nangaparbat3
26.09.18, 09:25
Idzie dzień edukacji, nadchodzą nauczycielskie protesty, a w tle podwójna rekrutacja, no i bieżączka szkolna - watki dotyczące nauczycieli bedą się mnożyć.
Błagam - nie uzywajcie sformułowania, że godziny pensum to "STANIE PRZY TABLICY".
Niewiele jest bardziej błednych i jednocześnie rozpowszechnionych określeń odnoszących sie do pracy (w roznych zawodach).
prowadzenie lekcji to raczej praca reżysera, ktorego aktorzy nie znają scenariusza, a nawet jeśli znają, każda lekcja to pierwsza i jedyna próba z tym zespołem. A zespoł pelen emocji, własnych problemow, pragnień i potrzeb, stworzony z osob, ktore często wolalyby byc zupełnie gdzie indziej, pochłoniete wlasnym, zupełnie nie szkolnym zyciem. Dobry nauczyciel pracuje z zespołem, a jednocześnie z każdym z uczniów z osobna - to oznacza niezwykłą uwazność i koncentrację na treści lekcji, ale też na tym, co dzieje sie z poszczegolnymi uczniami i między nimi.
Czasem do zawodu trafia ktoś, kto wyobraża sobie, że lekcja to "stanie". Szybko ze szkoły wypada.
Możemy dyskutować nad pensum, porą wywiadówek, systemem szkoleń, wakacjami - i pensją.
Ale proszę, nie uzywajcie tego klamliwego i obrażającego nas określenia: nauczycielom płaci sie za stanie przy tablicy.