czekoladazkremem
18.08.18, 20:46
Wiem, było już tryliard wątków na ten temat, ale ja muszę się wyżalić, inaczej się uduszę. Mam dość tego roku. Upały u nas od kwietnia. Wiosny nie było, od razu lato i od razu sucho. Posadziłam kilkanaście drzew i krzewów, połowa nie dała rady mimo podlewania bez przerwy. Dostałam pięknego rododendrona, przez chwilę było chłodnawo, więc zaryzykowałam i posadziłam. Wróciły upały za chwilę i padł - stracił wszystkie liście, z ziemi sterczą suche badyle. No rozpacz. Wiąz, czereśnia, porzeczki potraciły liście. Nie mogę bez przerwy podlewać, zresztą nie dam rady, mam za duży ogród. Szlag jasny mnie trafi, tyle starań, pielenia, nawożenia, wszystko na marne. Stracony rok. A straszą, że upały i susza potrwają do listopada. Poza tym ja fatalnie znoszę temperatury powyżej dwudziestu pięciu stopni, jestem zimno i ciemnolubna, kocham deszcz, wiatr, szarugę, długie wieczory. Zawsze czekam na jesień z utęsknieniem. A tu się zanosi, że jesieni też nie będzie, od razu zima. Koniec świata już bliski.