ruzia74
18.08.18, 14:19
Właśnie dotknęło mnie jedno i drugie. Czyli kochanek po wielkiej miłości i wtajemniczeniu mnie we wszystkie szczegóły swojego życia po ponad pół roku wystraszył się chyba że sprawy poszły za daleko, chociaż żadnych żądań typu rozwód nie stawiałam, i najpierw mnie po trochu stopniowo zaczął olewać bo BARDZO zajęty praca dom dzieci żonka aż w końcu powiedział że się spotkamy i znikł. Tzn wiem gdzie mieszka itd ale zero kontaktu. Pytanie jest następujące: czy to teraz norma że człowiek nie umie się z drugim człowiekiem normalnie pożegnać, zwłaszcza że nie należę do osób mściwych, robiących sceny? Takie zachowanie jest okrutne.