Otóż temat przewinął się tu i ówdzie w wątkach. I to nie tylko w kontekście relacji romantycznych. Odcinanie kogoś bez wyjaśniania...
Chciałabym go pociągnąć dalej i przedyskutować z Wami.
W którymś z postów ktoś napisał, że np. taki świeży potencjalny "narzeczony"

nie ma obowiązku po kilku randkach wyjaśniać, dlaczego nie chce się dalej spotykać. Zapadło mi to w pamięć.
Poza tym czytałam artykuł o znikaniu w przyjaźniach (linkowałam), który uświadomił mi, że to nie dzieje się bez powodu i skłonił do refleksji, że jak dla mnie taka osoba ma prawo zachować swoje powody dla siebie, jeśli nie potrafi o nich otwarcie porozmawiać.
Do tego dochodzi fakt, że - takie odnoszę wrażenie - normy i oczekiwania społeczne stają się bardziej elastyczne. I to chyba dobrze. Na zasadzie, że już częściej pada "masz prawo zmienić zdanie", niż "jak powiedziało się A to trzeba powiedzieć B". To przykład. Poważniejszy: ciąża przestała oznaczać konieczność ślubu. Z pewnością znalazłoby się wiele innych.
I teraz zastanawiam się, czy takie odcinanie się bez wyjaśnień też nie podpadałoby pod zmianę norm? Bo gdyby tak chcieć obecne normy porównać np. z dawanym kodeksem honorowym, to chyba jednak dużo się pozmieniało i dużo więcej jest dopuszczalne. Wydaje mi się to nawet bardziej w zgodzie z ludzką naturą, zdrowsze. Oczywiście nadal w pewnych granicach
No to jak z tym znikaniem? Serio trzeba każdemu kandydatowi czy kandydatce oświadczać, że teraz to właśnie się od niego odcinasz i tłumaczyć dlaczego?