Dodaj do ulubionych

À propos Springera...

17.04.18, 19:14
Kiedy czytacie reportaże takie jak "Miasto archipelag", poruszające jakieś istotne problemy społeczne, opisujące życie zupełnie inne niż Wasze... To jak do tego podchodzicie?
Jakie emocje w Was to wywołuje?

Springer to tylko przykład, mogą być inne, chodzi mi o tematykę.
"Z nowego wspaniałego świata" też by pasowało, o takie zagadnienia mi chodzi mniej więcej.
Obserwuj wątek
    • andaba Re: À propos Springera... 17.04.18, 19:32
      Tak jak pisałam w tamtym wątku. niektóre są bardzo interesujące, inne nudne. Te nudne też czytam, bo jak czytam coś to czytam, bez omijania, ale patrzę, kiedy koniec smile
      Dla mnie nudne są reportaże o artystach i o biznesmenach, choć te ostatnie nie zawsze, zależy czego biznes dotyczy - piekarnia domowego chleba jak najbardziej, firma informatyczna mniej.
      • butch_cassidy Re: À propos Springera... 17.04.18, 20:36
        Mnie jeszcze o trochę co innego chodzi, jak tylko o to, czy ciekawe. Bo z jednej strony to niewątpliwie poszerza horyzonty, ale z drugiej poniekąd czuję ulgę - "rany, dobrze, że to mnie ominęło".
        Oczywiście to dotyczy tylko niektórych reportaży ze wspomnianych zbiorów.

        Do tego dochodzi pytanie, jakie są motywy autora. Bo z pewnością łatwiej o uznanie, gdy pisze się o niewdzięcznych rzeczach... Ile w tym wyrachowania, a ile rzeczywistej pasji?

        Inny przykład. Film Twarz o tym, jak osobę z tym przeszczepem przyjmuje społeczność. Nie widziałam go i właśnie rozważam, czy zobaczyć. Bo coś mnie bardzo zniechęciło: Niby historia na faktach, a jednak fakty są przedstawione inaczej niż w rzeczywistości. Podobno. Że ten człowiek z przeszczepem miał problem z akceptacją wśród miejscowych. Podobno to niezgodne z prawdą, bo był raczej wspierany. Podobno... No i rzecz w tym, że film o złych, niewspierających sąsiadach może być bardziej efektowny. Poruszający... Oczywiście to fikcja, jedynie inspirowana rzeczywistością. Reportaż to literatura faktu. Jednak z całego wachlarza rozmaitych tematów też można wybierać bardziej lub mniej pod publikę...

        • andaba Re: À propos Springera... 17.04.18, 23:20
          Do tego dochodzi pytanie, jakie są motywy autora. Bo z pewnością łatwiej o uznanie, gdy pisze się o niewdzięcznych rzeczach... Ile w tym wyrachowania, a ile rzeczywistej pasji?


          Nawet by mi to do głowy nie przyszło.
          Tzn. wyrachowanie.
          Tak jak większość woli czytać o dramatach, tak i większość pewnie woli o nich pisać, taka już natura ludzka.

          Oczywiście to fikcja, jedynie inspirowana rzeczywistością. Reportaż to literatura faktu. Jednak z całego wachlarza rozmaitych tematów też można wybierać bardziej lub mniej pod publikę...

          No i to chyba normalne?
          Ematki mają mnóstwo znajomych, ale jakoś rzadko wspominają o tych, którzy żyją na przeciętnym poziomie, są dobrym małżeństwem, mają dobrze wychowane dzieci i sprzątają po swoim psie. Gdzie tam, statystyczna znajoma ematki jest porąbana jak buczyna na opał.
    • lellapolella Re: À propos Springera... 17.04.18, 21:09
      Nie czytam reportaży jakoś hurtem, trzymam się tematów, które mnie interesują: to znaczy bardziej historia niż żywoty sławnych mężówwink Co do uczuć, raczej zadaję sobie pytania, jak ja bym się zachowała, gdyby chodziło o mnie itp. Trudno mi na tyle wyłączyć empatię, by się odruchowo nie utożsamiać, poczucie ulgi bywa raczej niedostępnym luksusem.
      Co do tematów wdzięcznych czy niewdzięcznych, faktycznie, więcej jest opisów negatywnych zjawisk ale, helloł, mamy też autorów nawykowo pozytywnych, a świetnych, np. Szczygieł. I, że tak powiem, obojętnych, oczywiście w chemicznym wink tego słowa znaczeniu, np. Torańska. Czy reportaż jest literaturą faktu, to nie jest oczywiste - są różne frakcje i każda z nich ma swoje racje. Ostatecznie, nikt nie dyskutuje już z opinią, że obecność obserwującego wpływa na przebieg eksperymentusmile
    • bialeem Re: À propos Springera... 17.04.18, 22:01
      Staram się trzymać głowę na tyle otwartą, że ciekawią mnie przeróżne historie. W tym te najzwyklejsze. Im bardziej zróżnicowane, tym lepiej. Czasem nie mogę się powstrzymać od wewnętrznego osądzania, ale to generalnie wynika z ogólnego zamiłowania do krytykanctwa. Poza tym jak się ma wystarczająco zróżnicowanych znajomych, to takie historie można poznać nie tylko z reportaży. Polecam. Kiedyś byłam światkiem jak bliski znajomy po sgh, wielcemożny konsultant, syn badylarzy pomagał w swoim nowym grodzonym apartamencie pisać biznesplan mojej znajomej fryzjerce (genialnej zresztą). Scenka się działa w atmosferze luźnej przy drinku. Po latach niestety brać konsultancka okazała się pieruńsko nudna.
      • pole_koniczyny Re: À propos Springera... 17.04.18, 22:57
        Bardzo różne odczucia, zależne od tematyki.

        Kiedy czytam reportaże o tematyce np. wojennej albo o wydarzeniach historycznych typu chińska Rewolucja Kulturalna to zastanawiam się jak wielką siłę i wolę życia musieli mieć ludzie, którzy przetrwali takie piekło. Ale także myślę o tym, że historię piszą zwycięzcy i że podziwiając kogoś jako bohatera nie wiemy, co musiał zrobić, żeby przetrwać.
        Książki, które mi nasuwają takie myśli to "Inny Świat" Herlinga-Grudzińskiego, "Pianista" Szpilmana, "My z Jedwabnego" Annny Bikont, "Dzikie Łabędzie" Jung Chang.

        Gdy czytam biografie znanych osób - zastanawiam się ile z tego, co o kimś wiemy jest kreacją stworzoną przez tę osobę i przez nas samych. Bardzo lubię gdy autor biografii stara się pokazać postać w sposób niejednoznaczny i tutaj podobała mi się biografia Sendlerowej autorstwa Anny Bikont i biografia Kapuścińskiego - obie książki były przez to bardzo kontrowersyjne.

        A kiedy czytam o czyimś zwykłym życiu na pozór innym niż moje to zawsze szukam podobieństw w odczuciach czy poglądach. Świetnie czytało mi się pod tym względem wspomnienia Danuty Wałęsy i Moniki Jaruzelskiej.
        • niu13 Re: À propos Springera... 17.04.18, 23:02
          Jak czytam Springera, to jestem podjarana zawsze, bo uwielbiam zagadnienia dot. estetyki krajobrazu, urbanistyki, psychologii przestrzeni. A Miasto Archipelag dodatkowo budzi sentyment za dzieciństwem w PRL. Nie czytam rzeczy z dziedzin, które mnie nie interesują, np. nie lubię wojennych, podróżniczych, przyrodniczych. Szkoda czasu na to, czego się nie lubi. Choć np. Kapuściński miał takie pióro, że jestem w stanie przeczytać każdą jego rzecz.
      • butch_cassidy Re: À propos Springera... 18.04.18, 07:11
        bialeem napisał:

        Poza tym jak się ma wystarczająco zróżnicowanych zn
        > ajomych, to takie historie można poznać nie tylko z reportaży.

        Fajnie. Tyle że ta ta wola poznawania musi być u obu stron, musi być wzajemna. Już mi się parokrotnie zdarzyło, że taka, powiedzmy, "fryzjerka", wcale nie była zainteresowana znajomością z nami i się dziwnie spinała w naszej obecności. Trudno wtedy zacieśniać kontakty.
        • butch_cassidy Re: À propos Springera... 18.04.18, 08:12
          W sumie zaciekawiło mnie to, o czym napisałaś. Poszłam podlać ogródek i przypomniała mi się jeszcze jedna historia.

          Miałam kiedyś taką przyjaciółkę "fryzjerkę". Fajna dziewczyna. Dość długo byłyśmy sobie bliskie. Znajomość opierała się jednak na rozmowach o prywatnych sprawach. A wiesz o co się rozjechała? Raz, to sposób organizowania imprez. Trudno o prywatną znajomość, gdy wzajemnie nie lubi się swoich imprez... Ona lubiła sobie "wypić" i puścić "coś do tańczenia", ja zawsze wolałam dobre jedzenie i rozmowy, ewentualnie film wspólnie obejrzeć.
          Do tego niestety okazało się, że zupełnie inaczej radzimy sobie w sytuacjach konfliktowych. Wyszło, oczywiście nie wprost powiedziane, że ona mnie uważa za sztywną, a dla mnie niestety niektóre jej zachowania były prostackie... Nie pokłóciłyśmy się jednak mimo to, ale z czasem wszystkie te różnice sprawiły, że znajomość się mocno rozluźniła.

          Tak że bliskie stosunki z osobami bardzo odmiennymi to nie jest łatwa sprawa i nie tylko kwestia otwartości. No chyba, że ktoś traktuje takie znajomości przedmiotowo, żeby na żywo zobaczyć, jak to jest, zamiast poczytać... No ale to chyba nie o to jednak chodzi...
          • butch_cassidy Re: À propos Springera... 18.04.18, 08:33
            I jeszcze wychowanie dzieci... Pisząc skrótem myślowym smile, ona robiła wielkie oczy, że moje dziecko nie bywa w McDonaldzie, ja - że jej bywa... Oczywiście bez sensu dyskutować o takich sprawach w realu wink Jednak to przecież widać, czy ktoś popiera twoje wybory, czy wręcz przeciwnie - uważa je za niezrozumiałe.
    • anika772 Re: À propos Springera... 18.04.18, 06:36
      Wspomnę o "Wykluczonych" Artura Domosławskiego. Z pół roku czytałam te reportaże, okropnie przygnębiające i nie dające żadnej nadziei
      • butch_cassidy Re: À propos Springera... 18.04.18, 07:00
        Rany... trzęsie od samego opisu sad
    • ruscello Re: À propos Springera... 18.04.18, 07:40
      Odkąd urodziłam córkę, nie mogę czytać takich reportaży, nie oglądam nawet "poważnych" filmów. Może to jeszcze wariujące hormony, ale stałam się strasznie wrażliwa. Doskonale wiem, ile jest zła i biedy na świecie, ta świadomość wystarczająco mnie przybija.
      • milva24 Re: À propos Springera... 18.04.18, 09:55
        Moje dziecko starsze na już 7 lat a ja nadal nie mogę...
        • feiticeira Re: À propos Springera... 18.04.18, 17:57
          Moje ma 14 i nic się nie zmieniło 😁
    • cauliflowerpl Re: À propos Springera... 18.04.18, 11:03
      Zazwyczaj mnie denerwuja.
      "Miasta..." nie czytalam, ale przy "Ksiezycu z Peweksu" bylam wsciekla. Jak mozna bylo doprowadzic to takiej sytuacji (w tym przypadku - by rajstopy czy guma do zucia byla symbolem "luksusu", dostepu do innego swiata). Tam byl tak ladny cytat, nawet mnie do zalozenia watku zainspirowal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka