nanokogirl
05.06.18, 16:54
przeczytalam ponizsze wpisy z innego watku:
kolezanka akurat skonczyla zawodowke, wiec ojczym uznal, ze skoro ma zawod, to nie ma powodu, zeby on ja dluzej utrzymywal.
jest już dorosła, więc ma iść swoją drogą, bo on nie ma zamiaru jej więcej utrzymywać i już dość się namieszkała w jego domu
na szczescie trzymala dla corki swoje panienskie mieszkanie, ktore na nia po prostu przepisala i kolezanka tam wlasnie zamieszkala z mezem
otrzymywałam rentę więc moja mama wydedukowała sobie, że skoro mam kasę i jestem dorosła to mogłam sobie sama radzić.
i nie bardzo rozumiem…
To chyba oczywiste, ze jak sie ma 18 lat to jest sie doroslym, i kiedy ma sie zawod/wlasny dochod itp ( i dodatkowo dostep do mieszkania – dane w prezencie! ) to chyba trzeba sobie radzic samemu…?
Raczej dziwi mnie oczekiwanie dzieci, ze beda nadal mieszkac z rodzicami, zamiast drobnych kwiatkow na “do widzenia” dla mamy i taty.
Jak tylko mialam wlasny dochod w tym samym dniu wyprowadzilam sie z domu, na absolutnie wlasne utrzymanie. Uwazam to za normalne,a nie niezwykle.
Normalne jest tez, ze na poczatku zycje sie biednie i trzeba sobie “jakos radzic”, to sie nazywa: zycie.
To czy rodzice sa fajni czy nie to jedno, a to czy majac mozliwosci dochodu bierze sie odpowiedzialnosc za swoje zycie to drugie. To jest po prostu normalnosc.