Witam mój syn ma 12 lat i ma zdiagnazowane ADHD od 8 roku życia. Wychowuje go sama i to na prawdę nie jest łatwe. Najbardziej denerwuje mnie jego wiercenie się on nie potrafi usiedzieć/ustać w jednym miejscu wizyty u psychologa nic nie dają. 3 dni temu miałam z nim taki cyrk. Wychowuje go sama i czasami jestem zmuszona ciagać go ze soba bo samego w domu na caly dzień go nie zostawię. W Środe miałam wizyte u fryzjerki i kosmetyczki . Syn ciagle chodził po gabinecie marudził narzekał panie mu zwracaly uwagę. I ciągle zakladał nogi na fotel tak się za niego wstydzilam ale raz drugi trzeci panie mu uwage zwróciły a on nic. NIe wiem czy po złosci już to było czy nie mógl na prawdę wytrzymać, przedemną jeszcze włosy do zrobienia a wszyscy już strzępkiem nerwów byłyśmy. Według mnie to było przegięcie ,wkurzyłam się bardzo na niego usiadłam w fotelu i powiedziałam żeby podszedł do mnie ,i mówię mu skoro nie umie siedzieć jak duży chłopiec to będzie siedział u mamy na kolaankach. Na początku wiadomo mówił że nigdy w życiu ale byłam stanowcza powiedziałam że ma 3 sekundy i widzę go u siebie na kolanach , nie miał wyjścia i po krótkiej sprzece już był na miejscu. Na początku wiercił się strasznie aż mnie nogi zaczynaly boleć ale objełam go rękoma żeby ograniczyć mu ruch i po pół godziny był spokój . Dziecko siedziało grzecznie 3 h jak nigdy wżyciu

.Zastanawiam się czy to jest dobry sposób zeby nauczyć go siedzieć jak człowiek bo czasami to nie można z nim wyjść nigdzie. On oczywiście był wielce obrażony ale co mogłam zrobić lepszego w takej sytuacji .