krejzimama
25.08.18, 12:20
W dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej (Magazyn Świąteczny) świetny tekst Macieja Jarkowca o pedofilii w Kościele Katolickim zatytułowany „Katolickie piekło na ziemi. Pedofilia w Pensylwanii, Irlandii, połowie świata … a Polska?”. No właśnie. Poza wstrząsającymi danymi, które przytacza autor tekstu, podając zatrważające praktyki, liczbę księży-przestępców gwałcących dzieci i zakonnice (odsyłam do tekstu w Wyborczej) interesujący jest wątek polski. Otóż jak zauważa autor:
„Jan Paweł II kilkakrotnie dostawał raporty o problemie pedofilii od wielebnego Thomasa Doyle’a z ambasady Watykanu w Waszyngtonie. Ignorował je. Amerykańska konferencja biskupów wysyłała do papieża prośby o uproszczenie procedur suspendowania księży przestępców. Odmówił. Przez lata wyjątkową ochroną otaczał Marciala Maciela Degollado, założyciela Legionu Chrystusa – nawet w obliczu coraz cięższych dowodów na gwałty, których Maciel przez dekady dopuszczał się na dzieciach.”
I dalej:
„Postacią symboliczną dla postawy Jana Pawła II jest zmarły w grudniu kardynał Bernard Law. Jako arcybiskup Bostonu osobiście krył dziesiątki księży gwałcicieli. Małoletnie ofiary pod groźbą boskiej kary przymuszał do milczenia. Gdy po publikacjach „Boston Globe” w 2002 r. Law odchodził w niesławie, Wojtyła zaoferował mu jedną z najbardziej prestiżowych funkcji w Kościele – kierowanie bazyliką Matki Bożej Większej w Rzymie. Dobitny gest wsparcia.”
Tymczasem po swojej śmierci Karol Wojtyła zostaje błyskawicznie beatyfikowany, w dalszej kolejności zostaje świętym. Tym samym staje się bożkiem dla polskich katolików, którzy niejednokrotnie stawiają go w miejsce, które zgodnie z kanonem wiary należy do Chrystusa (zresztą z tymi trzema osobami boskimi można się zdrowo pogubić). Jędraszewskiemu i jemu podobnym przeszkadzają homoseksualiści i in vitro. Ponieważ ich zdaniem to „obraża Boga”. Nie obraża go natomiast ksiądz pedofil seksualnie wykorzystujący dziecko. Dziwny ten katolicki Bóg, trzeba przyznać.
Wróćmy do Wojtyły. Rozumiem, że Wojtyła był poważnie zajęty walką z komunizmem. Jego polityczna rola w upadku tego systemu nie może zostać niezauważona. Z całą pewnością był postacią pełną charyzmy, potrafił porwać tłumy. Tłumy młodzieży i dzieci, które później, w tym samym Kościele były obmacywane i seksualnie wykorzystywane przez kapłanów, którzy z kolei byli kryci przez swoich kościelnych zwierzchników, a w efekcie przez samego papieża- Polaka, którego pomnikami upstrzona jest Polska, którego imię noszą nazwy ulic, ronda i place.
Być może motywem Wojtyły w jego, w gruncie rzeczy przestępczym działaniu (ukrywanie faktu popełnienia przestępstwa może być w taki sposób oceniane, a biorąc pod uwagę jego skalę, uważam, że wręcz powinno), zatem być może kierowały nim motywy polityczne. Dobre imię Kościoła jako organizacji przeciwstawiającej się ateizmowi, który wpisany był niejako w komunistyczny totalitaryzm. Być może Wojtyła w swojej nieprzeciętnej umysłowości (gdzie mi do świętego) uznał, że ofiara z dzieci i kobiet jest rzeczą dopuszczalną w kontekście stawki, o jaką toczy się gra.
Jednak dobrotliwy wyraz twarzy kardynała z Krakowa, starszego pana od kremówek odrobinę przeraża, w kontekście wiedzy, którą posiadał, w kontekście zbrodni, której stał się depozytariuszem, w kontekście niepodjętych działań. Godził się na cierpienie dzieci i cierpienie kobiet (zakonnic). Godził się patriarchalnie, po męsku. Tak jak Kościół zaleca.
Po wybuchu skandalu związanego z pedofilią i przemocą w Kościele irlandzkim, instytucja kościoła w tym kraju, w porównaniu do jego pozycji sprzed ujawnienia dramatycznych faktów, została zasłużenie zmarginalizowana i tylko 30% irlandzkich katolików deklaruje, że regularnie praktykuje wiarę.
Czekam na podobne wydarzenia w Polsce. Ponieważ ten problem istnieje w Polskim Kościele tak, jak istnieje w tej instytucji na całym świecie.
Zastanawiam się jak po czymś takim, jak posiadając tę wiedzę, znając fakty, można w niedzielę wybrać się do kościoła i pozwolić się nauczać facetowi w sutannie, który być może nie ma z tymi brudami nic wspólnego, ale mówi do nas w imieniu instytucji, która od dziesięcioleci ukrywa, wspiera i generuje zwykłych, pospolitych przestępców. Kiedy to piszę, w kościele obok miejsca, w którym się znajduję biją dzwony. Mam nadzieję, że dożyję dnia, kiedy na ich dźwięk, nikt nie ruszy się z domu.
Marcin Zegadło
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,23821928,katolickie-pieklo-na-ziemi-pensylwania-irlandia-pol-swiata.html#nowaZajawkaGlownaMT