Dodaj do ulubionych

SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTWO

14.10.04, 10:25
Witam wszystkie mamy pisze o mim przypadku, bo bardzo mnie to poruszyło we
wtorek 12 października zapukałam do mych drzwi kobieta oczywiście otwarłam
przedstawiła się ze jest z miejskiego ośrodka pomocy społecznej i czy możemy
rozmawiać na klatce ze względu na sąsiadów stwierdziłam ze tak a ona w pewnym
momencie stwierdziła ze dostali anonimowy telefon od kogoś ze u mnie
besprzerwy dziecko płacze ze sobie nie radzę pewnie je maltretuje itd.…… cała
lista stałam w tych drzwiach i aż mi się gorąco zimno zrobiło!!! Wpuściłam
kobietę spytałam się czy chce zobaczyć dziecko zobaczyła obejrzała nie miała
zastrzeżeń wytłumaczyłam, dla czego płacze w końcu dziecko, które 4 razy
dziennie ma rehabilitacje w domu będzie płakać no, ale w końcu nie bądźmy
jakimiś ignorantami, co mam zakazać synkowi płaczu czy krzyku ma on miesięcy
a dokładnie skończy 19 i jak każde dziecko jest żywy mieszkam sama wiec nie
jestem wstanie besprzerwy z nim być, bo bym zarosła brudem musze sama zrobić
w domu wiele spraw i rzeczy. Każde dziecko płacze czy jak jest śpiące czy jak
chce jeść a przy ćwiczeniach tym bardziej, Dla czego z nim ćwiczę?? Bo ma
bardzo wysokie napięcie mięśniowe czasami sa to ćwiczenia na przekór jego
woli wiec, czemu się dziwec ze maluch się złości. Kobieta tak mnie zirytowała
ze szok jakich to się ma dobrych są siadów tolerancja nie popłaca tak się
zdenerwowałam ze cały dzien przelezałam w łozku z temperatura 39

Pozdrawiam jak mięliście podobne przypadki piszcie pozdrawiają Kubuś z mama
Karolina
Obserwuj wątek
    • twinmama76 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 10:34
      O kurcze- zamurowało mnie!!!!!
      U nas w domu czasem odchodziły takie ryki, że sama żartowałam, że sąsiedzi
      naślą policję, bo maltretujemy dzieci.... Ale gdyby faktycznie przyszedł mi
      ktoś z takim tekstem, to bym się przeszła po sąsiadach (na szczęście nie mamy
      ich zbyt wielu) i powiedziała co o ty myślę (niezbyt uprzejmie oczywiście).
      Potem przy każdej nadażającejj się okazji (remont, impreza itp u sąsiadów)
      dzwoniłabym do straży miejskiej lub na policję ze skargą na zakłócanie ciszy
      nocnej, porządku itd. Kilka takich najazdów u "miłych" sąsiadów powinno
      załatwić sprawę.
      Nie martw się, są ludzie i taborety.
      Choć z drugiej strony w sumie dobrze, że ktos zareagował na w jego mniemaniu
      krzywde dziecka. Z tym, że mógłby najpierw przyjśc do ciebie i sprawdzic co
      się faktycznie dzieje.
      • danik1 Do Karoliny!!! Mialo byc na koncu postu! 14.10.04, 14:28
        W pierwszym momencie pomyslalam, ze to dobrze, ze ludzie reaguja jezeli w ich
        mniemaniu dzieje sie cos zlego, ale nastepnie pomyslalam sobie, ze przeciez ci
        sasiedzi mijaja Cie codziennie na klatce czy na podworku i przeciez widza, ze
        nie jestes jakas dewiantka, ktora zneca sie nad dziecmi. Piszesz, ze jestes
        sama z dzieckiem, czy ktorys z Twoich sasiadow zaoferowal Ci pomoc???
        A swoja droga moj synek tez czasami potrafi dac koncert, na szczescie jeszcze
        nikt nie doniosl na mnie jakoby jestem zla matko!
        Zrob tak jak pisala twinmama76, zaglosna impreza lub przedluzajacy sie remont -
        skarga! Niech poczuja jak to jest!
    • ampat Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 10:39
      A konkretnie co cię tak zdenerwowało?
      Jeżeli wszytsko jest w porządku, to wystarczyło to powiedzieć tej pani, która
      miała obowiazek po otrzymaniu niepokojących sygnałów je sprawdzić.
      Moim zdaniem lepiej jest dmuchać na zimne, niż później mieć wyrzuty sumienia -
      jakby za ścianą było rzeczywiście maltretowane dziecko, a sąsiedzi by nie
      reagowali, to dopiero byłoby larum.
      Rób swoje, sąsiadom wyjasnij sytuację, a do pani nie miej pretensji - to jej
      praca i obowiazki.
      Nie rozumiem tylko co ma do rzeczy toleracja i gdzie jest to wymienione w
      tytule chamstwo.
      Pozdrawiam i życzę dziecku udanej rehabilitacji
    • gracjella Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 10:44
      Masz dobrych sasiadow, lepiej jedno wezwanie nieuzasadnione niz udawanie
      gluchych i slepych, jak juz jest za pozno, tak jak to nieraz bywalo (dzieci
      zakatowane, a sasiedzi "nic nie slyszeli"). Nie masz sie czym przejmowac, choc
      na pewno nie byl to przyjemny moment.
      Pozdrowienia.
      • karolina_244 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 10:50
        to mnie zdenerwowało ze mam takich sasiadow podłych i fałszywych mile słodza a
        tak za placami ............. szkoda słow
        • burza4 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 11:16
          nie uważam, żeby byli podli - wręcz przeciwnie. W dziesiejszych czasach ogólnej
          znieczulicy wykazali się czujnością, bo nie mam podstaw, żeby sądzić, że
          zrobili to perfidnie, żeby ci dokopać po prostu. Widać nie sa obojętni na to co
          się dzieje za ścianą. Trafili jak kulą w płot, ale cóż - lepiej na zimne
          dmuchać. Jeśli dziecko za ścianą rozpaczliwie płacze, to mieli prawo czuć się
          zaniepokojeni. Tylko mogli najpierw z tobą porozmawiać.

          W wielu przypadkach maltretowania dzieci nagłośnionych przez media sąsiedzi
          poniewczasie stwierdzali "taka miła, porządna rodzina, kto mógł przypuszczać..."
    • sabina74 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 11:20
      Moim zdaniem najbardziej byłoby w porządku gdyby sąsiedzi wprost Cię zapytali,
      że niepokoi ich płacz Twojego dziecka i wyjaśnili sprawę. Mnie by faktycznie
      trochę poirytowało to, że załatwiają sprawę w ten sposób. Choć może nie obraź
      się nie mają do Ciebie zaufania, albo Cię nie znają. Wiesz gdybym widziała, że
      dzieje się coś nie tak za moją ścianą, że dziecko chodzi brudne, zaniedbane,
      albo słyszała do tego jakieś awantury + głośno płaczące dziecko też bym się
      zaniepokoiła i to zgłosiła. Nie chcę sugerować, że tak właśnie u Ciebie jest,
      bo gdybym widziała, że opiekujesz się dzieckiem, a że ono trochę popłacze to
      nie robiłabym z tego afery. Wszystko zależy od sytuacji. Sprawę w Twoim
      przypadku starałabym się wyjaśnić z sąsiadami, bo najwidoczniej oni inaczej Cię
      postrzegają lub ten płacz im przeszkadza.
      • burza4 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 12:13
        sabina74 napisała:

        > Moim zdaniem najbardziej byłoby w porządku gdyby sąsiedzi wprost Cię
        zapytali,
        > że niepokoi ich płacz Twojego dziecka i wyjaśnili sprawę.

        Też o tym myślałam. Ale z drugiej strony - gdyby faktycznie coś się działo - to
        przecież nikt normalny nie zakłada, że usłyszy szczerą odpowiedź "aaa, tak, wie
        pani, faktycznie znęcamy się nad dzieckiem". Usłyszałby z pewnością, że to
        normalne że dzieci płaczą, że dziecko się uderzyło itd. Więc taka rozmowa jest
        mało wiarygodna po prostu.

        No i jeszcze jedno - fakt, że dziecko jest zadbane i nie słychać awantur nie
        wyklucza tego, że może mu się dziać krzywda. Niekoniecznie takie dziecko musi
        być obdarte i brudne.

        Natomiast rehabilitacja jest dla dziecka bolesna, więc te płacze mogą sprawiać
        takie mylne wrażenie - przecież płacz dziecka daje się rozróznić, inaczej
        płacze dziecko rozkapryszone, a inaczej wtedy, kiedy coś je boli. Stąd może
        taka wyostrzona czujność.
      • karolina_244 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 15.10.04, 08:37
        Tak sasiedzi ile razy pytali sie czemu mały tak płacze tłumaczyłam opowiadałam
        ale chyba to jak grochem o sciane wiem nawet kto mugł to zrobic ale jak tej
        osoby konkubet zył i odbywały sie w domu libacje to było ok cisza i spokuj
        nikomu to nie przeszkadzało.
    • mamadwojga Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 11:28
      Wiem że czujesz się urażona że ktoś posądził Cię o maltretowanie dziecka.
      Normalnie wiadomo że dzieci czasami płaczą i to z wielu powodów- nie tylko z
      powodu znęcania się nad nimi. Zwykle sąsiedzi to rozumieją.
      Ale jest na pewno odsetek rodzin w których pod przykrywką miłych uśmiechów i
      pozornej normalności dzieciom dzieje się okropna krzywda.
      Jestem zdania że lepiej że sąsiedzi dali znać że słychać u Was krzyki. To jest
      nawet trochę budujące że nie nie są głusi na nieszczęście bliźniego. Oczywiście
      najlepiej nasłać kogoś na matkę z dzieckiem niż na skina-bez szyi który nocami
      urządza piekło całemu blokowi. Na takiego każdy się boi złożyć zażalenie.
      Możesz się spytać w ośrodku pomocy społecznej kto był taki czujny i pójść do
      tej osoby. Ale nie z pretensjami tylko z ciastem. Zaprosić ją do siebie,
      pokazać jak ćwiczysz z dzieckiem. To na pewno oczyściłoby atmosferę.
      Rozumiem Twój żal i bunt. Ale pomyśl że gdyby trafiło na rzeczywiście bite
      dziecko to taki sąsiad mógłby wiele pomóc. Bo kogo do obrony ma taki maluszek
      którego katują rodzice? NIKOGO. I czasami tylko przypadek może zmienić jego
      życie na lepsze.
      Pomyśl o drugiej stronie medalu.
      Pozdrawiam
      • monika.pap Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 11:48
        Niedziwie sie ze sie zirytowalas,bo sama cwiczylam mojego synka metoda wojty i
        wiem jak potrafia dzieci przy tym plakac,ale z drugiej strony moja
        poprzedniczka-mamadwojga-ma troche racji.Przykro mi ze trafilo to na
        ciebie,zwlaszcza ze masz problemy ze zdrowiem dziecka,ale co by bylo gdyby...
        Moze faktycznie udaloby sie dowiedziec kto jest taki zyczliwy i mu pewne zeczy
        uswiadomic,najlepiej zeby wlasnie popatrzyl jakie to okropne jest ze ty musisz
        robic maluszkowi w brew jego woli,serce cie boli a i tak trzeba to robic.

        Pozdrawiam cie bardzo,ale to bardzo serdecznie i zycze szybkich winikow terapi
        i mniej zyczliwych sasiadow.monika.

        moje gg 8883531
        • allaxx1 moim zdaniem.... 14.10.04, 12:27
          to powinnaś pójśc do sąsiadów i powiedziec im dlaczego dziecko płacze(żmudne i
          bolące cwiczenia),chamstwem będzie jeśli tego nie zrobisz bowiem oni
          zareagowali prawidłowo.Podziękuj im za troskę bo nie zrobili tego specjalnie
          tylko w obawie o dziecko(tak jak pisały poprzedniczki mamy są różne a bite
          dziecko nie musi byc brudne).Musisz to zrobic bo następnym razem stanie u
          twoich drzwi policja i wtedy już może byc gorzej.Naprawdę--w dzisiejszych
          czasach czujni sąsiedzi to skarb i nie miej im tego"wyczynu"za złe.
        • karolina_244 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 15.10.04, 08:39
          Tak ale ludzie tam gdzie maja nie dzwonia i na oguł konczy sie to tragedia
    • iwles Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 12:27
      A według mnie - to ta "życzliwa" sąsiadka najlepiej by zrobiła, gdyby
      zareagowała od razu i bezpośrednio- kiedy słyszała płacz dziecka, bo od momentu
      zgłoszenia (anonimowego - tchórzostwo !!!!) do momentu, az ktoś z opieki społ.
      się zainteresuje i sprawdzi - to mogło się wiele wydarzyć, gdyby faktycznie
      dziecko było maltretowane.
      Poza tym - może wtedy by zauważyła, że Karolina raczej potrzebuje pomocy i
      wsparcia, a nie kłótni i podejrzliwości.
      • lidqa Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 13:00
        ale sa tez przypadki ze rodzice rzeczywiscie katują dziecko, ma ono siniaki,
        jest przypalane papierosem czy inne straszne rezczy. i trafia potem taki 2
        latek z odbitymi nerkami do szpitala i wszyscy mowia: sasiedzi nie reagowali,
        co nie slyszeli?

        takze z jednej strony rozumiem ze sie zdenerwowalas bo wizyta nie byla
        przyjemna, ale z drugiej dobrze ze ludzie reaguja, ob moze jak cie ktos
        napadnie np w domu to tez zareaguja
    • le_lutki Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 13:06
      Witaj,
      nie chce byc niedelikatna, bo rozumiem doskonale jak sie poczulas, ale w
      obecnych czasach tak czesto sie zdarza, ze dzieci sa maltretowane albo
      zaniedbane i nikogo z sasiadow to nie wzrusza ani nie sklania do dzialania, ze
      w tym przypadku nalezy sie tylko cieszyc, ze to falszywy alarm i ze w ogole
      ktos zareagowal. Domyslam sie - bo nie wiem - ze akcja Twoich sasiadow wynikla
      z nieiwedzy i braku bliskich kontaktow z Wami a nie ze zlosliwosci skierowanej
      dokladnie przeciwko Tobie? Myle sie?
      No i Twoja zlosc - usprawiedliwiona oczywiscie - skierowac nalezaloby jesli juz
      to na sasiadow a nie na osobe, ktora przyszla wykonujac to, czego sie od niej
      oczekuje z racji zawodu. Tak mi sie wydaje.
      Moze Cie zle zrozumialam, ale w takim razie napisz.
      Pozdrawiam
      • karolina_244 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 15.10.04, 08:43
        Ja sie na nia nie złosciłam tylko pierwszy odruch byłam bardzo miła w
        tłumaczeniu a sasiedzi sa bardzo dobrze powiadomienia w tym co robie bo z na
        tury jestem bardzo ufna
    • mackowy4 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 13:20

      Ja uważam, że powinnaś być bardzo wdzięczna sąsiadom za ich zainteresowanie.
      Jak możesz mówić o tolerancji sąsiedzkiej w takim przypadku??? Tolerancja
      kojarzy mi się z przyzwoleniem na coś, a jak można pozwolić aby dziecko za
      ścianą płakało i krzyczało? Ja na ich miejscu, słysząc ciągłe krzyki i płacze
      dziecka postąpiłabym tak samo - tylko wezwałabym i policję, i opiekę społeczną.
      Nie szłabym raczej do sąsiadów na rozmowę, bo gdyby faktycznie bili dziecko, na
      pewno nie powiedzieliby o tym. A jeszcze mogłabym usłyszeć parę wyzwisk ... że
      jestem chamką, wtrącam się w nie swoje sprawy itp.
      To fantastycznie, że masz sąsiadów, którzy nie boją się zareagować. Gdyby
      wszyscy byli tacy mniej byłoby nieszcześliwych, katowanych dzieci.
      • zuzia_i_werka Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 13:38
        Z jednej strony jestem w stanie zrozumieć Twoje zdenerwowanie bo mi tez byłoby
        przykro gdyby w drzwiach stanęła delegacja z opieki ale z drugiej to dobrze,że
        sasiedzi interesują sie tym,że za scianą płacze dziecko.Nie bardzo rozumiem te
        głosy oburzenia,zarzucanie tchórzostwa itp-a jak zareagowałyście na wiadomość o
        dzieciach znajdowanych w beczkach?? Bo ja założę sie,że wiekszośc oburzonych
        pytała wtdy gdzie byli sąsiedzi-tak wiec punkt widzenia zalezy od punktu
        siedzenia. Życzę dużo zdrowia Twojemu synkowi i zeby ćwiczenia skończyły sie
        jak najszybciejsmile
      • pretty01 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 13:39
        Wiesz, ja sama też nie poszłabym do sąsiadów- gdyby bili dziecko, wyparliby się
        a ja pewnie zostałabym wyrzucona za drzwi. twoi sąsiedzi, moim zdaniem,
        zareagowali właściwie, a że to nieporozumienie, sprawa się wyjaśniła no i
        koniec. Szkoda, że telefon był anonimowy, ale z drugiej strony, można to
        tłumaczyć właśnie "dzisiejszymi czasami", a z drugiej... popatrz, jak Cię to
        wkurzyło... Jak długo nosiłabyś jeszcze złość na tę osobę? A tak, nie wiesz,
        kto i już.
        Moi znajomi mieli też podobną przygodę, z tym, że oni wybrali się do teściów a
        dziecko koniecznie chciało na huśtawki. Tak bardzo chciało, że waliło w drzwi a
        sąsiedzi wezwali policję. Nie- że hałas, ale dlatego, że mieli podejrzenia, że
        dziecko jest strasznie bite. Jak dla mnie (rodziców tego dziecka też!!)-
        postawa bombowa i oby takich więcej.
        Pozdrawiam.
    • mamaaga99 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 13:37
      No cóż, to istotnie przykre !
      Myślę jednak, że jak ktoś naprawdę katuje dziecko, to robi to tak, żeby nikt
      się nie domyślił, nie pozwała mu płakać głośno. Nade mną mieszka rodzina z 6-
      letnim obecnie dzieckiem, nigdy nie słyszałam tam płaczów ani jakichś
      podejrzanych hałasów. Jak sie tam wprowadziliśmy 3 lata temu to czasami
      pojawiał się policjant albo pani z opieki i pytała, czy coś słyszymy, czy coś
      wiemy. Po roku mieszkania tam dowiedziałam się od sąsiadki, że ta pani nad nami
      uciekła z dzieckiem do domu samotnej matki bodajże, bo mąż ich katował. Byłam
      zszokowna ! Co prawda w tygodniu ja i mąż jesteśmy w pracy ale NIGDY wieczorami
      ani w weekendy nie słyszeliśmy nic podejrzanego ! A sprawę do opieki społecznje
      zgosiła sama matka i żona maltretowana.

      Obecnie ta pani wraz z dzieckiem znowu mieszka z mężem nad nami, nadal nie
      słyszę nic podejtrzanego, chociaż jestem wyczulona, ani ona ani dziecko nie są
      zaniedbani ani nie mają śladów pobicia, ale niestety nie wiem, jak się u nich
      układa, bo nie są zbyt towarzyscy i stronią od sąsiadów.

      Ale policja ani opieka już nie przychodzą.
      podrawiam
      Aga
    • i2h2 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 14:05
      Karolinko, ciesz się, że masz takich sąsiadów i miej nadzieję, że również
      zareagują, kiedy ktoś podejrzany zapuka do Twoich drzwi czy zaczepi Twoje
      dziecko.
      Rozumiem, że się zdenerwowałaś- moja koleżanka przeżywała podobne sytuacje,
      kiedy ćwiczyła z synem.
      Pozdrawiam i życzę zdrowia Kubusiowi smile
    • koleandra Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 14:23
      Na mnie nikogo nie nasłali... jeszcze! ale sąsiadka z góry spytała mnie na
      schodach czemu moje dziecko tak dużo płacze. Nie wiedziałam co mam jej
      odpowiedzieć, miałam się tłumaczyć, że Ada nie płacze tylko się drze i krzyczy
      jak cos jest nie po jej mysli i na dodatek rzuca się przy tym na podłogę? - to
      może nawet wyglądac na katowanie dziecka! Stanęłam jak wryta, zrobiło mi się
      gorąco... wymamrotałam cos o buncie dwulatka a sąsiadka z wyraźnym
      niedowierzaniem na mnie popatrzyła.
      Jakby mi nasłała jakąś policję albo kogoś to bym jej poszła i osobiście tyłek
      skopała. Nie lubię takich sytuacji, sama bym się nigdy nie wtrąciła.
      • le_lutki Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 14:29
        Hej koleandro,

        "sama bys sie nigdy nie wtracila" - to szkoda. Tak jak Ty rozumuje wiekszosc
        osob a potem okazuje sie, ze rodzice lali dziecko latami, polamali mu kazde
        zebro i jakos nikt nic nie slyszal, a jak slyszal, to go nie obeszlo. Ja
        rozumiem, ze czasem moze trafic na Bogu ducha winnego rodzica, ale gros
        przypadkow to jednak sytuacje nadajace sie do zgloszenia...
        Pozdrawiam
        • koleandra Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 14:36
          Ja sąsiadów swoich nie znam, nie wiem gdzie kto mieszka. Dzieciaki jakieś
          latają pod blokiem - nie wiem czyje. Jestem z osób bardzo mało ciekawskich i
          nie nawidzę wścibstwa.
          Gdzieś na górze upija się facet, drze się niemiłosiernie, tłucze swoją babę,
          dzieci też jakieś słychać ale ja nie mogę zadzwonic po policję - to nie jest
          moja sprawa - to po pierwsze, a po drugie - żeby samemu w łeb nie oberwać.
          Taka jestem i już, tego samego oczekuję od innych, żeby się zajęli swoimi
          sprawami a nie podsłuchiwaniem pod moimi drzwiami.
          • mamaaga99 Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 14:47
            Koleandro !
            Przyznam,że szokuje mnie Twoja postawa. Dlaczego jesteś taka zamknięta w
            sobie ? I zero ciekawości ? Nie mówię tu o wścibstwie, ale żeby w ogóle nie
            interesować się tym, co się dzieje blisko Ciebie ?

            Niedawno czytałam artykuł w gazecie, gdzie dorosła już kobieta opowiadała o
            tym, że kiedy miała 5-6 lat to na osiedlu grasował pedofil i uprowadzał
            dziewczynki, pozostawione na chwilę bez opieki i gwałcił. Ją to też spotkało
            kiedy mama poszła na chwilę po coś do mieszkania i pozwoliła zostać jej w
            piaskownicy z koleżanką. To był początke wielkiej tragedii.

            Wobrażam sobie, że nie zadając sobie trudu poznania nawet dzieci biegających
            pod blokiem, taka sytuacja - uprowadzenie dziewczynki prze pedofila - mogłaby
            się stać na Twoich oczach, bo skąd taka osoba jak Ty może wiedzieć, że to nie
            jest jej ojciec a ni nikt z rodziny ? Pzrecież nie zadajesz sobie trudu
            poznania sąsiadów !

            mam tylko nadzieję, że Twoje dziecko będzie miało do sąsiadów więcej szczęścia !

            Aga
          • le_lutki Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 14:51
            No dobrze, Ty zakladasz, ze oni podsluchuja pod Twoimi drzwiami i niech bedzie,
            ze faktycznie podsluchuja. Ale czasem nie trzeba podsluchiwac zeby slyszec
            pewne odglosy i zastanowic sie nad nimi.
            Z kobieta bita przez meza jest mimo wszystko troszke inaczej - to dorosla osoba
            i odpowiedzialna za siebie (choc moze byc zastraszona). Jesli bite kobiety,
            mimo ze dorosle, potrzebuja wsparcia zeby wyrwac sie z lap meza, to co dopiero
            dzieci. Ja tam mimo calego dyskomfortu wolalabym, zeby moi sasiedzi zareagowali
            slyszac np odglosy wywracanych mebli a potem placz dziecka. Byc moze moje
            dziecko tylko spadlo z krzesla, bo sie wiercilo, a byc moze nieodpowiedzialny
            ojciec wlasnie w nie rzucil czyms ciezkim.
            Ja mieszkam w bloczku, w ktorym wszyscy sie znamy, wszyscy mamy dzieci,
            spotykamy sie wszyscy czesto (nawet jesli sa jacys "nowi").
            Ryzyko "przegapienia" maltretowania dziecka przez rodzicow jest o wiele
            mniejsze niz w anonimowych i bezdusznych blokach w Polsce (czy we Francji
            zreszta), gdzie ludzie mijajac sie nawet nie mowia sobie dzien dobry. Ja to
            wlasnie mam na uwadze.
            Ty zakladasz, ze sie nie kieszasz i tego samego oczekujesz od reszty swiata -
            to Twoja sprawa. A ja mysle, ze katowane dzieci (a nawet niektore zony)
            wolalyby, zeby reszta swiata troche bardziej sie przejela ich losem. Poza tym
            od tego sa odpowiednie instytucje majace za zadanie SPRAWDZAC takie
            doniesienia, zebys Ty sama nie ryzykowala "ze oberwiesz w leb" - jak napisalas.
            Pozdrawiam
          • allaxx1 do koleandry 14.10.04, 15:06
            skoro nie interesujesz się sąsiadami a sama nie lubisz jak ktoś interesuje się
            tobą to dlaczego udzielasz się na forum?
            Przecież opowiadasz o sobie ,dzielisz sie wrażeniami,doradzasz innym--to
            przecież w pewnym stopniu tez jest "wścibstwo"smile))
            • koleandra Re: do allaxx1 14.10.04, 15:17
              Nie, to nie jest tak, że ja żadnych sąsiadów nie znam... siłą rzeczy muszę ich
              znać chociaż z widzenia. Nie lubię tylko czegoś takiego, że sąsiadka jakaś,
              którą akurat pierwszy raz na oczy widzę mówi mi, że "widziała, że kupiliśmy
              sobie pralkę...". No bez przesady, a co ją to obchodzi.
              Tutaj na forum nie jest wścibstwo bo jak ktos o cos pyta to wiadomo, że chce
              przeczytac odpowiedzi, ja tak samo - dobrowolnie o czymś opowiadam, nawet
              zwierzam się.
          • pretty01 Zamknięte oczy i uszy... 15.10.04, 14:54
            koleandra napisała:

            Gdzieś na górze upija się facet, drze się niemiłosiernie, tłucze swoją babę,
            > dzieci też jakieś słychać ale ja nie mogę zadzwonic po policję - to nie jest
            > moja sprawa

            Nie, no pewnie! Chłop pewnie stresa jakiego ma w robocie, to se czasem lubi
            babę skatować. A, niech se leje te babe, to sie odreaguje... każdy przecież
            jakoś musi, co mnie to tam... Tylko dzieciaki przy tym wyją, mógłby lać ją,
            kurna, w łazience, czy jak, bo hałasu nie lubię. A ta cała przemoc w rodzinie,
            czy jak jej tam, to bujda na resorach, a domy dla samotnych matek czy ofiar
            przemocy domowej to kurorty spa. A zresztą, tak jak pisałam, to nie moja
            sprawa, jeszcze w łeb dostanę. Jutro przywożą mi dźwiękoszczelne drzwi i zapas
            zatyczek do uszu. Muszę jeszcze dzwonek do drzwi wyłaczyć w cholerę, bo mi
            jakaś jeszcze tłuczona baba zadzwoni i o pomoc poprosi, a po co mi to...

            Dla Koleandry do przemyślenia.
            • koleandra Re: Zamknięte oczy i uszy... 15.10.04, 15:21
              Oj, nie kobieto... i tu się mylisz. A co ja mam do tej baby do drzwi zapukać?
              ja? 20 letnia gówniara do 50 letniej baby i zapytać się czy może policji nie
              wezwać? Toż ona mnie na kopach z pod drzwi wyp....li za to, że się wtrącam. Ona
              jest dorosła baba do cholery chyba co? A dzieci nie płaczą "nie bij mnie"
              tylko "tatusiu kochany" .... to może ich wszystkich baba leje? nie wiem. I nie
              chcę wiedzieć bo mnie ten facet w ciemnej uliczce też może dopaść.
              Ja tam mieszkam bardzo krótko to może lepiej żeby sie zainteresował ktos kto
              mieszka bliżej ich mieszkania i wie więcej o nich niz ja.
              • le_lutki Re: Zamknięte oczy i uszy... 15.10.04, 15:25
                Dlatego wlasnie, koleandro, istnieja specjalnie do sprawdzania takich sytuacji
                powolane instytucje, i cieszyc sie nalezy jesli interweniuja (i tak robia to
                zbyt rzadko...)
    • zsz Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 14:39
      ak jak poprzedniczki, uważam, że choć to nie jest miłe,
      powinnaś tylko się cieszyć, że masz czujnych sąsiadów.
      Choć nie wiadomo co nimi powodowało i pewnie dlatego
      się złościsz (czy przeszkadzał im hałas, czy faktycznie
      troska o czyjeś dziecko).
      Pytasz, czy komuś się przytrafiło coś takiego -
      mnie niestety tak. Mieliśmy coroczną wizytę
      agentki z PZU żeby ubezpieczyć mieszkanie.
      Taka rozmowa chwilę trwa, w tym czasie mój
      dwuletni wtedy synek strasznie się darł.
      Nie pamiętam już o co. Może o to, że chwilowo
      uwaga była od niego odwrócona, może czegoś
      chciał i mu nie daliśmy (np. wywalić rzeczy z szuflad).
      Agentka bardzo się zdenerwowała tą sytuacją (a
      nie była to młoda kobieta) i krzyczy:
      "Ja Wam mówię, to dziecko jest bite!
      Tylko bite dziecko się tak zachowuje!"
      Było mi bardzo przykro,zwłaszcza,że w tym czasie
      nie dawaliśmy mu nawet najmniejszego klapsa
      (dziś czasem się zdarza).
    • kssia Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 14:58
      Wiesz co dla Ciebie to był tylko niemiły epizod ale pomysl w ilu przypadkach
      taka sąsiedzka interwencja byłaby wskazana. Mysle ze Twoich sąsiadów też ten
      telefon kosztował wiele nerwów.
      Dobrze by było gdyby było więcej takich czujnych ludzi , może mniej dzieci by
      cierpiało.
      pozdrawiam
    • olamad Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 15:32
      W mojej klatce mieszka 10 rodzin, ja ze wszystkich najkrócej. Wszyscy sąsiedzi
      mieszkają tu w zasadzie od początku istnienia osiedla i "znają sie jak łyse
      konie". Jakieś 8 lat temu ja bylam pierwsza"nowa". Powiem Wam, ze byłam
      przyjmowana różnie - jedni byli mili, sympatyczni, chcieli się czegos o mnie
      dowiedzic, inni - wręcz przeciwnie, pewnie wyobrażali sobie te wszystkie
      imprezy, które w ich mniemaniu miałabym organizowac (miałam wtedy 22 lata i
      byłam na studiach). Z czasem jednak zapoznałam się i polubiłam ze wszystkimi.
      Oczywiście, ze były różne zgrzyty (imprezy bywały, a to nabrudziłam na klatce
      przy remoncie, i takie tam). Ja naprawdę nie należę do zbyt wylewnych osób, nie
      spowiadam sie ze wszystkich problemów obcym ludziom - ja poprostu jestem dla
      nich miła. Mówię "dzień dobry", przytrzymam drzwi jak ktoś za mną pędzi do
      domu, no i co najważniejsze, uśmiecham sie. Efekt jest taki, że jak gdzieś
      wyjezdżam, to mam kogo poprosić by "spojrzał" na moje mieszkanie, sąsiadki same
      mi proponują, ze zajmą się Ulą gdybym chciała pójść do pracy. Ja od czasu do
      czasu zrewanżuję się jakąś historia o Uli zdrowiu, czy o wyjeździe męża (swoją
      drogą bardzo mi współczują, że jestem wciąż sama). Przy takich stosunkach z
      sąsiadami nie ma mowy o jakichś donosach, bo oni porostu moje dziecko znają.
      Wiem, że to zależy od indywidualnych cech, ale ja nie wyobrażam sobie innego
      sposobu na życie w takim zbiorowisku ludzkim, jakim jest klatka schodowa. I
      wierzcie mi, naprawdę nie musiałam wkładać w to wiele pracy...
      Zgadzam sie z dziewczynami, ze to dobrze, że masz takich sąsiadów. Czyli jest
      jakaś nadzieja, ze może co raz mniej dzieci będzie w ciszy maltretowane przez
      swoich rodziców...
      Pozdrawiam,
    • melka_x Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 15:41
      Karolino doskonale rozumiem, że mogłaś sie poczuć się bardzo źle, ale dołączam
      do dziewczyn, które w zachowaniu sąsiadów widzą troskę o dziecko, a nie
      chamstwo czy wścibstwo. Ilekroć pojawia się informacja o kolejnym
      zmaltretowanym dziecku, tylekroć wraca pytania jak to się mogło stać, czy
      sąsiedzi nic nie widzieli, nic nie słyszeli? Czy sama sobie takiego pytania
      przy okazji takiej sprawy nigdy nie zadałaś?
      Niedawno byłam u przyjaciół, którzy wyjeżdzając zostawili mi klucze, miałam
      nakarmić ich kota. Bardzo długo mocowałam się z zamkiem i w końcu wyjrzała
      sąsiadka podjerzliwie pytając mnie dlaczego tak gmeram w cudzym zamku.
      Oczywiście to nie do końca porównywalna sytuacja i przykrość bez porównania
      mniejsza, ale mechanizm ten sam. Dobrze, że sąsiedzi reagują na rzeczy, które
      mogą -choć nie muszą- świadczyć, że dzieje się coś złego. I jeszcze z własnego
      podwórka; mam znajomych, którzy rehabilitują dziecko kilka razy dziennie
      bolesną metodą Vojty. Przeszli się po sąsiadach tłumaczać dlaczego dziecko tak
      często i głośno płacze. Pewnie, że nie czuli się fajnie opowiadając o tym, ale
      uznali, że to mniejszy dyskomfort, niż gdyby sąsiedzi sami zaczęli się
      interesować powodem płaczu i lepiej się tłumaczyć przed nimi, niż przed opieką
      społeczną. Nie mówiąc o tym, że od tamtej pory skończyło się zwracanie uwagi,
      że dziecko nad wyraz głośne. Nie namawiam Cię do takiego rozwiązania, podsuwam
      tylko, że jest i taka możliwość.
      • mharrison Re: SĄSIEDZKA TOLERANCJA NIE ZNA GRANIC!!!CHAMSTW 14.10.04, 17:06
        Karolino,
        Z jednej strony rozumiem Twoje wzburzenie i dyskomfort. Z drugiej jednak...

        Od niedawna mieszkam w przedwojennym domu, w spółdzielni z tzw. tradycjami.
        Przed ćwierćwieczem (o czym dowiedziałam się niedawno) sąsiedzi nie słyszeli?
        krzyków 5-letniego chłopca bitego przez swoją macochę. Chłopiec ten miał
        kłopoty z krzepliwością krwi i po pobiciu zmarł z powodu wykrwawienia.

        Nie wiem czy sąsiedzi już wcześniej słyszeli "odgłosy" dochodzące z tego
        mieszkania, czy kierowali się zasadą nieingerencji w życie innych, czy też
        mysleli, że "klaps" się zdarza od czasu do czasu nawet w najlepszych rodzinach.
        Wiem tylko o fakcie śmierci 5-latka.

        Dlatego też pomimo Twoich negatywnych odczuć (zapewne czułabym się nieswojo,
        gdyby to mnie zdarzyła sie taka "przygoda") cieszę się, że masz takich sąsiadów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka