Dodaj do ulubionych

Do mam które mają psy

16.10.04, 20:07
Za dwa miesiące urodzę dziecko, mam psa, dużego, agresywnego dla obcych
ludzi, ale lubiącego dzieci. Nie mam pojęcia jak sobie poradzę ze spacerami
z psem. Rano wyjdzie z nią mo mąz, ale w środku dnia dobtrze byłoby gdyby też
wyszła na siusiu(to są krótkie spacery, bo nie bardzo lubi wychodzić po
połuidniu), oczywięscie wytrzymałaby do powrotu mojego męża z pracy, ale żal
mi jej będzie jak będzie cały dzień siedzieć w domu. Być możę będzie z nią
wychodził teść, ale to zależy od stanu zdrowia mojej teściowej, być może do
dziecka przyjdzie na chwilę ktoś zrodziny a ja w tym c zasie będę mogła wyjść
z sunią. Ale najbardziej prawdopodobne jest to że zostaniemy sami. I co
wtedy? CZy można zostawić noworodka samego w łóżeczku na 15 góra 20 minut?
Spacer z psem i z wózkiem odpada. Jak sobie radziłyście, a może nuie byłyście
w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • maja312 Re: Do mam które mają psy 16.10.04, 20:14
      Jeśli Cię stać , możesz wynajać kogoś do wyprowadzania psa. Pozostawienie
      dziecka, zwłaszcza noworodka samego na 12-20 minut odpada moim zdaniem
      absolutnie, nie słyszałas o zespole śmierci łózeczkowej?
      Pozdrawiam
      maja
      • lidkasuper Re: Do mam które mają psy 16.10.04, 20:17
        Napisałam, że wyprowadzanie psa przez obcą osobę odpada całkowice, ze względu
        na jej charakter. A o śmierci łóżeczkowej xczytałam, nie tylko słyszałam, z tym
        że może się ona zdazyć nawet jak będziesz przy dziecku.
    • madelaine6 Re: Do mam które mają psy 16.10.04, 20:17
      Hej a dlaczego od razu zakladasz,ze spacer
      z wozkiem i psem nie wchodzi w gre?Ja tak prawie zawsze
      wychodze-moj pies jest duzy i na dodatek ciagnie
      strasznie na spacerach,ale jakos dajemy rade wink))
      Fakt-czasem zdarza sie,ze jak Kuba zasnie w dzien,to ide
      z samym psem i zdarzalo sie tak jak byl malutki,jednak zawsze
      mialam "dusze na ramieniu" i robilam to wyjatkowo.Z czasem
      doszlam jednak do wniosku,ze wyjscia pies+Kuba+ja+wozek sa najlepsze.

      --
      Świat pełen jest wilków, które uskarżają się na rogi owiec. Alberto Moravia.
      • lidkasuper Re: Do mam które mają psy 16.10.04, 20:23
        Próbuję sobie to wyobrazić. Nie wiem jak duży jest twój pies, moja Yeti waży 60
        kg, nie mogę jej puści bez smyczy na ulicy, puszczam ją jedynie w parku, jak
        jest nieiwle ludzi. A do tego parku trzeba jakoś dojść. I co w jednej ręce
        wózek z dzieckeim a w drugiej psa ważacego 60 kg? Co będzie jak Yeti
        pociągnie? Zwłaszca że to pies stróżujący, pilnuje stada, można sobie wyobrazić
        jak może się zachować gdy do dziecka zbliży się ktoś obcy.Oczywiście to są
        tylko gdybania.Może jakoś uda mi się wyjśc z dzieckeim i z psem na spacer,ale..
        • umasumak Re: Do mam które mają psy 16.10.04, 22:33
          lidkasuper napisała:
          A do tego parku trzeba jakoś dojść. I co w jednej ręce
          > wózek z dzieckeim a w drugiej psa ważacego 60 kg?

          To Ty masz zamiar nieść tego psa wink??

          Co będzie jak Yeti
          > pociągnie? Zwłaszca że to pies stróżujący, pilnuje stada, można sobie
          wyobrazić
          >
          > jak może się zachować gdy do dziecka zbliży się ktoś obcy.Oczywiście to są
          > tylko gdybania.

          Z tego co piszesz, pies jest wyszkolony, dlaczego boisz się że Cię pociągnie?
          Ja mam owczarka niemieckiego szkolonego na psa obronno - strużującego, wychodzę
          na spacery z dzieckiem w wózku oraz z psem i jeszcze nigdy nie zdażyło się,
          żeby pies pociągnął... jeśli masz obawy, że może to zrobić - to radzę Ci
          popracować jeszcze nad jego karnością. Bo pies obronny, który nie jest całkiem
          karny, to jak granat, który może w każdej chwili wybuchnąć. Pozdrawiam.

          Może jakoś uda mi się wyjśc z dzieckeim i z psem na spacer,ale..
        • le_lutki Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 09:15
          Tylko Ty jestes w stanie ocenic czy dasz rade okielznac swojego psa, majac w
          dodatku rece zajete wozkiem - najwyrazniej masz co do tego watpliwosci...

          Gdyby zdazylo sie, ze ten jak piszesz agresywny wobec innych pies rzuci sie np
          na inna mame z dzieckiem to co - rzucusz wozek i popedzisz za psem, czy tez
          bedziesz tylko bezsilnie patrzec jak przerazona osoba ucieka? Niestety mam
          wrazenie, ze te same osoby, ktore radza Ci wychodzic i z psem i z dzieckiem
          jako pierwsze mialy by do Ciebie pretensje gdyby musialy lapac wlasne dzieci
          przed psem, nad ktorym wlascicielka nie ma kontroli - takich watkow bylo tu juz
          kilka, o ile sie nie myle i najbardziej zagorzale wielbicielki czworonogow
          przyznaja, ze pies "niekontrolowany" nie ma prawa bytu np na skwerze czy w
          parku... No chyba, ze bedziesz spacerowac po odludziu...

          Pozdrawiam
          • umasumak Le_lutki 17.10.04, 11:19
            le_lutki napisała:

            > Tylko Ty jestes w stanie ocenic czy dasz rade okielznac swojego psa, majac w
            > dodatku rece zajete wozkiem - najwyrazniej masz co do tego watpliwosci...
            >
            > Gdyby zdazylo sie, ze ten jak piszesz agresywny wobec innych pies rzuci sie
            np
            > na inna mame z dzieckiem to co - rzucusz wozek i popedzisz za psem, czy tez
            > bedziesz tylko bezsilnie patrzec jak przerazona osoba ucieka? Niestety mam
            > wrazenie, ze te same osoby, ktore radza Ci wychodzic i z psem i z dzieckiem
            > jako pierwsze mialy by do Ciebie pretensje gdyby musialy lapac wlasne dzieci
            > przed psem, nad ktorym wlascicielka nie ma kontroli - takich watkow bylo tu
            juz
            >
            > kilka, o ile sie nie myle i najbardziej zagorzale wielbicielki czworonogow
            > przyznaja, ze pies "niekontrolowany" nie ma prawa bytu np na skwerze czy w
            > parku... No chyba, ze bedziesz spacerowac po odludziu...
            >
            > Pozdrawiam

            Lelu_tki, ja też uważam, że jeśli ktoś nie panuje nad swoim psem, nie powinien
            decydować się na takie wyprawy. Rzeczywiście nie chciałabyn spotkać na swojej
            drodze właściciela z psem obronnym, który nie jest karny. Z tym że, równie
            przerażające jest go spotkać w wersji On+pies, jaki i w wersji On+pies+dziecko
            w wózku. Wierz mi, wiem jak wygląda atak psa obronnego i zawrócenie go z tego
            ataku wymaga bezwzględej karności psa i nie ma tu nic do rzeczy czy ma się
            czymś zajęte ręce.
            Wniosek - jeśli nie mamy czasu albo ochoty aby szkolić psa obronnego - to
            kupujemy sobie pudla albo świnkę morską, bo agresywny pies bez karności to jak
            odbezpieczony karabin maszynowy w rękach dziecka, z tym że jeśli chodzi o
            karabin, to jest szansa że nie trafi, a pies idący do ataku zawsze dopadnie.
            Dlatego uważam, że jeśli ktoś decyduje się na dużego, agresywnego psa, to jego
            obowiązkiem jest go wyszkolić i wypracować bezwzględne posłuszeństwo.
            Pies karny, nawet najbardziej agresywny, idzie grzecznie przy nodze i nie śmie
            spojrzeć w bok, a ten stan rzeczy może tylko zmienić atak na właściciela, lub
            jego wyraźna komenda.

            Pozdrawiam
            • le_lutki Re: Le_lutki 17.10.04, 14:25
              choc sama nie mam psa, uma, to popieram Cie na calej linii. W moim poscie
              odnosilam sie nie do Twojej wypowiedzi tylko do pytania inicjatorki watku.
              Pozdrawiam
    • inez76 Re: Do mam które mają psy 16.10.04, 20:32
      W tej chwili nie mam psa, ale miałam go będąc w ciąży i przez ok. 2 lata po porodzie. Jak już naprawdę trzeba było, gdy mój synek usnął brałam psa i "oblatywałam" blok dookoła. W tym czasie mój biedny pies musiał się załatwić. Zajmowało mi to jakieś 5 min. Na porządny spacer szedł jak wracał mąż. Mój pies nie był duży, ale za to był terierem walijskim - kto zna tę rasę, ten wie, że spacer z wózkiem i z nim to po prostu niemożliwe (pomimo, że ważył zaledwie 7 kg). Często zazdrościłam dziewczynom, które widziałam - szły na spacer z wózkiem i psem karnie idącym przy nodze, ale w przypadku mojego psa to było nierealne. Raz spróbowałam, myślałam, że nie dojdę z powrotem do domu.
    • agawa79 Re: Do mam które mają psy 16.10.04, 20:51
      Ja prosiłam sąsiada, żeby posiedział 10 minut przy śpiącym dziecku. Pan sąsiad
      był przeszczęśliwy, że może się na coś przydać, a ja byłam spokojna, że psu nie
      pęknie pęcherz, i że dziecko jest pod opieką. Oczywiście, był to sąsiad, do
      którego mam 100 procent zaufaniasmile W ramach odwdzięczania się piekłam mu czasem
      szarlotkęsmile
      • utalia Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 00:33
        Po pierwsze jak pisaly poprzedniczki, nie koniecznie "wysiusianie" musi odbyc
        sie w parku i trwac godzine. Mozesz wyjsc na chwile. Po drugie absolutnie nie
        zostawiaj NIGDY dziecka samego!!!!!!!!! Zwykle tak jest, ze roznego rodzaju
        nieprzewidziane sytuacje zdarzaja sie w najmniej oczekiwanym momencie. Wyobraz
        sobie taki: wyskakujesz z psem na 3 minutki, w tym czasie Twoje dziecko
        grzecznie spi (zakladamy, ze sie nie zakrztusi, zachlysnie itp.) a Ty stajesz w
        windzie pomiedzy pietrami i wydostajesz sie z nije po godzinie (dzieki pomocy
        ekipy dzwigowej) cala mokra ze strachu nie o siebie ale o dziecko. A po trzecie
        nie tylko wozki sa na swiecie do przenoszenia niemowlat i dzieci. A NOSIDELKA.
        Cud wynalazek i na 10 minut dziennie nawet noworodka mozesz tak nosic. Moze to
        sie nawet stac przyjemnoscia a nie skomplikowanym obowiazkiem. Pozdrawaim
        Utalia, mam niesforna suczke posokowiec.
        • lidkasuper Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 09:16
          Nosidełko rzeczywiście jest jak najbardziej odpowiedznie na spacer z psem z
          dwytygodniowym niemowlakiem i mastiffem tybetańskim, ważącym 60 kg o))? Już
          chyba wolałabym z wózkiem wyjść.
          • le_lutki Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 09:18
            Dokladnie to samo pomyslalam i wyobrazilam sobie jak szarpiesz sie ze swoim
            psem z noworodkiem telepiacym sie w nosidelku z prawa na lewo, albo klusem
            zasuwasz przez skwer za psem, ktory ciagnie albo sie wyrwal...
    • neta-b Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 09:55
      Ja codziennie wychodziłam z maluchem i psem. Z tym, że ja mieszkam na parterze
      więc wygramolenie sie z domu z wózkiem i psem nie było problemem. poza tym
      jestem właścicielką bardzo karnego i dobrze wyszkolonego owczarka niemieckiego.
      Mój pies chodzi bez smyczy i kagańca. Pewnie zaraz ktos na mnie nakrzyczy, ze
      tak nie wolno. Ja bez smyczy puszczam psa tylko w obrębie swojego bloku, gdzie
      wszysby go znają i nikomu ten fakt nie przeszkadza. poza tym pies nie reaguje
      na przechodzących ludzi i inne psy i reaguje natychmiast na każde polecenie.
      Gdy wychodzimy gdzieś dalej to juz obowiązkowo na smyczy. Ale wtedy albo
      dziecko albo pies.
      • 1979pi Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 10:00
        Witam ciekawy problemik.Polecam wersje z sąsiadkom ew. sąsiadem.Mały śpi a ty
        po sąsiadke/da i z piesem na siusiu.Ja przerabiałam wersje dziecko na ręku pies
        na smyczy i powiedziałam psu że jak szarpnie to go oddam do schroniska i
        zrozumiała powage sytuacji.
        Pozdrawiam
        • mayessa wersja z sasiadem/ką 17.10.04, 12:04
          jest najlepsza.starsza sasiadka pewnie z radoscia posiedzi za friko ew.ciasto
          czy zaproszenie na kawe (czasem).jesli nie masz starszych sasiadow moze ktoras
          ma syna lub corke-nastolatka.wtedy codzienne siedzenie za friko na bank
          odpada.ale wtedy mozesz zaproponowac jakis konkretny uklad.buzka
    • bogusiabj Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 12:29
      Byłam w takiej samej sytuacji. Na osiedlu znalazłam dziewczynkę (wtedy chodziła
      do 8 klasy), która wychodziła z psem. Wszystko uzgodniłam z jej mamą łącznie z
      pieniążkami jakie jej za to płaciłam. Była punktualna i sumienna, jak ona nie
      mogła to wychodziła jej mama. W sumie wszyscy byli bardzo zadowoleni, ona miała
      kieszonkowe a ja byłam spokoja o psa. Pozdrawiam Bogusia
    • 020305r Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 17:46
      osobiście jak najbardziej problem rozumiem. Aktualnie jestem w21 tc. i jestem
      posiadaczką dwóch owczarków środkowoazjatyckich.Psa i suczki.Więc nie ma
      znaczenia co za piesek pojawia się na horyzoncie i tak chcą go
      zeżreć.Teoretycznie sa usłuchane,ale zawsze trzeba brać poprawke na najgorsze
      sytuacje.Ostatnio musiałam sobie poradzić z psami sąsiadółw ,które wydostały
      się dzieki niedomkniętej furtce i przeżyłam niezłą jatkę.Przyznam,że sama
      zastanawiam sie jak będę z nimi wychodzić.Przy jednym psie proponuje nosidło
      dla dzieciaczka i tzw.kaganiec uzdowy na mordę dla psa -to powinno go
      skutecznie zatrzymać przy nodze.Musisz się o to zapytać w jakimś dobrym sklepie
      zoolog.Pozdrawiam
    • 020305r Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 17:50
      jeszcze musze dodać,że od czytania niektórych "mądrości"ręce opadają.Niektóre z
      Was faktycznie mają w domu świnki morskie.
    • mika2 Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 17:55
      Ja bym na Twoim miejscu poprosiła kogoś, może jakąś sąsiadkę (starszą panią,
      może jakąś uczennicę?), żeby raz dziennie przychodziła do dziecka na 1-2
      godzinki. W tym czasie mogłabyś odsapnąć, wyjść z psem, iść na zakupy itp.
      Mam psa, ale mam też ogródek dlatego nie mam takiego problemu jak Ty.
      Jedno jest pewne - nie zostawiłabym dziecka samego w domu nawet na 3 minuty! A
      chocby nawet dlatego, że dzieciom czasem się odbija, ulewa...miałam taką
      sytuację, że synkowi się odbiło i się tym zadławił. Gdybym od razu nie
      zareagowała to nawet nie chcę myśleć jak mogłoby się to skończyć...
    • lidkasuper Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 21:06
      Dziękujęza bardziej i mniej trafione rady. Mój pies nie jest psem obronnym,
      tylko obronno-strózującym, to batrdzo rzadka rasa, więc się nie dziwię, że jej
      nie znacie. Jej nie można szkolić, agresję i pilnowanie ma w genach i nic się
      z tym nie da zrobić. Jak jestem z nią sama na spacerze, nie ma najmniejszego
      problemu - umiem przewidzieć kiedy ktoś jej nie odpowiada i w odpowiednim
      momencie przyciągam ją do siebie i jest ok, a poza tym, od 2-go roku życia
      chodzi non stop w kagańcu. A na matkę z dzieckiem na pewno się nie rzuci.
      Chodzi mi o to że mając dziecko w wózku mam ograniczione możliwości
      przypilnowania jej, zwłaszcza w obrębie klatki schodowej, bo ten teren uważa za
      swój i nie pozwala żeby jakikolwiek obcy się pojawił. Mam nadzieję że stan
      zdrowia mojej teśniowej zmieni się na tyle (albo w jedną albo w drugą stronę)i
      teść będzie do niej przychodził jak dawniej. A jeżeli ktoś nie ma pojęcia nt
      danej rasy,albo co gorsza , nigdy nie widział mastiffa tybetańskiego, tylko
      ocenia na podstawie swojego psa, może lepiej niech się w ogóle nie odzywa.
      Wierzcie mi, owczarek niemiecki to nie to samo co mastiff tybetański.
      • utalia Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 21:33
        Wiesz co lidka, jak czyta sie teraz Twoja wypowiedz to wogole odechciewa sie
        doradzac komukolwiek. Zaczelas calkiem zgrabnie, ze dziekujesz za porady
        bardziej i mniej trafione (zrozumiala sprawa, wszystkie porady na tym forum sa
        mniej lub bardziej odpowiadajace pytajacemu) ale koncowka wypowiedzi fatalna oj
        fatalna. Piszesz aby ktos kto nie wiem jak Twoj pies wyglada aby sie wogole nie
        odzywwal. I slowa te kierujesz jak sie domyslam do wlascicielki wilczura... Na
        drugi raz bardzo prosze wczesniej zamiesc zdjecie psa na "zobaczcie" a pozniej
        pisz post taki jak ten z linkiem jako odnosnikiem. Wtedy takich wypowiedzi
        bedzie mniej a i osoby zaoszczedza ciut czasu na odpowiadanie. W dobrej
        wierze. A co do nosidelek to widac, ze jeszcze dziecka nie masz i pojecia nie
        masz o noszeniu w nosidle wiec moze tez powstrzymaj sie z tak kategorycznymi
        zdaniami. Utalia
        • lidkasuper Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 21:39
          A ja cięgla przypominam, że mo pies waży 60 kg i trudno mi sobie wyobrazić
          wyjście z psem i dzieckiem w nosidle. Nie dawniej jak wczoraj, czytałm o
          nosidełkach, bo chcę takie kupić i wg wypoeidzi wielu w nosidle można nosić
          dziecko , które sztywnie trzyma główke, czego nie można powiedzięć o 2-
          tygodniowym dziecku. Mimo wszystko , cenniejsdze są dla mnie ardy ekspertów w
          tej kwestii.
          • tynka11 Re: co do nosidelka 24.10.04, 15:32
            no wlasnie rady naszych ekspertow! slyszalam ze dziecka nie mozna nosic do 3
            miesiaca, innym razem ze dopiero jak sztywno trzyma glówkę ale czy faktycznie??
            na zachodzie sa one o wiele bardziej rozpowszechnione niz u nas i widzialam
            takie maluszki w nosidelkach ze bylam zdziwiona!!u nas niby nie wskazane?wiec
            co nasie eksperci sa inni?skoro renomowane firmy produkuja nosidelka np od 4 kg
            to wlasnie na takiego malucha i ktos to przeciez zaprojektowal, wyprodukowal!
            fakt zanim kupilam nosidelko ogladnelam ich kilka i bylam PRZERZAZONA naszymi
            rodzimymi nosidelkami!!!ok kosztowaly niewiele ale pytam JAK MOZE PODTRZYMYWAC
            GŁÓWKĘ NIEMOWLAKA COS CO JEST MOCOWANE NA RZEP DO CALOSCI????? zgadzam sie ze w
            taki czyms mozna nosić dzidzię która trzyma sztywno głowę!dlatego tez kupilam
            produkt niepolski nktóry kosztował dużo drożej ale "wrzucalam" w niego moja 3
            tyg kruszynke! i było wszystko ok!! swoja droga lidka podziwiam takiego psa w
            bloku miec!!!
        • lidkasuper Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 21:42
          utalia napisała:

          > Wiesz co lidka, jak czyta sie teraz Twoja wypowiedz to wogole odechciewa sie
          > doradzac komukolwiek. Zaczelas calkiem zgrabnie, ze dziekujesz za porady
          > bardziej i mniej trafione (zrozumiala sprawa, wszystkie porady na tym forum
          sa
          > mniej lub bardziej odpowiadajace pytajacemu) ale koncowka wypowiedzi fatalna
          oj
          >
          > fatalna. Piszesz aby ktos kto nie wiem jak Twoj pies wyglada aby sie wogole
          nie
          >
          > odzywwal. I slowa te kierujesz jak sie domyslam do wlascicielki wilczura...
          Na
          > drugi raz bardzo prosze wczesniej zamiesc zdjecie psa na "zobaczcie" a
          pozniej
          > pisz post taki jak ten z linkiem jako odnosnikiem. Wtedy takich wypowiedzi
          > bedzie mniej a i osoby zaoszczedza ciut czasu na odpowiadanie. W dobrej
          > wierze. A co do nosidelek to widac, ze jeszcze dziecka nie masz i pojecia nie
          > masz o noszeniu w nosidle wiec moze tez powstrzymaj sie z tak kategorycznymi
          > zdaniami. Utalia

          W moej wypowiedzi nt owczarka nie było cienie złośliwości, w przeciwieństwie do
          wypowidzi nt tych co powinni zamiast psów mieć świnki morskie, czy tak lepiej?
          • umasumak Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 22:08
            lidkasuper napisała:
            >
            > W moej wypowiedzi nt owczarka nie było cienie złośliwości, w przeciwieństwie
            do
            >
            > wypowidzi nt tych co powinni zamiast psów mieć świnki morskie, czy tak lepiej?

            To prawda - byłam złośliwa, ale ręce mi opadają, kiedy widzę taki przypadek -
            agresywny pies i jego właściciel, który nie jest w stanie zapanowac nad nim.
            Horror.
      • umasumak Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 21:51
        lidkasuper napisała:

        > Dziękujęza bardziej i mniej trafione rady. Mój pies nie jest psem obronnym,
        > tylko obronno-strózującym, to batrdzo rzadka rasa, więc się nie dziwię, że
        jej
        > nie znacie.


        Wyobraź sobie, że kazdy pies obronno - stróżujący, jest również obronny,
        natomiast nie każdy obronny jest obronno - stróżujący.


        Jej nie można szkolić, agresję i pilnowanie ma w genach i nic się
        > z tym nie da zrobić.

        Nie chodzi o to żeby tłumić agresję, ale o to żeby umieć nad nią panować. Do
        tego potrzebne jest szkolenie w zakresie karności. Mylisz się, że istnieje
        jakakolwiek rasa psa na świecie, której nie dałoby rady wyszkolić pod względem
        posłuszeństwa. Wierz mi - "siedzę" w temacie. W szkoleniu na które uczęszczam z
        moją suką bierze udział taka ilość ras, że glowa boli. Również tych co to
        mają "agresję i pilnowanie w genach". KAŻDEGO psa można wyszkolić - gorzej z
        właścicielem.


        A jeżeli ktoś nie ma pojęcia nt
        > danej rasy,albo co gorsza , nigdy nie widział mastiffa tybetańskiego, tylko
        > ocenia na podstawie swojego psa, może lepiej niech się w ogóle nie odzywa.
        > Wierzcie mi, owczarek niemiecki to nie to samo co mastiff tybetański.

        W moim przypadku pojęcie o psach, nie ogranicza się do przykładu owczarka
        niemieckiego, ale jest znacznie szersze. Dlatego ośmieliłam się zabrać głos w
        wątku. Pozdrawiam.
        • hanya00 Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 22:20
          witajcie.ja mialam bulteriera,ktory jako szczeniak byl potulny jak baranek.gdy
          skonczyl dwa lata odmienilo mu sie.przestalam sobie radzic z nim i 2 dzieci-
          jedno 5 lat,drugie teraz 8 mies.niestety musialam go oddac,na szczescie
          kolezance.przestal mnie sluchac,spacery staly sie koszmarem a on gdy przestalam
          z nim wychodzic i czekalam na meza-meczyl sie.teraz jest bardzo szczesliwy z
          czego bardzo sie ciesze.acha-przestal lubic dziecisad(.
      • wij-drewniak Re: Do mam które mają psy 18.10.04, 13:17
        to batrdzo rzadka rasa, więc się nie dziwię, że jej
        nie znacie. Jej nie można szkolić, agresję i pilnowanie ma w genach i nic się
        z tym nie da zrobić.

        No tak. A kto powiedział że tej rasy nie można szkolić. Rozumiem, że chodziłas
        na profesjonalne szkolenia i trener powiedział: proszę więcej nie przychodzić,
        tego psa nie można szkolić?
        Sorry, ale to jest demagogia, dyktowana wygodą. Każdego psa da się szkolić,
        choćby nie wiem jak był trudny. Mój pies poszedł na szkolenie w wieku 3 lat bo
        też mi się wydawało że przecież całkiem w pożądku jest: siada, na miejsce
        idzie, łapę daje. Ale na spacerze rękę wyrywał, bo nie wiedział ( i ja też), że
        normalny pies to musi iść przy nodze na luźnej smyczy. W Polsce 95 proc. ludzi
        psów nie szkoli więc ja takie cudo-umiejętności to widziałam u psa-przewodnika
        w górach.
        Początki szkolenia mogą być dla psa trudne, dużo ludzi, innych psów, suczek.
        Mój na pierwszym szkoleniu siedział i jęczał, bo nie wiedział o co chodzi a
        potem spał jak zabity, tak go to myślenie wykończyło. Ale kurs skończył z
        najlepszym wynikiem w grupie, mimo iż na początku trenerka była bardzo
        skwapliwie nastawiona. Oczywiście to nie tylko kwestia chodzenia na szkolenia,
        ale jeszcvze konsekwencji na spacerach. Jak tylko mu się odpusci to coraz
        gorzej się słucha.
        Mimo wszystko polecam szkolenie, bez względu czy ty będziesz wychodszić, z
        nosidełkiem czy bez. Przy spotkaniach w weekendy już po miesiącu będzie widać
        efekty.
        A poza tym ponawiam pytanie: dlaczego pytasz na tym forum? Może warto poszukać
        głębiej. Jest forum zwierzeta, gdzie wypowiadają się ludzie z naprawdę dużym
        doświadczeniem. Jest też strona www.dogomania.pl, gdzie każda rasa ma swoich
        pasjonatów, są wariaci na punkcie szkoleń i tam dostaniesz najpełniejszą
        informację
    • umasumak A tak na marginesie.... 17.10.04, 22:21
      ...za najbardziej agresywną rasę uznaje się Amstaffa Pitt Bulla. Jest to pies
      stworzony do walki, który w momencie ataku nie czuje bólu, można go rąbać
      siekierą - on uścisku szczeki nie zwolni. Jedyne co może ten atak przerwać, to
      komenda właściciela. Na naszym kursie jest Pitt Bull - można go dawać za
      przykład karności. Pozdrawiam
      • triss_merigold6 Re: A tak na marginesie.... 17.10.04, 23:22
        Szkoda, że wymóg uzyskiwania pozwoleń nie jest egzekwowany (i nie będzie dopóki
        za psa danej rasy będzie uważany tylko zarejestrowany w Związku Kynologicznym).
        Amstaffy na moim osiedlu mają głównie młodociani bandyci w dresach i ich
        cipcie. Mój owczarek miał ze dwa lata temu bliskie spotkanie z amstaffem, cud,
        że żyje. Owczarek nie amstaff, oczywiście. Bydlę nie było karne. Dostało
        szczękościsku i mordę otwierali mu młotkiem. Sorry, jestem uprzedzona ale jak
        słyszę o psach bojowych tj. wyhodowanych do tego żeby zabijały inne zwierzęta
        to nóż mi się w kieszeni otwiera.
    • mapta Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 22:22
      ja mam psa, malego co prawda, ale tez potrzebuje siusiac w ciagu dnia smile
      maz wraca pozno wieczorem i ja sama w tym wozkiem i psem jakos sobie radze.
      Dodam, ze mieszkam na 3 pietrze bez windy, znosze na dol dziecko w budzie od
      wozka, na dole z piwnicy wyciagam kolka i montuje wozek i... idziemy w swiat.
      Mozna sobie poradzic, nawet w czasie cieczki juz to przetestowalam smile
      Ja to robie najczesciej tak, ze wychodze z malym na spacer ok 13 i chodze tak
      ze dwie godziny a potem wracam, zostawiam malego na dole z kims (prosze
      sasiadke, kolezanke z podworka, listonosza, dozorce, kogos znajomego, kto sie
      napatoczy smile) i wskakuje po psa, a po spacerze juz wracamy razem na gore.
      Jak nie ma nikogo to niestety ide po psa z buda na gore i na dol..
      Dobre dla kondycji!
      smile))))))))))

      Powodzenia!
      M
    • wieczna-gosia Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 22:36
      Nie mam psa wink))
      Ale- lidka uwazam ze wyjscie z wozkiem jest duuuzo latwiejsze niz wyjscie z
      roczniakiem wink) albo dwukatkiem wink)) i psem wink
      I w tym kontekscie radzilabym sie zastanowic nad przyszloscia psa. No fajnie
      noworodka zostawisz w lozeczku i faktycznie masz- zaryzykuje- 99% ze nic sie
      nie stanie wink Ale roczniaka juz nie zostawisz.
      O szkoleniach itp sie nie wypowiadam bo nic nie wiem moj maz mial wilczura
      szkolonego tak, ze przy nim pies chodzil jak w zegarku, ze mna pies wychodzil w
      smyczy i w kagancu i i tak mi zwiewal wink
      • utalia Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 23:09
        A mnie rowniez zatrwazaja takie wypowiedzi, ze mialam psa ale go oddalam i jest
        teraz bardzo szcesliwy... Jak ktos zamierza traktowac psa jak rzecz, ktora w
        danym momencie pasuje do ukladanki a jak sie okolicznosci zmieniaja to psa sie
        oddaje w "dobre rece" bo juz sprawai problemy to niech sie wczesniej zastanowi
        nim tego psa do siebie wezmie. Bo to nie zmywarka ktora wymienia sie na nowszy
        model. To czujace stworzenie. Mnie tez jest trudno wychodzic na spacery z psem
        i prawie dwulatka. Natomiast na temat dzieci malych w nosidle sa rozne zdania i
        to ekspertow i warto abys sie ze wszystkimi opiniami zapoznala Lidko. POza tym
        i roznej konstrukcji sa nosidla, sa specjalne z podporkami wlasnie na glowe dla
        bardzo malennkich niemowlakow. I co innego jest jak wczesniej pisalam nosci
        przez np. godzine a co innefgo wyjsc na chwile z dzieckiem w nosidelku aby pies
        sie wysiusial. I tez jestem zdania, ze duzy pies musi byc w 100% karny. Przy
        malym piesku mozna sobie pozwolic aby mial "fochy" i pokazywal, ze on tu
        rzadzi, skoro to wlascicielowi odpowiada ale duzy pies musi sie sluchac. I
        mysle, ze Twoj powinien tez pojsc do szkoly. Pomysl o tym i popytaj. Utalia
        • marcysia51 Re: Do mam które mają psy 17.10.04, 23:27
          Ja mam rozwydrzonego,potwornie ciągnącego i rzucającego sie na psy syberiana
          huski i tez nie wyobrażałam sobie spacerów z tym szatanem,ale spróbowałam i o
          dziwo dałam sobie z nim rade,pies o dziwo zaczął sie troche słuchac i idzie
          przy wózku,tzn.chciałby koniecznie przed wózkiem ale go powstrzymuję.Ja też
          mogę go puścić tylko w parku w odludnym miejscu gdzie nie ma innych psów i
          ludzi.No ale cóż zdecydowaliśmy sie na psa i trzeba dawac sobie radę.Mój synek
          świata poza psem nie widzi i nawzajem.spróbuj wyjść z dzieckiem i psem z
          własnego doświadczenia mogę powiedzieć,że nie jest to takie straszne jak
          myślisz i jak ja myślałam.
        • hanya00 Re: do utalia 18.10.04, 15:18
          zapomnialam o "malym drobiazgu".moj pies ugryzl starszego syna w brzuch i od
          tego czasu reagowal na niego agresja i z tym przede wszystkim sobie nie
          radzilam.co bys zrobila na moim miejscu?tak i bardzo sie ciesze,ze on jest
          szczesliwy u nowej wlascicielki,ktora nie ma dzieci.
      • umasumak Gosia 18.10.04, 09:40
        wieczna-gosia napisała:

        > O szkoleniach itp sie nie wypowiadam bo nic nie wiem moj maz mial wilczura
        > szkolonego tak, ze przy nim pies chodzil jak w zegarku, ze mna pies wychodzil
        w
        >
        > smyczy i w kagancu i i tak mi zwiewal wink

        No i prawidłowo Gosia smile). Pies słucha tylko swojego przewodnika, ewentualnie
        kilku przewodników w przypadku np rodziny, ale pod warunkiem, że pozostali
        członkowie rodziny, też tresują psa i potrafią osto skarcić w razie
        nieposłuszeństwa. Np u nas, Gama słucha męża, mnie i mojej starszej córki,
        natomiast komendy mojej mamy olewa, choć ją uwielbia smile). Dzieje się tak
        dlatego, że mama ma opory, żeby ją skracić - szczerze mówiąc jeszcze tego nigdy
        nie zrobiła smile).
    • wegatka Re: Do mam które mają psy 18.10.04, 00:40
      Ja konkretnej rady dla Ciebie nie mam. Chciałam tylko się ustosunkować do kilku
      Twoich wypowiedzi (w prawdzie nie mam mastiffa tybetańskiego ale głos pozwolę
      sobie zabrać).

      lidkasuper napisała:

      >Mam nadzieję że stan
      >zdrowia mojej teśniowej zmieni się na tyle (albo w jedną albo w drugą stronę)i
      >teść będzie do niej przychodził jak dawniej.


      Brrrr, dostałam gęsiej skóry, gdy przeczytałam zawartość nawiasów - delikatna
      jesteś.


      >A jeżeli ktoś nie ma pojęcia nt
      >danej rasy,albo co gorsza , nigdy nie widział mastiffa tybetańskiego, tylko
      >cenia na podstawie swojego psa, może lepiej niech się w ogóle nie odzywa.


      Zastanawiam się dlaczego sądziłaś, że większość emam to posiadaczki mastiffów
      tybetańskich, i że tylko one się będą wypowiadać w Twoim wątku?




      >Mimo wszystko , cenniejsdze są dla mnie ardy ekspertów w
      >tej kwestii.


      To dlaczego zadajesz pytanie na tym forum? Może lepiej popytać na forum "emamy -
      posiadaczki mastiffów tybetańskich" wink
      Tutaj ekspertów pewnie nie znajdziesz.

      Pozdrowienia. Magda
      • melka_x Re: Do mam które mają psy 18.10.04, 09:28
        Może i stara zrzęda ze mniewink, ale nie widzę innego wyjścia jak pójście z psem
        na tresurę. Jeśli tak jak mówisz jest trudny do ułożenia (wiem coś o takich
        psach) to wybierz opcję 1 na 1, czyli indywidualne szkolenie. Masz rację, że
        agresji nie da się wykorzenić, ale można nad nią panować. Tresura przyda Ci się
        nie tylko po to, żeby 'usprawnić' spacery. Jeśli Twój pies nie reaguje na
        komendy w obecności kogoś kto mu się nie podoba, to świadczy to o tym, że nie
        jest w pełni przekonany, że to Ty jesteś przewodnikiem stada. Duży pies, który
        nie ma jasności co do hierarchii plus dziecko to kiepskie połączenie.
        • umasumak Re: Do mam które mają psy 18.10.04, 09:34
          melka_x napisała:
          Jeśli tak jak mówisz jest trudny do ułożenia (wiem coś o takich
          > psach) to wybierz opcję 1 na 1, czyli indywidualne szkolenie.

          Melko - pozwój że się nie zgodzę smile). Dla psa który wykazuje dużą agresję w
          stosunku do innych psów - najlepsze są szkolenia w grupie smile). Jeśli zostanie
          ostro skarcony w trakcie szkolenia za próbę ataku na innego psiego kursanta -
          następnym razem mocno się zastanowi czy warto. Poza tym w ten sposób uczy się
          psa karności w każdych warunkach - równioeż w takich, gdy wokół niego jest
          spore zamieszanie.
          • melka_x Re: Do mam które mają psy 18.10.04, 10:06
            Uma mieliśmy kiedyś dużego psa, bardzo trudnego do ułożenia. Takie rozwiązanie
            zaproponował nam instruktor, chodziło o to, żeby poświęcić psu maksymalnie dużo
            uwagi i wyciszyć go. Podstaw absolutnie nie dało się przerobić w grupie,
            ponieważ nasz pies tak był podekscytowany obecnością innych, że dosłownie nie
            odbierał żadnych innych sygnałów z otoczenia. Instuktor nie był z firmy Fabryka
            Kurzu w Podwórzuwink, miał spore doświadczenie w tresowaniu psów policyjnych
            (różne specjalności), więc chyba wiedział co mówi. Po przerobieniu podstaw
            zostaliśmy zaproszeni na zajęcia w grupie, własnie po to, żeby utrwalić dobre
            nawyki w obecności innych psów i przy sporym zamieszaniusmile
            • melka_x Re: Do mam które mają psy 18.10.04, 10:12
              Jeszcze tytułem objaśnienia; pies był dorosły i nadpobudliwy, wzieliśmy go ze
              schroniska i było spore podejrzenie, że całe życie spędził w klatce lub na
              łańcuchu, w związku z czym rozpraszał go każdy drobiazg i nie był w stanie na
              niczym skupić dłużej uwagi. Ponoć w takich przypadkach podstawy przerabia się
              indywidualnie. Pozdrawiamsmile
            • umasumak Re: Do mam które mają psy 18.10.04, 10:37
              melka_x napisała:

              Uma mieliśmy kiedyś dużego psa, bardzo trudnego do ułożenia. Takie rozwiązanie
              zaproponował nam instruktor, chodziło o to, żeby poświęcić psu maksymalnie dużo
              uwagi i wyciszyć go.

              Zwracam honor Melko.... smile). Wiesz, przypomniałam sobie, że u nas na szkoleniu,
              też był ekstremalny przypadek i instruktor umawiał się z nim na indywidualne
              szkolenia, zanim na nowo dołączył do grupy smile). Pozdrawiam
    • mama_szefusia Re: Do mam które mają psy 18.10.04, 09:19
      Widzę, że nastroje w wątku się zaostrzają. Cóż mogę tylko dodać parę słów z
      własnego doświadczenia.

      Z tego co zrozumiałam główne wątpliwości autorki wątku dotyczą wagi psa i jego
      typu. Spieszę więc z informacją, że mam psa o wadze 62 kg obronno-stróżującego
      o silnym charakterze i skłonnościach do dominacji. Od samego początku
      wychodziłam z psem i wózkiem na spacer i nie widzę żadnej różnicy jeśli chodzi
      o panowanie nad psem. Jeśli pies o tej wadze i tej sile nie jest bezwzględnie
      karny to nie wyobrażam sobie możliwości utrzymania go z wózkiem lub bez. Ja w
      sytuacjach potencjalnie niebezpiecznych nakazywałam psu usiąść lub warować,
      wózek blokowałam na hamulcu i czekałam aż niebezpieczeństwo się oddali (np.
      ktoś z innym agresywnym psem na spacerze).

      Jeśli masz wątpliwości możesz przećwiczyć spacery z wózkiem "na sucho" bez
      dziecka w środku.

      Pozdrawiam
      Ola mama Jasia

      PS. Gosia ma rację spacery z dwulatkiem i psem to dopiero jest wyzwanie.
    • bedada Re: Do mam które mają psy 18.10.04, 09:58
      Ja mam też dużego psa Alaskan Malamut huski moja sunia waży 65 kg.więcej niż ja!
      Jak synuś był malutki brałam najpierw wózek i szłam na spacer , a jak skończył
      dwa miesiące to brałam nosidło ( takie co zakładasz na siebie na brzuch )i
      wychodziłam przed blok na 15 min.Pies wysikany ja z czystym sumieniem,że nie
      męczę psa, jak mąż przychodził do domu to szedł z nią na dłuższy spacer żeby
      się wybiegała. Problem zaczął się dopiero wtedy gdy moje dziecię chciało
      wychodzić na spacer na własnych nóżkach bez wózeczka.Horror dziecko w jedną
      stronę pies w drugą stronę , ale przeżyłam i to.Teraz mały zrozumiał,że trzeba
      trzymać się mamy za rączkę jak wychodzimy z pieskiem.Jak wróciłam do pracy to w
      zwiąku z tym ,ze wracam pierwsza i nasza niania mieszka niedaleko to najpierw
      idę po pracy po psa i z psem idę po dziecko.Nie wyobrażm sobie zostawić małego
      choćby na 15-20 min.Weź pod uwagę ,że po drodze różne rzeczy mogą się wydażyć i
      co wtedy?
      • lidkasuper Re: Do mam które mają psy 18.10.04, 10:34
        O oddaniu psa nawet mowy nie ma. Myślę, że powinnam dać sobie radę z dzieckiem
        w wózku i na krótko z psem. Ona naprawdę nie jest potworem, na psy się nie
        rzuca, ma swoich ulubionych sąsiadów z bliższej i dalszej okolicy, a jeżeli
        chodzi o tych mniej ulubionych, to po prostu będę musiała wzmóc czujność.
        Będzie też dobrze wychodzić z nią, bo zawsze można się na nią powołać, żeby
        nikt obcy do dziecka nie podchodził, jak nie będę sobie tego życzyćsmile)Myłę też
        że tak jak w przypadku tej szalonej syberian husky jak będzie dziecko, to moja
        też powinna trochę powściągnąć swój temeprament. Ze schodzeniem nie będzie
        problemów, bo mieszkam na drugim piętrze i jest winda, mam do pokonania tylko
        parę schodówsmile)
        Cy mogłabym się dowiedzieć od Ciebie, jak wygląda wychodzenie z psem i
        dzieckiem w nosidełku?
        • michiko czy mieszkasz w bloku i masz mastiffa?? 18.10.04, 13:34
          przeciez takie duże psy sie męczą w mieszkaniu! im jest potrzebny dom z
          ogrodem. Nie obraź sie ale osoby które decydują sie na taka rase mieszkając w
          bloku sa bezmyslne.
          • maja312 Re: czy mieszkasz w bloku i masz mastiffa?? 18.10.04, 13:42
            Zgadzam się. Trzymanie tak wielkiego psa w bloku to okrucieństwo i bezmyślnosc
            ( łagodnie mówiąc) włascicieli.Nic dziwnego , że z powodu ciasnoty psy"
            świrują " i rzucają się nawet na włascicieli. Uważam również, że w Polsce
            powinno być tak jak na zachodzie( przynajmniej w USA)-trzymanie psów w blokach
            jest zabronione, bo może to przeszkadzać innym mieszkańcom, którzy mająprawo
            psów nie lubić.
            Maja
            • michiko nie chodzi o sąsiadów 18.10.04, 14:16
              ale o komfort psa!! taki duży pies potrzebuje przstrzeni!!
              Ja mam briarda i beagla oba muszą mieć miejsce do biegania. Gdybym nie miała
              domu z ogrodem to nigdy nie zdecydowałbym się na posiadania takich ras.
    • kalina_p Re: Do mam które mają psy 18.10.04, 14:26
      hej!
      Ja mam 2 psy a maz pracuje zmianowo-po 12 godz,wiec jak jest w pracy to ja
      wychodze z psami min.2 razy.Od samego urodzenia-poza 2 tyg,kiedy nie mozna bylo
      wyjsc z mala z domu-wychodze z wozkiem.Mala ma 5 m-cy i jakos sobie radze...co
      prawda psy sa grzeczne i chodza bez smyczy,za to w kagancach.Gorzej bylo,kiedy
      suki na osiedlu mialy cieczki!Ganialam jak glupia i nie wiedzialam,czy lapac
      wozek,czy psiaki...
      Fajnie,ze masz psa,moje uwielbiaja mala,bardzo sie nia"opiekuja".
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka