Dodaj do ulubionych

mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wierzy??

16.10.04, 16:18
witam Emamy. Mam do Was pytanie, czy wierzyciew w przyjaźń i tylko przyjaźń
miedzy kobieta a mężczyzna?? Ja osobiscie zaczynam troche w to wątpić. A jak
jest u Was?? Ja mam męża i dziecko, a on jest kawalerem. Czy mozemy sie
przyjaźnic ze wzgledu na wszystko czy raczej predzej czy później on czegos
ode mnie zechce?? Bo juz zauważam jakies podteksty. A czy Wy macie jakis
przyjaciół -męzczyzn?? Czy ta przyjaźń jest bezinteresowna??
Obserwuj wątek
    • sabina74 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 16:27
      Absolutnie w to nie wierzę. Jedynym męskim przyjacielem jest mój mąż i nie
      wyobrażam sobie inaczej. I nie przekona mnie nikt, że kobieta można przyjaźnić
      się z mężczyzną bez podtekstów natury erotycznej. Oczywiście na pewno znajdą
      się tacy, którzy będą chcieli obalić tę teorię, ale czy wówczas rozumieją
      pojęcie PRZYJAŹNI?
    • koleandra Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 16:29
      Nie możliwa. No... chyba że jedna ze stron jest homo.
      • madelaine6 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 16:50
        Ja wierze,poniewaz mam wlasnie takiego przyjaciela.
        Zaczelo sie od spotkania na "zakrecie zycia"
        (ja wchodzilam w swoj,on w swoj),bylismy troche ze soba
        nawet,spedzajac szalony czas...
        Niemal jednoczesnie doszlismy jednak do wniosku,ze oprocz
        tego,ze sie super rozumiemy,to chcemy pozostac przyjaciolmi.
        I mimo ze takie deklaracje przewaznie nie ida w parze,to
        jestesmy nadal dla siebie wazni (juz cztery lata).Regularnie
        do siebie piszemy listy(on mieszka 200km ode mnie).To bardzo madry
        czlowiek,wiele razy mi pomogl,ja czasem jemu.Naprawde nie ma w tym
        zadnych podtekstow,ja mam meza,dziecko,on tez jest zwiazany.
        Duzo dla mnie znaczy.
        • madelaine6 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 16:53
          madelaine6 napisała:
          > I mimo ze takie deklaracje przewaznie nie ida w parze-
          -tu mialo byc -z zyciem.
          smile
          • joasiiik25 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 16:59
            powiem tak:predzej czy pozniej moze nasz "przyjaciel"chciec czego wiecej...nie
            koniecznie seksu smile

            ja osobiscie nie wierze w taka "mieszana" przyjazn ale moze sa wyjatki, ze owe
            przyjaznie sa czyste bez podtekstow z meskiej stronysmilemoze...

            pozdrawiam
            • maja312 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 17:51
              Ja wierzę . Mam więcej przyjaciół wśród męzczyzn , niż wsród kobiet.Na
              przyjacióce zawiodłam sie kiedyś straszliwie ,na mioch przyjacióach facetach
              nigdy.Nigdy też nie było zadnych podtekstów , trzeba jasno określić zasady i
              granice.
    • jagienkaa Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 18:29
      Ja też wierzę. Mam dwóch bardzo bliskich przyjaciół mężczyzn, wprawdzie jeden
      jest moim byłym chłopakiem z liceum ale drugi nie. Szczerze to cenię sobie
      bardziej ich przyjaźń niż z kobietami.
      Jeśli ktoś Cie naprawdę zna i lubi (i poznał Twoją rodzinę) to na pewno nie
      będzie Cię namawiał do zdrady.
      • katlak Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 23:34
        Dajcie spokój to zazwyczaj konczy sie łózkiem. Ajak nie to z którejs strony
        jest na to ochota,ewenyualnie uczucie platoniczne
    • meg241 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 18:38
      Ja w to wierze jak najbardziej. Sama mam takiego przyjaciela.Znamy sie jakies 9
      lat i nigdy, nigdy nic nas nie łaczyło.A w tym czasie róznie bywało z naszymi
      stanami: jak sie poznalismy to on był zajety a ja wolna, potem oboje bylismy
      zajeci, potem oboje wolni a na koniec ja mam meza a on ciagle szuka.nigdy nie
      było miedzy nami zadnych podtekstów ani niczego innego. Normalna przyjazn. Ja
      za to nie wierze w przyjazn damsko-damska bo juz na wielu tzw. przyjaciolkach
      sie przejachałam a na nim nigdy. Zawsze mogłam na niego liczyc.Moj maz
      akceptuje go jak najbardziej, nie jest o niego zazdrosny, nawet sam sie z nim
      kumpluje.
      Moj maz tez ma przyjaciolke z ktora sie zna 10 czy 11 lat. I tez nigdy miedzy
      nimi nic nie było.poznałam ta dziewczyne, jest super, sama sie z nia
      zaprzyjazniłam i na dodatek jest chrzestna naszego Adrianka.
      wiem, ze tych którzy w taka przyjazn nie wierza nie przekonam bo juz wiele osob
      próbowało mi udowodnic ze cos takiego nie istnieje.

      Magda
    • bambo44 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 20:33
      Przyjazn taka moze istniec, o czym wiem z wlasnego doswiadczenia. Co nie znaczy oczywiscie, ze Twojego "kawalera" ma taka przyjazn stac.

      Ja sam mam taka wieloletnia przyjaciólke. Gdy poznalismy sie, ona byla mezatka, ja mialem dziewczyne, z która po kilku latach ozenilem sie. Nasza przyjazn byla
      bardzo intensywna, ale nigdy nie bylo zadnych podtekstów. Bylo tez zawsze kilka zasad:

      Moja zona zawsze wiedziala wszystko o mojej przyjazni, nie bylo nigdy zadnych tajemnic, powodów do zazdrosci, moja zona równiez kumplowala sie z moja
      przyjaciólka.

      Ja kumplowalem sie z mezem mojej przyjaciólki.

      Gdy ja zauwazalem, ze sa jakiekolwiek watpliwosci co do natury naszego zwiazku, natychmiast nieco sie odsuwalem; nie na tyle zeby zerwac przyjazn, ale na tyle,
      zeby nie bylo watpliwosci co do moich intencji.

      Uklad byl wiec i jest calkowicie przejrzysty dla wszystkich zainteresowanych i uwazam ze jest trwaly i bardzo zdrowy.

      Przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna moze wiec istniec, co nie zmienia faktu, ze pewnie w wielu przypadkach, apetyt jednej ze stron moze wzrosnac wbrew woli
      drugiej strony. Dlatego w Twoim przypadku bylbym jednak bardzo ostrozny, jesli, jak sama piszesz, juz zauwazasz jakies podteksty. W moim przypadku, jesli nawet
      jakies podteksty byly, to nikt nie mial najmniejszych watpliwosci, ze byly to nic nie znaczace zarty.
      • moonicaa Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 22:08
        hmmm...zalezy mi na jego przyjaxni i nie chce jej psuc pytaniem"czy cos do mnie
        czujesz?" Mozliwe , ze dopatruje sie rzeczy, ktore nie maja miejsca. Ale z
        drugiej strony jak on cos faktycnie czuje?? To czy po wylaniu zimnej wody na
        glowe ta przyjaxn ma prawo przetrwac?? Nie wiem...sad
    • kasiacs Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 20:33
      ja wierze. Moj najlepszy przyjaciel od ok 16 lat to mezczyzna i nigdy
      podkreslam nigdy nie bylo miedzy nami nic wiecej. Po zwierzeniach ktore sobie
      czynimy nie wierze aby ktore kolwiek z nas mialo to na to ochote.
      Tak wiec jest mozliwa, ale tylko jesli te osoby nie pociagaja sie na wzajem.
      K.
    • sakada Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 22:21
      Twoje pytanie mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto wierzy? Ja wierzę. Przykładem
      jestem jak i mój niemążsmile))

      A tak na serio: Wielokrotnie przekonałam się, że to niemożliwe. Zwykle to tylko
      ja chciałam przyjaźni a "przyjaciel" czegoś więcej więc kończyło się na
      zerwaniu kontaktów. Jest tylko jeden wyjątek w moim przypadku: facet, z którym
      byłabym już dawo temu gdyby nie pewne okoliczności. Odkąd wiemy, że nie możemy
      żyć wspólnie (teraz to już nawet nie chcemy) żyjemy obok siebie. To jedyny
      facet, który jest dla mnie ważny i nadal utrzymujemy bardzo ciepłe kontakty.
      Znamy się "milion lat" jak łyse konie.
      • sakada Sprostowanie 16.10.04, 22:22
        "To jedyny facet, który jest dla mnie ważny" - miałam na myśli faceta, który
        jest dla mnie ważny oprócz niemęża rzecz jasnasmile
    • prabuckaa Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 16.10.04, 22:53
      Nie wierzę taka przyjażń nie wystepuje chyba że druga strona jest innej
      orientacji seksualnej.
      • umasumak Moim skromnym zdaniem.... 17.10.04, 00:00
        wszelkie kategoryczne twierdzenia "nie to nie możliwe" świadczą nie o tym, że
        taka przyjaźń rzeczywiście nie może mieć miejsca, lecz o tym, że osoby
        wypowiadające się w ten sposób poprostu jej nie doświadczyły.

        Mam dwóch bardzo serdecznych przyjaciół jeszcze z klasy z liceum. Czyli biorąc
        pod uwagę to, że w kwietniu kończę 34 lata - znamy i przyjaźnimy się już prawie
        dwie dekady.... Nigdy, powtarzam NIGDY nie znalazłam się w takiej sytuacji, w
        której mogłabym przypuszczać, że któremuś chodzi o coś więcej. Jeździliśmy
        razem pod namioty, ba! Nawet zdarzyło mi się spać z jednym w tym samym łóżku i
        co? Gadaliśmy do późnej nocy, chichraliśmy się, o mało co łóżka nie spaliliśmy,
        bo ćmiliśmy papierochy, a seksu (nawet zamiaru) nie było. Zresztą było mnóstwo
        innych okazji, ale nigdy do niczego nie doszło. Utrzymujemy kontakty do dnia
        dzisiejszego i nic nie zapowiada zmiany smile). Pozdrawiam.

        Uma

        P.S. Żaden z nich nie jest gejem
        • malgosia87 Re: a moim skromnym zdaniem.... 17.10.04, 13:15
          .....taki układ jest możliwy, ale przypadku autorki wątku jest to raczej mało
          prawdopodobne (pamiętam poprzedni wątek poświęcony temu koledze), choć aby się
          o tym przekonać najprościej postawić sprawe jasno, poza tym aby uniknąc
          jakichkolwiek podejrzen mąż powinien wiedzieć o Waszym układzie. Wydaje mi
          sie, moonico, że intuicja podpowiada Ci żeby nie wchodzić w towarzyskie układy
          z kolega, bo mogą być z tego same kłopoty, coś jednak powstrzymuje Cię od
          ostatecznego kroku, sama musisz jeszcze raz przeanalizować swoje uczucia wobec
          niego.
          Pozdrawiam
          Małgosia
    • 73nikusia Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 17.10.04, 14:06
      Witajcie,

      Jeszcze jakies dwa lata temu powiedzialabym ze tak - ze mozliwa jest taka
      przyjazn.
      Ale dzis mowie ze nie. Mam na to sporo dowodow wkolo siebie. Wiele kolezanek,
      ktore badz zdradzily juz swoich mezow, badz zaraz to zrobia, badz sa na
      najlepszej drodze ku temu.
      Dla mnie najlepszym meskim przyjacielem jest moj maz i chcialabym aby tak
      zostalo. Mam kilka przyjaciolek, niestety wszystkie daleko od miejsca w ktorym
      teraz mieszkam ale jakos dajemy sobie rade.
      Mam tez kilku kolegow, blizszych czy dalszych ale na pewno nie przyjaciol,
      poprostu kumpli.

      Dawno temu ... oj bedzie juz z 10 lat ... mialam przyjaciela. On opowiadal mi o
      swoich milosciach ja mu o swoich. Dawalismy sobie rady co i jak robic,
      zwierzalismy sie sobie z naszych problemow, mowilismy o zyciu, o przyszlosci
      razem studiowalismy wiec tez uczylismy sie razem ... Bylismy sami innym razem
      ktores z nas mialo tego "kogos" ... Wtedy czesto spotykalismy sie w trojke a
      jak akurat tak sie ulozylo ze oboje mielismy ta druga "polowke" to i w czworke.
      Wspolne wypady do kina ... wycieczki razem. Sielanka ...
      I nagle nawet nie wiem kiedy to moglo sie stac ... czy najpierw w mojej glowie
      czy w jego ... czy u mnie podswiadomie dzialo sie to juz wczesniej czy poprostu
      impuls ... czy moze to on wykonal jakis gest ... nie wiem ... nie to ze nie
      pamietam bo pamietam dokladnie ... siedzielismy sobie u mnie w pokoju, jak
      zawsze rozmawialismy o tym i owym, o zyciu, o przyszlosci, o mezach, zonach
      dzieciach. I on nagle powiedzial ze nie bylby dobrym mezem ... mezem dla mnie,
      ojcem moich dzieci ... zrobilo sie powaznie, nie wiedzialam co powiedziec.
      Przeciez my nigdy nie myslelismy o tym zeby sobie na wzajem byc mezem i zona. A
      nie bylismy dziecmi ... poprostu bylismy przyjaciolmi. Pocalowal mnie wtedy
      tak ... nie zapomne tego pocalunku ...
      Nasza przyjazn trwala 2 lata ...

      Rozpisalam sie strasznie
      Pozdrawiam Nika
      • umasumak nikusia 17.10.04, 14:25
        73nikusia napisała:

        > Witajcie,
        >
        > Jeszcze jakies dwa lata temu powiedzialabym ze tak - ze mozliwa jest taka
        > przyjazn.
        > Ale dzis mowie ze nie. Mam na to sporo dowodow wkolo siebie. Wiele kolezanek,
        > ktore badz zdradzily juz swoich mezow, badz zaraz to zrobia, badz sa na
        > najlepszej drodze ku temu.


        Ale to wcale nie oznacza, że taka przyjaźń nie może istnieć. Masz dowody
        jedynie na to, że w Twoim otoczeniu nie ma takiej przyjaźni. A ja mam dowody
        nizbite na to, że taka przyjaźn jest możliwa. Pisałam o tym w pierwszym moim
        pości w tym wątku..
        • 73nikusia umasumak :-) 17.10.04, 22:36
          Zapomnialam dopisac ze ... oczywiscie nie chce generalizowac ... to ze nie
          wierze w przyjazn z mezczyzna nie oznacza ze ona nie istnieje ... poprostu w
          moim przypadku i w wielu ktore znam taka przyjazn nie sprawdzila sie.
          Czasem poprostu samo bez zadnych wiekszych getsow z obu stron przeistacza sie
          ona w glebokie uczucie, ktore badz zamiera jak tylko sie budzi ... tak bylo w
          moim przypadku ... badz konczy sie slubem i pieknym uczuciem milosci i
          przyjazni jak bylo w przypadku mojej kolezanki jeszcze z liceum. Po siedmiu
          latach przyjazni nagle stwierdzili ze tak naprawde to chyba nie przyjazn juz
          tylko ale milosc smile

          A czasem najpierw jest milosc a potem przyjazn i milosc ... tak jak ze mna i
          moim mezem smile

          Umasumak ... nie mowie ze nie zdarza sie mowie tylko ze ja w nia nie wierze,
          nie wierze w czysta nie skazona nawet chwilka pozadania i milosci przyjazn
          miedzy mezczyzna i kobieta ... ale to nie znaczy ze nie wierzysz w nia Ty czy
          inna kobieta ...

          Poprostu ja nie ... a takie bylo pytanie ... jak my inne kobiety na to patrzymy.

          Pozdrawiam cieplo Nika
    • jhbsk Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 17.10.04, 14:51
      Wierzę. Mam przyjaciół płci przeciwnej.
      • pola777 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 17.10.04, 16:01
        ja zadaje sobie pytanie kobieta+kobieta=przyjazn. Przyjaciol mezczyzn mam
        kilku, a najblizszy to moj byly , ktory odwiedzil mnie tam gdzie slonce nie
        dociera i nie odczuwa juz zadnej przemoznej ochoty zeby sie tam udac. Z
        kobietami za to bardzo chcialam i probowalam sie przyjaznic-nie udaje sie.
        Niestety zazdrosc i ciagniecie latami sporow jest taka flagowa cecha naszej
        plci a ja w tej kwestii jestem facetem. Zamiast sie klocic wole sobie 'dac po
        razie' i przebaczyc. Zamiast isc na zakupy ciuchowe z kolezanka wole isc na
        lotki z kolega i tak zawsze mialam. Nie ukrywam ze wielu z tych kolegow
        okazywalo sie czuc miete ale ja wtedy jakos zawsze probowalam po przyjacielsku
        wybrnac z sytuacji i obrocic to w zart-co nie zawsze sie udawalo bo kilku z
        nich sie smiertelnie obrazilo myslac ze robilam sobie jaja. A ja tak naprawde
        lubilam meskie towarzystwo bez zobowiazan i podtekstow, lubilam takze byc
        niezaleznym singlem. Spotkania z facetami traktowalam jak kobieta trakuje
        wyskok z kolezanka do pubu, dla wiekszosci z tych facetow byly to jednak
        randkismile
        Teraz przyjaciol mam trzech, znajomych meskich wciaz wielu, kolezanek z ktorymi
        utrz\ymuje kontakt jedna. Kobiety ktorym ufam to moja matka, ciotka, mama
        niemeza a la tesciowa. Wiem ze zalezy im na moim szczesciu. Nie sadze aby
        ktorejkolwiek z moich eks psiapsiolek naprawde na tym zalezalo-wazne byly
        imprezy razem, wymienianie sie ciuchami, ploty ploty i jeszcze raz ploty-
        probowalam ale nie umialam..wiem ze mialam po prostu pecha trafiajac na
        nieodpowiednie osoby ale teraz jak mam male dziecko nie chce mi sie z lenistwa
        czystego sie bawic w nawiazywanie nowych znajomosci..za to tych trech
        przyjaciol trwalo przy mnie przez cale lata, ciaze przelezana, przeprowadzanie
        sie z kraju do kraju- i to doceniam. Wiekszosc kolezanek zostawila mnie w
        momencie kiedy wpadlam i musialam lezec w lozku przez osiem miesiecy jakos
        zadnej sie nie chcialo bawic w samarytanke.
    • onika27 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 17.10.04, 17:24
      ja z jednej strony wierzę a z drugiej... miałam przyjaciela wszystko było w
      porządku praktycznie w tym samym czasie poznalismy naszych obecnych partnerow.
      on z swoja przyszłą żoną był na naszym ślubie a my juz jako małżeństwo bylismy
      na ich ślubie...... nie wiem ale to jego żona nie wierzyła w przyjażń bez
      podstekstów moze nie była go pewna..potem jeszcze kilka kartek z okazji swiat
      nie mieszkamy w tej samej miejscowosci a potem cisza bardzo mi go brakuje jakos
      mi tak sie zrobilo smutno.....
    • malgra Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 17.10.04, 23:48
      mam przyjaciela mezczyzne o ktorym nie wie moj maz,jestem przyjaciolka
      mezczyzny o ktorej nie wie jego zona.Nie ma miedzy nami zadnej erotyki ale nasi
      partnerzy pewnie by w to nie uwierzyli wiec narazie przyjaznimy sie tak
      w ,,cieniu''.
      • mgna Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 18.10.04, 01:35
        Nie tylko wierze ale tak jest. Mam dwoch przyjaciol mezczyzn z ktorymi nigdy
        niebylo i niebedzie zadnego romansu (nie sa homoseksualistami, zanim ktos to
        zasugeruje, choc mam rowniez dobrych znajomych ktorzy sa), moj maz ich zna i
        tez sie z nimi zaprzyjaznil. Rowniez z dwoma moimi bylymi nadal jestem w
        przyjazni, i moj maz o nich wie (choc ich nie spotkal).
    • evee1 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 18.10.04, 02:04
      Ja wierze, bo mi sie takie przyjaznie zdarzyly. Po prostu ta osoba jest
      wtedy dla mnie jedynie drugim czlowiek i nie jest absolutnie wazne, jakiej
      jest pci. Ten aspekt nie ma absolutnie znaczenia w kontaktach miedzy nami.
      To tak jakby nasze ciala w ogole sie nie porozumiewaly ze soba, jedynie
      psychika - nie wiem jak to okreslic, ale jest to wspaniale.
      Chyba nie jestesmy "w swoim typie", bo w ogole nas do siebie nie ciagnie.
      Tego typu przyjazni nie doswiadczylam nigdy z kobietami. Nawet z moja
      najblizsza przyjaciolka istnieje jakas tam wiez na poziomie "my kobiety".
    • bachak Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 18.10.04, 10:38
      Miałam kiedyś takiego prawdziwego przyjaciela-faceta. Niestety wyjechał za
      granice i kontakty się urwały. On był gejem wiec to chyba tłumaczy dlaczego
      byliśmy TYLKO przyjaciółmi
    • bambo44 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 18.10.04, 18:17
      moonicaa napisała:

      > hmmm...zalezy mi na jego przyjaxni i nie chce jej psuc
      > pytaniem"czy cos do mnie czujesz?" Mozliwe , ze dopatruje
      > sie rzeczy, ktore nie maja miejsca.

      Moim zdaniem nie masz nic do stracenia. Nie wyobrażam sobie, jak możesz zepsuć
      przyjaźń takim pytaniem. Zadając takie pytanie możesz się przekonać, o co w
      tym związku naprawdę chodzi.

      > Ale z drugiej strony
      > jak on cos faktycnie czuje?? To czy po wylaniu zimnej
      > wody na glowe ta przyjaxn ma prawo przetrwac?? Nie
      > wiem...sad

      Przyjaźń ma prawo przetrwać po wylaniu zimnej wody na głowę. Moim zdaniem
      nawet lepiej to zrobić, bo jeśli nie przetrwa, to znaczy, że nie była tego
      warta. Lepiej wyjaśniać takie sprawy, gdy tylko się pojawiają, niż pozwalać
      rozwijać się niedomówieniom, niewypowiedzianym nadziejom. Gdy da się im
      rozwinąć, to dopiero wtedy jest problem, i dramatyczne rozstania. Choć z
      drugiej strony, wiem, że niektóre "romantyczne" osoby takie sytuacje lubią
      (ach, jak on bardzo mnie kochał, a ja nic nie wiedziałam smile), ale mam
      nadzieję, że Tobie nie o to chodzi.

      Tak więc podsumowując, jak najbardziej, wyjaśnij sobie z Twoim przyjacielem, o
      co Wam w Waszym związku chodzi, jakie macie wobec niego oczekiwania i gdzie są
      granice. I nie martw się. Jeśli to naprawdę przyjaźń, taka rozmowa nie
      powinna jej zaszkodzić. Jeśli zaś jemu chodzi o coś więcej, to może najwyższy
      czas dać jemu i sobie do zrozumienia, czy Tobie też chodzi o to samo.
    • bambo44 Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 18.10.04, 18:18
      PS.

      Nie zgadzam się z opinią, że facet musi albo być pedałem, albo nie czuć
      absolutnie żadnego pociągu fizycznego do kobiety, żeby być jej przyjacielem.
      Wręcz przeciwnie, ja osobiście miałem i mam wiele przyjaciółek, które były dla
      mnie bardzo atrakcyjne seksualnie. Co więcej, to zdecydowanie nadaje
      pikanterii przyjaźni. Powiem nawet więcej, z tego powodu mam więcej
      przyjaciółek, niż przyjaciół. Natomiast z szacunku do nich (moich
      przyjaciółek), naszej przyjaźni, ich partnerów i mojej partnerki nigdy nie
      zdecydowałem się na jakąkolwiek konsumpcję tego pociągu. Wiem, że według was
      to niemożliwe, ale to prawda.
    • mamalgosia Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 18.10.04, 19:01
      ja mam przyjaciela-mężczyznę, bez żadnych podtekstów. Ale oboje jesteśmy
      związani z innymi osobami i zaangażowani w nie uczuciowo. W Twoim przypadku
      facet jest kawalerem, więc różnie może to wyglądać. Trzeba uważać
    • didis Re: mężczyzna + kobieta = przyjaźń. Kto w to wier 18.10.04, 19:18
      Ja mam przyjaciela, przyjaznimy sie od 6 lat. Przyjaciela traktuje jak
      brata.Podobno jest szalenie atrakcyjny, ale mnie nie pociagasmile)Czuje sie przy
      nim bezpiecznie, zawsze jest gotow wysluchac mnie i genialnie tanczy, nikt inny
      tak nie tanczy.Czasem nie mamy kontaktu przez miesiac - jestesmy teraz w
      roznych miastach, a i tak z zadna kobieta nie mam takiego kontaktu.Ja od 3 lat
      jestem w stalym zwaizku, on bywa w zwiazkach.Z jego dziewczynami sie
      koleguje.Zawsze wybiera super dziewczyny, ale jakos tej jedynej nie moze
      znalesc - ZDOBYWCAsmile
      Przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna jest mozliwa, ale zdarza sie bardzo rzadko -
      z tego co wiem.Kazdemu innymu facetowi, ktory niby chcial sie zaprzyjaznic ,
      nie wychodzilo to.To bardzo latwa droga do rozbicia zwiazku.Wiec skoro juz s
      oznaki daj sobie spokoj.Przepraszam, ze tak konkretnie, ale faceci sa sprytni i
      czesto umieja grac na emocjach.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka