Dodaj do ulubionych

O kciuki i dobre czary ematki proszę :-(

    • jola-kotka Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 23.08.18, 18:54
      Trzymam.
    • bazia8 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 23.08.18, 19:17
      Trzymam kciuki. Na pocieszenie: mój po 40 urodzinach miał jakieś dziwne wypadki, najpierw na rowerze, zdarzyły mu się kilka razy, jeszcze gorzej było z łyżwami, tam złamał rękę, a pół roku później rozbił głowę. Guz na głowie miał 12 cm średnicy, sama mierzyłam wink
      Miał rezonans, który na szczęście nic nie wykazał. Później nigdy więcej nic złego się nie wydarzyło. Badania to naprawdę ważna rzecz.
    • milva24 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 23.08.18, 19:44
      Trzymam kciuki! Jeśli ma złamania kończyn dolnych sprawdźcie czy dostał coś przeciwzakrzepowego.
      • verdana Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 10:12
        Trzymam.
    • kornelia_sowa Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 23.08.18, 19:48
      Trzymam kciuki. Uszy do góry.


      • bovirag Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 23.08.18, 20:08
        Mój kiedyś też taki numer wywinal. Wywalił się na swoim super hiper rowerze i karetka go do szpitala wzięła. Najpierw na izbę przyjęć a potem na coś podobnego- na szczekowke czy coś.
        Wyrabal się na twarz i był tak spuchniety, że nie mogli go zbadac- myśleli, że nos polamany i że będą mu musieli zęby drutowac. Na szczęście po badaniach okazało się, że nic takiego mu się nie stało, a po urazach śladu nie było po 2 tygodniach. Będzie dobrze, zobaczysz!
        • bergamotka77 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 23.08.18, 22:40
          Mój synek wylądował na chirurgii szczękowej po złamaniu kości oczodolu gdy się przewrócił na schodach. Oby nie był to ten przypadek choć i u nas wszystko skończyło się dobrze. Zdrowia i kciuki trzymam!
    • melancho_lia Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 23.08.18, 20:05
      Trzymamy. Będzie dobrze.
    • asia_i_p Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 23.08.18, 21:46
      Trzymam kciuki i czaruję, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
    • eliszka25 niestety, nie jest zbyt dobrze 23.08.18, 23:18
      dziewczyny serdecznie dziekuje za tyle dobrych slow! niestety, nie mam zbyt dobrych wiadomosci. maz tak naprawde nie wie, co sie stalo, ale polecial centralnie na twarz i cala twarz jest zmasakrowana, ale naprawde zmasakrowana, w doslownym tego slowa znaczeniu. oprocz twarzy w zasadzie nic nie ucierpialo specjalnie, troche poscierane rece, ale nic wielkiego. za to twarz..... no ja sie przestraszylam, jak go zobaczylam.

      w kazdym razie mial robione najprzerozniejsze badania, wlacznie z rezonansem magnetycznym i oprocz twarzy nic powaznie nie ucierpialo. poki co nie bylo tez zadnych krwawien wewnetrznych, wiec stan nie jest zagrazajacy zyciu. jednak na twarzy maz ma zalozone 700 szwow, a wiekszosc kosci twarzoczaszki jest polamana. po weekendzie czeka go operacja, bo beda mu skladac twarz do kupy, wiec bede miala jakies 7 godzin nerwow pod sala operacyjna.

      czyli nie jest tragicznie, ale nie jest tez niestety dobrze. na dodatek jestem z tym wlasciwie sama, a maz lezy w odleglym szpitalu. to z jednej strony dobrze, bo to jeden z najlepszych szpitali w szwajcarii, ale z drugiej strasznie utrudnia mi to logistyke, bo musze jakos ogarnac szkole dzieciakow i dojazdy do tego szpitala.

      jestem roztrzesiona troche i nie wiem, czy zrozumiale to opisalam. musze jakos ogarnac sie logistycznie i to szybko.

      jeszcze raz dziekuje za wasze kciuki i poczarujcie jeszcze troszke, ok?
      • ewa_mama_jasia Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 23.08.18, 23:34
        Będę trzymać. Słuchaj, a nie dałoby się dzieciaków zabrać ze szkoły na dzień - dwa jak będziesz w tym drugim miescie gdzie jest szpital? Wynajmij pokój dzienny w hotelu na noc, dwie, będziesz miała dzieciaki na oku a i męża odwiedzisz. Jeśli masz pomysł jakąs przyjaciolke to niech przyjedzie rano, zajmie dzieciaki, a Ty jedź do szpitala odwiedzić męża. Pod salą operacyjna nie musisz czekać tych 7 godzin przecież.
        • eliszka25 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 23.08.18, 23:49
          z tym pokojem, to nie jest taki glupi pomysl. roztrzesiona glowa nie mysli logicznie. tylko sie zastanawiam, czy zabierac chlopakow do taty. oni by oczywiscie chcieli, ale moj maz wyglada naprawde strasznie i nie jestem pewna, czy to bylby dobry pomysl. zwlaszcza mlodszy jest bardzo wrazliwy i wszystko przezywa bardzo. jak zobaczy ojca w takim stanie, to nie wiem, czy tego w jakis sposob nie "odchoruje". poza tym on sam ma za soba pobyty w szpitalu i operacje i od tego czasu bardzo boi sie takich rzeczy, wiec sama nie wiem, czy go brac do taty juz teraz. moze poczekam chociaz, az go poskladaja, bo teraz twarz mojego meza ma dosyc dziwne ksztalty.

          pod sala raczej nie bede siedziec przez cala operacje, napisalam to bardziej w przenosni, ale denerwowac sie i tak bede, wiec w sumie nie ma znaczenia, gdzie.

          nie wiem jeszcze, kiedy ta operacja ma byc. terminu jeszcze nie znamy. moze jutro cos powiedza.

          acha, kolezanke mam. dzisiaj zajela sie chlopakami, ale ona pracuje i nie zawsze moze. na szczescie moje chlopaki juz nie malutkie i od biedy posiedza tez jakis czas sami, ale wolalabym jednak, zeby chociaz mieli dokad pojsc w razie problemow. mam uczynnych sasiadow, wiec mam nadzieje, ze uda mi sie to jakos zorganizowac.

          za kciuki serdecznie dziekuje
          • ewa_mama_jasia Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 23.08.18, 23:58
            Chłopaków do ojca nie bierz, nie ma sensu. Tylko się zdenerwuje I dołoża stresu Tobie i mężowi. Powiedz, że ze nie wolno dzieci wprowadzać na ten oddział i koniec. Jak posiedzę sami, to chyba lepiej wyjechać z nimi do miasta gdzie szpital. Posiedza w pokoju jak będziesz u meza, poogladaja telewizję a potem na spokojnie do nich wrócisz. Nie będziesz się martwić że korek na drodze, że pociąg się spozni a dzieciaki siedzą w szkole czy same godzinami w domu.
          • melancho_lia Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 00:00
            Trzymaj się. Myślę o was i kciuki trzymam.
          • mikams75 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 08:47
            to trzymam kciuki dalej, bardzo mocno. Do ktorego miasta go przewiezli?
            W szpitalach jest swietna opieka, wiec mysle, ze nie ma potrzeby, zebys siedziala przy mezu dlugie godziny.
            Jak moj maz byl w szpitalu to byl mocno oslabiony i chcial spac i moje towarzystwo go dodatkowo meczylo, halasujace dziecko tym bardziej. Dowozilam wiec ksiazki, cos dobrego do jedzenia (choc dobrze karmili) i dotrzymywalam towarzystwa telefonicznie.
            Dzieci tez bym nie brala do szpitala - beda sie wszyscy stresowac jeszcze bardziej, niech chlopaki z tata przez telefon pogadaja, oszczedzilabym dzieciom takiego widoku taty i dodatkowego stresu tacie. A on nie ma calej twarzy zabandazowanej, ze widac wszystko?
            Kurcze, jak to sie stalo, ze kask nie uchronil wcale twarzy? Mial dobrze zalozony?
            Wspolczuje stresow.
          • ira_08 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 18:07
            Będzie dobrze! Najważniejsze, ze nie ma obrażeń wewnętrznych, uszkodzeń mózgu. Twarz mu złożą ☺ Jesteście w Szwajcarii, nie w powiatowym szpitalu w Beskidach, jakby nie patrzeć w tym nieszczęściu nie mógł lepiej trafić.
      • milka_milka Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 23.08.18, 23:38
        Trzymam kciuki. Dobrze, ze mąż ma świetna opiekę , zobaczysz, pomogą mu. Przesyłam Ci ciepłe myśli.
        • minniemouse Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 00:07
          najwazniejsze ze nie ma obrażeń wewnętrznych - chwala panu.
          z logistyka poradzisz sobie na dniach, zawsze wszystko układa sie "w praniu".
          trzymam kciuki aby operacje szly jak po masle a maz goil sie jak ta lala.

          Minnie
      • fornita111 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 00:15
        Trzymaj sie.
      • bergamotka77 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 00:34
        Eliszka dzięki że napisałaś bo się martwilam. Przesyłam ciepłe myśli dla was. Oby mąż się szybko i pięknie wygoil! Na pewno ma doskonałą opiekę medyczną i to najważniejsze. Może rodzice kogoś z was mogliby przyjechać przejac dzieci choc na tydzień?
        • bi_scotti Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 01:06
          Przeczytalam mezowi ku przestrodze, eh ... Ja nie wiem co to z tymi chlopami jest ale Twoj nie jest pierwszy (oby byl ostatni!), o ktorego przykrych skutkach rowerowania sie dowiaduje ...
          Well, dobrze, ze glowa cala, buziaczek mu wyreperuja. Ale co sie nacierpi, to jego sad Info to power wiec pogadaj na spokojnie jeszcze raz z doktorami ile czasu przewiduja (w najgorszym przypadku) na recovery, jak to bedzie wygladalo, jakie beda etapy etc. Moze moglabys sciagnac do siebie mame ne tydzien-dwa? Daloby sie? Bo pewnie bedziesz troche potrzebna temu biedakowi "bez twarzy" smile Kurcze, strasznie mi go zal! Pomijajac bol i szpital to on sie tez musi okropnie glupio czuc, ze tak mu sie skonczyla przejazdzka na rowerze. Zal faceta.
          Trzymaj sie, Eliszka, wiesz jak jest: ... po nocy nadchodzi dzien a po burzy spokoj ... smile
          I jeszcze jedno, pros o pomoc! Nie wstydz sie ani nie krepuj. Pros mamy kolegow swoich synow, sasiadow, kogo tam mozesz i masz wokol siebie. Ludzie sa dobrzy tylko czasem nie wiedza jak moga konkretnie pomoc. Gdy im powiesz, mozesz sie sama zdziwic ile dobrego mozesz dostac smile Trzymam kciuki za gojenie sie meskiej twarzy w Szwajcarii no kciuki za Ciebie zebys dala rade! Dasz na pewno. Cheers.
      • ashraf Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 01:19
        Ktory to szpital? Super, ze uni, bo na pewno maja tam najlepszych specjalstow! Wiem co przezywasz, w lutym maz polamal sie na nartach, przeszedl skomplikowana operacje i wymagal opieki, a ja bylam w zaawansowanej ciazy, no i jeszcze musialam go na ta operacje sciagnac z Wloch! I wiesz co? Wszystko jest do przezycia. Powtarzalam sobie, ze polamal noge, a nie kregoslup, ze nie ma urazow mozgu ani organow wewnetrznych, ze sie zrehablituje i bedzie sprawny. Twojemu mezowi tez naprawia twarz, jakis czas bedzie srednio piekny, ale to nie jest rana od oparzenia czy postrzalu, jak zejdzie opuchlizna to powoli bedzie wracac do normy. Dopilnuj wszystkich formalnosci ubezpieczeniowych, ja podalam siebie jako osobe kontaktowa i podawalam wszystkie niezbedne informacje. Pamietajcie tez, ze czesto wypadkowe pokrywa wiecej niz twierdzi szpital, u nas np. mowili, ze na pewno ubezpieczyciel odmowi placenia za rehabilitacje w domu, bo jest za mlody, a udalo sie bez problemu. Zbieraj kwitki za wszystkie opatrunki i inne drobiazgi kupowane bez recepty, ja to wysylalam raz na miesiac z Fallnummer i za wszystko mi zwrocili. Powodzenia!!!
      • anika772 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 05:48
        Eliszka, trzymajcie się z mężem. Proś o pomoc, na pewno ktoś Ci pomoże ogarnąć logistykę.
      • rosapulchra-0 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 06:10
        Napisałaś bardzo zrozumiale. Super, że twojemu mężowi porobili dużo badań. Mój kolega lat temu miał podobny wypadek. Twarz też zmasakrowana, ale z badań to mu tylko RTG zrobili. Po kilku dniach wysłali do domu. W domu, jakieś trzy tygodnie później zemdlał. I dopiero wtedy miał zrobioną tomografię głowy i wyszło, że miał tam jakiegoś krwiaka.

        Trzymam mocno kciuki, żeby wszystko było OK. Operacja konieczna, jeśli ma połamane kości twarzoczaszki. Wierzę, że będzie dobrze i wysyłam jak najlepsze fluidy.
        A na razie dzieciom go nie pokazuj. Najpierw mu porządne opatrunki założą, żeby za bardzo go nie było widać.
        • rosapulchra-0 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 06:13
          A. Jeszcze jedno - jeśli sama przeżyłaś szok widząc męża po wypadku, to oszczędź tego widoku dzieciom póki co.
          A ten mój kolega miał wypadek, bo zjeżdżał ze stromej góry i wjechał w wystający konar i zarył twarzą już w chodnik. Ja się poryczałam, gdy go zobaczyłam po wypadku, bo wtedy młodziak był, miał 23 lata, w Warszawie tylko studiował, jego rodzina dopiero po tygodniu go zobaczyła, bo to były czasy, że komórki były rzadkością.
        • astomi25 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 07:10
          Rosa czy zdarzylo sie chociaz jeden jedyny raz ze Ty nie znasz podobnego przypadku/znajoma taka masz/ kuzynka tez... etc.
          Znasz chyba normalnie wszystkich ludzi na tej planecie.
          Eliszka! Mezowi zycze duzo duzo zdrowia i sil w dochodzeniu do zdrowia. I Tobie oczywiscie rowniez. Nie bede oryginalna jak napisze, trzeba sie cieszyc ze nie ma obrazen wewnetrznych no i ze lezy w Szwajcarii.
          Bedzie dobrze. A synow na razie do niego nie zabieraj.
          • rosapulchra-0 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 13:13
            Ogarnij się astomi. Nawet w takim wątku musisz szukać powodu do awantury. EOT.
            • astomi25 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 13:25
              Sama sie ogarnij i przestan wymyslac. Nizej doczytalam jeszcze ze i kolezanka miala wypadek i oczywiscie TY zaraz potem ja widzialas i strzaskany kask tez. Taaa...To jakas jednostka chorobowa.
              • rosapulchra-0 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 25.08.18, 09:15
                Tak. Napisałam o dwóch znanych mi przypadkach. Kolega zjeżdżał ze stromej górki na rowerze i miał wypadek. Sytuacja miała miejsce 20 lat temu. W zeszłym znajoma moich córek miała wypadek na motorze. Odwiedzaliśmy ją kilka razy w szpitalu, na nogę miała założoną specjalną ramę i nosiła ją 7 miesięcy. Widziałam też kask, bo ta znajoma u nas chwilę mieszkała, a kask był jedyną rzeczą, jaka jej po tym wypadku została, kask był zoorany z jednej strony, więc domyśliliśmy się, że gdyby go nie miała, to prawdopodobnie nie miałaby też policzka.
                Masz jakiś problem? Nie musisz mi wierzyć, ale nie rzucaj oskarżeń pod moim adresem, że kłamię, bo żadnej pewności nie masz. Domyślam się, że żyję znacznie dłużej od ciebie i siłą rzeczy widziałam więcej niż ty. Dlatego ponawiam prośbę - ogarnij się i przestań zaśmiecać wątek swoimi urojeniami na mój temat, bo nie o tym tu mowa. Ostatni i ostateczny EOT. Nie lubię rozmawiać z głupimi i wrednymi ludźmi.
                • astomi25 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 25.08.18, 11:30
                  No ale ty widzialas wszystko i wszystkich, znasz kazdy mozliwy przypadek jaki jest omawiany na forum, masz takich znajomych, to spotkalo twoja matke, podobny przypadek byl u sasiadow. I to wszystko widzialas, zobaczylas i dotknelas big_grin Nie pisze duzo na dorum, czytam co pare dni jak znajde chwile. Ale twoja mitomania szybko rzucila sie w oczy.
                  Poza tym nawet jakbys zyla sto lat, to sila rzeczy nie jest mozliwe doswiadczyc wszystkiego. A ty owszem wszystko plus jeszcze troche.
                  Ja tez nie lubie rozmawiac z glupimi ludzmi. Dlatego nie bede juz dyskutowac. Wiem za to juz na 100 % ze wszystko co tu napiszesz, trzeba podzielic conajmniej przez dwadziescia piec.
      • biszkopty35 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 06:14
        A można się za niego pomodlić? Z zasady nie czaruję, a w kciuki nie wierzę.
      • cauliflowerpl Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 06:45
        Rety, eliszko, bedzie dobrze. Trzymam dalej.
      • kropkacom Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 06:50
        Ech... No nie jest fajnie, ale mogło być gorzej. Trzymaj się. Finalnie będzie ok. Zobaczysz, ogarniecie to.
      • kaskaz1 Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 08:37
        700? Czy to jest możliwe?
      • katja.katja Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 24.08.18, 09:27
        Bardzo Ci współczuję, najgorzej to być samemu na obczyźnie. sad
        No, ale jednak wewnętrznych urazów nie ma, to najważniejsze.
        • nawoyka Re: niestety, nie jest zbyt dobrze 26.08.18, 11:21
          Najgorzej to być samotnym wśród swoich chyba.
    • rosapulchra-0 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 05:56
      Było to wczoraj wprawdzie, ale trzymam kciuki teraz i mam nadzieję, że się przydadzą.
    • tojamarusia Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 05:59
      Będzie dobrze. Trochę bólu i nerwów ale dobrze, że nic więcej się nie stało.
      Mój mąż 2 m-ce temu miał wypadek na rowerze. Dobrze, że zawsze jeździ w kasku bo prawdopodobnie nie przeżyłby albo byłby rośliną. Skończyło się na całkowitym zerwaniu wiązozrostu barkowego- jakoś tak się to nazywa. Jest połatany na płytkę z hakiem i gwoździe, ma zerwane ścięgno w kciuku i nie może go zginać oraz ograniczoną ruchomość w łokciu. Mam nadzieję, że wszystko da się jakoś naprawić. Ale jak zobaczyłam ten roztrzaskany kask...
      • rosapulchra-0 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 06:16
        Nasza znajoma miała wypadek na motorze. Motor do kasacji, a ja widziałam jej popękany kask bez tej szybki na oczy, bo się rozwaliła w drobiazgi. Kask był tak zoorany od strony twarzy, że prawdopodobnie, gdyby go nie miała na sobie, to nie miałaby policzka. Dziewczyna złamała nogę w kolanie, potem przez siedem miesięcy nosiła metalową ramę na nodze.
    • jeszcze_blizniaki Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 07:16
      trzymam kciuki.
      Nie pokazuj dzieciom taty w kiepskim stanie.
    • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 08:04
      moze to glupie, ale zaczelam dzien od ematki. nie mam z kim pogadac, to sobie chociaz z wami popisze.

      dziekuje za wasze kciuki, czary i modlitwy. ktos mnie pytal, czy modlic tez sie moze, jasne, ze tak! sama sie wczoraj modlilam przed snem. noc przetrwalam. bylam zmeczona i w sumie bardzo spiaca, ale cos mi nie dawalo zasnac. gdzies po 2 chyba w koncu zasnelam. nie mam zadnych wiadomosci ze szpitala, wiec biore to za dobry znak, ze nic zlego sie nie stalo.

      tak zdroworozsadkowo, to macie racje, ze nie jest az tak zle, bo uszkodzen zagrazajacych zyciu wlasciwie nie ma. jednak mam ciagle przed oczami twarz mojego meza i ryczec mi sie chce, ale lzy jakos nie przychodza. chcialabym tam z nim byc, ale nie dam rady, nie mam jak. dzieci tez sa wazne, a on jest pod dobra opieka. przynajmniej tak to sobie tlumacze. pojade dzis, to moze czegos wiecej sie dowiem.

      w sumie sama nie wiem, co chcialam napisac, ale tak jakos mi razniej z wami. przepraszam, ze odpisuje tylko tak zbiorczo. nie mam za bardzo glowy i czasu na odpisywanie kazdej z was z osobna, ale doceniam kazdy serdeczny wpis. to dla mnie wiele znaczy, robi sie cieplej na sercu. jeszcze raz wam dziekuje dziewczyny!
      • chocolate-cakes Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 08:26
        Trzymaj się kochana smile
        Będzie dobrze, jest pod opieką.

        Mój też się wczoraj wywalił na rowerze jadąc rano do pracy. Nie jest źle, problem z ręką ale oczywiście wrócił rowerem.
        Trzymaj się.
      • ewa_mama_jasia Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 08:27
        Trzymaj się. Dla siebie, męża i dzieci.
      • cauliflowerpl Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 08:45
        Trzymaj sie mocno eliszko, wszystko bedzie dobrze. Najwazniejsze, ze nic mu nie zagraza.
      • mikams75 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 09:12
        wpisalam sie juz wyzej pod twoim postem... ale jeszcze dopisze.
        jesli go przewiezli do USZ i trzeba mu cos na szybko dowiezc dzisiaj to daj znac.
        Twoj pobyt w szpitalu nic by nie zmienil, on pewnie jest na lekach i to nie slabych, potrzebuje snu, odpoczynku, zbierania sil na operacje a nie towarzystwo zestresowanej zony.
        Ja kiedys tez musialam w nocy meza samego taksowka wyslac do szpitala, bo jakbym wywlokla z lozka male dziecko to by byla wlaczona denerwujaca syrena na 3 godziny uncertain Po szybkiej analizie uznalam, ze to nie ma sensu.
      • melancho_lia Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 09:13
        Domyślam się że ci ciężko. Ematka pomaga, sama parę razy pisałam (jak mąż do szpitala pojechał a ja siedziałam z maluchami w domu i na wieści czekałam). Myślę o tobie i też się pomodlę.
      • klamkas Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 09:15
        Trzymaj się dzielnie, a my tu trzymamy za was wszystko co się da.
      • gama2003 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 09:20
        Dołączam do kciukitrzymających.
        W tym strasznym stresie niech Cię pociesza fakt, że mąż jest pod doskonałą opieką. Szybko trafił w objęcia fachowców, zobaczysz, naprawią co trzeba i mąż będzie jak nowy. O sobie też pamiętaj, masz jeść i spać. Przytulam z calych sil.
      • anika772 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 09:24
        Dbaj o siebie i swój odpoczynek, bo potrzebujesz sił.
      • pade Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 09:31
        Trzymaj się mocno Eliszka. Bardzo Ci współczuję. Mężowi teżsad
      • mamma_2012 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 09:31
        Nie zdziw się i nie przestrasz się jak dziś będzie wyglądał gorzej, bo opuchlizna i siniaki pojawiają się przecież z czasem, ale pamiętaj, że znikają bez śladu.
        Trzymaj się!
        Jak się da niech mąż zadzwoni do dzieci to powinno je trochę uspokoić.
      • berdebul Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 09:32
        Trzymaj się, małżonek w dobrych rękach więc sobie poradzi. I tak za dużo nie porozmawiacie, jak ma 700 szwów na pyszczku. Może powinien jezdzic w jakiejś osłonie twarzy, kasku z przyłbicą, jak rycerz. wink
        Dopytaj lekarzy, ile mniej więcej potrwają kolejne etapy leczenia, żeby przypadkiem nie popędził na rower zbyt wczesnie.
        Jeszcze raz - trzymaj się!
      • arwena_11 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 10:29
        Eliszka, trzymam mocno kciuki i dołączam męża do intencji modlitewnych. Będzie dobrze. Najważniejsze, że nie ma obrażeń neurologicznych. Reszta się wygoi smile. Pisz - bo to pomaga. Zawsze lepiej wyrzucić emocje i trochę odetchnąć smile
        • straggly Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 11:02
          Trzymam kciuki i ogarnięcie to jakos razem. Dzieci moze wyslij na troche do kolegów, beda zajęte, a rodzice tez na pewno chetnie pomogą w takiej sytuacji. Pisz i czytaj ile wlezie, pamietam jak mi ematka pomogła jedynie wspierając jak bylam na neurologii z dzieckiem - informuje przy okazji ze zawroty glowy minęły, a lekkie bóle zostały zdiagnozowane jako naczynioruchowe/migrenowe. W tej chwili u nas sytuacja całkowicie opanowana i młody ma sie swietnie. A jeszcze w maju i czerwcu ryczałam przed rezonansem i przeczesując internet. Wy tez niedlugo bedziecie ten wypadek wspominali jedynie, zobaczysz! Przytulam.
        • little_fish Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 11:03
          Trzymam kciuki żeby proces gojenia przebiegał szybko i bez powikłań. Dbaj o siebie. Przytulam mocno
      • lilia.z.doliny Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 11:33
        eliszko, sciskam mocno smile. powiem tak- skoro juz musial sie wywalic na tym rowerze, to szczescie w nieszczęściu, ze nue jest poharatany wewnętrznie. moja znajoma przeszla podobny wyoadek. wygladala tak, ze nasz szef, kiedy ja zobaczyl, to sie rozplakal. kobita swoje przeszla w szpitalu, ale teraz, po kilku misiacach, sladu nie ma. trzymajcie sie dzielnie i blogoslawcie kierunek.emigracji. leoiej chyba nie mozna trafic ze sluzba zdrowia smile
      • qs.ibidem Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 11:37
        Dosyłam trochę energii.
        Trzymaj się!
        • jan.kran Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 11:45
          Bardzo serdecznie o Tpbie mysle i wspieram.Nie wiem czy jest sens zabuerac dzici do pokoju hoteloweo,taty i tak nie powinny teraz widziec.Korzystaj zpomocy sasiedzkiej ,przeciez wiesz ze sama bys pomogla w takiej sytuacji.Na pewno szok widziec meza w takim stanie ale nie jest w zagrozeniu zycia i niebawem stanie na nogi.Sciskam.
      • madzioreck Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 11:42
        Wcale nie głupie, pisz ile potrzebujesz, a my dalej czarujemy i trzymamy kciuki smile
        No niefajnie, że buziak pokiereszowany, ale dobrze, że nic więcej. Nastawią co trzeba, zrośnie się i wygoi. To zawsze wygląda dużo gorzej, niż jest. A po dniu czy dwóch jeszcze gorzej, bo puchnie, bo siniaki, ale to wszystko zejdzie. Trzymaj się, pamiętaj, żeby zadbać o siebie, jeść, spać. Wszystko będzie dobrze <ikonkę tulenia ktoś widział> smile
      • jola-kotka Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 11:47
        Spokojnie , wszystko bedzie ok pewnie jedyna pamiatka po tym wszystkim bedzie troche blizn i tyle a na to sa sposoby . Najwazniejsze ze takie tylko sa uszkodzenia . Mysl pozytywnie i trzymaj sie.
      • folivora Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 11:55
        Dołączam do trzymających kciuki. Dzieciom taty nie pokazuj, pokiereszowana twarz nie jest miłym widokiem, ale powiem ci coś - to przechodzi. Serio, mój kolega miał wypadek samochodowy, sarna wyskoczyła na drogę i niedoświadczony chciał ją ominąć i walnął w drzewo. Szyba się zbiła i pokiereszowała mu twarz, poza tym jak twój mąż miał połamane kości - jak go zobaczyłam to też się poryczałam nad jego nieszczęściem, że taki młody i przystojny, a teraz będzie chodził jak potwór Frankensteina. A teraz po wypadku nie ma śladu poza jedną małą blizną na policzku, która jeszcze mu dodaje urody wink No, będzie dobrze. Trzymaj się i nie przejmuj się, do wesela się zagoi.
      • jkl13 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 24.08.18, 17:56
        Trzymaj się jakoś Eliszko i pamiętaj, że musisz też dbać o siebie. Będziesz potrzebna mężowi po wyjściu że szpitala i chłopakom. Najważniejsze że mąż jest pod dobrą opieka, poskladaja go do kupy, choć przez jakiś czas na pewno nie będzie najpiękniejszysmile
        Pomodle się dzisiaj za was i kciuki też potrzymam. Będzie dobrze.
      • pani_tau Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 11:36
        Znajomy miał podobny wypadek, kości jarzmowe w drzazgach, a wyglądał tak, że gdy go zobaczyłam na trzeci dzień po wydarzeniu to byłam pewna, że go czekają wieloletnie peregrynacje po gabinetach chirurgow plastycznych. A tu się wszystko zagoiło praktycznie bez śladu! Ja rozumiem, że szpital, specjaliści, chirurgia twarzoczaszki, ale i tak byłam w szoku, bo następnym razem zobaczyłam go prawie rok później i mowę mi odjęlo - no ja nie wiem jak oni to zrobili.
    • eliszka25 nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 00:05
      byłam dziś u meza. zgodnie z przewidywaniami, dzisiaj wyglada jeszcze gorzej niz wczoraj, bo bardziej spuchl i zsinial. na twarz mial zalozona chlodzaca maske, w ktorej krazy plyn, chlodzony przez maszyne, do ktorej maska jest podlaczona. wyglada to troche przerazajaco, ale ma przyspieszyc gojenie i schodzenie opuchlizny. wczoraj maz byl najwyrazniej w szoku, bo twierdzil, ze nic go nie boli. dzisiaj juz czuje bol, ale jest dobrze zaopiekowany pod tym wzgledem. co kilka godzin ma podczepiana kroplowke ze srodkiem przeciwbolowym. przez opuchlizne nie mogl wlasciwie otworzyc oczu, mowic czy przelykac. bardzo spuchly mu usta, ale nic dziwnego, bo sa pozszywane na wszelkie mozliwe sposoby.

      sa jednak i dobre wiesci. dzis moze juz wstawac i je na siedzaco sam. wprawdzie wyglada to jak karmienie niemowlaka, ale nawet radzi sobie z lyzka, wiec nie jest az tak zle. sztywny kolnierz na szyi zastapiono gabkowa opaska. uszkodzen kregow szyjnych podczas badan nie stwierdzono, ale dla pewnosci do poniedzialku ma miec szyje usztywniona.

      znamy termin operacji, bedzie we wtorek. opis przedstawiony przez lekarza brzmial jak z horroru lub jakiegos filmu science fiction i o malo nie padlam, jak mi to wyjasnial, ale dostalismy zapewnienie, ze po operacji maz bedzie jak nowy. najbardziej ucierpialo czolo, wiec operacja bedzie polegala na tym, ze "zdejma" mezowi twarz, poskladaja kosci, naloza tytanowa siatke i przyszyja twarz na powrot. dla mnie kosmos, ale lekarz robi na nas dobre wrazenie, jest przekonujacy i sprawia wrazenie takiego, ktory wie co mowi i robi. w kazdym razie dziala uspokajajaco.

      przypadl mi dzis w udziale bardzo niemily obowiazek poinformowania o sytuacji doroslego syna meza, mieszkajacego w polsce. obowiazek niemily, bo chlopak jest dla nas czescia rodziny, dopiero co spedzilismy razem tydzien wakacji, a teraz musialam zostawic go samego z takimi wiesciami. zle mi z tym, ale nic nie poradze. zapewnilam, ze nie ma zagrozenia zycia i ze bede na biezaco informowac, powiedzialam, ze w kazdej chwili moze dzwonic czy przyjechac, jesli poczuje taka potrzebe. nic wiecej nie jestem w stanie teraz dla niego zrobic. no moge jeszcze kupic bilet, jesli go to finansowo przerosnie. cholera, szkoda mi tego mlodziaka teraz sad

      mam tez dylemat odnosnie odwiedzin naszych chlopakow u taty. mlodszy bardzo chce pojechac. dzis pytal mnie kilka razy, czy jutro pojedziemy. do tego maz chyba boi sie tej operacji (co mnie w sumie nie dziwi) i tez chce zobaczyc chlopakow. mowil, zebym ich przywiozla w niedziele. no i na dodatek najstarszy syn meza tez mi powiedzial, ze on by w takiej sytuacji chcial jechac do taty. no i teraz mam niezly zgryz. dzisiaj maz wygladal naprawde strasznie. boje sie, ze moj mlodszy bedzie przerazony, jak zobaczy tate w takim stanie sad. poki co chlopakom powiedzialam, ze tata bedzie mial operacje, ale na razie dzieci nie moga go odwiedzac i bede sie dowiadywac, kiedy moga. z mezem ustalilam, ze w niedziele rano da mi znac, czy opuchlizna jest mniejsza i przynajmniej moze otworzyc oczy i wtedy zdecydujemy. no kurde nie wiem, co mam teraz zrobic. ja bym ich najchetniej nie zabierala, ale te dzisiejsze rozmowy daly mi do myslenia.... musze sie przespac z tym problemem.

      jeszcze raz dziekuje za wasze wsparcie, cieple slowa, kciuki, modlitwy, czary, czy co tam przesylacie. to jest naprawde niesamowite, jak bardzo pomaga swiadomosc, ze gdzies tam w swiecie tyle osob nam dobrze zyczy. cieplej sie robi na sercu. jestem tez wdzieczna za wszelkie rady. ja dzialam mechanicznie i czasami nie mysle logicznie, a jak sobie was poczytam, to mi latwiej sie troche pozbierac.

      jesli operacja pojdzie dobrze i nie bedzie zadnych komplikacji, to za tydzien o tej porze maz bedzie juz w domu. tej mysli sie trzymam na dzis.

      dobranoc kochane. we wtorek znow was poprosze o wsparcie.
      • bialeem Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 00:20
        Jestem mało empatyczna i zaczęłam pisać coś o technikaliach skóry więc przestanę. Masz dosłownie najlepszych lekarzy opiekujących się mężem i jego najważniejsza część nie ucierpiała (mam na myśli mózg zboczuchy). Nie mam dzieci, ale bym ich na ten widok nie wystawiała. Operacja na samej twarzy praktycznie nie ma "życiowych" konsekwencji więc zobaczą go jak już on będzie mógł ich widzieć.
      • bergamotka77 Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 00:33
        Eliszka jesteś taka ciepła i kochana....Zycze wam z mężem jak najlepiej. Będzie jak nowy, bez obaw! Z dziećmi zdecydujecie sami jak uznacie, że wyglada lepiej. Pomimo tej sytuacji jesteś taka dzielna! Uściski,przytulam i sle moc dobrej energii na czas operacji i po!
      • kkalipso Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 01:07
        W takich wątkach nie wiem co pisać, bo się boję że cokolwiek napiszę wypadnie źle. Dla męża życzę szybkiego powrotu do zdrowia a Tobie dużo siły i cierpliwości żeby to wszystko udźwignąć. Mojemu mężowi zdejmują gips w poniedziałek i też się martwię czy z nogą będzie wszystko ok (całe wakacje) mieliśmy pod górkę i mimo pierwszego szoku potem jakoś poszło i daliśmy radę czego i Wam życzę.
        • bi_scotti Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 01:26
          Eliszka, Sloneczko, jest dobrze. Powaznie mowie. Co ma sie goic, to sie zagoi. Co musi byc zoperowane, bedzie naprawione we wtorek. Jest plan, sa professional wykonawcy, nie moze byc lepiej! Gleboki oddech, hallelujah i do przodu smile Meza zal, bo go jeszcze troche poboli i pewnie przez kilka tygodni bedzie wygladal niespecjalnie wyjsciowo ale ogolnie wszystko brzmi pozytywnie. Relax smile
          Nie znam Twoich syneczkow, swoich bym wziela do taty no problem. Oczywiscie, po uprzednim dokladnym (!) wytlumaczeniu jak tata moze wygladac zeby zminimalizowac szok. Dzieci mysla inaczej. Gdy nie widza taty, wyobraznia dziala - boja sie. Gdzies po cichu Ci nie wierza, ze wszystko bedzie OK. Musza zobaczyc, dotknac, posluchac, powachac. Nawet jesli to jest przykry widok, to zawsze lepsze niz to, co dzieciaki potrafia sobie w lebkach same wykombinowac. Dorosli tego nie doceniaja. Wydaje im sie, ze chronia dzieci przed przykroscia gdy w rzeczywistosci powoduja, ze dzieci sa skazane wylacznie na wlasne domysly a te zawsze sa straszniesze niz reality. Ale jak wyzej, Ty znasz swoich chlopaczkow najlepiej smile
          Trzymaj sie dzielnie! Serdecznosci dla meza - niech sie mu wszystko goi "jak na psie" smile Cheers.
          • hosta_73 Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 09:43
            Zgadzam się z bi_scotti, odnośnie odwiedzin. Jako dziecko bardzo bym cierpiała gdybym nie mogla zobaczyć taty po wypadku. I byłabym tym przerażona. Fakt, ze tata z nimi porozmawia, ze zobaczą, ze wygląda okropnie, ale mówi i żartuję moze na nich zadziałać uspokajająco w tej sytuacji...
      • minniemouse Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 01:17
        eliszka25 napisała:
        najbardziej ucierpialo czolo, wiec operacja bedzie polegala na tym, ze "zdejma" mezowi twarz, poskladaja kosci, naloza tytanowa siatke i przyszyja twarz na powrot. dla mnie kosmos, ale lekarz robi na nas dobre wrazenie, jest przekonujacy i sprawia wrazenie takiego, ktory wie co mowi i robi. w kazdym razie dziala uspokajajaco.

        to a propos twoich niepokojow. na pewno twojego drogiego meza operacja to nie pikus ale zapewniam cie, z tego co widzialam w tv z programow typu ER, Botched (a zwlaszcza Botched z serii dla tych co "nie bylo" dla nich ratunku) itp, dla dobrych chirugow takie skladanki to rutyna.
        zrobia to sprawnie, raz-dwa, maz sie obudzi bez problemow i jesli w ogole beda jakies slady to minimalne. moze nawet niechcacy odmlodza ci go o pare lat i bedziesz musiala sie tlumaczyc skad zgarnelas takiego licealiste smile
        tak ze nie boj sie, tak jak cie lekarz zapewnial, jestescie w dobrych rekach smile
        A dzieci, hmmmm.... przyszlo mi do glowy, w szpitalu pewnie maja tego typu maske na twarz albo cos rownie hardkorowego?
        na czas wizyty z dziecmi moze bys wyciela z - bo ja wiem, plastykowego obrusa za grosze?? (ale zeby nie smierdzial!)- kolorowy wierzch, z otworami w tych samych miejscach, w bo ja wiem misie?, kotki? pileczki? i przypiela albo nakleila tasma? plasterkami? na czas wizyty dzieci.
        tu nizej w kropeczki
        a moze jakas stara maska hallowenowa ? powycinac otworki rowno z ta chlodzaca i juz lol
        tylko nie wiem czy to warte zachodu? no i lekarza trzeba zapytac czy mozna tak. ok whatever.

        Bedzie dobrze, zobaczysz. trzymam za was kciuki i wysylam good vibes
        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

        Minnie

        • simply_z Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 01:21
          Ale pieprzenie...ważne, żeby jakos z tego wyszedł. No i żeby dał sobie już spokoj z rowerem na jakiś czas, ewentualnie rekreacyjnie.
      • edelstein Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 08:52
        Eliszka dopiero przeczytalam, no to ci chlop narozrabial😭ale wszystko bedzie dobrze,nie ma innej opcji.Jak go juz zreperuja to bedzie mogl w najnowszym Bondzie zagrac☺trzymamy kciuki, ja tez po wypadku na rowerze😂
      • rosapulchra-0 Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 09:22
        Jeszcze raz ci radzę - nie pokazuj męża dzieciom na razie. Może po operacji, ale też nie od razu. A do albumu rodzinnego zrób mężowi zdjęcia i tak co kilka dni, żeby mieć kronikę gojenia się jego ran.
        Cały czas trzymam kciuki. Jesteś bardzo dzielna i silna. Wiem, że teraz ci trudno, ale z tego co piszesz - ogarniasz wszystko i jakoś jestem pewna, że świetnie sobie dasz radę.
      • lilia.z.doliny Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 09:35
        no czesc smile damy rade eliszka smile. ja w sumie chce ci tylko powiedziec, ze jestes drugim znanym mi przyoadkiem, gdy dla kobiety dziecko meza z pierwszego malzenstwa jest czlowiekiem, a nie zawalidroga i ponylka mlodosci. to jest po prostu niespotykane smile. jak kiedys bedzie ci sid chcialo to napisz cos wiecej o waszych relacjach. sciskam
      • berdebul Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 09:53
        Trzymaj się! Dostaniesz własnego robocopa. wink

        Poczekaj do niedzieli, może maska chłodząca faktycznie pomoże. Jeżeli uznasz, że nie chcesz brać dzieci, to może dzadzą radę pogadać przez telefon?
        • lilia.z.doliny Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 10:52
          Dostaniesz własnego robocopa - a nawet robochlopa big_grin
      • mikams75 Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 10:15
        a mozna go chociaz na czas wizyty dzieci okrecic bandazem, zeby zbyt drastycznie nie bylo?
        Trzymam kciuki i jestem z wami!
      • madzioreck Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 12:13
        eliszka25 napisała:

        > ale dostalismy zapewnienie, ze po operacji maz bedzie jak nowy.

        I to jest najważniejsze smile Opis faktycznie brzmi tak sobie, ale opis każdej operacji jest dość przerażający smile

        W kwestii z dziećmi niestety nic mądrego nie napiszę, bo się nie znam. Ale myślę o Was często i wspieram kciukami. Wszystko będzie dobrze smile
      • oqoq74 Re: nowe wieści ze szpitala 25.08.18, 12:23
        Eliszka, trzymam kciuki. Na pewno będzie dobrze.
        Mam znajomego, który w zeszłym roku miał wypadek na nartach w Szwajcarii. Też miał roztrzaskaną twarz, miał wstawiane tytanowe płytki czy siatki. Dziś nie ma po tym śladu.
        Trzymaj się.
      • asia_i_p Re: nowe wieści ze szpitala 27.08.18, 23:13
        Eliszka, trzymam mocno kciuki.
        Co do chłopaków, według mnie sporo zależy od tego, jak bujną mają wyobraźnię. Jeśli bardzo, to może się okazać, że wyobrażają sobie męża gorzej niż wygląda naprawdę i zobaczenie go przyniesie ulgę. Jeżeli mniej bujną, to może rzeczywiście warto ich na razie chronić.
        • eliszka25 Re: nowe wieści ze szpitala 28.08.18, 00:27
          Tylko problem polega na tym, że tata naprawdę wygląda strasznie. Jak byłam u niego w piątek, to sama patrzyłam głównie na jego ręce. Dlatego bałam się, głównie o młodszego syna. W środę ich zabiorę do taty, bo teraz jest już lepiej i właśnie nie chcę, żeby sobie wyobrażali nie wiadomo co
    • mamusia1999 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 25.08.18, 08:42
      Oczywiście trzymam i wspieram myślami. Nie bede dublowac dobrych rad dziewczyn.
      Za to w pezyplywie wisielczego humoru: jak sie taki najlepszy plastyk w kraju wezmie do roboty to na koniec dnia będziesz miała nowego chłopa. A to z pewnym stazem malzenskim nuejakk bonus jest!

      Jeszcze tylko jedno dodam: w strsie faktycznie trudno o jasność widzenia. Otoz to jest taka sytuacja kryzysowa na ktora się przeważnie ma rezerwy finansowe (ja o tym swego czasu zapomniałam) Wiec po nie sięgnij u kup sobie dowolne usługi, które cos ulatwia. Urlop pezplatny, gosposię, hotel z animacja dla dzieci etc etc
      • jan.kran Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 25.08.18, 09:15
        Ty znasz swoje dzieci najlepiej jednak z tego co piszesz ja osobiście bym poczekała do operacji.To tylko kilka dni,synom powiedz że przed operacją nie ma wstępu na oddział.Po operacji będzie z górki,możesz wytlłumaczyć że mąż tak wygląda bo był operowany ale idzie ku dobremu.Nadal posyłam masę dobrych fluidów.
        • astomi25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 25.08.18, 11:31
          Eliszka, zajrze na forum we wtorek, napisz koniecznie po operacji.
          Duzo sily wam wszystkim zycze!
          Bedzie dobrze. Nie ma innej opcji.
    • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 25.08.18, 23:02
      przeczytalam sobie wszystkie wasze wpisy i przemyslalam wasze rady. rozmawialam tez z chlopakami i chyba problem odwiedzin rozwiazal sie sam. starszy najpierw twierdzil, ze on nie chce jechac, bo to dluga podroz, czyli nudno, a w szpitalu tez bedzie nudno, bo tata nie moze mowic, wiec sobie nie pogadaja. jak go wzielam pod wlos, to sie przyznal, ze tak naprawde, to on sie boi, ze tata jakos strasznie wyglada i nie chce takiego strasznego taty zobaczyc. mlodszy poczatkowo byl entuzjastyczny i chcial jechac, ale w ciagu dnia troche rozmawialismy na temat tego, jak tata sie czuje itp. na zakupach chcieli kupic cos dobrego dla taty, ale powiedzialam, ze tata na razie nie bardzo moze normalnie jesc, troche tez rozmawialismy w domu i chyba sobie poskladal wszystko do kupy. moze zostal tez nieco zindoktrynowany przez starszego brata, w kazdym razie wieczorem stwierdzil, ze on sie boi szpitala i boi sie, ze sie taty przestraszy i bedzie sie go potem bal. szczerze mowiac, akurat w jego przypadku ja tez sie wlasnie tego boje. w zwiazku z tym nie bede ich ciagnac na sile. dzisiaj chlopaki nagrali i wyslali filmik dla taty i jutro tez chca cos dla taty nagrac. ja pojade sama w takich godzinach, zeby wrocic jeszcze przed wieczorem, zeby chlopaki zdazyli sie przygotowac do szkoly, zjesc normalnie kolacje i wyspac.

      dzisiaj mielismy spokojniejszy dzien. podskoczylismy tylko na krotko na zakupy, a pozniej pobylismy sobie razem w domu, pogralismy w planszowki, zjedlismy dobra kolacje i troche odsapnelismy. troche mnie gryzie, ze nie pojechalam dzis do meza, ale nie chce, zeby chlopaki ciagle byli gdzies podrzucani albo siedzieli sami w domu. jutro pojade na krotko sama, a z chlopakami uzgodnilam, ze jak tata bedzie juz troche lepiej wygladal, to odwiedzimy go wszyscy w srode.

      po poludniu dostalam tez nowe wiesci ze szpitala. meza przeniesli do pojedynczej sali (ma z pracy prywatne ubezpieczenie, ale poczatkowo nie bylo wolnej jedynki i lezal w dwuosobowej). odwiedzil go tez chirurg, ktory bedzie kierowal operujacym go zespolem i powiedzial, ze operacje maz bedzie mial jednak w piatek. chca porobic dokladne badania i dobrze przygotowac implanty, bo troche ich beda potrzebowac. coz, wychodzi na to, ze faktycznie bede miala w domu robocopa. dzisiaj maz byl tez u okulisty, bo jego oczy byly strasznie opuchniete i dopiero dzis moze je otworzyc ciut szerzej. poki co jakichs powaznych uszkodzen sie nie dopatrzono, ale z robieniem nowych okularow ma sie jeszcze wstrzymac. na szczescie chlodzaca maska pomaga i opuchlizna zaczela powoli schodzic i moj maz czul sie dzis nieco lepiej niz wczoraj.

      a tak w ogole, to zauwazylam dzis w lustrze, ze osiwialam. pojedyncze siwe wlosy mialam juz wczesniej, ale jestem jasna blondynka i byly praktycznie niezauwazalne, a teraz juz widac.

