Dzień Dobry Wszystkim.
Jestem mamą nastolatka - siódmoklasisty. Syn mój trzy lata temu stracił ojca, co na początku wydawało mi się jakoś niespecjalnie zrobiło na nim wrażenie (chociaż dobrze im się układało

) Niestety po czasie problem wrócił w postaci odruchów kompulsywnych (bardzo częste mycie rąk, podśpiewywanie w stresowych sytuacjach np. na klasówkach, dmuchanie w ręce). Między innymi te "dziwactwa" sprawiły, że moje dziecko zostało całkowicie odrzucone przez klasę. Wiem to z rozmowy z kilkoma rodzicami i ich odpowiedzi w zasadzie całkowicie się pokrywają, więc chyba nie ma innej przyczyny. Z nastolatka (raczej) gwiazdy i śmieszka został całkowitym outsiderem, siedzącym na lekcjach samotnie i spędzającym czas zupełnie sam(!!!!!). Nikt do niego nie przychodzi, nie dzwoni, nie pisze smsów itd. itd. Próbował sam wychodzić z inicjatywa ale chyba za każdym razem spotyka się z mniejsza lub większa porażką, więc nie próbuje. Nikt nie chce być z nim w grupach na zajęciach, w pokoju na wycieczkach itd. W zasadzie nie ma żadnych "obiektywnych" przesłanek do takich zachowań w klasie. Mój dzieciak jest ładny, szczupły, wysportowany, nie biedny (mówię o tym bo to są cechy, o których się czyta, że są bardzo ważne dla nastolatków). Syn jest raczej skryty i nie dzieli się specjalnie swoimi przeżyciami ale kiedy czasem przyjdzie czas na zwierzenia, to widzę, że jest bardzo rozżalony i rozczarowany. Do tego dochodzi ta koszmarna sytuacja związana z reformą szkolnictwa

Moje pytanie: czy znacie inne dzieci, które są w podobnej sytuacji (odrzucenia). Jak sobie z tym radzić jako rodzic? Bo naprawdę kiedy się żali, zupełnie nie wiem co mam mu mówić

((
P.S. oczywiście jest na terapii w związku z "nieprzebytą żałobą" i jestem w kontakcie ze szkołą itd. itd. Pytam, czy ktoś ma może doświadczenie jak zachowywać się w takiej sytuacji..