Dodaj do ulubionych

Zaproszenia vs odwiedziny

06.11.18, 18:46
Jak to u Was jest czy w relacjach ze znajomymi równowaga w wizytowaniu się jest zachowana, czy nie jest to konieczne dla utrzymania znajomości? Ja trochę się ostatnio frustruję, mam paczkę znajomych, widujemy się niemal tylko u mnie, wystarczy, że szepnę słówko to przybywają całymi rodzinami, uwielbiam te spotkania, ale czasem chciałabym po prostu beztrosko iść sobie w gości. Co prawda u nas jest najwygodniej, bo mamy duży dom, a znajomi mieszkają w blokach, ale czy to ma jakieś znaczenie? Nawet jeśli nie spotykamy się całymi rodzinami, a tylko same dziewczyny, to też u mnie, choć owszem chętnie proponują też spotkania na mieście albo na spacerze.
Ostatnio spotkałam koleżankę na ulicy, a ona do mnie mówi "nie zabijaj, że tak długo się u Ciebie nie pojawiałam, jutro wpadnę z ciastem!", nie wiem czemu po prostu nie zaprosiła mnie do siebie. O co chodzi, czy to czyjaś wygoda? Zależy mi na tych znajomościach, ale nie koniecznie chce mi się być za każdym razem gospodynią. Jestę frajerę?
Obserwuj wątek
    • lot_w_kosmos Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 18:48
      U mnie jest całkowita równowaga.

      W ogóle jak czytam ematke to stwierdzam, że ludzie mają strasznie pokręcone rodziny, znajomych i stosunki z nimi....
      • norra.a Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 18:51
        No dobra, ale jaka diagnoza? Nie lubią mnie? smile
        • kosmos_pierzasty Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:55
          Wygodni są.
    • triss_merigold6 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 18:52
      U Ciebie jest wygodnie, po prostu i nie doszukuj się w tym tajemnych motywów.
      Jak jako jedna z nielicznych mieszkałam bez starych, to też u mnie były imprezy non stop kolor, a sylwestry trwały po kilka dni. Teraz od lat skłaniam się ku równowadze i małej częstotliwości odwiedzin w małym gronie.
      • lauren6 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:51
        U nas też tak było. Z tym, że w końcu ludzie dorobili się własnych mieszkań, a imprezy nadal odbywały się u nas. Ukróciłam to i zaczęliśmy spotykać się na mieście.
    • iwoniaw Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 18:59
      wys
      > tarczy, że szepnę słówko to przybywają całymi rodzinami, uwielbiam te spotkania
      > , ale czasem chciałabym po prostu beztrosko iść sobie w gości.


      Nie dziwi mnie absolutnie Twoja chęć do pójścia w gości od czasu do czasu zamiast wiecznego bycia gospodynią.

      Co prawda u nas
      > jest najwygodniej, bo mamy duży dom, a znajomi mieszkają w blokach, ale czy to
      > ma jakieś znaczenie?


      Podejrzewam, że ma to znaczeni kluczowe, skoro wg opisu ze spotkaniami wszystko jest ok poza niezmieniającym się miejscem. Jednak siedzieć w mieszkaniu w bloku a w domu w kilka (z dziećmi kilkanaście?) osób to nie ma w ogóle porównania. Może mają nawet tak małe mieszkania, że wszystkich razem nie byłoby gdzie posadzić?

      Nawet jeśli nie spotykamy się całymi rodzinami, a tylko sa
      > me dziewczyny, to też u mnie, choć owszem chętnie proponują też spotkania na mi
      > eście albo na spacerze.


      To by potwierdzało tezę o zbyt małych mieszkaniach koleżanek - wy się spotykacie same, ale przecież taka gospodyni męża i dzieci na ten czas raczej nie wyeksmituje, więc w efekcie wcale nie będzie to "babskie spotkanie", bo reszta rodziny będzie tuż za ścianą (o ile nie w tym samym pomieszczeniu, zwłaszcza w lokalach z diabelskim wynalazkiem pt. "salon z aneksem"). W domu to zawsze inaczej, bo i często jest więcej niż jeden poziom mieszkalny, i ogród/taras, w mieszkaniu nawet taki mąż z migreną/pilną robotą nie ma się za bardzo jak odizolować, żeby się nie pokazywać gościom.

      O co chodzi, czy to czyjaś wygoda?

      Trochę pewnie i ich wygoda (choć możesz spojrzeć na to i z tej strony, że ty wracać po spotkaniu przynajmniej nie musisz, tylko możesz po zamknięciu drzwi za ostatnim gościem prosto pod prysznic się udać, więc to też jakiegoś rodzaju wygoda).

      Jestę frajerę?

      O ile koleżanki nie przeginają i nie oczekują niczego poza lokalem i kawą/herbatą , tylko wpadają z tym np. wspomnianym ciastem, to moim zdaniem nie. Ale może powinnaś rzeczywiście przystać czasem na to spotkanie na mieście albo na spacerze, a nawet sama takie proponować - wtedy jest szansa, że nie będziesz się czuła wykorzystywana.
      • 21mada Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:07
        To ludzie z bloków wcale się nie odwiedzają?
      • norra.a Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:29
        Ale jak spotkałam tę znajomą, to obie miałyśmy wolne dni, u niej w mieszkaniu wtedy nikogo nie było.

        Albo... jakiś czas temu mówi, że jej syn narzekal, ze nie ma z kim się bawić wieczorami, pomyślałam, że może wreszcie zaproponuje żebym przyjechała z moim (dwie dodatkowe osoby w bloku to chyba nie dramat) ale nie doszło do tego.

        Tak naprawdę liczyłam, że mnie kopniecie w tyłek, bo szkoda mi tych znajomości, a czuję, że zaczynam się dystansować przez takie drobiazgi.
        • szpil1 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 20:01
          norra.a napisała:

          > Tak naprawdę liczyłam, że mnie kopniecie w tyłek, bo szkoda mi tych znajomości,
          > a czuję, że zaczynam się dystansować przez takie drobiazgi.

          Może po prostu ludzie dobrze się u Ciebie czują. A czy próbowałaś rozmawiając z daną osobą zaproponować wprost, ze się spotkacie u niej a nie u Ciebie? Moze warto spróbować zamiast spisywać fajne znajomości na straty.
          • agniesia331 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 20:31
            To reakcja bedzie: a nie widziałam jeszcze u Ciebie nowej kanapy. Muszę Cię zaprosić.może za tydzień wieczorem.Dzień przed pytam.czy aktualne jutro .nie.niestety nie.a to mama chora i trzeba odwiedzić.a to ciotka przyjeżdża. I zawsze coś. więc...U mnie się skończyło. Co do zaproszeń tych co zapraszają raz na 2 lata a sami się goszcza
        • iwoniaw Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 20:02
          Ale jak spotkałam tę znajomą, to obie miałyśmy wolne dni, u niej w mieszkaniu w
          > tedy nikogo nie było.


          No to faktycznie trochę dziwne - może spróbuj jak ta koleżanka od ciasta - rzuć hasło "no, nie widziałyśmy się sto lat, tym razem ja wpadam do ciebie" - i zobacz, jaka będzie reakcja?
      • 3-mamuska Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 22:52
        Nawet jeśli nie spotykamy się całymi rodzinami, a tylko sa
        > me dziewczyny, to też u mnie, choć owszem chętnie proponują też spotkania na mi
        > eście albo na spacerze.

        To znaczy ze rasowe ematki mój dom moją twierdzą.
        Ukręciłbym te imprezy.
        Skoro w ograniczonym gronie nie zaprosza cię do domu. Wiec po prostu wygodne są.
    • 21mada Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:06
      Tak.
      >. Jestę frajerę?
    • bei Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:11
      U nas jak u Ciebie, i też mają domy, ale ja „ siedzę” w domu, więc mam więcej czasu.
      • agniesia331 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:43
        Moje 3 koleżanki z bloków jak ja chętnie u mnie gościły.do siebie zapraszamy raz do roku. Goscily się u mnie po całych nocach.a u siebie po 2 godz juz się wiercily. Teraz nie zapraszam.ukrocilam. Ja też mam chęć czasami wyjść do kogoś. Zapraszam 2 przyjaciółki.gdzie jest równowaga. Z mezami lub same. Siostrę ze szwagrem.Paradoksalnie to one mają większe rodziny.dłużej pracują a im się nadal chcę.Tamte koleżanki tylko na mnie zerowym. Teraz 0 spotkań.bo ja przestałam zapraszać. Wolę mieć fajnych znajomych niż kupę takich co to się nie odwdziecza nawet zaproszeniem na kawę. Jedna była u mnie w zeszłym roku z 5 razy.mieszka na tym samymvosiedlu i biedna ciągle nie ma czasu mnie zaprosić. A mają mniej znajomych niż ja. Nie dziwię się. Po co mi ciągle sprzątać gotować a tam wzajemności brak.Wolę ten wieczór spędzić z mężem przy świecach
        • agniesia331 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:45
          Kiedyś traktowała znajomych bdb.Teraz Z WZAJEMNOSCIA. Polecamsmile więcej czasu dla tych co im na mnie zależy.Co mnie też szanują.
    • asfiksja Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:29
      Wśród przyjaciół równowaga. W rodzinie do niedawna całkowity brak równowagi, ale jesteśmy w trakcie działań zrównoważających. Tzn. po osiągnięciu pewnego wieku doznałam oświecenia, że nie muszę zapraszać wrednej ciotki męża/szwagierki, które nas nigdy nie zapraszają, mimo że mają warunki. Ale święta to co innego, szczególnie w przypadku osób samotnych.
    • nenia1 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:51
      Ze znajomymi spotykamy się głównie w pubach czy kawiarniach, domówki się zdarzają, ale częściej latem, jak można posiedzieć w ogrodzie, spotkania wtedy mają luźniejszy charakter, jakiś grill, ognisko. Ogólnie sądziłam, że raczej jednak się odchodzi od odwiedzin w domach, bo ludzi po lokalach masa i często rezerwujemy stoliki z wyprzedzeniem, ale może tak jest w moim rejonie.
      • norra.a Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 20:04
        Mamy wszyscy małe dzieci, kilkugodzinne posiadówki w knajpie to średnia atrakcja. Jak wychodzimy to tylko wieczorem w damskim gronie.
        U mnie dorośli się rozsiądą wygodnie na leżakach a dzieci gonią po ogrodzie, nie trzeba ich pilnować. Ale ani ja, ani mąż raczej nie siedzimy, ja donoszę kubeczki dla dziubdziusiów, czyste talerzyki, przekąski, mąż a to kiełbaski griluje, piwko donosi, piłkę musi koniecznie dzieciom w tym momencie napompować, a to trzeba iść po nią za płot... Oczywiście każdy przynosi sałatkę czy ciasto, ale ogarnianie takiego spotkania czy sprzątanie po już mi się znudziły.
        Naprawdę z chęcią bym posiedziała na ploteczkach nawet w salonie z aneksem kuchennym smile
        • nenia1 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 20:20
          A rozumiem, wśród moich znajomych tylko jedna para z małymi dziećmi i podrzucają je do dziadków smile
          Pewnie znajomi wolą u ciebie, bo wygodniej, zwłaszcza jak masz dom i ogród a oni nie.
          Z mojego doświadczenia wynika, że ludzie szybko wpadają w jakieś schematy i potem idzie już drogą inercji,
          możliwe, że znajomi się tak przyzwyczaili, że stało się to naturalne. Nie pozostaje ci nic innego zatem jak rozbić
          to przyzwyczajanie i zwyczajnie powiedzieć, że czujesz się trochę przeciążona stałą rolą gospodyni. Jak znajomi fajni to nic złego się nie stanie z tego powodu.
        • 3-mamuska Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 22:59
          Dajesz się wykorzystać a oni znaleźli sobie miejscówkę. Ty musisz latać ty musisz sprzątać w imię czego?
          Nie wyszłabym już z żebym zaproszeniem.
          A na ich wpadnę z ciastem mówisz nie noże dziś u ciebie ? jak proponuje kawiarnie. Mówisz eee wiesz co jednak nie dam dziś rady.
        • mgla_jedwabna Re: Zaproszenia vs odwiedziny 07.11.18, 09:06
          Kiepscy goście, skoro żaden spontanicznie nie zmieni gospodarzy przy kielbaskach na grillu, piłki nie napompuje, nie pójdzie z gospodynią do kuchni po talerzyki, by nie biegała kilka razy, tylko wreszcie usiadła.
          • norra.a Re: Zaproszenia vs odwiedziny 07.11.18, 14:11
            Nie, nie sa kiepcy, pomagaja cos tam... ale wiadomo gospodarz ma zawsze wiecej obowiazkow. Jak jestem u kogos, to mi akurat glupio grzebac po szafkach w poszukiwaniu talerzyka.
    • milva24 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:54
      U mnie odwrotnie. Mieszkam w bloku, bliscy w dużych domach. Gdy zapraszam słyszę "to może Wy do nas?". Staram się nigdy nie pojawiać z pustymi rękami i jednak choć ze dwa razy w roku każdego ugościć. Z drugiej strony jest mi czasem przykro gdy jestem u szwagra i kiedy się zbieramy po całym dniu o 17 pyta czemu już jedziemy i jeszcze kolacja a kiedy jest u nas po dwóch godzinach znudzony i najchętniej jechałby do domu.
      • annia_ko Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 21:20
        Ja bym tu nie doszukiwała się drugiego dna - też tak mam. 2h odwiedzin u kogoś to dla mnie absolutny max. Nieważne czy psiapsióła, czy rodzina
    • kosmos_pierzasty Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:54
      Chyba trochę jesteś...

      Tak, nie musi być jeden do jednego, ale mniej więcej równowaga jest. I to niezależnie od warunków mieszkaniowych.
      Zbuntowałabym się grzecznie smile
      • 3-mamuska Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 23:03
        kosmos_pierzasty napisała:

        > Chyba trochę jesteś...
        >
        > Tak, nie musi być jeden do jednego, ale mniej więcej równowaga jest. I to nieza
        > leżnie od warunków mieszkaniowych.
        > Zbuntowałabym się grzecznie smile

        Dokładnie ,bo o ile ok z dziećmi lepiej w ogrodzie to jak babskie spotkanie to tylko kawiarnia lub spacer.(?)
        Bez tego zdania tez bym PENWIE myślała ze mieszkanie to ciasno ,ze ogród ,ze przyzwyczajenie.
        Jednak ewidentne widać ze towarzystwo mocno cwane.
    • mid.week Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 19:58
      A co za różnica czy to ciasto zjesz u niej czy u siebie?
      Nie lubisz być gospodynią to nie badź, ci którzy są częstymi gośćmi wiedzą juz doskonale gdzie masz kuchnię, kubki, czajnik...poradzą sobie wink
      • norra.a Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 20:09
        Bo jak ona przychodzi to ogarnia wzrokiem mieszkanie i mówi, rety ale u Ciebie porządek, u mnie.. szkoda gadać.
        Umyka jej to, że jeździłam na szmacie godzinę przed wizytą, bo mi łyso przyjmować w warunkach innych niż nieskazitelne.
        Między innymi dlatego wolałabym zjeść to ciasto u niej. Przynajmniej talerzyk po mnie umyje.
        • mid.week Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 20:18
          > bo mi łyso przyjmować w warunkach innych niż nieskazitelne.

          Miej wyj...ane wink
    • daisy Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 20:14
      Warunki lokalowe mają znaczenie decydujące.
      Nasiadówki w blokach są po prostu niefajne. Nie ma miejsca dla dzieci, nie ma swobody.
      Znajomi są zapewne boleśnie świadomi swoich lokalowych ograniczeń i myślą, że nie czułabyś się u nich dobrze.
      Wolą, żeby dzieci bawiły się u ciebie na dworze niż kisiły u nich w małym pokoiku.
      Nie jesteś frajerką. Tak to już po prostu jest. Jeśli znajome są naprawdę dobre, to zagrymaś kiedyś jasno i wyraźnie, że "mnie to nikt nie zaprasza, a chętnie poszłabym gdzieś z wizytą". Ale skuteczność jest mała. Znam to wszystko z autopsji. Już prędzej naucz gości sprzątać po sobie po każdej imprezie. Faceci pomagają dzieciom sprzątać zabawki, kobitki ogarniają kuchnię lub odwrotnie, jak tam się komu podoba. To ma większe szanse powodzenia.
      • norra.a Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 20:18
        Przykre to trochę, kiedyś gdy mieszkaliśmy w bloku (dzieci co prawda było mniej, albo młodsze) to spotykaliśmy się raz u nas, raz u nich. Było ciasno, ale wesoło.
        • frey.a86 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 20:40
          U mnie punkt 22:00 sąsiad stuka w ścianę. No i nie ma miejsca, nasz największy pokój ma jakieś 15m2 i lepiej pójść do knajpy niż się w nim kisić w kilka osób nie wiadomo właściwie po co, skoro jest mnóstwo lokali w mieście.
      • princy-mincy Re: Zaproszenia vs odwiedziny 07.11.18, 08:58
        U nas tak wlasnie jest- jak jest impreza to na biezaco wszyscy pomagaja nam sprzatac (zreszta jak idziemy do znajomych to tez pomagamy sprzatac).
        I byl taki czas, ze faktycznie u mnie najwiecej takich nasiadowek bylo, choc niektore kolezanki tez mialy dom z ogrodem ale nie zapraszaly tak chetnie. Wiec wprost poweidzialam, ze teraz ja sie wpraszam na kawkę do tej czy tamtej. Focha nie bylo, wszystko wrocilo do rownowagi.
    • rb_111222333 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 20:45
      Pewnie mają bałagan w domu i nie chce im się sprzątać smile
    • bo1 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 21:07
      Tak, jesteś frajerką. Równowaga w układach towarzyskich to rzecz cenna i pożądana. Nie mówię tu o skrupulatnym rozliczaniu 1:1, ale o przyzwoitym balansie wizyt i zaproszeń. Twoi znajomi są wygodniccy. Fajnie jest tak przyjść sobie na gotowe, pojeść i popić, wyjść, kiedy przyjdzie ochota. Miło i egoistycznie. A Ty za każdym razem sprzątasz przed i po, robisz zakupy, pichcisz, serwujesz, dogadzasz... Usprawiedliwieniem dla nieprzyjmowania u siebie mogą być tylko tragiczne warunki mieszkaniowe, a i tak w takiej sytuacji ktoś, kto korzysta z cudzych zaproszeń, powinien się od czasu do czasu zrewanżować zaproszeniem do kawiarni, restauracji czy choćby kina. Ale sam fakt, że ktoś mieszka w bloku, podczas gdy Ty w sporym domu, to słaby powód niezapraszania.
      • 3-mamuska Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 23:06
        No właśnie ,bo nawet na głupie ciacho która ma w domu jej nie zaprosi tylko wpada do niej. I czuje się usprawiedliwiona ze przecież ciasto przyniosłam.
        Okropne.
    • kobieta_z_polnocy Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 21:13
      To jest tylko i wyłącznie wygodnictwo smile
      Nie dość, że masz więcej miejsca, to jeszcze nie trzeba samemu sprzątać, dbać o kawę, itd.

      Wydaje mi się, że istotnie cię wykorzystują.
    • ira_08 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 22:35
      Może są wygodni. A może Wasz dom jest po prostu przytulny i dobrze się w nim czują? Wielkość też ma znaczenie. Ja, jak zapraszam gości, to krzesła muszę pożyczać wink
      • mgla_jedwabna Re: Zaproszenia vs odwiedziny 07.11.18, 09:09
        Dom nie jest przytulny "po prostu", dom jest przytulny, bo gospodarze dokładają starań, by taki był.
    • 3-mamuska Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 22:49
      Na następnej imprezie po prostu w temacie spotkań powiedz to u kogo następnym razem?

      Jesli i nikt nie wyjdzie z propozycja to znaczy ze wola ci się zwalić na głowę i mieć czysto w domu.
      U nas była równowaga jak dzieci małe były ,teraz wolimy spotykać się na mieście.
    • grrru Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 22:58
      Nie jest konieczne, o ile nierównowaga wszystkim odpowiada. Z przyjaciółkami spotykamy się u tej, która ma największe mieszkanie, jak mamy być w komplecie. W podgrupach to dowolnie.
    • 35wcieniu Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 23:00
      Nie ma rownowagi. Kazdy odwiedza kazdego, ale mnie odwiedzaja czesciej. Raz ze lubia, dwa ze to moje wygodnictwo tongue_out Wole konczyc impreze zamknieciem drzwi niz popylaniem przez pol miasta autobusem tongue_out
      • 3-mamuska Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 23:08
        No tak ,ale z drugiej strony musisz czekać aż ostatni gość sobie pójdzie i sprzątnie zostaje.
        Ja wole wsiąść w taksówkę i pojechać do domu.
        • 35wcieniu Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 23:16
          Sprzatanie mi nie przeszkadza zupelnie, a do czekania az ostatni gosc sobie pojdzie sie nie odniose, bo nigdy nie czekalam, przeciwnie, zawsze zachecam zeby siedzieli ile chca. Krotko mowiac: co kto lubi. Jeden woli byc gospodarzem, drugi gosciem, nic w tym dziwnego smile
          • 3-mamuska Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 23:19
            To fakt z jedni wola tak inni tak.
            O ile każdemu to odpowiada i jest jakaś równowaga.

            Jeśli np. Tobie nie przeszkadza gość który siedzi do 8-9 rano dnia następnego to ok. Niektórzy nie znają umiaru.
            I o to miałam na myśli mówiąc ze musisz czekać aż ostatni gość wyjdzie.
    • koronka2012 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 06.11.18, 23:12
      Cóż, różnie bywało, zależy od znajomych. Niektórzy przestrzegali reguły - raz u nas, raz u nich.
      Czasem wygodniej mi było spotkać się u mnie, bo można było swobodnie pogadać, żadne dzieci się nie pętały itd.
      Ale doskonale cię rozumiem - człowiek też chce od czasu do czasu wyjść, a nie obsługiwać gości, nawet jeśli ich bardzo lubi.

      Może trzeba to po prostu powiedzieć? odpowiedzieć koleżance "a wiesz, mam ochotę wyrwać się z domu, to wpadnę do ciebie"
    • anahera Re: Zaproszenia vs odwiedziny 07.11.18, 03:23
      Nigdy sie nie zastanawialam czy jest rownowaga czy nie. Generalnie wole u nas bo po pierwsze ja lubie ludzi karmic, po drugie wole po spotkaniu zaladowac zmywarke i myknac do sypialni zamiast wracac skadkolwiek. A po trzecie, najlepiej czuje sie u siebie. Knajpy owszem ale musza byc w miare blisko. Mieszkam na przedmiesciach Melbourne, generalnie u nas wszedzie jest daleko bo te przedmiescia aktualnie juz wloka sie na 60km w jedna strone i 30km w druga. 15km moge do knajpy jechac, 50km nie.
    • same-old_mona Re: Zaproszenia vs odwiedziny 07.11.18, 12:06
      Znajomi za zwyczaj przychodzą do nas. Chłop ich wtedy karmi, może się uzewnętrznić kulinarnie i wszyscy szczęśliwi wink
    • volta2 Re: Zaproszenia vs odwiedziny 07.11.18, 13:17
      u nas równowaga, a jak ktoś się nie pilnuje, to jest świadomie pominięty i co najwyżej zdjęcia na fejsiku sobie potem ogląda z imprezy i kombinuje, czemu o niej nie wiedziałsmile

      nie wiem co wy z tymi domami, zwykle są gdzieś w polach kapusty, 20 km od miasta, zdecydowanie nie jest to nasz argument ulubiony żeby tam się spotykać, to bardzo niewygodne, my wolimy odwiedzać się w mieszkaniach, z dojazdem komunikacją lub uberkiem za grosze(ostatnio na wygwizdów w jedną strone 80 zeta) bo nasze spotkania są alkoholowe.
      więc u nas to że ktoś ma dom wcale nie oznacza że lubimy tam bywać częściej, wręcz przeciwnie, ale w zwiazku z równowagą bywamy i tam i staramy się nie grymasić z powodu odległości.

      na twoim miejscu bym ukróciła sytuację, i zaczęła obserować co z tego wyniknie, możliwe, że ochłodzenie stosunków

      ostanio koleżanka zauważyła, że wszyscy sąsiedzi lubia do nich spontanicznie wpadać, i tylko do nich. odkryła, że odpowiedzialne jest za to wino. przestała stawiać, przestali przychodzić(jakoś z sobą nie zabierali, do siebie nie odpraszali) - straciła sporo stosunków wyglądających na rokujące(
      dzieci fakt, też zdążyły podrosnąć i to też mogło mieć wpływ, inaczej jak się dwultaki sobą pozajmują a inaczej jak 6latki wybiegną na osiedlowy plac zabaw. rodzice wtedy chętniej zostają w domu.
    • echtom Re: Zaproszenia vs odwiedziny 07.11.18, 21:33
      U mniej jest na odwrót: ja nie przyjmuję gości, w gościnie bywam sporadycznie, najczęściej spotykam się za znajomymi na mieście. W epoce małych dzieci była równowaga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka