Dodaj do ulubionych

Do znających się na alkoholizmie

22.10.18, 10:05
Problem mam z ojcem. Zawsze "lubił wypić", ale od jakichś dwóch lat (mieszkam daleko, więc wnoszę z tych okazjonalnych spotkań) nie ma wątpliwości, że jest uzależniony. To jest taki domowy typ alkoholika, tzn. pije w domu, nie leży gdzieś pod płotem, nie wyprzedaje rzeczy itp. Od jakiegoś miesiąca jest już bardzo źle. Mama jest na skraju wytrzymałości psychicznej. Nie jestem z nimi jakoś blisko związana, ale mimo wszystko trudno odciąć się od tego, poza tym szkoda mi mamy, tak po ludzku. Wysłałam ją na terapię, o dziwo poszła. No i tu moje pytanie, jak taka terapia powinna wyglądać. Bo ja wyobrażałam sobie, że nakierują ją tam na odseparowanie się psychiczne (może z czasem fizyczne) od ojca, że będą budowali w niej siłę, żeby mogła uwolnić się od tego współuzależnienia. Ale terapeutka, owszem radzi jej, żeby zajęła się swoim życiem, ale jednocześnie ma siedzieć i pilnować ojca (który ma też inne dolegliwości zdrowotne, leczyć się nie chce), jak zasłabnie, to poradziła, żeby mama zadzwoniła po karetkę. Także przyznam, że jestem trochę rozczarowana, bo ja uważam, że mama powinna ratować siebie i uciekać po prostu. Ona nie jest chyba na to gotowa, martwi się o niego, o dom (że spali, że przepije itp.) i są to słuszne obawy, ale kurczę, chyba jej spokój jest ważniejszy. Myślałam, że ta terapia pójdzie w tą stronę, tymczasem terapeutka utwierdziła ją w przekonaniu, że ma w tym trwać.
A drugie pytanie, to czy ja powinnam się w to jakoś włączyć, tzn. poza wysłuchiwaniem żali mamy, mogę próbować porozmawiać z ojcem (nie wierzę w skuteczność, to jest człowiek, któremu nic nie przemówi do rozsądku). Jestem na to wszystko wściekła, nie chcę w ogóle mieć do czynienia z takimi klimatami. Nie chcę mieć ojca alkoholika, wstydzić się. Mam o to do niego wielki żal. Cała rodzina już wie i się lituje, a mnie szlag trafia.
Może są jakieś książki, które mogłabym podsunąć mamie, fora? Co można jeszcze zrobić? Poradzicie? Przepraszam, że trochę długo wyszło.
Obserwuj wątek
    • milva24 Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 10:21
      Moim zdaniem o terapii mama mówi Ci tyle ile chce mówić. Jeśli z Twojej strony widzi parcie na to, żeby się odseparowała a nie jest na to gotowa (sądząc z tego co piszesz) przytacza rzekome słowa terapeutki jako poparcie swojej postawy.
      • tt-tka Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 10:36
        milva24 napisała:

        > Moim zdaniem o terapii mama mówi Ci tyle ile chce mówić. Jeśli z Twojej strony
        > widzi parcie na to, żeby się odseparowała a nie jest na to gotowa (sądząc z teg
        > o co piszesz) przytacza rzekome słowa terapeutki jako poparcie swojej postawy.

        Bardzo mozliwe.
        Poza tym, od jak dawna mama uczestniczy w terapii ? To jest proces liczony w miesiacach albo latach, nie w tygodniach.
        Jesli sprawa lezy ci na sercu, napisz moze na Forum zycie rodzinne, tam jest sporo osob po terapiach, poinformuje cie dokladniej - jak sprawdzic osrodek/metode/osobe terapeuty.
        Niemniej pamietaj, ze jest to terapia mamy, nie twoja, z nia pracuje terapeuta - metody moga nie odpowiadac twoim wyobrazeniom, a okreslenie celu terapii ? Trudna spraw, bo nie wiesz, czego chce i jakiej pomocy szuka osoba terapeutyzowana. Czy mama chce sie uwolnic, czy tylko wzmocnic, zeby lepiej to znosisc ? Chce zrozumiec meza czy siebie ? Chce "naprawic" meza czy swoje zycie, czy ich wspolne zycie ?
    • woman_in_love terapeutka z parafii, czy podpisała deklarację wia 22.10.18, 10:23
      -ry? Bo szczerze mówiąc, to te parafialno-kościelne właśnie mają taką postawę.
      • wispar1 Re: terapeutka z parafii, czy podpisała deklaracj 22.10.18, 12:38
        o, to by wyjaśniało, jeśli poszła na terapię do proboszcza..
    • zona_mi Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 10:34
      Nie wiesz tak naprawdę, co mówi terapeuta mamie, bo to jest przez mamę filtrowane - mówi, co chce Ci powiedzieć, zresztą i ze słów terapeuty pewnie wyławia, co chce.

      Mama może, skoro się martwi, pilnować domu, nawet pilnować zdrowia ojca (trochę paradoks, skoro on się aktualnie zabija na własne życzenie, ale może i chcieć mieć czyste sumienie, że go nie pozostawia, czy co tam teraz jej w duszy gra), lecz też powinna wiedzieć, jakie poniesie tego konsekwencje. Z tym odcięciem - nie wiem, czy martwiłaby się mniej, gdyby się odcięła. Na to potrzeba czasu - taka terapia dla współuzależnionych trwa około dwa lata.

      Długo mama już jest w tej terapii? Może też jeszcze potrzebuje czasu, by słyszeć, co naprawdę jest mówione? By rozumieć więcej, poznać siebie itd. bo to nie jest miejsce, gdzie leczy się alkoholików, tylko właśnie ich bliskich, duża praca nad sobą do wykonania.
    • kyrelime Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 10:54
      Jak dlugo trwa terapia? Bo to całkowite odseparowanie się to chyba taki końcowy cel mógłby być. Jeżeli mama zamartwiala się, co zrobić jeżeli ojciec zemdleje- porada wezwania pogotowia jest na miejscu. Myślę że warto mamę wspierać, ale nie naciskac. Terapia to nie rewolucja, dzieje sie powoli.
    • jola-kotka Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 11:05
      Terapia nie jest od przekazywania wyraznych rad co nalezy robic. Terapia ma zbudowac sile w czlowieku do radzenia sobie z danym problemem a ta sile pacjent ma wykorzystac sam w sposob najlepszy dla niego. Terapeuta nie moze powiedziec " uciekaj" bo nie ma prawa nic nakazywac takie decyzje sa decyzja pacjenta. To ze mowi " wezwij karetke" to inna sprawa,nieudzielenie pomocy jest karalne.
    • volta2 Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 11:38
      dlaczego to mama ma uciekać i biernie czekać jak ojciec dom sfajczy?
      dasz jej jakiś inny, ma drugi?

      twoje wyobrażenia są jakieś takie mało realne co mama może zrobić. na ten moment nie piszesz jakie mama ma możliwości ucieczki, poza emigracją wewnętrzną?
    • feliz_madre Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 11:49
      Zawinąć się i uciekać, najprościej dać taką radę.
      Gdybym wpadła w alkoholizm i mój mąż chciałby mnie ratować, zapisalby się na terapię i usłyszał tam - spokój się i uciekaj od niej - to faktycznie, świetna byłaby to rada.
      Jeśli Twoi rodzice się kochają, jeśli jest szansa, że ojciec wyjdzie z nałogu, to nie porzucajcie go. Wsparcie i miłość mają wielką moc w każdej chorobie.
      • eilian Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 12:27
        A co, uważasz, że powinna do końca nieść swój krzyż, tak? Ja nie wiem, czy się kochają, z mojej perspektywy nigdy nie byli dobrym małżeństwem, sama nie chciałabym mieć takiego męża. Ale to jest oczywiście jej życie, jej decyzja. A skoro masz tyle współczucia dla pijaka, to może powiedz mi, jak mam reagować, kiedy mama płacze mi do telefonu, słyszę, że ma nerwy w strzępach, bierze jakieś środki uspokajające, ale i tak nie działają. Ona tkwi w tym piekle, które jej na starość zgotował. I tak, to jest horror. On nie jest milutkim panem, na trzeźwo jest trudny, a jak się upije, to jest mega nieprzyjemny.
        Fizyczne możliwości odejścia ma, ojciec ma dom po dziadkach, mają mieszkanie. Także mama nie musi iść pod most. Ja byłabym gotowa jej pomóc, więc uważam, że to nie jest sytuacja bez wyjścia.
        • feliz_madre Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 12:35
          Nie wiem skąd wzięłaś ten krzyż...

          Przecież napisałam: Jeśli Twoi rodzice się kochają, jeśli jest szansa, że ojciec wyjdzie z nałogu...
        • wispar1 Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 12:36
          Jeśli wiesz co się tam dzieje to zgłoś na policję niebieską kartę, a jak wiesz że matka jest za słaba i zbyt uwikłana by działać to złóż sama w urzędzie wniosek o przymusowe leczenie ojca. Ponagrywaj jego akcje, notuj co matka ci mówi i zgłoś. Wejdą osoby z zewnątrz to się sytuacja będzie musiała zmienić.
        • jola-kotka Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 13:57
          Ona nic nie uwaza. Napisala swoje zdanie a ty masz zerowa wiedze na ten temat jak widac. Bo to nie dziala tak logicznie jak tu przedstawiasz. Ze powinna odejsc. Ty to tak widzic ona inaczej. Dla ciebie onnie jest dobrym czlowiekiem, ona z nim przezyla kupe lat i ma prawo to inaczej widziec , czego innego chciec niz ty. To ze sie zali , pomaga jej pewnie to ale moze niekoniecznie za kazdym razem chce slyszec vo ma robic. Moze wystarczy ze ja wysluchasz.
      • aandzia43 Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 13:09

        > Jeśli Twoi rodzice się kochają, jeśli jest szansa, że ojciec wyjdzie z nałogu,
        > to nie porzucajcie go. Wsparcie i miłość mają wielką moc w każdej chorobie.

        Co ty pierniczysz? Wsparcie i miłość miał przez kilkadziesiąt lat i jakoś nie zamierza wyjść z nałogu. Teraz należy mu się ostrzejsze traktowanie.
    • eilian Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 12:02
      Dziękuję Wam za odpowiedzi. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że terapia to dłuższy proces, na razie mama była na 2 spotkaniach, więc cudów się nie spodziewam. Ale przyznaję, że kiedy po pierwszej wizycie wróciła z przekonaniem, że musi go pilnować, to trochę zwątpiłam. Teraz jest umówiona dopiero za miesiąc, co też nie wydaje mi się nie wystarczającą częstotliwością.
      Absolutnie nie doradzam mamie, że ma go zostawić itp., sama powinna do tego dojrzeć, ja nie czuję się z resztą do tego uprawniona. Nie spodziewałam się też, że na terapii powiedzą jej coś takiego, niemniej jednak sądziłam, że celem takiej terapii jest uwolnienie się od współuzależnienia i wzmocnienie, a nie utwierdzanie w stanie obecnym.
      • jola-kotka Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 12:19
        Uwolnienie sie nie rowna sie ucieczce. Terapia daje wskazowki jak sobie radzic w zyciu z alkoholikiem nie mowi pakuj sie. Osoby zyjace z alkohlikami uwaza sie za wspoluzaleznione i po to sa te terapie. Terapia raz na miesiac rozumiem ze to jest ta na nfz przyniesie slabe efekty.
      • tt-tka Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 12:32
        Celem terapii jest danie/zdobycie wiedzy. Co mnie trzyma przyy tym czlowieku, jakie moje potrzeby zaspokaja ta sytuacja, jakie przekonania stoja za moim zachowaniem i czy one sa trafne, czy bledne, na ile kieruje swoim postepowaniem sama, na ile ulegam cudzym chceniom, stereoptypom, przemocy i czort wie, czemu jeszcze... i tak dalej.
        Poznaj sama siebie, potem okresl, czego chcesz i potrzebujesz, na co sie zgodzisz, a na co nie - a dopiero potem, jak do tego dazyc, uzyskac, pozbac sie.
        przewartosciowac dwadziescia kilka/kilkadziesiat lat swego zycia to nie tak hop siup
        A przewartosciowac i okreslic musi mama, a nie jej terapeuta
      • wispar1 Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 12:32
        Chodzi na jakąś dziwną terapię, co to za ośrodek? co to za terapia? tylko pogadanka z psychologiem czy terapia grupowa? na ogół spotkania w takich sprawach są co tydzień. Powinna być na grupowej, choć może na razie nie ma miejsca. Ty też się na grupówkę zapisz u siebie tam gdzie mieszkasz, przyda ci się.
        • zona_mi Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 13:01
          "Pogadanka z psychologiem" to terapia indywidualna, z terapeutą.
          Zanim dojdzie do terapii grupowej musi najpierw spotykać się indywidualnie, nie wchodzi się z marszu do grupy, trzeba mieć jakieś podstawy.
          Potem grupa z terapią edukacyjną - około pół roku i następnie terapia grupowa pogłębiona, rok-dwa, w zależności od potrzeb.
          W tym czasie zazwyczaj spotkania indywidualne raz w miesiącu lub w zależności od potrzeb danego przypadku częściej.
      • zona_mi Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 13:04
        kiedy po pierwszej wizycie wróciła z przekonaniem, że musi
        > go pilnować, to trochę zwątpiłam. Teraz jest umówiona dopiero za miesiąc, co te
        > ż nie wydaje mi się nie wystarczającą częstotliwością.

        Nie jest tak, że człowiek na pierwszej-drugiej wizycie dowiaduje się wszystkiego, co może/powinien zrobić.
        Przede wszystkim dlatego, że nie jest na to gotowy.

        Najpierw musi się dowiedzieć o mechanizmach i tym wszystkim, co jest potrzebne, by zrozumieć, dlaczego tak, a nie inaczej. Potem to "przetrawić".
        Potem dopiero podejmować świadome decyzje. Czy to o pozostaniu w związku z chorym, czy odejściu, co z mieszkaniem itd.
        Ale tego nie da się zrobić po kilku spotkaniach.
      • woman_in_love podaj lepiej namiary tej firmy terapeutycznej 22.10.18, 13:09
        to zaraz sprawdzimy co to za szarlatani
    • wispar1 Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 12:30
      Eilian - nie pytaj po forach tylko sama idź do najbliższego ośrodka leczenia uzależnień, pogadaj z terapeutami, posłuchaj wykładów o alkoholizmie - po prostu sama odbądź terapię. Bo nie tylko matka jest uwikłana w alkoholizm ojca ale także ty, co widać w twoim nadmiarowym zaangażowaniu i próbie wyciągania matki NA SIŁĘ z jej małżeństwa którego ona wcale kończyć nie chce.
      Tak, można być współuzależnionym od współuzależnionej od alkoholika osoby.
      Zrób terapię współuzależnień to ci się rozjaśni w głowie.
      • eilian Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 15:44
        Co ty pierniczysz? Ja jestem nadmiarowo zaangażowana? Właśnie pytałam Was, czy powinnam się zaangażować bardziej, bo na razie to tylko wysłuchuję żali mojej matki. I w żadnym razie nie próbuję jej wyciągać z małżeństwa, w ogóle słowa się nie zająknęłam, że powinna go zostawić itp. Tzn. tak myślę, wiem, że ja bym tak zrobiła, ale ja na jej miejscu to bym rzuciła go w cholerę już ze 30 lat temu, więc to nie o to chodzi.
        Ale ok, wasze wypowiedzi zrozumiałam tak, że jednak nie powinnam się wtrącać. Na co z resztą nie mam ochoty. Szkoda mi nerwów na to wszystko. Czyli lepiej się odciąć i ewentualnie pokiwać głową ze współczuciem, jak matka będzie na niego płakać. Myślałam, trzymając się takiej strategii wyjdę na zimną sucz, ale może faktycznie tak będzie lepiej. Życia przecież za nich nie przeżyję.
        • wispar1 Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 17:38
          Chcesz powiedzieć, że od lat wysłuchujesz płaczu matki że ojciec ją źle traktuje - i ty nawet słowem się nie zająknęłaś "mamo, ojciec jest trudny a jak dodatkowo jeszcze pije to powinnaś go zostawić bo to się może źle skończyć, macie możliwośc mieszkać oddzielnie, ja ci mogę pomóc na początek, przemyśl to, pogadaj z terapeutą w ośrodku uzależnień ale też z prawnikiem odnośnie spraw majątkowych i tego co możesz zrobić. Moje zdanie jest takie że nie powinno się żyć z pijakiem, ale oczywiście ty zrobisz co zechcesz".

          Wysłuchujesz matki żali od lat i masz wywalone?... To po choinkę wysłuchujesz?? Trzeba było dawno powiedzieć "Trujesz matka nudne to już, ojciec był chamem od zawsze, teraz dodatkowo jest pijanym chamem, słuchanie o nim mnie nudzi i to marnowanie czasu, nie ma ofiar są ochotnicy więc jak ci z nim dobrze to z nim żyj -ale już nie nudź - a jak ci z nim źle to się wreszcie rozwiedź bo wszyscy wtedy będą zdrowsi".
          Przynajmniej matka będzie miała jasność.

          Masz od lat ojca pijoka i jeszcze się nie zorientowałaś że jest możliwośc zgłoszenia na przymusowe leczenie? Jaja jakieś. Czyli faktycznie na rodziców miałaś wywalone przez lata, kontakty z nimi żadne - to skąd teraz "lista życzeń i zażaleń" co to ta matka "powinna" po dwóch spotkaniach z psychologiem wg ciebie już zaraz natychmiast robić i w życiu zmieniać...

          Może ty się już lepiej do niczego tam nie mieszaj, bo tylko zaszkodzisz, a widać że matki też nie lubisz.
          • milva24 Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 17:47
            Aleś pojechała. A to dziecko, choćby dorosłe, ma rozwiązywać za rodziców ich problemy małżeńskie?
    • monique_alt Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 12:46
      Dla osób współuzależnionych powstało coś co sie nazywa AlAnon. To organizacja która wspiera osoby wspoółuzależniopne jak Twoja matka. Maja spotkania grupowe oraz indywidualne z psychologiem. Wspierają też wiedzą prawną - jak przerpowadzoić separację itp.

      Niestety bardzo rzadko udaje się wyciągnąć z nałogu alkoholika. Znajoma wygrała los na loteri, po 4 latach chodzenia do AlAnon udało jej się - mąż przestał pić (oczywiście odpowiednio przez nię pokierowany). Ale była ona jedną taką osobą w jej grupie wsparcia, pozostałe 9 albo dalej trwają w zwiazku z nałogowcem, albo go opuściły/ rozwiodły się.
    • aandzia43 Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 13:07
      Twój ojciec stanowi zagrożenie dla siebie i innych (obawa ze spali lub wysadzi dom, zostawi otwarte drzwi, idt.) Jest podstawa dla Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych by skierować go na przymusowe leczenie. Czy to mu pomoże długofalowo? Nie wiadomo. Czy matka odpocznie psychicznie i fizycznie przez dwa miesiące i zyska nową perspektywę? Na pewno. Czy matka spacyfikowana przez swoje współzależnienie da radę wystąpić z takim wnioskiem? Nie wiem.
      • eilian Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 15:46
        Dzięki za tę radę. Nie wiedziałam, że jest w ogóle taka możliwość. Sprawdzę. Jeszcze raz dzięki.
    • szalona-matematyczka Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 14:51
      Konkretna porada: rodzice sa malzenstwem i nie maja pewnie rozdzielnosci (jak ogromny % starszych malzenstw w PL). Obawy mamy i twoje, ze przepije majatek sa jak najbardziej uzasadnione. Jak nie teraz to za 5 lat znajdzie sie jakis cwaniaczek, ktory wykorzysta sytuacje. Dlatego zrobcie wszystko, by rodzice mieli rozdzielnosc majatkowa podpisana u notariusza (w wersji idealnej dom na mame), do tego dobre ubezpieczenie od pozaru. Jesli chodzi o aspekt psychiczny alkoholizmu,to emamy ci juz duzo doradzily, ale nie zaniedbuj ochrony majatku (przyda sie, gdy rodzice beda na tyle starzy, ze beda potrzebowali opieki).
    • chicarica Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 19:32
      Książki: Kobiety które kochają za bardzo, Rehab Wiktora Osiatyńskiego. Terapia: przede wszystkim zależy co to za terapia, ja osobiście polecam taką nie związaną z żadnymi parafiami, najlepiej w wojewódzkim ośrodku terapii uzależnień i współuzależnień, tam jest grupowa i indywidualna, najczęściej jednocześnie.
    • blue_meerkat Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 20:19
      www.parpa.pl/index.php/rodzina-dzieci/wspoluzaleznienie

      Czy samz przeszlas terapie DDA?
      • zona_mi Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 20:30
        Gdyby przeszła wiedziałaby, co robić z rodzicami.
        Teraz, mam wrażenie, istotna jest kwestia tego, co z mamą, a nie jak sobie samej radzić z alkoholizmem ojca.
    • kachaa17 Re: Do znających się na alkoholizmie 22.10.18, 20:54
      Skoro na spotkania z terapeutą czeka się tak długo to może niech mama spróbuje mitingów Al-anon - są to spotkania dla osób wspołuzależnionych, są darmowe i są nawet w małych miastach więc raczej są dość dobrze dostępne. Ja mam ojca alkoholika więc trochę w temacie siedzę ale trudno mi coś poza mitingami doradzić. 2 spotkania to nic i nie spodziewaj się po mamie radykalnych kroków. Ona musi sama tego zechcieć i to zobaczyć. Generalnie alkoholikowi należy pozwolić odczuć skutki jego picia ale nie zawsze też to się da zrobić. Nadzieja jest w tym, że mama poszła na dwa spotkania i może coś się w niej później zmieni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka