Na moim osiedlu dziala prywatna przychodnia.
POZ, pediatra itp jakies rehabilitacje gabinet podologiczny .
Przychodnia byla otwarta codziennie a lekarz mial w nocy dyzur pod telefonem. W soboty i niedziele otwarty pediatra i rodzinny.
Wlascicielem przychodni jest moja dalsza kolezanka. Ostatnio spotkalysmy sie na kawie i powiedziala, ze zmienia zakres dzialanosci, bo nie wszystko sie oplaca, stawki za wynajem inne itp.
I zmiany zaczela od zamkniecia przychodni w niedziele. W sobote zostal otwarty tylko podolog i rehabilitacja.
Ostatnio stoje na ryneczku po jarzyny i slysze dialog pary emerytow, jak to ludziom sie NIE CHCE PRACOWAC i dlatego lekarz jest zamkniety.
No to nie wytrzymalam i mowie, ze tam panie lekarki pracujace chcialy spedziac niedziele z rodzina. Dostalam odpowiedz, ze jak chcialy miec wygode to sobie mogly isc na kase do biedronki , a one maja OBOWIAZEK pracowac.
jak to bisze biscotti:
cheers