Dodaj do ulubionych

Boję się jeździć...

29.06.18, 07:31
Cóż mam prawko od x lat...Na początku trochę próbowałam ale kosztowało mnie to zbyt dużo nerwów, a że nigdy wcześniej samochodu u nas w rodzinie nie było to jakoś nie wydawało mi się niezbędne posiadanie takowego i swoje cinquecento sprzedałam ; )
Po tym jak przeniesiono moje miejsce pracy na zadupie a dzieci były małe i dojazd MPK dość upierdliwy zaczęło mi brakować własnego auta ale przeżyłam te chyba 6 lat korzystając również z uprzejmości koleżanek, które podrzucały mnie czasem do centrum (po drodze oczywiście). Na szczęście niedługo opuszczamy zadupie i znów będę miała blisko...
KIerowcą w rodzinie jest mój mąż. Niestety nienawidzę z nim jeździć. Mając do wyboru podróż PKP a samochodem - zdecydowanie wybrałabym PKP. Nie wiem już sama czy ja mam fobię czy on jest powodem moich lęków. (Bo z innymi ludzmi jeździć się nie boję.) Mąż jeździ agresywnie, drze się do ludzi, którzy popełniają jakieś błędy, trąbi na rowerzystów a jak ja się odezwę to drze się na mnie.
Teraz czeka mnie wyjazd wakazyjny (no dobra do dziadków jedziemy przez pół Polski) i zastanawiam się czym się znieczulić aby to przeżyć. Znacie coś na uspokojnie co mnie skutecznie przymuli?
Mam świadomość, że wina leży po mojej stronie bo nie umiem się zrelaksować w samochodzie ale mam też wrażenie, że wąż skutecznie też moją fobię podkręca, jakby wykorzystując tą słabość. Potrzebuję czegoś co pozwoli mi w ciszy i obojętności znieść wyprzedzanie tych wszytskich tirów. Help.
Obserwuj wątek
    • little_fish Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:38
      Aviomarin sobie weź, jest szansa że cześć podróży prześpisz. Współczuję takiego kierowcy 😕
    • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:41
      Czyli twoj maz podkreca twoja fobie i wykorzystuje slabosci tylko w samochodzie? Jakos nie wierze po przeczytaniu calego opisu zwlaszcza męża-wężawink
      • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:45
        Ale w co konkretnie nie wierzysz bo się zgubiłam?
        • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:49
          Ze tylko w samochodzie. Uwazam, ze twoj maz jest agresywny i przemocowy ogolnie. I powinnas go ustawic.
          • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:55
            Też tak sądzę. Niestety nie umiem go ustawić. Jak próbuję to drze mordę. W większości spraw jest zwyczajnym dupkiem ale moje dzieci go kochają a ja sama boję się bycia samotną matką.
            • cosmetic.wipes Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:58
              manala napisała:

              > jest zwyczajnym dupkiem ale moje dzieci go kochają a ja sama boję
              > się bycia samotną matką.


              Nie wiem czy się śmiać czy zapłakać.
              • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:59
                Prawidlowa reakcja. Bo to wlasnie takie jest. I smieszne i straszne.
              • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:00
                Nie wiem co tu jest powodem do śmiechu.
                • cosmetic.wipes Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:03
                  Powodem do śmiechu jest twoja argumentacja.
                  • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:09
                    A czego w niej nie rozumiesz? Tak, dzieci kochają ojca bo też nie można powiedzieć, że jest dupiek w 100%. Utrzymanie 3 osób z mojej budżetowej pensji to też raczej nie jest coś co powinno śmieszyć. To jest rzeczywistość.
                    • nutella_fan Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:34
                      Ja ci się nie dziwię. Ale tu wszystkie będą ci rozwód radzić albo terapie. Paniusie oderwane od życia. Akurat ja nie mam takiej sytuacji jak ty, bo z mężem się bardzo kochamy a ja zarabaim tyle, że w razie rozwodu utrzymam bez problemu siebie i dzieci, ale jestem w stanie wejść w twoją skórę.
                      • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:38
                        A co innego, jesli nie terapia? Samo wyrazanie wspolczucia i unikanie dobrych rad typu "wez sie w garsc" nie pomoze.
                        • nutella_fan Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:17
                          Terapie w moim odczuciu są przereklamowane. Na dobrego terapeutę trudniej trafić niż na dobrego lekarza. Ponadto nie wiedomo, czy mąż chciałby chodzić na terapię.
                          • szeera Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:21
                            "czy mąż chciałby chodzić na terapię."

                            Ale terapia to raczej dla autorki, nie dla męża.
                            • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:29
                              No wlasnie. Autorko mam nadzieje, ze nie wezmiesz na serio porad osoby, ktora jest bardzo gleboko zaburzona (polecam watki) i nie rozumie podstawowych rzeczy.
                              • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:29
                                Dla jasnosci, Nutella_fan jest gleboko zaburzona.
                                • nutella_fan Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:49
                                  Poradz jej żeby czym prędzej pobiegła na terapię, która uświadomi jej że powinna się rozwieść. A może to małżeństwo można uratować? Wszak są dzieci... A u was podstawowa rada to męża za drzwi wystawić.
                                  • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:59
                                    Przeciez radzilam terapie...
                          • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:26
                            "Na dobrego terapeutę trudniej trafić niż na dobrego lekarza."
                            Jak dlugo chodzilas na terapie? I u ilu teraputow probowalas?
                      • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:41
                        Wiesz, nie powiem, że czasami nie chodzi mi po głowie rozwód. Wychodzę jednak z założenia, ze nie ma ludzi idealnych. Tak wąż ma wady ale ja mam je również. Nie jestem też potulną owieczką i właśnie dlatego dochodzi pomiędzy nami do starć. Jednak gdy dziecię ma wizytę u logopedy, jest chore czy jedzie na trening to wiem, że nie muszę tego wszystkiego ogarnąć sama. Oboje nie zarabiamy kokosów i każdemu z nas byłoby ciężko po rozwodzie (jemu chyba nawet ciężej).
                        • iwles Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:48

                          no cóż, skoro wolisz czekać, aż mąż kiedyś podczas wyprzedzania tira na trzeciego, spowoduje wypadek, jadąc z waszymi dziecmi i jeszcze zabije niewinnych ludzi, jadących naprzeciwko - to nie dziw się, że wzbudzasz alergiczną reakcję uncertain
                          • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:01
                            No ale tu moja droga sobie dopowiadasz, nikt nie wyprzedza na trzeciego.
                            • iwles Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:18

                              czyli twój mąż jeździ bezpiecznie? Nie stwarza zagrożenia ani dla pasażerów, ani dla innych uczestników ruchu?
                              To czego się boisz ? Nazwij swoje lęki.
                            • nutella_fan Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:19
                              Mówiłam że ci będą rozwód radzić. To forum jest specyficzne, bierz wszystko z przymrużeniem oka wink
                              • iwles Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:35

                                ta tak, z przymrużeniem oka potem potraktuj rodzine innego uczestnika ruchu, którego mąż zabije, jeżdżąc jak jeździ. No i męża też niech traktuje z przymrużeniem oka, kiedy zabije (albo dożywotnio okaleczy, czy połamie) ich dzieci. Oh, nic tylko smiać się i lekceważąco machać ręką.
                              • alpepe Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 10:26
                                idź ważyć córkę, w końcu komuś musisz zniszczyć życie.
            • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:58
              No to pieknie sie urzadzilas siostro.
            • woman_in_love twoje dzieci go kochają i też będą dupkami 29.06.18, 15:47
              taki life big_grin
              • manala Re: twoje dzieci go kochają i też będą dupkami 29.06.18, 15:55
                Twoje ciebie kochają więc wiesz...: )
          • bistian Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:00
            1matka-polka napisała:

            > Ze tylko w samochodzie. Uwazam, ze twoj maz jest agresywny i przemocowy ogolnie
            > . I powinnas go ustawic.

            Jest zwykłym bucem, prymitywem i chamem. Buca nie da się ustawić, można tylko go zostawić.
            • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:05
              A skad to mozesz wiedziec? A moze mial ciezkie zabawki, ojciec mu wchodzil do wanny? Nie mozna od tak skreslac czlowieka...
              • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:05
                *ot
              • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:10
                Raczej ma rację.
              • bigzaganiacz Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 13:10
                a tobie kto wchodzil do wanny ?
        • pamel-a1000 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:50
          zgaduje, ze nie wierzy w to, ze maz-waz jest przemocowcem tylko w samochodzie
          • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:57
            Brawo. Dostajesz dodatkowe 5 punktow za bystrosc i przenikliwosc.
            • pamel-a1000 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:05
              😀
    • szeera Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:49
      A może zamiast szukać meliski zastanów się czy Twoje życie i życie dzieci jeszcze Ci miłe. Bo pan wygląda na rasowego przedsawiciela polskich kierowców:

      wyborcza.pl/7,75398,23604692,polskie-drogi-smierci-wciaz-jestesmy-w-czolowce-krajow-z-najwieksza.html

      "Ale to nie koniec złych wiadomości, bo ETSC przeliczyła liczbę ofiar wypadków na miliard przejechanych kilometrów. – To wskaźnik, który uwzględnia także natężenie ruchu na drogach, a więc obrazuje skalę niebezpieczeństwa – zaznaczają autorzy raportu. Pod tym względem wypadamy najgorzej w Europie"
    • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:51
      Ogladasz takie zestawienia typu polskie drogi, czy ogolnie wypadki drogowe? Poogladajcie sobie razem.
      • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:52
        youtu.be/XxZEyv7vV2I
        • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 07:58
          Problem jest jednak taki, że on twierdzi iż jeździ bezpiecznie i, że ja jestem wariatką. Więc o czym tu dyskutować...Zresztą ja widzę, że mije reakcje są czasami przesadzone więc może on ma trochę racji.
          • cosmetic.wipes Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:00
            Darcie mordy nie oznacza racji. Oznacza wyłącznie, delikatnie mówiąc, niestabilność emocjonalną.
            • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:06
              Raczej potrzebę władczości. Jemu się chyba wydaje im głośniej się drze tym ma większą władzę.
              • aqua48 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 20:16
                manala napisała:

                > Raczej potrzebę władczości. Jemu się chyba wydaje im głośniej się drze tym ma w
                > iększą władzę.

                Brak wychowania? Skłonność do przemocy i brak szacunku dla najbliższych? Kompleksy? Problem z agresją? To nazywasz potrzebą władczości?
          • aqua48 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:05
            manala napisała:

            > Problem jest jednak taki, że on twierdzi iż jeździ bezpiecznie i, że ja jestem
            > wariatką. Więc o czym tu dyskutować...Zresztą ja widzę, że mije reakcje są czas
            > ami przesadzone więc może on ma trochę racji.

            Tak, na pewno jesteś wariatką bo zgadzasz się na przemocowe zachowania męża. I bardziej zależy Ci na świętym spokoju, niż na dzieciach które uczą się takich samych zachowań od niego. I niedługo też zaczną Cię tak samo traktować bo widzą, że można.
            Cóż... zachowań męża nie zmienisz, możesz zmienić jedynie swoje. Czyli - kategorycznie odmów wszelkich wyjazdów z awanturującym się i agresywnym panem za kierownicą.
        • minniemouse Re: Boję się jeździć... 30.06.18, 02:57
          1matka-polka napisała:

          > youtu.be/XxZEyv7vV2I

          ja mam takie pytanie - dlaczego ten co jedzie prosto i przeciez widzi ze mu zaraz drogę zajedzie idiota co wzjezdza na skrzyzowanie - nie hamuje ?

          M
          • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 30.06.18, 09:43
            To bardzo czeste. Albo klakson wlączą zamiast hamulca. Brak podzielnej uwagi, jedzą cos, papieros im wpadl do gumiaka. Nie wiem, samochod chca naprawic za cudze ubezpieczenie? Rozne powody.
    • wapaha Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:10
      Mam prawo jazdy od 10 lat. Na początku trochę jeździłam, teraz już nie. Nie mam wielkiej potrzeby ale też jakiegoś wielkiego pociągu do jazdy autem. Prawo jazdy zrobiłam , bo tak sobie postanowiłam. Żadna umiejętność i żaden papier nie zaszkodzi a kto wie, kiedy może pomóc. Nie zmuszam się. Bezsensu.
      Nie ma nic gorszego na drodze niż niepewny bojący się kierowca. Ja nie jeżdzę, żeby nie powodować na drodze zagrożenia dla innych.
      • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:14
        Też wychodzę z takiego założenia ale teraz mam mamę w domu seniora poza moim miejscem zamieszkania i niestety jestem uzależniona od męża, żeby mnie tam zawoził (nic innego tam nie jeździ w weekendy). Nie lubię tego uzależnienia uncertain
        • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:18
          To badz wreszcie "mezczyzną" i zacznij sama jezdzic. OMG.
          • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:23
            Kiedy się boję? confused
            • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:35
              Na lęki są psuychotropy a na wieloletnie trwanie w toksycznych ukladach i zaleznosciach jest terapia.
            • berdebul Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:13
              To usiądź w kąciku i czekaj. Zawsze tak robisz jak się boisz? Tego uczysz dzieci? Weź dokumenty, kluczyki i zacznij jezdzic.
            • fraudes Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 10:32
              miałam prawo jazdy 15 lat i się bałam. W końcu wzięłam jazdy doszklające. Pomogło. Jeżdzę od 4 lat i cieszę się , że jeżdzę. Sprawia mi to przyjemnośc. Ale stres na początku był.
        • wapaha Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:36
          Uzależnienie masz w głowie
          Jedż w piatek wieczorem, weź taksówkę, umów się że zapłacisz sąsiadowi mamy etc
          • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 14:37
            Jak mówię, że tam się nie da dojechać bez samochodu to się nie da. Może trudno to niektórym ogarnąć ale są takie wioski gdzie bus zajeżdża 3 razy dziennie i to w godzinach pracy ludzi. Jak byłoby mnie stać na taksówkę 60km przynajmniej raz w tyg. to bym się rozwiodła ; )
      • szeera Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:28
        "Nie ma nic gorszego na drodze niż niepewny bojący się kierowca. Ja nie jeżdzę, żeby nie powodować na drodze zagrożenia dla innych."

        Oczywiście, że jest dużo gorszych rzeczy niż niepewny kierowca. Kierowca agresywny, kierowca ze smartfonem, kierowca nastolatek, kierowca pijany, kierowca niewyspany. A kierowca niepewny zmienia się w końcu w kierowcę uważnego i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Nowi kierowcy jeśli tylko nie są bardzo młodzi, nie stanowią jakiegoś szczególnego zagrożenia, właśnie dlatego, że są niepewni i uważają co robią. A autorka wątku może się zastanowić, czy ma większe szanse zginąć jak jedzie sama czy z mężem-przemocowcem.
        • wapaha Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:35
          Kierowca agresywny, ze smarfonem,niewypany, nastolatek (pijaka celowo pomijam ) - skoro jest kierowcą, który się nie boi prawdopodobnie ma umiejętności. Kierowca, który się boi ma mgłę w głowie, nie ma automatyzmu zachowańm,, popełnia masę błędów, nie ma zdolności wielotorowego postrzegania
          Rozumiem, że wiesz jak to jest bać jeździć i wiesz co czuje taki kierowca za kierownicą ?
          • szeera Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:48
            "Kierowca agresywny, ze smartfonem, niewypany, nastolatek (pijaka celowo pomijam) - skoro jest kierowcą, który się nie boi prawdopodobnie ma umiejętności." Co z tego jak ma jakieś umiejętności jak je znaczie przecenia? I się ich pozbawia (smartfon, koledzy-pasażerowie dla nastolatka, brak snu - to zabiera jakiekolwiek postrzeganie bardzo skutecznie - równie dobrze jak alkohol).

            Ja mieszkam w kraju gdzie jeżdzą wszyscy i mamy tu dość dobre statystyki wypadków - to naprawdę nie jest problem z nowymi kierowcami (nie-nastolatkami), a przeważnie każdy nowy-dorosły kierowca jakoś się boi. Jeśli strach jest nie do przejścia, zostaje terapia. Ale i tak ponieważ bojąc się nie będziesz przekraczać prędkości, wyprzedzać na trzeciego, nie będziesz bawić się smartfonem to jesteś mniej niebezpieczna dla innych. Bo umówmy się, to że taki niewprawny kierowca będzie miał stłuczkę na parkingu to jednak problem innego kalibru.
            • wapaha Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 10:14
              A my mieszkamy w Polsce, i tu jest jak jest uncertain

              A autorka nie jest nowym kierowcą ale prawo jazdy ma od X lat, niemalże dziewicze- o czymś to świadczy
              • kaha_org Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:19
                W Polsce problem jest z agresją i głupią brawurą na drodze a nie z kierowcami, którzy ze względu na swój lęk jeżdżą ostrożnie/zachowawczo/niepewnie.
          • alicia033 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:53
            wapaha napisała:

            > Kierowca agresywny, ze smarfonem,niewypany, nastolatek (pijaka celowo pomijam )
            > - skoro jest kierowcą, który się nie boi prawdopodobnie ma umiejętności

            co najwyżej prawdopodobnie wydaje mu się, że ma umiejętności.
            Niestety - źle mu sie wydaje.
            Tak, jak i tobie, wapaha.
          • pani_tau Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:06
            wapaha napisała:

            >
            > - skoro jest kierowcą, który się nie boi prawdopodobnie ma umiejętności.

            Hahaha hahaha hahaha.....
            • wapaha Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 10:15
              No tak, macie rację

              Nieważne, że się boi i ma lęki.
              Niech jeździ
              Bo...

              Bo tak.
              Niech przełamuje strachy
              Bo tak
              A reszta ? pffff
              gdzie drwa rąbią tam wióra lecą
              • kaha_org Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:24
                Miałam tak i z perspektywy czasu - ten lęk mija samoistnie wraz ze zdobywanym doświadczeniem na drodze. Szkoda życia na trwanie bierne w swoich lękach.
              • alicia033 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 14:46
                na przełamanie lęku pomaga praktyka. To częste i normalne u zaczynających jeździć.
                Powiedz nam natomiast, jakież to umiejętności mają ci jeżdżący, wg ciebie, dobrze, z nosem w smartfonach - trzecie oko im wyrasta? A tym niewyspanym - drugi mózg?
          • la_mujer75 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:42
            Ja byłam takim kierowcą, który się bał. I to jak! Lęk mnie wręcz paraliżował, bo miałam mega wyobraźnię i zdawałam sobie sprawę, co może się wydarzyć również z mojej strony. A i tak z perspektywy (i nabytego doświadczenia) powiem, że i tak byłam lepszym kierowcą, niż ci, którzy myślą, że są "miszczami" kierownicy!
            • wapaha Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 10:15
              Super !
          • eliszka25 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 11:03
            wapaha napisała:

            > Kierowca agresywny, ze smarfonem,niewypany, nastolatek (pijaka celowo pomijam )
            > - skoro jest kierowcą, który się nie boi prawdopodobnie ma umiejętności. Kiero
            > wca, który się boi ma mgłę w głowie, nie ma automatyzmu zachowańm,, popełnia ma
            > sę błędów, nie ma zdolności wielotorowego postrzegania
            > Rozumiem, że wiesz jak to jest bać jeździć i wiesz co czuje taki kierowca za ki
            > erownicą ?


            co do tych umiejetnosci, to bym nie byla taka pewna. w ubieglym roku mialam taki specjalny kurs doszkalajacy dla kierowcow (w szwajcarii jest kilka takich kursow obowiazkowych juz po zdaniu na prawo jazdy) i tam dowiedzialam sie m.in. tego, ze statystycznie najmniej wypadkow powoduja kierowcy w przeciagu pierwszego roku od momentu zdania na prawo jazdy. przez ten czas wiekszosc jest przekonana, ze jeszcze nie jest dobrym/pewnym kierowca i jezdza wolniej oraz ostrozniej. po roku, kiedy juz musla, ze maja umiejetnosci i zaczynaja jezdzic bardziej brawurowo, liczba powodowanych przez nich wypadkow drastycznie wzrasta. po mniej wiecej 5 latach znow spada, bo mniej wiecej tyle czasu lub ok. 100 000 km przejechanych potrzeba, zeby stac sie naprawde pewnym kierowca.

            to jest oczywiscie statystyczne uproszczenie, ale tak to mniej wiecej wyglada. sam fakt, ze ktos jezdzi brawurowo, agresywnie czy z telefonem w rece/przy uchu zdecydowanie nie czyni z niego dobrego kierowcy. poza tym sa ludzie, ktorzy dobrymi kierowcami nie beda nigdy. moj maz jezdzi bardzo dobrze i z nim w samochodzie czuje sie spokojnie i bezpiecznie. na dluzszych trasach zasypiam. mamy jednak takiego znajomego, z ktorym boje sie jezdzic. jego styl jazdy jest jakis dziwny, trudno mi to opisac, ale jak kiedys jechalam z nim samochodem do polski, to przez cala droge nie zmrozylam oka, tylko siedzialam napieta niemal na bacznosc.

            na poczatku kazdy sie mniej lub bardziej boi. niektorzy potrzebuja duzo wiecej czasu niz wiekszosc (np. ja potrzebowalam duuuzo czasu, zeby przelamac lek), ale zeby nabrac umiejetnosci i automatyzacji ruchow, to trzeba po prostu jezdzic. no nie ma na to innego sposobu!
            • eliszka25 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 11:05
              eliszka25 napisała:

              > po roku, kiedy juz musla, ze maja umiejetnosci

              kiedy mysla, ze maja umiejetnosci
            • wapaha Re: Boję się jeździć... 30.06.18, 09:54
              hm, może i macie rację dziewczyny, przekonałyście mnie
              zbyt prosto i na skróty podeszłam do tematu
          • black_halo Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 13:15
            wapaha napisała:

            > Kierowca agresywny, ze smarfonem,niewypany, nastolatek (pijaka celowo pomijam )
            > - skoro jest kierowcą, który się nie boi prawdopodobnie ma umiejętności. Kiero
            > wca, który się boi ma mgłę w głowie, nie ma automatyzmu zachowańm,, popełnia ma
            > sę błędów, nie ma zdolności wielotorowego postrzegania
            > Rozumiem, że wiesz jak to jest bać jeździć i wiesz co czuje taki kierowca za ki
            > erownicą ?

            Właśnie nie. Kierowca niepewny może trochę blokuje ruch. Kierowca że smartfonie, pijany, niewyspany, agresywny, przekonany o własnych umiejętnościach - przeważnie ma osłabiony refleks i jest dużo większym zagrożeniem na drodze.
        • wapaha Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:39
          Raczej autorka nie zmieni się w kierowcę uważanego skoro sama przyznaje , że

          "Problem jest jednak taki, że on twierdzi iż jeździ bezpiecznie i, że ja jestem wariatką. Więc o czym tu dyskutować...Zresztą ja widzę, że mije reakcje są czasami przesadzone więc może on ma trochę racji."
          • szeera Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:53
            ""Raczej autorka nie zmieni się w kierowcę uważanego skoro sama przyznaje , że

            "Problem jest jednak taki, że on twierdzi iż jeździ bezpiecznie i, że ja jestem wariatką. Więc o czym tu dyskutować...Zresztą ja widzę, że mije reakcje są czasami przesadzone więc może on ma trochę racji.""

            Autorka jest raczej zastraszoną ofiarą przemocowca i nic więcej z tego nie wynika. Ja szczerze mówiąc nigdy nie jechałam z tak agresywnym kierowcą jak mąż autorki i uważam, że to daleko odbiega od normy, więc tekst "może on ma trochę racji" wcale mnie nie przekonuje - osąd pana męża nie jest raczej najlepszy.
            • wapaha Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 10:13
              I uważasz że zastraszona ofiara przemocowca jest świetnym kierowcą, skoro sama przyznaje że się boi ? Ej ?
              • alicia033 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 14:39
                wapaha napisała:

                > I uważasz że zastraszona ofiara przemocowca jest świetnym kierowcą, skoro sama
                > przyznaje że się boi ? Ej ?

                nie jest, ale może być.
                Osiągasz w tym wątku kolejne dna, wapaha.
                To, że ktoś boi się przemocowca u boku nie oznacza, że jest (będzie) złym kierowcą, pracownikiem, córką etc. Szczególnie w oddaleniu od przemocowca.
                • wapaha Re: Boję się jeździć... 30.06.18, 09:53
                  Tak samo może być , jak i może nie być
                  Nazwij to pesymizmem, ja nazwę realizmem
    • katie3001 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:24
      Weż jazdy doszkalające. I może samochód z automatem? Dla kierowcy z niewielkim doświadczeniem eliminacja kazdej czynnosci zwiazanej z obsługą samochodu zwiększa uwagę na to co się dzieje na drodze.
      • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:26
        Tak automat byłby fajny ale niestety posiadamy zwykły a drugie auto i tak nie wchodzi w grę.
    • bei Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:40
      Weź sobie kilka lekcji. Zobaczysz jak się będziesz czuła, jeśli wciąż niezbyt pewnie to po czasie znowu weź kilka lekcji.
      Wiele osób tak robi. Może nawet cały kurs wykup, egzaminu nie zdawaj😊, chodzi tylko o lekcje.
    • leni6 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:40
      Z opisu wygląda na to że głównym problemem jest mąż, a na to najlepsza rada jest samodzielne prowadzenie.
    • molik28 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 08:46
      Powinnaś poważnie porozmawiać z mężem (poza samochodem). Jego zachowanie za kierownicą nie jest normalne. Poza tym powinien uszanować twoje lęki i wziąć je pod uwagę podczas jazdy. Sama mam prawko ale nie jeżdżę. Też się boję i mam chorobę lokomocyjną. Na szczęście mąż jeździ bardzo dobrze i robi przystanki jak proszę. Często jeżdzimy z dziećmi. Nie wyobrażam sobie agresywnego zachowania w ich obecności, w ogóle sobie takiego zachowania nie wyobrażam. Mojemu też czasem testosteron się podnosi, ale wtedy skutecznie, stanowczo i krótko sprowadzam go na ziemię. Dla mnie po prostu pewne rzeczy są nieakceptowalne. Chyba jeździłabym pociągiem w twojej sytuacji. Powinniście poważnie porozmawiac o tym.
      • szeptucha.z.malucha Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 19:22
        Rozmowy z przemocowcami są przereklamowane.
        Wyobraź sobie męża, któremu zwracasz uwagę/ prosisz o zatrzymanie a on staje i Cię wyrzuca z samochodu.
        • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 19:41
          To ja Ci powiem lepiej - chciałam wysiąść, prosiłam o zatrzymanie a on mi zafundował przejażdżkę strachu...Z premedytacją i złośliwie. I niestety nawet jeśli nie mam racji czy podstaw do obaw, to niestety takie akcje mi nie pomagają.
    • b-b1 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:02
      Jeśli masz opcję wypisania recepty przez lekarza-poproś o xanax-0,5mg. Zażyj na 15 minut przed wyjazdem, albo na początku jazdy-zobacz jak na Ciebie zadziała. Jeśli ok-czyli zobojętniejesz na to co się dzieje na drodze dotrwaj na takiej dawce do końca jazdy. Jeśli jednak strach będzie nadal , albo objawi się później (po kilku godzinach) dołóż drugie 0,5 mg. Lek działa szybko-w przeciągu mniej więcej pół godziny. Nie będziesz czuła lęku, tylko zobojętnienie. Skutek uboczny to senność-niekoniecznie zaśniesz podczas podróży, ale jak już dotrzesz na miejsce padniesz na 7-8 godzin.
      Jak się wyśpisz-poczujesz się normalnie-nie będziesz ospała, ani przydymiona-tak jakbyś nigdy nic nie brała.
      • szeera Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:15
        "Jeśli masz opcję wypisania recepty przez lekarza-poproś o xanax"

        Bardzo groźna porada. Do wszystkich swoich problemów autorka dołoży sobie uzależnienie od Xanaxu. To już lepiej spić się na umór na drogę. Xanax to naprawdę nie jest zabawka i w przypadku autorki nie ma wskazań do jego zastosowania, za to dużo przeciwwskazań.
        • mae224 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 13:07
          nikt się jeszcze nie uzależnił od jednej dawki xanaxu na rok, no hej, bez przesady, dziewczyna ma nerwicę lękową w samochodzie.
          • szeera Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 13:53
            "nikt się jeszcze nie uzależnił od jednej dawki xanaxu na rok, no hej, bez przesady, dziewczyna ma nerwicę lękową w samochodzie"

            A dlaczego mówisz, że tylko raz na rok? Przecież z mężem jeździ dużo częściej. A oprócz tego mąż "w większości spraw jest zwyczajnym dupkiem" czyli pewnie środek na uspokojenie przydałby się nie tylko w samochodzie.

            Nie ma też nerwicy lękowej w samochodzie, bo z innymi kierowcami jeździ, jak sama pisze, bez problemu. Boi się jeździć z własnym mężem.
            • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 14:00
              Boi sie rowniz prowadzic sama. Czyli ogolnie ma slonnosvi lękowe.
              • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 14:47
                Ma skłonności lękowe. Nasilają mi się z wiekiem. Np. chętnie pojechałabym z dzieciakami rowerem gdzieś ale boję się z 2 (z 5-latkiem w szczególności). Staram się z tym walczyć ale niestety powoduje to u mnie stres i rowery przestają być przyjemnością. (Acha, nie ma tu jakichś fajnych, dłuższych ścieżek rowerowych).
                • sabciasal Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 15:08
                  no to najlepiej byłoby na takie stany lękowe wziąć leki. szukanie porad co do leków na forum to nie jest dobry pomysł
                • szeptucha.z.malucha Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 19:26
                  Ale to co opisujesz tomie są lęki, to jest przedmiotowy strach przed niezbezpieczeństwem - zdrowy odruch, jeśli nie ma ścieżek a 5- latek ma jechać normalną, ruchliwą ulicą.
                  Lęk widzę tylko przed samodzielnym prowadzeniem. Rozumiem to dobrze, No sama miałam ale przełamałam i od 18 lat jeżdżę.
                  • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 19:44
                    Raczej chodzi o jazdę po chodniku ale tam co chwilę są wyjazdy z ulic podporządkowanych. No ale pracuję nad sobą ; )
      • basiastel Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 10:45
        Facet jeździ niebezpiecznie, wprowadza nerwową atmosferę, a Wy każecie autorce brać na to leki???
        • mae224 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 13:09
          to jest rada krótkoterminowa.
          długoterminowa jest taka: bierzesz lekcje, 5-10 h i jeździsz ty.
          • iwles Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 13:18
            żeby nie okazała się za bardzo krótkoterminowa.
            Ona prześpi podróż, mając w zadzie narażanie rodziny na niebezpieczeństwo, ale styl jazdy pozostanie taki sam.
            Coś jak zabawa małych dzieci w chowanego - zamykają oczy - i wszystko znika.
            • mae224 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 14:26
              To niech jedzie PKSem, wynajmie taksówkę. Jak chcesz rozwiązać sytuację, musi jechać, a się boi? Nauczy się jeździć na długie trasy w trzy dni? Z mężem się rozwiedzie w tydzień? Na terapię go wyślę przed urlopem i on nauczy się szanować rodzine? Ona na własne auto zarobi do wakacji? Jakie są inne rozwiązania?
              • iwles Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 14:32

                zdecydowanie razem z dziećmi pojechalabym PKS/PKP. Mąz niech jedzie sam, ewentualnie może wziąć walizki.
                • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 14:59
                  PKS - córka ma chorobę lokomocyją więc unikamy. PKP - nie wszędzie dojedzie.
                  Z mężem jeździłam już na wakacje kilkakrotnie i było ok. Tz. byłam spięta ale nie było tragedii. Ostatnio jednak były dwie sytuacje gdzie on zrobił coś złośliwie wiedząc, że to wywoła u mnie lęk. W zasadzie nie mam prawa się w samochodzi odzywać bo g....no wiem. Na jakiekolwiek zarzutu odpowiada to siadaj i jedź. Ostatnia sytuacja była taka, że wracaliśmy od mamy i jechali roweżyści. W pewnym momencie babka wyjeżdża na środek drogi. Ja już w tym momencie bym hamowała. Mój mąż jedzie z pełną prędkością (twierdzi, że zdjął nogę z gazu) i zaczyna hamować jak jest już naprawdę blisko. Potem ją jeszcze obtrąbił. Generalnie wszyscy na drodze, którzy jadą zgodznie z przepisami to "BABA" (łagodne określenie bo są i epitety) lub "DZIADEK W KAPELUSZU".
                  • iwles Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 15:27

                    a w samochodzie nie ma choroby lokomocyjnej? dziwne...
                    • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 15:37
                      Ma ale jednak w mniejszym nasileniu. Na krótsze trasy nie ładujemy w nią aviomarinu. Poza tym zawsze w krytycznym momencie można zrobić sobie przerwę co w PKSie jest niemożliwe.
    • pani_tau Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:16
      Tak jak radzi bei, wykup sobie lekcje z instruktorem, tylko nie pakiet, żebyś mogła z niego zrezygnować gdyby ten okazał nieprzyjemny.
      Żadnego xanaxu , bo to bardzo niebezpieczny specyfik.
      Sama jeżdżę z duszą na ramieniu ze względu na niebezpieczeństwo stwarzane przez chamskich kierowców pewnych swoich "umiejętności", które każą im wrzucać lewy kierunkowskaz przy skrecaniu w prawo i vice versa.
    • inguszetia_2006 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:20
      Witam
      Kup sobie coś na uspokojenie, nespazminę na przykład. Ty będziesz spokojna, mąż też się uspokoi, bo wożenie histeryka dekoncentruje kierowcę, a to on jest najważniejszy, w końcu ma was dowieźć w jednym kawałku. Co do wyprzedzania tirów - czasami trzeba i już. Neospazmina sprawę załatwi, jak sądzę. Szerokie drogi!
      Pzdr.
      Ing
      • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 15:16
        Chyba tak zrobię : ) Dzięki.
    • saszanasza Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:24
      Z psychologicznego punku widzenia jesteś idealną ofiarą. Czy za idiotyzm innych ludzi zawsze winisz siebie?
    • qs.ibidem Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:26
      Troche z boku nt agresywnych zachowan; jak piszesz, maz nie w 100% jest agresywny (od razu dodam, ze wierze, ze masz swoje powody, by z nim byc) pewnie dlatego, ze wiele sytuacji przemilczasz, akceptujesz (np.podroze samochodem z nim) lub nawet macie podobne zdanie. Ale pewne rzeczy trzeba uporzadkowac; takich kierowcow jak Twoj maz my, inni uzytkownicy drog, sie obawiamy. Co sie stanie, jesli otwarcie powiesz: albo zmienisz styl jazdy albo jedziemy pociagiem. Do domu seniora mamy na pewno mozesz dojechac autobusem (rowerem, skuterem moze?) Doskonale rozumiem, ze pewne decyzje kosztuja, ale dla wlasnego (i dzieci) bezpieczenstwa cos trzeba z tym zrobic. Czy czekasz az po 60 spadnie mu poziom testosteronu?
    • ida_listopadowa Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:35
      Manala, twoj maz to klasyczny przemocowiec. Jednym z najbardziej typowych, wskazujacych na to zachowan jest twierdzenie, ze jestes wariatka, kiedy cos ci sie nie podoba. Normalny czlowiek tlumaczy, negocjuje, rozmawia.
      Mowienie, ze jestes "wariatka" to manipulacja a nawet gaslightning - twierdzenie, ze jest inaczej niz w rzeczywistosci. Twoje mowienie "ze nie jestes potulna owieczka" tez o tym swiadczy. Masz prawo miec wlasne zdanie, nikt nie ma prawa wymagac od ciebie potulnosci.
      Wielu przemocowcom odwala za kierownica, stad "road rage".
      Wiem, ze jestes uwiklana - masz dzieci, nie chcesz byc sama, wydaje ci sie, ze bez niego nie dasz rady. Co sie musi stac, abys uwierzyla, ze lepszy jest spokoj? Wyznacz taka granice. Co on musi jeszcze zrobic? na razie drze sie na ciebie, obraza cie i nie szanuje oraz obniza poczucie wlasnej wartosci. Ma cie zaczac szarpac? Wysmiewac przy ludziach? Zlamac ci reke? Co jest granica?
      Mam znajona, ktora wlasnie tak miala. "Troskliwy" maz zabranial jej jesc, mowil "ale ty glupia jestes", wdawal sie w starcia z innymi kierowcami, szarpal za ramie i robil siniaki, az w koncu zlamal reke. Dopiero wtedy doszla do wniosku, ze zycie nawet samej i cienko jest lepsze od tego i sie rozwiodla.
      Uwierz, nie warto byc skazanym na kogos takiego.
      Przygotuj sie, zbieraj pieniadze, zbieraj sie w sobie, bo ten moment przyjdzie.

      a co do samochodu: wez lekcje, tyle, zeby sie dobrze czuc za kuerownica. Pogadaj z kolezanka, zeby jezdzila z toba, twoim autem (nie z tym mezem). Ale to niewiele da. Maz ci nie odda kierownicy, nawet kiedy on bedzie po piwie i ty bedziesz miala orowadzic, bedzie cie zameczal wrednymi uwagami.
      Czy to warto tak zyc? naprawde - nie musisz.
      • bistian Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 10:01
        Muszę się w pełni zgodzić z listopadową, tak to wygląda, niestety.

        Dodam komentarz gościa, który tak jeździ, jak mąż założycielki wątku.
        "#$%^&*! Rusz się Mongole!" a po chwili "najgorsi są ci, co jeżdżą zgodnie z przepisami".

        Zawsze można zacząć jeździć od czasu mniejszego ruchu na drodze, jakaś sobota rano czy w czasie meczu w telewizorze, potem już się zna trasę i jest łatwiej.
        • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 15:01
          To brzmi znajomo.
    • la_mujer75 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:50
      O meżu nie będę pisała. To zrobią/zrobiły Dziewczyny.

      Jedną z form wyzwolenia i zdobycia niezależności jest jeżdżenie samochodem. Przełam się i zacznij jeździć.
      Wiem, że się boisz. Rozumiem to, bo ja mialam takie lęki, że przez dwa lata jeżdżąc na jednej trasie (czasami 3 razy dziennie!), za każdym razem miałam ochote wymiotować ze strachu.
      Doprowadzalo mnie do wściekłości. Jak to? Wszyscy jeżdżą, a ja jedna dudzia wołowa nie potrafię ? Jak to możliwe?
      Brałam samochód i w godzinach, kiedy był mniejszy ruch, trenowałam. Jak mialam gdzieś indziej jechać, wcześniej trenowałam tę trasę (oczywiście- w godzinach mniejszego szczytu). I tak pełne dwa lata się męczyłam, a jeździłam codziennie.
      Warto było!
    • sabciasal Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 09:57
      cos mi nie pasuje. masz prawo jazdy, masz samochód, masz przemocowego męża, z którym boisz się (i słusznie) jeździć, bo kiedys sie rozbijcie na drzewie. no i jeździsz z nim co tydzień do matki, a twoim jedynym problemem jest, to czym sie przymulić w czasie jazdy.
      serio? nie weźmiesz 5 jazd doszkalających i samochodu?
    • basiastel Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 10:40
      Doskonale Ciebie rozumiem, bo mój ex tak jeździ i nie daj sobie wmówić, że wina leży po Twojej stronie. Kiedyś mój chciał sobie dodać adrenaliny i o mały włos by nas zabił ( szczęśliwie ten z naprzeciwka miał gdzie uciec ). Jazda z nim była dla mnie mordęgą i była bardzo niebezpieczna, bo zdarzało się, że tylko dzięki mojej uwadze unikaliśmy wypadków. Widział, że jestem spięta, że zapieram się nogami i cała drętwieję, ale go to raczej bawiło. W końcu nie godziłam się, by prowadził, gdy jechał z rodziną. Nie znieczulaj się, jedź z dziećmi pociągiem.
    • pade Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 11:18
      Pkt. 1 do przeczytania (są trzy części) warto, przeczytaj najpierw Ty a potem podsuń mężowi.
      bezego.com/2013/04/14/dlaczego-wkurza-nas-cudza-glupota-medytacja-kierowcy-13/

      Pkt. 2 Może być tak, że kiedy Twój mąż widzi, że się spinasz, robisz nogami dziurę w podłodze, krzyczysz 'uważaj' itd., uznaje, że podważasz jego umiejętności jako kierowcy i to go wkurza. Zaznaczam, że niczego nie usprawiedliwiam tylko wyjaśniam.
      Rozumiem, że i tak pojedziecie autem, więc może przed podróżą porozmawiaj z mężem szczerze. Nie krytykuj go, nie mów "a bo Ty nie umiesz jeździć itd." bo przestanie Cię słuchać. Mów: mężu, ja się boję kiedy przyspieszasz/wyprzedzasz ect. Czy mógłbyś tym razem jechać wolniej? Jeśli mąż zacznie Cię wyśmiewać opisz to. Powiedz: zobacz, ja Ci mówię co czuję, a TY mnie obrażasz, jak mogę Ci później ufać? W samochodzie dosłownie składam życie w Twoje ręce, swoje i dzieci. Spraw bym mogła Ci zaufać.
      Spróbujcie porozmawiać. Jeśli się nie da, jedź pociągiem z dziećmi. Choćby po to, by pokazać mężowi, że możesz być niezależna.
      • iwles Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 11:44

        a mąz na to: " ja jeżdżę bezpiecznie a ty jesteś wariatką." (to cytat z któregoś postu manali wyżej)
        • pade Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:02
          Na to już odpowiadałam.
          Można się śmiać, można polecać rozwód czy terapię, a można też spróbować doradzić by obie strony poszły na ustępstwa, czyli mąż jedzie bezpieczniej, żona mniej "histeryzuje". Ale do tego trzeba dobrej rozmowy, na spokojnie, nie 5 minut przed wyjazdem.
          Mąż może w ogóle nie rozumieć autorki, może sobie jazdą coś kompensować, może się pozbywać frustracji krzycząc czy jeżdżąc brawurowo, ale nie zyska większej świadomości poprzez kłótnie z żoną.
          Czasami jedna rozmowa to za mało.
          • szeera Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:21
            Pade, ale czytałaś cały wątek? Autorka pisze:

            "Też tak sądzę. Niestety nie umiem go ustawić. Jak próbuję to drze mordę. W większości spraw jest zwyczajnym dupkiem ale moje dzieci go kochają a ja sama boję się bycia samotną matką."

            To nie wygląda na dobry klimat do rozmów o uczuciach i zaufaniu. Autorka męża uważa za niebezpiecznego dupka, z którym jest tylko ze strachu. A problem z samochodem to tylko jeden z wielu problemów.
            • pade Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:33
              No nie wygląda, skoro żona chce męża "ustawiać".
              Za dużo znam małżeństw, w których żona "tylko" zwraca mężowi uwagę, spokojnie przecież, bez wyzwisk, a wstrętny mąż tyran nie wytrzymuje i wrzeszczy, żebym uznała, że zawsze jest winny ten, który "drze mordę".
              Od razu zaznaczę, że nie usprawiedliwiam "darcia mordy". Ale nie usprawiedliwiam też nieustannego poprawiania, wbijania szpil, "wychowywania" czy "ustawiania".
              Lekarstwo na to jest jedno: trzeba się nauczyć inaczej rozmawiać.
              • iwles Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:47

                Ale mąż wie, że ona boi się z nim jeździć.
                Pomijając już czy ona "prowokuje" awantury (niepotrzebne, moim zdaniem, wzbudzanie poczucia winy w dziewczynie, ze gdyby się nie odzywała, to on nie musiałby wrzeszczeć), mąż świadomie jeździ jak wariat, mając jej uczucia w d...e. Nawet gdyby całą drogę spała, to jego styl jazdy będzie dokładnie tak samo niebezpieczny.

                To taki "król szos", pan i władca.
                W dodatku przekonany o swojej nieomylności.
                • pade Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 13:02
                  Nie mam zamiaru wzbudzać w autorce poczucia winy, raczej chcę skłonić do refleksji, spojrzenia z innej perspektywy.
                  Pisze o sobie, że może reaguje nadmiarowo, że męża nie da się ustawić i o mężu, że krzykiem walczy o władzę.
                  A może oboje o tę władzę, czyli ma być po mojemu walczą? I żadne nie chce ustąpić?
                  Ja nie wiem jak jeździ mąż autorki, nie jeździłam z nim, nie znam go, nie znam autorki, więc nie chcę autorytatywnie stwierdzać, że jest tak i tak.
                  Poza tym, autorka wyraźnie pisze, że się nie rozwiedzie, że pojedzie tym samochodem jednak. Więc cóż jej pozostaje innego, jak małe kroczki w kierunku większej zmiany?
              • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 13:08
                Tez nie uwazam, ze zawsze winny jest ten, co sie drze. A piszac "ustawic" mialam na mysli ze autorka powinna ustalic jasne zasady i granice, ktorych przekroczenie konczy sie np. wyjsciem z samochodu. A nie pogróżki bez pokrycia, ciagly młyn, dogryzanie, wrzaski, fochy i zlosliwosci.
                • pade Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 13:12
                  O ustawianiu męża pisała sama autorka. Do tego się odnosiłam.
                  • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 15:20
                    O ustawianiu pisałam w odpowiedzi na post 1matki-polki i dotyczyło konkretni sytuacji w samochodzie.
                • bigzaganiacz Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 13:13
                  winna ustalic jasne zasady i granice, ktorych przekroczenie konczy sie np. wyjsciem z samochodu


                  kiedys znalem taka jedna , co mnie nie wiem, probowala "ukarac" czy nie wiem, wyjsciem z samochodu no to ukarala i sie musiala potem bujnac w nocy 8 km z buta
                  • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 13:26
                    Skoro ty nie wiesz, to ona pewnie tez nie wiedziala, co robi. Wspolczuje znajomosci.
      • bistian Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:10
        pade napisała:

        > Pkt. 2 Może być tak, że kiedy Twój mąż widzi, że się spinasz, robisz nogami dzi
        > urę w podłodze, krzyczysz 'uważaj' itd., uznaje, że podważasz jego umiejętności
        > jako kierowcy i to go wkurza. Zaznaczam, że niczego nie usprawiedliwiam tylko
        > wyjaśniam.

        Może tak być, że ktoś przesadza z reakcją, ale najczęściej przyczyną jest nieprzestrzeganie przepisów przez kierowcę, niebezpieczna jazda i reakcja na to.
        Zdarzało mi się liczyć punkty karne na drodze, nie działa, chociaż zazwyczaj przyznają mi rację.
        Mówię, że wymusił pierwszeństwo, jest awantura, że g... wiem, a on już tyle lat jeździ. Drążę temat później, udowadniam, że miałem rację, w odpowiedzi jest cisza.
        Czasami robię za oko, szczególnie w mieście, pomagam, jeśli mogę, żeby nie było zagrożeń, a piesi i rowerzyści też czasami zachowują się nieodpowiedzialnie. Mówię, jaka była reakcja pieszego i innego kierowcy.
        Taka ciężka kilkumiesięczna praca, wynik to trochę bezpieczniejsza jazda i pytanie: - a teraz? Teraz w porządku! - to ja smile

        Jednak najlepiej działają mandaty, te na wysokie kwoty. wink
        • pade Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:16
          Jeden się po takim zliczaniu uspokoi, drugi wpadnie we wściekłość. Mąż autorki raczej z tych drugich.
          Siłą, czyli kłótniami, wrzaskami, wyzywaniem nie zrobi się z nikogo spokojnego kierowcy. Do tego trzeba spokoju, tłumaczenia, no i dobrej woli z drugiej strony.
          • bistian Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:29
            pade napisała:

            > Jeden się po takim zliczaniu uspokoi, drugi wpadnie we wściekłość. Mąż autorki
            > raczej z tych drugich.

            Nie dyskutuję w momencie wzburzenia, bo to nie zadziała, rozmawiam później, na zimno.
            Nie reaguję na agresję słowną w kierunku innych kierowców, bo mnie to za bardzo rusza. smile
            Działa, słabo, ale działa. Nie działa na niebezpiecznie wyprzedzających na trzeciego, na ciągłej, pod górkę i po pijaku, ich trzeba sobie odpuścić i nie jeździć z nimi.
      • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 15:07
        Pade, tak on uważa, że podważam jego umiejętności. Ja z koleji nie robię tego świadomie. Po prostu atmosfera w samochodzie jest napięta bo z jednej strony on się zachowuje agresywnie wobec innych użytkowników drogi (mówię teraz o agresji słownej), a z drugiej są moje lęki. I uwierz, nie zaczynam od krytykowania bo wiem, że nie będąc kierowcą nie bardzo mam do tego prawo. Mówię właśnie, że się boję. On uważa, że to nieuzasadnione. Jak mogę to jeżdżę pociągiem ale on oczywiście nie chce pociągiem.
        • pade Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 15:26
          Znam to i wierzę.
          Spróbuj go wziąć na stronę dzień, dwa przed podróżą i powiedz drukowanymi literami: nie chodzi o ciebie, JA się boję gdy krzyczysz na innych i znów: wierzę, że potrafisz jeździć, naprawdę nie chodzi o twoje umiejętności, chodzi o MNIE, JA się boję, rozumiem, że nie rozumiesz mojego lęku, nie musisz, ale uszanuj, że tak się czuję.
          Powtórz kilka razy, spokojnie, a potem zadaj mu pytanie: jak sądzisz, jak czują się dzieci w takiej atmosferze jazdy jaką im fundujemy? Nie podpowiadaj, niech sam pomyśli.
          Tylko bez złośliwości, bez dogryzania, bez pouczającego tonu.
          • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 15:40
            Pade, ty myślisz jak KOBIETA i my byśmy się pewnie dogadały. Facet jednak tak nie myśli. Przynajmniej nie ten, który mi się trafił.
            • pade Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 16:41
              On Ci się sam nie trafił. Takiego sobie wybrałaś.
              Uwierz, ideały to TYLKO na ematce.
              Co Ci szkodzi spróbować? Jak nie chcesz rozmawiać to smsa wyślij. Weź przed podróżą coś ziołowego na uspokojenie i postaraj się nie odzywać.
              Niestety, któreś z WAS musi zacząć postępować inaczej. Bo jeśli żadne nie "ustąpi" to się znienawidzicie a Ty będziesz zgorzkniałą kobietą czarno widzącą przyszłość.
              Czy Twój mąż Cię kocha? Ma jakieś ciepłe uczucia dla Ciebie? Jak myślisz?
              Ja bym się na Twoim miejscu zastanowiła nad tym, bo z jednej strony rozumiem jak taki kierowca, jak Twój mąż może wkurzać, z drugiej strony to Ty chyba nie widzisz, że on Cię wozi tam gdzie chcesz. A mógłby powiedzieć: wsiadaj w auto i jedź sama, ja chcę odpocząć.
              Tylko proszę mi tu nie odpowiadać: a mógłby pobić. Bo to raczej nie ten kaliber.
              Mnie się wydaje, Manala, że masz oczekiwania w stosunku do męża, które się nie spełniły, masz przekonania, które nie pozwalają Ci rozwiązywać problemów (facet tak nie myśli) i przez to tkwicie w błędnym kole, które jest napędzane raz przez jedno, raz przez drugie.
              Na dłuższą metę radziłabym poszukać poradni terapeutycznej, w której są darmowe terapie dla rodziców (są takie, serio), bo rozumiem, że na płatną Was nie stać. Ktoś z zewnątrz mógłby Wam pokazać, co robicie, żeby sobie utrudnić wspólne życie.
              • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 19:04
                Nie wiem czy nie kocha - kiedyś to wszystko wyglądało inaczej ale hmm, ja również się pewnie zmieniłam. Oczekiwania mam ale nie wydają mi się jakoś szczególnie wygórowane. To przebywanie z nim sprawia, że staje się zgorzkniała. W zeszłe wakcaje wzięłam młodego i siostrę i pojechaliśmy razem nad morze. I to był szczęśliwy czas bo nikt nie narzekał, nie zrzędził pomimo dość specyficznych okoliczności. Brakuje mi spontaniczności ale również jakiejś decyzyjności partnera. On zostawia wszystko mi a potem jest niezadowolony. Jest też poniekąd nudny. Jeśli dodasz do tego to, że bywa chamem i prostakiem nieliczącym się z ludzmi to masz już jakiś obraz.
                Na wspomnienie o terapii to by się w czółko popukał zapewne. Zresztą ja się zgadzam z tym co ktoś już napisał - dobry terapeuta jest jak jednorożec, a na innych szkoda czasu i pieniędzy.
    • bergamotka77 Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:13
      Myślę, że problem to twój mąż niestety. Pisałaś nie raz jak chamsko cię traktuje. Ktoś taki nie jest wart by dzielić z nim życie. Wykorzystuje twoja fobie...i nic dziwnego, że ja masz przy takim chamie.
    • issa-a Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 12:54
      a gdzie ty mieszkasz, dziewczyno? dziś jest dosyc dobrze rozbudowana sieć róznych dróg S, czasami duzy odcinek da się przejechac autostrada wiec problem tirów jest naprawdę zminimalizowany.
      Ale... polecam słuchawki w uszy. Jakiś film, audiobook
      poza tym, no... jakos nie wyobrażam sobie meża, który "drze się" i pewnie wymysla, kiedy w samochodzie sa małoletnie dzieci.
      • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 15:09
        No to sobie wyobraź. To też mnie boli.
    • jehanette Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 14:30
      Napisałaś: "Mąż jeździ agresywnie, drze się do ludzi, którzy popełniają jakieś błędy, trąbi na rowerzystów a jak ja się odezwę to drze się na mnie. "

      Jak dla mnie to nie Ty się masz znieczulać, tylko taki kierowca poprawić swoje zachowanie. Nie jechałabym z taką osobą za kierownicą!
    • milamala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 14:44
      Odwazyc sie i sama usiasc za kierowcnica, meza z tylu posadzic, w razie czego stanac na poboczu i wysadzic awanturnika. Choc to co opisujesz to troche sie wlos jezy na glowie, sama zaczelam sie bac twojego meza, choc jestem stara wyga samochodowa. Docelowo sama musisz zaczac jezdzic. Nie widze innego rozwiazania.
    • bigzaganiacz Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 16:09
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23613049,wyprzedzala-tir-a-na-s7-na-czolowke-w-bezmyslny-i-niebezpieczny.html#BoxNewsImg&a=66&c=96#Czolka3Img

      a tak jezdzi czy jaos inaczej ?
      • manala Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 16:24
        Jakoś inaczej. Ogólnie to w mieście chodzi bardziej o agresję słowną. Poza miastem to bardzo nie lubi jak mu się jakiś przepisowo jadący przed nim trafi i musi wyprzedzić. Obserwowałam te przyśpieszanie w momencie kiedy jest wyprzedzany przez inny samochód, wyprzedanie rowerzysty "na trzeciego" na wąskiej drodze i takie tam...
        • issa-a Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 18:03
          to może go nagraj i odtwórz mu potem, w domu, po jakims czasie, kiedy juz nie bedzie nabuzowany. i spytaj "co on na to"? takze w kontekscie dzieci.
          Chyba, ze poza samochodem też nie da się z nim pogadac normalnie.
          No to współczuję, problem lezy gdzie indziej, nie w samochodzie.
        • 1matka-polka Re: Boję się jeździć... 29.06.18, 18:21
          "Obserwowałam te przyśpieszanie w momencie kiedy jest wyprzedzany przez inny samochód...wyprzedanie rowerzysty "na trzeciego" na wąskiej drodze"
          To juz bardzo zle o nim swiadczy. Bo nie zna/nie przeztrzega przepisow, naraza zycie innych ludzi i po prostu jest chamem i egoistą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka