Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    13.09.11, 23:59
    witam,mam 38 lat,jestem z rodziny DDA,moja mama pila cale zycie jak pamiecia siegam,w konsekwencjach rowniez pojawila sie chorba psychiczna shizofremia paranoidalno lekowa....
    ale to bylo tzw. inteligentne picie,na ulicy sie nie przewracala,ale w domu przechodzilismy koszmar,kazda stresujaca sytuacje rozladowywala pijac,czasem byly przerwy w piciu,ale pozniej znow wracala,nigdy sie nie leczyla bo przeciez ona nie jest alkoholikiem...
    wyroslam w rodzinie,gdzie nigdy nie mowilo sie prawdy,nie bylo okazywanych uczuc, wyroslam w domu gdzie ciagle byla tajemnica poliszynela,musialam przejac jej obowiazki,nigdy nie byla usatysfakcjonowana tym co robie,ani rowniez nigdy nie utorowala mi drogi aby wdrozyc mnie,wrazliwa osobe w zycie. Czasem ledwo stala na nagach,ale oczywiscie zapewniala,ze nic nie pila i tak przez ostatnie 35 lat ,wyroslam w domu gdzie nigdy sie nie rozmawialo o istniejacym problemie,dzis mialam mozliwosc przeprowadzenia dlugiej rozmowy z moim ojcem na ten wlasnie temat,chyba pierwszy raz w zyciu.rozmawialam z nim nareszcie jak dorosla corka z ojcem,on rowniez przechodzil koszmar zwiazany z nalogiem mojej mamy.
    Jestem doroslym dzieckiem ktore nie potrafi sobie znalezdz partnera zyciowego poniewaz nie umiem szczerze rozmawiac o sobie,nieklamie,ale nie umiem mowic o tym co czuje,jestem czesto bardzo spieta i wybralam droge zamykania sie w skorupce i chronienia siebie,poniewaz nikt mnie nie chronil kiedy bylam dzieckiem.A jeszcze najczesciej to ja bylam przyczyna picia...lub tysiace innych powodow.
    Czasem,jak jestem bardzo zla i rozgoryczona,pisze do niej listy,opisuje kazde zdarzenie z domu sprzed 30,20 czy 10-ciu lat...wtedy mi latwiej przejsc ta droge z dziecinstwa w doroslosc.Niestety jej stan psychiczny nie pozwala mi na szczera rozmowe z nia,wszystko moze wywolac stan psychozy....
    Rok temu poznalam wspanialego faceta,ktorego niestety stracilam,nie umialam z nim rozmawiac szczerze bojac sie opowiadac o sobie,ze go starce,w kosekwencji i tak popsulam znow wszystko....,i tak za kazdym razem.
    Jestem dosc dobrze uswiadomiona w temacie DDA,ale kiedy dochodza uczucia,moj swiat zaczyna drzec w idiotyczny sposob zaczynam sie oslaniac nie mowiac prawdy...
    Moja dichotomia nie pozwala mi wejsc w normalne relacje.
    Duzo sie nauczylam przez ostatnie kilka miesiecy,mam nadzieje ze sie to wkoncu zmieni bo inaczej zwarjuje .
    Pozdrawiam
    Aga


    Obserwuj wątek
      • mreck Re: jak zyc?? 14.09.11, 14:38
        Zamknij oczy i wyobraź sobie morze i usłysz jego szum. A jak masz odwagę, to wybierz się w rejs jachtem po bałtyku. Tylko żeby wiało. Trzy dni i jesteś jak nowo narodzona. psychicznie ;). A później jakoś się domyjesz. :)
        • 1aga225 Re: jak zyc?? 14.09.11, 23:19
          srednio lubie szum morza,wnerwia mnie i nie moge zasnac jak jest halas :)
          rejsy po morzu mnie nie interesuja,
          nie jest tak zle,czasem mnie nachodzi to sobie poradzic nie moge, jak mnie zlosc wezmie to pisze listy do mamy,to mi pomaga :)
          kiedys naucze sie rozmawiac szczerze :)
          • anekkkk Re: jak zyc?? 10.02.12, 16:18
            Jesteś na terapii? Brzmi to banalnie ale wydaje mi się, że bez tego nie ruszysz porządnie z miejsca. Warto zdobyć się na ten trud by zacząć żyć lepiej.
      • oskarek25 Re: jak zyc?? 15.02.12, 10:20
        Witaj:)
        Nie jestem DDA, ale uważam, że fajnie, iż napisałaś na forum. Jest tu wiele osób, takich jak Ty i na pewno jakimś krokiem do lepszego jutra( a może i dzisiaj) jest rozmowa a konkretnie popisanie( na początek) o tym co siedzi gdzies w człowieku i z czym się mozolnie zmaga:) Nie jest tak źle, na szczęście najgorsze już za Tobą i co było to nie jest... podobno... Co z tym Twoim facetem, nie ma możliwości do powrotu? Miałam kiedyś faceta DDA i naprawdę było ciężko. Powiem Ci jednak, że rozumiałam go doskonale( a przynajmniej chyba najbardziej, jak się tylko da z punktu widzenia osoby, która miała zupełnie inne życie) i byłam gotowa na największy bój o niego.... Niestety- zmiażdżył mnie i odrzucił w pewnym momencie na całości. Ludzie nie są wcale tacy źli, trzeba tylko jakoś powoli ich do siebie dopuszczać. Kochający człowiek chce być dla drugiego oparciem. Wyobraż sobie, jaką poczułabyś ulgę, gdybyś kiedyś mogła się przemóc i wypłakać drugiej osobie, wyrzucając z siebie wszystko, co Ci zalega na duszy. Pewnie bardzo duzo by Cię to kosztowało, ale na 100% warto:) Jeśli jeszcze nie chodzisz na terapię, to zacznij czym prędzej a potem głowa do góry i do przodu:) Pozdrawiam ciepło:)
      • katarzyna_jaczkowska Re: jak zyc?? 15.02.12, 18:59
        Wiesz, rozumiem Cię doskonale Ja też nie potrawie szczerze uczciwie rozmawiać o swoich problemach o tym co tkwi we mnie dusze to po prostu w sobie :( mój tata był alkoholikiem
        Chciała bym się nauczyć radzić ze wszystkim a nie uciekać od wszystkiego ehh :(
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka