. Dziecko wiele rzeczy chce, ale ich nie ma. Bo taki jest świat. Nie zawsze masz co chcesz.
      Mają te dzieci rodziców, adopcyjnych ale matka, która wychowała, ojciec, który nianczył jest rodzicem. Nie ci, którzy zarobili. Nie chcieli? W jakim celu to dziecko chce poznać te korzenie? Jaką ulgę czują. Chyba raczej jakąś wyimaginowaną.
      • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:04
        Ostatnio przeczytalam kilka historii ludzi, obecnie 70+, ktorzy jako niemowleta zostali adoptowani, ale gdzies tam po drodze dowiedzieli sie ze maja innych rodzicow bilogicznych. Nie mieli ich nazwisk, nie znali wlasnych czyli tych nadanych po urodzeniu, nie wiedzieli nawet kiedy sie urodzili. Owszem zostali wychowani, zalozyli wlasne rodziny itd ale ta kwestia zawsze ich w zyciu przesladowala, zdecydowali sie poszukac korzeni gdy sami juz mieli wnuki. Akurat tym sie udalo, po kilku latach, z pomoca roznych ludzi, baz danych DNA dowiedzieli sie skad pochodza, kim byli rodzice, ze maja rodzenstwo przyrodnie, zobaczyli rodzicow na zdjeciach, ale najwazniejsze co spowodowalo ze trafili do innych ludzi a rodzice ich nie wychowywali. To poznanie, dojscie do zrodel bylo jedna z najistotniejszych kwestii w ich zyciu. Ludzie chca znac swoja tozsamosc i jest to cos bardzo naturalnego a nie wyimaginowanego. To jest podstawowe prawo kazdego czlowieka.
        Poznanie wlasnej tozsamosci nie ma nic wspolnego z odrzucaniem rodzicow adopcyjnych. A juz pytanie po co ci to albo stwierdzenie ze nie mozna miec wszystkiego w tej kwestii jest okropnie okrutne i trzeba byc pozbawionym zupelnie wyobrazni i empatii zeby cos takiego napisac.
        Uwazam ze kazdy czlowiek ma prawo znac swoje biologiczne pochodzenie, dane swoich rodzicow dawcow materialu genetycznego.
        • pani-noc Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:15
          Zwrócilaś uwagę na ważną kwestię. Dzięki genealogii genetycznej każdy z nas może dodać się do bazy danych i poszukać swoich genetycznych kuzynów. Niekoniecznie rodziców, ale być może zaginione rodzeństwo, które również nas szuka.

          Co najważniejsze: jeśli ktos nie życzy sobie bycia znalezionym to go w tej bazie nie ma.
          • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:25
            Dlatego ci ludzie znalezli swoje korzenie czyli w koncu poznali dane swoich rodzicow biologicznych przez osoby z nimi dzielace jakis tam procent DNA czyli blizsze i dalsze potomstwo kuznow z obu stron, z roznych kontynentow zreszta. Zajelo to sporo czasu ale udalo sie.
        • asia_i_p Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:34
          Tylko ja się zastanawiam, czy to jest ten sam kaliber emocjonalny.
          Bo w przypadku dziecka adopcyjnego jednak najczęściej przedmiotem poszukiwań jest matka, a pytaniem przewodnim "Dlaczego mnie oddała?".
          W przypadku ciąży z nasienia pochodzącego od dawcy nie ma kwestii odrzucenia, nie ma wizji alternatywnego życia, motywacja jest mniej więcej znana - pozostaje kwestia pytania "Kto to był?".

          Jak to rozstrzygać w przyszłości można dyskutować, jednak anonimowość tych, którym już tę anonimowość obiecano, powinna być chroniona.
          • triss_merigold6 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:40
            wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,21606088,spermooszustwo-przy-in-vitro-jak-bank-spermy-oklamywal.html

            Ależ jest problem chociażby rodzeństwa przyrodniego i oszustw/pomyłek ze strony dawców i banków, które w procederze pośredniczą.
          • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:45
            W przypadku dzieci adopcyjnych nie tylko matka jest przedmiotem poszukiwan, ojciec takze. Wiadomo ze w przypadku pozostawienia w oknie zycia to chodzi tez o kobiete ze wzgledu na jej stan a przynajmniej powinno. Nadal zyjemy w spoleczesntwie ktore obarcza wieksza (albo i calkowita)odpowiedzielnoscia za dzieci matki niestety ale jakby nie patrzec to DNA mamy tyle samo od matki jak i ojca.

            W przypadku dawcy nasienia sytuacja jest nieco inna ale wg mnie prawo dziecka powinno byc ponad prawem dawcy do anonimowosci i jestem za dostepem do danych nawet jesli mialo byc anonimowo, natomiast jestem absolutnie przeciwna ponoszeniu jakichkolwiek konsekwencji rodzicielskich przez takie osoby czyli absolutnie zero odpowiedzialnosci.
            • asia_i_p Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:56
              Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Jeżeli nie ma ochrony anonimowości, to nie ma absolutnego zera odpowiedzialności. Młody człowiek otrzymując dane rodzica genetycznego otrzymuje możliwość odszukania go, odwiedzenia go, zgłaszania swoich postulatów, zero odpowiedzialności oznacza jedynie, że państwo tych postulatów nie poprze.
              I rozumiem, że tak to można ustalić - chcesz być dawcą, godzisz się na takie niedogodności; ale zadziałanie prawa wstecz i cofnięcie obiecanej już anonimowości jest nie w porządku.
              • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 10:03
                Otrzymanie danych nie oznacza calej reszty, wlasnie to powinno regulowac prawo. Czlowiek ma prawo znac dane a nie w rubryce ojciec czy matka miec NN ale to nie musi ani nie moze wiazac sie z niczym wiecej. Zreszta to dziala w obie strony bo dawcy spermy czy jajeczek tez moze chcieliby wiedziec czy ich material zostal z sukcesem wykorzystany i maja potomstwo, jak sie nazywa i moze nawet jak wyglada?
                • asia_i_p Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 10:33
                  Podaj mi konkretne sugestie rozwiązań prawnych. Wiem, że Jan Kowalski był dawcą spermy i w tym momencie prawo zabrania mi wysłania wiadomości na konto Facebookowe Jana Kowalskiego i poproszenia go o spotkanie? Pod jaką sankcją? Bo jeśli bez żadnej, to prawo sobie hmmm... może, a jeżeli pod jakąś sankcją, to nagle chcesz karania mojej naturalnej potrzeby kontaktu z biologicznym rodzicem? A jeżeli moja potrzeba korzeni nie ogranicza się do nazwiska i ja potrzebuję tego spotkania? To nagle moje prawa przestają być ważne? Czy też prawo za mnie arbitralnie określi, że potrzeba znania nazwiska jest istotna i jest moim nieodbieralnym prawem, a potrzeba poznania człowieka to taki kaprys?

                  Udostępnienie nazwisk bez udostępnienia kontaktu z człowiekiem to jest fikcja, która może zrealizować się na dwa sposoby - albo fikcyjne będzie zrealizowanie prawa dziecka do korzeni, albo fikcyjne będzie zrealizowanie ochrony rodzica genetycznego przed wpływem na jego życie.
                  • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 10:53
                    asia_i_p napisała:

                    > Podaj mi konkretne sugestie rozwiązań prawnych.

                    Jesli bedziesz Jana Kowalskiego ktory jest dawca materialu genetycznego z ktorego powstalas przesladowac poprzez pisanie, dzwonienie, sledzenie, nachodzenie itp pomimo jego sprzeciwu to on ma prawo zwrocic sie do policji a ta do sadu z wnioskiem o zastosowanie odpowiednich srodkow wobec ciebie. To jest dosc oczywiste.

                    Wiem, że Jan Kowalski był dawcą
                    > spermy i w tym momencie prawo zabrania mi wysłania wiadomości na konto Facebookowe Jana Kowalskiego i poproszenia go o spotkanie?

                    Poprosic mozesz, Jan nie musi sie zgodzic. W czym to Janowi utrudni zycie?

                    A jeżeli moja potrzeba korzeni nie ogranicza się do nazwiska i ja potrzebuję tego spotkania?

                    Mowa o prawie do poznaniu danych a nie prawie do spotkan, alimentow, spadku itp. To sa zupelnie rozne sprawy.


                    > Udostępnienie nazwisk bez udostępnienia kontaktu z człowiekiem to jest fikcja,

                    >
                    Nie, to nie jest fikcja, to jest wiedza i to bardzo konkretna, zupelne przeciwienstwo niewiedzy.
                    • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:42
                      A jak sobie tego Jana znajdę i zobaczę, że ma dzieci - to radośnie sobie do nich pójdę z okrzykiem "siostrzyczko, braciszku surprize tongue_out ". No będą zachwyceni.
                      • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:54
                        arwena_11 napisała:

                        > A jak sobie tego Jana znajdę i zobaczę, że ma dzieci - to radośnie sobie do nic
                        > h pójdę z okrzykiem "siostrzyczko, braciszku surprize tongue_out ". No będą zachwyceni.

                        jesli jestes glupia, pusta lala to coz...
                        • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:00
                          A myślisz, że jak to jest? W jakimś celu szukasz korzeni. Inaczej wystarczyłoby ci metryki USC. Więcej nie potrzebujesz. A jednak ktoś oczekuje kontaktu osobistego.

                          Skoro komuś zależało na anonimowości - to nie po to kombinował, aby zostać odnalezionym.
                          • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:10
                            Wlasnie. Tego tez nie rozumiem; jak mozna do tego stopnia nie miec godnosci aby sie pchac tam gdzie go nie chca i wyraznie do daja odczuc.
                            Rozumiem chec poznania ewentualnych obciazen genetycznych, ale szukanie na sile, domaganie sie spotkania, po co? Zeby zostac odepchnietym?
                          • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:20
                            arwena_11 napisała:

                            > A myślisz, że jak to jest? W jakimś celu szukasz korzeni. Inaczej wystarczyłoby
                            > ci metryki USC.

                            Jesli w metryce mam dane rodzicow biologicznych to wystarczy. Wlasnie problem w tym jesli ktos wie ze 50% albo 100% jego materialu genetycznego jest od kogos innego niz w metryce a nie wie od kogo.

                            Więcej nie potrzebujesz. A jednak ktoś oczekuje kontaktu osobistego.

                            A oczekuje osobistego?

                            > Skoro komuś zależało na anonimowości - to nie po to kombinował, aby zostać odna lezionym.

                            A zalezalo czy to poprpstu oferowaly kliniki z default?
                            Mowa o ludziach, zywych i czujacych , jesli decydujemy sie udostepniac material genetyczny umozliwiajacy powstanie czlowieka to nie moze to byc anonimowe, bo to poprpstu nie fair wobec tego nowego czlowieka.
                            • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:26
                              Skoro ktoś bierze kasę za np spermę - to raczej się tym nie chwali. Myślisz, że naprawdę o iczym innym nie marzy - tylko o poznaniu efektów swojego dawastwa
                              • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:30
                                Zwlaszcza 20 lat pozniej, w obecnosci zony i chcianych dzieci
                              • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:46
                                arwena_11 napisała:

                                > Skoro ktoś bierze kasę za np spermę - to raczej się tym nie chwali.


                                A to cos wstydliwego? Serio?
                        • iwoniaw Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:22
                          jesli jestes glupia, pusta lala to coz...

                          A tobie się zdaje, że to wariant mało prawdopodobny, gdyż? Dzieci z anonimowych dawców nie mogą się okazać "głupimi pustymi lalami"? Otóż mogą; mało tego - jeśli szukają osobistego kontaktu, to widocznie... no cóż, chcą się skontaktować z "rodziną", gdyż info z metryki im z jakiegoś powodu nie wystarcza.
                          • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:25
                            Ale moze ta "rodzina" z jakiegos powodu nie chce kontaktu z nimi, skoro zrobila wszystko co mogla aby zagwarantowac sobie anonimowosc
                            • iwoniaw Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:30
                              No a o czym ja piszę? Oczywiście, że taki rodzic, który chciał pozostać anonimowy, najprawdopodobniej nie tylko nie chce kontaktu, ale może mu on sporo nabruździć. Dlatego nie sądzę, żeby po takich zmianach (uznających "prawo" dziecka do danych dawcy/rodziców bio) ludzie masowo się decydowali na dawstwo gamet, a nawet na opcję "urodzę i oddam do adopcji zamiast aborcji". Klasyczne wylanie - nomen omen - dziecka z kąpielą. Leyre natomiast uważa, że nie dość, że dziecko "ma prawo" poznać biorodziców bez względu na okoliczności, to jeszcze uważa, że przecież nie uczyni ono tego w sposób cokolwiek komukolwiek naruszający big_grin
                              • baltycki Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:10
                                iwoniaw napisała:

                                > Leyre natomiast uważa, że (...) dziecko "
                                > ma prawo" poznać biorodziców bez względu na okoliczności,

                                Konwencja o prawach dziecka uwaza podobnie.

                                "Katalog praw i wolności obejmuje prawa cywilne, socjalne, kulturalne, polityczne i z założenia w niewielkim zakresie uwzględnia prawa ekonomiczne (dziecko powinno się uczyć, a nie pracować). W skład tego wchodzą:
                                Prawa cywilne
                                - prawo do tożsamości (nazwisko, imię, obywatelstwo, wiedza o własnym pochodzeniu),

                                Polska ratyfikowała Konwencję 7 czerwca 1991 r., jednak z pewnymi zastrzeżeniami oraz własną interpretacją niektórych przepisów. Zgodnie z pierwszym zastrzeżeniem, a wbrew tekstowi konwencji, dziecku adoptowanemu prawo do ustalania danych jego rodziców naturalnych miało nie przysługiwać. Drugie zastrzeżenie dotyczyło zapisu o wieku, w którym istnieje możliwość powołania do służby wojskowej lub podobnej i uczestnictwa w działaniach wojennych, a które będzie regulowane zgodnie z przepisami obowiązującymi w Polsce (ale nie niższym niż 15 lat).
                                Oba te zastrzeżenia zostały przez Polskę wycofane z dniem 4 marca 2013 roku[9].
                          • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:57
                            iwoniaw napisała:


                            > A tobie się zdaje, że to wariant mało prawdopodobny, gdyż?

                            A tobie sie zdaje ze umiesz czytac gdyz?


              • baltycki Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 10:39
                asia_i_p napisała:

                > I rozumiem, że tak to można ustalić - chcesz być dawcą, godzisz się na takie ni
                > edogodności; ale zadziałanie prawa wstecz i cofnięcie obiecanej już anonimowośc
                > i jest nie w porządku.

                Zadne prawo, zadna ustawa nie obiecywala anonimowości, wiec o jakim dzialaniu prawa wstecz mowa?

                • asia_i_p Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 10:48
                  OK, użyłam niewłaściwego określenia z punktu widzenia prawa. Nie zmienia to meritum - wobec dawcy klinika podjęła zobowiązanie niesprzeczne z obowiązującym wtedy prawem, nie w porządku jest, aby nowe prawa mogły umożliwić niezrealizowanie tego zobowiązania.
            • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 13:56
              Prawo nie dziala wstecz; jesli mieli gwarancje anonimowosci, to powinna byc utrzymana, chyba ze ktorys z dawcow zgadza sie na poznanie dzieci.
              Ale te konsekwencje i tak beda; wyobraz sobie pana, po 40, zonatego z dziecmi, ktoremu do drzwi pukaja dorosle dzieci. Jaki wplyw to bedzie mialo na jego rodzine; przeciez sie raczej nie chwalil jak zarabial na studiach
              • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:05
                No właśnie sądy niemieckie uważają inaczej. Nawet mi się coś kojarzy, że alimenty zasądzili?
                • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:08
                  Jesli tak, to byloby to juz chore.
                  Wyobrazasz sobie, ze nagle pojawia sie taki Twoje "rodzenstwo" z kubeczka i oczekuje przyjecia do rodziny?
                  • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:39
                    No właśnie sobie nie wyobrażam. Za to Morgen i inne pewnie już sobie wyobrażają. Ja wychodzę z założenia, że nie po to np oddawałam dziecko do adopcji, żeby po 18-20 czy więcej latach przed drzwiami stanęła Kinder Niespodzianka. I mówimy o dziecku z którym jakąś tam więź przez ciążę się nawiązało. A facet dający spermę w takiej sytuacji? Koszmar dla niego i jego rodziny.

                    • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:43
                      Wlasnie, dla faceta pewnie nawet istnienie dzieci z tej oddanej probki to czysta abstrakcja
                      • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:49
                        lea.letizia napisał(a):

                        > Wlasnie, dla faceta pewnie nawet istnienie dzieci z tej oddanej probki to czyst
                        > a abstrakcja

                        Oh, dla faceta z pewnoscia. Jakos nie dziwi specjalnie.
                        • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:05
                          No widzisz, ja tez nie. Dla mlodego chlopaka ktory dorabial sobie na studiach oddajac nasienie, dzieci ktore powstaly (lub nie, taka opcja tez istnieje) dzieki temu SĄ abstrakcja.
                          A dla tego samego faceta 20-25 lat pozniej, majacego zone i dzieci i raczej nie chwalacego sie im tym "dawstwem", wizja dziecka (nieznanego, niechcianego, o ktorym pan nie mial pojecia) jest koszmarem. Za bardzo moze namieszac w zyciu pana aby ten chcial poznac to dziecko/dzieci.
                          Naprawde tak Cie to dziwi?
                          On oddawal nasienie anonimowo, dla pieniedzy, a nie po to aby mu potem obce dzieci w zyciu bruzdzily, brutalne, ale prawdziwe.
                          Tak wlasciwie to dziwie sie dzieciom, ktore takich "ojcow" w ogole szukaja, chca sie spotykac, przeciez wiadomo, ze nie sa w ich zyciu chciane, chocby w najmniejszym stopniu.
                          • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:24
                            lea.letizia napisał(a):

                            > No widzisz, ja tez nie. Dla mlodego chlopaka ktory dorabial sobie na studiach o
                            > ddajac nasienie, dzieci ktore powstaly (lub nie, taka opcja tez istnieje) dziek
                            > i temu SĄ abstrakcja.

                            co oznacza ze dorabial sobie? to nie praca w kawiarni czy McDonald's a handel materialem sluzacym do powstania nowego czlowieka wiec tu nie ma miejsca na anonimowosc. Nie ma obowiazkow wobec takich dzieci ale one maja prawo wiedziec od kogo pochodza.
                            • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:29
                              Tak, powiedz to 20 latkowi, ktory pewnie dostal ulotke z kolegi studenta, poszedl, zrobil swoje, a dzieci byly raczej abstrakcyjne, tym bardziej ze klinika gwarantowala ze nigdy nie bedzie musial ich ogladac.
                              Nie ma obowiazkow, to oczywiste, ale nie powinno tez byc mozliwe, bez jego zgody, otrzymanie jego danych.
                              Dziecko moze wiedziec, ze ojciec to wysoki brunet po architekturze, z rodziny wysokocisnieniowcow, ktory ma juz rodziny i nie zyczy sobie jej powiekszania. Tyle powinno im wystarczyc.
                          • baltycki Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:54
                            lea.letizia napisał(a):

                            > No widzisz, ja tez nie. Dla mlodego chlopaka ktory dorabial sobie na studiach o
                            > ddajac nasienie, dzieci ktore powstaly (lub nie, taka opcja tez istnieje) dziek
                            > i temu SĄ abstrakcja.

                            > On oddawal nasienie anonimowo, dla pieniedzy, a nie po to aby mu potem obce dzi
                            > eci w zyciu bruzdzily, brutalne, ale prawdziwe.

                            Ale to nie panstwo/prawo obiecalo mu pozostanie anonimowym, a wlasciciel kliniki pan XY i sąd nie jest zobowiazany do respektowania prywatnych zobowiazan wlasciciela kliniki.
                            Rownie dobrze dawca moglby zaufac Kasi "zrob mi dziecko, nie powiem nikomu, ze to Twoje".

                            Dopoki panstwo nie ureguluje ustawa spraw zwiazanych z "bankami spermy", zawsze dawca bedzie ryzykowal spotkanie ze swoimi potomkami.
                            • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:01
                              baltycki napisał:

                              > Dopoki panstwo nie ureguluje ustawa spraw zwiazanych z "bankami spermy", zawsze
                              > dawca bedzie ryzykowal spotkanie ze swoimi potomkami.

                              I coraz wiecej panstw reguluje i to na korzysc dzieci.
                              • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:08
                                Jesli korzyscia nazywasz to ze takie dziecko na 99% zostanie odepchniete i "uprzejmie" poproszone o trzymanie sie z daleka.
                                Oraz to ze w rezultacie bedzie mniej zarowno dawcow spermy na jako takim poziomie jak i dzieci oddawanych do adopcji
                            • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:03
                              Fakt, klinika, moze nie sprawdzal, moze wierzyl, niemniej jednak dzieci z banku nie chcial i nie chce.
                              W takiej sytuacji zaden normalny chlopak nie zaryzykuje, wiec klinika bedzie "wierzyc" polanalfabecie, malemu i grubemu, ze jest studentem medycyny o wzroscie 190 i nazwisku Jan Kowalski, a ten dawca bedzie "wierzyl" w anonimowosc
                              • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:08
                                lea.letizia napisał(a):

                                > Fakt, klinika, moze nie sprawdzal, moze wierzyl, niemniej jednak dzieci z banku
                                > nie chcial i nie chce.
                                > W takiej sytuacji zaden normalny chlopak nie zaryzykuje, wiec klinika bedzie "w
                                > ierzyc" polanalfabecie, malemu i grubemu, ze jest studentem medycyny o wzroscie
                                > 190 i nazwisku Jan Kowalski, a ten dawca bedzie "wierzyl" w anonimowosc

                                A co takiego gwarantuje bycie studentem medycyny o wzroscie 190 cm ze to takie wazne? Naprawde uwazasz ze tylko tacy oddaja material? Raczej mam spore watpliwosci.
                                • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:13
                                  Lepszy material genetyczny niz od pana 150 sm wzrostu, z FAS, po podstawowce, z rodziny z wielopokoleniowym uzaleznieniem od alkoholu i niechecia do pracy.
                                  Kwestie bankow spermy znam raczej z filmow, ale sadze ze w zyciu jest podobnie; kobieta chce jak najlepszego mozliwego ojca dla swojego dziecka. Chocby madrego. Przystojnym tez pewnie nie pogardzi smile.
                                  • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:21
                                    lea.letizia napisał(a):

                                    > Lepszy material genetyczny niz od pana 150 sm wzrostu, z FAS, po podstawowce, z
                                    > rodziny z wielopokoleniowym uzaleznieniem od alkoholu i niechecia do pracy.

                                    😀 Oh, juz sobie wyobrazam pana ktory o tym informuje, klinike ktora informuje osobe zainteresowana sperma oraz kobiete ktora decyduje sie na takiego pana.
                                    Student medycyny moze byc bardzo popaprany genetucznie albo miec choroby o ktorych nie wie albo jeszcze nie wie albo ukryje i bycie przystojnym to nie wszystko i tego nie zmieni.

                                    • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:29
                                      Tylko ze jak nie bedzie anonimowosci, to beda w bazie sami tak popaprani, chocby dlatego ze zadne normalny sie nie skusi, za zadna stawke, podobnie jak zadna normalna licealistka czy studentka nie odda do adopcji, raczej usunie, bo ryzyko bedzie za duze.
                                      Mysle ze dla takich klinik najlepszym dawca bylby wlasnie taki normalny, uczacy sie, nie musi byc nawet super przystojny czy nalezec do Mensy, ale chcacy sobie dorobic latwiej i przyjemniej niz w Macu. Problem w tym, ze zaden taki nie zaryzykuje ze mu kiedys "efekt zawartosci kubeczka" stanie w progu domu i bedzie chcial poznac jego rodzine.
                                      Beda sie zglaszac same odpady genetyczne, bo tylko tacy nie beda miec nic do stracenia
                                      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:36
                                        Znowu to dramatyzowanie... zdajesz się uparcie pomijać fakt, że w niektórych państwach SĄ już nieanonimowi dawcy i jakoś to działa. Oczywiście możesz fantazjować, że są tam same "odpady genetyczne", ale to jest takie samo fantazjowanie jak to, że anonimowy dawca to przystojny, wysoki i zdrowy członek Mensy. No już nie róbcie jaj smile
                                        • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:45
                                          Ale to jest ICH decyzja, podejrzewam tez ze nie jest ich az tak wielu, wiec wiekszosc kobiet trafi raczej na odpady genetyczne.
                                          Alez ja nie twierdze, ze anonimowi to sa tak wspaniali i madrzy, jakby byli dorabialiby raczej w modelingu czy IT, mysle ze najlepszym i najczestszym przypadkiem sa jednak zwykli chlopcy, uczniowie czy studenci, dorabiajacy na boku. Zaden genetyczny high level, ale tez nie odpady. A wlasnie oni, nie majac zagwarantowanej anonimowosci byc moze pojda zarabiac w inne miejsce, chocby do maca.
                                          Podobnie jak z dziecmi do adopcji; nikt nie liczy na dziecko miss i geniusza, ale niewielu marzy o dzieciach z rodzin patologicznych. Dziecko uczennicy/studentki i jej kolegi z roku znajduje kandydatow na nowych rodzicow w ciagu kilku godzin
                                        • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 18:38
                                          No ale skoro wiedzą, że nie będą anonimowi i sie na to decydują - to po odnalezieniu przez dziecko nie będą "wściekli".

                                          Chodzi o tych, co oddali materiał genetyczny, gdy dawstwo było anonimowe. Uważam, że im ta anonimowość dalej się należy. Bo może gdyby wiedzieli, że ich dane będą ujawnione - nie zdecydowaliby się na ten krok?
                                      • baltycki Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 17:04
                                        lea.letizia napisał(a):

                                        > Tylko ze jak nie bedzie anonimowosci, to ...
                                        Polska ratyfikowala "Konwencje o prawach dziecka", dajaca dziecku prawo do poznania swego pochodzenia, wiec wszelkie umowy o zachowanie anonimowosci sa sprzczne z tym prawem, dawca powinien to wiedziec.

                                        > zadna normalna licealistka czy studentka nie odda do adopcji, raczej usunie, bo ryzyk
                                        > o bedzie za duze.
                                        Dziecko adoptowane juz ma prawo do poznania swoich biologicznych rodzicow, czym Ty "straszysz"?




                                        • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 17:16
                                          Wlasnie dlatego tez nie ma juz zdrowych niemowlat do adopcji, byl nawet watek na ten temat.
                                          To ze Polska ratyfikowala Konwencje nie swiadczy ze wszelkie zawarte w niej zapisy sa dobre;
                                          dziecko niechciane przez bio-rodzica, nie stanie sie chciane bo Konwencja nakazuje im poznanie sie
                                          • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 18:36
                                            lea.letizia napisał(a):

                                            > Wlasnie dlatego tez nie ma juz zdrowych niemowlat do adopcji, byl nawet watek n a ten temat.

                                            Nieobciazone chorobami i problemami dzieci zdarzaja sie bardzo rzadko bo takimi dziecmi po stracie rodzicow zajmuje sie rodzina, one tam pozostaja. Dzieci alkoholikow, narkomanow, generalnie z patologicznych srodowisk trafiaja pod opieke spoleczna i tam zazwyczaj zostaja bo chetnych do adopcji takich dzieci w zasadzie nie ma z oczywistych powodow. Pary ktore na adopcje sie decyduja chca zdrowe najlepiej jak najmlodsze dziecko, a nie obciazone kilku czy kilunastoletnie.
                                      • baltycki Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 21:33
                                        lea.letizia napisał(a):

                                        > Tylko ze jak nie bedzie anonimowosci,
                                        A jaka jest teraz anonimowosc, jesli jej gwarantem jest wlasciciel kliniki a nie ustawa?

                                        > normalna licealistka czy studentka nie odda do adopcji, raczej usunie, bo ryzyk
                                        > o bedzie za duze.
                                        Powtarzasz, wiec i ja powtorze..
                                        "Polska ratyfikowała Konwencję (o prawach dziecka) 7 czerwca 1991 r., jednak z pewnymi zastrzeżeniami oraz własną interpretacją niektórych przepisów. Zgodnie z pierwszym zastrzeżeniem, a wbrew tekstowi konwencji, dziecku adoptowanemu prawo do ustalania danych jego rodziców naturalnych miało nie przysługiwać.
                                        Drugie zastrzeżenie dotyczyło zapisu.....powołania do służby wojskowej lub podobnej....

                                        Oba te zastrzeżenia zostały przez Polskę wycofane z dniem 4 marca 2013 roku."

                                        > Beda sie zglaszac same odpady genetyczne, bo tylko tacy nie beda miec nic do st
                                        > racenia
                                        A co ma do stracenia nieodpad?
                                        Dlaczego zona, dzieci nie moga byc z niego dumne (wczesniej poinformowane), ze przyczynil sie do szczescia kilku malzenstwom?



                                        • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 09:23
                                          Moze i bede dumne, ale niekoniecznie wtedy gdy bede miec te "szczescia" w swoim domu, gdyz postanowia sobie tatusia odwiedzic.
                                          Poza tym jak wyobrazasz sobie informowanie o czyms takim dziecka w wieku przedszkolnym czy nastolatka, gdyz jak podejrzewam "rodzenstwo" bedzie sie ujawniac zanim chciane dzieci pana same beda dorosle
                    • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:47
                      arwena_11 napisała:

                      > No właśnie sobie nie wyobrażam. Za to Morgen i inne pewnie już sobie wyobrażają
                      > . Ja wychodzę z założenia, że nie po to np oddawałam dziecko do adopcji, żeby p o 18-20 czy więcej latach przed drzwiami stanęła Kinder Niespodzianka. I mówimy
                      > o dziecku z którym jakąś tam więź przez ciążę się nawiązało. A facet dający sp
                      > ermę w takiej sytuacji? Koszmar dla niego i jego rodziny.
                      >

                      Koszmar czego? Prawo to poznania danych swoich biologicznych rodzicow zamiast spedzenia zycia nie wiedzac skad, od kogo sie pochodzi a pukanie do drzwi tych ludzi to nie to samo.
                      Czego bys sie tak bala ze tak ci zalezy na tej anonimowosci?
                      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:52
                        No alimentów przecież smile
                      • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:56
                        Zastanówmy się - skoro oddałam dziecko, a nie zatrzymałam i nie zostałam do tego zmuszona biedą czy przez rodzinę ( bo wtedy pewnie bym się ucieszyła z odnalezienia ) - znaczy nie pasowało mi do mojej wizji przyszłego życia. Można było zrobić aborcję - ale nie każdemu to pasuje. Może weszłam do rodziny z zasadami ( zwróć uwagę, że od jakiegoś czasu to i błonę dziewiczą można sobie przywrócić ), może puściłam się na imprezie i nawet nie wiem z kim i wcale nie chcę wiedzieć itd. Oddałam z myślą, że "błąd młodości" nie będzie mnie prześladował.
                        Poza tym mam rodzinę, chciane dzieci i nie mam pojęcia czego taki ktoś będzie ode mnie chciał. Może nie zrozumie - nie chcę cię znać, zapomnij o mnie itd - tylko będzie chciał poznać swoje "rodzeństwo"?
                        • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:37
                          arwena_11 napisała:

                          Może weszłam do rodziny z zasadami

                          i udajesz, ze je masz czyli zyjesz w klamstwie a wiesz ze klamstwo ma krotkie nogi?

                          Oddałam z myślą, że "błąd młodości" nie będzie mnie prześladował.

                          Trzeba bylo abortowac, tak sie pozbywa bledow.

                          > Poza tym mam rodzinę, chciane dzieci i nie mam pojęcia czego taki ktoś będzie o
                          > de mnie chciał. Może nie zrozumie - nie chcę cię znać, zapomnij o mnie itd - ty
                          > lko będzie chciał poznać swoje "rodzeństwo"?

                          Moze, a moze wcale nie bedzie chcial nikogo poznawac. A kto wie, moze ty twoje chciane dzieci beda chcialy poznac swoje rodzenstwo?
                          Poza tym niepotrzebnie sie tak boisz, naprawde do tanga trzeba dwojga, nikt na sile do twojego zycia nie wejdzie.
                          Ty zreszta nie tego bys sie obawiala a tego ze obraz idealnej osoby przestalby by byc idealny.
                          I jeszcze jedno, zycie bywa przewrotne, bywaja sytuacje w ktorych to rodzice szukaja bledow mlodosci. Ty tez moglabys gdyby np twoje chciane jedyne dziecko potrzebowalo dawcy organu a takie 'rodzenstwo' moglaby by mu zycie uratowac.
                          • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:41
                            Na szczęście rozmawiamy czysto teoretycznie. I naprawdę, gdyby chodziło o korzenie - wystarczyłaby metryka. A jednak wiele z tych dzieci szuka konkretnych osób.
                            Skończy się na podawaniu fałszywych danych. Kliniki nie będą specjalnie ich sprawdzały. Dadzą do podpisu "oświadczenie". I szukaj wiatru w polu.
                            • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:54
                              arwena_11 napisała:

                              > Na szczęście rozmawiamy czysto teoretycznie.

                              Pewnie tak, ale to wiele mowi o osobie.

                              I naprawdę, gdyby chodziło o korze
                              > nie - wystarczyłaby metryka. A jednak wiele z tych dzieci szuka konkretnych osób.

                              Niektorzy szukaja bo maja potrzebe, to bardzo naturalna potrzeba. Wielu dawcow materialu genetycznego czy osob ktore oddaly do adopcji tez mysli i zastanawia sie co sie z ich potomstwem stalo czy jakies jest, jak wyglada, co robi itp. Po aborcji to nie istnieje bo wiadomo ze czlowiek nie powstal, nie ma osoby.

                              • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:00
                                Ciekawe jak takie dziecko poczułoby się po tekście - "żałuję że cię nie wyskrobałam - teraz nie miałabym kłopotu".
                                • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:05
                                  arwena_11 napisała:

                                  > Ciekawe jak takie dziecko poczułoby się po tekście - "żałuję że cię nie wyskrobałam - teraz nie miałabym kłopotu"

                                  A jak myslisz arwena?
                                  • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:10
                                    No raczej nie tego się spodziewa. Więc może jednak niech nie szuka kontaktu? Naprawdę jak ktoś oddaje do adopcji - to nie chce wiedzieć co potem i się spotykać. Bo jak chce - to może zostawić list w ośrodku adopcyjnym. Wtedy dziecko jak skończy 18 lat - będzie mogło go dostać i poznać rodzica.
                                    Ale skoro ktoś chciał być anonimowy - to uszanujmy to.
                                    • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:17
                                      arwena_11 napisała:

                                      > No raczej nie tego się spodziewa.

                                      A moze spodziewa sie kazdej reakcji? Ludzie raczej zdaja sobie sprawe z tego ze to kto okaze sie ich biologicznym rodzicem/i moze byc daleki od wyobrazen ale zarowno negatywnie jak i pozytywnie.

                                      Więc może jednak niech nie szuka kontaktu? Na
                                      > prawdę jak ktoś oddaje do adopcji - to nie chce wiedzieć co potem i się spotyka
                                      > ć.

                                      A moze chciec? zakladasz taka opcje? Moze nie chcial a po latach zmienil zdanie? A jesli nadal nie chce kontaktu to o tym poinformuje.
                                      • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:21
                                        To moze dobrym pomyslem bylaby taka baza "poszukujacych sie" dla tych ktorzy chca kontaktu, jesli rodzic lub dziecko nie chce, nie bedzie go w bazie, a druga strona nie powinna mu w takim przypadku bruzdzic w zyciu
                              • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:05
                                Skoro OBIE strony sie szukaja to powinno byc to ulatwione, ale jesli jedna (rodzic czy dziecko, obojetnie) pragnie pozostac anonimowa, to powinno sie to uszanowac
                      • rysiowa85 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 21:33
                        koszmar czego?
                        Serio tak trudno sobie wyobrazić że twoje dziecko w wieku np 10 lat nachodzi tak zwana przyrodnia 20 letnia siostra (poczęta ze spermy oddanej do banku sermy przez twojego męża gdy był młody), bo ona chce poznać swoje korzenie i zawsze chciała mieć siostrę.
                        Rozumiem że dzieci i żony takich mężczyzn to już prawa do spokoju nie mają. Pan w dobrej wierze oddaje spermę a potem zjawia się obca osoba. To, ze chce kontaktu z panem to jeszcze nie problem, ale problem pojawia się jak chce się kontaktować z przyrodnim rodzeństwem.
          • miniulowa Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 17:24
            "Bo w przypadku dziecka adopcyjnego jednak najczęściej przedmiotem poszukiwań jest matka, a pytaniem przewodnim "Dlaczego mnie oddała?"."

            Też nie do końca.
            Najczęściej szukają rodzeństwa.
            • iwoniaw Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 17:39
              Najczęściej szukają rodzeństwa

              I to też nie jest w porządku - ktoś wychowany w innej rodzinie też nie musi mieć ochoty na taki kontakt z "rodzeństwem", pomijając już sytuacje, gdy nie wie o adopcji i w ten sposób zostanie uświadomiony.
        • tajemnicza.a.m Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 13:23
          Ja znam inną piękną historię. Z innego kraju.
          Młoda dzidzia w okresie buntu, bardzo chciała poznać mamę, która ją oddała. Po co? Raczej miała gdzieś swoje pochodzenie..
          Poznała. Ją i ojca swego i rodzeństwo. Skutek. Odbiła mamie faceta, własnego ojca. I ma z nim dziecko.
          O ile jestem w stanie zaakceptować to, że dojrzały człowiek chciałby poznać swoje pochodzenie, niie rozumiem po co chęć poznawania ludzi, którzy nie chcą być poznani. Ludzie robią dramat z czegoś zazwyczaj, co się im odmawia. Jeśli biologiczna rodzina pozwoli na kontakt dojrzałemu człowiekowi, to ok, ale jeśli nie....i ta sprawa idiotycznych alimentów...i faktycznie nastepnym razem ktoś słysząc coś takiego usunie ciążę i nie odda nasienia. Dzidzia nie bd i dzidzio nie bd cierpiał na ból...pochodzenia.
          To jest zasada daj mi palec, wezmę dłoń, daj mi dłoń wezmę rękę.
          • tajemnicza.a.m Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 13:30
            Ja znam inną piękną historię. Z innego kraju.
            Młoda dzidzia w okresie buntu, bardzo chciała poznać mamę, która ją oddała. Po co? Raczej miała gdzieś swoje pochodzenie..
            Poznała. Ją i ojca swego i rodzeństwo. Skutek. Odbiła mamie faceta, własnego ojca. I ma z nim dziecko.
            O ile jestem w stanie zaakceptować to, że dojrzały człowiek chciałby poznać swoje pochodzenie, choć do końca nie rozumiem chęci poznawania ludzi, którzy nie chcą być poznani.
            Ludzie robią dramat z czegoś zazwyczaj, co się im odmawia.
            Jeśli biologiczna rodzina pozwoli na kontakt dojrzałemu człowiekowi, to ok, ale jeśli nie....to nie. I ta sprawa idiotycznych alimentów dawców nasienia i braku anonimowości. Jeszcze działająca wstecz. Czyli osoba oddawała nasienie w myśl przepisów zapewniających anonimowość a potem zonk. To jak robić coś, zgadzać się ma coś, podpisać się pod czymś co za jakiś czas zmieni warunki bez naszej zgody.
            ...i faktycznie nastepnym razem ktoś słysząc coś takiego usunie ciążę i nie odda nasienia. Nie bd adopcji i dzidzia nie bd i dzidzio nie bd cierpiał na ból...pochodzenia. coś za coś. Mniejsze zło?
            To jest zasada daj mi palec, wezmę dłoń, daj mi dłoń wezmę rękę.
    • marsallla Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 08:51
      Morgen, mam wrażenie że pielęgnujesz romantyczną wizję adopcji wziętą z filmów i książek.
      To nie jest tak, że do adopcji trafia owoc związku młodziutkiej studentki psychologii i stypendystki FNP oraz profesora zwyczajnego filozofii na UW i członka polskiego PEN Clubu, która to studentka z bólem serca oddaje swe nowo narodzone dziecię a przez lata zastanawia się co się z nim dzieje i czeka na kontakt ze strony dziecięcia. Kiedy te spotkanie wreszcie następuje oboje rzucają się sobie w ramiona z płaczem i do końca życia utrzymują serdeczne kontakty. Życie to nie je bajka. W Polsce do adopcji trafia najczęściej potomstwo patologii, której nie stać na usunięcie ciąży w podziemiu lub za granicą. A rodzice adopcyjni modlą się, żeby im się nie trafiło dziecko z FAS, co jest dosyć częste.
      Koszmar dorastania bez jakiejkolwie wiedzy o swoich rodzicach? O czym my mówimy? Czy naprawdę dla kogoś ma znaczenie że po osiągnięciu pełnoletności odkryje, że jest dziesiątym dzieckiem rodziny z lubelskiego w której alkohol i bezrobocie przekazywane jest z pokolenia na pokolenie, a sama rodzinka mieszka w lepiance z wychodkiem na dworze? Albo dzieckiem alkoholiczki której każde dziecko było zabierane zaraz po urodzenia a ta dogorywa w jakiejś melinie? I jedyne na co ją stać kiedy przyjdzie do niej jedno z jej byłych dzieci to poczęstowanie go soczystym spie...j. Pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć.
      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 08:59
        Niczego nie pielęgnuję, po co wciskacie mi do ust takie bzdury? Nigdzie nie napisałam o "romantycznych wizjach", nawet tego nie sugeruję.
        Po prostu czytałam trochę na ten temat wiem z wypowiedzi tych dzieci, że chcą wiedzieć. Do nich miej pretensje, nie do mnie, bo ja tego nie wymyśliłam.
      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:03
        Wystarczy poczytać o działalności fundacji, są też specjalne fora na fejsbuku - nie wiem, dlaczego się dziwicie, że te dzieci chcą wiedzieć? I dlaczego zakładacie z góry, że większość jednak nie chce? Zadziwia mnie to.

        zerwanewiezi.pl/artykul/poszukiwania-biologicznych-rodzicow-1
        • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:13
          Tak marsalla, wiekszosc ludzi chce znac swoja tozsamosc, biologiczne pochodzenie, nawet jesli okaze sie ze pochodza z rodziny alkoholikow czy narkomanow z nizin spolecznych to sama wiedza jest lepsza nic niewiedza i ciagle zastanawianie sie, ktore nie znika a przesladuje czlowieka caly czas. Wielu wystarczy ze dane biologicznych rodzicow sa dostepne, wcale nie musza chciec poznawac tych ludzi osobiscie. Jednak jest to bardzo podstawowe prawo ludzi nie wychowywanych w biologicznych rodzinach czy to adoptowanych czy powstalych z pomoca medycyny z materialu genetycznego innych osob.
      • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 09:04
        I jeszcze wywiad:

        www.chcemybycrodzicami.pl/zycie-bez-cienia/
        • verdana Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:09
          Mój wujek nie zna swoich korzeni. Zna prawdopodobne imię ojca i jego zawód, o matce nie wie nic. Nie wie też, czy miał rodzeństwo. Owszem, szuka, czy czegoś nie znajdzie, ale nie jest to dla niego najistotniejsza sprawa w życiu. Da sie w ten sposób żyć, serio. Fakt, ze to jest sieroctwo, a nie porzucenia, ale mimo wszystko.
          • iwoniaw Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:22
            Moim zdaniem to w ogóle jest inna sytuacja - jeśli ktoś ma rodzinę zaginioną, to jej szukanie (choć z czasem i w pewnych okolicznościach - wojna, katastrofa typu tsunami czy inne trzęsienie ziemi na pół kontynentu - raczej skazane na niepowodzenie) jest czymś innym niż szukanie dawcy gamet. Czy jeśli ktoś dostał organ do przeszczepu albo miał transfuzję ratującą życie, to też powinien mieć "prawo do poznania ludzi, dzięki którym żyje"? I domagania się, żeby uznali go za syna/brata? I ilu ludzi byłoby skłonnych oddać krew/szpik/organy wiedząc, że za jakiś czas przed ich drzwiami może stanąć ktoś, kto domaga się "przyjęcia do rodziny"?
            • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:37
              Czym innym jest organ czy troche krwi a czym innym 50% genow, ktore nas tworza jakby nie bylo i determinuja wiecej niz nam sie wydaje.
    • katia.seitz Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 14:50
      Nie znam osobiście sytuacji związanej z dawstwem spermy czy komórek jajowych, więc takiej, gdzie wspólnota z biologicznymi rodzicami ogranicza się do kodu DNA.
      Znam za to trzy przypadki "kukułczych dzieci" (w tym jeden - niezmiernie blisko wink.
      W skrócie: co przypadek, to historia.

      Jedna osoba nie miała ochoty ani potrzeby poszukiwać biologicznego ojca. Za swojego ojca uznaje ojca społecznego i sprawa jest dla niej zamknięta.
      Jedna osoba nie wie, że jej ojciec nie jest ojcem biologicznym, żyje sobie bardzo szczęśliwie w dobrej relacji z tymże ojcem. Oczywiście, sprawa zawsze może się wydać chociażby przy jakiejś medycznej okazji.
      Kolejna poznała biologicznego ojca i ma w głowie trudne puzzle do ułożenia. Czy się cieszy, że go poznała? W sumie tak, ale nie miałaby cienia pretensji do nikogo, gdyby sprawy potoczyły się inaczej i funkcjonowałaby dożywotnio w nieświadomości.

      Co z tego wszystkiego wynika? Moim zdaniem tyle, że nie ma tu prostych odpowiedzi. Owszem, tak z zasady i ogólnie - lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć; ale w różnych pojedynczych konkretnych przypadkach może się okazać, iż niewiedza jest lepszym rozwiązaniem.

      I powiem tak: jeśli miałabym wybierać pomiędzy nieświadomością tego, kto jest moim rodzicem a nieistnieniem (a taka mogłaby być konsekwencja "zakazu anonimowości", czy to w przypadku dawcy spermy, czy okna życia, czy "kukułczego dziecka") to wolałabym żyć. Poniekąd wiem, o czym piszę smile
      • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:18
        Ale w przypadku "kukulczych dzieci" jest tez kwestia swiadomosci "ojcow", bo moim zdaniem w takiej sytuacji to oni sa najbardziej pokrzywdzeni w takiej sytuacji. O ile rzecz jasna nie mieli swiadomosci ze wychowuja nie swoje dziecko
        • katia.seitz Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 15:48
          Ano. Pokrzywdzeni. Albo... obdarowani czymś, czego inaczej by nie mieli.
          Różnie to bywa.
          • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:00
            Fakt, to zalezy jak na to spojrzec. Chociaz moj maz niedawno zalatwial od strony prawnej wykluczenie takiego "daru" z grona spadkobiercow.
            A z czasow aplikacji opowiadal kilka historii wskazujacych ze mezczyzni raczej takimi "darami" nie sa zachwyceni
            • katia.seitz Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:10
              >A z czasow aplikacji opowiadal kilka historii wskazujacych ze mezczyzni raczej takimi "darami" nie sa zachwyceni
              O ile się dowiedzą, a w większości przypadków to nie następuje. smile
              • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:17
                Czyli to zaden dar, a klamstwo.
                Znam, choc z opowiadan 3 przypadki gdy "obdarowani" sie dowiedzieli i milo nie bylo, takze wobec dzieci
                • katia.seitz Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:22
                  Wynikiem kłamstwa bywa czasem "dar" wink

                  Takich sytuacji bywa mnóstwo: mężczyzna "został obdarowany" nie swoim dzieckiem, wzajemnie się kochali, dziecko opiekowało się nim na starość. Mężczyzna umarł w nieświadomości, iż nie był biologicznym ojcem. Gdyby nie to kłamstwo, nie doczekałby się nigdy dzieci.

                  Ja nie usprawiedliwiam kłamstwa ze strony matki dziecka - to jest w oczywisty sposób postępowanie niemoralne. Ale paradoksalnie bywa tak, iż ów oszukany "ojciec" jest największym wygranym w tej całej sytuacji...
                  • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:35
                    Jesli byl bezplodny to byc moze tak, o ile jest pewnosc ze byl. Ale czasem mozliwe byloby biologiczne ojcostwo chocby przez IV, ale tam dziecko bylo, wiec nie bylo potrzeby probowac.
                    Czy byl wygranym, to juz on sam musialby ocenic; mial zone klamczuche i oszustke i cudze dziecko, czy to taka wygrana, nie wiem. Moze po jakims czasie trafilby lepiej i to bylaby jego wygrana? Mozna gdybac bez konca.

                    W przypadkach o ktorych slyszalam panowie maja tez wlasne dzieci, tych obcych nie chca, tak ze o "darze" nie ma nawet mowy smile
                    • katia.seitz Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:44
                      >Czy byl wygranym, to juz on sam musialby ocenic

                      Może być wygranym tylko dzięki temu, że nie dane mu było (nie spadł na niego ciężar wink) ocenienia tej sytuacji.
                      A po wielu latach "cudze" dziecko już dawno przestaje być cudze, czasem pojawiają się wnuki, cała sieć rodzinnych relacji...

                      Ale to prawda, że "gdybać można bez końca". Tak czy inaczej, efekty niemoralnych ludzkich wyborów bywają czasem paradoksalne wink

                      • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:50
                        Albo przegranym gdyz nie dane bylo mu miec wlasnych dzieci i wlasnych wnukow smile

                        Sprawa, ktora zajmowal sie maz dotyczy mezczyzny 20+ i jego "nieojca", wiec czas nie zawsze sprawia cuda, ale faktem jest, ze w tamtej sytuacji byly lata bez kontaktow i pojawily sie wlasne dzieci pana
            • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:10
              Wzrusza mnie troska przebijająca w tym wątku o dawców spermy. Dziwi kompletny brak troski o prawa już narodzonego dziecka, przez niektórych nazywanych tu pogardliwie dzidzią spłodzoną w toalecie. W ustach matek to brzmi doprawdy zastanawiająco.
              • katia.seitz Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:14
                To do mnie, czy coś z drzewkiem mi się pomyliło? smile
                • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:18
                  Nie, nie do ciebie smile
              • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:15
                Dziecko ma nowa rodzine, ktora go najprawdopodobniej kocha i troszczy sie bardziej niz obcy facet, ktory mial ... do kubeczka.
                A dawca spermy pewnie tez ma rodzine, dzieci, po co mu to niszczyc
                • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:19
                  A kto mówi o niszczeniu? Jeśli dziecko chce się po prostu spotkać i pogadać, poznać tego człowieka to o jakiej katastrofie my mówimy?
                  • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:21
                    Dziecko chce, dziecko musi itd. A dorosły człowiek? Może on/ona NIE CHCE? Ma prawo czy nie?
                  • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:24
                    Jak widac taka rozmowa juz jest katastrofa, bo nagle sie okaze ze doskonaly maz i ojciec ogladajac porno upuscil do kubka swoja sperme a zrobil to z biedy i sie tego wstydzi.
                    • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:28
                      Z biedy, głupoty itd. nie ma znaczenia. Nie chce mieć nic wspólnego z efektami. Ma prawo?
                      • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 17:45
                        arwena_11 napisała:

                        > Z biedy, głupoty itd. nie ma znaczenia. Nie chce mieć nic wspólnego z efektami.
                        > Ma prawo?

                        Nie ma prawa wlasnie. A nie ma prawo bo prawo dziecka do tozsamosci jest ponad prawo dawcy do anonimowsci i bardzo slusznie. Handel materialem genetycznym moze prowadzic do powstania czlowieka a wiec jest odpowiedzialnosc przynajmniej w zakresie podania swoich danych.
                        • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 18:02
                          A jak zagwarantujesz, że nikt tego "ojca" nie będzie szukał? Przypuszczam, że teraz przy takich rozwiązaniach prawnych - będą podawać fałszywe dane.
                          • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 18:25
                            arwena_11 napisała:

                            > A jak zagwarantujesz, że nikt tego "ojca" nie będzie szukał?

                            A dlaczego to ma byc zagwarantowane? Decydujesz sie sprzedac sperme wiec chyba zdajesz sobie sprawe ze z tego moze powstac czlowiek, czujaca istota, prawda?
                            Nie ma mowy o zmuszaniu do wspolwychowywania, wspierania materialnego czy dziedziczenia.

                            Przypuszczam, że teraz przy takich rozwiązaniach prawnych - będą podawać fałszywe dane.

                            Dane mozna zweryfikowac a takie klamstwo to przestepstwo.
                            • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 18:34
                              A kto je będzie weryfikował? Po np 20 latach?

                              "Ojciec" ma prawo nie chcieć się spotkać z takim dzieckiem. Dlaczego odbierasz mu to prawo?
                              • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 18:40
                                arwena_11 napisała:

                                > A kto je będzie weryfikował? Po np 20 latach?

                                Do weryfikowania powinny byc prawnie zobowiazane kliniki, a chetni do skorzystania z materialu powinni sie takich weryfikacji pomagac do wgladu.

                                > "Ojciec" ma prawo nie chcieć się spotkać z takim dzieckiem. Dlaczego odbierasz
                                > mu to prawo?

                                Alez nie odbieram mu tego prawa, nikt tego nie robi, moze powiedziec 'nie.
                                Potomek nie stanie od razu w drzwiach, zazwyczaj najpierw nawiazuje kontakt za pomoca komunikatorow.
                                • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 18:52
                                  Tego nigdy nie wiesz.
                                  • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 19:14
                                    arwena_11 napisała:

                                    > Tego nigdy nie wiesz.

                                    Nawet jesli stanie w progu, zawsze mozna powiedziec ze sie nie jest zainteresowanym i tyle.
                                    • jowita771 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 12:14
                                      I gdyby w tym momencie potomek odpuszczał i nie chciał np. kontaktować się z rodzeństwem, to myślę, że nie byłoby takiego wielkiego problemu. Gorzej, jak się uprze, żeby nawiązać kontakt z resztą rodziny również.
                                      • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 12:26
                                        Wlasnie, moze byc tez tak ze potomek utracil rodzine w ktorej sie wychowal i teraz chcialby sie "przytulic" do rodziny "ojca" w ktorej nikt go nie chce.
                                        Opisywalam juz w tym watku sprawe "kukulczego dziecka" ktore nie chce sie od nie-ojca odczepic pomimo tak jasnych komunikatow ze nawet paprotka by zalapala
                                      • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 12:41
                                        jowita771 napisał:

                                        > I gdyby w tym momencie potomek odpuszczał i nie chciał np. kontaktować się z ro
                                        > dzeństwem, to myślę, że nie byłoby takiego wielkiego problemu. Gorzej, jak się
                                        > uprze, żeby nawiązać kontakt z resztą rodziny również.
                                        >
                                        Dlaczego gorzej? To juz beda decyzje innych czy beda chcieli kontaktow czy tez nie. Czy to cos strasznego?
                                        Poza tym uwazam ze w przypadku dawcow spermy czy komorki jajowych ta masowa obsesyjna chec kontaktowania sie itd jest raczej produktem wyobrazni niz faktem.
                                        • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 12:46
                                          A jesli ci "inni" to maloletnie dzieci pana? One tez maja same decydowac? A jaki to bylby dla nich szok, gdyz nie sadze aby tatus przy okazji wspolnego obiadu pochwalil sie 5-10 latkom, jak zarabial na studiach
                                          • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 12:54
                                            lea.letizia napisał(a):

                                            > A jesli ci "inni" to maloletnie dzieci pana? One tez maja same decydowac?

                                            Tiaaa, zapewne malolaty beda nieustannie bombardowane wiadomosciami od potomstwa swojej matki albo ojca powtsalego w lab, bo przeciez to jedyna opcja, no musi sie to tak skonczyc. Radze przestac fantazjowac projektujac tragedie rodzinne.
                                            • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 12:59
                                              Ale to jedna z MOZLIWYCH opcji
                                          • qs.ibidem Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 14:06
                                            "pochwalil sie 5-10 latkom, jak zarabial na studiach"

                                            A co w tym zlego, zeby nie chciec sie chwalic?
                                            Mozna byc dawca nasienia, krwi, szpiku, organow, to dzialanie POMAGA innym. No chyba, ze religia zabrania, to niech ukrywaja.
                                            • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 14:20
                                              Moze nic zlego, ale nie sadze aby jakis normalny ojciec opowiadal o sprzedawaniu nasienia maloletnim dzieciom.
                                              Osoba ktora otrzymala krew, szpik czy organ raczej nie bedzie oczekiwala przyjecia do rodziny albo szukala dawcy wbrew jego woli aby "poznac swoja tozsamosc"
                                        • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 12:53
                                          To po co ktoś szedł do sądu o odtajnienie danych? Nawet jak to będzie 5/100 dzieci - to nadal dawca tego nie chciał.
                                          • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 12:55
                                            arwena_11 napisała:

                                            > To po co ktoś szedł do sądu o odtajnienie danych? Nawet jak to będzie 5/100 dzi
                                            > eci - to nadal dawca tego nie chciał.

                                            To mogl nie sprzedawac materialu genetycznego.
                                            • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 13:01
                                              Jak sprzedawał - to miał gwarancje anonimowości. Może to zrobił w latach 80/90? Gdyby nie miał gwarancji anonimowości - by nie oddał. Takich powinno się chronić.
                                              Podobnie matki oddające do adopcji.

                                              Zwłaszcza, że jak matka w papiery wpisze ojciec NN - to nie ma siły, żeby ją zmusić do ujawnienia danych ojca. Zwłaszcza, że może nawet ich nie znać.
                                              • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 14:00
                                                arwena_11 napisała:

                                                > Jak sprzedawał - to miał gwarancje anonimowości.

                                                nie, nie mial.

                                                > Gdyby nie miał gwarancji anonimowości - by nie oddał.

                                                Nie sprzedal, nzwijmy to prawidlowo, to nie akt dobrej woli przeciez.


                                                Takich powinno się chronić.

                                                Uchronic przed czym? Nikt nie zmusza ich przeciez ani do wspolwychowywania ani do alimentowania. Chodzi o prawo potomostwa do tozsamosci, tylko tyle.

                                                > Podobnie matki oddające do adopcji.

                                                A dlaczego? To dziala tak samo, dziecko ma prawo wiedziec od kogo pochodzi i tylko tyle.

                                                > Zwłaszcza, że jak matka w papiery wpisze ojciec NN - to nie ma siły, żeby ją zmusić do ujawnienia danych ojca.
                                                Zwłaszcza, że może nawet ich nie znać.

                                                Jesli nie zna to co innego, jesli zna a nie ujawni wlasemu dziecku to jest potworem i tyle.
                                                • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 14:14
                                                  Tozsamosc powinna dawac dziecku rodzina w ktorej sie wychowuje. JAKA tozsamosc zyska dziecko poprzez poznanie faceta, ktory 20 lat sprzedal nasienie i o tym zapomnial. A to co powstalo z zawartosci kubeczka ma w glebokim powazaniu, dokladnie takim jak zawartosc prezerwatywy spuszczonej w toalecie.
                                                  O ile jestem w stanie jeszcze zrozumiec dzieci szukajace matki biologicznej, ktora oddala je adopcji, to tych szukajacych dawcow nasienia juz nie. Coz takiego dziecku da spotkanie z takim "ojcem" poza ewentualna mozliwoscia skomplikowania temu "ojcu" zycia rodzinnego? Jaka tozsamosc zyska jak "ojciec" kaze mu sie wynosic i nigdy nie wracac? A raczej jest mala szansa na inna reakcje.
                                                • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 14:22
                                                  Jak matka nie chce podać - nie ma siły, żeby ją zmusić do tego.
                                                  • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 15:35
                                                    arwena_11 napisała:

                                                    > Jak matka nie chce podać - nie ma siły, żeby ją zmusić do tego.

                                                    Ja nie twierdze ze jest sila , uwazam ze jest to wstretne ze strony matki
                                                  • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 15:39
                                                    Ale dlaczego? Może chce zapomnieć, może się wstydzi - tego, że np kandydatów na tatusia może być kilku? albo że zgwałcił ją ojciec? Parę jeszcze scenariuszy może być. Naprawdę nie musi się przyznawać.
                                                  • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 15:58
                                                    arwena_11 napisała:

                                                    > Ale dlaczego?


                                                    Dlatego ze kazdy ma prawo do poznania swojego pochodzenia, rodzicow bilogicznych, to jest proste, oczywiste. Co z tym zrobi to jego sprawa.

                                                    Może chce zapomnieć, może się wstydzi - tego, że np kandydatów na
                                                    > tatusia może być kilku? albo że zgwałcił ją ojciec?

                                                    To jest bez znaczenia, podanie danych dziecku jej nie przeszkodzi ani nie pomoze w czymkolwiek.

                                                  • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 16:07
                                                    Moze dla niej to ma znaczenie, bo zamknela ten etap w swoim zyciu i nie chce juz do tego wracac?
                                                    W sytuacji gdy chodzilo chocby o gwalt spotkanie z dzieckiem, wspominanie tamtego koszmaru jak najbardziej jej zaszkodzi.
                                                    Ludzie powinni miec WYBOR, jesli obie strony chca sie spotkac, poznac, to w porzadku, ale jesli nie zyczy sobie tego jedna z nich, to powinna miec do tego prawo, a druga strona powinna to uszanowac.
                                                    Niezaleznie czy chodzi o dziecko czy rodzica.
                                                    Moze odwrocmy sytuacje; dziecko z adopcji czy banku nasienia nie wie o swoim pochodzeniu albo wie, ale nie ma to dla niego znaczenia, a tu nagle pojawia sie rodzic i chce je poznac.
                                                    Jak sadzisz, powinien miec do tego prawo czy nie?
                                                    Tu chodzi tak naprawde o burzenie czyjegos zycia dla kaprysu, bo "ja chce, ja potrzebuje" i prawo do anonimowosci powinno byc zapewnione, niezaleznie czy chodzi o anonimowosc dziecka czy matki biologicznej czy dawcy nasienia. Jesli nie zycza sobie aby w ich zycie wkraczal ktos kogo sie ze swojego zycia pozbyli, to powinni miec do tego prawo
                                                  • chatgris01 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 20:24
                                                    leyre2 napisał(a):

                                                    > arwena_11 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale dlaczego?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Dlatego ze kazdy ma prawo do poznania swojego pochodzenia, rodzicow bilogicznyc
                                                    > h, to jest proste, oczywiste. Co z tym zrobi to jego sprawa.
                                                    >
                                                    > Może chce zapomnieć, może się wstydzi - tego, że np kandydatów na
                                                    > > tatusia może być kilku? albo że zgwałcił ją ojciec?
                                                    >
                                                    > To jest bez znaczenia, podanie danych dziecku jej nie przeszkodzi ani nie pomo
                                                    > ze w czymkolwiek.
                                                    >

                                                    Taaa, zwlaszcza dowiedzenie sie przez dziecko, ze pochodzi z kazirodczego gwaltu i ojcem jest wlasny dziadek nie zaszkodzi z pewnoscia. Sama radosc!
                                                    Pewnych rzeczy naprawde lepiej nie wiedziec.
                                                  • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 20:39
                                                    chatgris01 napisał(a):


                                                    > Taaa, zwlaszcza dowiedzenie sie przez dziecko, ze pochodzi z kazirodczego gwalt
                                                    > u i ojcem jest wlasny dziadek nie zaszkodzi z pewnoscia.

                                                    To akurat moze byc bardzo cenna informacja pomimo ze nieprzyjemna.
                                                  • chatgris01 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 21:26
                                                    Okreslilabym ten typ info mocniej niz tylko jako nieprzyjemna.
                                                    Ale nie w tym rzecz, problem w tym, ze taka cenna informacja dla niektorych moze byc powodem do samobojstwa, albo co najmniej depresji.
                                            • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 13:03
                                              Sprzedal bo wierzyl w gwarancje anonimowosci.
                                              Tak naprawde wierzysz, ze dziecku cos da odszukanie ojca ktory go nic chce, odepchnie?
                                              Czy nie lepiej dla WSZYSTKICH aby osoby ktore oddaly material genetyczny lub dziecko do adopcji mogly sobie zastrzec w kazdej sytuacji czy w kazdym momencie ta anonimowosc?
                    • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:37
                      Ale czy chlopak ktory robil takie rzeczy z biedy nie moze byc doskonalym mezem i ojcem za 15-20 lat?
                      Oczywiscie ze sie tego wstydzi, wielu ludzi wstydzi sie roznych bledow mlodosci, ale nie kazdemu grozi ze go kiedysodwiedza
                      • leyre2 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 17:47
                        lea.letizia napisał(a):

                        > Ale czy chlopak ktory robil takie rzeczy z biedy nie moze byc doskonalym mezem
                        > i ojcem za 15-20 lat?

                        Alez moze, czy ktos temu zaprzecza? pytanie dlaczego wstydzi sie bycia dawca swojego materialu genetycznego? Co jest w tym wstydliwego?
                        • lea.letizia Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 12:32
                          Moze to ze mimo wszystko uznaje ze nie ma sie czym chwalic, a moze nie jest to dla niego na tyle istotna sprawa w zyciu, owszem moze poinformowac o tym epizodzie zone, ale raczej nie dzieci w wieku szkolnym.
              • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:23
                To dziecko ma swoją rodzinę. Pozwólmy innym żyć z ich rodzinami. Dlaczego tylko tego dziecka uczucia się liczą? Dlaczego nie tych dzieci, które zostały powołane na świat świadomie?
                • morgen_stern Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 16:30
                  A czy ktoś wyrzuca inne dzieci z ich prawowitej rodziny? O czym ty mówisz w ogóle?
                  • arwena_11 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 17:09
                    Bo to rodzeństwo nie wiedziało i pojawienie się 20 letniego brata/siostry będzie szokiem? Może też nie będzie chciało mieć z tym dzieckiem nic wspólnego?

                    Dlaczego tylko "chcenie" jednego dziecka bierze sie pod uwagę?
              • rosapulchra-0 Re: Anonimowość - kwestie dziecka 03.04.18, 18:47
                morgen_stern napisała:

                > Wzrusza mnie troska przebijająca w tym wątku o dawców spermy. Dziwi kompletny b
                > rak troski o prawa już narodzonego dziecka, przez niektórych nazywanych tu poga
                > rdliwie dzidzią spłodzoną w toalecie. W ustach matek to brzmi doprawdy zastanaw
                > iająco.
                >
                Nie zapomnij, że niektóre z nich dumnie nazywają się chrześcijankami.
              • tajemnicza.a.m Re: Anonimowość - kwestie dziecka 04.04.18, 15:59
                Ale jakie prawa i do czego to dziecko ma mieć? To nie jest dziecko chciane i poczęte z radości i miłości przez biologicznych rodziców. Za tym idą czasem ciężkie historie lub banalne oddania materiału biologicznego.
                Oni nie chcieli tego dziecka. Nie chcieli go wychowywać, kobieta nie chciała czasem nawet rodzić go, ale wybrała życie a nie aborcję. Mężczyzna oddał sperme za kasę. Nie idą za tym żadne tkliwe historie. Co w tym jest takiego niezrozumiałego? Czemu ma służyć spotkanie?
                Owszem zdarzają się te tkliwe historyjki, że mama musiała i żałuję a tato oddajacy sperme 100000 razy kocha wszystkie te dzieci. Ale to tylko wyjątki.
                Dziecko dostało prawo do życia, dostało czasem prawo do zdrowia ( wszak wybiera się wyjatkowo dobry materiał) ma wszystkie prawa jakie przysługują człowiekowi i dziecku od rodziców adopcyjnych. Ma także prawo do anonimowości. Dorosły człowiek, oddajacy dziecko lub materiał biologiczny, nie robi tego aby uczestniczyć w życiu tego dziecka.
                Ma prawo do anonimowości. Chyba, że się tego zrzeknie i wyrazi chęć sporkania. W drugą stronę też to działa. Adopcyjne dziecko nie mysi wcale mieć ochoty aby żałujący rodzic, go szukał i jeszcze dane jego sobie z ośrodka wyciągał jak z biblioteki.
                Dawca narządów też jest anonimowy choć biorcę czasem skręca aby poznać kogoś kto uratował mu życie a czasem jak twierdzi przejął jego...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka