takiproblemik
14.10.04, 15:27
... teściami???
Juz jakiś czas temu umawialiśmy się, ze do nas przyjada na weekend - data
była ustalona. Wszystko Ok. Tymczasem tydzień temu okazało sie, ze tesciowa
zachorowała (angina - chyba poważna bo nawet poszła do lekarza i dostała
antybiotyk i zwolnienie, co w jej życiu chyba się nie zdażyło).
Więc mówie mu, ze jeśli przypadkie będą rozmawiać to niech się zapyta czy już
wyzdrowiała, i wogóle jak się czuje - bo jeśli jest nadal chora to może
lepiej niech nie przyjeżdzaja bo zarazią małego, który i bez tego często
choruje (przedszkolak).
Chociaz uwazam, ze tydzień to za mało na wyjście z anginy. Ale ona
stwierdziła, ze już jest zdrowa (????). I że, przyjeżdzają. OK tylko, ze juz
kiedyś były przypadki, ze twierdziła, że jest zdrowa a właśnie przechodziła
grypę.
No OK. Ale nadal sugerujemy - może w takim razie w następny weekend?.
Ale nagle okazało się, ze musimy mieć wtedy przymusowy remont - jedynie wtedy
mogę wziąć urlop i zaprosić robotników.
Tego to już chyba za wiele.... mój "bystry i przewidujący" mąż o tym
zapomniał, i teraz trzeba dzwonić aby i tą wizytę przykładać. Ale oczywiście
wygląda na to, "że to ja wymyślam powody", a poza tym to chcemy wogóle się
ich pozbyć. O!!!...
A wszystko chyba dlatego, ze on (wogóle oni wszyscy) nie potrafią ze soba
jakoś tak normalnie rozmawiać, tak jak w rodzinie. Na zasadzie "ja cos powiem
ty mnie zrozumiesz", "spadaj braciszku... teraz nie mam czasu", "... oj mamo,
nie czepiaj się..." (ale tak bez podtekstów - takie zwyłe codzienne rozmowy).
Oni we wszystkim czuja podstęp, kombinatorstwo, sprzeciw to obraza majestatu..