ganesza
17.09.18, 17:36
nowy wątek, bo tam już tak gęsto, że ...
po pierwsze primo:
paradne jest wypowiadanie się przez tych zdziadapradziada o poprawności językowej tych nie zdziadapradziada, gdy sami (ukłony ardzuna) piszą 'odświerzacza', zdanie zaczynają od 'mi' i tak pięknie deklinują jak tu: "Glupiś. Jestem pewna, ze slyszac o żonie, obciazoną "tyloma" obowiązkami, "
po drugie primo: my zdziadapradziada wiemy, że.... i to jest prawda objawiona, a jak się nie daj bóg odezwie taka verdana, to mamy dwa wyjścia:
1) verdana nie jest anonimowa i trudno jej zarzucić, że ona nie zdziadapradziada, ale zawsze można napisać, że to jednostkowe przypadki i się nie zna, no bo przecież taki niewiadomokto, na pewno ma lepsze rozeznanie, niż ktoś, kto w tym tkwi.
2) można liczyć na to, że nie wszyscy kojarzą verdanę realną i zrobić piękną wrzutkę o upolitycznionej i "splorytyzowanej" historii i socjologii (no sama taka jesteś, to i nie widzisz)
po trzecie primo ( i tu by się bardzo przydała verdana z jej wiedzą), gdzieś mi po głowie się snuje, po lekturze ksiąg jakubowych, że przechodzący z własnej religii na chrześcijaństwo żydzi otrzymywali nazwiska swoich chrześcijańskich protektorów (nazwiska, niech będzie, arystokratyczne i szlacheckie). i może te pięknie brzmiące szlachecko-arystokratycznie nazwiska to nie od tych 'wysoko' urodzonych.
ps. dla tych zdziadapradziada, które mnie zaraz pouczą, że istnieje secundo i nawet tertio, taka malutka informacja: jam (między innymi) klasyk, ergo znam i łacinę i starą i nowa grekę.