      musze jeszcze dodac, ze bi_scotti miala racje, ludzie sa dobrzy. posypaly mi sie propozycje pomocy. wczoraj spotkalam zupelnie przypadkowo znajoma mame, ktora tez ma dwoch synow i na dodatek starszy jest w klasie z moim starszym a mlodszy z moim mlodszym, wiec znamy sie juz od lat, ale nigdy nie przyjaznilysmy. jak sie dowiedziala, co sie stalo, to od razu zaproponowala, ze moge chlopakow po szkole wyslac do niej i w ogole ona jest caly weekend w domu, wiec moge sie w kazdej chwili zglosic i wyslac do niej moje dzieci. tak spontanicznie i bez zastanowienia. wczoraj skorzystalam z jej uprzejmosci. juro jeszcze zobacze. mam tez zapewnienia od innych znajomych i sasiadow, wiec nie jestem sama. kolega meza z pracy pomogl mi odebrac samochod z parkingu i zawiozl mnie do domu, choc dla niego to ponad godzina w jedna strone. no ogolnie uslyszalam duzo cieplych slow od wielu osob. za wasze wsparcie tez jestem bardzo wdzieczna. nie pisze duzo, bo jakos nie mam natchnienia, wieczorami mnie nachodzi, ale w ciagu dnia czytam sobie wasze wpisy i mi to tez pomaga.

      serdecznie wam wszystkim dziekuje!!!
      • little_fish Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 25.08.18, 23:24
        Oby tak dalej - niech otacza cię ludzka życzliwość, a wszystko będzie łatwiej znieść. Trzymam kciuki za operację.
        Co do synów - myślę że słuszną decyzję podjęłaś. A może jak będziesz u męża da radę nagrać dla chłopaków kilka słów na dyktafon. Ściskam mocno
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 00:40
          dziekuje za kciuki. z nagrywaniem meza moze byc problem, bo on ma bardzo pokiereszowane usta. jak wczoraj u niego bylam, to praktycznie nie mogl mowic, a jak juz cos mowil, to ciezko bylo to zrozumiec. moze do jutra opuchlizna troche zejdzie i da rade mowic, zobaczymy.

          a swoja droga, to dziwne, ze usta, w ustach i wokol ust ma szew na szwie, bo byl bardzo pokiereszowany, ale zebow nie wybil. znaczy ciesze sie, ze nie wybil, ale dziwie sie, jak mu sie to udalo.
          • joa66 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 10:22
            eliszka - może zawieź męzowi audiobooki (w formie, której najłatwiej będzie odłsuchiwać)? Może pomoże mu to oderwać się na chwilę od tego wszystkiego.
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:04
              Dzięki za radę. Też o tym myślałam. Dzisiaj się zobaczymy i mu zaproponuję i spytam, co konkretnie by chciał. Chociaż ma teraz prywatny pokój i wielki tv, więc jakaś rozrywka jest. Opuchlizna z oczu mu schodzi i może je w końcu otwierać, więc może i tv się przyda
              • bergamotka77 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 13:57
                No i ma szczęście, ze żyjecie w kraju z taka służbą zdrowia (Szwajcarzy zyja najdłużej z Europejczyków o ile dobrze pamiętam dane). No i nawet prywatny pokój czy tv to luksusy jakich nie ma w PL więc dobrze, że leczy się tam. Wierze we współczesną medycynę i lekarzy. Sama czekam na info od lekarzy czy mój syn będzie miał wydłużana nogę więc chetnie pokibicuje wam w powrocie do zdrowia w oczekiwaniu na swoje wieści.
                • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 23:08
                  z ta sluzba zdrowia, to racja. juz nie jeden raz okazalo sie, ze obralismy chyba najlepszy kierunek emigracji pod tym wzgledem.

                  pamietam twoje wpisy o problemie syna. tez trzymam za was kciuki i dobrze robicie, ze tego nie zaniedbujecie. ja tez mam jedna noge krotsza, niewiele, jakis 1 cm, ale ortopeda to olal, kiedy mama poszla ze mna, gdy bylam mala, a teraz jedno kolano mam zuzyte jak 80-latka i najprawdopodobniej za kilka lat bede musiala miec wstawiona proteze. twoj syn jeszcze rosnie i pewnie mozna to bedzie "naprawic", czego wam zycze.
                  • bergamotka77 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 02:06
                    Dzięki eliszka jesteś kochana naprawdę. Nic dziwnego, że spotykasz się z taką sympatią. Dużo zdrowia dla męża i szybkiej rekonwalescencji! Będę się we wtorek za niego modlić i nasz lot również, bo ostatnio mnie stresuja wyprawy do stolic europejskich. Zwłaszcza, że też mieliśmy dziś sytuację na ostrym dyżurze z młodym. Napiszę o tym może jutro w oddzielnym watku bo dziś już mi brak sil - wróciłam z SOR niedawno sad
      • ginger.ale Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 00:00
        Trzymajcie się eliszko. Mąż jest pod fachową opieką. Otaczają Was życzliwi ludzie. Z tą wizytą dzieci przed operacją już się wyjaśniło, jeden stres mniej.
        W piątek pół Polski będzie z Wami myślami, musi być dobrze.
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 00:43
          mi tez ulzylo, ze chlopaki sami zdecydowali, czy jada czy nie. to juz nie maluchy, bo jeden ma prawie 9, a drugi prawie 12 lat, wiec po prostu zaakceptowalam ich decyzje i ciesze sie, ze mi opowiedzieli o swoich strachach.

          za to wasze forumowe wsparcie to ja sie wam nigdy nie zdolam odwdzieczyc. juz raz wykorzystywalam przy operacji syna i nie zawiodlo. mam nadzieje, ze teraz bedzie tak samo.
          • bergamotka77 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 01:10
            Kciuki trzymam dalej i na pewno będzie dobrze! Ematka taka groźna tylko z pozoru, mnie też się przydało wsparcie gdy pisałam o nodze syna.
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 01:22
              wszelkie kciuki sie z pewnoscia przydadza, dziekuje.

              no wlasnie chyba to mnie na tej ematce wciaz trzyma. na codzien mozna dostac kopa w brzuch, ale jak potrzeba pomocy, to ematki nie zawioda.
      • kub-ma Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 00:30
        I wszystko zaczyna się układać. Bedzie dobrze smile
        Mąż ma od razu fachową pomoc, lekarze doświadczeni, opuchlizna schodzi. Chyba rzeczywiście po wygojeniu będzie "nówka sztuka". Czego Wam życzę smile
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 00:47
          dziekuje, lekarze tez sobie zartuja, ze bedzie jak nowy. opis metody rekonstrukcji twarzy zabrzmial co najmniej jak z jakiegos odcinka csi czy innych kosci. beda meza skanowac, a potem odtworza twarz na komputerze i na tej podstawie zrobia implanty i beda skladac. rowniez dlatego ma miec po weekendzie bardzo dokladne badania. dzisiaj mial znow rezonans magnetyczny.

          maz mowi, ze bedzie robocopem.
          • anika772 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 07:41
            Życzę Wam dużo sił, przechodzicie koszmarny czas. Ale on się skończy i będzie spokój.
            A słuchaj, wiadomo coś o szczegółach wypadku? Jak to się stało?
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:09
              Dziękuję, mąż zaczyna się lepiej czuć, więc jest już jakaś malutka ulga. O szczegółach wypadku nic nie wiem. Mąż nie potrafi tego wytłumaczyć. Mówi, że jak wjeżdżał w tę ulicę, to było pusto i nagle wylądował na twarzy. Nie wie dlaczego, ale twierdzi, że na 100% z nikim ani z niczym się nie zderzył
          • berdebul Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 10:07
            Z Rezonansu mogą zrobić czaszkę małżonka w 3D i dopasują implanty jak puzzle. Świetna technika, niestety nie jest jeszcze często używana.
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:11
              No właśnie coś takiego mówił ten chirurg. Zrobią dokładny rezonans, poskładają najpierw w komputerze, dopasują implanty i zreperują twarz. Ma być jak nowy
              • berdebul Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 13:23
                Poproś o eksport do .stl, bedziesz mogła obejrzeć na komputerze, albo zlecić wydruk w 3D i wyciągać z szafy, jak mąż zacznie szarżować. wink
                Taki plik może się też przydać pózniej, przy kontrolach lekarskich.
                • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 23:09
                  o, dzieki, to bardzo dobra rada!
              • al_sahra Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 15:22
                eliszka25 napisała:

                > No właśnie coś takiego mówił ten chirurg. Zrobią dokładny rezonans, poskładają
                > najpierw w komputerze, dopasują implanty i zreperują twarz. Ma być jak nowy

                Ostatnia szansa, żeby zamowić jakieś ulepszenia... np. żeby wyglądał jak George Clooney?

                A na poważnie, to wspaniale, że są takie możliwości. Poraniona, poobijana twarz wygląda zwykle koszmarnie, ale skoro lekarze ci powiedzieli, że będzie jak nowy, to chyba wiedzą co mówią? Za rok będziecie to wspominac jak zły sen. Będzie dobrze.
                • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 17:15
                  A nie, ulepszenia lepiej nie, bo jak za dobrze wyjdzie, to jeszcze mąż zechce mnie zamienić na lepszy model i będzie klops. Jakimś super przystojniakiem nigdy nie był, ale źle też nie było, więc wystarczy przywrócenie do stanu poprzedniego
                  • al_sahra Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 17:43
                    eliszka25 napisała:

                    > Jakimś super przystojniakiem nigdy
                    > nie był, ale źle też nie było, więc wystarczy przywrócenie do stanu poprzednie
                    > go

                    I tak też się stanie smile.
          • pani_tau Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 11:49
            Mamy niewyobrażalne szczęście, że żyjemy w czasach, w których lekarze potrafią czynić takie cuda.
            Przypomniał mi się znajomy znajomej, ktory miał usuwane sporych rozmiarów znamię usadowione na szczęce. Nie ma po tym z a d n e g o śladu. Dla mnie cud, dla lekarzy rutyna.
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:14
              Oj tak, masz rację. Dla mnie to też niewyobrażalne w ogóle, ale lekarze są pewni swego. To jedna z najlepszych klinik chirurgii twarzy w kraju, więc pewnie robili coś takiego już wiele razy
          • milka_milka Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 17:26
            Kochana, codzień zaglądam do tego wątku i mocno trzymam kciuki za męża i Ciebie!
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 23:10
              bardzo za te kciuki dziekuje! przydadza sie, a mnie troche lepiej, jak was poczytam
    • anilka Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 25.08.18, 23:17
      Eliszko, trzymaj się, bedzie dobrze. Służba zdrowia tam dobra, naprawią go szybko. Ważne, że mózg i kręgi w porządku.
      • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 00:50
        dziekuje, ja tez sie ciesze, ze w sumie mial szczescie w nieszczesciu. nic naprawde powaznego, co zagrazaloby jego zyciu, sobie nie uszkodzil, nie polamal konczyn ani kregoslupa, wiec kalectwo mu nie grozi, nie pogruchotal palcow, wiec dalej bedzie mogl pracowac w swoim zawodzie. nawet, jak mu zostanie pare blizn, to tez nie tragedia. tylko aktualnie wyglada to naprawde strasznie. no i tej operacji sie troche boje, bo to jednak bedzie dosc skomplikowane przedsiewziecie, ale lekarze zapewniaja, ze bedzie dobrze.
    • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 00:54
      kurcze, wlasnie rozmawialam przed chwila z synem meza. martwi sie biedak, a ja nie mam jak go uspokoic. na dodatek jest aktualnie sam w domu, wiec mysli mu galopuja. cholera, chyba mu zaproponuje, ze mu kupie bilet na samolot, zeby tam sam nie siedzial. no zle mi z tym, ze on tam sam, daleko...
      • minniemouse Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 02:49
        to dobry pomysl, kup mu biedakowi jak mozesz.. bedzie wam obojgu razniej.
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:17
          Martwię się o niego, bo to trochę panikarz i lekki hipochondryk, więc pewnie mu wyobraźnia pracuje. Pogadam z nim na ten temat, może dziś wieczorem
      • berdebul Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 10:08
        Zaproś go. Trzymajcie się razem.
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:34
          No właśnie mnie pewnie też by się przydało towarzystwo kogoś, z kim mogę normalnie pogadać
      • mikams75 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 10:45
        jesli faktycznie siedzi i sie nudzi to niech przyleci, bedziecie sie wspierac nawzajem a i jeszcze mlodszych pomoze zaopiekowac.
        Przytulam was mocno. I jeszcze wczoraj wieczorem weszlam na forum tylko po to, zeby zobaczyc, czy cos napisalas, czy wszystko u was (w miare) ok.
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:38
          Dziękuję ci bardzo, jakoś się trzymamy. On się w sumie nie nudzi, bo ma dziewczynę i robi prawo jazdy, ale mieszka aktualnie z dziadkami, których teraz nie ma w domu, więc jest dużo sam. We wtorek musi jeszcze coś załatwić, ale pogadam z nim, czy chce przyjechać. Semestr mu się zaczyna w październiku, więc czas teoretycznie ma.
      • ira_08 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:17
        Kup mi ten bilet, niech przyleci, uspokoi sie. Mężowi też będzie raźniej, a i braci pocieszy. Najważniejsze, ze mąż żyje i nie ma poważnych obrażeń.
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:40
          Masz rację, najważniejsze, że życiu nic nie zagraża. Przynajmniej nic na to nie wskazuje. Mąż miał już tyle różnych badań, że gdyby coś było nie tak, to musieliby znaleźć. Tak się przynajmniej pocieszam. O bilecie z nim pogadam
    • bei Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 01:52
      Przytulam całą rodzinkę. Szczęście w nieszczęściu, ze ma świetną opiekę. Będzie dobrze😘😘😘
      • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:42
        Dziękuję
        Ogólnie to mąż miał naprawdę dużo szczęścia, że skończyło się „tylko” tak. Lekarze też nie mogą się nadziwić
    • wapaha Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 10:13
      Eliszko czytam od początku i od początku myślę i przesyłam pozytywne fludiy. Nawet sobie nie wyobrażasz przez co przeszliście !!- i Ty i mąż. Jeteś dzielna, pisz tutaj, zdawaj relacje, dziel się informacjami. Mocno ściskam , jesteście w dobrych rękach ! kiss
      • wapaha Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 10:16
        nie wyobrażam - errata
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:44
          Dziękuję, może to dziwne, ale to forumowe wsparcie faktycznie mi pomaga
          • wapaha Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 15:52
            Nie, to nie jest dziwne
            W Waszą stronę leci masa pozytywnych szczerych myśli- a myśli mają moc sprawczą kiss
      • bazia8 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 11:46
        Eliszko wszystkiego dobrego. Mój mąż teraz pojechał do szpitala, wśród znajomych zdarzył się podobny wypadek (nie znam osobiście, więc nie chcę podawać szczegółów). Powiem tylko tyle, że tam wszystko dobrze się układa. Nie mogę przestać o tym myslec, ale lekarze naprawdę robią teraz cuda!!!
        Ściskam Was!!!
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 12:47
          Dziękuję, póki co mąż wygląda jak nieudany twór dr Frankensteina i naprawdę można się przestraszyć, ale chirurg zapewniał, że będzie dobrze, więc po cichutku liczę na taki cud
          • kub-ma Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 14:15
            Dlatego, że to twarz, to takie robi wrażenie. Gdyby to była pokiereszowana noga, to jej widok tak by nie działał na człowieka.
            Jak sobie przypomnę jak nieraz po różnych "wypadkach" wyglądała moja np. noga lub ręka i teraz gdybym to przeniosła na twarz, to musiałoby robić wrażenie. Bo to twarz. Ale wszelkich kontuzjach śladu niemal nie ma, więc na twarzy też nic lub niewiele zostanie.
            Myślę, że zaproszenie starszego syna męża to dobry pomysł. Pogadacie, a sama widzisz, że nawet "przegadanie" sytuacji na forum pomaga.
            Ja też jestem z tych co muszą przegadać.
            I wszyscy jesteśmy z Tobą. smile
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 23:16
              tak, to wlasnie dlatego wrazenie jest az takie, bo to twarz. poza tym nawet sami lekarze nie moga uwierzyc, ze moj maz mial tyle szczescia i oprocz twarzy wlasciwie nic nie ucierpialo. mnie dodatkowo zadziwia fakt, ze pogruchotal sobie w twarzy niemal wszystko, ale nie stracil ani jednego zeba i szczeka tez cala, choc na ustach i w ustach ma szew na szwie.

              przegadanie dobrze mi robi, tak juz mam, ze musze upuscic pary i pogadac. dlatego pisanie tu do was mi pomaga.
          • zla.m Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 15:26
            Dopiero zobaczyłam wątek. Ściskam, przytulam i mocno trzymam kciuki. I bardzo się cieszę, że to "tylko" twarz, nic w środku się nie zepsuło. Masz wokół siebie dobrych ludzi (nic dziwnego, swój do swego ciągnie smile ), będzie już tylko lepiej
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 23:20
              dziekuje za te kciuki. maz wyglada strasznie i cierpi, ale tak naprawde mial duzo szczescia, ze to "tylko" twarz. nawet jesli zostana mu jakies blizny, to to i tak nic w porownaniu np. z pogruchotanymi nogami czy kregoslupem, a tak tez moglo sie skonczyc.

              masz racje, spotyka mnie duzo dobrego i jestem za to bardzo wdzieczna
    • niennte Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 14:04
      Dopiero teraz przeczytałam.

      Trzymam mocno!!!
      • karme-lowa Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 14:46
        Trzymam cały czas za Was kciuki i myślę o Was👍👍.
        • jan.kran Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 15:00
          Dobre wieści.Bardzo Wam współczuję stresu ale jak piszesz nic zagrażającego życiu.Bardzo dobrze ze synowie podjęli sami decyzję.Jestes bardzo dobrą macoszką, naprawdę podziwiam.Też uważam że o ile to możliwe syn powinien przyjechać.Pozdrawiam i wspieram.
          • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 23:26
            masz racje, najwazniejsze, ze zycie nie jest zagrozone, mezowi nie grozi kalectwo czy jakies trwale uszkodzenia znacznie wplywajace na zdrowie. to mnie cieszy, choc patrzac na niego, trudno w to uwierzyc.

            syn meza dla mnie zawsze byl czescia naszej rodziny i bratem moich synow. sklamalabym, gdybym napisala, ze kocham jak wlasne, bo az tak, to to nie jest, ale nie jest mi obojetny i obchodzi mnie jego los, martwie sie o niego, gdy cos jest nie tak. przez te wszystkie lata stal sie po prostu tak troszke "moj".
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 23:21
          dziekuje, dzieki wam jakos latwiej mi to wszystko przetrwac
      • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 26.08.18, 23:20
        dziekuje
        • bi_scotti Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 02:35
          Dobrej, spokojnej nocy dla Ciebie i wszystkich Twoich facetow duzych i malych smile Szczegolnie dla tego nieszczesnika w szpitalu! Jeszcze sie troche nacierpi, bo i po operacji zanim sie wszystko zagoi to bedzie ciagnelo, swedzialo, ufff - biedak, eh. Jak slowo daje, facet po 40tce na rowerze to proszenie sie o klopoty wink Niech mu sie chociaz cos przysni bez zadnych extra adventures ... i Tobie tez smile Cheers.
          • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 22:58
            dzieki bi_scotti, maz poczatkowo nie mogl sac, bo go wszystko bolalo, ale teraz nadrabia. u mnie za to ze snem krucho, chyba bede musiala sie wspomoc jakimis prochami
    • maadzik3 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 02:32
      Trzymaj się. Będzie dobrze. Musi. A płakać w metrze mi się zdarzyło. Czasem inaczej się nie da...
      • ponis1990 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 05:58
        Otóż to smile Też nieraz wyłam w komunikacji miejskiej, miałam to gdziessmile Eliszko, trzymam kciuki na jutro
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 23:02
          ja tez mialam gdzies, ale lzy nie lecialy. w sumie, to do tej pory ani razu tak naprawde nie plakalam. od czasu do czasu nachodzi mnie takie uczucie, jak by mi sie strasznie chcialo plakac, nawet szlocham czasami, ale lzy mi nie leca.

          operacja zostala przesunieta na piatek, ale kciuki sie i tak przydadza zawsze, dziekuje.
      • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 23:00
        tez sobie powtarzam, ze musi byc dobrze, a w pociagu nie plakalam w sumie glownie dlatego, ze strasznie mi sie niby chcialo plakac, ale lzy jakos nie chcialy leciec. otepiala taka bylam, pewnie dlatego.
        • gama2003 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 23:50
          Łzy polecą po operacji, zaraz po ogromnym ufffffff.....
          Przytulam mocno, dzielna Eliszko.
          • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 00:19
            Może to i racja. Po operacji młodszego syna, gdy się wybudził, zrobiono mu jeszcze usg, żeby się upewnić, że wszystko w porządku, nie ma krwawień wewnętrznych, nic mu w brzuchu nie zaszyli itp. Stałam obok syna podczas tego badania i gdy lekarz powiedział, że wszystko ok, to zrobiło mi się słabo. Zeszło napięcie, które mnie trzymało i o mały włos nie padłam na podłogę.
        • 3-mamuska Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 00:11
          eliszka25 napisała:

          > tez sobie powtarzam, ze musi byc dobrze, a w pociagu nie plakalam w sumie glown
          > ie dlatego, ze strasznie mi sie niby chcialo plakac, ale lzy jakos nie chcialy
          > leciec. otepiala taka bylam, pewnie dlatego.


          Jak potrzebujesz musisz się wypłakać a nie umiesz.
          To obejrzyj sobie jakiś mega smutny film.
          Nóż wciąż trochę stresu zejdzie jak się wypłaczesz.
          • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 00:22
            Może to i dobry pomysł z tym filmem. Podświadomie chyba wymyślam sobie zajęcia, a może takie porządne wypłakanie się by mi też pomogło. Choć trochę się boję rozkleić, bo teraz działam całkiem sprawnie, a jak się rozryczę, to nie wiem, jak będzie
    • danaide Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 06:18
      Eliszko, z zasady unikam udzielania się w wątkach dot. choroby, śmierci itp. Co za dużo to niezdrowo.
      Twój wątek podczytuję.
      Wszystkiego dobrego, siły i cierpliwości - wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.
      • kaka73 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 10:59
        Wszystkiego dobrego dla męża. Oby go dobrze poskładali i operacja się udała. Trzymam kciuki - dobrze, że mieszkacie w takim kraju gdzie jest wysoki poziom służby zdrowia. Małż w czepku urodzony, jak miał tyle obrażeń to cud, że to tylko obrażenia zewnętrezne. Musiał nieźle przywalić.
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 23:07
          dziekuje za kciuki i zyczenia. lekarze tez mowia, ze to cud i maz mial strasznie duzo szczescia. zbadali go centymetr po centymetrze, bo nie mogli uwierzyc, ze tak zmasakrowal sobie twarz, a wszystko inne cale. na szczescie wprawdzie, ale to jest nie do uwierzenia nawet dla doswiadczonych lekarzy.
      • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 27.08.18, 23:05
        dziekuje ci bardzo. teraz wyczekuje piatku, ale maz sie coraz lepiej czuje, wiec nie jest tak zle. masz racje, wszystko mija, ale trudno to sobie wytlumaczyc, gdy akurat jest ci zle.
    • eliszka25 dzis spokojnie 27.08.18, 22:56
      dzisiaj zrobilam sobie spokojniejszy dzien. doszlismy z mezem do wniosku, ze skoro nic sie nie dzieje, a on czuje sie coraz lepiej, to nie bede jezdzila do niego codziennie. dzieci tez sa wazne. trzeba z nimi pogadac, pobyc, dopilnowac lekcji, wiec dzis i jutro jestem w domu, a w srode jedziemy razem do taty. dzisiaj maz mowil, ze czuje sie juz wyraznie lepiej, maska chlodzaca dziala i opuchlizna schodzi, wiec tez lepiej wyglada. dzis nic wielkiego u meza sie nie dzialo, rutynowe codzienne badania typu puls, temperatura, cisnienie itp. jest pod obserwacja.

      mnie za to przypadlo w udziale poinformowac tescia o wypadku meza. wczesniej rodzice meza nie wiedzieli i maz poczatkowo nie chcial w ogole mowic, ale go przekonalam. poniewaz sam jeszcze nie bardzo moze mowic, na mnie spadl ten przykry obowiazek. dzisiaj tesciowie wracali ze swojego domku letniskowego, wiec odczekalam, az dojada. nie opowiadalam szczegolow, bo tesc na codzien zajmuje sie chora na alzheimera tesciowa i sam ma problemy z sercem, wiec nie chcialam dokladac mu zmartwien. powiedzialam tylko, ze maz mial wypadek na rowerze, upadl na twarz, wiec ma troche zlaman na twarzy, na tyle powaznych, ze potrzebna jest operacja i wstawianie implantow, ale zyciu nic nie zagraza. nogi i rece cale, obrazen wewnetrznych tez nie ma. nie jestem pewna, czy dobrze zrobilam, ale tesc nie moze do nas przyjechac, ze wzgledu na tesciowa i swoje zdrowie, wiec nie chcialam go martwic i opowiadac wiecej niz to konieczne.

      kupilam tez bilet na samolot dla syna meza. musi najpierw zalatwic pare swoich spraw, ale przyjezdza do nas w czwartek, wiec zdazy odwiedzic tate w szpitalu jeszcze przed operacja. chyba mu ulzylo i bardzo mi za te inicjatywe dziekowal. przyznam sie, ze zrobilam to tez troche dla siebie, bo bede miala w domu kogos doroslego, z kim bede mogla normalnie porozmawiac o szczegolach, bedziemy mogli sie wymieniac w szpitalu i logistyka stanie sie o wiele prostsza, wiec bedzie to z korzyscia dla wszystkich, bo chlopaki tez sie bardzo ucieszyli, ze brat przyjezdza.

      cierpie na deficyt snu. w dzien jakos dzialam, ale wieczorem, gdy chlopaki juz spia, jest tak cicho i obco. strasznie chce mi sie spac, ale jak sie poloze do lozka, to nie spie, albo zamiast isc spac, robie rozne rzeczy, jak np. sprzatanie lazienki o polnocy uncertain. dzis po poludniu zasnelam na jakies pol godziny na kanapie. jak mi nie przejdzie, to chyba pojde po jakies tabletki, bo padne uncertain
      • 3-mamuska Re: dzis spokojnie 27.08.18, 23:34
        Dopiero doczytałam dobrze ze mąż ma się już lepiej, po operacji wszybciej wrócić do siebie jak już poskładają do kupy.
        Dobrze ze będziesz mieć wsparcie i pomoc przey chłopcach.
        Trzymam kciuki za operacje.😘😘😘
        • eliszka25 Re: dzis spokojnie 27.08.18, 23:43
          Też mam nadzieję, że po operacji już będzie z górki. Dziękuję za kciuki
      • ashraf Re: dzis spokojnie 27.08.18, 23:49
        Nie spisz, bo jedziesz jeszcze na adrenalinie. Ale staraj sie odpoczywac, zbierac sily, beda ci potrzebne po powrocie meza, bo na takim wypadku cierpi i cialo i psychika, a mezczyzni sa pod tym wzgledem wyjatkowo podatni na rozne nastroje. Nie boj sie prosic o pomoc! Ja wiedzialam, ze mamy na kogo liczyc, ale bylam i tak pozytywnie zdziwiona tym jak nasi przyjaciele sie zorganizowali i sami wystapili z inicjatywa pomocy w roznych aspektach dnia codziennego. Ludzie lubia pomagac, wiec nie krepuj sie - dla kogos zrobienie dodatkowych zakupow przy okazji wlasnych czy zabranie gdzies jednego dziecka wiecej raz w tygodniu to niewielki wysilek, a Wam moze bardzo pomoc. Trzymajcie sie!
        • eliszka25 Re: dzis spokojnie 28.08.18, 00:06
          Pewnie masz rację z tym spaniem. Póki co mój mąż zdaje się znosić to całkiem dobrze, ale nigdy nie wiadomo, czy tak faktycznie jest. Pomocy też otrzymałam sporo z różnych stron. Głównie właśnie takiej organizacyjnej, bo obaj nasi synowie grają w piłkę ręczną i od razu kilka mam kolegów z klubu zadeklarowało, że będą chłopaków dowozić, jak długo trzeba, a inne zaproponowały, że mogę im w każdej chwili podrzucić dzieciaki na obiad czy na czas, gdy muszę być w szpitalu. To mała miejscowość i wszyscy się znają, a sąsiadów też mamy bardzo życzliwych, więc w razie czego mam do kogo zapukać.
      • mikams75 Re: dzis spokojnie 28.08.18, 08:19
        Ehhh z rodzicami to juz tak jest, ze trzeba uwazac, jakie informacje sie przekazuje, zeby nie miec dodatkowego klopotu uncertain
        Mysle, ze to dobra decyzja, zeby nie jezdzic codziennie do meza, bo sie zameczysz a dzieci stres czuja i potrzebuja ciebie teraz podwojnie, a nie wszystko w biegu.
        A maz w szpitalu jest dobrze zaopiekowany, pogadac to pewnie i tak duzo nie pogadacie, pewnie mu latwiej sie komunikowac przez jakiegos messengera niz ustnie. I te wszystkie leki jakie w niego laduja oslabiaja i usypiaja, wiec pewnie i tak wiekszosc czasu przesypia.
        A ty moze bys wziela melisane klosterfrau? Nalewka ziolowa, wg mnie bardzo skuteczna.
        • eliszka25 Re: dzis spokojnie 28.08.18, 17:42
          te 2 dni spokoju chyba dobrze nam zrobily. dzisiaj ciagle chce mi sie spac, chyba wreszcie dotarlo do mozgu, ze jestem zmeczona. z mezem komunikujemy sie glownie przez whatsapp, bo mowic za bardzo nie moze i przez telefon byloby ciezko sie dogadac. no i jak pisalas, ciagle jest na lekach przeciwbolowych, ktore go tez otepiaja, wiec duzo spi.

          nie mam w domu zadnych srodkow uspokajajacych ani nic z tych rzeczy. nigdy nie potrzebowalam. moze na wszelki wypadek cos sobie jednak kupie.
      • minniemouse Re: dzis spokojnie 28.08.18, 12:11
        eliszka25 napisała:
        > kupilam tez bilet na samolot dla syna meza. musi najpierw zalatwic pare swoich spraw, ale przyjezdza do nas w czwartek, wiec zdazy odwiedzic tate w szpitalu jeszcze przed operacja. chyba mu ulzylo i bardzo mi za te inicjatywe dziekowal. przyznam sie, ze zrobilam to tez troche dla siebie, bo bede miala w domu kogos doroslego, z kim bede mogla normalnie porozmawiac o szczegolach, bedziemy mogli sie wymieniac w szpitalu i logistyka stanie sie o wiele prostsza, wiec bedzie to z korzyscia dla wszystkich, bo chlopaki tez sie bardzo ucieszyli, ze brat przyjezdza.

        to jest naprawde super, z korzyscia dla wszystkich. bardzo dobrze zrobilas.

        > cierpie na deficyt snu. w dzien jakos dzialam, ale wieczorem, gdy chlopaki juz spia, jest tak cicho i obco. strasznie chce mi sie spac, ale jak sie poloze do lozka, to nie spie

        to oczywscie stress. sprobuj na to wziac magnez, on dziala nasennie. ale zacznij od malych dawek zeby cie nie przeczyscilo. bierz na wieczor.

        Minnie
        • eliszka25 Re: dzis spokojnie 28.08.18, 17:44
          chyba wlasnie zmeczenie wygralo ze stresem, bo dzisiaj przez caly dzien co chwile podsypiam na kanapie i jestem ledwie zywa. jutro chyba sobie cos kupie na wszelki wypadek w aptece.
        • mikams75 Re: dzis spokojnie 29.08.18, 09:44
          magnez tak, ale raczej poznym popoludniem, podobnie jak i inne uspokajajace specyfiki, wowczas zaczynaja dzialac wczesnym wieczorem i da sie zasnac o przyzwoitej porze. Jak sie wezmie wieczorem albo tuz przed planowana godzina snu, to to wowczas dziala najlepiej nad ranem i sie rano zwlec z lozka nie mozna. No chyba, ze sie nie musi wink
          • eliszka25 Re: dzis spokojnie 29.08.18, 21:23
            dobrze wiedziec z tymi lekami. nigdy nie potrzebowalam, bo nie mialam problemow ze snem. rano wstawac musze, bo trzeba wyprawic chlopakow do szkoly i do pracy tez mam na 8.
    • eliszka25 Re: dzis spokojnie 27.08.18, 23:24
      tesc nie morduje sie samotnie, ale z tesciowa mieszka, wiec sila rzeczy jest z nia na codzien. tesciowa jest calkowicie sprawna fizycznie i opieka polega glownie na tym, zeby jej pilnowac, podawac o odpowiednich godzinach leki i posilki. oczywiscie jest to ogromne obciazenie psychiczne, ale tesc inaczej nie chce, wiec mieszkaja razem. rodzina pomaga, juz ty sie nie martw. tesciowie nie mieszkaja nawet sami, wiec idz sie wymadrzac gdzie indziej.
      • eliszka25 Re: dzis spokojnie 27.08.18, 23:25
        to byla odpowiedz na post gazeciarza, ktory zniknal, wiec wyszlo bez sensu, ale dziekuje za szybka reakcje
        • katja.katja [...] 27.08.18, 23:32
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • eliszka25 Re: dzis spokojnie 27.08.18, 23:41
            A to ja zaatakowałam ciebie? To ciekawe, co piszesz
            • katja.katja Re: dzis spokojnie 27.08.18, 23:45
              A ja zaatakowałam Ciebie? Zwykłe pytanie w odpowiedzi na Twój post o samotnym teściu.
              • eliszka25 Re: dzis spokojnie 27.08.18, 23:57
                A gdzie ja napisałam, że teść jest samotny? Mieszka z teściową, ale nie mieszkają sami, a do tego przeprowadzili się również w pobliże rodziny, właśnie po to, żeby teść nie był ze wszystkim sam, bo taka opieka, to jest za wiele dla jednego człowieka, nawet młodego. My też pomagamy na tyle, na ile się da, ale teść nie zostawi teściowej i do nas nie przyjedzie, bo nie chce, choć teściowa miałaby na ten czas opiekę. Ja mu nie mam za złe ani nie wypominam, wspomniałam o tym, żeby wyjaśnić, dlaczego nie chcę go za bardzo martwić. Z resztą teraz już nie powinien wybierać się w dalekie podróże również ze względu na własny stan zdrowia.
                • kiwaczek69 Re: dzis spokojnie 28.08.18, 00:43
                  Eliszko, fajna, empatyczna kobieta z Ciebie, nic dziwnego, że tyle ludzkiej życzliwości masz wokół. Trzymam kciuki za pomyślną operację męża, na pewno wszystko pójdzie świetnie. Będę pamiętała w piątek.
                  • eliszka25 Re: dzis spokojnie 28.08.18, 08:04
                    dziekuje za kciuki, przydadza sie.

                    test po prostu ma wystarczajaco duzo na glowie i nie chcialam go dodatkowo stresowac. gdyby bylo zagrozenie zycia, czy grozilo kalectwo, to bym powiedziala mimo wszystko, ale w tej sytuacji wolalam oszczedzic szczegolow, zeby sie nie martwil.
                • ginger.ale Re: dzis spokojnie 28.08.18, 01:24
                  Eliszko, masz tyle powodów do zmartwień, że trolla sobie odpuść. Olej, wygaś...szkoda czasu i nerwów na zaprzątanie głowy.

                  Spokojnej nocy.
                  • eliszka25 Re: dzis spokojnie 28.08.18, 08:07
                    do tej pory olewalam, a teraz dalam sie wciagnac w dyskusje...
                    • verdana Re: dzis spokojnie 28.08.18, 12:51
                      Eliszko, moja szwagierka miała bardzo podobny wypadek - u niej co prawda może mniej zmasakrowana twarz, ale gorzej, bo uszkodzony nerw oczny. I nie mogła jeść przez parę tygodni. I co? I nic. Teraz nie ma po tym śladu, za wyjątkiem tego, ze w jednym miejscu na twarzy nie ma czucia, ale t nie jest istotne zdrowotnie.
                      • eliszka25 Re: dzis spokojnie 28.08.18, 17:47
                        mojego meza tez badal okulista, bo wlasnie istaniala obawa, ze mogl sobie uszkodzic jakies nerwy. na szczescie wszystko wskazuje na to, ze nic zlego sie nie stalo. dla pewnosci badania beda jeszcze powtorzone po operacji i calkowitym zejsciu opuchlizny.
                    • anika772 Re: dzis spokojnie 28.08.18, 13:03
                      Eliszka, ignoruj trollisko, nie tłumacz się.
                      • eliszka25 Re: dzis spokojnie 28.08.18, 17:48
                        a tak jakos dalam sie wciagnac w dyskusje, ale nie zamierzam przejmowac sie gazeciarzem, bo to chyba on, o ile dobrze kojarze.
    • snowbabe Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 13:53
      Eliszko, wlasnie przeczytalam co sie stalo. Trzymam kciuki. Maz jest w dobrych rekach.
      • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 17:49
        dziekuje za kciuki i masz racje, maz jest w dobrych rekach, ale co sie nadenerwuje, to moje
        • snowbabe Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 11:21
          Domyslam sie, jakie to musi byc dla Ciebie trudne. Trzymam kciuki, zeby sie obylo przy jak najmniejszej ilosci nerwow.
          • jan.kran Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 16:09
            Nieustannie myślę o Was.Daj sobie trochę odpocząć i korzystaj z pomocy.Pasierb już przyleciał?
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 21:28
              dziekuje. najbardziej meczace w tym wszystkim sa dojazdy. syn meza przyjezdza jutro. prosto z lotniska odwiedzi ojca, a do domu przyjedzie wieczorem.
          • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 21:27
            dziekuje za kciuki. najbardziej meczace i wkurzajace sa dojazdy, bo to praktycznie 2 godziny w jedna strone. no i zle czuje sie z tym, ze nie moge wpasc do meza chocby na chwile codziennie, ale nie chce ciagle gdzies podrzucac chlopakow, czy zostawiac samych w domu.
    • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 17:37
      napiecie, ktore mnie trzymalo od czwartku, chyba ze mnie dzis schodzi. wczoraj wieczorem, krotko po zrobieniu wpisu na forum, zasnelam na kanapie, nawet nie wiem kiedy. obudzilam sie po 5 rano, posprzatalam w kuchni, ogarnelam sie, wyprawilam dzieciaki do szkoly i zrobilo mi sie strasznie zimno. weszlam pod koc na kanapie i znow zasnelam, spalam do 10. w ogole caly dzien mi jakos zimno i co chwile pod koc wlaze. ledwie zywa jakas jestem, co mnie wkurza, bo mialam zamiar dzis troche rzeczy ogarnac. moze teraz wieczorem mi sie uda.

      maz dzisiaj napisal, ze mu lepiej. widzial swoje zdjecia z tomografu i mial rozmowe przedoperacyjna z chirurgiem, ktory bedzie go operowal. podpisal tez papiery na operacje, wiec przygotowania w toku. troche go przerazily te wszystkie mozliwe powiklania, o ktorych musza powiedziec, ale racjonalnie patrzac, to bez operacji nigdy nie wrocilby do normalnego wygladu, wiec taka opcja nie wchodzi w gre. poza tym to zawsze brzmi gorzej niz jest w rzeczywistosci.

      bylam dzis tez w pracy powiedziec szefowi o sytuacji. w przyszlym tygodniu moja zmienniczka zaczyna urlop i musze byc wiecej w pracy (nie pracuje na pelny etat). nikt nie robil problemow. uslyszalam, ze w razie czego wystarczy, ze zadzwonie i nie mam sie przejmowac. gdybym byla sama z chlopakami, to pewnie od razu wzielabym wolne, ale skoro przyjezdza syn meza, to zobaczymy. jesli wszystko bedzie ok, to bedziemy sie wymieniac w szpitalu i dam rade isc tez do pracy.
      • berdebul Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 17:48
        Spij ile możesz, żebyś się nie przeziębiła! Super, że przyjeżdża najstarszy. Będziecie się razem pilnować. smile

        Zdrówka dla męża!
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 17:52
          dziekuje. najstarszy bedzie duza pomoca, to fakt. postaram sie dzisiaj wyspac.
          • bazia8 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 21:00
            Śpij, a my tu potrzymamy kciuki smile
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 08:32
              dziekuje smile
      • cauliflowerpl Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 18:13
        Cały czas trzymam kciuki i cieszę się, że jest poprawa w stanie męża.
        Będzie dobrze smile
        Odpoczywaj, ile możesz.
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 19:38
          dziekuje za kciuki. maz faktycznie lepiej sie czuje, nawet dal rade pojsc pod prysznic.

          dzisiaj glownie odpoczywalam. podsypialam na kanapie prawie call dzien, teraz mam wiecej energii.
      • kub-ma Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 19:16
        Powikłania przy operacjach to jak ze skutkami ubocznymi przy lekarstwach. Wystarczy poczytać ulotkę. A przecież antybiotyk jak trzeba przyjąć to się przyjmuje.
        Powikłania stanowią problem dla osób z poważnymi kłopotami zdrowotnymi, więc Ty się tutaj nie martw.

        Widzę, że Twój organizm odreagowuje stres. Spokojnie, z czystym sumieniem odpoczywaj. Reszta nie zając smile
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 19:49
          moj maz jest na szczescie zdrowy, wiec mnostwo czynnikow zwiekszajacych ryzyko juz na wstepie odpada. jak sie to uslyszy, to brzmi przerazajaco, ale przerobilismy to juz przy operacji mlodszego syna, wiec wiem, ze nie taki diabel straszny.

          niemal przez caly dzien nie mialam sily na wiele wiecej niz odpoczywanie. za to wieczorem dostalam powera i posprzatalam w garazu. nie jakies wielkie porzadki, ale wywalilam troche zbednych gratow.
          • kub-ma Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 28.08.18, 20:14
            eliszka25 napisała:

            > niemal przez caly dzien nie mialam sily na wiele wiecej niz odpoczywanie. za to
            > wieczorem dostalam powera i posprzatalam w garazu. nie jakies wielkie porzadki
            > , ale wywalilam troche zbednych gratow.

            Ej, to dobra jesteś smile
            Ja to w normalnym trybie nie mam do takich rzeczy serca, a już przy mocnym stresie to najwyżej wystawię kopyta do góry i ograniczam się do minimum.
            A Ty widzę silna kobieta jesteś smile

            Ostatnio miałam wszczepiany implant. Też mi dali do przeczytania listę powikłań. Dla własnego zdrowia psychicznego nie przeczytała smile Wystarczy, że się bałam samego znieczulenia smile Goiło się pięknie, bez środków przeciwbólowych. Czego mężowi życzę.
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 08:40
              ten garaz musialam posprzatac, bo to jest w sumie miejsce parkingowe w hali i tam nie wolno trzymac wszystkiego, co sie chce ze wzgledu na zagrozenie pozarowe. my po wakacjach rzucilismy troche gratow obok samochodu z mysla, ze najdalej za pare dni uprzatniemy, no a za pare dni maz mial wypadek i mialam wazniejsze rzeczy na glowie. dobrze, ze mi sie w ogole przypomnialo, bo by nam to w koncu wywalili i jeszcze rachunek przyslali za utylizacje.

              maz mial rozmowe z lekarzem i on mu to wszystko "na zywo" wyjasnial. tutaj maja taka praktyke, ze wszystko osobiscie, przy operacji syna tez tak bylo. to w sumie nawet lepiej, bo przy wiekszosci rzeczy lekarz od razu mowi, ze on to musi powiedziec, ale tak naprawde sie to wlasciwie nie zdarza. no i mozna o wszystko zapytac. dla mnie to jednak lepsze niz czytanie papierka.
          • melancho_lia Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 06:39
            Kciuki nadal trzymane. Mąż pod dobrą opieką, przebadany wzdłuż i wszerz. Będzie tylko lepiej.
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 08:41
              dziekuje za te kciuki! tez mam nadzieje, ze teraz bedzie juz tylko lepiej.
      • rosapulchra-0 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 03:52
        Kciuki trzymane cały czas. Wierzę, że będzie tylko lepiej.
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 08:43
          dziekuje, ja tez wierze, ze teraz moze byc juz tylko lepiej.
          • wapaha Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 08:56
            Eliszko, paradoksalnie- teraz ty jesteś bardziej zagrożona niż mąż . On jest pod dobrą opieką, dostaje leki, ciało odpoczywa i się regenreuje a ty jak kłębek nerwów - wiem , że przegadanie w głowie sobie samej nic nie da, że to trudne ale spróbuj może sobie to zracjonalizowac. Ty tutaj teraz - nijak nie możesz mu pomóc- a będąc sama na skraju wyczerpania tylko pogorszyć możesz ogólną sytuacje. Masz zadanie i cel - odpoczynek, dzieci, normalne w miarę zycie. Bo najgorsze już za wami-stało się, mąż żyje, poharatany ale cały, idzie ciągle ku lepszemu. Pomyśl też o sobie, może jakieś zioła uspokajające, może jakieś wasze tabletki, może nawet psycholog ? Dbaj o siebie
            • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 21:37
              wykanczaja mnie dojazdy, ale tego nie jestem w stanie zmienic. ja jezdze pociagiem, ale polaczenie jest dobre i samochodem wychodzi praktycznie tak samo, a jak sie trafi jakis korek, to i duzo dluzej.

              nad tabletkami uspokajajacymi sie zastanawialam, ale szczerze mowiac, to ja jestem nawet jakby za bardzo spokojna. moze to taka reakcja mozgu na stres, nie wiem, ale nie panikuje, nie placze, dzialam automatycznie. zupelnie jak nie ja, bo ja jestem z natury choleryczka i panikara. normalnie powinnam ryczec co najmniej kazdego wieczora, a tu nic!

              jutro przyjezdza syn meza, wiec bedziemy mogli sie wymieniac w szpitalu czy zostanie mi z chlopakami, wiec bedzie lepiej.
              • wapaha Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 09:18
                To może przemyśl te dojazdy ? Przegadaj z mężem . Czy ty jesteś mu w jakiś sposób niezbędna ? Bo może to wykańcza was oboje a tego nie komunikujecie bo nikt nie chce zrobić drugiemu przykrości. On jest dorosły, ty jesteś dorosła- on ma obowiązek wracać do zdrowia, ty masz obowiązki wobec dzieci. Każde z was ma obowiązek dbania o samego siebie. Może te dojazdy nic nie wnoszą tak naprawdę ( poza uciszeniem sumienia i uspokojeniem psychiki )- może trochę je ogranicz ?

                Tabletki uspokajające nie mają cię bardziej uspokoić- ale wyciszyć, pomóc spać, odpoczywać, regenerować się
      • verdana Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 13:14
        Nie przejmuj się powikłaniami. Muszą opowiedzieć wszystkie możliwe, choć na ogół nic takiego się nie dzieje. A jak nawet się dzieje, jak u mojego syna po operacji twarzy (krwotok, przetoka, paraliż połowy twarzy). Brzmi strasznie, a po dwóch miesiącach wszystko było OK.
        • eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 29.08.18, 21:50
          opis rzeczywiscie brzmi strasznie, ale ciesze sie, ze u twojego syna wszystko dobrze sie skonczylo. mnie sie robi slabo juz od samego opisu, jak konkretnie ma wygladac operacja, a co tu dopiero mowic o powiklaniach. jednak to naprawde swietna klinika, lekarze budza zaufanie, a fakt, ze przesunieto operacje, bo chirurg chce sie dobrze przygotowac i osobiscie dopasowac implanty tez mnie w sumie uspokoil troche.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka