Dodaj do ulubionych

Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa.

19.11.18, 19:11
Toczy się dyskusja o spełnianiu swoich marzeń budując dom, a zgromadzeniu środków na start dla dzieci. Piękne to, takie idylluczne. Ale chwilą, a my? Zdrowi nie będziemy.
1 mój dziadek, rak jelita. Oszczędności wspólne babci i dziadka rozpłynęły się po kilku miesiącach.
2 moja babcia, wylew. Na dom opieki zrzucał się mój ojciec z siostrą po 2 tys miesięcznie.
3 kuzynki córka. Wodogłowie, operacje, rehabilitacja, pobyty rodziców w szpitalu zrzucała się cała rodzina i były zbiórki organizowane.
4 pożar domu koleżanki z pracy, brak ubezpieczenia ubrań, elementów ruchomych, składała się firma.
Nie wiem jak wy, ale ja gotówkę muszę mieć właśnie na takie przypadki. Gdyby by mnie nie było stać na posag dla dziecka to i tak te 50 tys trzeba na koncie mieć i upoważnić bliską osobę. Ubezpieczenie swoją drogą. Jestem bardzo pragmatyczna.
Obserwuj wątek
    • akseinga3 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 19:22
      Kasa w chorobie jest wazna, ale myslalam, ze napiszesz o tym jak dalekosiezne plany weryfikuje zycie. Moja mama spelnila marzenie o mieszkaniu z ogrodkiem i zaraz potem dowiedziala sie ze ma raka. Od dluzszego czasu barykamy sie w rodzinie z chorobami i myslenie na kilka lat do przodu mnie przerasta.
    • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 19:43
      Nr 1 - a na co dziadek wydał tyle pieniędzy? Rak jelita jest skutecznie leczony (we wczesnej fazie) na NFZ. Jeżeli zaś było za późno, to cóż. Mówiąc brutalnie opieka hospicyjna też jest darmowa.
      Darmowa jest też kolonoskopia na NFZ. Był mój znajomy z kolegą, z oburzeniem mówił że aby dotrzymać towarzystwa kumplowi wybrał się wcześniej niż jego godzina i wszedł bezpośrednio po "bo połowa umówionych pacjentów nie przyszła, nawet nie odwołała".
      Nr 2.
      Prywatne domy opieki to najczęściej około 3500 zł (droższe są dla osób leżących). Babcia zwykle ma emeryturę rzędu około 2000 zł. Zatem na co się tyle składali? Ten dom kosztował 6000 zł? Najdroższy dom w moim województwie i to dla osób leżących, wymagających np. sondy to 4300 zł. Gdzie takie domy po 6000 zł?
      Bierzmy pod uwagę wariant domu z przeciętnej półki 3500 zł. 3500 zł minus 2000 zł (emerytura babci) to 1500 zł. Dzielone między dwoje rodzeństwa to 750 zł. Nie koloryzuj jak nie znasz realiów.
      Nr 3 - wszystkie operacje dzieci są darmowe i na wysokim poziomie. Nierefundowane są operacje eksperymentalne.
      • mildenhurst Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:05
        1 dziadek lat 81. Nie wybudzil się po operacji. "żył" 3 miesiące. Babcia młodsza o 5 lat, leki, opłaty, koszt hotelu, pieluch, oczywiście dokladaliśmy się.
        2 babcia dom kosztował 8 tys. Babcia miała
        emerytury niecałe 2 tys. Dom prywatny, nie było miejsc w dpsie a wypis że szpitala
        3 za hotel rodzica nikt poza nim nie płaci. Rehabilitant prv po 100 zł za godzinę. Do tego stado neurologów, okulistów kiedy dziecko było w domu.
        • kota_marcowa Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:10
          > 1 dziadek lat 81. Nie wybudzil się po operacji. "żył" 3 miesiące.

          No to mocno symboliczne te oszczędności były.

          > 2 babcia dom kosztował 8 tys.

          Nawet jak na prywatny z mega wypasem to horrendalnie drogo, no chyba, że pojedyncze pokoje z jacuzzi ze złotym kranem.

          3. Co do leczenia i rehabilitacji chorego dziecka jestem w stanie się zgodzić, na to rodzic wyda każde pieniądze.
          • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:18
            Kilka miesięcy temu obdzwoniłam prawie całe województwo. Średni koszt 3000-3600 zł za miesiąc.
            Najdroższy 4400 zł, ale dla osób leżących, z sondą itp.
            Kolejny raz trolluje w nieudaczny sposób.
          • heca7 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:23
            Niedaleko mnie jest dom opieki, prywatny, wypasiony, nowy. Pokoje 1-2 osobowe, rehabilitacja, sala kinowa, komputery, pracownia artystyczna, kucharz na miejscu. Ośrodek z certyfikatami. Syn tam bywa na wolontariacie. W ośrodku starsi ludzie z alzheimerem. Cena za miesiąc - 4 tys. Pod samą Warszawą. Nie wiem co by zapewniali za 8 tysięcy? Nowy mózg?
            • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:28
              To kłamczucha. Damy jej ostatnią szansę, niech poda link do tego domu.
            • milka_milka OT - Heca7 19.11.18, 21:38
              Podasz mi namiar na ten dom?
              • heca7 Re: OT - Heca7 19.11.18, 21:45
                Oczywiście smile Zaglądasz na pocztę gazetową? Zaraz napiszę tylko się odblokuje bo przed chwilą była "usługa niedostępna".
                • milka_milka Re: OT - Heca7 19.11.18, 22:02
                  Zaglądam, dzięki!
                  • heca7 Re: OT - Heca7 19.11.18, 22:42
                    Wysłałam smile
            • annpierle Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 06:42
              Czy moglabys podac namiary, prosze ?
              • heca7 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 08:53
                Wysłałam na gazetowy.
                • annpierle Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 22:09
                  dziekuje, doszlo.
        • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:15
          Nr 1 - jakie leki i jakie opłaty? Jeżeli dziadek był w ZOL-u lub szpitalu nikt nie miał prawa żądać od rodziny pacjenta pieluchomajtek. A nawet jeśli to koszt dla osoby leżącej około 200-250 zł za miesiąc (apteka internetowa, bo w sklepach medycznych dokładnie to samo opakowanie kosztowało prawie dwa razy drożej), wiem, zamawiałam (chory był w domu).
          Nie kłam bo z tego rodzaju sprawami byłam niedawno na bieżąco.
          Co innego koszt hotelu, ale jak daleko od szpitala mieszkała babcia?
          2. Podaj link do tego domu smile A przynajmniej województwo w którym się znajduje. W prywatnych domach się nie czeka, ale one kosztują 3000-4000 zł. Najdroższy w którym było "zawsze" miejsce (dzwoniłam co pewien czas bo sytuacja się zmieniała) kosztował właśnie 4200-4300 zł. Droższych nie było, może dla jakiś VIP-ów?
          3. Neurolog i okulista dla dziecka jest darmowy. Rehabilitacja również.
          • mildenhurst Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:28
            Halinów.
            • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:31
              Ze strony wynika, że pobyt około 100 -110 zł dziennie, zatem 3000 zł za miesiąc. Nawet biorąc pod uwagę, że posiłki płatne byłyby osobno i pieluchomajtki nijak nie wychodzi to nawet 5000 zł za miesiąc.
              Nieładnie kłamać.
              • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:33
                A z codzienną rehabilitacją o której piszą na stronie wynosiłby 4800 zł i to pod warunkiem rehabilitacji każdego dnia, w tym w soboty i niedziele.
                Gdzie pozostałe 3200 zł? Hę?
          • verdana Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:29
            Mój ojciec jest od dwóch miesięcy w szpitalu. Na prywatną, nocną opieke pielęgniarską wydaliśmy majątek. Oczywiście, mozna takiej opieki nie brać, tylko chodzi o lepszą opiekę. Tak wiec nawet w państwowym , darmowym i całkiem przyzwoitym szpitalu można wydać dużo pieniędzy.
          • eowen Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:41
            Ja tylko odnośnie punktu 3. Moje dziecko jako wcześniak musiało być przez pierwszy rok życia pod opieką neurologa, wtedy terminy były dopiero na kolejny rok. Podobnie okulista specjalizujący się we wcześniactwie. Wielu lekarzy udało się na NFZ załatwić, ale tych akurat nie. W ciągu roku koszt ok. 1500-2000 zł. Teraz też musiała kilka badań wykonać, teoretycznie dostała skierowanie do poradni, w której lekarz mógłby wystawić skierowania z kolei na badania. Dzwoniłam we wrześniu - terminy do poradni kwiecień 2019, robiliśmy prywatnie.
            Podobnie wiele innych rzeczy, dostępność niektórych lekarzy czy badań to jakiś dramat. I mimo prywatnej opieki medycznej dla całej rodziny - w tym roku dodatkowo wydaliśmy ponad 3000 zł.
            I tak jest super, mam znajomą, której dopiero w tym roku udało się dostać na wiele zabiegów i wizyt w ramach NFZ, w ciągu ostatnich 3 lat wydała na leczenie dziecka ponad kilkadziesiąt tysięcy złotych.
      • koronka2012 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:52
        katja.katja napisała:

        > Nr 1 - a na co dziadek wydał tyle pieniędzy? Rak jelita jest skutecznie leczony
        > (we wczesnej fazie) na NFZ. Jeżeli zaś było za późno, to cóż. Mówiąc brutalnie
        > opieka hospicyjna też jest darmowa.

        Hahaha. Tylko że na hospicjum czeka się parę tygodni - wiem bo koleżanka przez to przechodziła, a szpital wypisuje do domu nie patrząc na to, czy ma się kto chorym profesjonalnie zająć. Tzn. owszem, przyjdzie ktoś z hospicjum domowego - na parę godzin dziennie i za parę dni od wypisu. Takie są realia.
        • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 11:53
          Są jeszcze ZOL-e z tzw. miejscami komercyjnymi w których można legalnie czekać na zwolnienie się miejsca w ZOL-u państwowym. Koszt około 3000 zł. Dziadek ma emeryturę pewnie plus/minus 2000 zł. Zatem "dokłada" się 1000 zł miesięcznie. Zapewne mają jakieś dzieci więc koszt 1000 zł rozkłada się statystycznie (pokolenie dziadków miało zwykle po 2 dzieci) na trzy osoby (babcia, dorosłe dzieci), zatem wychodzi około 350 zł na głowę.
          Dziadek "żył" 3 miesiące więc opieka nad nim nie zubożyła dramatycznie rodziny.
          I rację ma Kota, jeżeli pochłonęła całe oszczędności to znaczy, że były one rzędu też około 2000 zł i to pod warunkiem, że dzieci ani jednym grosikiem nie wsparły matki w trudnej sytuacji.
          • koronka2012 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 15:21
            katja.katja napisała:

            > Są jeszcze ZOL-e z tzw. miejscami komercyjnymi w których można legalnie czekać
            > na zwolnienie się miejsca w ZOL-u państwowym. Koszt około 3000 zł. Dziadek ma e
            > meryturę pewnie plus/minus 2000 zł. Zatem "dokłada" się 1000 zł miesięcznie.

            Zrozum wreszcie, że nigdzie nie ma miejsc "na już", nawet w prywatnych się czeka, bo niejedna osoba jest w takiej sytuacji, że nie może sobie organizacyjnie pozwolić na opiekę domową. Mama mojej koleżanki zmarła 3 lata temu, była leżąca po udarze, i już wtedy koszt był 3,5 tys + dodatkowo leki czy pampersy.
            • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 10:00
              Mogę mówić o swoim doświadczeniu, akurat zwolniło się miejsce w komercyjnym ZOL-u, więcej zgodzili się poczekać (akurat weekend, może dlatego) na ostateczną decyzję do poniedziałku (w naszym przypadku była odmowna bo zgodziła się zostać dotychczasowa stała opiekunka).
              Z kolei wcześniej dwa razy (w odstępie kilku miesięcy) dzwoniłam do prywatnego, tego za 4300 zł (w tym obsługują przypadki leżące) i za każdym razem było miejsce wolne.
              Wcześniej rozmawiałam z innym prywatnym DPS-em, tu trzeba było czekać, ale kolejka na jednoosobowy jak usłyszałam "wiadomo trudno powiedzieć, ale tak z 6 miesięcy", na dwuosobowe krócej (średnio 3 miesiące), o dziwo jednoosobowy zwolnił się jednak dużo szybciej (niecałe 3 miesiące, ale wtedy sprawa stała się "nieaktualna").
    • jeziorowa Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 19:45
      Pieniądze na koncie fajna sprawa, ale łatwo zbywalne inwestycje są lepsze. Swoją drogą - ile w realu znasz ludzi, którzy „przejadają” wszystkie dochody, bo ja chyba wcale. Nawet z biednych licealnych/studenckich czasów część pieniędzy, które się dorobiło (potem zarobiło) oszczędzało się, a z czasem inwestowało. Nie przypominam sobie, aby w szeroko pojętym otoczeniu ktoś robił inaczej. Tak, wiem, w różnych „zestawieniach” od zawsze piszą, że większość społeczeństwa nie ma oszczędności.
      • muchy_w_nosie Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 19:54
        Miło mi cię poznać.
        Wszelakie pieniądze w gotówce wydaje, jak coś kupuje (często na krechę) to mam.
        Dóbr roszinnych się nievpozbywam, tylko gromadzę.
      • 35wcieniu Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:03
        Kiedys dawno czytalam tu dyskusje o oszczedzaniu i kilka forumek pisalo ze wydaja wszystko co do grosza, na koniec miesiaca nie zostaje im nawet 50zl. I to -co dla mnie zdumiewajace- nie dlatego ze zarabiaja tak malo, tylko twierdzily ze im zadna kasa na czarna godzine nie jest potrzebna bo w przypadku nieszczesc typu powazna choroba to i tak bedzie za malo, a drobne niezapowiedziane wydatki typu dentysta czy mandat im sie nigdy nie zdarza bo sa tak swietnie zorganizowane ze to ich nie spotyka big_grin Rasowe ematki big_grin
      • kokosowy15 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:09
        Ty oczywiście jesteś z "wyższej półki". Ja natomiast znam ludzi żyjących bez oszczędności, wydający dochody na bieżąco i nie korzystających z pożyczek-bo nie mają zdolności kredytowej. A Jozkowi nie życzę poważnej choroby w rodzinie, bo koszty takiej choroby są olbrzymie, a wiem to z własnego doświadczenia. Normalni ludzie usiłują ratować najbliższych tak długo, jak długo mogą.
        • kokosowy15 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:11
          PS. To było do Jeziorowej.
        • grrru Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:16
          Akurat posiadanie oszczędności nie wiąże się z byciem z wyższej półki tylko z mentalnością. Są ludzie, co będą mieli co miesiąc do dyspozycji grube pieniądze i nic nie odłożą, a niektórzy ze skromnych dochodów wygospodarują nawet drobną kwotę, ale zawsze. nie mówię o ludziach żyjących w skrajnej biedzie. Zwykle brak oszczedności nei wynika z realnego braku pieniędzy tylko z podejścia.
          • kota_marcowa Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:28
            Dokładnie tak. Ja np. jestem z tych, co nie zasną spokojnie nie mając jakiegoś choćby minimalnego zaplecza na "czarną godzinę". Nawet jak miałam finansowo naprawdę czarny okres, to starałam się choć parę groszy mieć w zapasie.
            A znam osoby dobrze zarabiające, które wiecznie żyją pod kreską bo ile by nie miały, tyle wydadzą, często w bardzo głupi sposób.
        • jeziorowa Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:20
          Nie jestem z żadnej półki😝. Czy ci ludzie żyjący bez oszczędności są skrajnie biedni czy jedynie mają w d... oszczędności, bo przecież „są warci” nowych ciuchów, płatnych rozrywek, drinków i wielu innych rzeczy/usług bez których świetnie obchodzą się ludzie, którzy mają niewielkie dochody i mają oszczędności? Nie mam pojęcia o co ci chodzi z Jozkiem, więc tego nie skomentuję...
          • 35wcieniu Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:35
            Tak wlasnie. Ostatnio para znajomych - duzo lepiej stojscych finansowo niz wiekszosc innych znajomych powiedziala ze zawsze maja debet na karcie, praktycznie caly miesiac placa ta karta, a z kolejnej pensji splacaja i zaczynaja od nowa big_grin Jednoczesnie sa fanami gadzetow, elektroniki, nowinek itd. Co w praktyce znaczy ze ja z duuuzo mniejszymi zarobkami mam zawsze na koncie wiecej niz oni. Kwestia podejscia, nic wiecej.
            • berber_rock Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 10:50
              35wcieniu napisał(a):

              > Tak wlasnie. Ostatnio para znajomych - duzo lepiej stojscych finansowo niz wiek
              > szosc innych znajomych powiedziala ze zawsze maja debet na karcie, praktycznie
              > caly miesiac placa ta karta, a z kolejnej pensji splacaja i zaczynaja od nowa :

              eeee przyznam ze nie kumam. Zawsze myslalam, ze to wlasnie do tego sluzy karta kredytowa i ze "manie" na niej debetu to jest raczej standardowa sytuacja ... Tak funkcjonuje jakies 70% osob w Europie zachodniej.
              • grrru Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 10:54
                Jeżeli debet jest co miesiąc równy zarobkom to stoją na krawędzi.
              • triss_merigold6 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 11:17
                To bardzo niezdrowo.
                • berber_rock Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 11:24
                  triss_merigold6 napisała:

                  > To bardzo niezdrowo.

                  Przyznaje, ze to jest bardzo dziwna polska osobliwosc. Gneneralnie w PL panuje jakis strach i stres zwiazany z uzywaniem kart kredytowych, "zeby nie narobic sobie debetu". Domyslam sie ze to zaszlosc z dawnych czasow, ale kurcze - od 89 juz mamy nowa ere.
                  • kota_marcowa Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 11:32
                    Strach? Nie. Raczej życie ponad stan jest nierozsądne, ale co kto lubi.
                  • hungaria Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 11:34
                    Mówimy o ludziach, którzy bez następnej pensji nie są w stanie spłacić debetu? Jeśli tak, to nie jest to polska osobliwość, ale zdrowy rozsądek.
          • kokosowy15 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:45
            Nie wiem co nazywasz "skrajna bieda", ale ja na przykład miałem dodyspozycji 2600 zł na utrzymanie mnie i dwóch nastoletnich wnuków. Dawalismy sobie radę kilka lat, a oszczędności rozeszły się w czasie ciężkiej choroby Żony więc nie było z czego dokładać. Nie czułem się skrajnie biedny, ale oszczędzać nie było z czego. Teraz, gdy Mały wyjechał do pracy, stać nas na więcej, ale żyć trzeba oszczędnie.
            • kota_marcowa Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:08
              No trudno z takiej kwoty utrzymać jakieś lokum i 4 osoby. Może skrajna bieda to to nie jest, bo na podstawowe artykuły spożywcze wystarczy, ale jest to życie zdecydowanie w niedostatku.
            • 35wcieniu Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:08
              No czyli były oszczędności, więc nie jesteś przypadkiem, który ich nigdy nie ma.
              • danaide Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:23
                Ale znieczulica...
                • 35wcieniu Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:37
                  ?
      • mildenhurst Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:13
        Znam. Nawet przecenione turnysy w Koszalinie kupują na kredyt. Szczerze, chyba jestem jedyną, która nie ma nawet zł kredytu.
      • aerra Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:20
        Ja znam, mój osobisty brat z żoną.
        Nie odkładają nawet 50 zł na miesiąc. Wszystko wydają, co do złotówki. Nawet jak im na koniec miesiąca zostanie, to zamiast odłożyć (to głupia metoda, ale chociażby) to wydają na pierdoły, "bo przecież zostało".
        Nawiasem mówiąc dopóki szwagrowi (bratu męża dla odmiany) nie urodziło się drugie dziecko to żyli DOKŁADNIE tak samo, a nie, jeszcze gorzej, bo brali kredyty na zmianę telewizora/telefonu/komputera raz do roku, albo i częściej.
      • zosia_1 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 21:02
        Moi teściowie np. podchodzą id zawsze lekką ręką, skutkiem czego teść emerytury ma 20 zł na m-cu, i żadnych oszczędności, a nie może pracować, bo ma nowotwór, a teściowa najniższą emeryturę po rencie, kiedyś łatwo były dostępne. Możesz nie wierzyć, ale tak jest, gdyby teścia trzeba było oddać do prywatnego DPS to cały koszt spoczywa na dzieciach
    • mildenhurst Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:10
      Żeby nie było, nie moralizuję. Życie jednak to nie tylko wybór między spełnianiem swoich marzeń a odpowiedzialność za swoje dzieci. Pamiętajmy jednak, że nie nie zawsze umrzemy na miejscu i nie tylko dobre geny przekażemy. Wypadki chodzą po nas, na które nie ma ubezpieczenia.
    • lot_w_kosmos Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:46
      90 % moich znajomych nie ma nawet 5 tyś.
      Ludzie nie oszczędzają...
      • koronka2012 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:55
        lot_w_kosmos napisała:

        > 90 % moich znajomych nie ma nawet 5 tyś.
        > Ludzie nie oszczędzają...

        Zależy. Paradoksalnie pokolenie emerytów często ma większe oszczędności niż ich pracujące dzieci. Kwestia nie tyle dochodów, ale potrzeb ocenianych jako niezbędne.

        Moja przyjaciółka, zarabiająca średnio ponad 10 tys. ma notorycznie problem skąd wziąć 30 zł na zalanie rezerwy... dla mnie to niepojęte.
      • nota_bene0 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 20:50
        lot_w_kosmos napisała:

        > 90 % moich znajomych nie ma nawet 5 tyś.
        > Ludzie nie oszczędzają...

        Może nie mówią prawdy, a do skarpety jednak wkładają...
    • mid.week Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 20:58
      To nie jest pragmatyzm ale.... Sama nie wiem co. Całe życie dopasowywać do potencjalnej jednostki chorobowej - to już lepiej od razu w łeb sobie strzelić.
      • verdana Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:33
        No właśnie. Ja z tych co muszą mieć poduszkę finansową. I patrzę czasem z zazdroscią na tych, którzy potrafią nie martwić się o przyszłość, a mieć dużo fajniejszą teraźniejszość. W sumie to takie oszczędzanie na przyszłe choroby czasem oznacza, ze zdrowi nie zrobimy wiele fajnych rzeczy, a potem chorujemy i w sumie okazuje się, że tych fajnych rzeczy nie zrobimy już nigdy, tylko chorowac bedziemy w większym luksucie. Czy to jest naprawdę najlepsze rozwiązanie? Wcale nie jestem pewna...
        • 35wcieniu Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:40
          A jakie jest lepsze? Nie mieć ani grosza na wypadek jakichkolwiek przeciwności losu? Przecież nie chodzi tylko o chorobę. Cokolwiek, rzeczy się psują, ludzie chorują, zdarzają się wypadki, czasami ktoś umrze, czasami posypie się coś w domu albo człowiek straci zęba big_grin To nie jest nastawianie się na tragedie tylko normalne wzięcie pod uwagę że statystycznie rzecz biorąc większość ludzi kiedyś w życiu spotka sytuacja że potrzebne będzie trochę pieniędzy i tyle.
          • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 11:58
            Śmierć jest hmmm... Darmowa, a ZUS daje całkiem przyzwoite pieniądze na pogrzeb, zazwyczaj nie trzeba nie tylko dokładać, ale jest jeszcze drobny zwrot nadpłaty.
            Dentysta na NFZ jest darmowy.
            • aerra Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 18:15
              To, że nie jesteś kobietą to chyba już wszyscy wiedzą, ale do licha, ty chyba nawet prawdziwym człowiekiem nie jesteś. Jakiś spambot, czy coś?
              U tego dentysty na nfz to pewnie nie byłoś, nie? Jasne, że nie bo boty nie mają zębów...
            • nota_bene0 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 19:37
              katja.katja napisała:

              > Śmierć jest hmmm... Darmowa, a ZUS daje całkiem przyzwoite pieniądze na pogrzeb
              > , zazwyczaj nie trzeba nie tylko dokładać, ale jest jeszcze drobny zwrot nadpła
              > ty.
              > Dentysta na NFZ jest darmowy.
              >
              >
              Człowieku, ty chyba realny nie jesteś. Śmierć darmowa? No chyba, że w kartonie chowasz osobę zmarłą. Miałam pogrzeb w rodzinie, wiem jakie są ceny, że te 4 tysiące nie wystarczy! Ja nie mówię o fanaberiach, tylko o pochówku przyzwoitym. Jeszce nadpłata? Może z tej nadpłaty da się według ciebie zarobić?! Żenada co wypisujesz.
              • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 21:02
                Chyba, że nie mili grobowca, tego nie brałam pod uwagę, jeśli jest już grobowiec rodzinny to koszt jest wystarczający, ewentualnie jeszcze nadpłata do zwrotu.
                • nota_bene0 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 21:16
                  katja.katja napisała:

                  > Chyba, że nie mili grobowca, tego nie brałam pod uwagę, jeśli jest już grobowie
                  > c rodzinny to koszt jest wystarczający, ewentualnie jeszcze nadpłata do zwrotu.
                  >
                  A grobowca to nie trzeba przygotować? Ot, tak sobie drzwi otwierasz i hyc za darmo?
                  • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 21:23
                    Wszystkim zajmowała się firma pogrzebowa, od A do Z. Każdorazowo był zwrot -300-400 zł bo wyszło taniej niż to co daje ZUS. Dziś już powoli kładę się spać, ale jutro jak chcesz poszukam w papierach co i za ile (wszystko było wyszczególnie i wycenione). Przygotowanie grobowca chyba też było wyszczególnione.
                    Rzecz jasna nie obejmowało to stypy.
                    • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 10:05
                      O, mam.
                      Skoro to Cię tak ciekawi (zakład mieści się w średniej wielkości mieście):

                      "Rozebranie nagrobka" - 150 zł
                      "Wykopanie i zasypanie grobu urnowego" - 250 zł.

                      Coś jeszcze chciałabyś wiedzieć?
            • zosia_1 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 21:18
              Spróbuj się dostać na NFZ z bolącym zębem. W tym kraju wiele rzeczy jest darmowych w teorii
            • 098qwerty Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 21:35
              Oj z tym dentystą to nie do końca prawda, nie wszystkie usługi są wykonywane na NFZ. Kanałowe jest darmowe w zębach od 1 do 3 a za resztę zapłacisz kartą Master.... Darmowe są też ciemne plomby w tylnych zębach za białe płacisz, darmowe jest wyrywanie i usuwanie kamienia. Za znieczulenie zastrzykiem płacisz. Leczenie wszystkich zębów za darmo mają tylko dzieci i kobiety w ciąży.
        • kota_marcowa Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:42
          Jak zawsze się z tobą zgadzam, to tym razem nie. Choroba chorobą, ale jest milion różnych innych kataklizmów, które mogą na nas spaść. Pozostaje się cieszyć, że tej z poduszki nie dane nam było musieć korzystać.
          Oczywiście pomijam skrajne skąpstwo i życie na granicy nędzy mimo przyzwoitych dochodów.
          • kota_marcowa Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:43
            Już pomijając, że taka poduszka pozwalając na szybszą, prywatną diagnostykę, może nam nie tyle zapewnić większy luksus w chorobie, co uratować życie.
        • mid.week Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 22:39
          Ja też lubię mieć odłożone na "czarną godzinę" ale wstrzymywanie się od budowy wymarzonego domu bo być może kiedyś ktoś zachoruje....? 50 tys lezacej gotówki w skarpecie bo istnieje szansa,że dostanę raka? I do tego ubezpieczenie od chorób... Mnie to już pachnie fobią, a nie racjonalnościa.
          • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 11:59
            Zgadzam się.
          • czarne-jagody Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 21:33
            50tys to nie sa duze oszczednosci.
            • hungaria Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 11:04
              Dla kogoś zarabiającego np. 3 tys. to są olbrzymie oszczędności wymagające lat wyrzeczeń. Takich ludzi w PL jest większość.
        • grrru Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 09:45
          Mam poduszkę finansową i nie martwię się o przyszłość - traktuję to po prostu jako rozsądne zachowanie. Nie sądzę też, żeby moja teraźniejszość była fajniejsza, gdybym miała nowy telefon czy drogą torebkę. To znaczy marketingowcy bardzo chcą, żebym w to uwierzyła, ale jakoś nie dałam się przekonać.
          • jeziorowa Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 22:30
            Zgadzam się. Poduszka finansowa pozwala nie tylko spać spokojnie ale także pozwala na korzystanie z okazji inwestycyjnych. Nie wydawanie więcej niż potrzeba to całkowicie normalne zachowanie. Nie mam na myśli oczywiście głodowania czy odmawiania sobie i rodzinie normalnego życia. Uważam jednak, że prawie wszyscy mają zbyt dużo całkowicie zbędnych klamotów, więc kupowanie następnych jest delikatnie mówiąc nieroztropne.
    • hanusinamama Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:11
      Dlatego równolegle odkładam i dla dzieci i dla nas. Dzieci maja kazde swoje konto: trafia tam kasa ktora dzieci dostały na chrzest, urodziny czy inne. Tzn jak babcia daje córce 40 zeta na lody na wakacje to córka dysponuje ale jak dostała na chrzest to jej przelewamy.
    • kota_marcowa Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 21:38
      Dodam jeszcze, że ja jestem gorącą zwolenniczką ułatwiania startu dzieciom. Pomoc na etapie usamodzielniania się jest ogromnym wsparciem i rzutuje na dalsze życie, nie oszukujmy się mieć kredyt na 30 lat, a nie mieć, to spora różnica.
      Ale, no właśnie, nie za wszelką cenę, nie kosztem rezygnacji ze swoich wszystkich potrzeb, czy marzeń bo mamy jedno życie. Także, nie kosztem pozbycia się wszyściutkich oszczędności co do grosza.
      Generalnie jestem zwolennikiem złotego środka.
      Odrębny przypadek, to ludzie już tu wymienieni, którzy na koniec miesiąca mają debet niezależnie od dochodu. Taka beztroska nie rokuje zwykle najlepiej dla nich samych i tacy nie dość, że nie pomogą, to jeszcze na starość staną się sporym garbem dla potomstwa.
    • maaria33 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 19.11.18, 22:12
      Oczywiście, że warto mieć oszczędności. Pytanie czy wszystkie wolne środki przeznaczać na te oszczędności czy jednak część poświęcić na "szaleństwa"
      • leann32 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 00:54
        Obatawialabym ze najlepsza jest rownowaga z przewaga dla szalenstw.
        Moja prababka urodzila 14 dzieci, gospodarke dochodowa prowadzila z mezem. Dzieci glodne, zmarzniete, dorabiajace od malego. Babcia jako dziecko byla chorowita i niedozywiona, czasy wspominala jako bardzo ciezkie.
        Prababka w koncu umarla, miala 96 lat, 11 zyjacych jeszcze dzieci zrobilo pogrzeb a dwa lata pozniej zaczeli ogarniac temat gospodarki. A tu niespodzianka. W szopie, w schowku kupa pieniedzy sprzed 40-50 lat. Wszsytko chowala, zbierala i nigdy nie wydala. Rozgoryczenie dzieci bylo tak wielkie ze nikt nic nie wzial dla siebie i cale pieniadze dalej sa w tej szopie. Po matce zostalo obrzydzenie do jej forsy i do niej jako matki.
        Odntwj pory tak postrzegam oszczedZanie.
        Zgromadzilam nieco gotowki, ale rrszte wydaje - na lepsze zycie, przyjemnosci. Na tu i teraz a nie juttro.
        • riki_i Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 01:38
          No, ale prababka nie wiedziała, że pieniądze trzeba było z czasem wymienić na nowe? Przecież całościowe wymiany pieniędzy w 1950 i w 1994 roku , to nie były żadne tajne operacje, a wręcz przeciwnie! Dotyczyło to także sukcesywnej wymiany starych wzorów banknotów za Gierka (1974-78). Podejrzewam, że w schowku znaleźliście najprawdopodobniej pieniądze z lat 50-tych i 60-tych. Tego słusznie nie należało ruszać, bo było zupełnie bez wartości (poza ew. wartością kolekcjonerską). Banknoty z lat 1974-1993 można było wymienić w NBP do końca 2010 roku, zważywszy jednak na koleje dziejowe w Polsce, hiperinflację w 89 i denominację w 94 , taki "skarb" byłby pewnie wart jakieś 50 złotych... Co ciekawe, aż do 2010 roku można było wymienić w NBP wszystkie monety, jakie wyszły od 1949 roku.
          • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 12:05
            Też tak sądzę. Gdyby gotówka była "żywa" to rodzeństwo błyskawicznie pozbyło się "odczucia obrzydzenia po pieniądzach prababki".
            Tak, że gadki jak to rodzeństwo nie wzięło realnie wartych "milionów" po matce czy tam babce ze względu na dumę wink wsadzamy do kategorii " z mchu i paproci".
            • riki_i Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 13:50
              katja.katja napisała:

              > Też tak sądzę. Gdyby gotówka była "żywa" to rodzeństwo błyskawicznie pozbyło si
              > ę "odczucia obrzydzenia po pieniądzach prababki".

              Noooo. Gdyby to nie była zapadła wieś tylko miasto, a prababcia pokątnie kupowała złote monety, zapewne znalezisko po latach wywołałoby euforię. A potem wielką kłótnię przy podziale )

              Typ charakterologiczny prababki jest mi znany. W dalszej rodzinie mojej żony też było coś takiego. Najśmieszniejsze, że potem jedna z córek tej zmarłej osoby ukradła wszystko dla siebie, licząc na to, że sprawa nie wyjdzie. A wyszła, bo umierająca zaczęła mówić, że ma pieniądze (początkowo brano to za majaczenia), a po pogrzebie złodziejka nieoczekiwanie zaczęła szastać kasą...

              • katja.katja Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 21:06
                W typ charakteru prabaki wierzę, w olanie przez dumę wink większych realnych pieniędzy przez spadkobierców - nie wierzę big_grin
            • cherryhills Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 14:20
              A tak naprawdę jakie to ma znaczenie teraz, kiedy sami są już starzy? Pewnie mają z czego żyć (emerytury, wspomaganie przez dzieci itp.) Czy gdyby ta kasa była aktualnie dużo warta, czy to naprawiłoby biedne, głodne, zmarznięte dzieciństwo? Po prostu uświadomili sobie, że mogło być inaczej a nie było bo matka chomikowała kasę na "święty nigdy" zamiast kupić dzieciom ubrania i napełnić im brzuchy. Ciułanie było dla matki ważniejsze od jej własnych dzieci. Przykre. Też bym nie wzięła tych pieniędzy, niech sobie zgniją. Ewentualnie dałabym na cele charytatywne (zakładając, że miałyby jakąś wartość).
        • 35wcieniu Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 07:06
          W sumie nie dziwne ze nie wzieli, przeciez kasa sprzed tylu lat nic nie jest warta. Chyba ze to nie w Polsce albo w czasach sprzed denominacji.
    • evee1 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 02:09
      Sa rozne wydatki - konsumpcyjne, ktorych wartosc maleje z czasem, oraz inwestycyjne, ktorych wartosc z czasem rosnie (na ogol, bo przyszlosci przeciez nie zna nikt). Dom, jezeli zbudowany jest w miare dobrym miejscu i z sensem (bez przeinwestowania) nalezy do tej dugiej grupy i nie mozna tego porownywac z kupnem kolejnego telewizora, ciuchow czy samochodu (chyba, ze jest to samochod kolekcjonerski wink).
      I ja tak patrze na moje wydatki czy rozne decyzje finansowe. My mamy ogromme kredyty i spora czesc naszych zarobkow idzie na ich splate, ale sa to kredyty, ktorych w przypadku jakiegos osobistego rodzinnego nieszczescia jestesmy sie w stanie szybko pozbyc i miec ogromna poduche na czarna godzine. No, chyba, ze asteroid gruchnie w Ziemie, albo wybuchnie jakas swiatowa wojna atomowa, to wtedy wszyscy jestemy w czarnej d...
      Dla mnie splukiwanie sie z wszystkich resztek dochodow na cele konsumpcyjne, szczegolnie jezeli ma sie dobre zarobki i mozliwosc odlozenia czegos jest skrajna niefrasobliwoscia. Oczywiscie ciezko odlozyc cos komus, ktoro faktycznie zyje na granicy ubostwa i o takich osobach nie mowie. Z drugiej strony sciubienie wszystkich pieniedzy, bo a nuz cos sie moze przydarzyc w przyszlosci tez jest glupie, bo co jak sie jednak nie przydarzy. Czyli zloty srodek po prostu smile.
    • marianna1960 Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 06:26
      Co misiąc zodtaje nam 50% zarobków nie jesteśmy uzależnieni od zakupów zagracania mieszkania itd. A zaoszczędzone pieniądze pozwolą mi niedługo w ogóle nie pracować.
      • berber_rock Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 10:40
        marianna1960 napisała:

        > Co misiąc zodtaje nam 50% zarobków nie jesteśmy uzależnieni od zakupów zagracan
        > ia mieszkania itd. A zaoszczędzone pieniądze pozwolą mi niedługo w ogóle nie pr
        > acować.

        _ I sluszne podejscie. mam tak samo. A szczegolnie pochwalam to niezagracanie sie dobytkiem i nieobrastanie w piorka. Ostatnio do mnie dotarlo, ze im wiecej posiadasz, tym wiecej musisz pracowac, zeby to utrzymac. Stad wlasnie moj plan na zycie: jak dzieciaki wyfruna juz na studia, sprzedac nieruchomosc i osiedli sie w kraju, ktory jest luzem polowe tanszy od Europy (np. taka Tajlandia czy Wietnam). Podejrzewam ze kasa z mieszkania luzem wystarczy tam na cala emeryture, a jak stosownie zainwestowana, to juz w ogole bajka.
    • czekoladazkremem Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 20.11.18, 06:37
      Tak do końca nie da się zabezpieczyć. Trzeba byłoby mieć miliony - bo choroba, wypadek itp. Myślę, że najważniejsze to mieć swój kawałek dachu nad głową, a najlepiej ziemi, nawet jak dom ci się spali to zawsze masz gdzie wrócić, choćby szałas postawić wink No i nie mieć długów.
    • berber_rock Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 10:37
      Przyznaje bez bicia, ze ja z tych - jak to tu nazwalyscie - niefrasobliwych. Nie, nie wydaje wszystkiego co zarabiam i owszem gromadza mi sie calkiem przyzoite oszczednosci, ale one sie gromadza w konkretnych celach:
      1. studia dzieciakow
      2. A potem nasza wczesniejsza emerytura tak zeby zdazyc jeszcze nieco pozwiedzac i pojezdzic po swiecie.

      Na rzeczy, o ktorych piszecie typu choroba, pobyt w szpitalu etc. nie zamierzam odkladac. Tyle, ze ja mieszkam za granica, wiec na te konkretne rzeczy odkladac nie musze, bo wiem, ze zostana pokryte przez ubezpieczenie (nawet jesli nie w calosci, to te 20% reszty raczej nie zrujmuje mnie do szczetu).
    • mama-ola Re: Realne zabezpieczenie samych siebie. Kasa. 21.11.18, 11:12
      Znajoma mojej mamy kiedyś opowiadała, co jej matka doradziła przed ślubem. Odkładać co miesiąc pewną kwotę na wypadek, gdyby mąż okazał się złym człowiekiem. Będziesz miała pieniądze na początek, w razie gdybyś chciała odejść - o to chodziło. I ta znajoma tak robiła. Od męża akurat nie odeszła, bo najwyraźniej wart był zostania na całe życie, ale nagle wyciągnęła te pieniądze po 20 latach i kupiła dorosłej córce mieszkanie.
      Pamiętam, że ta historia zrobiła na mnie wrażenie. Nie tylko na mnie, kilka innych znajomych 40+ po przejściach westchnęło "szkoda, że ja tak nie robiłam". A i tu, na forum, znalazłaby się pewnie niejedna, ot choćby ta, co od męża chciałaby odejść, ale po 2 tygodniach wraca, bo nie ma za co żyć.
      Tak więc oszczędzanie na wszelki wypadek (ten czy inny) to zawsze dobry pomysł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka