Dodaj do ulubionych

Nie chcę być drama queen

19.04.18, 11:07
Czasami wszystko spływa po mnie jak po kaczce. A czasami mam potrzebę "niech mnie ktoś przytuuuuuuuuli" i wszystko urasta do niebotycznych problemów. A im bardziej się martwię i dzielę zmartwieniem z innymi (no żeby przytulił) tym te problemy wydają się straszniejsze. I robi się zaklęty krąg.

Obiektywnie mam kłopoty wychowawcze, dość poważne. Ale zamiast coś robić, użalam się nad sobą i dopustem Bożym, który mnie spotkał, boję się, że nic już nie pomoże, i wyobrażam sobie najczarniejsze scenariusze (choć obiektywnie najgorsze, co mnie może spotkać, to to, że dzieciak pójdzie do branżówki, i dopiero potem wyrośnie, poukłada mu się, pójdzie po rozum do głowy, zda maturę i skończy studia
Obserwuj wątek
    • lalkaika Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:16
      Tak na goraco to ..dorosnij.
      I nie przesadzaj z ta branzowka,nie jedna tu jestes po studiach ,waska specjalistka,matka dzieciom ,a w lepetynie frufru. ..
      • wstyd-zesie Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:22
        Całe życie powtarzałam sobie, że od ocen nic nie zależy, że żaden pracodawca nie patrzy na ocenę zachowania w VI klasie SP, że chcę mieć SZCZĘŚLIWE dziecko, a szczęście nie zależy od kasy, a kasa nie zależy od studiów - powtarzałam to sobie, dopóki moje dziecko miało rok w rok pasek i bardzo dobre zachowanie.
        Kiedy zaczęło wagarować, olewać naukę i pyskować rodzicom - jakoś moje własne mądre myśli przestały do mnie trafiać.
        Panikuję. A to nie jest dobry doradca.
        • ichi51e Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:27
          No to widocznie nigdy nie bylo ci obojetne chcialam zauwazyc. Nikomu nie jest.
          • princesswhitewolf Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 22:01
            >No to widocznie nigdy nie bylo ci obojetne chcialam zauwazyc. Nikomu nie jest

            bardzo celna uwaga
        • triss_merigold6 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 13:42
          Serio, powtarzałaś sobie?! I dlatego dałaś się wpędzić w perfekcjonistyczny kanał przez rodziców i małżonka-czubka, a potem przekazałaś parszywą pałeczkę w tej sztafecie pokoleniowej?
          Pyskuje rodzicom? Po tych awanturach, jakich musiała być świadkiem, ciesz się, że ma jeszcze jakieś zdrowe odruchy, że nie zdusiliście do końca w tej dziewczynce przebłysków normalnej oceny rzeczywistości.
          • pade Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 14:54
            Czy ja mam deja vu?
            • triss_merigold6 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 14:59
              Tak, to kolejny wątek Kocianny z cyklu "tak JA JA JA się staram, a córka mnie unieszczęśliwia".
              Dziewczynka ma 13 lat, dorasta, a bunt wróżyło jej całe forum. To ten przypadek kiedy z całego serca kibicuję dziecku, a nie matce, życzę tej małej, żeby znalazła w sobie siłę, żeby jak najszybciej odciąć się od rodzicielskich oczekiwań i bycia obsadzaną w roli problematycznego obiektu.
              Kociannie urojone problemy córki - były zdrowotne, adaptacyjne, organizacyjne, teraz są wychowawcze - są na rękę, próbuje tym przyciągnąć uwagę swojego małżonka-czubka.
              • triss_merigold6 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 15:06
                Jak napisałam niżej, będąc nastolatką zabiłabym się, gdyby rodzice konsekwentnie od urodzenia winili mnie za wszystko i usiłowali wciąż poprawiać, korygować, ulepszać pod płaszczykiem troski o stan zdrowia i edukację. To qźwa cud, że ta mała jeszcze jakoś społecznie funkcjonuje i nie ma na koncie prób samobójczych.
                • pade Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 15:21
                  Szczerze to ja pamiętam wątki Kocianny o mężu. Jeśli chodzi o córkę to kojarzę totalne zagubienie w kwestiach wychowawczych, duże wymagania intelektualne i milion pięćset sto dziewięćset zajęć. Ale to korygowanie czy kwestie zdrowotne mi umknęły. Możesz mi coś przybliżyć?
              • kota_marcowa Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 22:20
                > Tak, to kolejny wątek Kocianny

                O borze zielony!! To naprawdę ona?
                A to ja się dziwię, że mając takich rodziców, to dziecko jeszcze się nie stoczyło albo nie popełniło samobójstwa uncertain
    • andaba Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:24
      Serio - brak studiów równa się zaćpanie? Niewiele znam osób po studiach, a ćpuna żadnego...
      • ichi51e Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:28
        A ja znam za to kilku po studiach big_grin i na dobrze platnych stanowiskach uncertain koks i odtruwanie jak trzeba.
    • ichi51e Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:26
      Ojojam.
      • wstyd-zesie Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:28
        smile*
        • wstyd-zesie Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:29
          To buziak miał być. Dziękuję.
          Ja czasami właśnie ojojania potrzebuję, samego, bez porad i współużalania się. Tylko ileż można...
          • triss_merigold6 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 14:05
            No właśnie, ileż można. Dorośnij. A nie, Ty już nie dorośniesz. W takim razie uznaj, że wy rodzice już swój wkład w wychowanie wnieśliście, wasz przykład nie jest atrakcyjny i trudno, niech to biedne dziecko szuka własnej drogi bez ciągania po psychiatrach.
    • aqua48 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:31
      Zdecyduj czy oczekujesz przytulenia i pocieszenia, czy chcesz rozwiązać problemy które masz sama ze sobą, czy chciałabyś pomóc dziecku? Mogę powiedzieć jedynie, że Twoje nierozwiązane kłopoty i pewien brak stabilności emocjonalnej mogą rzutować na problemy Twego dziecka, może warto byłoby zatem poszukać kompleksowej pomocy rodzinnej. Jaką pomocą objęty jest obecnie Twój syn?
      • wstyd-zesie Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:49
        Kurna, żadną. Czeka na psychoterapię (wciąż czeka, bo dwukrotnie robił w konia terapeutę i trzeba było zrobić miejsce dla innych dzieci, "wypadł" z kolejki), szkolny psycholog trochę pomaga, czeka na końcową diagnozę u psychiatry (na pierwszą wizytę czekaliśmy 5 tygodni, na drugą 8). Ja czekam na swoją terapię, bo ja sama z sobą nie wytrzymuję, nie mogę sobie miejsca znaleźć. Jak się doczekałam, to z powodu jakiegoś błędu w systemie były zapisane dwie osoby na tą samą godzinę i z różnych przyczyn to nie mnie przyjęto.
        Co dwa tygodnie mam grupę wsparcia, tam jakoś przywracają mi się proporcje, nawet ojojanie nie jest potrzebne. U innych wszystko się wydaje albo takie oczywiste, albo też się cieszę, że to nie JA mam taki straszny problem. Ale tego "poweru" po grupie starcza do kolejnego przypału mojego dziecka - a jest pod tym względem zdolne.

        Tylko tak mi się coś wydaje, że ja zawsze byłam "drama queen" właśnie, żeby ktoś na mnie uwagę zwrócił. I jednocześnie mam bardzo idiotyczne poczucie, że jak już jestem ze swoim problemem u specjalisty, to "przecież on jest wydumany, a ja zabieram czas tym, którzy mają realne kłopoty". Coś jak ze wzywaniem karetki do kataru (przy czym nigdy w życiu nie wezwałam karetki, nawet jak było zagrożenie życia wsiadłam w taksówkę). I to chyba z tym mam największy problem.

        Pomóc dziecku chcę, ale żeby być w stanie, to muszę pomóc sobie.
        • pade Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:58
          Czyli na problemy syna patrzysz przez pryzmat siebie, jak TOBIE jest z nimi źle, co one TOBIE robią i co jeszcze mogą zrobić? I za co Cię to spotyka? Coś w ten deseń?
          • tinatin Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 12:48
            Dokładnie tak. To JA mam problem, że się nie uczy, to JA się wstydzę, jak się wyglupi, to MNIE uważają za złą matkę. I jednocześnie mam ochotę zakrzyknąć "to nie moja wina", choć obiektywnie nieco się do tego przyczyniłam. I jednocześnie wiem tak naprawdę, że chłopak realnie cierpi i potrzebuje pomocy.
            • triss_merigold6 Kocianna znowu?! 19.04.18, 13:33
              Kocianna znowu masz problem większy niż dziecko?!
            • pade Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 15:13
              tinatin napisała:

              > Dokładnie tak. To JA mam problem, że się nie uczy, to JA się wstydzę, jak się w
              > yglupi, to MNIE uważają za złą matkę. I jednocześnie mam ochotę zakrzyknąć "to
              > nie moja wina", choć obiektywnie nieco się do tego przyczyniłam. I jednocześnie
              > wiem tak naprawdę, że chłopak realnie cierpi i potrzebuje pomocy.

              Nikt Ci nie powiedział, że każde dziecko wnosi na ten świat coś swojego i bez względu na to, jak idealny będzie rodzic, dziecko może z tej idealności nie skorzystać?
              Nikt Ci nie powiedział, że okres dojrzewania to czas przekraczania granic, łamania zasad, totalne przeginanie, sprawdzanie, testowanie, ect? Owszem, niektóre dzieci wcale się nie buntują, albo nie w tym wieku, tylko później. Owszem, niektóre przechodzą bunt łagodnie, nie zwiewają z lekcji tylko np. pyskują. Ale TY na to nie masz żadnego wpływu.
              Wiesz czym różnią się ludzie? Nie tym JAKIE problemy ich spotykają, tylko JAK do nich podchodzą.
              I teraz, to, że się do czegoś przyczyniłaś ma niewielkie znaczenie, bo czasu nie cofniesz. Możesz tylko wyciągnąć wnioski i zamknąć temat. Natomiast OGROMNE znaczenie ma to jak się zachowasz w obliczu tego, co przechodzi dziecko.
              Jeśli się skulisz w kąciku i obierzesz strategię na przeczekanie - dziecko może odebrać taki sygnał różnorako: że się nie przejmujesz, że jesteś bezsilna - słaba (czasem warto okazać te uczucia, ale nie za każdym razem!), że nie kochasz wystarczająco.
              Twoje dziecko testuje siebie, Ciebie i świat wokół. Żegna się z dzieciństwem i przygotowuje się do dorosłości. Ono nie robi tego TOBIE. Ono robi to sobie.
              Nie jest TWOIM przedłużeniem. Jest odrębnym bytem. Owszem, jesteś za nie odpowiedzialna w sensie prawnym, ale co do tego "co z Ciebie za matka", eee, daruj sobie. Tak mówią ludzie, których dzieci są w pieluchach, albo ludzie, którzy mają sklerozę. Każdy średnio ogarnięty człowiek wie, że czasem rodzice mogą na głowie stawać a dziecko i tak będzie skręcało nie w tę stronę co trzeba.
              Wydaje mi się, że dużo w Tobie poczucia winy w związku z dzieckiem, bezsilności, niepewności. Może warto odżałować na spotkania z terapeutą parę groszy, niekoniecznie raz na tydzień, może raz na dwa tygodnie. I tam zająć się sobą, a jeśli chodzi o dziecko, to postaraj się znaleźć złoty środek, czyli ani to co robili Twoi rodzice, ani to, co jest na przeciwnym biegunie, tylko zdrowy rozsądek.
              I bądź oparciem dla swojego dziecka. Nie musisz akceptować jego wybryków, ale bądź jak skała. Kiedy trzeba reaguj, bądź stanowcza. Innym razem przytul, porozmawiaj. Ale nie zmieniaj zdania jak chorągiewka. Trzymaj się twardo tego, co dla Ciebie ważne.
              • pade Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 15:17
                Aha, i jeszcze jedno. Zastanów się, czy wszystko co TY robisz, robisz swojej matce?
                A może słyszysz od niej, że przynosisz jej wstyd? i za jakie grzechy dobry boże? i tak dalej?
            • zlababa35 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 15:50
              Kocianna, ukrywanie się pod pierdylionem nicków w jednym wątku sprawia tylko, że Twoje realne problemy (a pewnie jakieś masz) zaciemniają się i dostaniesz taki sam pierdylion odpowiedzi od czapy, które nic a nic Ci nie pomogą...
              A to, że córka teraz się nie uczy, to chyba jeszcze nie nieszczęście... Wiecznie się jej czepiasz, może daj jej odetchnąć, jestem pewna, że pójdzie po rozum do głowy - i jak będzie chciała iść do szkoły A, B lub C, bo tam idą psiapsiółki X, Y, Z, to się zmobilizuje... Cała VIII klasa jest na to.. Powinnaś monitorować zachowania niebezpieczne, typu łażenie po nocach, szemrane towarzystwo, nadmierne zainteresowanie chłopakami (ponad normę rozwojową danego wieku), piwko, fajki (jeśli by cię pojawiły) - całą resztę odpuść, bo wpędzasz w kanał siebie i młodą.
              • pade Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 16:03
                Zgadzam się z Tobą, i po przeczytaniu zalinkowanego tu wątku chyba wiem w czym jest trudność.
                Ona robi to mnie czyli: muszę się tłumaczyć przed matką/siostrą, otoczeniem dlaczego moja córka zachowuje się inaczej niż ja w jej wieku. (Nie ma takiego obowiązku gwoli ścisłości)
                I z tego zalinkowanego wątku "ja byłam inaczej wychowana" - tylko czy dobrze? w sensie czy jej potrzeby emocjonalne były uwzględniane? Czy odpuszczano kiedy była taka potrzeba? Czy tylko podwyższano poprzeczkę?
                Niby autorka neguje metody wychowawcze, którym była poddawana, a jednocześnie jest oburzona, że jej dziecko nie chodzi jak w zegarku. Taka sprzeczność może powodować zamęt w głowie i frustrację.
                • zlababa35 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 16:07
                  A ja myślę jeszcze dodatkowo, że młoda dziewczyna po prostu mamę testuje swoim zachowaniem - chce wiedzieć, czy jest kochana za to, JAKA jest, czy po prostu za to, że JEST.
            • zlababa35 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 15:52
              Dziewczyno, w niedawnym wątku dopiero co miałaś córkę jako tinatin, weź no się zdecyduj wink.
        • aqua48 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:59
          wstyd-zesie napisał(a):

          > Pomóc dziecku chcę, ale żeby być w stanie, to muszę pomóc sobie.

          A nie jest tak, że Twoje dziecko ma po prostu taki sam schemat rozwiązywania problemów jak Ty? Czyli unikanie, wycofanie. Ono chodzi na wagary - unikając zmierzenia się z kłopotem, wzięcia zań odpowiedzialności i znalezienia rozwiązania oraz wdrożenia go w życie. A Ty - unikasz - siedzisz i beczysz w kąciku, umniejszasz wagę swoich problemów uznając je wobec specjalisty za jedynie "katarek" i też czekasz by się same rozwiązały zamiast mobilizować siebie i specjalistę do czynu, i przyjęcia Cię/Was mimo pomyłki w systemie, lub kłamstw syna, itp?
    • ania-z-lasu Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:32
      No to mnie moje przoblemy opowiedziane innym wydają się takie banalne, że aż przestaje mi się chcieć o nich gadać. Najczęściej poprawiam sobie humor rycząc jak bóbr w samotności, bo wiem, że i tak nikt normalny mnie nie zrozumie, a jak opowiadam o problemach komuś to zdarzyło mi się juz usłyszeć "jak jest mi bardzo źle to myślę o tobie i już mi lepiej, bo jednak mam to czego ty nigdy miec nie będziesz" no to sorry, nie będę robić za motywator, jeszcze za darmo, kulka.
    • ania-z-lasu Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 11:34
      A tak wogóle to pomysl, że to co tak cie martwi, kiedyś przejdzie, ułoży się. Wszystko kiedys mija. Jeszcze trochę i będziesz sie śmiac z tego jak to ci dzieć dał popalić.
    • hanusinamama Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 12:52
      Ja cie rozumiem i nie chodzi o to ze chłopak na studia nie pojdzie (kazdy rodzic woli zeby jednak poszedł) ale ze zawali. Ze wpadnie w złe towarzystwo, bedzie miec braki w szkole. Nie trzeba isc na studia, moj kumpel jest super stolarzem...ale on nie poszedł na stolarswo bo mature zawalił a daltego ze chciał to robic. To jest twoje dziecko i rozumiem ze marwtisz sie i spac nie mozesz. Taki głupi wiek, tyle ze jedno z niego wyrosnie i ok a inne wpadaja w kłopoty
    • pani-noc Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 12:54
      Chyba zaczełabym od zerwania kontaktów z "dobrymi ludźmi", którzy z wagarującego dziecka robią narkomana.
      • zlababa35 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 15:51
        Racja.
    • triss_merigold6 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 13:39
      Podniosłaś mi ciśnienie lepiej niż kawa.

      Zdumiona, że córka w wieku lat 13 wykazuje lightowe przejawy buntu?
      Przecież od dziecka ciągałaś ją po psychiatrach i psychologach, diagnozowałaś rozliczne zaburzenia, wciskałaś jej psychotropy i dopiero lekarze w Polsce odmówili przepisywania zdrowemu dziecku niezarejestrowanych leków.
      Na psychoterapię czeka? Jej nie psychoterapia potrzebna tylko normalni rodzice, z ojca pożytku żadnego, a Ty w końcu weź się ogarnij, bo narzekasz na dziecko na formach od ponad dekady. Zabiłabym się, gdyby matka przez 10 lat tropiła u mnie przejawy najmniejszych odstępstw od sztywnych norm i robiła z tego SWÓJ dramat.
      • mapt Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 13:50
        kurcze... ty to masz zdrowie historie wszystkich forumek znać na pamięć... Ojciec w wywiadzie pracował i w ganach to masz czy jak? big_grin
        • vasaria Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 13:59
          nie, po prostu wystarczy być na forum dłużej niż rok.
          poza tym wstyd-zesie zapomniała się w tym wątku przelogować, nie zauważyłaś ???
          • mapt Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 14:01
            bez jaja, nie czytam wszystkiego, życia by mi zabrakłobig_grin
          • dziennik-niecodziennik Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 14:27
            W sensie ze tinatin?
            A skad wiecie ze tinatin to kocianna??...
            • triss_merigold6 Naści 19.04.18, 14:32
              forum.gazeta.pl/forum/w,567,165569498,165569498,A_kto_mnie_zrozumie_.html
              • dziennik-niecodziennik Re: Naści 19.04.18, 14:51
                Dalej nie widze zeby mozna bylo powiedziec wprost ze tinatin to kocianna.
                • triss_merigold6 Re: Naści 19.04.18, 14:54
                  Sposób autoprezentacji jest nie do podrobienia.
        • triss_merigold6 Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 14:03
          Historię Kocianny znam, bo mamy dzieci w tym samym wieku, a historia jest drastyczna i bardzo nietypowa. Dwoje yntelygentów, ludzi kształconych, kulturalnych, z bardzo dobrymi perspektywami życiowo-finansowymi na wszystko, rażąco zaniedbuje dziecko praktycznie od chwili jego narodzin.
          Dziecko ma co jeść, dach nad głową, książki, sprzęty etc. i zero akceptacji i poczucia bezpieczeństwa. Nie ma rodziców, tylko świra w charakterze płodziciela i matkę skupioną na sobie, wiecznie w terapii.

          Bunt i kontestacja to najzdrowsze co ta dziewczynka może zrobić dla siebie.
          • mapt Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 14:31
            aaa...tak, kociannę to nawet ja piąte przez dziesiąte kojarzę. Chyba zacznę sobie zapisywać kolejne nicki danych osób żeby wiedzieć jaki prawdziwy problem jest pod tematem schowany tongue_out
            • ginger.ale Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 22:09
              Jeszcze jako inshallah czy coś w tym stylu występowała, też się wtedy zapomniała przelogować, więc sobie dopisz do listy.
        • jola-kotka Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 22:44
          Ta historie kazdy pamieta jest tragiczna, ze zdrowego dziecka robi sie chore , faszeruje prochami itd. W Moskwie chyba czy gdzies byla potemraptem do Pl przyjechala i dalej swoje shizy przerzucala na dziecko gdzies po drodze z mezem sie rozstawala i tez to dziecko za to placilo. Teraz dziecko malutkie nie jest no i zaczelo . Zaskoczony nikt nie powinien byc bylo fo przewidzenia.
    • mapt Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 13:48
      www.youtube.com/watch?v=RJGFMlH_WdU
    • ewa_mama_jasia Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 14:49
      Przytulam. Bo czasami tak trzeba. Wypłakać się, bo ma się wrażenie, że świat się wali. Więc się nie wali. A młodemu na razie powtarzać, że za wszelkie jego wyskoki odpowiadacie prawnie Wy, rodzice. A jak wejdzie sąd rodzinny w razie powtarzających się wyskoków, wszyscy na tym stracicie. Najbardziej młody człowiek. A jeśli chcesz porady w kwestii szkoły, która dopilnuje młodziezy, napisz na priw.
    • triss_merigold6 Re: Naści 19.04.18, 15:03
      Ona chyba jako jedyna na tym forum prezentuje konsekwentnie postawę wina leży po stronie dziecka i ono ZNÓW dręczy mamusię...

      Od 2004 r. córka dręczyła Kociannę kolejno: płaczliwością, byciem absorbującą, problemami adaptacyjnymi, zdrowotnymi, emocjonalnymi, psychicznymi, psychiatrycznymi, estetycznymi, organizacyjnymi. Teraz przyszła kolej na wychowawcze.
      • zeldaf Re: Naści 19.04.18, 15:29
        triss_merigold6 napisała:

        > Ona chyba jako jedyna na tym forum prezentuje konsekwentnie postawę wina leż
        > y po stronie dziecka i ono ZNÓW dręczy mamusię...

        >

        Nie jedyna, niestety. Kojarzę jeszcze co najmniej jedną.
        • ichi51e Re: Naści 19.04.18, 15:44
          Ad costam ktorej dziecko zlosliwie mialo alergie i stalo na drodze szcescia mamy i psa.
          • triss_merigold6 Re: Naści 19.04.18, 16:17
            Ady. Ale umówmy się, że Adę traktujemy jak trolla.
          • zeldaf Re: Naści 19.04.18, 16:18
            Nie, mama dwojga dobrych dzieci i jednej "złej" bliźniaczki. Zapomniałam nick.

            I jeszcze ta, której córka "złośliwie" płakała podczas rozstan w szkole stawiając ją w złym świetle, bo tacie tego nie robiła.
            • miss_fahrenheit Re: Naści 19.04.18, 16:21
              Werdipurke?
              • zeldaf Re: Naści 19.04.18, 16:31
                O, właśnie. Werdipurke i Nutella Fan.
            • ichi51e Re: Naści 19.04.18, 16:21
              Jeszcze byla taka ktorej dziecko zlosliwie przed swietami zajrzalo w prezenty i ona nie zobaczyla tej radosci na twarzy w zwiazku z czym planowala nie dac mu tych prezentow zeby sie nauczylo
              • pade Re: Naści 19.04.18, 16:24
                Tol8
    • berdebul Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 15:36
      To tylko papieros. Nigdy nie próbowałaś? Im bardziej się napinasz, nadymasz i łkasz tym bardziej dzieciak będzie się tak zachowywał. Ma zdać z klasy do klasy, to jest plan minimum i za brak wykonania mogą być dotkliwe sankcje. Wszystko ponad plan minimum należy przyjmować z jak największym entuzjazmem.
    • asia_i_p Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 16:27
      Powiedz dobrym ludziom, ze nikt tak nie ćpa, jak renomowane licea.

      Odpuść na razie dziecku wychowawczo. Pierwsza sprawa to jest odzyskać kontakt i zaufanie, dopóki tego nie zrobisz, to mówisz jak do głuchego. Odpuść ten rok, choćby miało się to skończyć powtarzaniem, tnij tylko zachowania oczywiście niebezpieczne. Pojedźcie gdzieś razem, pogadajcie spokojnie - nie od razu o tym, co jest źle, ale o tym, co was razem interesuje, pozwól, żeby temat problemów syn sam zaczął (córka sama zaczęła). Pobądźcie razem w sposób, który was cieszy.
      Stracony rok nauki to jest mała cena za odzyskany kontakt.

      Jeżeli orientujesz się, że "wyżalanie się" i układanie planów B cię nie uspokaja, tylko wręcz przeciwnie, to spróbuj dla odmiany metody Scarlett O'Hara i przez pewien czas myślenie o problemach przełóż na jutro i wdróż socrealistyczny optymizm. Może właśnie na ciebie taka "błędna" metoda działa lepiej. Ja mam tak w kwestii złości, jakbym się nie przymierzała, klasyczne opanowanie działa u mnie lepiej niż powszechnie zalecane stopniowe upuszczanie złości. Ludzie są różni.
    • piernicola Re: Nie chcę być drama queen 19.04.18, 22:58
      Pocieszę cię, całkiem serio, chcesz? Nasilony bunt nastoletni oznacza DUŻE poczucie bezpieczeństwa. Dziecko o małym poczuciu bezpieczeństwa raczej nie buntuje się, ba, bywa nawet idealne i nad wiek dojrzałe. Więc ponarzekaj sobie, ale może jednak jesteś całkiem spoko matką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka