Dodaj do ulubionych

mlodsza corka szantazystka

12.10.18, 16:03
dla porządku nowy watek, bo to co pisze to nie odpowiedź na pytanie forumki tylko rozważania o dzieciach szantażystach.

po pierwsze opis sytuacji z poprzedniego wątku to opis klasycznego szantażu :


Starsza siedzi i zaklada buty. Mlodsza tez chce zalozyc buty, wiec probuje zepchnac siostre z krzesla by usiasc ("musi" koniecznie w tym wlasnie miejscu, jakby nie bylo 100 innych). Mini klotnia.
Potem jedziemy samochodem i mlodsza chce pograc w karty ze starsza, na co slyszy "nie, nie bede z toba grala, bo bylas dla mnie niemila. Nie bawie sie z toba".
Na co mlodsza zaczyna prosic "no pograj ze mna... przepraszam, ze bylam niemila, juz nie bede" - w te slowa
Starsza: "nie, zawsze mowisz, ze nie bedziesz, a potem i tak jestes".
No i placz mlodszej, ze tamta nie chce z nia grac. I obiecuje (tak, poraz setny), ze juz nie bedzie. I placze i przeprasza...
Starsza corka niewzruszona - ignoruje. Jak potanowila, ze nie zagrala, tak nie zagrala.

Zal mi jej bylo, bo przeprosila, obiecala poprawe Generalnie to dobre dziecko, bardzo pomocna, empatyczna, zawsze chetna do pomocy slabszym, wszyscy ja lubia Ale jak jej cos odwali, to potrafi pokazac pazurki I diabel z niej wychodzi. Ale to taki kochany diabel (jaka matka taka corka)


Dla ciebie najpewniej kochany, dla innych niekoniecznie. Po prostu zwykły antypatyczny diabel

Ucze, ze pewne zachowania sa nieakceptowalne i za nie ponosi się konsekwencje (nie tylko w postaci kar).
1.Uczysz ale nie zawsze : ingerować? bo młodej ci zal?
Mam nadzieje, ze tego pytania nie usłyszały córki ani żadnej podobnej wątpliwości ( „a może jednak się pobawisz , bo przeprosiła”)
Bo to byłaby nauka wprost NIEponoszenia konsekwencji.

2.
Skoro uczysz :
Ucze rowniez, ze jesli sie komus sprawi przykrosc, nalezy przeprosic, przyznac sie do bledu. To, czy druga strona to zaakceptuje - zalezy od niej, jak wsrod doroslych.
To czemu się dziwisz/żal ci ; ze starsza córka postępuje tak jak ja uczysz? I czemu w ogóle to rozważasz?

Zawsze mowie, gdy cos takiego się dzieje.
Zależy CO mówisz, bo samo mówienie, jeszcze o niczym nie świadczy.

Tak, to co robi twoja młodsza córka, to szantaż.
Pomimo różnorodnych typów szantażu emocjonalnego, w każdym z nich
dostrzega się sześć symptomów stanowiących istotę syndromu. Są to: żądanie sprawcy, opór ofiary, presja sprawcy, groźby sprawcy, uległość ofiary, powtórzenie całego cyklu
( dlatego obiecuje, ja już nie będę i robi to samo- to oczywiste)

Trochę również nie dowierzam
- ze trenuje to tylko na siostrze ( a nie na rodzicach i innych osobach)
- ze wymyśliła to wszystko sama z siebie i nie ma przykładu d domu wśród starszych osób
- ze nie odnosi w domu sukcesów

Prokurator
To najczęstszy typ emocjonalnego szantażysty, który działa wręcz klasycznie — jeśli nie spełnisz jego oczekiwań, możesz spodziewać się konsekwencji.

Nie chcesz się ze mna bawic wszkole?
To dobrze, to już za to się do ciebie nie odezwe.

Tu nie liczy się to, czego pragnie dana osoba, ale czego chce szantażysta. On wręcz zmusza do dokonania wskazanego wyboru, bez szans na rozpatrzenie innej opcji.

Biczownik
Biczownik jet szantażysta, który najczęściej grozi zrobieniem sobie krzywdy za nieposłuszeństwo drugiej osoby. Biczownik wpędza w poczucie winy i powoduje wyrzuty sumienia u ofiary, która dla własnego spokoju spełnia postawione żądania. Często jest znakomitym aktorem, który posuwa się do ogrywania scenek towarzyszących wstawianym wymaganiom. Wystarczy podać przykład osoby, która wieszczy, że jeżeli ktoś nie zrobi tego, na co ona liczy, z pewnością np. jej serce tego nie wytrzyma.

Nie będzie ciastka przed obiadem? to ja niczego nie będę jeść

Cierpiętnik
Kolejny typ emocjonalnego szantażysty to cierpiętnik, który każe domyślać się, co mu dolega i co powoduje daną niedyspozycję. Tacy ludzie mogą oczekiwać, że ofiara będzie czynić wszystko, byle tylko poprawić ich nastrój – w ofierze mają pojawiać się wspominane już wcześniej poczucie winy i odpowiedzialności za stan cierpiętnika.
To znakomici aktorzy, którzy nie wstydzą się ciągnąć swoich dramatów w nieskończoność.
Nie chesz ze mną pograc?
Mamma… tak mi smuuuutnoo, przecież przeprosilaaaam….

Kusiciel
Ostatni typ emocjonalnego szantażysty, kusiciel, obiec wszystko, co chcesz usłyszeć, o ile ty spełnisz jego oczekiwania. W jego świecie nie ma nic za darmo, za miłość i uwagę również trzeba zapłacić odpowiednią cenę. Na pewno usłyszysz od niego „ok, pójdziemy, ale najpierw ty …”, „zrobię tak, jeśli…”
Obserwuj wątek
      • nanokogirl Re: mlodsza corka szantazystka 12.10.18, 16:21
        PS
        każdy psychopata był uroczym dzieckiem wieku lat 9 - i nie miał zaświeconego napisu : UWAGA, wyrosnę na psychopatę.
        natomiast systemowe uleganie szantażom w dzieciństwie na pewno powoduje wypaczenie osobowości w dorosłym życiu.
          • nanokogirl Re: mlodsza corka szantazystka 12.10.18, 16:33
            skoro
            a/ zastanawia się czy może nie namówić starszej do ulegania szantażom ( czyli do "pogodzenia sie")
            b/ ma doświadczenia, że młodsza "nabroi" a później przeprasza ale robi to samo
            c/ usprawiedliwia - młodsza to diabeł - ale taki kochany diabeł
            to nie jest to jednorazowa rzecz.
            To się powtarza.
              • nanokogirl Re: mlodsza corka szantazystka 12.10.18, 16:52
                uleganie setnym przeprosinom, które nic nie znaczą ( jak sama autorka wie i pisze) to nie jest po matczynemu – to jest uleganiom szantażom.
                Po matczynemu jest nie uleganie tylko uczenie, ze inni ludzie ani matka nie ulegają.
                To się nazywa: wychowanie społecznie przystosowanego człowieka.
                I to jest po matczynemu
                BTW :
                jest również matką tej drugiej dziewczynki i jakoś po matczynemu się nie wczuwa w to co ona czuje...
                  • nanokogirl Re: mlodsza corka szantazystka 12.10.18, 17:29
                    Nie wiemy czy ONA nie ulega.
                    Wiemy, ze pyta się czy namówić druga córkę do ulegania czy nie.
                    Jak dla mnie, samo rozważanie czy namówić do ulegania szantażom czy nie jest mocno nie-OK.
                    I stawia jako bardzo prawdopodobne, ze są tacy co ty szantażom ulegają.
                    Dlatego one nadal trwają. W wieku 9 lat konsekwentnie ( nie akceptowanie szantaży) wychowywana dziewczynka powinna widzieć, ze to nie działa. ta nie wie. I jak widać z postu matki, jest duza szansa, ze będzie działać.
                • panna.ze.dworku Re: mlodsza corka szantazystka 13.10.18, 22:12
                  Ale jak nie zaświtało, że coś nie gra? Przecież współczuła! Młodszej. Która ślicznie i bezrefleksyjnie wypluła "magiczne" słowo "przepraszam", a mimo to starsza i tak nie chciała się z nią bawić... No, jak może nie doceniać faktu, że cwany dzieciak powiedział z łaski "przepraszam"?! Wszak to taka słodka łobuzica...
      • panna.ze.dworku Re: mlodsza corka szantazystka 12.10.18, 23:08
        Agato:
        1. W tamtym wątku dziecko nie "próbuje trochę testować". Dziewięcioletnia pannica popycha, szczypie siostrę, wszczyna kłótnie - bo chce spełnić swoją fanaberię. Natychmiast! A mamusia widząc to z czułością pisze "to taki słodki łobuziak"...
        2. Może nie psychopaty, ale dziewięciolatka która świadomi kalkuluje i WIE, że koleżanki nie może szczypać bezkarnie więc jest miluchna, a siostrę może tłuc, więc to robi - no, nie świadczy najlepiej o wydolności wychowawczej rodziców.
    • jollyvonne Re: mlodsza corka szantazystka 12.10.18, 16:29
      Watku do ktorego sie odnosisz nie czytalam, ale ze znakomita wiekszoscia tego co napisalas sie zgadzam. I wg mnie, na podstawie tego co przytoczylas, to podsumowanie i wytlumaczenie sytuacji miedzy siostrami lezy w jednej wypowiedzi matki: "Ale to taki kochany diabel (jaka matka taka corka)". Kochanemu dziecku latwiej wybaczyc, a jak dziecko nam nas samych przypomina, to tez to co w odbiorze innych bedzie wada, dla nas bedzie urocze lub co najmniej nieszkodliwe. I chociaz z jednej strony to dobrze, ze matka widzi dlaczego dziecko jest jakie jest i go za to nie kara, to przykre, ze usprawianie zachowan jednej corki, odbija sie niekorzystnie na drugiej. I nie pisze tego, by tej matce dowalic, ale dlatego, ze ona wciaz jeszcze ma szanse sie przyjrzec sytuacji z boku i naprostowac stosunki calej trojki. Inaczej w kolejnym pokoleniu w szeregach forum pojawi sie corka frumowiczki, ktorej sie kiedys uleje, ze matka jedno mowila, a drugie stosowala, faworyzowala mlodsza siostre i wymuszala na wszystkich uwielbienie dla wcielonego diabla.

      I zeby nie bylo, tak, jestem najstarsza siostra i mam po sufit zwrotu "ustap, on jest mlodszy", "ustap, na jest mlodsza". Szczytem bylo "no przeciez to cie nie moglo zabolec, przeciez ona jest mlodsza". Na szczecie moja mama po jakims czasie zmienila front. Watpie, zeby to bylo pod wplywem jakiegokolwiek forum, raczej tez w koncu oberwala metalowa lopatka miedzy oczy i mimo 30 letniej roznicy wieku miedzy nia a bijaca jednak ja zabolalo wink
      • anorektycznazdzira Re: mlodsza corka szantazystka 13.10.18, 15:34
        >I zeby nie bylo, tak, jestem najstarsza siostra i mam po sufit zwrotu "ustap, on jest mlodszy", "ustap, na jest mlodsza".

        to samo mówiła zawsze moja mama, również starsza siostra. Jako dorosła osoba wspominała straszne poczucie niesprawiedliwości, kiedy ciągle jej kazano rozumieć, że 3 lata młodsze jest przecież małe, nic złego nigdy nie ma na myśli i trzeba mu ustąpić. Nawiasem mówiąc to młodsze (mój wujek) wyrosło na psychopatę terroryzującego żonę i dzieci.
        • panna.ze.dworku Re: mlodsza corka szantazystka 13.10.18, 22:22
          A moim zdaniem to nie jest kwestia "starsze - młodsze" a po prostu nieuczciwości i nie równego kochania... Znam sytuację: trójka dzieci. I co? Ano "od zawsze" najstarsza miała być samodzielna i w sumie nie zawracać głowy. Najmłodszy - w sumie nie wiadomo po co, no ale niech już sobie będzie jak jest. Ukochaniem i kwiatuszkiem - była środkowa córka. Najstarsza studiowała zaocznie i sama sobie na te studia własną pracą zarabiała. Najmłodszym nikt się nie interesował i w sumie dzięki Bogu, że chłopak niegłupi to sam się wykierował na niezłego specjalistę w wybranym zawodzie. Środkowa? Oczywiście studia dzienne, kolejno cztery kierunki, bo żadna uczelnia jakoś nie doceniała królewny, w czasie studiów nie mogła mieszkać ani w akademiku, ani na stancji, o nie, musiała mieć wynajmowane mieszkanie, bez tego absolutnie nie mogła się uczyć! I tak dalej, we wszystkich dziedzinach życia. Ba! czas jakiś temu, gdy syn starszej z sióstr miał lat około 15, a córki najmłodszego odpowiednio 4 i 2 - środkowa urodziła córkę i ich matka napisała w liście znamienne słowa "NARESZCIE ZOSTAŁAM BABCIĄ!!!"... Czyli co, dzieci jej starszej córki i syna to dla niej kto? Klucz żurawi odlatujący na południe? sad
          • anorektycznazdzira Re: mlodsza corka szantazystka 14.10.18, 11:47
            tak, sednem nie jest młodsze-starsze, tylko fakt, że rodzic jedno sobie "upodobał". Powodów może być wiele, fakt że jest najmłodsze i najsłodsze jest często jednym z nich i daje rodzicom "argument" który rodzicom się wydaje rozsądny i usprawiedliwiony. Przecież nie mówią ustąp bo on jest chłopakiem ani ustąp bo ona jest podobna do mnie.
            Dlatego faworyzowanie młodszych jest częste, choć oczywiście nierównych układów jest więcej.
            • panna.ze.dworku Re: mlodsza corka szantazystka 14.10.18, 15:08
              Dokładnie. znam rodzinę, w której "pupilkiem jest syn" - tylko dlatego, że jest chłopakiem. I dwie młodsze siostry są jego "służbą" - musiały mu ustępować, musiały go obsługiwać, tak, włącznie z odrabianiem za niego prac domowych, których księciunio nie miał ochoty... Bo tak, bo rodzice tak kazali. dopiero gdy dorosły to trochę się otrząsnęły, ale do teraz (a wszyscy są już koło 40) potrafią uznawać za "rację" , że rodzice przepisali mieszkanie i działkę na syna - bez żadnych "ale", wszystko. No bo jemu się należy! I nie na zasadzie "rodziców majątek - mogą robić co chcą", a właśnie "To oczywiste, ze Norbertowi się należy, bo jemu jest ciężko w życiu...".
              Znam rodzinę, w której najkochańsze jest dziecko pierwsze, a "pozostałe"? No, są, bo są. Znam taką, że babka miała dziecko panieńskie, potem wyszła za mąż za innego, ma z mężem dwójkę dzieci, a i tak najkochańsze jest to pierwsze i to temu pierwszemu wszystko wolno i uchodzi mu płazem...
              Z tym, ze i owszem, znam również i sytuacje, że faworytkiem jest najmłodszy pupilek całej rodziny i to najmłodszy wyrasta na potworka. A, przepraszam. Na "empatycznego słodkiego diabełka" - tak to chyba Cotton określiła?
      • mrs.solis Re: mlodsza corka szantazystka 13.10.18, 16:16
        Mialam to samo. Jestem najstarsza siostra i ciagle slyszalam, ze mam ustapic , bo jestem starsza,madrzejsza itp. Myslalam, ze tylko ja jak slysze ten zwrot to mi skora cierpnie. Gdybym miala taka sytuacje, ze mlodsza spycha i szczypie siostre bo chce usiasc wzielabym ja za kark i posadzila na dupie gdzies indziej i powiedziala, ze jak jeszcze raz zobacze taka akcje to beda inne konsekwencje. Zal mi tej starszej dziewczynki, bo matka jakos slabo reaguje na akcje mlodszej.
        • chatgris01 Re: mlodsza corka szantazystka 13.10.18, 16:30
          Nie tylko Tobie, mnie tez na to dictum skora cierpnie. Chociaz moj mlodszy brat to i tak aniol w poorownaniu z opisana siostrzyczka (byl raczej spokojnym i milym dzieckiem, jak teraz widze), a ja nie bylam dzieckiem uleglym i choc nigdy nie zaczynalam pierwsza, to jak ktos mnie napadal, to mu oddawalam, wiec umialam sie w razie potrzeby sama obronic (w przedszkolu i szkole tez).
          Zal mi tej starszej dziewczynki.
    • hanusinamama Re: mlodsza corka szantazystka 13.10.18, 12:35
      Bardzo łatwo przychodzi nam ocenianie cudzych dzieci oraz wytykanie błędów wychowawczych. I te ktore to robią mają oczywiscie doskonale wychowane dzieci...lub też ich nie mają. Ja mam dwoje i nie zauwazyłam zby zachowanie opsiane świadczyło o posiadaniu psychopaty w domu. Normalne zachowanie dziecka, drugiego dziecka. Testowanie otoczenia i próba kierowania nim. No ale ja nie jestem idealną matką, mam czasami problemy z moimi dziecmi. Za to jak dzieci nie posiadałam to tez wiedziałam lepiej jak sie je powinno wychowywać i wyłapywałam każdy błąd wychowawczy. Jaka byłam naiwna pokazało życie. Poza tym z tego co mi kiedyś powiedział znajomy psychiatra- psychopaty sie nie wychowuje, psychopata sie rodzi psychopatą. I niestety ale najlepszy dom tego nie zmieni.
    • anorektycznazdzira Re: mlodsza corka szantazystka 13.10.18, 15:29
      Tamtego wątku nie czytałam, ale zgadzam się z opinią, że taki "diabeł" jest sympatyczny tylko dla kochającej matki, a dla otoczenia jest wstrętny. W najgorszej sytuacji jest nękane (tak, tak!) rodzeństwo, które kocha i szanuje opinię rodziców, niejako naturalnie kocha sprawcę/szantażystę, a zderza się z jawną niesprawiedliwością z ich strony. Matka wietongue_out że młodsze "nie chciało", "jest dobrym dzieckiem", "kocha siostrę" - tylko to się nie zgadza z faktami.
      Problem w rodzicach, młodsze dlatego robi, to, co robi, że doskonale wie że będzie rozgrzeszone, usprawiedliwione i matce będzie bardziej szkoda szantażysty jęczącego, żeby mu wybaczyć za samo przepraszam, niż starszego, które jest ciągle traktowane jak w tej scence.
    • nanokogirl takie sobie przemyślenia 13.10.18, 18:39
      Omawiany watek ma ponad 400 postów, wiec moje socjologiczne rozważania pozwolę sobie wrzucić tutaj.
      Wyobraźmy sobie sytuacje, ze pisze ktoś na forum:

      Wiecie co, w przyszłym tygodniu , mąż ma urodziny, a ja nie mam kasy na prezent.
      Zauważyłam , ze sąsiad zostawia na korytarzu rower bez zabezpieczenia. Może wezmę ten rower i sprzedam i będę mieć na fajny prezent dla męża, bo bardzo go kocham.
      Co o tym myślicie? A może jakoś inaczej powinnam zdobyć te pieniądze?

      Forum najpewniej zadymi od uwag w stylu :
      Jesteś złodziejem! To u ciebie w domu się kradnie? Jak mąż kradnie to pewnie uciszy się, ze ukradłaś na jego prezent!
      Itp.

      Owa wyimaginowana forumka odpowie:
      • "Skąd pomysł o tym, ze jestem złodziejem, to znaczy , ze coś ukradłam ? Czyli innymi słowy - na jakiej podstawie uważasz, ze coś ukradłam? Które konkretnie moje słowa o tym świadczą? Skup się.
      • Niestety - większość osób jedynie krytykuje i przykleja łatkę
      • Nie to miałam na myśli. Na podstawie obserwacji rozmów forumowych, wnioskuje, ze cokolwiek się nie powie, to zawsze się ktoś przyczepi.
      • Sporo napisałaś, ale wciąż nie odpowiedziałaś na pytanie dlaczego uważasz, ze coś ukradłam"?
      • Masz racje - nabijam się z niektórych psychoanaliz.
      • Masz racje - nie powinno się nikogo oceniać. Tym bardziej, gdy się go W OGÓLE nie zna.
      • Fakt. Cale forum odpowiada zgodnie, tylko nie na pytanie zadane w poście! Ba, ani nawet nie na pytania zadane później. Jest tylko kupa pisania; zgodnego, fakt ale pozbawionego meteorytyki. Nie działa
      • Już pisałam, przecież nie wzięłam tego roweru, wiec o co się czepiacie?
      • Dodam tylko, ze uważam temat za wyczerpany.

      I całość tej przepychanki może trwać nawet i 500 postów.
      Nie zmieni to słusznego poniekąd odczucia powszechnego na forum:
      Jak ktoś zadaje takie pytania i ma takie wątpliwości – najpewniej ma osobiste lub z najbliższego przykłady , że kradzież i złodziejstwo jest OK.
      Choćby wyciągnął kolejne 500 postów argumentów, jak to forum nie umie dyskutować i w sumie to się zgadza z forum i NIGDY nikomu nic nie ukradł, a kradzieże są w domu niezwykle piętnowane a szacunek do cudzych rzeczy wdrażany, to kupy doopy się to nie trzyma.
      Bo to po prosty złodziej, najpewniej ze złodziejskiej rodziny.
      Bo gdyby robiła tak jak pisze, to post założycielski po prostu by nie miał miejsca.
      I tak samo jest w przypadku cotton.
      Najpewniej i ona szantażystka i tak młodszą córkę chowa.
      I żadne dobre rady z forum tego nie zmienia.
      • jak_matrioszka Re: takie sobie przemyślenia 13.10.18, 19:16
        Niczego sobie nie trzeba specjalnie wyobrażać, bo ktoś napisał na forum:
        "Kilka lat temu w złości aby dopiec cioci powiedziałam jej sekret jej córki, a mojej najlepszej przyjaciółki."
        Brzmi jak coś co mogła zrobić młodsza siostra, kochany diabeł? No to krok nastepny, co robi "generalnie to dobre dziecko, bardzo pomocna, empatyczna, zawsze chetna do pomocy slabszym" młodsza siostra?
        "Szybko pożalowalam tego, przepraszalam ją mailowo, smsowo, po kilku latach udało się nawet na żywo."
        Wzruszajace, żal, skrucha, przeprosiny, po prostu "full package". Tylko to pewnie o jeden raz za dużo, a i mamy zabrakło, żeby kochanego diabła po raz kolejny wziać w obrone, i zonk:
        "Kuzyka mówi, że wybaczyła. Ale na tym się kończy."
        Zdziwienie jest ogromne, bo coś co tak pieknie działało przez tyle lat, nagle zawiodło. Przeprosiny i obietnica, że nigdy wiecej nie pomagaja, nawet powtórzone wielokrotnie.
        Wiele razy na forum napisano, że sytuacja jest niepełna, po widziana tylko z jednej strony. A zgodzicie sie ze mna, że to bardzo łatwo może być druga strona? Kochany diabeł i niedajaca sie przeprosić kuzynka.
          • panna.ze.dworku Re: takie sobie przemyślenia 14.10.18, 03:05
            Nie. Jak Matrioszka podała przykład z INNEGO wątku, jak MOGŁYBY wyglądać relacje tych dziewczynek za kilka lat. smile Moim zdaniem zresztą - bardzo zręcznie. Bo dokładnie, wątek o doniesieniu ciotce mogłaby założyć taka właśnie "słodka łobuzica", która była cacana i lubiana, bo z wdziękiem i miła. No bo cóż się niby stało, no, wypaplała sekret, nawet nie celem jakiejś źle pojętej ochrony kuzynki, ale ot, tak, w złości, a potem zdumiona, że kuzynka nie chce z nią gadać...
            • nanokogirl Re: takie sobie przemyślenia 14.10.18, 03:11
              w moim bliskim otoczeniu pewna późna nastolatka zapytała mnie jednoznacznie:
              "o co ci chodzi w tej rozmowie, przeczesz mówię wszystko to co chcesz usłyszeć, to o jakie jeszcze porozumienie ci chodzi?" 🤣🤣
                • panna.ze.dworku Re: takie sobie przemyślenia 14.10.18, 09:36
                  I dokładnie tak się zachowuje dziewczynka z tamtego wątku! Kiedy siostra odmówiła zabawy w kilka minut po tym jak została przez młodsza popychana - to cwana smarkula rzuciła "Oj, no, prze4praszam, więcej nie będę, zagraj ze mną!". Sorry, ale tylko zaślepiona mamuśka może w takim czymś dostrzec realne przeprosiny...
                  • 1matka-polka Re: takie sobie przemyślenia 14.10.18, 09:50
                    Empatyczna ematka każdemu chce współczuć, nad każdym pochylić. Szukać pozytywnych stron i wytłumaczenia dla największego chamstwa. A może te panie, które tak bronią dzieciątka, to też takie słodkie łobuziary suspicious?
                    • panna.ze.dworku Re: takie sobie przemyślenia 14.10.18, 09:59
                      Problem w tym, że mamusia napisała "No, niby rozumiem starszą, ale żal mi młodszej bo PRZEPROSIŁA". Wooow. Nie żal jej starszej, która była przez młodsza popychana i wobec której młodsza stosuje szantaż emocjonalny. Nie żal jej starszej, która często i regularnie jest przez młodszą zaczepiana, popychana, szczypana. Nie żal jej starszej, która NIE ZROBIŁA NIC ZŁEGO, a po prostu nie ma ochoty na zabawę z kimś, kto ją tłucze. Żal jej młodszej, która to wszystko robi, bo przecież mimo, że powiedziała przepraszam, ta bezlitosna starsza i tak się odęła i nie zagrała... No, może jakoś tam rozumie, ale ŻAŁUJE - tylko rozwydrzonego smarkacza.
                    • jak_matrioszka Re: takie sobie przemyślenia 14.10.18, 12:23
                      Ano, swój swego broni. Matka z oryginalnego watku o dziewczynkach napisała "jaka matka, taka córka", i o tej podobnej do siebie córce pisze empatyczna, miła i dobra, a druga córka niewzruszona, ignoruje przeprosiny. Minimum obiektywności byłoby napisać "konsekwentnie odmawia", ale żal nad "dobra córka" przesłania spojrzenie na druga. Nie chce mi sie szukać cytatu, ale niedawno w watku o ksiażkach widziałam coś w stylu gdyby postaci zachowywały sie tak, jak je autorzy opisuja, to by było dobrze. Gdyby młodsza córka była taka, jak ja matka widzi, to starsza by nie miała problemu sad

                      Zaczełam czytać tamten watek, ale nie moge. Żal mi starszej, nie widze możliwości poprawy matki. Matka ktoś inny musi potrzasnać, na forum to ona ma gotowe odpowiedzi na wszystko sad
                      • tt-tka Re: takie sobie przemyślenia 14.10.18, 12:30
                        Mnie tez zal starszej. bardzo.
                        Albo matka ja zlamie, albo starsza doczeka wieku, w ktorym zniknie z rodziny i odetnie sie rownie spokojnie i konsekwentnie, jak dotad.
                        Mam tylko msciwa nadzieje, ze wtedy "kochany diabelek" zacznie trenowac swoje zachowania na matce.
    • agrypina6 Re: mlodsza corka szantazystka 13.10.18, 19:33
      Jakiś czas temu tu na forum też jedną mamusia miała "słodką lobuzice ", która w przedszkolu tlukla inne dzieci, a mamusia się zachwycała, że świetnie sobie radzi w życiu. Później chyba wyjechały do Norwegii, ciekawa jestem, czy tam też corunia w przedszkolu bije innych.
      • tt-tka Re: mlodsza corka szantazystka 13.10.18, 20:56
        agrypina6 napisała:

        > Jakiś czas temu tu na forum też jedną mamusia miała "słodką lobuzice

        Tez mi sie tamten watek przypomnial tongue_out
        najmlodsza, oczko w glowie matki bez reakcji ze strony doroslej "trenowala" (to wyrazenie matki) na starszym rodzenstwie swietnie wiedzac, ze starsze nie odda, nie odepchnie, nie wyrwie z reki... i wszystko dlatego, ze "bo chce, a jak chce, to ma prawo". Bo urocza.
        W aktualnym watku mamy mlodsza "jak mama", a jak skutecznie korygowac czy temperowac sama siebie, gdy sie jest diablem, ale slodkim, prawdaz. Slodziakowi sie wybacza i wszyscy powinni to wiedziec i stosowac.
        W obu watkach prawa i potrzeby starszego byly niedostrzegane, ignorowane lub bagatelizowane.
    • black_halo Re: mlodsza corka szantazystka 13.10.18, 22:12
      Przeczytałam cały ten wątek i jak nigdy, po każdej wypowiedzi cotton, miałam ochotę walnąć ją w ryj.

      Jej styl wypowiedzi jest tak irytujący, że aż się prosi i nie wiem czy tylko ja tak mam. Ale po kolejnym poście, bez żadnych merytorycznych argumentów, doazlo do mnie, że ta młodsza córka gdzieś się uczy tych irytujących zachowań. I uczy się ich od matki. Bo wyobraźmy sobie, że przyjaciółka przychodzi z problemami i reaguje tak jak autorka na każdą próbę rady i sugestii? Każdy by w końcu się wkurzył i wyszedł, powiedział, że to koniec jakiejkolwiek dyskusji.

      Więc ja sobie wyobrażam taka sytuację z rana:
      Starsza siedzi i zawiązuje buty
      Młodsza przychodzi i domaga się od starszej ustąpienia miejsca używając poirytowanego tonu i mogę sobie wyobrazić tysiąc wypowiedzieć w stylu:
      "Dlaczego nie chcesz mi ustąpić? Przecież możesz swoje sznurówki wiązać gdzie indziej. "
      Starsza nie chce zejść.
      Cotton nie reaguje bo przecież sama stosuje metoda irytującej zdartej płyty, więc jak młodsza używa tych pseudo logicznych argumentów to ona może to aprobować.
      Młodsza popycha starszą i następuje interwencja matki.

      W samochodzie młodsza nadal gada i gada i wkurza starszą i matka się zastanawia co ze starszą jest nie tak, skoro słucha tych logicznych argumentów.

      I takie same pie...nie stosuje na forum. Gdzie
      Wątek na 400 postów a prawda jest taka, że rozwiązanie tych problemów zawiera się w jednej prostej radzie - ukrócić dyskusje. Skończyć z ględzeniem matki. Ewentualnie przetrzepać siedzenie młodszej, jakby agresywne zachowania się nie skończyły. Ale najpierw matce bo matka zapewnia stosuje te logiczne argumenty (w jej mniemaniu) w stosunku do starszej córki.
        • black_halo Re: mlodsza corka szantazystka 13.10.18, 23:00
          Nie uważa, że powinna to być metoda pierwszego wyboru, ani nawet drugiego czy trzeciego ale nie powinno się też mówić, że nie ma żadnej wartości. Tak się składa, że istnieje jakiś procent osób do których nie docierają żadne środki perswazji typu wychowawcza pogadanka, ograniczenie przywilejów, odebranie praw. Działa dopiero uciążliwa kara fizyczna. Oczywiście, że znajdą się tacy którzy zechcą protestować dalej ale większość ludzi doskonale rozumie, że jak będzie robić pewne rzeczy to policja ma prawo spałować, strzelić ostrzegawczo a nawet w kolano czy całkiem zastrzelić. Tudzież zastosować przemoc fizyczną w postaci kajdankow i siłowego doprowadzenia do celi. Kto kończy w ten sposób? Zazwyczaj ludzie nienauczeni współżycia w społeczeństwie. Otóż społeczeństwo toleruje wiele ale nie wszystko, istnieje instytucja kary w zawieszeniu dla tych co im się noga powinęła pierwszy raz. Nieraz nawet za drugim i trzecim razem można uniknąć odsiadki. A potem jednak następują inne konsekwencje.

          Nie wiem jak inni ale ja miałam autorce przywalić po każdej odpowiedzi a nie jestem z natury agresywna. Podejrzewam jednak, że młodsza umie się zachować wśród koleżanek w odpowiedni sposób bo zapewne koleżanki uświadomiły ja kiedyś jakieś zachowania są akceptowane a jakie nie. I młoda niekoniecznie musiała się chwalić w domu, że dostała w nos, czy też został wobec niej zastosowany jakiś inny przymus bezpośredni.
                • tt-tka Re: mlodsza corka szantazystka 14.10.18, 11:08
                  Czlowiek to nie zwierze i posiada takie narzedzie porozumiewania sie jak slowa smile
                  Tak wiec zakusy szantazysty mozna spacyfikowac, albo przynajmniej sprobowac to zrobic, slownie, wyrazajac nagane, wydajac polecenie, nakaz, zakaz.
                  Problem w omawianym przypadku jest taki, ze matka tak naprawde nie widzi potrzeby tego zrobic, bo JEJ przeszkadza dyskomfort i niezadowolenie szantazystki, a nie ofiary.
                  • black_halo Re: mlodsza corka szantazystka 14.10.18, 11:23
                    No bo matka chce mieć święty spokój i tyle. Całkiem zrozumiałe ale zabiera się do tego od dupy strony. Bo powinna przetłumaczyć młodszej córce jakieś są konsekwencje takiego zachowania. Kiedyś siostra ostatecznie ja znielubi i nie pomoże nawet krzyż wykuty w kamieniu. Dlatego lepiej by było gdyby młoda szybko zrozumiała co i jak. I jeśli słowna perswazja do niej nie dociera to są inne środki.
                    • tt-tka Re: mlodsza corka szantazystka 14.10.18, 12:01
                      black_halo napisała:

                      > No bo matka chce mieć święty spokój i tyle.

                      Gdybyz... ale ona imho chce zadowolenia mlodszej. Sam tytul tamtego watku byl znamienny "godzic czy nie godzic", przy czym w opisanej sytuacji - pogodzeniem byloby idylliczne wspolne granie. Czyli ustepstwo pokrzywdzonej, zadowolenie krzywdzicielki.
                      • jak_matrioszka Re: mlodsza corka szantazystka 14.10.18, 12:33
                        O właśnie, zapytanie lekko zakamuflowane, bo wypowiedziane wprost brzmiało "zmusić ta nadeta starsza do zachowanie sie w porzadku wobec młodszej, czy dać jej postawić na swoim kosztem młodszej siostry?".
                        Tam sa role już przydzielone, racja też, tylko głupie forum nie tańczy w takt zagranej muzyki. Offtopów sie zachciało i z tematu zjeżdża co chwila, wyraźnie irytujac autorke.


                        Black_halo napisała wyżej, że ma ochote matke pobić co wpis. Dokładnie takie samo odczucie mam ja, wiem że przemoc niewiele załatwia, ale ochote i tak mam. Wyć sie chce z bezsilności!
                  • 3-mamuska Re: mlodsza corka szantazystka 14.10.18, 14:16
                    tt-tka napisała:

                    > Czlowiek to nie zwierze i posiada takie narzedzie porozumiewania sie jak slowa
                    > smile
                    > Tak wiec zakusy szantazysty mozna spacyfikowac, albo przynajmniej sprobowac to
                    > zrobic, slownie, wyrazajac nagane, wydajac polecenie, nakaz, zakaz.
                    > Problem w omawianym przypadku jest taki, ze matka tak naprawde nie widzi potrze
                    > by tego zrobic, bo JEJ przeszkadza dyskomfort i niezadowolenie szantazystki, a
                    > nie ofiary.


                    Nie każdy się uczy od gadania nagany kar typu odebranie przywilejów. Gdyby tak było mielibyśmy mniej problemów.
                    Nie byłoby agresywnych ludzi złodziei i przestępców. Bo pnia się swoje nasłuchają a i tak dalej robi swoje.
                    • tt-tka Re: mlodsza corka szantazystka 14.10.18, 14:30
                      Nie kazdy sie uczy, ale tu nawet tego nie sprobowano. Mlodsza w samochodzie jeczy, a matka milczy zamiast dac jasny komunikat "dokuczalas, teraz nie masz towarzystwa do zabawy, dosc mekolanie, ani slowa wiecej".
                      JEZELI to nie pomoze, szuka sie innych sposobow. Jezeli. Nie wiemy tego, byc moze poparcie stanowiska starszej przez matke zamkneloby temat.
                      A byc moze mlodsza zaczelaby mekolic matce, a nie siostrze i wtedy matka znalazlaby SKUTECZNY sposob ? Poki co nie szuka, bo zachowania mlodszej nie w nia bija.
                      • anorektycznazdzira Re: mlodsza corka szantazystka 14.10.18, 15:50
                        No jak to nie w nią. Matka jest cała przejęta i zestresowana jak widzi, jak się maleństwo męczy nie dostając z bazy tego, czego żąda mimo że nie zasługuje. Tymczasem świat (w tym siostra) powinien być absolutnie na skinienie i powinien się skupiać na dogadzaniu młodszej.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka