best_bej
29.12.18, 19:14
Koleżanka ma 7letnie dziecko, z krótkotrwałego związku. Ojciec po narodzinach dziecka dość szybko wyjechał. Nie płacił alimentów, jakiś czas temu został pozbawiony praw rodzicielskich. Nie kontaktował się, każdy układał sobie życie osobno.
Niedawno mocno uaktywnił się zakładając sprawy o ustalenie kontaktów, przywrócenie praw i obniżenie alimentów. Smaczku całej historii nadaje fakt, że równolegle pan wojuje z neksią, ma pozakładane sprawy karne o znęty, orzeczony zakaz zbliżania do niej i do dzieci. Neksię straszy, że odbierze jej dzieci tak jak niby mojej koleżance. Myślimy więc, że to nagłe pojawienie się w życiu pierwszego dziecka to tylko zasłona dymna dla sądu jaki to z niego dobry tata. Pan zobaczy się z nim ze dwa razy i znowu zniknie (w sądzie twierdzi, że nie ma kasy na wyższe alimenty, więc na dojazdy z ewentualnym noclegiem w hotelu tym bardziej nie będzie jej miał). Ale to nie o tym. Bo wyroku jeszcze nie było, a matka nie zamierza jakby co utrudniać kontaktów o ile dziecko będzie wyrażało chęć i będzie to w miarę powoli i bezpiecznie procesowane.
Pan dziś przysłał paczkę, której koleżanka nie otworzyła, bo nie wie czy powinna. Co będzie jeśli będzie tam list, zdjęcie, a on się potem ulotni? Do tej pory odbyła się jedna sprawa i nie wiadomo co z tego dalej będzie. Nie chce żeby dziecko miało złudne nadzieje. A z drugiej strony ojciec może powiedzieć- dziecko, wysyłałem do ciebie listy, a matka je odsyłała.
Co więc zrobić? Odesłać paczkę? Pan będzie miał argument w sądzie. Nie odsyłać, tylko schować? Wręczyć dziecku?
W całej tej historii matce chodzi matce jedynie o dobro dziecka. A w dobre intencje ojca trudno jej uwierzyć.