05.06.18, 16:54
przeczytalam ponizsze wpisy z innego watku:

kolezanka akurat skonczyla zawodowke, wiec ojczym uznal, ze skoro ma zawod, to nie ma powodu, zeby on ja dluzej utrzymywal.

jest już dorosła, więc ma iść swoją drogą, bo on nie ma zamiaru jej więcej utrzymywać i już dość się namieszkała w jego domu

na szczescie trzymala dla corki swoje panienskie mieszkanie, ktore na nia po prostu przepisala i kolezanka tam wlasnie zamieszkala z mezem

otrzymywałam rentę więc moja mama wydedukowała sobie, że skoro mam kasę i jestem dorosła to mogłam sobie sama radzić.

i nie bardzo rozumiem…
To chyba oczywiste, ze jak sie ma 18 lat to jest sie doroslym, i kiedy ma sie zawod/wlasny dochod itp ( i dodatkowo dostep do mieszkania – dane w prezencie! ) to chyba trzeba sobie radzic samemu…?
Raczej dziwi mnie oczekiwanie dzieci, ze beda nadal mieszkac z rodzicami, zamiast drobnych kwiatkow na “do widzenia” dla mamy i taty.
Jak tylko mialam wlasny dochod w tym samym dniu wyprowadzilam sie z domu, na absolutnie wlasne utrzymanie. Uwazam to za normalne,a nie niezwykle.
Normalne jest tez, ze na poczatku zycje sie biednie i trzeba sobie “jakos radzic”, to sie nazywa: zycie.
To czy rodzice sa fajni czy nie to jedno, a to czy majac mozliwosci dochodu bierze sie odpowiedzialnosc za swoje zycie to drugie. To jest po prostu normalnosc.
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: doroslosc 05.06.18, 17:08
      na szczescie trzymala dla corki swoje panienskie mieszkanie, ktore na nia po prostu przepisala i kolezanka tam wlasnie zamieszkala z mezem

      I DOROSŁA córka przyjęła to mieszkanie???? Wstrętne. Zamiast sama zarobić, jak dorośły człowiek.
      • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 17:17
        Dorosly czlowiec umie przyjmowac prezenty.
        Zwykle mowi sie za nie "dziekuje"
        Prezent mozna dostac ale nie trzeba.
        Realia w Polsce sa takie,ze nie kazdego stac na wynajecie calego mieszkania za pierwsza pensje.
        Mnie akurat bylo stac na spolke z kims, ale gdyby mi ktos chcial zrobic prezent i dac mieszkanie na pewno przyjelabym i byla wdzieczna.

        Co w tym dziwnego, ze jak ktos jest dorosly, ma zawod albo dochod to ma byc samodzielny ?
        Nie rozumiem ironii
        • kura17 Re: doroslosc 05.06.18, 17:22
          takim samym "prezentem" moze byc zamieszkanie doroslego, pracujacego czlowieka z rodzicami - jesli wszystkim to pasuje. dlaczego mieszkanie z kims obcym jest lepsze od mieszkania z rodzicami (ktorzy maja na to ochote i z ktorymi sie dogadujemy)?
        • cosmetic.wipes Re: doroslosc 05.06.18, 17:23
          Samodzielny człowiek sam sobie organizuje dach nad głową.
          • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 19:49
            Dlatego tez sobie zorganizowalam.
            Ale nie widze powodu, abym nie miala nie przyjac w prezencie np mieszkania.
            Akurat nikt nie dal, ale jak by dawal to dlaczego mialabym nie przyjac?
            • cosmetic.wipes Re: doroslosc 05.06.18, 20:51
              nanokogirl napisała:

              > ale jak by dawal to dlaczego mialabym nie przyjac?


              Bo to by oznaczało, że jesteś zależna od darczyńcy, a to oznacza - niesamodzielna.
              • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 20:57
                przykre, ze tak pojmujesz przyjmowanie prezentow.
                Prezent to prezent, to cos ekstra.
                Jestem niezwykle samodzielna ale kazdy prezent dany mi z serca przez matke czy dziecko przyjmuje z radoscia.
                Nawet gdyby byl bardzo cenny
                To nie oznacza, ze jestem niesamodzielna. To oznacza, ze umiem przyjmowac.
                • cosmetic.wipes Re: doroslosc 05.06.18, 21:14
                  To nie jest ani przykre, ani wesołe. To neutralny fakt. Mieszkanie to nie obrazek czy ręczniki.
                • memphis90 Re: doroslosc 06.06.18, 07:01
                  Beneficjenci MOPS też "po prostu przyjmują". Oni nie są niesamodzielni, oni sobie załatwili...
              • e-ness Re: doroslosc 06.06.18, 09:30
                Jeśli sama utrzymuje mnieszkanie to nie jest,
                A ułatwienie dziecku startu w postaci własnego mieszkania to nie ograniczanie jego samodzielności
                • cosmetic.wipes Re: doroslosc 06.06.18, 12:12
                  Jak słusznie zauważyła przedmówczyni MOPS też tylko ułatwia życie dorosłym ludziom.
      • zlababa35 Re: doroslosc 05.06.18, 21:01
        Wstyd i hańba big_grin.
    • kura17 Re: doroslosc 05.06.18, 17:13
      wiekszosc 18-latkow jest wciaz w szkole i jeszcze nawet matury nie ma, wiec skad praca i dochody na samodzielne zycie?

      ... a za moja pierwsza pensje, w intytucie naukowym, nawet pokoju bym nie wynajela ... jestem bardzo bardzo szczesliwa, ze postawa mojej mamy (mieszkalam z nia) pozwolila mi zrobic doktorat w rozsadnym czasie ... (jak tylko moglam, to sie odwdzieczylam).

      i nie, to co opisujesz NIE jest normalne, nawet prawo naklada obowiazek utrzymywania doroslych uczacych sie dzieci dluzej, niz do 18 lat ...
      • leyre2 Re: doroslosc 05.06.18, 19:28
        kura17 napisała:

        prawo naklada obowiazek utrzymywania doroslych uczacych sie dzieci dluzej, niz do 18 lat ...
        >
        >
        Co nie jest ok, bo raczej powinno sie pomoc mlodym uczacym sie doroslym uelastyczniajac rynek pracy i zwiekszajc szanse znalezienia pracy oraz zasilkujac a nie obciazajac calkowicie rodzicow nakladajac na nich obowiazek utrzymywania studiujacych ludzi.
        • kk345 Re: doroslosc 05.06.18, 19:31
          A dlaczego uczących się ludzi ma utrzymywać społeczeństwo, a nie właśni rodzice?
          • leyre2 Re: doroslosc 05.06.18, 19:39
            kk345 napisała:

            > A dlaczego uczących się ludzi ma utrzymywać społeczeństwo, a nie właśni rodzice
            > ?

            Nie utrzymywac a pomagac w utrzymaniu, a dlatego ze sa dorosli a to do czegos zobowiazuje. Wiekszosc rodzicow i tak pomaga swoim studiujacym sie czy zdobywajacym kwalifikacje doroslym dzieciom ale prawo nie powinno nakladac takiego obowiazku. Tak jak nie powinno nakladac obowiazku alimentowania rodzicow przez dzieci czy przerzucania na nich calej odpowiedzialnosci za opieke nad starymi rodzicami.
            • heca7 Re: doroslosc 05.06.18, 19:47
              Utopia
              • leyre2 Re: doroslosc 05.06.18, 19:49
                W Polsce owszem
            • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 19:58
              Nie utrzymywac a pomagac w utrzymaniu, a dlatego ze sa dorosli a to do czegos zobowiazuje.

              Najprosciej logicznie wytlumaczyc, ze umowne panstwo bedzie pomagalo doroslym sie wyksztalcic, zby wiecej zarabiali, wiecej placili podatkow w przyszlowsci.
              To jest inwestycja w dochody panstwa.
              Natomiast panstwo dajac pomoc czy ulatwienia moze wprowadzic zasady przydzielania i uzalezni pomoc od spelniania tych kryteriow.
              Tzn, nie uczysz sie, nie masz wynikow – nici z pomocy.

              Natomiast pomoc od rodzica najczesciej jest bezwarunkowa.
              Uczysz sie czy nie, czy te studia maja sens czy nie, bede dawala pieniadze.
              Co jest destrukcyjne i dla mlodego czlowieka , ktory wlasnie wkroczyl w doroslosc, i dla jego rodzica i dla panstwa.
              Psychologicznie i ekonomicznie.

              Moze ktos przytoczyc przyklad jakiegos wielkiego artysty, ktory jedynie dzieki pomocy rodzicow sie rozwinal bo przy pomocy panstwa by nie przezyl i nie tworzyl, a rodzice wierzyli w jego geniusz.
              Niestety to ja nieliczne wyjatki. Regula pozostaje jak wyzej.
              • zlababa35 Re: doroslosc 05.06.18, 22:52
                Fotograf dzikiej przyrody, niejaki Gudzowaty tongue_out.
              • morekac Re: doroslosc 05.06.18, 23:05
                bardzo wielu ludzi, którzy osiągnęli sukces, miało po prostu wspierających rodziców. Rodziców, którzy nie skąpili pieniędzy na ich edukację i nie wyrzucali ich z domu dzień po 18tych urodzinach
    • ginger.ale Re: doroslosc 05.06.18, 18:11
      Nanokogirl, gierojka. Pewnie nawet matury nie zdała, chyba że wieczorowo LO kończyła, bo 18 lat i noga, d.pa, drzwi...
      • karme-lowa Re: doroslosc 05.06.18, 18:17
        Taaa, jak miałam 18 lat, to byłam w 3 klasie technikum.
      • rosapulchra-0 Re: doroslosc 06.06.18, 00:31
        Ja się wyprowadziłam z rodzinnego domu gdy miałam trochę ponad 18 lat. Do matury uczyłam się eksternistycznie. Pracowałam. No i babcią się opiekowałam. I wiem, że nie byłam jedyna w tej sytuacji. Pamiętam moją samodzielnie kupioną pralkę automatyczną smile Pierwsze meble, już o zastawie stołowej nawet nie wspominam, ponieważ była bardzo uboga. Często znajomi musieli czekać na swoją kolej, jeśli chcieli się napić np. herbaty big_grin
    • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 19:41
      Odpowiem zbiorczo:

      takim samym "prezentem" moze byc zamieszkanie doroslego, pracujacego czlowieka z rodzicami - jesli wszystkim to pasuje. dlaczego mieszkanie z kims obcym jest lepsze od mieszkania z rodzicami (ktorzy maja na to ochote i z ktorymi sie dogadujemy)?
      -Zgadzam sie Ale w opisanych przypadkach najwyrazniej nie wszystkim to pasowalo.
      I rodzice / matka /ojczym tego prezentu dawac nie chcieli ( przy okazji: matka dala mieszkanie – czyli spory prezent)
      Nie bardzo widze powodu, obrazac sie bo ktos nie chce dac prezentu.

      wiekszosc 18-latkow jest wciaz w szkole i jeszcze nawet matury nie ma, wiec skad praca i dochody na samodzielne zycie?
      Ja napisalam o przypadkach, kiedy jest samodzielny dochod lub wyuczony zawod, to zupelnie inna sytuacja. Ja sie wyprowadzilam z domu nie w 18 urodziny, tylko kiedy mialam samodzielny dochod.

      ... a za moja pierwsza pensje, w intytucie naukowym, nawet pokoju bym nie wynajela ... jestem bardzo bardzo szczesliwa, ze postawa mojej mamy (mieszkalam z nia) pozwolila mi zrobic doktorat w rozsadnym czasie ... (jak tylko moglam, to sie odwdzieczylam).
      To bardzo milo, ze strony twojej mamy. I jak piszesz sama to doceniasz. Ale twoja mama nie miala takiego obowiazku… tylko chec.
      A ja mowie o oczekiwaniu od dzieci, tak jakby to bylo obowiazkiem rodzica

      nawet prawo naklada obowiazek utrzymywania doroslych uczacych sie dzieci dluzej, niz do 18 lat ...
      ale nie takich co maja samodzielny dochod albo wyuczony zawod. A o takich przypadkach napisalam post startowy
      • kura17 Re: doroslosc 05.06.18, 20:27
        > Ja napisalam o przypadkach, kiedy jest samodzielny dochod lub wyuczony zawod, to zupelnie
        > inna sytuacja. Ja sie wyprowadzilam z domu nie w 18 urodziny, tylko kiedy mialam samodzielny
        > dochod.

        z tego co zrozumialam, to opisane tam przypadki mowily _wylacznie_ o granicy 18 lat, te osoby sie wciaz uczyly! wiec sama sobie przeczysz, bo teraz nagle ponoc piszesz o osobach "samodzielnych z zawodem", a w podawanych przez Ciebie przykladach tak nie bylo...
        • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 20:48
          Dokladne ctaty z tamtego watku:

          kolezanka akurat skonczyla zawodowke, wiec ojczym uznal, ze skoro ma zawod, to nie ma powodu, zeby on ja dluzej utrzymywal

          otrzymywałam rentę więc moja mama wydedukowała sobie, że skoro mam kasę i jestem dorosła to mogłam sobie sama radzić


          mowa o osobach wlasnie pelnoletnich
          • zlababa35 Re: doroslosc 05.06.18, 21:09
            Z renty po rodzicu to faktycznie można sobie poszaleć, chyba 1 łóżko w pokoju studenckim wynająć big_grin.
          • kura17 Re: doroslosc 05.06.18, 21:14
            renta??? ja mialam rente po tacie, ktory umarl jak mialam 6 lat. to byly GROSZE! z tego sie wyzyc nie da nawet na najnizszym poziomie!

            "ma zawod" nie oznacza, ze ma prace i to prace, z ktorej da sie wyzyc. owszem, moze tak byc, ale w obecnych czasach to mzonka ... to rodzice powinni dzieciom takie rzeczy pokazac, ulatwic. rodzice to nie obcy ludzie, to ktos, kto nosil nas pod sercem (matka), kochal, tulil, cholubil ... tak, trzeba odesc i sie usamodzielnic, ale - na boginie! - to nie oznacza naglego odciecia wszystkiego - miejsca do zycia, srodkow na jedzenie, uczucia i poczucia WSPOLNOTY, ktora jest rodzina ...
            skad pomysl, ze cos takiego jest naturalne???

            dziekuje bogu za moja mame, naprawde, jak czytam o takich pomyslach (tzn nie musze czytac o takich pomyslach, zeby wielbic moja mame...)
          • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 11:29
            nanokogirl napisała:


            >
            > kolezanka akurat skonczyla zawodowke, wiec ojczym uznal, [u]ze skoro ma zawod,[
            > /u] to nie ma powodu, zeby on ja dluzej utrzymywal

            wlasnie skonczyla zawodowke, czyli kilka dni wczesniej zdala egzaminy zawodowe w swojej szkole. nie miala nawet cienia szansy rozejrzec sie za praca, bo jeszcze nawet swiadectwa nie miala. ukonczenie szkoly naprawde nie jest rownoznaczne z tym, ze z dniem otrzymania swiadectwa zaczynaja ci wplywac pieniadze na konto.

            > mowa o osobach wlasnie pelnoletnich

            ty w dniu 18. urodzin tez bylas wlasnie pelnoletnia, to dlaczego czekalas, az bedziesz miala wystarczajace dochody, zeby wyprowadzic sie z domu? trzeba bylo po odbior dowodu isc z walizka i wiecej do domu nie wracac. wtedy moglabys porownywac sie z moja kolezanka i uwazac sie za cos lepszego, bo poki co, nie masz najmniejszych powodow.
      • memphis90 Re: doroslosc 06.06.18, 07:07
        "Ja sie wyprowadzilam z domu nie w 18 urodziny, tylko kiedy mialam samodzielny dochod."
        Leżę i kwicze teraz 😂😂😂
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: doroslosc 06.06.18, 09:36
        > Ja sie wyprowadzilam z domu nie w 18 urodziny, tylko kiedy mialam samodzielny dochod.

        To ile w końcu miałaś lat, bo zaraz się okaże że 30 tongue_out
    • triss_merigold6 Re: doroslosc 05.06.18, 20:02
      Przyjmij wyrazy współczucia.
      • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 20:04
        z jakiego powodu??
        • claudel6 Re: doroslosc 06.06.18, 10:20
          że miałaś niewspierających rodziców. ja z moimi mieszkałam do końca studiów, wyprowadziłam się dopiero jak znalazłam pracę i moja ówczesna pensja, prawie 20 lat temu była jak sądzę wielokrotnoscią Twojej renty.
    • kura17 Re: doroslosc 05.06.18, 20:29
      jesli chce sie od kogos wymagac "odejscia na swoje" i "doroslosci", to trzeba tego NAUCZYC ... tak tak ... po to w dawnych kulturach byly rytualy przyjscia, nauczanie dzieci przez doroslych roznych zachowan i sztuk, wprowadzania w doroslosc ... jesli nianczy sie dziecko do 18, a potem nagle chce sie, zeby "samo" stalo sie dorosle, to jest to kompletnie nielogiczne ...
      • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 20:52
        ja sie z toba zgadzam.
        Na nauke doroslosci ( prania, gotowania, robienia zakupow, dogladania rachunkow itp itp… ) jest czas mniej- wiecej miedzy 12 a 18 rokiem zycia.
        W poruszonych przeze mnie przykladach nie widzialam zarzutu, ze “rodzice mnie nie przygotowali do bycia dorosla a nagle zaczeli tego wymagac, a ja nie umialam”
        Tylko, ze po prostu nie chcieli mieszkac z doroslym dzieckiem
        • zlababa35 Re: doroslosc 05.06.18, 21:07
          To ja wolę zainwestować w to, żeby dziecko wykształciło się czy zdobyło umiejętności i stopniowo zwiększało zakres samodzielności, tak, żeby np. po paru latach mieszkania ze mną jako dorosłe mogło kupić sobie normalne mieszkanie, a nie norę, nawet jeśli w kredycie - i żeby nie musiało nadrabiać wieczorowo, żeby zdobyć pożądane wykształcenie, bo ciężko pracowało na swoje całkowite utrzymanie i np. zawaliło I rok na studiach. I to jest właśnie ten mój prezent dla dorosłej osoby, niezależnie od ustaleń krio - a mieszkania niestety nie dam, bo nie mam takich możliwości. Co nie znaczy, że nie oczekiwałabym, że np. studentka nie dorobi sobie na swoje wydatki, ciuchy, imprezy, kosmetyki, wakacje i takie tam...
          • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 21:13
            Ty tak woilsz, najwyrazniej inni nie. Twoje i ich prawo.
            Pytanie jeszcze co woli twoje dziecko?
            • kura17 Re: doroslosc 05.06.18, 21:15
              > Pytanie jeszcze co woli twoje dziecko?

              przeciez ona sila corki przy sobie nie zatrzyma ... daje jej SZANSE i - wedlug mnie - to jest i piekne i jednoczesnie to jest kwintesencja maciezynstwa ...
            • zlababa35 Re: doroslosc 05.06.18, 21:30
              Jeśli córka chciałaby iść do pracy zaraz po szkole, wynajmować pokoik i nic ode mnie nie przyjmować - nie mam z tym problemu. Na pewno będę dla niej zawsze, jeżeli będzie czegoś potrzebowała. A jeśli nie będzie - cóż, najwidoczniej udałoby mi się wychować osobę megaobrotną od progu dorosłości, co samo w sobie też jest niezłe wink.
              To, że chcę i mogę coś dać, nie oznacza, że narzucałabym pełnoletniej osobie swoje wybory i decyzje. Niemniej w przypadku pomyłek czy trudności mogłaby na mnie liczyć.
        • kura17 Re: doroslosc 05.06.18, 21:09
          to RODZICE maja przygotowac dziecko, a nie wywalic je z domu!
          to nie tak dziala.
          • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 21:16
            no... To przygotowywuja, a jak ma 18 lat to juz jest przygotowane...
            jak we wpisach o ktorych wspomnialam- jedna miala zawod , druga dochod, oraz jak rozumiem zostaly przygotowane do ogarnienia zycia doroslego ( nikt nie pisal , ze byly nieprzygotowane, i nie dawaly sobie rady )
            wiec wszystko sie zgadza
            • azja001 Re: doroslosc 05.06.18, 21:25
              Ale jaki miała zawód w wieku 18 lat? Nawet zawodòwkę kończy się w wieku 19. Dochód można mieć i jeśli dziecko samo decyduje się na samodzielne życie to o.k ale jeśli jest poniekąd zmuszone do tego przez ojczyma który pewnie traktuje je jak intruza to już jest słabe. Matka nie powinna na coś takiego pozwolić. No i jeszcze ta pseudo ideologia o samodzielności bo już pełnoletnie, nie chciałabym czegoś takiego usłyszeć od rodziców
              • mebloscianka_dziadka_franka Re: doroslosc 06.06.18, 09:40
                Hmm, chyba mowa jest o dawnych czasach, a z tego co pamiętam, choć mogę się mylić, to zawodówka to były 2 lata albo 3. Więc jeśli w wieku 15 lat szło się do zawodówki, to w wieku 18 było się już po.
                • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 09:48
                  mebloscianka_dziadka_franka napisała:

                  > Hmm, chyba mowa jest o dawnych czasach, a z tego co pamiętam, choć mogę się myl
                  > ić, to zawodówka to były 2 lata albo 3. Więc jeśli w wieku 15 lat szło się do z
                  > awodówki, to w wieku 18 było się już po.

                  zawodowka, to byly 3 lata. kolezanka, ktora opisalam, mala urodziny kilka dni po egzaminach zawodowych. teoretycznie miala zawod, ale praktycznie nawet nie miala kiedy i jak poszukac jakiejkolwiek pracy, bo nawet swiadectwa jeszcze nie dostala.
            • morekac Re: doroslosc 05.06.18, 21:30
              Człowiek 18letni z reguły nie ukończył jeszcze edukacji - chyba że rodzice postanowili, że bachor otrzyma najniższe możliwe wykształcenie. Z reguły ma jeszcze rok albo dwa do matury, trudno uznać więc , że może się samodzielnie utrzymać o jeszcze się edukować. Tylko patologia tak myśli i przykro mi, że wychowywałaś się w takiej rodzinie.
            • morekac Re: doroslosc 05.06.18, 21:37
              moja droga, jeśli dla ciebie wyznacznikiem samodzielności jest to, że ktoś ugotuje sobie obiad, zrobi pranie , zakupy i posprząta, to twierdzę, że można w miarę rozgarniętego człowieka wypuścić w świat bez tych umiejętności. Będzie potrzebował, to się nauczy i nie umrze z głodu i brudu.
              • zlababa35 Re: doroslosc 05.06.18, 23:12
                A przy okazji, w świetle tych kryteriów można by wykopać z domu niejednego 12-14-latka, więc czego w sumie to dowodzi, że ktoś umie prać, sprzątać i szykować sobie posiłki? Niczego.
                Samodzielne życie można prowadzić, jeśli człowiek jest w stanie się utrzymać i mieć jakieś bezpieczeństwo finansowe, a nie żyć na styk, o chlebie z keczupem, a chyba rzadko zdarza się to dzieciom żyjącym z renty po rodzicu, czy komuś, kto właśnie skończył szkołę (nawet zawodową) i idzie do pierwszej pracy.
                • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 23:42
                  Zylam z renty + stypendum.
                  Owszem moze nie o chlebie i o ketchupie, ale wedlina byla najwyzej raz w tygodniu.
                  Tak - uwazam, ze jak mlody czlowiek tak zaczyna wlasne zycie, to od tego pol-wegetarianizmu nic sie nie stanie. A nauczy sie wielu niezmiernie pozytecznych rzeczy.
                  Nie - na bezpieczenswto finansowe trzeba sobie samemu zapracowac. Czyli zwyke jest tak po 5-10 latach pracy i kombinowaniu za swoje.
                  To sie wlasnie nazywa zycie.
                  • zlababa35 Re: doroslosc 06.06.18, 07:10
                    Ale czy rozumiesz, upośledzona społecznie istoto, że większość rodziców bez łaski i proszenia zapewnia swoim dzieciom bardziej miękki stopniowy start w dorosłość? Dzięki czemu ludzie nie wegetują po jakichś obmierzłych norach i nie żywią się wyłącznie serkiem topionym? I że to jest normalna postawa rodzica, a nie to, o czym piszesz? Chyba, że o to chodzi, że twoi tylko czekali, aż pójdziesz do pracy po liceum, bo bieda w domu aż piszczała - to współczuję bardzo.
                    • morekac Re: doroslosc 06.06.18, 08:25
                      nie czekali, tylko tatuś jakże dogodnie umarł we właściwym momencie.
                  • memphis90 Re: doroslosc 06.06.18, 08:44
                    Oj tak, napisz to jeszcze z 10 razy, a stanie się to prawdą 😁
                  • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 09:51
                    nanokogirl napisała:

                    > Zylam z renty + stypendum.

                    kolezanka nie miala ani renty ani stypendium. kilka dni wczesniej zdawala egzaminy zawodowe w szkole, wiec pracy tez jeszcze nie miala, czyli nie miala z czego zyc, a mimo to zostala wyrzucona z domu. nie, to nie jest ani normalne ani oczywiste.
            • kura17 Re: doroslosc 05.06.18, 22:19
              a jak Ci rodzicie przygotowali, skoro dzieci byly w szoku, ze maja sie ZARAZ wyprowadzic???
              czy umklenla Ci moja wypowiedz, ze ja tez mialam rente po zmarlym tacie i te pieniadze w zaden sposob nie zapewnialy kwoty wystarczajacej na utrzymanie?
              i bardzo wygodnie pominelas cala strefe EMOCJONALNA zwiazana z rodzicielstwem i opuszczaneim domu ... kto te dzieci do tego przygotowal??? NIKT
            • memphis90 Re: doroslosc 06.06.18, 08:42
              Napisała ta, która po 18 grzała dupę w domku rodziców, a i chętnie przygarnęlaby "prezencik" pod postacią mieszkanka 😂😂😂 Oj, a narzekalysmy, że trolle jakoś mało kreatywne w upały...
            • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 09:45
              nanokogirl napisała:

              > no... To przygotowywuja, a jak ma 18 lat to juz jest przygotowane...
              > jak we wpisach o ktorych wspomnialam- jedna miala zawod , druga dochod, oraz ja
              > k rozumiem zostaly przygotowane do ogarnienia zycia doroslego ( nikt nie pisal
              > , ze byly nieprzygotowane, i nie dawaly sobie rady )
              > wiec wszystko sie zgadza

              a gdzies ty to wszystko wyczytala? ja nie opisalam sytuacji zyciowej kolezanki, tylko fakt, ze w ramach prezentu urodzinowego ojczym kazal jej sie wynosic z domu. ona nie miala zadnego dochodu. kilka dni przed urodzinami miala egzaminy zawodowe w swojej szkole. fizycznie chyba nawet jeszcze dyplomu ukonczenia w reku nie miala, wiec nawet gdyby chciala, to nie miala jak postarac sie o prace w swoim zawodzie, bo jeszcze oficjalnie tego zawodu nie miala czym potwierdzic. jednak ojczyma to nie obchodzilo, tylko oswiadczyl, ze od dzis juz tu nie mieszka. spakowala sie i wyniosla sie z domu, dala sobie rade, ale naprawde dziwisz sie, ze bylo to dla niej szokiem? dla ciebie taki prezent urodzinowy bylby normalny i oczywisty? naprawde?
        • kura17 Re: doroslosc 06.06.18, 08:21
          > Na nauke doroslosci ( prania, gotowania, robienia zakupow, dogladania rachunkow
          > itp itp… ) jest czas mniej- wiecej miedzy 12 a 18 rokiem zycia.

          to NIE jest nauka doroslosci, to jest nauka "obslugiwania samego siebie". nauka doroslosci to powiedzeniu dziecku wyraznie, na co moze liczyc, pokazanie mu mozliwosci, przedyskutowanie, co i jak zrobic, wskazanie kierunku - do namyslu, do zastanowienia sie, duzo duzo wczesniej niz sie "pokaze drzwi". do bycia doroslym trzeba dojrzec, nie ma magicznej granicy i ta dojrzalosc tez rodzicie powinni jakos pokazac - w takim zakresie, w jakim beda sie jej spodziewac do dziecka. oczywiscie nie zmusza dziecka do bycia doroslym i dojrzalym, ale powinni pokazac droge. to _rowniez_ jest czescia rodzicielstwa - nauczyc dzieci jak wyfrunac z gniazda.
          • morekac Re: doroslosc 06.06.18, 08:26
            Szczerze? gotowanie to moje starsze dziecko ogarnęło w ramach przygotowań do matury...
        • claudel6 Re: doroslosc 06.06.18, 10:26
          ale przecież wiek 18 lat jest tylko formalną cezurą dorosłości. to nie jest tak, że dzien przed 18-ymi urodzinami człowiek jest niedorosły, a dzien po nagle cudownie już jest - i matka z ojcem mu mogą pokazać drzwi.
    • danaide Re: doroslosc 05.06.18, 21:41
      Przypomniała mi się małpa Janusz, dająca na osiemnastkę synowi karton - pusty, żeby mógł się spakować i wyprowadzić.

      Oczywiście to, że - nie, nie, oczywiście, że nie wskutek spekulacji, przecież to tyyyle jest warte - ceny mieszkań są nieosiągalne dla wielu osób, że kredyt na zakup tak podstawowej rzeczy jak mieszkanie czyni ludzi niewolnikami na kolejne dziesięciolecia - to zupełnie nieistotny szczegół. Kawał ziemi, siekiera, las i stawiasz dom? Nie, no, ludziom by za dobrze było.

      Co innego kwestie samodzielności/niesamodzielności, a co innego pozostawienie dziecka - 18latek, też mi dorosły - samemu sobie. Jednemu wyjdzie to na dobre, innemu wprost przeciwnie. Ludzie są różni. Nie dotyczy ematki.
    • summerland Re: doroslosc 05.06.18, 23:04
      Moze ja do tego nie przygototowywali, w sensie nie uprzedzali wczesniej, ze jak skonczy szkole to ma sie wyprowadzic na swoje i zaczac samodzielne zycie.
      • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 23:07
        Tego nie wzielam pod uwage. Zapytam w tamtym watku. Dziekuje za podpowiedz.
        Jak tak by byo to nieladnie.
        Niby powinno byc oczywiste, ale takie rzeczy powinno sie mowic jasno.
        • zlababa35 Re: doroslosc 05.06.18, 23:14
          Chyba dla większości ludzi nie byłoby oczywiste, że zaraz po otrzymaniu świadectwa ukończenia szkoły średniej mają wyp... z rodzicielskiej chałupy big_grin.
          • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 00:16
            Przypomnij sobie wlasne czasy matturalne. Czytalas ksiazki ? Byla taka jedna : Erystyka , sztuka prowadzenia sporow.
            Nie chodzi o logiczna racje tyllko o “zapedzenie przeciwnika w kozi rog” stosujac przeinaczania i manipulacje.
            Inni tez czytali ta ksiazke i dosc latwo rozpoznac twoje metody
            -Sprowadzanie do absurdu
            -Przesunięcie aspektu wypowiedzi
            -Uogólnianie wniosku

            • zlababa35 Re: doroslosc 06.06.18, 07:12
              Nie, na razie to ty sprowadziłaś kwestię dorosłości do absurdu i tylko jednego aspektu, i próbujesz wszystkich przekonać, że wypchanie z domu świeżego absolwenta szkoły średniej jest wielce ok, bo ty tak musiałaś.
              • memphis90 Re: doroslosc 06.06.18, 08:45
                Ależ doczytaj - ONA wcale tak NIE musiała 😂
                • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 09:36
                  i wciaz nie moze zrozumiec roznicy miedzy wlasna decyzja a wyrzuceniem z domu w ramach prezentu urodzinowego, biedaczka.
      • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 09:39
        mojej kolezanki nikt o niczym nie uprzedzal. 18-ste urodziny miala kilka dni po egzaminach zawodowych. ojczym w ramach prezentu urodzinowego oswiadczyl, ze teraz jest dorosla, ma zawod, wiec niech sie wyprowadzi, bo on wiecej darmozjada utrzymywac nie bedzie. to naprawde zupenie inna sytuacja, niz ta, w ktorej byla ogromnie zdziwiona autorka tego watku.
    • milamala Re: doroslosc 05.06.18, 23:12
      cyt. "Jak tylko mialam wlasny dochod w tym samym dniu wyprowadzilam sie z domu, na absolutnie wlasne utrzymanie. Uwazam to za normalne,a nie niezwykle."

      Tak z ciekawosci. Ile wynosil twoj pierwszy dochod? Gdzie zamieszkalam po wyprowadzce? Kupilas mieszkanie? Wynajelas? Starczylo na wynajecie? W jakim zawodzie odbyl sie twoj "pierwszy dochod"?
      Jeszcze ie spotkalam czlowieka, ktory za pierwszy dochod wyprowadza sie z domu. Jestem ewenementem. Ciekawa jestem jak ci sie ta sztuka udala.
      • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 23:33
        Moim pierwszym dochodem byla renta rodzinna oraz stypendum naukowe.
        Pozniej poszlam do pracy.
        Dzielilam wynajmowane mieszkanie z kolezanka w dosc taniej okolicy (osiedle daleko od centrum), mieszkanie, wiecej niz skromne, nie umeblowane.
        Bylo to dosc dawno i wyplaty byly w milionach, ale na dzisiejsza wartosc nabywcza to bylo ok 1500 - 1700 PLN razem ( renta ze stypendium). Z czego mniej wiecej 600 wydawalam na mieszkanie+ oplaty (moja polowa) Troche dawne czasy, ale wydaje mi sie, ze tak to wygladalo.
        uwazam, ze jak ktos zaczyna od takiego dochodu samodzielne zycie to teraz tez to jest OK.
        Przez jakis czas mieszkalam tez sama . Z domu rodzinnego zabralam swoje meble ( dostane w prezencie) swoje ubrania i ksiazki.
        Mam sporo znajmych z Belgii i Holandii. Jak rozmawiamy, to ich dochod (proporcjonalnie do wartosci nabywczej) na poczatku samodzielnosci byl podobny.
        Nikt sie nie dziwi mieszkaniu dzielonemu na 2 -3 osoby i radzeniu sobie za swoje. A do rodzicow jezdzili tak jak i ja; raz na 2-3 tygodnie, wlasnie aby podtrzymywac wiez.
        Nikt nie uwaza sie za "herosa". Life, jak pisze bi_scotti
        • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 23:35
          Nie dopisalam zawodu. lekarz.
          zarabialam mniej niz obecnie rezydenci... smile
          pozniej juz moglam dyzurami dorabiac. Ale to pozniej
          • morekac Re: doroslosc 05.06.18, 23:43
            Pracowałaś będąc na medycynie?
            • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 23:45
              nie, mialam rente i stypendium naukowe. Dorabialam rekodzielem smile ale malo...
              • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 23:49
                zeby bylo weselej, jak po studiach zaczelam prace, to nie nalezala mi sie renta ani stypendium naukowe ( co oczywiste) wiec dochody mi sie obnizyly smile ale niewiele.
                • memphis90 Re: doroslosc 06.06.18, 09:15
                  Taaaa, bujać to my, ale nie nas....
              • kura17 Re: doroslosc 06.06.18, 07:17
                > nie, mialam rente i stypendium naukowe.

                czyli wyprowadzilas sie dopiero PO studiowaniu co najmniej rok, tak? na mojej uczelni stypendia naukowe przyznawane byly po roku. w dodatku najwyzsze (takie dostawalam) to byly smieszne pieniadze, naprawde ... to byly lata 90-te.

                tutaj namawiasz do wyprowadzania sie ZARAZ po skonczeniu szkoly.
                no i, przypominam! NIE wszyscy maja rente! i nie wszyscy sa w stanie dostac stypendium naukowe. jakie rozwiazanie przewidujesz dla studenta medycyny, bez renty oraz z jednym punktem brakujacym do stypendium naukowego, na samotne utrzymanie?
        • zlababa35 Re: doroslosc 05.06.18, 23:39
          Teraz za 600 wcale nie jest tak łatwo nawet ten 1 pokój znaleźć, serio.
          • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 23:45
            to byla tylko moja polowa.
            www.olx.pl/oferta/tania-kawalerka-na-solaczu-od-lipca-CID3-IDuQl5r.html#3e854677f8
            Poznan za 800 PLN
            takiej umeblowanej nie mialam
          • morekac Re: doroslosc 05.06.18, 23:49
            za 600 zł nie znajdziesz pokoju w Warszawie - co najwyżej łóżko w dwójce.
            • nanokogirl Re: doroslosc 05.06.18, 23:53
              z calym szacunkiem, Warszawa to nie jest jedyne miejsce w Polsce do mieszkania...
              • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 00:01
                Szczecin pierwsze lepsze z ogloszen
                Wersja de lux ( mnie za mlodu nie znana - odkreslenia moje)
                1100 - 3-pokojowe 63m2, oddzielna kuchnia z oknem(9m2), łazienka z wanną narożną(3m2), osobne WC(2m2) oraz przedpokój z dużą szafą(10m2). W pokojach na podłodze parkiet, ściany wygładzone i pomalowane. W pełni umeblowane i wyposażone. W kuchni zmywarka, lodówka, kuchenka gazowa, okap i meble w zabudowie. Czynsz do zarządcy to ok. 900 zł (zależy od ilości osób i zużycia wody i ciepła). 1100 + 900 = 2000 na trzy osoby, daje 670 na osobe
                • morekac Re: doroslosc 06.06.18, 00:06
                  z całym szacunkiem, ale nie w każdej pipidówie jest uczelnia medyczna z wydziałem lekarskim. Bardzo możliwe, że z gołą renciną po rodzicu młody człowiek będzie skazany na podrzędne uczelnie w mniej liczących się ośrodkach akademickich, nawet jeżeli jest pieruńsko zdolny.
                  • morekac Re: doroslosc 06.06.18, 00:08
                    No i jeszcze trzeba mieć najpierw to "szczęście" i stracić rodzica, po którym należałaby się renta.
                    • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 00:15
                      morekac napisała:

                      > No i jeszcze trzeba mieć najpierw to "szczęście" i stracić rodzica, po którym n
                      > ależałaby się renta.

                      Z czego bys sie utrzymywala samodzielnie jakbys nie miala renty?
                      • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 00:18
                        no wlasnie o tym pisze, mialam rente, "dorobilam" reszte to sie utrzymalam. A forumka od ktorej wypowiedzi sie zaczelo, ma rente i sie dziwi, ze wymagano od niej samodzielnosci.
                        • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 09:16
                          nanokogirl napisała:

                          > no wlasnie o tym pisze, mialam rente, "dorobilam" reszte to sie utrzymalam. A
                          > forumka od ktorej wypowiedzi sie zaczelo, ma rente i sie dziwi, ze wymagano od
                          > niej samodzielnosci.

                          w swoim poscie startowym cytujesz glownie moja wypowiedz odnosnie mojej kolezanki, ktora renty nie miala. tylko ostatnie cytowane zdanie jest dziewczyny, ktora miala rente. nie masz zielonego pojecia, ile tej renty miala i czy bylo ja faktycznie stac na wyprowadzenie sie z domu. poza tym jest podstawowa roznica miedzy tym, ze dziecko samo stwierdza "wyprowadzam sie", a tym, ze rodzice oswiadczaja "od dzis juz tu nie mieszkasz".
                  • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 00:19
                    Szczecin? Pipidowa? troche przegielas....
                    • morekac Re: doroslosc 06.06.18, 07:14
                      Jednak ceny są znacznie korzystniejsze niż w Warszawie.
                      Sama zresztą piszesz, że na 1 roku dojeżdżałaś, a i pewnie nie miałaś rodzeństwa, które dość skutecznie obniżyłoby ci przysługującą ci częśc renty. No więc człowiek mieszkający w miejscowości podwarszawskiej , z rodzeństwem na tej samej rencie, musiałby zapewne nadal dojeżdżać i na wynajem nie byłoby go stać. A o ile uważam, że dążenie do samodzielności jest rzeczą wskazaną, to jednak - jeśli tylko warunki domowe na to pozwalają - samodzielność kosztem jakości studiów nie jest tego warta.
                • memphis90 Re: doroslosc 06.06.18, 09:16
                  Tak, dzióbus, a najwyższe stypendium naukowe na AM wynosiło niedawno 500 zł.
        • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 00:13
          Czy twoi rodzice mieszkaja w miescie w ktorym wynajmowalas swoje pierwsze mieszkanie?
          • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 00:20
            mieszkali w sumie miasto obok.
            wynajelam jak sie dalo najblizej uczeli.
            • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 01:00
              Rozumie czyli po prostu zrobilas nic wiecej nic mniej jak to co robia setki tysiace studentow. Wyjezdzaja do innego miasta na studia i nie maja wyjscia musza gdzies wynajac jakies lokum i zaczac samodzielnie zyc i to robia, za kase rodzicow, za rente, za stypendium, pracuja. Czyli nie byl to do konca twoj swobodny wybor. Sytuacja cie zmusila.
              Mialam przyjaciolke, ktora przez pare lat studenckich tak wlasnie tulala sie po roznych wynajetych czasem obrzydliwych mieszkaniach, czasem z obcymi ludzmi w pokojach (tez z dochodem w postaci renty i stypendium). Bardzo tego nie lubila i zawsze mi zazdroscila, ze z racji mieszkania w duzym miescie nie jestem zmuszona tego robic.
              • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 01:05
                no , nie... smile sytuacja mnie nie zmusila.
                Kolezanka z osiedla dojezdzala na ta sama uczelnie ... Wyprowadzka to byl moj wybor.
                I nie zazdroscilam nikomu mieszkajacemu z rodzicami. Bo skoro podjelam taka decyzje (w moim rozumieniu naturalna) to sie ponosi konsekwecje ( te dodatnie i ujemne) .
                To sie nazywa doroslosc???
                • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 01:10
                  Kolezanke zapewne nie bylo stac po prostu. Ty mialas dochod nie ze swojej pracy, a kolezaka nie. Ty wybralas opcje latwiejsza i rozsadniejsza.
                  • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 01:13
                    najpewniej jej byo nie stac. Bo nauka byla bardzo absorbujaca.
                    A stypendium naukowe miec musialm bo inaczej nie mialabym z czego zyc...
                    Dlatego najprawdopodobniej to ona mi zazdroscila a nie ja jej.. smile
                • memphis90 Re: doroslosc 06.06.18, 09:18
                  A kto inny podjął INNĄ decyzję i też ponosil jej konsekwencje. To się nazywa dorosłość.
                • sabciasal Re: doroslosc 06.06.18, 10:09
                  ale decyzja o studiowaniu w innym miescie to nie jest wyprowadzka z domu rodzinnego (albo wyrzucenie z tegoż domu). miałas rentę (jak rozumiem rodzinną) wiec miałas dokładnie tyle samo kasy ile ma każdy student utrzymywany przez dwoje życjących rodziców plus dom rodzinny, do którego jak rozumiem zajeżdzałas na swięta. normalka. to żadna wyprowadzka.
                  ja zrobiłam to samo w takim razie w wieku 15 lat, bo wybrałam sobie liceum daleko od domu, a na studiach mieszkałam w akademiku. pracowałam i miałam stypendium naukowe jakimś cudem (choc krtótko). I co? mam uznac, że wyprowadzilam się z domu? że moja sytuacja jest porownywalna z 18 latką, która miała do wyboru: albo technikum i renta albo praca i brak renty rodzinnej (jesli w tym przypadku to rodzinna, bo może była niepełnosprawna).
              • zlababa35 Re: doroslosc 06.06.18, 07:14
                No właśnie, normalka, wyjazd na studia - mnóstwo osób aż rwie się do tego, nawet jeżeli mieszkają w sąsiednim miasteczku, żeby tylko zniknąć rodzicom z radaru big_grin. Świetnie to rozumiem, ale po co dorabiać do tego taką ideolo? Ciekawe, czy autorka by tak chętnie żyła z tej renty, mając uczelnię 2 przystanki tramwajem od domu.
        • sta-fraszka Re: doroslosc 06.06.18, 00:37
          Ale ty sie nie wyprowadzilas z domu, w momencie, w którym miałaś wlasny dochod.
          Ty wyjechałas na studia do sasiedniego miasta. I utrzymywałas sie z renty (ktorej rownowartosc innym studentom dają rodzice). Do domu rodzinnego po prostu juz po studiach nie wrocilas.
          To jest jednak odmienna sytuacja niz taka, w ktorej osiemnastoletniemu czlowiekowi oznajmia się, by zamknal drzwi rodzinnego domu z drugiej strony.
          • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 01:05
            sta-fraszka napisała:

            > Ale ty sie nie wyprowadzilas z domu, w momencie, w którym miałaś wlasny dochod.
            > Ty wyjechałas na studia do sasiedniego miasta. I utrzymywałas sie z renty (ktor
            > ej rownowartosc innym studentom dają rodzice). Do domu rodzinnego po prostu juz
            > po studiach nie wrocilas.

            Dokladnie. Tak robia tysiace a nawet miliony ludzi. Tulaja sie po roznych stancjach, klitkach, klepia biede bo musza. Ty tez musialas sie wyprowadzic skoro chcialas studiowac.

            Rente mialas wczesniej niz w momencie wyprowadzki, wiec juz wczesniej mialas dochod.
            Dlaczego wtedy sie nie wyprowadzilas?
            W momencie skonczenia 18tki mialas stypendium, wlasny dochod. Dlaczego wyprowadzilas sie dopiero po maturze jak trzeba bylo na studia wyjechac?
            • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 01:11
              Nie - jak napisalam: kiedy dostalam rente , to w tym samym tygodniu sie wyprowadzilam.
              Nie - mialam wybor. Nikt mnie z domu nie wyganial.
              Nie - moglam dojezdzac, tak jak dojezdzalam do tej pory na 1 roku
              Nie – nie z koniecznosci a z wyboru i "nie tulalam sie", tylko mieszkalam w swoim wynajetym mieszkaniu. To byl moj dom.

              Pisalam juz to ze 3 razy.
              Czemu tak trudno przyjac do wiadomosci, ze ktos kto jest pelnoletni i ma wlasne dochody ( chocy skromne ), po prostu nadaje sie do samodzielnego zycia?
              • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 01:23
                No dobrze, czyli wyprowadzajac sie z domu 18tke juz mialas daleko za soba.
                I rozumie, ze gdyby nie okoliczosc od ciebie niezalezna w postaci renty dalej mieszkalabys w domu rodzinnym. Pomimo pelnoletnosci i dyplomu (dojrzalosci) w kieszeni.
                Pelnoletnosc i skonczona szkola nie zmobilizowalo cie do podjecia pracy i postarania sie o dochody celem rozpoczecia samodzielnego zycia.
                Tak na prawde smuty przypadek losowy w postaci renty rodzinej dopiero cie do tego zmobilizowal.
                • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 01:38
                  Nie wiem o jakiej szkole piszesz.
                  Tak, mialam 18 lat i skonczone liceum, podjelam za zgoda rodziny studia dzienne medyczne - niestety kierunek studiow wykluczal mozliwosc dorobienia.
                  Tak, gdyby nie renta rodzinna otrzymana smutnym zbiegiem okolicznosci na poczatku studiow, to bylabym je zakonczyla "na garnuszku rodzicow" i wyprowadzila sie dopiero wraz z pierwsza wyplata ze szpitala.
                  Tak, traktuje ten pierwszy czas kiedy bylam przez rodzine utrzymywana jako “prezent”. Sytuacja majatkowa mojej rodziny byla bardzo dobra, ale nadal tylko mogli dac a nie musieli
                  Jestem za to niezmiernie wdzieczna.
                  Totez kiedy tylko mialam taka mozliwosc poszlam “na swoje”
                  Dlatego dziwie sie, ze ktos moze traktowac takie “prezenty” jako”oczywistosc” i domagac sie ich, szczegolnie, ze sam ma mozliwosc utrzymania sie ( renta, zawod)

                  • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 01:40
                    I rozumiem, ze nie kazdy rodzic - z sobie tylko wiadmych powodow - ma ochote te prezenty dawac.
                  • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 01:50
                    Zaden kierunek nie wyklucza mozliwosci dorobienia, szczegolnie jak sie jest zwolennikiem samodzielnego utrzymywania nie tylko przez losowy przypadek. Znam takiego giganta, ktory studiujac dziennie medycyne dorabial sobie jako barman. Studiowac medycyne mozna tez wieczorowo. Nie ma rzeczy niemozliwych.
                    • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 01:57
                      nie bardzo rozumiem.
                      Po pierwsze - wtedy kiedy ja studiowalam, nie bylo wieczorowej medycyny
                      Po drugie – nie jestem gigantem i obawiam sie, ze barman jest ze mnie kiepski
                      Po trzecie – otrzymalam prezent od mojej rodziny – czyli utrzymanie mnie na studiach. Nie widze powodu, zeby go odrzucac. Wyrazili zgode, zeby mnie utrzymywac.
                      Nie uwazam, ze kazdy dorosly ZA WSZELKA cene powinien po 18-tce isc na swoje i jesc tynk ze scian, ale rowniez nie uwazam, ze pretensje i obraza, ze rodzice nie chca mnie dluzej utrzymywac skoro- mam pieniadze lub zawod sa na miejscu.
                      • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 02:15
                        nanokogirl napisala
                        > Po pierwsze - wtedy kiedy ja studiowalam, nie bylo wieczorowej medycyny

                        To ile ty masz lat. Ja jestem w moco srednim wieku a za moich czasow juz byla.

                        > Po drugie – nie jestem gigantem i obawiam sie, ze barman jest ze mnie kiepski

                        Chyba nie, skoro nie wiesz, ze dorabiac moza w rozny sposob.

                        > Po trzecie – otrzymalam prezent od mojej rodziny – czyli utrzymanie mnie na stu
                        > diach. Nie widze powodu, zeby go odrzucac. Wyrazili zgode, zeby mnie utrzymywac"

                        Pewnie, ze tak, byloby glpota taki prezent odrzucac. Wiekszosc na takie prezenty liczyc nie moze a nie zgrywa bohaterow. Wyprowadzaja sie od rodzicow na studiach, pracuja, zarabiaja, dorabiaja, maja stypendia i tak ciagna choc wiedza, ze nikt a nich nie czeka z otwartymi rekami. I nie przychodzi im uwazac siebie prawie za bohaterow.

                        "ale rowniez nie uwazam, ze pretensje i obraza, ze rodzice n
                        > ie chca mnie dluzej utrzymywac skoro- mam pieniadze lub zawod sa na miejscu"

                        A co bys zrobila gdyby rodzice nie chcieli cie utrzymywac. Masz dawno skonczone 18 lat, swiadectwo dojrzalosci w kieszeni i rodzice nie chca cie utrzymywac, maja do tego prawo prawda. Mozesz pracowac. Ale ty chcesz isc a medycyne. Co wtedy robisz?
                        • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 02:50
                          Ide do pracy. Proste.
                          Nie jestem bohaterem. Dostalam szanse, wykorzystalam, poszlam na studia.
                          Gdybym tej szansy nie dostala poszlabym do pracy i dala sobie rade.
                          Natomiast nadal to nie oddaje problemu ludzi, ktorzy mieli mozliwosc utrzymania sie, a sa obrazeni, ze rodzice zamast tego ich nie utrzymywali.
                          A oni co?
                          Nikt nie napisal, ze musialy zrezygnowac z ulubionych studio gdzie mialy swietne wyniki.
                          Po prostu – jedna miala zawod a druga rente rodzinna.
                          To co ? Pracowalaby i nadal byla na utrzymaniu rodzicow?
                          Druga by byla na utrzymaniu rodzicow i za rente kupowala kosmetyki?
                          Czy lozylyby na gospodarstwo domowe? To poprostu robily to samo na swoim…
                          • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 09:31
                            wyrwalas te wypowiedzi z kontekstu z watku o najbardziej nieudanych prezentach. naprawde dziwisz sie dziewczynie, ze jest w szoku, gdy w ramach prezentu urodzinowego na wlasna osiemnastke zostala wyrzucona z rodzinnego domu? skad wiesz, kiedy ktora z nich chciala sie wyprowadzic z domu i co zamierzaly robic z wlasnymi pieniedzmi? w tamtych czasach w wieku 15 lat konczylo sie szkole podstawowa, a w wieku 18 lat 3-letnia szkole zawodowa. moja kolezanka miala urodziny tuz po egzaminach zawodowych. miala w reku dyplom ukonczenia szkoly, a nie umowe o prace!
                          • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 09:50
                            nanokogirl napisała:

                            > Gdybym tej szansy nie dostala poszlabym do pracy i dala sobie rade.

                            Gdybym gdybym gdybym, tyle o sobie wiemy a ile nas sprawdzono.

                            > Natomiast nadal to nie oddaje problemu ludzi, ktorzy mieli mozliwosc utrzymania
                            > sie, a sa obrazeni, ze rodzice zamast tego ich nie utrzymywali.

                            Wiekszosc, ktorzy maja realna mozliwosc samodzielnego utrzymywania sie (a nie zabawe w doroslosc za rente rodzinna i stypendium, majetna chetna do pomocy rodzina w razie klopotow) to robia, bo zaden mlody nie lubi miec nawet kochajacego rodzica niestannie w tle.
                            Ty sie wyrwalas a wolnosc jak wiekszosc by chciala.



                        • memphis90 Re: doroslosc 06.06.18, 09:23
                          Nie ma wieczorowej medycyny i wątpię, by kiedykolwiek była. Są studia płatne, ale nie wieczorowe.
                          • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 09:52
                            memphis90 napisała:

                            > Nie ma wieczorowej medycyny i wątpię, by kiedykolwiek była. Są studia płatne, a
                            > le nie wieczorowe.
                            >

                            Owszem jest, i dlatego jest platna. Jak nie masz wiedzy to nie dziel sie niewiedza. W Polsce studia panstwowe dzienne sa bezplatne.
                            • gryzelda71 Re: doroslosc 06.06.18, 15:02
                              Sadzisz ze studiowanie wieczorowe odbywa się nie wiem, wieczorem, czy tylko w lykedy?
                              • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 16:50
                                gryzelda71 napisała:

                                > Sadzisz ze studiowanie wieczorowe odbywa się nie wiem, wieczorem, czy tylko w l
                                > ykedy?

                                Nie wazne kiedy sie odbywa, to pewnie decyduje kazda uczelnia, wazne, ze jest juz od polowy lat 90tych, nazywa sie wieczorowe, trzeba placic bajonskie kwoty no ale co to dla tak zaradnej niewiasty jak autorka postu.
                                • gryzelda71 Re: doroslosc 06.06.18, 17:24
                                  No więc zajęcia są razem z tzw dziennymi czyli darmowymi. I tak,zapewne autorka poradziłaby sobie śpiewająco odkładając jednocześnie na mieszkaniewink
                      • zlababa35 Re: doroslosc 06.06.18, 07:20
                        No proszę, a jak napisałam, że ja również, jako normalny, nie dysfunkcyjny rodzic zamierzam zrobić mojej córce studentce taki prezent, to udowadniałaś mi, że to głupia postawa tongue_out.
                        Siedziałaś rodzicom na karku, dopóki jedno z nich nie zmarło, co było najwidoczniej na tyle szczęśliwą okolicznością dla ciebie, że wreszcie miałaś kasę w garści i wyrwałaś się do akademika, żyć życiem studenckim tongue_out. Ciekawe, jak prędko byś się wyprowadziła, gdybyś nie miała też rzekomo wystarczającej na utrzymanie kaski w łapkach.
                        • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 09:53
                          zlababa35 napisała:

                          > Siedziałaś rodzicom na karku, dopóki jedno z nich nie zmarło, co było najwidocz
                          > niej na tyle szczęśliwą okolicznością dla ciebie, że wreszcie miałaś kasę w gar
                          > ści i wyrwałaś się do akademika, żyć życiem studenckim tongue_out. Ciekawe, jak prędko
                          > byś się wyprowadziła, gdybyś nie miała też rzekomo wystarczającej na utrzymanie
                          > kaski w łapkach.
                          >

                          Brutalna ale prawdziwa diagnoza.
                    • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 02:06
                      A tak po prawdzie, nie ma drugiego takiego kierunku poza medycyna w ktorym studiujacy tak byliby dopieszczani przez swoich rodzicow zeby tylko studia bez zbednych komplikacji.
                      Moglas zostac w domu, ale wybralas wypad z domu. Prawie kazdy by to zrobil na twoim miejscu, zwlaszcza jak sie ma takie zaplecze, ze jak sie noga powinie w tej "doroslosci" to spokojnie moza wrocic na lono rodziny. U ciebie to raczej na zabawe w doroslosc wygladalo niz na samodzielnosc. Ty mialas kolo ratunkowe, czego wiekszosc samodzielnie utrzymujacych sie ludzi nie ma. Pobawilas sie, udalo sie, zakosztowalas wolnosci, i teraz mozesz hojrakowac.
                      W twardym zyciu samodzielego utrzymania sie, nie ma kol ratukowych.
                      • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 03:08
                        Nie bardzo rozumiem. Zylam za swoje, uczylam sie, pozniej pracowalam. Nie wrocilam do domu rodzinnego, pieniedzy od nich wiecej juz nie bralam.
                        A ty nazywasz zabawa w doroslosc?
                        Uwazasz, ze doroslosc to dopiero wtedy kiedy poniose kleske , wroce do domu ze szlochem i otrzymam komentarz – “widzisz , nie umiesz zyc jak dorosly, nie radzisz sobie”
                        A jak nie wracam, to “zabawa”?
                        To nie byla ZABAWA w doroslosc, nie “pobawilam sie”. Poprostu zaczelam prawdziwe dorosle zycie za wlasne pieniadze i dalam sobie rade. Moje liczenie grosikow, to bylo prawdziwe. Dzielenie sie parowka – to bylo prawdziwe. To bylo prawdziwe zycie.
                        Cale moje “zaplecze” jak to nazywasz to byo zaufanie, ze dam sobie rade. A nie kasa od mamusi.
                        I bez tego “zaplecza” pewnie bym plakala i byloby slabo. A tak mialam jedyne “zaplecze” : wiare w swoje sily.
                        Gdybym miala klopoty finansowe, moglam przerwac studia, moglysmy dolaczyc 3 –kolezanke do mieszkania itp itp … Milion mozliwosci. Zadna z nich nie oznacza powrotu do domu rodzinnego.
                        To, ze sobie dobrze poradzilam, nie oznacza, ze jestem “lepsza” czy “zgrywam chojraka” itp. po prostu z perspektywy wielu lat patrze i widze: tak , dobrze sobie poradzilam. I moim zdaniem to normalne.
                        Dziwie sie, ze osoby, ktore mialy te same mozliwosci, i rowniez sobie poradzily, zamiast sie z tego cieszyc ii budowac na tym doswiadczeniu wiare w siebie, maja fochy do rodzicow.
                        To jest po prostu normalne zycie. Dorosle.
                        • memphis90 Re: doroslosc 06.06.18, 09:26
                          Aha, za swoje. Jakoś bez tej renty byłaś na garnuszku rodziców i mieszkałas w domu rodzinnym. Renta to jakbyś dostawała od matki 1500zł miesięcznie ze słowami "idź, dziecko i żyj po dorosłemu na własny rachunek".
                        • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 10:08
                          nanokogirl napisała:

                          > Nie bardzo rozumiem. Zylam za swoje, uczylam sie, pozniej pracowalam. Nie wroci
                          > lam do domu rodzinnego, pieniedzy od nich wiecej juz nie bralam.

                          Bo ci sie udalo. Jakbys stracila stypendium to nie mialabys sie z czego utrzymac. Nie poszlabys do pracy, bo twoje studia by ci to uniemozliwily. Musialbys z nich zrezygnowac. Czego bys nie zrobila, bo zawsze moglas wrocic na lono rodziny. Jakby nie ta renta rodzinna to do konca 6 letnich studiow siedzialbys na garnuszku rodzicow. Zade to bohaterstwo.
                          Zawsze mialas wsparcie, ktorego tej dziewczynie (mlodszej od ciebie) wlasie zabraklo.
                          Nie rob z siebie bohaterki.

                          > A ty nazywasz zabawa w doroslosc?
                          > Uwazasz, ze doroslosc to dopiero wtedy kiedy poniose kleske , wroce do domu ze
                          > szlochem i otrzymam komentarz – “widzisz , nie umiesz zyc jak dorosly, nie radz
                          > isz sobie”

                          Doroslosc to podjecie powaznej decyzji o wyprowadzce ze swiadomoscia, ze nie ma sie gdzie wrocic jak sie noga powinie.
                          Ta diewczyna , ktora tak krytukujesz, nie miala gdzie wrocic, bo dostala prezent w postaci oswiadczenia wypad z domu w dniu 18 urodzin.
                          Ciebie by bogata i kochajaca rodzina chetnie nawet do 30tki utrzymala zebys tylko skonczyla studia.

                          "Moje liczenie grosikow,
                          > to bylo prawdziwe. Dzielenie sie parowka – to bylo prawdziwe. To bylo prawdziw
                          > e zycie."

                          Jakby ci tych grosikow zabraklo (a moglo, wystarczylo zebys stracila stypendium a juz bys nie miala kasy na w miare komfortowe wynajecie jakiego lokum (moja kolezanka utrzymujaca sie z renty rodzinnej bez stypendium nocowala po dwie w stechlym pokoju podzielonym kocem na dwa, w drugiej czesci mieszkali jacys robotnicy) to polecialabys do domu rodzinnego jeszcze szybciej niz sie wyprowadzilas.

                          > Cale moje “zaplecze” jak to nazywasz to byo zaufanie, ze dam sobie rade. A nie
                          > kasa od mamusi.

                          Oczywiscie, bogata chetna do pomocy rodzinka, ktora nie wywala cie z domu w wieku 18 lat to pikus. Taka jestes dzielna.

                          > Gdybym miala klopoty finansowe, moglam przerwac studia, moglysmy dolaczyc 3 –ko
                          > lezanke do mieszkania itp itp … Milion mozliwosci. Zadna z nich nie oznacza pow
                          > rotu do domu rodzinnego.

                          Znowu gdybym, gdybym, gdybym.
                          Juz widze jak przerywasz medycyne zeby zarobic na studia, gdy obok czeka zawsze chetna do pomocy rodzina.
                          Byloby to niebywale glupie i zdecydowanie nie swiadczace o doroslosci a jedynie o braku madrosci.

                          > Dziwie sie, ze osoby, ktore mialy te same mozliwosci, i rowniez sobie poradzily
                          > , zamiast sie z tego cieszyc ii budowac na tym doswiadczeniu wiare w siebie, ma
                          > ja fochy do rodzicow.

                          Wiekszosc ktorych znam poradzila sobie bez takich mozliwosci jak ty. Ty mialas super mozliwosci. Byloby bardzo dziwne i nie najlepiej o tobie swiadczace gdybys sobie nie poradzila.
                    • morekac Re: doroslosc 06.06.18, 06:50
                      Co do wieczorowego studiowania medycyny, to jeszcze trzeba za nią zapłacić. Od 20 do 36 tys.
                      • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 10:12
                        morekac napisała:

                        > Co do wieczorowego studiowania medycyny, to jeszcze trzeba za nią zapłacić. Od
                        > 20 do 36 tys.

                        No oczywiscie. Ale dla bohaterki to takie proste, byla bardzo dzielna, dorosla, zyla skromnie, jaki to problem isc do pracy i zarobic i zaplacic za studia. Wiekszosc z malych miasteczek o skromnych dochodach studentow wcale od niej ie glupszych tak wlasnie musi robic.
                        A ona sie tu nam przedstawia jak bohaterka ludowa.
                  • zlababa35 Re: doroslosc 06.06.18, 07:17
                    Ale czy rozumiesz, że nie każdy ma rentę? A nawet większość nie ma, bo ma normalną, żyjącą rodzinę?
                    Nie musiałaś poświęcać czasu pracy zarobkowej kosztem studiów, bo miałaś rentę - to i możesz sobie teraz mundrzyć się tongue_out. Bardzo brzydko mataczysz.
              • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 09:23
                nanokogirl napisała:


                > Nie - mialam wybor. Nikt mnie z domu nie wyganial.

                a moja kolezanke ojczym wyrzucil z domu w dniu jej 18-tych urodzin. widzisz roznice, czy jednak nie?


                > Pisalam juz to ze 3 razy.
                > Czemu tak trudno przyjac do wiadomosci, ze ktos kto jest pelnoletni i ma wlasne
                > dochody ( chocy skromne ), po prostu nadaje sie do samodzielnego zycia?

                czemu tak trudno pojac roznice miedzy samodzielna, niewymuszona decyzja, a wyrzuceniem z domu? no i czemu tak trudno ci jest zrozumiec, ze nie kazdy w dniu 18-tych urodzin ma jakikolwiek dochod? moja kolezanka nie miala renty po rodzicach (ojciec jej nie umarl, tylko matke zostawil i tyle go widziala), a w szkole zawodowej raczej nie dostaje sie stypendium naukowego.
    • zasiedziala Re: doroslosc 06.06.18, 00:06
      Nie wiem do jakiego wątku referujesz, ale dla mnie to nie jest oczywiste, że własny dochód = odcięcie wszelkiej pomocy od rodziców. Mój pierwszy dochód to było stypendium naukowe w jakiejś oszałamiającej kwocie 300 czy 400 pln i całe szczęście nikt mi wtedy nie powiedział, że mam sobie radzić samemu. Dzięki temu postudiowałam sobie we w miarę wygodnych warunkach. Obecnie mój dochód jest dużo wyższy niż mojego rodzica i też nie każę mamie radzić sobie samej, chociaż w sumie jest już dorosła. Ja wychodzę z założenia, że bycie rodziną polega m.in. na wzajemnej pomocy oraz dbaniu o potrzeby innych, oczywiście na miarę własnych możliwości.
      • kura17 Re: doroslosc 06.06.18, 07:38
        > Ja wychodzę z założenia, że bycie rodziną polega m.in. na wzajemnej pomocy oraz dbaniu o
        > potrzeby innych, oczywiście na miarę własnych możliwości.

        i to jest dla mnie bardzo fajne, dojrzale stwierdzenie.
        doroslosc to czasem wlasnie _dojrzalosc_, a nie magiczny wiek w dowodzie ...
    • po-trafie Moga a musza 06.06.18, 00:06
      To, co opisujesz, to jet roznica pomiedzy oczekiwaniem tego ze rodzice zrobila tyle, ile musza, a oczekiwaniem tego, ze rodzice zrobia tyle, ile moga.

      Jesli i rodzic i dziecko zgadza sie, ze rodzic powinien zrobic absolutne minimum, to postepuje tak jak ty, tak widzi swiat i nikt nie czuje sie rozczarowany.
      Jesli jednak dziecko wierzy, ze rodzice zrobia co moga, zeby zapewnic mu lepszy start, a rodzice robia minimum - to dochodzi do rozczarowan. Rodzic ma obowiazek dbania o dobro swojego dziecka, nie jest wiec zupelnie kuriozalne przekonanie, ze moglby dziecku ulatwic start, jesli lezy to w jego mozliwosciach. W koncu dziecko samo sie na swiat nie pchalo.
      Jednoczesnie rodzic moze uwazac, ze wymaganie jak najszybszej samodzielnosci dziecka dziala na jego dobro. Co tez moze byc sluszna opinia.
      Reasumujac: sprawa jest kontrowersyjna. Nie nic oczywistego w zadnym oczekiwaniu.
      • nanokogirl Re: Moga a musza 06.06.18, 00:24
        To, co opisujesz, to jet roznica pomiedzy oczekiwaniem tego ze rodzice zrobila tyle, ile musza, a oczekiwaniem tego, ze rodzice zrobia tyle, ile moga.

        niezwykle celnie oddalas to jak mysle.
        Dodam, ze ocena "moga" jest niezwykle subiektywna.
        Kto jest w stanie osadzic ile ja naprawde moge dac dziecku? A gdzie jest miejsce na "chce"?
        Czy rodzic ma obowiazek "chciec" dawac zawsze wszystko to co "moze" ?
        Ja tak nie uwazam.
        • milamala Re: Moga a musza 06.06.18, 01:08
          nanokogirl napisała:

          "> Czy rodzic ma obowiazek "chciec" dawac zawsze wszystko to co "moze" "

          Generalnie na tym polega sedno rodzicielstwa. Rodzic daje dziecku wszystko to co moze.
          Ty mialas szczescie, ciebie w 18tke nie zmobilizowali do wyprowadzki pomimo, ze mialas wlasny dochod.
          • nanokogirl Re: Moga a musza 06.06.18, 01:15
            Gdybym miala wlasny dochod w wieku 18 lat na pewno bym sie wyprowadzila. Tak jak to zrobilam , kiedy otrzymalam pierwsza rente rodzinna niedlugo pozniej.
            • milamala Re: Moga a musza 06.06.18, 01:28
              nanokogirl napisała:

              > Gdybym miala wlasny dochod w wieku 18 lat na pewno bym sie wyprowadzila. Tak ja
              > k to zrobilam , kiedy otrzymalam pierwsza rente rodzinna niedlugo pozniej.

              Raczej dlugo, 18tke sie ma zazwyczaj na przelomie III i IV klasy. A potem twierdzilas, ze na I roku dojezdzalas z domu rodzinnego. Wiec minimum poltora roku minelo od kiedy stalas sie peloletnia i zdolna do zarobkowania zaim zaczelas samodzielne zycie. I gdyby nie przykre zdarzenie losowe to jeszcze kolejne pare lat mieszkalabys w domu rodzinnym.
              • nanokogirl Re: Moga a musza 06.06.18, 01:38
                Napisalm wyzej w odpowiedzi na twojego posta.
            • eliszka25 Re: Moga a musza 06.06.18, 09:04
              nanokogirl napisała:

              > Gdybym miala wlasny dochod w wieku 18 lat na pewno bym sie wyprowadzila. Tak ja
              > k to zrobilam , kiedy otrzymalam pierwsza rente rodzinna niedlugo pozniej.


              buahahaha! gdybym! gdybanie ci pieknie wychodzi. sama jednak zauwazylas, ze w dniu 18-tych urodzin nagle nie zaczela ci spadac kasa z nieba na wlasne utrzymanie. no wiec wyobraz sobie, ze mojej kolezance, ktora na urodziny dostala w prezencie oswiadczenia, ze ma sie wyprowadzic z domu, tez nie. ukonczyla szkole zawodowa, ale jeszcze nie pracowala, bo jakims cudem szkoly wraz z dyplomem nie daja umowy o prace kazdemu swojemu absolwentowi. takie dziwy!

              nie porownuj swojego przypadku, do opisanego przeze mnie, bo to sa dwie kompletnie rozne sytuacje. ty sama stwierdzilas, ze skoro masz wlasne pieniadze, to pora wyprowadzic sie z domu. moja kolezanka zostala z tego domu wyrzucona przez ojczyma w dniu swoich 18-tych urodzin. czaisz roznice?
        • eliszka25 Re: Moga a musza 06.06.18, 09:08
          nanokogirl napisała:

          > niezwykle celnie oddalas to jak mysle.
          > Dodam, ze ocena "moga" jest niezwykle subiektywna.
          > Kto jest w stanie osadzic ile ja naprawde moge dac dziecku? A gdzie jest miejsc
          > e na "chce"?
          > Czy rodzic ma obowiazek" chciec" dawac zawsze wszystko to co "moze" ?
          > Ja tak nie uwazam.

          masz dzieci? bo widze, ze nie bardzo sie orientujesz w tym, co jest obowiazkiem rodzica. wiec ci podpowiem: dzieci, to przede wszystkim obowiazek. to rodzice decyduja sie na to, zeby miec dzieci, wiec niech pozniej biora na klate, ze maja wobec tych dzieci obowiazki. obowiazkiem rodzicow jest np. utrzymywanie dziecka, nawet doroslego, jesli sie uczy i jest na to nawet stosowny przepis prawny, wiec to, co ty prywatnie sobie uwazasz, jest jakby malo istotne.
    • memphis90 Re: doroslosc 06.06.18, 07:00
      Nje wyobrażam sobie, żeby własne dziecko wyrzucić z JEGO rodzinnego domu, bo mu stuknęla 18. Nie, to nie jest normalne i to się nie nazywa: życie. Każdy dąży do niezależności i samodzielności, ale zadaniem rodzica jest pomoc, a nie kopnięcie w d.pę.
      • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 08:54
        memphis90 napisała:

        > Nje wyobrażam sobie, żeby własne dziecko wyrzucić z JEGO rodzinnego domu, bo mu
        > stuknęla 18. Nie, to nie jest normalne i to się nie nazywa: życie. Każdy dąży
        > do niezależności i samodzielności, ale zadaniem rodzica jest pomoc, a nie kopni
        > ęcie w d.pę.
        >

        dokladnie tak! przeciez to jest nasz dom, nasz wspolny, wiec rowniez dziecka. zadaniem rodzicow jest wychowac i przygotowac dziecko do zycia tak, zeby w pewnym momencie stwierdzilo, ze od dzis idzie wlasna droga, a nie w dniu 18-tych urodzin zabrac klucz wejsciowy do drzwi i oswiadczyc, ze od dzis juz tu nie mieszkasz.
    • evee1 Re: doroslosc 06.06.18, 08:06
      A ja lubie swoje dzieci i nie mam nic przciewko temu, zeby z nami mieszkaly. Mamy tylko umowe, ze jak po studiach zaczna pelknoetatowa prace, to beda placic za swoje rachunki. W robotach domowych juz uczestnicza, wiec to mamy juz zalatwione. Corka prawdopodobnie i tgak sie w przyszlym roku wyprowadzi (koniec studiow i rozpoczecie pracy). Syn pewnie jeszcze troche pomieszka.
      Ja sie wyprowadzilam z domu majac 25 lat i to az na druga polkule. Przezylam, dalam spobie rade, wiec i one jak beda zmuszone to msobie dadza.
      Dla mnie to w ogole jakis wydumany problem.
      • zona_glusia Re: doroslosc 06.06.18, 11:44
        evee1 napisała:

        > A ja lubie swoje dzieci i nie mam nic przciewko temu, zeby z nami mieszkaly. Ma
        > my tylko umowe, ze jak po studiach zaczna pelknoetatowa prace, to beda placic z
        > a swoje rachunki.
        > Dla mnie to w ogole jakis wydumany problem.
        Dokładnie. Mam wrażenie, że autorka wątku snuje historię o swojej wyjątkowej samodzielności, gdy, po pierwsze postąpiła jak wiele innych studiujących osób, po drugie "okoliczności jej sprzyjały", tak jakby chciała przykryć tą samodzielnością niezbyt fajne relacje rodzinne.
    • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 08:50
      normalnoscia jest wyprowadzenie sie z domu, gdy jest sie na to gotowym, czyli chocby zarabia sie tyle, zeby bylo stac na wynajecie przynajmniej pokoju i jedzenie na caly miesiac. sam fakt skonczenia 18 lat czy nawet ukonczenia szkoly zawodowej takiej gwarancji nie daje. trzeba jeszcze miec prace. poza tym czlowiek dorosly powinien umiec wziac na klate fakt, ze ma dzieci, ktore trzeba utrzymac i niekoniecznie tylko do dnia ich 18-tych urodzin.

      pijesz do mojej kolezanki, wiec ci odpowiem - dziewczyna byla w szoku, ale dala sobie rade. ze swoim chlopakiem miala juz plany i najprawdopodobniej i tak wyprowadzilaby sie raczej predzej niz pozniej. jednak forma wyprowadzki bylaby inna. dla mnie normalnoscia jest, ze w pewnym momencie dziecko oswiadcza rodzicom "mamo, tato ja sie wyprowadzam". tak bylo u mnie i to jest dla mnie normalne, a nie stwierdzenie ojca/matki/oczyma: od dzis nie masz prawa mieszkac w moim domu.

      i jeszcze pytanie do ciebie: wyprowadzilas sie, bo sama doszlas do wniosku, ze chcesz, czy rodzice stwierdzili, ze od dzis nie beda cie utrzymywac i dawac dachu nad glowa? bo widzisz, dla mnie to ogromna roznica. moi rodzice nie byli idealni i nie sa, ale zawsze od nich slyszalam "pamietaj, ze to jest twoj dom i poki my zyjemy, masz gdzie wrocic". wyfrunelam z domu, gdy tylko zaczelam na siebie zarabiac. od tamtej pory nigdy pomocy rodzicow nie potrzebowalam, ale sama swiadomosc, ze w razie czego wyciagna do mnie reke, jest po prostu bezcenna. nie uwazasz, ze to jednak nieco inny start w doroslosc niz "wyp.... laj z mojego domu"?
      • leyre2 Re: doroslosc 06.06.18, 09:48
        normalnoscia jest wyprowadzenie sie z domu, gdy jest sie na to gotowym,

        Wiele osob nie jest gotowa w wieku 30 lat+
        Zadaniem rodzicow jest przygotowanie do doroslego zycia a tego sie nie robi metoda szokowa oczywiscie ale stopniowo. Pranie, spezatanie, gotowanie to canne umiejetnosci (wielu mlodych ludzi nie potrafi tego niestety) ale tego uczy sie wczesniej, natomiast wpojenie potrzeby zarabiania i umiejetnosci wydawania to kolejna bardzo wazna umiejetnosc na ktorej nauke przychodzi czas tak w okolicach 16-go roku zycia. Na przykladzie mojej corki (syn jeszcze za mlody) to za mniej wiecej rok bedzie juz zaczynac prace, ktora pozwoli na pokrycie czesci wlasnych potrzeb takich jak odziez, telefon, przejazdy, rozrywki, wakacje, fryzjer, kosmetyki. I nie, nie wyrzuce jej z domu, nie bedzie musiala dokldac sie do rachunkow ani jedzenia ale owszem oczekuje ze bedzie pracowac. Jako 18-latka ma zamiar rozpoczac studia i sie wyprowadzi bo uniwersytet ktory oferuje to co ona chce jest daleko. Podczas studiow bedziemy pomagac ale to bedzie nasza chec i ciesze sie ze nie mieszkam w kraju w ktorym sad zmusi mnie do utrzymywania doroslych dzieci.
        Calkowite utrzymywanie doroslych albo prawie doroslych dzieci uwazam za szkodliwe, to nie jest przygotowywanie do doroslosci a nianczenie.
        • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 09:58
          no wiesz, ja pisalam o w miare normalnych mlodych ludziach, bo mieszkanie "przy mamusi" do 40-stki, to dla mnie patologia.

          zgadzam sie z tym wszystkim, o czym piszesz. zadaniem rodzicow jest dac dziecku korzenie i skrzydla, jak to ktos pieknie powiedzial, czyli rowniez przygotowac dziecko do wyfruniecia w swiat. jednak takim przygotowaniem zdecydowanie nie jest wyrzucenie z domu w ramach prezentu urodzinowego dziecka, ktore kilka dni wczesniej zdalo egzaminy zawodowe i nie ma zadnego wlasnego dochodu.
          • leyre2 Re: doroslosc 06.06.18, 10:13
            zgadzam sie ale tez nie mozna miec za zle rodzicowi ze jednak bedzie oczekiwal ze to dziecko jednak wkrotce sie wyprowadzi i usamodzielni a nie bedzie oczekiwac pelnego utrzymania od rodzicow bo moze jeszcze technikum a potem jeszcze studia i do 30-tki spokojnie sie bujnie.
            • sabciasal Re: doroslosc 06.06.18, 10:18
              zrobienie technikum przez 18 latke to nadmierne oczekiwania dziecka?
              • leyre2 Re: doroslosc 06.06.18, 10:31
                To zalezy, to 18-latek i jeden etap edukacji juz maja soba, jesli chce zdobywac kolejne to jest to jego sprawa, oczwkiwanie pomocy czy pelnego utrzymania od rodzicow jest jednak dosc dziwne. Wiekszosc rodzicow I tak pomoze w jakims zakresie ale to jednak jest a przynajmniej powinna byc ich wola a nie przymus
              • morekac Re: doroslosc 06.06.18, 14:08
                technikum kończą ludzie 20letni.
                • leyre2 Re: doroslosc 06.06.18, 15:05
                  morekac napisała:

                  > technikum kończą ludzie 20letni.
                  >

                  A powinni 18-letni.
                  • morekac Re: doroslosc 06.06.18, 18:37
                    leyre2 napisał(a):

                    > morekac napisała:
                    >
                    > > technikum kończą ludzie 20letni.
                    > >
                    >
                    > A powinni 18-letni.

                    To do MENu pisz, że zmusza do utrzymywania bachorów ponad miarę. W polskim systemie oświatowym nauka w LO trwa lat 12, a w technikum - 13 , a do szkół idą 7latki. I jest tak od batdzo, bardzo dawna bez względu na to, czy ten system jest 8+4/5 czy 6+3+3/4.
            • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 11:18
              ale te roszczeniowe oczekiwania nie wiadomo czego, to jest wylacznie projekcja autorki watku. moja kolezanka kilka dni przed swoimi urodzinami zdawala egzaminy zawodowe w szkole. nie miala najmniejszej szansy na usamodzielnienie sie, bo jeszcze fizycznie nawet nie miala w reku dyplomu potwierdzajacego jej zawod. ona i tak miala juz plany ze swoim chlopakiem, bo od dawna widziala, jak ojczym ja traktuje i nie sadze, zeby jej marzeniem bylo mieszkac z tym facetem do 30-stki. nie spodziewala sie jednak, ze dostanie taki prezent urodzinowy i ja jej sie naprawde nie dziwie.

              co do meritum, to w sumie sie zgadzam. w moim rodzinnym domu nikt dzieci w 18 urodziny z domu nie wyrzucal, ale kazdy etap edukacji powyzej obowiazkowej podstawowki i szkoly sredniej/zawodowej byl w domu dyskutowany, bo wiedzielismy, ze rodzicom kasa z nieba nie leci. w normalnych rodzinach to jest raczej normalne. przynajmniej ja mam takie obserwacje ze swojego srodowiska. wyrzucenie z domu dziecka w ramach prezentu na osiemnastke zszokowal wszystkich, ktorzy te dziewczyne znali, wlacznie z moimi rodzicami. z tego wnioskuje, ze jednak normalne to nie jest.
      • nanokogirl Re: doroslosc 06.06.18, 13:13
        Doroslosc to podjecie powaznej decyzji o wyprowadzce ze swiadomoscia, ze nie ma sie gdzie wrocic jak sie noga powinie.

        wedlug ww forumki, bawilas sie w doroslosc , bo mialas gdzie wrocic. Tak uwazasz?
        • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 16:41
          w przeciwienstwie do ciebie, ja wyprowadzilam sie z domu, gdy zaczelam zarabiac. nie mialam renty po rodzicach ani stypendium naukowego, tylko zarabialam na swoje utrzymanie oraz dalsza nauke, a nawet zdarzalo mi sie pomagac finansowo rodzicom, bedac jeszcze na studiach. w przeciwienstwie do ciebie widze tez roznice pomiedzy sytuacja, w ktorej to ja sama podjelam decyzje o wyprowadzce z domu, a sytuacja mojej kolezanki, ktora w ramah prezentu na swoja osiemnastke uslyszala od ojczyma "wynocha z mojego domu". rowniez w przeciwienstwie do ciebie ja nie czuje sie lepsza od tejze kolezanki, choc zarowno ty, jak i ja, mieszkalysmy u rodzicow dluzej niz ona i to my same podjelysy decyzje o wyprowadzce, bo nikt nas z domu nie wyrzucil. wrecz przeciwnie, obydwie mialysmy rodziny, ktore w razie czego gotowe byly pomoc. ja nie uwazam tez, ze wyrzucanie 18-latka z domu tylko dlatego, ze wlasnie skonczyl 18 lat, jest normalne i oczywiste. dlatego tez, w przeciwienstwie do ciebie, podziwialam wtedy kolezanke, ktora z dnia na dzien zostala sama, bez wsparcia rodziny oraz zadnego dochodu i sobie poradzila. ty natomiast chelpisz sie tym, ze olaboga, wyprowowadzilas sie z domu, kiedy mialas wlasne pieniadze nawet koniecznosci pracowania.

          jesli naprawde nie widzisz roznicy miedzy sytuacja wlasna a opisanej przeze mnie dziewczyny, to nie bardzo mamy o czym rozmawiac.

          acha, w doroslosc bawie sie do tej pory, bo gdy bylam u rodzicow w ostatnie boze narodzenie podczas rozmowy o czyms tam znow uslyszalam od ojca zapewnienie, ze "przeciez to jest twoj dom". oczywiscie fizycznie dom nalezy do mojego brata i nikt nie ma zamiaru mu go odbierac, ale mam pewnosc, ze w razie jakiegos kataklizmu kazde z nas mogloby do tego domu przyjechac. bo jestesmy rodzina i trzymamy sie razem, nikt nikogo z domu nie wyrzucil i w razie potrzeby wszyscy zbieraja sie "do kupy" zeby pomoc potrzebujacemu. dla mnie to jest doroslosc, odpowiedzialnosc i normalnosc.
          • milamala Re: doroslosc 06.06.18, 16:57
            eliszka25 napisała:

            cyt. "> acha, w doroslosc bawie sie do tej pory, bo gdy bylam u rodzicow w ostatnie boz
            > e narodzenie podczas rozmowy o czyms tam znow uslyszalam od ojca zapewnienie, z
            > e "przeciez to jest twoj dom".

            Nie, nie bawisz sie, w przeciwienstwie do autorki watki. Wyprowadzilas sie z domu jak zaczelas samodzielie zarabiac, a nie jak kasa zaczela ci z nieba plynac.
            To jej przekonanie o zrobieniu czegos wyjatkowego, bo sie jako 20 latka z domu wyprowadzila jest mega zenujace. Tak robia tysiace 15 latkow, ktorzy opuszczaja dom zeby uczyc sie w szkole sredniej w innym miescie. A ona dumna jest, ze zrobila to jak miala 20.
            Az nieprzyjemnie sie czyta takie watlej jakosci przechwalki.
            • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 17:15
              no wlasnie tego poczucia wyjatkowosci i wyzszosci jakos nie pojmuje. ja nie czuje sie wyjatkowa. zrobilam po prostu to, co zrobily milony mlodych ludzi na swiecie przede mna oraz po mnie. po prostu w pewnym momencie stwierdzilam, ze czas wyfrunac z gniazda. to jest normalna kolej rzeczy.

              wyjatkowa i godna podziwu dla mnie wtedy byla moja kolezanka, moja rowiesniczka, ktora dostala taki prezent na osiemnastke i sobie poradzila. ja jestem bardzo rodzinna i czuje sie silnie zwiazana z rodzina, dlatego takie zachowanie wobec dziecka, nawet dziecka partnera, nie miesci mi sie w glowie. nie pisze tu czysto teoretycznie. moj maz ma doroslego syna i gdyby jemu zycie potoczylo sie tak, ze potrzebowalby pomocy, to maz nie zastanawialby sie ani chwili, a mnie nie przyszloby do glowy, zeby miec cos przeciwko. z reszta calkiem niedawno pewnej pomocy potrzebowal i ja od nas otrzymal.

              sytuacje autorki watku moge porownac z sytuacja syna mojego meza. jest juz dorosly, zaczal stucia i nie mieszka z zadnym z rodzicow, ale utrzymuje sie glownie z alimentow placonych przez ojca i jak ma mozliwosc, to dorabia. tez taka troche wlasnie "zabawa w doroslosc", ale na tym etapie nie widze w tym nic dziwnego. nikomu nie przyszlo do glowy wywalac go z domu 2 lata temu.
    • sabciasal Re: doroslosc 06.06.18, 09:56
      ale w tym wątku było jasno wskazane, że dziewczyna została po prostu wyrzucona z domu przez ojczyma. bez poczekania, aż znajdzie pracę na przykład. albo bez uwzględnienia jej planów dalszej edukacji - po zawodówce robi się technikum bardzo często. fakt, że jej matka miała jakies mieszkanie (bo chyba nic do gadania w sprawie zamieszkania swojej córki w domu rodzinnym nie miała) był po prostu szczęsciem. renta to groszowe pieniądze, przy stwierdzonej niepełnosprawności, jak sądzę. cała ta sytuacja była dla niej bolesnym wspomnieniem, pewnie ze względu na postępowanie matki. ja ją swietnie rozumiem, mam 18 letnią córkę i nie wyobrażam sobie, że moglabym tak postąpić.
      swoją drogą - prawnie nie można wywalić osoby z mieszkania, tylko dlatego ze skonczyła 18 lat, nieważne czy ma dochody, czy też nie.
      jeśli ty taką sytuację, gdzie w prezencie na 18 oznajmia sie się "wynocha i radź sobie sama" traktujesz jako normalną - przykro. opisujesz swoje życie - mialaś dochody, bo najpierw znalazłas pracę, a potem się wyprowadziłaś, prawda? jak mozesz porównywac te dwie sytuacje i jeszcze epatować słowem "odpowiedzialność"?
      • leyre2 Re: doroslosc 06.06.18, 10:06
        prawnie nie można wywalić osoby z mieszkania, tylko dlatego ze skonczyła 18 lat, nieważne czy ma dochody, czy też nie.

        jeden z absurdow polskiego prawa. najgorsze jest to ze rodzic jest skazany na zycie z doroslym dzieckiem jesli tego nie chce, a nawet jesli ten nie zachowuje sie odpowiednio a jakby co to jeszcze mu sad dowali obowiazek utrzymywania pasozyta.
        Ale to jest wynik m.in braku jakiejkolwiek polityki mieszkaniowej.
        • eliszka25 Re: doroslosc 06.06.18, 11:22
          leyre2 napisał(a):

          > prawnie nie można wywalić osoby z mieszkania, tylko dlatego ze skonczyła 18 lat
          > , nieważne czy ma dochody, czy też nie.
          >

          masz racje i gdyby kolezanka sie uparla, to by mogla tam dalej mieszkac. jednak jakos nie miala na to ochoty i chyba sie jej w tym wypadku nie dziwisz?
    • konsta-is-me Re: doroslosc 06.06.18, 17:31
      A co z doroslymi malzonkami?
      Jesli maz/zona sie doklada do budzetu-a czesto tylko RAZEM sa w stanie splacic kredyt/wynajac mieszkanie, to o czym to swiadczy?
      Przeciez sa DOROŚLI 😂
      A jednak jedno drugiemu pomaga.

      Co z dziecmi ktorym rodzice odmowili studiow?
      I po 18 r. zycia kazali sie wynosic?
      Tez maja "cos" zrobic bo sa dorosli?

      A co z rodzicami, ktorymi trzeba sie opiekowac?
      Przeciez sa DOROSLI i to nawet bardzo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka